niedziela, 29 czerwca 2014

Podróż do Prowansji ... żel i mleczko od Le Petit Marseillais :)

Witajcie Słoneczka ;)
Ostatnimi czasy o marce Le Petit Marseillais wiele się mówi, zarówno w reklamach, jak i w blogosferze, wychwala się ich cudowne produkty, które przybyły do nas wprost z Prowansji, słynącej nie tylko z lawendowych pól, pysznego wina i smakowitej kuchni, ale również z bogactwa roślinności, drzew, kwiatów oraz smakowitych owoców.
Prowansja jest najbardziej znanym regionem w którym powstają naturalne kosmetyki wytwarzane według tradycyjnych metod i receptur, uwielbiam wody perfumowane z Grasse oraz mydła Marsylskie, tym razem jednak nie o nich, lecz o Żelu pod prysznic Kwiat Pomarańczy oraz Mleczku nawilżającym Słodki Migdał Le Petit Marseillais.

Produkty tej marki są dla mnie nowością, gdy pierwszy raz je zobaczyłam, przeczytałam o nich, zapragnęłam wypróbować, niestety dostępność była jeszcze dosyć ograniczona, więc na chuci się skończyło, aż do momentu, gdy powyższe cudeńka trafiły w moje ręce dzięki konkursowi, organizowanemu przez markę.
Już na samą myśl o ich posiadaniu cieszyłam się jak dziecko... Trocha czasu minęło od tej pory, kosmetyki używam od ponad miesiąca i już zdążyłam dokładnie zapoznać się z ich działaniem i zapachami, o których nie omieszkam Wam opowiedzieć :)

Le Petit Marseillais, to uznana we Francji marka kosmetyków do pielęgnacji ciała o wieloletniej tradycji. W gamie produktów znajdziemy szeroki wybór żeli pod prysznic oraz mleczek do ciała o soczystych, urzekających zapachach.  Wszystko zaczęło się od tradycyjnych kostek mydła. Z czasem, wychodząc na przeciw oczekiwaniom wymagających konsumentek, zaczęto wzbogacać asortyment wprowadzając do sprzedaży kolejne produkty pielęgnacyjne.
Kosmetyki Le Petit Marseillais zawierają składniki pochodzenia naturalnego prosto ze słonecznego południa Francji: masło Shea, olejek arganowy, miód lawendowy, mleczko ze słodkich migdałów, wosk pszczeli, mleczko figowe, aloes, olejek rumiankowy, kwiat pomarańczy oraz morele i limonki.  To one nadają produktom Le Petit Marseillais urzekający zapach oraz dobroczynne właściwości, które pozostawiają skórę miękką, odżywioną i pachnącą.

Słów kilka od producenta

Żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy delikatnie oczyszcza, nawilża i pielęgnuje skórę, posiada ekstrakt z kwiatu pomarańczy, znanego z właściwości relaksujących i jest bogaty w witaminę C, która zapewnia niesamowitą świeżość.
Twoja skóra cieszy się harmonią - jest miękka, nawilżona i odżywiona.
Zapewnia idealne odprężenie po długim i męczącym dniu.
Żel zawiera delikatne substancje myjące pochodzenia roślinnego, pH neutralne dla skóry.
Produkt testowany dermatologicznie.

Żel jest zamknięty w prostokątnej, szerokiej butelce, o pojemności 250 ml, wykonanej z białego tworzywa, opakowanie co prawda uniemożliwia śledzenie stopnia zużywania produktu, ale dla mnie nie jest to najważniejsza cecha, ponieważ zazwyczaj mam kilka żeli " pod ręką ", więc nigdy nie zabraknie :)
Opakowanie jest poręczne, wygodne w użyciu, matowa powierzchnia zapobiega wyślizgiwaniu się butelki z mokrych rąk, dobrze wyprofilowany korek umożliwia otwieranie nawet jedną ręką, szczelne zamknięcie na " klik " zapewnia ochronę kosmetykowi oraz zapobiega dostawaniu się wody i wilgoci do wnętrza.
Otwór dozujący został dobrze dostosowany swoją wielkością do konsystencji kosmetyku.

Opakowanie żelu jest nie tylko praktyczne, ale również wizualnie bardzo ładnie prezentuje się, szata jest dosyć skromna, minimalistyczna, duże logo wyróżnia produkt wśród innych - ciekawe i takie... prowansalskie :)
Na tylnej stronie butelki znajdziemy etykietę zawierającą dokładny opis produktu, pełny skład, termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia, dane producenta oraz dystrybutora.
Skład, jak widzicie naturalny nie jest, osoby unikające SLSów i EDTA nie będą z niego zadowolone, moja skóra reaguje na nie obojętnie, więc mi ich obecność nie przeszkadza.

Żel jest biały, ma półpłynną konsystencję, ale nie jest zbyt lejący, zapach bardzo mi podoba się, choć wcale nie przypomina znanego mi z naturalnych kosmetyków aromatu kwiatu pomarańczy, owszem, wyczuwam delikatnie jego nuty, ale są one połączone z czymś słodkim, delikatnie pudrowym, a jednocześnie orzeźwiającym, co czyni tą kompozycję ciekawą, otulającą i odprężającą, pozytywnie wpływa na samopoczucie, a nawet poprawia nastrój osładzając chwile pod prysznicem.

Żel bardzo dobrze się pieni, wytwarzając, przy kontakcie z mokrą skórą,białą, puszystą pianę, dużo piany!, która szybko i łatwo spłukuje się. Nie zauważyłam aby nawilżał czy odżywiał skórę, ale z pewnością jej nie przesusza.
Bardzo dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją świeżą, gładką, miękką i delikatną w dotyku.
Zapach pod wpływem gorącej wody staje się jeszcze bardziej wyczuwalnym, nabiera intensywności, ale nie jest męczący, wręcz odwrotnie, bardzo przyjemny, nie tylko aromatyzuje skórę, ale również wypełnia całą łazienkę, pobudza zmysły i relaksuje. Na skórze nie utrzymuje się zbyt długo.
Żel wyznacza się wysoką wydajnością, na jedno użycie wystarcza mała porcja.

Cena - 8,99 zł / 250 ml, ale można kupić w promocji za ok. 7 zł

Słów kilka od producenta

Le Petit Marseillais LAIT HYDRATANT - Mleczko nawilżające Bardzo sucha skóra zawiera: Masło Shea, słodki migdał, olejek arganowy.
By zaspokoić potrzeby bardzo suchej skóry, marka Le Petit Marseillais stworzyła idealną kompozycję - połączyła trzy wyjątkowe składniki z południa Francji: cudowne masło Shea, które odżywia i nawilża, niezwykły olejek arganowy magicznie wygładzający skórę oraz wspomagające ich działanie słodkie migdały.
Dzięki lekkiej konsystencji mleczko nawilżające Le Petit Marseillais w jednej chwili wnika w głąb skóry, zaspokajając jej potrzeby i zapewniając komfort.
Skóra staje się miękka, nawilżona i cudownie pachnąca.

Mleczko jest podane w bardzo ładnej, a jednocześnie poręcznej buteleczce, o pojemności 250 ml, wykonanej z tworzywa, zarówno jak w żelu, ciężko kontrolować stopień zużycia kosmetyku, ale patrząc pod słońce można mniej więcej określić ile produktu nam jeszcze zostało.
Wielkim plusem jest wygodny dozownik z pompką, który nie tylko ułatwia stosowanie mleczka, ale również zapewnia mu ochronę przed wilgocią, bakteriami czy zanieczyszczeniami, ponieważ ma opcję zamykania.
Pompka chodzi bez zarzutu, nie zacina się i w precyzyjny sposób dawkuje kosmetyk. Jest również łatwa do utrzymania w czystości, dzięki czemu butelka zawsze wygląda jak nowa.

Szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka, na opakowaniu znajdują się również wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu: opis, termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia, oraz skład, który może nieco rozczarować, zwłaszcza po przeczytaniu opisu o " cudownych składnikach ", szkoda tylko, że znajdują się one po emolientach, parafinie, emulgatorach, parabeny również są obecne.

Mleczko ma bardzo lekką, przyjemna i delikatną konsystencję oraz  śnieżnobiały kolor. W zapachu przoduje subtelny aromat migdała dodatkowo zestawiony z czymś przyjemnym, słodkim i apetycznym, mleczko pachnie przyjemnie, ale nie jest " przesłodzone ", na skórze nabiera nieco innego aromatu, staje się on bardziej subtelny, delikatnie wyczuwalny, ale nadzwyczajnie długo utrzymuje się na skórze, na pościeli i ubraniach wyczuwalny przez kilka dni - cudowny!

Mleczko z łatwością rozprowadza się po skórze, w kontakcie z nią staje się jeszcze lżejsze, cudownie i błyskawicznie wchłania się, nie pozostawiając po sobie żadnej wyczuwalnej, ani tłustej warstewki. Nie wałkuje się, nie obciąża mojej skóry, ani jej nie zapycha, Wojtas również z niego był bardzo zadowolony.
Mleczko dobrze nawilża skórę, aczkolwiek nie mamy suchej, tylko normalną, natomiast na przesuszonych partiach ciała - łokcie, kolana - trzeba było powtórzyć aplikację, a skóra odzyskiwała gładkość, miękkość i delikatność.
Zapach dobrze robi zarówno w trakcie stosowania, jak i po nim, miło było go " nosić " na skórze.
Nie odnotowaliśmy podrażnienia, uczulenia, ani żadnych innych skutków niepożądanych po jego użyciu, nie wiem jak ono to robi, ale sprawiało, że chciało się po niego sięgać znowu i znowu :)
Opakowanie wystarczyło nam na 4 użyci x 2, a drobne to my nie jesteśmy :)

Cena - 15,99 zł / 250 ml ale można kupić za 12,79 zł :)

Dostępność - hipermarkety Carrefour, Leclerc, a także w Rossmannie oraz niektórych sklepach internetowych.

Podsumowując...

Obydwa produkty Le Petit Marseillais bardzo fajnie u nas sprawdziły się, żel Kwiat pomarańczy czaruje swoim zapachem uprzyjemniając chwile pod prysznicem, dobrze oczyszcza, nie podrażnia skóry ani nie wysusza jej, o to przecież chodzi, natomiast mleczko nawilżające Słodki Migdał świetnie sprawdza się zarówno podczas wieczorowej, jak i porannej pielęgnacji - szybko wnika w skórę, dobrze ją nawilża, nie klei ani nie natłuszcza, więc tuż po aplikacji można założyć ubrania, delikatnie aromatyzuje ciało, lecz nie gryzie się z perfumami.
Składy szału nie robią, ale ceny mają niskie, zwłaszcza w promocji - warto wypróbować ;)
My polubiliśmy się z tymi kosmetykami, już rozglądam się za kolejnymi wersjami :)

Wypróbowaliście już produkty Le Petit Marseillais?
Co o nich sądzicie, jak u Was się sprawdzają?
Które wersje stosujecie i polecacie?
Miłego popołudnia Wam życzę :*
                                                                                 

88 komentarzy:

  1. Polubilam ten żel za zapach, mleczko to juz mogłoby mi nie pasować skoro zapach utrzymuje się tak długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelinko, ale zapach tego mleczka jest bardzo subtelny, wcale nie mocny, jest trwały, lecz nie przeszkadzający, polubiłam go bardzo, polecam :)

      Usuń
  2. Mleczko bym chętnie wypróbowała, choć w tym temacie balsamowym, po kąpielowym jakby Sylveco u mnie rządzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko bardzo fajnie i długotrwale nawilża, zapachem otula i zapobiega przesuszeniom skóry, warto wypróbować :) Sylvecowego jeszcze nie miałam :)

      Usuń
  3. Niestety nie miałam nic jeszcze z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stają się coraz bardziej dostępne Kochana :)

      Usuń
  4. Jak tylko skończą się moje zapasy żeli pod prysznic, to na pewno sięgnę po któryś tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować Robaszkku, bardzo ciekawe mają zapachy :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Mnie również kusiły, szaty i kolorystyka bardzo zachęcające, a nazwy wręcz uwodzą ;)

      Usuń
  6. Podoba mi się opakowanie żelu :) Kupię go sobie :) Zdjęcia zabrały mnie do innego kraju :) Wspaniale!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj Kochana :)
      Dziękuję pięknie - misja udana :) Miała być Prowansja :)

      Usuń
  7. W pierwszej kolejności wypróbuję pewnie żel, ale może na mleczko też się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko polecam, może nie nawilża jakoś nadzwyczajnie, nakładaliśmy go sporo, ale na lato idealne, nie obciąża ani nie klei skóry, nie zapycha - fantastyczne :)

      Usuń
  8. Zapach kwiat pomarańczy zaciekawił mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawie skomponowany, taki przyjemny, lekko słodkawy - prysznic z jego użyciem to prawdziwa przyjemność Kirei :)

      Usuń
  9. jak gdzies wynajde to na pewno sie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, ciekawa jestem Twojej opinii :) Ja już poluję na kolejne wersje zapachowe :)

      Usuń
  10. Podoba mi się, że mleczko ma pompkę, zdecydowanie ułatwia aplikację ;)
    Śliczne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, niemal do samego końca można wydostać kosmetyk, a resztki to już same " spływają " w pozycji do góry dnem :)
      Dziękuję pięknie Szarona :)

      Usuń
  11. Podoba mi się ta ich nieco staromodna grafika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowo Prowansalska, uwielbiam takie klimaty w stylistyce kosmetyków ;)
      Uwielbiam te opakowania, są nie tylko ładne, ale i bardzo praktyczne i przyjemne w użyciu :)

      Usuń
  12. "więc na chuci się skończyło"- czyżby miało być chĘci? :)

    wiesz dobrze, że kupiłam jeden z ich żeli właśnie po tym jak zobaczyłam ten Twój... ja też zapragnęłam mieć :) jak narazie moja wersja czeka w kolejce, ale już nie mogę się doczekać kiedy go po raz pierwszy wypróbuję :) mania denkowania jednak nie pozwala mi go na razie otworzyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Rudasku, to nie przejęzyczenie, ma być chuć, bo je pożądałam, nie tylko chciałam :)

      Czekam więc na Twoją opinię :)

      Usuń
  13. Kuszą mnie ich kosmetyki, ale jeszcze u mnie ich nie widziałam :o(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo pewnie będą jeszcze bardziej dostępne Anulu, co cieszy :)

      Usuń
  14. Mam ten sam żel, ale jeszcze go nie używałam. Producentem jest J&J,a ja nie do końca ufam ich kosmetykom ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J&J jest dystrybutorem Kaprysku, producent z Francji :) Składami nie powalają, ale działanie bardzo mi odpowiada, żadnych niepożądanych efektów nie odnotowaliśmy - ani wysypki, ani podrażnień, ani przesuszenia... no ale wiadomo, każda z nas ma inną skórę i wymagania, więc warto wypróbować osobiście - nam służą ;)

      Usuń
    2. a Ja kupiłam sobie lawendę w doniczce i jak rozkwitła dostałam emaila ,że zostałam #AmbasadorkąLPM ha,ha

      Usuń
    3. Gratuluję, to będziesz mieć prawdziwą Prowansję w domu - lawenda i kosmetyki Le Petit Marseillais :)

      Usuń
  15. Czaję się na te kosmetyki odkąd zobaczyłam je w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie zobaczyłam Chabrowa, Wojtas szukał w Leclercu w Tychach, ale w tym czasie nie było, w obsłudze mówili że wkrótce będą :)

      Usuń
  16. Nie miałam styczności z tą marką. Chyba weszła niedawno do Polski? Będę pamiętać o nich przy okazji zakupów w PL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak Kochana, od kilku miesięcy są w Polsce i robią prawdziwą furorę, dosyć fajne, mi się podobają, stosunek ceny do jakości wyważony, zapachy piękne i działanie bardzo zadowalające ;)

      Usuń
  17. słyszałam,ale nie używałam
    szkoda,że w mleczku jest parafina,bo takie kosmetyki jednak unikam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem właśnie, że wiele osób jej unika, SLSów i EDTA również, dlatego zawsze podaję składy, mi osobiście nie szkodzą te składniki, więc ich nie wystrzegam się ;)

      Usuń
    2. akurat SLS i EDTA nie unikam,też mi nie szkodzą, ale parafina dość często mi przeszkadza szczególnie w balsamach, nawet w peelingu, no ale niedługo sama się przekonam jak z tą parafiną będzie w tym przypadku bo zakwalifikowałam się jako Ambasadorka LPM

      Usuń
    3. Już nie mogę się doczekać Twojej opinii :) Gratulacje Anno :)

      Usuń
  18. Od jakiegoś czasu tak chodzę koło nich w rossmanie i zastanawiam się kupić, czy nie kupić, ale chyba jednak się skuszę.

    my-world-lol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz do nich dostęp, to jak najbardziej warto wypróbować Paulino, zwłaszcza że obecnie w Rossmannie jest promocja na te kosmetyki :)

      Usuń
  19. Widzę reklamy telewizyjne. Raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Łucjo, zawierają składniki, których unikasz w kosmetykach :)

      Usuń
  20. bardzo chętnie spróbowałabym oba produkty, nie znam żadnego to tym bardziej mnie kuszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają wiele różnych odmian, więc wybierać jest w czym Wero, ja chcę więcej :) Może Figę :)

      Usuń
  21. Na pewno wyprobuje zel, ale korci mnie wersja z nektarynka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez korci Southgirl, wiele mają ciekawych propozycji, zarówno w zelach jak i mleczkach :)

      Usuń
  22. Jeszcze nie testowałam ale mega kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo, więc rozumiem o czym mówisz, ja po wypróbowaniu powyższych przyjemniaczków, mam ochotę na więcej :)

      Usuń
  23. Trzeba by je spróbować. Choćby dla zapachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej warto Aniu, ale działanie również bardzo zadowalające :)

      Usuń
  24. Muszę koniecznie wypróbować żel, tyle się już o nim naczytałam, że najwyższa pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko, przy okazji, również polecam, mimo parafiny w składzie, jest bardzo lekkie i przyjemne ;)

      Usuń
  25. Wow, balsam na 4 uzycia x 2?
    Ja uzywałam go codziennie przez miesiac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilżenie jest niezłe, ale by efekt był jeszcze lepszy - nie oszczędzaliśmy mleczka, naprawdę spore ilości go aplikowaliśmy, na miesiąc mi zdecydowanie nie wystarczyłoby, ale każda z nas ma swoje upodobania i różne potrzeby skóry :)
      Najważniejsze że nie zapycha, ani nie obciąża skóry, nawet przy większej porcji kosmetyku :)

      Usuń
  26. Po raz pierwszy spotykam się z tą marką. Już sama szata graficzna działa bardzo kusząco.
    Chętnie bym wypróbowała żel, bo lubię takie pachnące cacka pod prysznicem :-)
    Buziaczki! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam Justynko, te szaty mnie skusiły :
      Ja też lubię piękne zapachy, zarówno pod prysznicem, jak i w pielęgnacji :)
      Buziaczki Kochana :*

      Usuń
  27. mają w sobie coś kuszącego te produkty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, stylistyka opakowań, piękne nazwy... kuszą niesamowicie :)

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. Dopracowane wszystkie szczegóły, jeśli nie unikasz SLSów czy parafiny, jak najbardziej można wypróbować ;)

      Usuń
  29. Ojj nie są one takie naturalne, trochę są przereklamowane. Ja jestem posiadaczką waniliowego żelu pod prysznic tej marki i szczerze to nie jestem zaskoczona. Żel jak żel, zapach nawet długo się nie utrzymuje ;)
    Podoba mi się Twoja recenzja jak zwykle piękne zdjęcia :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Anusiu, również byłam nieco zdziwiona, gdy ujrzałam składy, o czym też wspomniałam w notce :)

      Usuń
  30. Myślę, że na żel Kwiat pomarańczy mogłabym się pokusić.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciekawią mnie te kosmetyki, ale na razie nie zdecydowałam się na zakup żadnego z nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie w Rossmannie jest na nie promocja, warto wypróbować, jak masz blisko :)

      Usuń
  32. Jestem bardzo ciekawa tej nowej serii kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi odpowiadają, fajnie sprawdzają się, pięknie pachną i mają praktyczne opakowania :)

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, mnie też kuszą, pozostałe wersje :)

      Usuń
  34. Naprawdę szerzy się teraz propagandę anty EDTA? EDTA nie jest w żaden sposób szkodliwe dla skóry, jedynie działa drażniąco na oczy. To środek chelatujący kationy znajdujące się w wodzie. Dzięki temu zmiękcza wodę i umożliwia pienienie. Co innego SLS, który działa drażniąco także na skórę i drogi oddechowe. Parabeny szkodzą głównie organizmom wodnym. Ale przecież kosmetyki służą do pielęgnacji skóry, a nie smarowania chleba. Również bez parafiny i gliceryny reszta składników nic by nie dała. Skóra wymaga przede wszystkim natłuszczenia, ponadto wiele substancji naturalnych rozpuszcza się w tłuszczach. Inne natomiast rozpuszczają się w wodzie, więc woda też musi znaleźć się w składzie każdego kosmetyku. A emulgatory? Hmm... chciałabyś miksować rozwarstwioną obrzydliwą maź przed każdym użyciem? Zgodzę się tylko z tym, że SLS w żelach pod prysznic da i powinno się zastępować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimie, jak już wspomniałam w recenzji, nie unikam wymienionych składników, ponieważ ani mi, ani Wojtasowi szkody nie robią, wiele mydeł Marsylskich zawierają w swoim składzie EDTA, a ja uważam je za jedne z najlepszych, zarówno pod względem zapachowym, jak i pielęgnacyjnym, w sumie to nie tylko ja, mają dużą rzeszę wielbicieli.
      SLSy są dostępne w wielu kosmetykach myjących, lecz mają krótki kontakt ze skórą/włosami, więc tez szkody nie robią, jeśli nie ma się na nie nadwrażliwości czy alergii, natomiast gliceryna, emolienty czy emulgatory - to całkowicie normalne składniki, które " tworzą " kosmetyk, parafina jak kiedy, to zależy, czasem potrafi zapychać, w tym przypadku, czyli w mleczku, absolutnie nic takiego nie zauważyliśmy, o czym też wspomniała - składy kosmetyków podaję zawsze, w każdym kosmetyku i tak już zostanie - każdy ma prawo i możliwość wyboru :)

      Usuń
  35. Używaĺam tylko żelu pod prysznic i na mojej skórze zapach utrzymuje się aż do wieczora. Nie unosi się nad ciałem, ale przykładając nos do skóry wciąż się go odczuwa. Osobiście jestem nim zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zapach żelu jest wyczuwalny na skórze, w bardzo delikatny, subtelny sposób, :)
      Najważniejsze, ze jesteś zadowolona Felicjo :)

      Usuń
  36. Ja używam kwiatu pomarańczy,jestem z niego bardzo zadowolona,doskonale otula moja skórę,jeśli byliby mleczko z kwiatem pomarańczy bylabym za,taki duet😊narazie nie umię się zdecydować na balsam z tej kolekcji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodki migdał polecam jak najbardziej, nie jest mocny, ale w subtelny sposób wyczuwalny na skórze :)
      Innych wersji nie poznałam jeszcze, więc nie wiem jak się spisują :)

      Usuń
  37. Wcześnej nie kusiły mnie te kosmetyki, ale po Twojej recenzji mam ochotę je wypróbować :) Obecnie nie mam dostępu do tej firmy, ale jak będę w Polsce to na pewno coś kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas świetnie się sprawdzają Kochana, więc jak najbardziej polecam :)

      Usuń
  38. Muszę przyznać, że recenzja bardzo mi się podoba. :*
    Wczoraj mama stwierdziła, że MUSI sobie coś kupić z LPM i wybór padł na żel pod prysznic o zapachu białej brzoskwini i nektarynki - mogłabym mieć takie perfumy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Fabryczna :*
      Mmm, czuję pokusę, fajnie że zapach Wam się spodobał, ja ten żel ma, ale jeszcze nie używałam, ani nawet nie wąchałam, już się ciesze, bo wiele osób go chwali :)

      Usuń
  39. Czemu nikt nie pisze, że to mleczko się klei na skórze.. Jakiegokolwiek bym nie próbowała to zostawia tłusty klejący się film..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipsticokonthemap u nas absolutnie to zjawisko nie wystąpiło!
      Ani mnie, ani nawet męża, nie natłuszczało, a on jest bardzo wybredny w pielęgnacji - po to mleczko sięgał z przyjemnością, ale tak jak wspomniałam w recenzji, mleczko zawiera parafinę, którą tolerujemy bardzo dobrze, może Twoja skóra go nie toleruje i dlatego pozostaje tłusty film?
      Przyznam że po wielu peelingach z parafiną mam takie uczucie, że skóra jest klejąca, ale w smarowidłach do ciała jest ok - mleczko wchłaniało się u nas " do suchości " - żadnej warstwy, ani tłustej, ani klejącej nie oferowało, nawet w ciepłe dni.

      Usuń
  40. ja się na nie w pierw bardzo napaliłam, ale potem zniechęciły mnie jednak składy...
    fajnie, że Tobie przypadły do gustu:)

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, składy niestety nie sę naturalne, ale w takiej cenie raczej inaczej być nie mogło Patrycjo, ja nie unikam parabenów, więc dla mnie są odpowiednie, co do działania i zapachów nie mam zastrzeżeń :)

      Usuń
  41. bardzo ciekawią mnie te kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są Miko, myślę, ze spodobają Ci się zapachy i działanie ;)

      Usuń
  42. Widziałam wiele reklam, jednak samych kosmetyków jeszcze nie spotkałam. Mleczko bardzo mnie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beauty courier są dostępne w Rossmannach, a obecnie obowiązuje na nie promocja, warto skorzystać jeśli masz okazję ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz - jest dla mnie bardzo cenny!
Wielka prośba o NIEDODAWANIE linków do blogów oraz sklepów, spamu czy złośliwych uwag - komentarze te będą od razu usuwane!