Pierwszy dzień grudnia mija pod znakiem mrozu i ostrego chłodu. I choć w moich okolicach śniegiem jeszcze nie poprószyło, już czuć w powietrzu nadejście zimy.
Zimowy okres w pielęgnacji twarzy nie wyznacza się u mnie jakoś nadzwyczajnie. W chwili obecnej nadal borykam się z nadmiernym przetłuszczaniem skóry, a więc wszystkie ulubieńce wspomagające dobrą kondycje mojej mieszanej skóry, nie straciły na " wartości ", wręcz odwrotnie... ich szeregi coraz bardziej rosną w siłę :)
Mam wrażenie, że wraz z nadejściem chłodów, moja skóra zaczyna mocniej się bronic, wytwarzając dodatkowe ilości sebum. Dziwna sprawa... w minionych latach, w tym czasie, borykałam się z nadwrażliwością, a tu nadal sięgam po produkty mocno oczyszczające i zapobiegające powstawaniu niedoskonałości.
Zdecydowaną ulubienicą ostatniego miesiąca jest indyjska Maska Jovees Ayurveda którą wypatrzyłam w sklepie Bombay Bazaar.
Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z indyjskimi kosmetykami, rozpoczęłam swoją przygodę z nimi od tej maski, która sprawiła, że... zapragnęłam więcej!
Słów kilka od producenta
Jovees Ayurveda to naturalna maska przeciwtrądzikowa i antyseptyczna.
Wyjątkowo skuteczna i bezpieczna maska na problemy trądzikowe, przenaczona do cery tłustej, trądzikowej, delikatnej.
Zawiera wyciąg z drzewa herbacianego oraz goździków. Zawiera też ziemię Fullera ( Multani matti ) oraz neem i kurkumę.
Maska głęboko oczyszcza z wyprysków i leczy skórę; zmniejsza widoczność porów oraz ogranicza natłuszczanie.
Wystarczy użyć raz w tygodniu!
Nie wiem czy jest to pełny skład, czy rzeczywiście spis jedynie tych aktywnych składników, ale właśnie w taki sposób jest on zamieszczony na opakowaniu.
Już od samego patrzenia na składniki robi się przyjemnie :) Maseczka, prócz wspomnianych w opisie herbacianego oraz goździkowego olejków i ziemi Fullera, zawiera również olejek pieprzowy, olejek z muszkatołowca i kurkumy, a także wyciąg z Miodli indyjskiej, glinkę Kaolin, cynk oraz oczyszczoną wodę. Maseczka łączy w sobie naturalne składniki, które są doskonale znane ze swoich właściwości antyseptycznych, oczyszczających oraz wzmacniających.
Maska Jovees Ayurveda jest zamknięta w ładnej, białej tubce, o pojemności 120 g, wykonanej z miękkiego tworzywa. Dawkowanie jest istną przyjemnością, bowiem za pomocą delikatnego naciśnięcia, bez wysiłku wydostaniemy niezbędną porcję kosmetyku.
Twardy korek umożliwia stanie tubie, a dzięki solidnemu zamknięciu, zapewnia skuteczną ochronę zawartości.
Wyprofilowanie, w postaci wyraźnego wgłębienia, ułatwia otwieranie, a otwór dozujący, swoją wielkością, jest dobrze dostosowany do konsystencji maski.
Zielone elementy oraz garstka goździków na opakowaniu wnoszą odrobinę świeżości i nadają charakteru surowej bieli. Tubka dodatkowo jest zapakowana w tekturowe pudełko, na którym zostały umieszczone wszystkie podstawowe informacje dotyczące produktu. Dystrybutor, Bombay Bazaar, również postarał się o najważniejsze info w polskim języku, nie mogło zabraknąć terminu ważności oraz sposobu użycia. Bardziej rozbudowany opis znajduje się na stronie sklepu.
Maska ma stosunkowo gęstą, ale jednocześnie przyjemną, miękką konsystencje, która z łatwością rozprowadza się po skórze. Nie jest jednolita, jak krem, lecz delikatnie chropowata, z delikatnym połyskiem.
Po otwarciu tubki uwalnia się intensywny, specyficzny zapach aromatycznych, orientalnych przypraw. W sumie tak i podejrzewałam, po przeczytaniu opisu, ale nie myślałam, że aromat będzie aż tak piękny i naturalny!
Goździki zdecydowanie grają tu pierwsze skrzypce, delikatnie podbite aromatem olejku herbacianego i kurkumą, doprawione " szczyptą " olejku pieprzowego - tworzą wyrazisty aromat rodem z indyjskiego targu, niebiańsko pachnącego przyprawami :)
Maska początkowo przypomina gęsty, beztłuszczowy krem. Bez oporów, równomiernie rozprowadza się po twarzy.
Maskę należy aplikować na dobrze oczyszczoną skórę i pozostawić na 20 minut. Zazwyczaj stosuję ją podczas kąpieli, więc nieraz zdarzyło się trzymać o 10 minut dłużej :)
Zapach, wbrew pozorom, na skórze wcale nie jest tak mocno wyczuwalny, po aplikacji znacząco łagodnieje.
Zaaplikowana na świeżo oczyszczoną peelingiem skórę, maska delikatnie ją szczypie, ale uczucie to nie powoduje dyskomfortu i trwa dosłownie chwilę. Gdy przed nałożeniem maski stosuję jedynie żel oczyszczający, szczypania nie odnotowuję.
Maska zawiera glinkę oraz ziemię Fullera, ale nie wysycha na skórze tak, jak większość glinek, niemal ciągle pozostaje kremowa, jedynie pod koniec czuję lekkie ściągnięcie.
Zmywam ją ciepłą, bieżącą wodą, co przychodzi z łatwością.
Po zmyciu maski w pierwszej kolejności odczuwam niesamowitą czystość i gładkość skóry, mam wrażenie, że ona oddycha, co " czuję " nawet w głębokich warstwach skóry, nie tylko powierzchniowo - cudowne odczucie!
Po obejrzeniu efektów w lustrze, zachwytom nie ma końca! Moja skóra staje się promienna, taka " wybielona ", jednolita, gładka. Widoczne, rozszerzone pory są zminimalizowane do niemożliwości! Niedoskonałości, w postaci wyprysków czy zmian ropnych, są delikatnie podsuszone, a zaczerwienienia złagodzone. Nawet naczynka, którymi są usiane moje policzki i skrzydełka nosa, stają się mniej widoczne!
Prócz tak piorunujących efektów maska na dłuższy czas normalizuje proces wydzielania sebum. Po pierwszym użyciu efekty utrzymywały się przez dzień - dwa, przy każdym kolejnym, ten czas ulega wydłużeniu. Chyba nie muszę mówić, że jest dla mnie cudownym odkryciem :)
Cena - 34 zł / 120 g
Dostępność - Bombay Bazaar
Podsumowując...
Maska Jovees Ayurveda zachwyciła mnie do granic niemożliwości. Niepozorna, niedroga, niby zwyczajna... ale pozory mylą!
Jest to maska o doskonale skomponowanym składzie, skutecznym działaniu i niesamowitym zapachu. Aby w pełni poznać jej właściwości, warto osobiście wypróbować, do czego gorąco namawiam.
Dodatkowym atutem, jest jej wydajność. Dzięki stosowaniu raz w tygodniu, co zdecydowanie wystarcza, oraz jednorazowej porcji, wystarcza cienka warstwa, maska wystarcza naprawdę na długooo!
Znacie markę Jovees Ayurveda?
A może macie innych ulubieńców wśród indyjskich kosmetyków?
Jeśli jeszcze nie kupowaliście w Bombay Bazaar, serdecznie zachęcam - jutro Dzień Darmowej Dostawy :)
Miłego wieczoru :*
Koniecznie muszę ją wypróbować bo mam problemy z trądzikiem, mam nadzieję, że będą efekty.
OdpowiedzUsuńmy-world-lol.blogspot.com
Jestem przekonana, że na efekty nie będziesz musiała długo czekać Paulino :)
UsuńAle super, nigdy nie miałam indyskich kosmetyków :D Aż mam chęć na tę maskę :)
OdpowiedzUsuńJa również nie miałam, to moja pierwsza maseczka indyjska, z działania której jestem bardzo zadowolona ;) Niedroga, wydajna, skuteczna... cudna!
UsuńZrobiła na mnie wrażenie!
OdpowiedzUsuńZachęcam do wypróbowania Kochana, mają różne rodzaje :)
UsuńTeż wydaje mi się,że zimą moja skóra produkuje sebum na najwyższym poziomie.
OdpowiedzUsuńAle wcześniej Anno, w poprzednich latach, zmagałam się z nadwrażliwością skóry w tym okresie, teraz widzę że wszystko się pozmieniało :)
UsuńKto ma jakieś problemy ze skórą To świetna możliwość,żeby wypróbować,jak zadziała.
OdpowiedzUsuńZadziała z pewnością Elżbieto, wystarczy wybrać odpowiednią maskę, do swojego typu cery ( są różnie ) - polecam serdecznie :)
UsuńChciałabym wypróbować :)
OdpowiedzUsuńZachęcam byCarol :)
Usuńciekawa jestem czy i do skóry suchej też ma ta indyjska marka coś równie dobrego ?
OdpowiedzUsuńMają też dla wrażliwców Margaretko :) Zajrzyj koniecznie ;)
Usuńładna buźka, wcale nie widać naczynek :) i super, że maska też normalizuje wydzielanie sebum :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Kasiu, ale daleko jej do " ładności ", na szczęście odpowiednia pielęgnacja pomaga utrzymać ją w ryzach :)
UsuńChce ja ! Koniecznie!!!
OdpowiedzUsuńZamawiaj Rarity :) Dziś DDD :)
UsuńPierwszy raz ją widzę. Nigdy nie miałam indyjskich kosmetyków. Fajnie się prezentuje :)
OdpowiedzUsuńI działa fantastycznie Iva :) Polecam bardzo :)
Usuńdopiero zaczęlam poznawać rosyjskie kosmetyki a tu już indyjskie :) ciekawi mnie zapach tego cudaka :)
OdpowiedzUsuńJa rosyjskich miałam tylko kilka, ale indyjskie dopiero zaczynam poznawać, pierwsze wrażenia - fantastyczne Ines, maska w 100% spełniła moje oczekiwania :)
Usuńlubie takie konsystencje:)
OdpowiedzUsuńJa też, ta maska rozprowadza się jak masełko :)
UsuńMaska idealna dla mojej skóry :) Zaciekawiła mnie bardzo :)
OdpowiedzUsuńPolecam Beauty Choice, ja się ciesze, że właśnie na nią zdecydowałam się, mam ochotę na więcej :)
Usuńciekawa ta maska, ma fajną gęstą konsystencję
OdpowiedzUsuńno ja też jak na załość, niby zrobiło się już zimno bo i są przymrozki, a mi nawet czasem podklad w ciagu dnia potrafi spłynąć , ale nie chcę zmieniać kremów np na lekkie bo i tak czuję lekkie ściągnięcię skóry
Tak i świetne działanie Anno, wydajnością też zachwyca, a efekty bardzo dług utrzymują się ( co po maskach rzadko się zdarza ) :)
UsuńMoże coś w powietrzu krąży, że wszystko u nas się pozmieniało :)
Ciekawa maska, sama bym się skusiła;)
OdpowiedzUsuńPolecam bardzo Paulino, nie pożałujesz :)
UsuńFajnie wygląda no a skład choćby nawet ,,częściowy,, to super. Konsystencja również mi się podoba
OdpowiedzUsuńNo nie wiem tak do końca, czy to pełny skład, czy częściowy Katharino, ale świetnie działa, jestem z niej bardzo zadowolona :)
UsuńZainteresowałaś mnie bardzo, produkt skuteczny, wydajny i niedrogi, czy to naprawdę się zdarza :))
OdpowiedzUsuń