Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAO. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 listopada 2015

Pożegnane we wrześniu i paźdzerniku 2015 - denko w minirecenzjach

Witajcie Słoneczka ;)
Motywacja - to wielka rzecz! Najpierw pojawia się myśl, która " świdruje " umysł, na pełnych obrotach, nie pozwalając ani na chwilę zapomnieć o tym, co się postanowiło. Potem już mamy z górki - realizacja planów, nie od razu co prawda, lecz krok po kroku, powoli, spokojnie. Nie piszę tego bez sensu, dzielę się z Wami moim sposobem na denkowe posty - co dwa miesiące przychodzi TEN moment, moment rozliczenia z TEGO, "co było "- uczcijmy pamięć... minirecenzją w kilku zdaniach :)

Denko kosmetyczne - wrzesień i październ
Denko kosmetyczne - wrzesień i październ
Czas na podsumowanie dwóch kolejnych miesięcy, września i października, ze wszystkich zużyć kosmetycznych. Mówiłam, że przestawię się na comiesięczne wpisy denkowe, niestety gorzej z działaniem jak tylko przychodzi koniec miesiąca, jak na złość, mam nawał pracy, obowiązków i spraw do załatwienia " na już! ". Poddałam się, już nie walczę ze złośliwością sił wyższych, ani się nie złoszczę - spokojnie przygotowuję dwumiesięczny wpis, poświęcając uwagę każdej pustej buteleczce, opakowaniu, saszetce... Przecież nie tak dawno temu mi służyły, radość darowały, pielęgnowały, zmysły pobudzały, a niektóre też wkurzały. Lecimy!

serum Beyond Organic, Serum Murier, Pose krem organiczny, Evree Olejki do twarzy, Bioderma Sebium
Organic Rejuvenating Serum Beyond Organic Skincare -30 ml organicznego serum w postaci olejku, które łączy w sobie wiele wspaniałych składników mających na celu wzmocnić, rozjaśnić, uelastycznić i odżywić skórę. Dodatkowo ma działanie odmładzające i regenerujące, a na efekty jego stosowania długo czekać nie trzeba. To lubię, to doceniam, dlatego tak chętnie po niego sięgałam i zużyłam do ostatniej kropli - bardzo wydajny produkt, co przy dosyć wysokiej cenie jest dodatkową zaletą. Zapach ma obłędny, ale to moje zdanie, wiem, że nie wszystkim pasuje :)
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Murier Ha3+ lifetime Serum do twarzy na noc - 30 ml, to lekkie, półpłynne serum o właściwościach nawilżająco-odmładzających, które bardzo dobrze nawilżało i zapewniało natychmiastowy komfort skórze. Przy regularnym stosowaniu rzeczywiście przyczyniało się do poprawy wyglądu i kondycji skóry, uelastyczniało, wygładzało, lekko napinało. Subtelny, ładny zapach i wygodna buteleczka z pipetą i gumową wypustką uprzyjemniały stosowanie. Wydajność całkiem spora - polubiliśmy się! Idealnie pasowało do mojej mieszanej cery.
Czy kupię ponownie -TAK!!!

POSE Organics Rejuvenating Odmładzający krem do twarzy - 50 ml, to bardzo dobry krem pielęgnacyjny o całkowicie naturalnym składzie, lekkiej konsystencji i świetnych właściwościach odżywczych, nawilżających i kojących. Nie zapycha ani nie obciąża skóry, szybko się wchłania, choć na mojej mieszanej skórze zostawiał czasami tłustawą powłoczkę, która na całkowite wchłonięcie potrzebowała trochę czasu. Zapach ma specyficzny, ale całkiem przyjemny, nie mocny, ani nie trwały. Miło wspominam, ale nie wiem czy sięgnę po niego ponownie, zaspokoiłam ciekawość, opakowanie ma świetne!
Czy kupię ponownie -MOŻE...

Evree Essential Oils Rekonstruktor do twarzy, szyi i dekoltu- 30 ml świetnego olejku o przepięknym, orzeźwiającym i pobudzającym zapachu. Ma bardzo dobry skład i nieadekwatną do jakości cenę - dzięki czemu niskim kosztem uzyskujemy to, za co nieraz trzeba słono zapłacić :) Piękna, promienna, dobrze nawilżona i wygładzona cera - tak właśnie działa, a dodatkowo zwęża pory i, mimo nieco treściwej konsystencji, nie obciąża, ani nie zapycha skóry. Idealnie się sprawdzał podczas wieczorowej pielęgnacji, solo, krem po nim był zbędny. Efekty bardziej niż zadowalające!
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Evree Magic Rose Upiększająca kuracja do twarzy i szyi - 30 ml, to mój absolutny ulubieniec, zużyłam już drugą buteleczkę i na tym nie poprzestanę :) Obłędnie cudowny, różany zapach idealnie trafia w mój gust, a więc prócz walorów pielęgnacyjnych i korzyści dla skóry, oferuje prawdziwy relaks podczas stosowania i też " noszenia ". Dogłębnie nawilża, wygładza, uelastycznia i rozjaśnia skórę, skutecznie niweluje drobne zmarszczki i linie, spłyca te głębsze. Szybko wchłania się pozostawiając skórę miękką, delikatną, idealną w dotyku. Reguluje proces wytwarzania sebum, niweluje niedoskonałości, minimalizuje widoczność porów i naczynek - cudo!
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!!

Bioderma Sebium Global Krem przeciwtrądzikowy o globalnym działaniu - 30 ml, na ile lubię kosmetyki Biodermy, na ile cenię linię Sebium, ten krem nieco mnie rozczarował. Początkowo zachwycał pięknym zapachem, lekką konsystencją, dobrym wchłanianiem, i działaniem, po kilku tygodniach sytuacja się odwróciła - tak natłuszczał, że nie mogłam nałożyć makijażu bez usunięcia tłustej powłoki. Nie wiem czemu tak się zachowywał, widocznie moja skóra go nie tolerowała tak, jak należy. Nie zużyłam do końca, choć podejść było kilka, termin dobiegł końca, więc żegnam.
Czy kupię ponownie -NIE!

Płyn micelarny Dermedic, Biolaven żel myjący, Tonik rozświetlający Caviariste
Dermedic Hydrain 3 Hialuro Płyn micelarny H2O - 200 ml, pierwszy raz go stosowałam, mimo iż tę akurat linię marki uwielbiam najbardziej. Ma swoich zwolenników i przeciwników, ja zaliczam się do pierwszej kategorii - świetnie u mnie się spisuje, robi to, co do niego należy bez oferowania podrażnień, zaczerwień i uczulenia. Nie stosuję kosmetyków wodoodpornych, ale z usuwaniem tradycyjnych, płyn nie ma żadnego problemu - demakijaż z jego pomocą jest szybki i sprawny, oczyszcza, odświeża i zmiękcza skórę, nie ściąga ani nie wysusza jej. Zapach bardzo w moim guście - świeży, morski, z lekkimi nutami słodkości w tle.
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Theo Marvee Professional Tonik Caviariste Perlique - 200 ml, to produkt, który zdecydowanie różni się od " klasyki gatunku ". Nie dość że ma żelową konsystencję, bardziej przypominającą żel do mycia twarzy lub serum, to jeszcze zawiera w sobie całe mnóstwo rozświetlających drobinek. Byłam go bardzo ciekawa, zużyłam do końca - mimo tego, iż sprawdzał się całkiem fajnie oraz był szalenie wydajny, jakoś nie porwał swoimi właściwościami. Pierwszą rzeczą, która może być denerwująca nie tylko dla mnie, jest dosyć intensywny, męski zapach. Wyrazisty, mocny, długo utrzymujący się na skórze, nawet po zastosowaniu kremu i serum, w przypadku kosmetyków do twarzy nie jest to zaletą. Rozświetlenie, które oferuje, gdzieś tam po drodze się traci, wiadomo, po przetarciu skóry tonikiem czeka ją jeszcze wiele innych przyjemności - serum, krem, kosmetyki kolorowe... Ostatecznie " promienność " trudno dostrzec :)
Czy kupię ponownie -NIE

Sylveco Biolaven Żel myjący do twarzy- 150 ml, cudownie pachnący, świetnie działający i całkowicie naturalny produkt, który w kilka chwil oczyszcza skórę, nie podrażniając, nie wysuszając, ani nie ściągając jej. Po użyciu skóra jest idealnie oczyszczona, gładka i miękka w dotyku. Piękny zapach uprzyjemnia oczyszczanie twarzy, a wygodna buteleczka z pompką sprawia, że stosowanie żelu jest bardzo komfortowe i błyskawiczne - dawkowanie kosmetyku jest kwestią sekundy. Zdecydowany ulubieniec, już mam kilka kolejnych buteleczek w zapasie :)
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!!

Złote płatki pod oczy, Maska ze śluzem ślimaka, Bioderma Photoderm MAX
Świt Pharma Prestige Złote platki pod oczy Hyaluronic Repair - 1 op. świetny produkt, który śmiało mogę porównać do profesjonalnego zabiegu. Po jego użyciu skóra pod oczami jest cudownie wygładzona, odżywiona, rozpromieniona i odprężona. Spojrzenie nabiera blasku, a twarz - młodzieńczego wyglądu. Aplikacja jest bezproblemowa, płatki są bardzo przyjemne w dotyku, trzymanie ich na skórze również nie sprawia żadnego problemu - nie przemieszczają się, nie odpadają, ciągle są tam, gdzie być powinny. Warte uwagi i wypróbowania, a ja chcę więcej! Przed wielkim wyjściem są wręcz niezastąpione!
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Bioderma Photoderm MAX Ultra-fluide spf 50+- 40 ml, to ultralekki bezbarwny fluid z wysokim filtrem ochronnym, który tak naprawdę lekki wcale nie był. Zużyłam go niemal do końca, aczkolwiek oferował mojej mieszanej cerze tłustawą poświatę. Znalazłam na nią sposób, więc nie było źle, tym nie mniej wolałabym nieco matowe, bądź naturalne wykończenie. Na szczęście nie uczulał, nie zapychał ani nie oferował białej warstewki, skutecznie i niezawodnie chronił przed słońcem, nawet podczas mocnych upałów czułam się z nim bezpieczna. Nie zawiódł ani razu!
Czy kupię ponownie -MOŻE...

Świt Pharma Exclusive Maseczka Ujędrniająca z filtratem ze śluzu ślimaka - 1 op., firma w swojej ofercie ma świetne maski w płatach, ale akurat ta wersja najbardziej mnie zauroczyła. Zarówno zapachem, świeżym, energetyzującym, pobudzającym niczym morska bryza, jak i działaniem - zachwyca. Wygodna aplikacja oraz widoczne gołym okiem efekty, jeszcze bardziej zachęcają do sięgania po nią. Jako maska bankietowa zdaje egzamin, cera po jej użyciu wygląda zjawiskowo!
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Marmolada do ciała KIVI, żel pod prysznic L`Occitane, Yves Rocher, sól do kąpieli, Luck Avon
KIVVI Body Marmalade Orange & Vanilla Marmolada do ciała Pomarańcza i Wanilia - 120 ml, prawdziwy smakołyk dla skóry! To już moje drugie opakowanie, ale z pewnością nie ostatnie. Cudowny, nadzwyczajnie autentyczny zapach, naturalny skład, treściwa konsystencja, długotrwałe działanie i porządna ochrona skóry przed wysuszeniem, tworzą z niego produkt idealny! Problemem może być dosyć wysoka cena, ale i tak uważam, że warto, bowiem wydajnością i jakością zadziwia, już mała ilość wystarczy na pokrycie całego ciała, zapach długo daje się we znaki, pobudzając zmysły i uwodząc aromatem soczystej pomarańczy dosmaczonej słodką wanilią.
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!!

BeBeauty Body Expertiv Spa Odświeżająca Sól do kąpieli Trawa cytrynowa i Bambus - 600 g, jedna z moich ulubionych wersji, choć w sumie każda z tych Biedronkowych soli pachnie świetnie :) Odświeżająca cudownie wypełnia łazienkę i otula skórę subtelnym, świeżym aromatem cytryny, pobudza zmysły, dodaje energii i poprawia samopoczucie. Sól kosztuje kilka złotych, a pozwala na przeprowadzenie " domowego SPA " w iście szlachetnym stylu. Uwielbiam!
Czy kupię ponownie -TAK!!!

L'Occitane en Provence Żel pod prysznic Lawenda - 250 ml, jeśli tak jak ja lubicie prawdziwy, naturalny aromat lawendy, będziecie zachwyceni tym żelem! Kosmetyki L`Occitane zawsze działają na kilka sposobów - pielęgnują, dbając kompleksowo o ciało nie zapominając o zmysłach. Zapachy mają obłędne, ten żel również jest tego dowodem i kolejnym powodem ku radości oracz czerpania przyjemności ze zwyczajnej czynności, którą jest prysznic :) Delikatna, puszysta piana otula całe ciało w delikatny, ale skuteczny sposób oczyszczając i myjąc ciało. Z łatwością się spłukuje, pozostawiając skórę miękką, delikatną, nawilżoną i subtelnym zapachem otuloną - poezja! Wydajność rewelacyjna!
Czy kupię ponownie -TAK!!!!

Avon Luck for Her Body Lotion Perfumowany balsam do ciała- 150 ml, o jego właściwościach pielęgnacyjnych nie będę się rozwodzić, skład ma tragiczny, jak wiele tego typu produktów, ale zapach... boski! Stosowałam go zazwyczaj do celów "aromaterapeutycznych ", zaaplikowany w miejscach psikania perfum, czyli pod pachami, kolanami, na szyi i nadgarstkach, ładnie podbijał zapach wody z tej ze linii zapachowej, znacznie przedłużając jej trwałość i podnosząc, nie tylko moje, doznania aromatyczne :) Lekka konsystencja, wysoka wydajność, trwały zapach i brak skutków " ubocznych " idą mu na plus, dopóki jeszcze mam perfumy Luck, może się skuszę na kolejną tubkę, do wyżej wspomnianych celów.
Czy kupię ponownie -MOŻE...

Yves Rocher Moment de Bonheur mleczko perfumowane - 200 ml, to nieco odmienna wersja perfumowanego balsamu, bowiem nie tylko bosko pachnie, ale też wyznacza się całkiem przyjemnym składem, bogatym w naturalne składniki. Pielęgnuje, odżywia, nawilża, wygładza i otula ciało niesamowicie pięknym i trwałym zapachem, który, wnikając w ciało, piżamę, pościel, odzież, potrafi o sobie w subtelny sposób przypominać przez cały tydzień! Wow! Uwielbiam jego zapach, działanie i efekty, które balsam zapewnia na mojej skórze. Jest lekki niczym piórko, ale właściwości pielęgnacyjne ma świetne!
Czy kupię ponownie -TAK!!!!

Antyperspirant Dove, Spray CD, Mgiełka do poduszki, Aloe Vera Rescue Gel
Dove Beauty Finish Dezodorant spray z minerałami 48h- 150 ml, zużyłam do końca, aczkolwiek bez jakiejś nadzwyczajnej przyjemności. Antyperspirant ma dosyć fajny, kojący zapach, lekką konsystencję " - mięciutka, delikatna mgiełka pielęgnowała i chroniła skórę przed nieprzyjemnym zapachem, ale " tumany pyłu " unoszące się po jego aplikacji, mnie mocno zniechęcają do kolejnego zakupu.
Czy kupię ponownie -NIE

CD Deo Atomizer Lilia Wodna 24h- 75 ml, już nie pamiętam, kiedy stosowałam antyperspiranty w takiej formie, płyn zamknięty w przezroczystej buteleczce jest pozbawiony soli aluminium, parabenów, silikonów, barwników, olejów mineralnych. Bazuje swoją formułę na alkoholu oraz roślinnych ekstraktach, nie wysuszał, choć może się tak początkowo wydawać, nie podrażniał, nie wywołał zaczerwienienia. Aplikowany tuż po depilacji, czasami szczypał, ale trwało to kilka sekund, potem było przyjemnie :) Lilia akurat nie należała do moich faworytów, jeśli chodzi o zapach, ale zużyłam ze względu na skuteczną ochronę i przyjemną aplikację.
Czy kupię ponownie -MOŻE...

Zaren Aloe Vera Rescue Gel - 60 ml, wspaniały produkt, który z pewnością powinien się znaleźć w każdej domowej apteczce czy łazience. Jest pomocny dosłownie przy wszystkich skórnych bolączkach - jak mawia mój mąż: " na bóle, na pryszcze i na popękane pięty " :D Na ugryzienia, uczulenia, otarcia, podrażnienia, wysypkę, poparzenia ... - preparat działa na skórę niczym opatrunek, w szybki i skuteczny sposób przynosząc ukojenie i ulgę. Znacząco przyśpiesza gojenie się i " usuwa " wszelkie dolegliwości skórne w błyskawicznym tempie. Wygodna forma roll-on`a ułatwia aplikację, a przyjemny zapach sprawia, że chętniej sięgamy po ten " cudowny lek! ".
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!

Odyssee Des Sens mgiełka do poduszki Morska Bryza - 50 ml, bez względu na swoją dosyć małą pojemność mgiełka wystarczyła na całe wieki! Jest nie tylko szalenie wydajna, ale również skuteczna, trwały zapach sprawiał, że już 3-4 pompki uwolnionego, aromatycznego płynu wypełniało cały pokój obłędnym, kojącym, relaksującym zapachem. Mgiełka ułatwia zasypianie, bowiem nie byłam w stanie myśleć o czymś złym, otulona woalką tak pozytywnego aromatu. Opakowanie wygląda nadzwyczajnie... zwyczajnie, ale w środku kryje się prawdziwy skarb! Bardzo się polubiliśmy :)
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Rękawica Kessa, Krem do rąk, krem do stóp Odżywczy, mydło w płynie
Alepia Rękawica Kessa - 1 szt., niesamowicie trwała i długotrwała :) O rękawicach tej marki chodzą różne słuchy, nieraz czytałam zachwyty, inne z kolei piszą o farbowaniu skóry i zniszczeniu już po kilku użyciach. Moja służyła mi... 3 lata! Wow! Sama jestem w szoku :) I nie, to nie przywiązanie, lecz kwestia solidnego wykonania sprawiła, że tyle czasu wytrzymała. W międzyczasie używałam kilku innych i wiecie co, materiał użyty do uszycia kessy ma ogromne znaczenie, to czuć na skórze podczas stosowania rękawicy, tak cudownie ziarnistej, ostrej i stosunkowo ( jak na kessę) cienkiej, co ułatwia stosowanie, nie spotkałam. Jednak autentycznych Marokańskich rękawic nic nie zastąpi! Ciało po jej użyciu, oczywiście razem z Savon Noir, jest niczym jedwab, a efekt ten utrzymuje się do 5 dni - rewelacja! Moja już ze starości zaczęła się przecierać na paluszkach, żegnaj ukochana " sadystko "... :)
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!

Joanna Odżywczy glicerynowy krem do rąk Oliwka - 50 g, bardzo przypadł mi do gustu, mimo iż nie ma treściwej konsystencji, ani nadzwyczajnych właściwości regeneracyjnych, świetnie pełnił rolę dziennego kremu do rąk. Dobrze nawilżał moje ręce, dodam że nie miałam kłopotów z przesuszeniem skóry, wygładzał, wnikał całkowicie, nie pozostawiając żadnej tłustawej warstewki. Dodatkowym atutem jest jego piękny zapach, który znacząco uprzyjemnia zarówno stosowanie jak i " noszenie " kremu. Wydajnością mnie zaskoczył, niewiele go trzeba było, aby zapewnić rękom dobry wygląd i kondycję.
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Shefoot Krem Odżywczy do paznokci i suchej skóry stóp - 75 ml, najulubieńszy ulubieniec z oferty marki, który najczęściej gości na moich stopach! Uwielbiam jego zapach, gęstą, treściwą konsystencję i skuteczne działanie. Mąż, na odmianę ode mnie, preferuje lekkie i " wodniste " kremy, więc stosowanie Odżywczego jest dla niego katorgą :) Efekty stosowania tego kremu są naprawdę zaskakujące, choć ja osobiście nie mam problematycznej, mocno przesuszonej skóry na stopach. Latem ten stan nieco ulega zmianie - zauważyłam że z mocno suchą skórą już mniej sobie radzi, aczkolwiek jest to też kwestią systematyczności jego stosowania. Tym nie mniej - uwielbiam go, szczególnie w period jesienno-zimowy, bowiem pozwala na dłuższe masowanie ( czytaj - dopieszczanie ) stóp, a efekty są znacznie lepsze jak latem.
Czy kupię ponownie -TAK!!!!

Palmolive Aquarium Mydło w płynie - 300 ml, no co... też lubię pływające rybki... w mydle :D Opakowanie nie jest mistrzostwem świata, ale fakt, dzieci do myca rączek bardziej zachęca. Poza tym nic nadzwyczajnego, ani nawet fajnego, w nim nie ma. Przezroczysta, niebieska, wodnisto-żelowa konsystencja o dosyć przeciętnym zapachu, który szybko znika z rąk, nie ma też właściwości usuwających nieprzyjemne zapachy czosnku, ryby czy cebuli. Takie sy, Biedronkowe są o niebo lepsze, i tańsze!
Czy kupię ponownie -NIE!

Kosmetyki do włosów, szampon, odżywka, maska, olejek farba blond, kuracja nawilżająca
Tahe KERATIN GOLD Płynne Złoto z keratyną i aktywnymi komórkami macierzystymi - 30 ml, fantastyczny olejek, który robi cuda na moich włosach. Pierwszy raz spotkałam się s kosmetykami tej marki lata temu, gdy w zeszłym roku zauważyłam je w salonie fryzjerskim, do którego co jakiś czas zaglądam, skusiłam się na kolejny zestaw, maskę i olejek. Pięknie pachnie, cudownie wygładza i nawilża włosy zapewniając im zdrowy połysk, lekkość, sypkość i ochronę przed uszkodzeniami. Dodatkowo regeneruje suche końcówki oraz przywraca im dawną świetność. Wygodna buteleczka z pompką ułatwia stosowanie, a olejek wyznacza się bardzo wysoką wydajnością!
Czy kupię ponownie -TAK!!!!

Tahe GOLD MASK Maska z aktywną keratyną i płynnym złotem - 300 ml, jest nie do wykończenia! A to wszystko za sprawą gęstej, treściwej konsystencji i świetnego działania. Porządnie nawilża, wygładza, regeneruje i odżywia włosy, nie wysusza skóry głowy, ułatwia rozczesywanie kosmyków i przyczynia się do ich zdrowego i pięknego wyglądu. Opakowanie bardzo solidne, mimo upadków nie traci na wyglądzie, w czasie podróży solidnie chroni zawartość przed wydostaniem się. Przyjemnie pachnie, a zapach długo utrzymuje się na włosach, ciesząc swoją obecnością przy każdym poruszeniu się.
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Garnier Fructis Color Resist Szampon do włosów farbowanych i pasemek - 250 ml, początkowo okazał się zupełnie dla mnie nieodpowiedni. Podrażniał skórę głowy, plątał i wysuszał włosy, uniemożliwiając ich rozczesywanie, a więc bez odżywki czy maski zupełnie nie dało się go stosować. Odstawiłam go i zapomniałam, aż raptem wpadł mi w ręce, postanowiłam powtórzyć podejście i dać mu kolejną szansę. Stosowany co jakiś czas nie powodował skutków ubocznych, nie podrażniał ani nie wysuszał, sięgałam po niego gdy potrzebowałam naprawdę solidnego oczyszczania, oczywiście zawsze po nim nakładałam maskę bądź odzywkę - zużyłam do dna, ale nie ponowię zakupu...
Czy kupię ponownie -NIE!!!

Balea Nawilżająca odżywka do włosów Mango + Aloe Vera - 300 ml, jeden z najlepszych, jak również szampon z tej że linii, kosmetyków do włosów, które dotychczas stosowałam! A w dodatku najtańsza :) Odżywka bosko pachnie, niesamowicie cudownie zmiękcza i wygładza włosy, i to w trybie natychmiastowym, tuż po nałożeniu. Nawilża, regeneruje, dodaje blasku i elastyczności, włosy po jej użyciu są odpowiednio dociążone, nie puszą się, nie falują, są pełne blasku. Wydajność oceniam jako bardo wysoką, niewiele jej trzeba, aby na głowie zapanował ład :) Zapach niestety ulotny, ale w trakcie stosowania potrafi pobudzić zmysły, oj potrafi...
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!

Marion RevOILution Farba bez amoniaku z odżywczymi olejkami 133 Popielaty Blond - 2 op. miałam o niej pisać, lecz zabrakło mi czasu, ale z pewnością jeszcze po nią sięgnę, więc nadrobię zaległości. To najnowsza propozycja do farbowania włosów marki Marion, farba jest przyjemna w użyciu, ma ładny zapach i fajną konsystencje, nie podrażnia, nie uczula, nie ocieka, łatwo się aplikuje, nie szczypie skóry głowy podczas trzymania... Całkiem pozytywnie mnie zaskoczyła efektem i trwałością koloru. Kosztuje kilka złotych, Marion już tak ma :)
Czy kupię ponownie -TAK!!!

Marion Hair Therapy Ampułki do włosów 14-dniowa kuracja nawilżająca - 5 szt. po 7 ml, tania, dobra i wydajna kuracja, która w wyraźny sposób zmienia wygląd i strukturę włosów. Pogrubia, odżywia, wzmacnia, nawilża, ale blasku, przynajmniej moim włosom, nie dodała. Co nie zmienia faktu, iż fryzura wyglądała znacznie zdrowiej, zauważyłam też, że zniwelowała wypadanie włosów. Co jakiś czas chętnie zafunduję im taką regenerację, zwłaszcza, że produkt jest łatwo dostępny, uszczerbku na budżecie nie odczuwa się żadnego :)
Czy kupię ponownie -TAK

Błyszczyk do ust Zao, pomadka do ust Celia, tusz do rzęs Biedronka
Zao Make -Up Organic Organiczny Błyszczyk w kolorze beżowym 002 - 9 ml, absolutny ulubieniec z kategorii nudziaków, to już trzeci egzemplarz, ale jako jedyny zużyty przeze mnie do dna, dwa poprzednie " podebrali " mi koleżanki :) Teksturę ma taką, że jak się go nałoży na usta, chce się więcej, i więcej, i więcej... Certyfikaty nie mają aż takiego znaczenia bo jakość ma fantastyczną, ale nie ukrywam, że wolę " zjadać " organiczne smarowidło, stworzone na naturalnych składnikach. Kolorek bardzo romantyczny i dziewczęcy, pisałam kiedyś o nim na Naturalnym, możecie zobaczyć i poczytać, link oczywiście w nazwie.
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!!!!

Celia Pomadka - błyszczyk Care odcień 1 - 6 ml, kolejna moja wielka faworytka, tyle że w odróżnieniu od Zao - taniutka, skład ma bardzo fajny, choć nie w pełni naturalny. Boska konsystencja, sunie po ustach jak masełko, przyjemny zapach, ciągle towarzyszy jej obecności na ustach, intensywny kolor już po jednym pociągnięciu sprawia, że usta nabierają ponętności i seksapilu. Ładne opakowanie, nie ulegające zniszczeniu i wysoka wydajność, to dodatkowe atuty - jednym słowem warta uwagi! Cena nawet za niska jak na tak wspaniały produkt!
Czy kupię ponownie -TAK!!!!!

BeBeauty Tusz do rzęs Podkręcajacy - 8 g, niestety zawiódł mnie, choć w sumie nie pokładałam na nim wielkich nadziei, kosztował przysłowiowe grosze, a z braku jakiegokolwiek innego tuszu w okolicy, kupiłam. Coś tam działa, przyciemnia i nieco wydłuża rzęsy, ale konsystencja jakaś taka toporna. Szkoda, bo szczoteczka bardzo mi się podoba - warto byłoby dopracować produkt, a będzie szał :)
Czy kupię ponownie -NIE!

Biedronka Linda mydło w kostce
Linda Mydła w kostce - 2 szt. po 150 g, 1 szt - 100 g, byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam ich składy, bazują na naturalnych olejach i ekstraktach, Fruit nieco " bogatsze " ma zestawienie. Mydła nie zawierają SLS`ów, ale zawierają EDTA, jak wiele mydeł marsylskich, tyle ze kosztują nie 10 czy 20 zł, lecz niecałe 2 zł za sztukę ;) Zapachy boskie, usuwają nieprzyjemne wonie, nie wysuszają, nie podrażniają skóry - warto wypróbować!
Czy kupię ponownie -TAK!

Denko - waciki, próbki Skin79, olejek do kąpieli, maska do twarzy
I na koniec garść wacików Cleanic i Carea oraz próbek BB Skin79- pisałam o nich i pokazywałam zestawienie i porównanie kolorystyczne. A także bardzo fajna Maseczka, o właściwościach peelingujących i odżywczych, takie 3 w 1 oraz saszetka Olejku do kąpieli akurat na jedno użycie - pięknie pachnie i cudownie nawilża ciało, dzięki czemu smarowanie już można pominąć. Nie tworzy tłustej powłoki na wannie ani na skórze, ładnie ją zmiękcza i wygładza :)

W końcu dobrnęłam do końca :)
Jak się mają Wasze denka Kochane?
Znacie produkty, które zużyłam, stosowaliście, lubicie je, czy nie za bardzo?
Miłego wieczoru Wam życzę :*
                                  

poniedziałek, 10 listopada 2014

Naturalny lakier do paznokci Rouge Carmin od Zao Make-Up Organic

Witajcie Słoneczka ;)
Lakiery do paznokci rzadko pokazuję u siebie na blogu, co nie znaczy, że ich nie lubię czy nie stosuję ;)
Choć ostatnimi czasy moje paznokcie rzeczywiście nie mają się najlepiej, ciągle łamią się i rozdwajają, w wyniku czego, każdy milimetr jest na wagę złota :) Mam krótkie palce i okrągłe płytki, nie każdy lakier dobrze na nich prezentuje się, dlatego też wolę bezbarwne odżywki ( które dodatkowo wzmacniają je ). Ale uwielbiam kolor na paznokciach i przyznam szczerze, że taki okres " niemocy " jest dla mnie bardzo trudny.

Dawno nie zmagałam się z tak fatalną kondycją swoich paznokci, gdy już troszeczkę urosną, sięgam po lakiery, które ładnie prezentują się nawet na tak mizernej długości. Pokrywając jedynie centralną część płytek, nie dochodząc do boków, dodatkowo je " wydłużam ", co wizualnie wysmukla palce :)
Naturalny lakier do paznokci Rouge Carmin od Zao Make-Up Organic od pierwszego użycia  stał się moim ulubieńcem. I to nie tylko ze względu na cudowny kolor, ilekroć próbowałam zmian, czerwienie bezkonkurencyjnie są moimi faworytami od wielu lat!, ale także na precyzję malowania.

Słów kilka od producenta

Lakier do paznokci pozbawiony szkodliwych substancji!
ZAO Make up Organic oferują paletę 12 kolorów, począwszy od klasyki do najnowszych trendów. Lakiery do paznokci ZAO zapewniają doskonały manicure, zachowując piękno i zdrowie paznokci.
Lakiery do paznokci ZAO są łatwe w aplikacji, dzięki szerokiemu pędzlowi. Kolor jest jednolity, jedna warstwa aplikacji wystarczy. Szybko schnie.
Nie zawiera szkodliwych składników - lakier może być stosowany tak często, jak pragniesz!
Krzemionka, jest głównym składnikiem kolagenu. Pomaga ona w regeneracji tkanek, poprawia wytrzymałość i elastyczność płytek. Krzemionka lub Krzem (składnik lakieru) wspomaga wytwarzanie tkanek, w tym paznokci.

Skład INCI: Butyl acetate Ethyl acetate, Nitrocellulose, Phtalic anhydride/trimellic anhydride/glycols copolymer, Acetyl tributyl citrate, Isopropyl alcohol, Stearalkonium hectorite, Phyllostachis bambusoides rhizome extract/Helianthus annuus seed oil, Citric acid. Peut contenir +/- : Calcium aluminium borosilicate, Isopropoyl titanium triisotearate, Synthetic fluophlogopite, Polyethylene terephtlalate, Silica, CI 12085, CI 15850, CI 15880, CI 19140, CI 42090, CI 47005, CI 73360, CI 75470, CI 77000, CI 77007, CI 77019, CI 77266, CI 77491, CI 77499, ci 77510, CI 77742, CI 77861, CI 77891.

Składnik aktywny: Kłącza bambusa - bogate w naturalne krzemionki, działają regenerująco na paznokcie.
Produkt nie testowany na zwierzętach!
Lakier ZAO nie zawiera: Parabenów, Fenoksyetanolu, PEG, GMO. Ftalanu, Butylu, Toluenu, Formaldehydu, Ksylenu, Kalafonii, syntetycznej Kamfory.

Kosmetyki Zao są moimi faworytami od lat, jeśli chodzi o kolorówkę naturalną, absolutnie uwielbiam ich pudry i róże, a także bronzery i maskary. Jakiś czasu temu marka wzbogaciła swoją ofertę w kilka nowych produktów, między innymi, w lakiery.
Nie ukrywam, że poczułam się skuszona, kolorystyka bardzo interesująca, ale najbardziej moją uwagę przykuł Rouge Carmin 650 - Karminowa czerwień. Cudowny, nasycony kolor!

Szeroka, niska buteleczka, o pojemności 8 ml, została wykonana z przezroczystego, grubego szkła. Bambusowy korek o niepowtarzalnym wzorze, został przyozdobiony logiem marki - gustowny minimalizm, bez wydziwnień, bardzo mi się podoba!
Krótki, szeroki i płaski pędzelek osadzony w korku bardzo ułatwia aplikację lakieru. Nie jest zbyt miękki, ani za twardy - według mnie, idealny. W kilka sekund rozprowadza lakier po płytce.

Lakier ma półpłynną, lekką konsystencję i tradycyjny, " lakierowy " zapach. Już jedna warstwa oferuje bardzo dobre krycie, druga doprowadza dzieło do perfekcji! Lakier nie smuży, równomiernie rozprowadza się po paznokciach, nie obciążając ich ani nie zostawiając żadnej wyczuwalnej warstewki. Wysycha momentalnie - co dla mnie jest ogromnym plusem, nie lubię czekać w nieskończoność aż lakier wyschnie ;)

Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć jak lakier wygląda po pierwszym pociągnięciu :) Białe końcówki delikatnie prześwitują, ale w sumie jest bardzo ładnie - czyż nie?
Prócz ładnego koloru, lakier Rouge Carmin zapewnia również delikatny, naturalny połysk, za co również go doceniam. Nie wymaga pokrycia top coat`em.
Naturalny skład zdecydowanie gra ważną rolę, nie szkodzi paznokciom, a dodatkowo, prócz walorów upiększających, posiada również własciwości pielęgnacyjne. Ale.. ma też swoje wady.

Tutaj już podwójna warstwa lakieru, dzień po... i, jak widzicie, lekko starte końcówki.
Tak, tak, trwałość nie jest najlepsza, przynajmniej w moim przypadku. Przy " leniwych dniach " lakier zaczyna delikatnie ścierać się już na drug dzień, natomiast przy pracach domowych to zjawisko zaobserwowałam już w tym samym dniu.
Szkoda, mógłby być prawdziwym ideałem!
Szybka i sprawna aplikacja, doskonałe krycie, ładny połysk, błyskawiczne wysychanie, żadnych odgnieceń ani zarysowań!
Kolor lakieru Rouge Carmin nie blaknie nawet po trzech dniach - tak, sprawdziłam, choć z racji " gołych końcówek ", manicure nie nadawał się do wyjścia, tylko do testów ;)
Lakier z łatwością też zmywa się, nie wnika w skórki, ani ich nie barwi.

Cena - 49 zł / 8 ml

Dostępność - Biolander

Podsumowując...

Mimo iż lakier do paznokci Zao nie zdobył miano ideału, bardzo lubię po niego sięgać i robię to od trzech miesięcy.
Wiem, że nie zrobi szkody paznokciom, a wręcz o nie zadba i zawsze pięknie wygląda, nawet gdy są bardzo krótkie.
Wiem, że manicure zajmie mi dosłownie kilka minut, a efekt, bez wspomagaczy w postaci bazy czy top coat`u, będzie cieszyć oko ( krótko, ale będzie ). A gdy już przyjdzie pora na usunięcie tej cudownej czerwieni z płytek, nie będę z tym mieć żadnej trudności - szybko znika i nie barwi ani płytek, ani skórek :)
Szukam ideału nadal, a Rouge Carmin bardzo lubię.

Jak Wam się podoba kolor Rouge Carmin?
Stosowaliście lakiery Zao, jak u Was się sprawdzają?
Znacie kosmetyki Zao?
Miłego odpoczynku Wam życzę :)
                                                                                         

wtorek, 11 marca 2014

Ulubieńcy lutego ♥

Witajcie Słoneczka ;)
Marzec zachwyca piękną pogodą, tak bardzo się ciesze na widok słońca i coraz bardziej budzącej się do życia przyrody, szkoda tylko, że pracy tak dużo, brakuje czasu na przyjemności, no ale takie jest życie, nic nie poradzimy na to. Mam ostatnio takie wrażenie, że czas mi ucieka ze zdwojoną szybkością, tyle planów, tyle postanowień i ... zero realizacji, czy Wy też tak macie?
Dziś zapraszam Was do zapoznania się z moimi ulubieńcami, niektóre z nich pokażę także w akcji :)


W lutowych ulubieńcach rządzi kolorówka oraz pędzelki, które już Wam pokazywałam, teraz, opiszę je w skrócie, nie mogło zabraknąć perfum, mazidełka do ust oraz moich ulubieńców do pielęgnacji włosów :)


Zima, choć nie była w moich okolicach jakaś nadzwyczajnie luta, dała się we znaki moim włosom, stały się one osłabione, bardziej podatne na uszkodzenia, zauważyłam też ich nadmierną ilość na szczotce po każdym rozczesywaniu, a w szczególności tuż po myciu, z pomocą mi przyszedł wspaniały duet od Joico - Cliniscalp, pisałam Wam o tych produktach i pokazywałam efekty, które mi zapewniają, o TU, nic dziwnego, że zyskały miano ulubieńców, są nie tylko skuteczne, ale również nadzwyczajnie przyjemne w użyciu.


Jeśli chodzi o usta, to pielęgnuję je nałogowo, zawsze mam pod ręką jakieś smarowidełko, ba nawet kilka naraz, w lutym wszystkie je zdetronizował Baby Lips Peach Kiss i choć wiem, że zbiera dosyć skrajnie opinie, kompletnie nie rozumiem dlaczego? U mnie spisuje się bardzo fajnie, nawilża krótkotrwale, ale to nie zmienia faktu, że jest bardzo łatwy i przyjemny w użyciu, zapewnia ustom miękkość i gładkość, daje piękny, delikatny, naturalny połysk, a do tego pięknie pachnie brzoskwinią, wielki plus za opakowania, nie pęka, nie traci swojego pierwotnego wyglądu - więcej o nim przeczytacie w recenzji - TU.


Perfumy francuskiej marki Sharini Niebiański Jaśmin Bio są bardzo, ale to bardzo esencjonalne, to wszystko ze względu na sposób ich tworzenia - wyłącznie tradycyjną metodą destylacji parą wodną i ekstrakcji. Ten flakon był moim marzeniem, które w końcu udało mi się zrealizować :) Mam je od lata i używam z reguły na wieczorowe wyjścia - delikatna mgiełka zapewnia intensywny aromat jaśminu, pięknego i szlachetnego zapachu, który pięknie układa się na skórze i stopniowo otwiera swoje nuty zapachowe...
W lutym sięgałam po nie wyjątkowo często, czy to za sprawą pogody, czy marnego samopoczucia i nijakiego humoru, mały psik tych perfum sprawiał, że czułam się... niebiańsko! Śmiem twierdzić, że wystarczą mi na wiele, wiele lat! Pisałam już o nich TU.


Puder w kompakcie Lumene Matte Harmony to moje wielkie odkrycie lutego! Kupiłam go już jakiś czas temu i zapomniałam, po wykończeniu Proto-col`a sięgnęłam więc do " zapasów ", a tam on :) Używam go codziennie i jestem zachwycona! To jeden z najlepszych pudrów, jakie miałam! Napiszę o nim wkrótce, więc nie rozpisuję się zbytnio :)


Frat Boy nigdy mi się nie nudzi, ma tak wspaniały odcień, który pasuje do mojej skóry o każdej porze roku, obecnie dodaje świeżości i ożywia moją skórę, dzięki niemu uzyskuję piękne, naturalne rumieńce - faworyt od lat :) Już kiedyś pisałam o nim, recenzję znajdziecie TU.


Do aplikacji powyższych kosmetyków niezawodnie służą mi pędzle Elite Models, znalezione pod choinką :) Przyznam, że nie pokładałam na nich wielkiej nadziei, a spotkałam się z miłym zaskoczeniem - pędzel do pudru jest dosyć duży, bardzo miły i miękki w dotyku, a jednocześnie elastyczny, świetnie nim nabiera się kosmetyki sypkie jak i te prasowane, bardzo precyzyjnie je rozprowadza i nie pozostawia smug, nie wiem, czy można go jeszcze kupić, bo pochodzi z edycji limitowanej,  pędzel do różu jest odrobinę " twardszy ", ale również bardzo przyjemny w dotyku, świetnie nabiera róż i precyzyjnie go aplikuje, wyraźnie zaznaczając kości policzkowe, nie pyli kosmetyku - obydwa pędzelki bardzo łatwe w przechowywaniu i utrzymaniu czystości, nie brudzą się szybko i świetnie się myją, ani jeden z nich nie uronił jeszcze żadnego włoska!!!


Na moich powiekach w lutym najczęściej gościł pudrowy cień Benefita, jest moim ulubieńcem od pierwszego użycia, wiele razy go pokazywałam, więc dziś odpuszczam, oraz różowy perłowy cień Zao, który niczym kameleon zmienia swoją barwę na powiekach od mocno różowego, po jasny, neutralny, połyskujący cień - w zależności od oświetlenia, światła, a nawet pogody :) Nadaje lekkości i wiosennego charakteru, bardzo pozytywny kolor, a ja różowe cienie na powiekach uwielbiam ;)


Tak wyglądał mój niemal codzienny makijaż w lutym, oczywiście z użyciem pokazanych tu ulubieńców, zabrakło jedynie kredki Make Up For Ever Aqua Eyes in Pearly Brown z zestawu Rock ale jakoś mnie nie zachwyca, jest miękka i przyjemna w użyciu, jednak trwałości i intensywności koloru jej zdecydowanie brakuje, miłości z tego, niestety nie będzie... na ustach odrobinka błyszczyku Lollibop Benefit`a :)

Znacie któregoś z moich ulubieńców, lubicie, czy macie inne zdanie na ich temat?
Buziaki przesyłam i życzę miłego wieczorku Kochane :*

wtorek, 7 stycznia 2014

Najlepsze z Najlepszych! Moje Ulubieńcy i NIE ulubieniec 2013 :)

Witajcie Słonka :)
Dziś chcę Wam pokazać i w kilku słowach opisać moich ulubieńców 2013 roku.
2013 rok pod względem kosmetycznym był dla mnie udanym, poznałam i wypróbowałam wiele nowych, wspaniałych kosmetyków, sięgałam też do " zapasów " po produkty, które lubię od lat i co jakiś czas do nich wracam. Tylko jeden nie ulubieniec, jak możecie przeczytać w tytule posta, za cały rok, to naprawdę doskonały wynik, a to wszystko dzięki bardziej świadomemu podejściu do wyboru kosmetyków. Nie zawiodłam się na żadnym, prócz jednego.
Przedstawiam Wam moich ulubieńców w jednym poście, będzie trocha długi, ale wolę nie dzielić ich na kilka osobnych notek, tylko zrobić ogólne podsumowanie - wszystko w jednym miejscu :)
Zresztą wiele ich nie mam, wybrałam naprawdę te NAJ, z najlepszych ;)


Bardzo długo zabierałam się za tą notkę, przeglądałam kosmetyczne zasoby, by żaden kosmetyk, który uważam za najlepszy z najlepszych mi nie umknął, by o żadnym z nich nie zapomnieć, i tak uzbierałam swoją gromadkę, która pomagała mi w pielęgnacji i w upiększaniu się przez 2013 rok.
Niektóre z nich zawojowały moje serce od pierwszego użycia, do niektórych musiałam się " dosmakować ", by docenić ich działanie oraz ujrzeć zaskakująco dobre efekty.
Niektórych moich ulubieńców nie zobaczycie na zdjęciach, ale nie omieszkam wspomnieć o nich w kilku słowach - wyrzuciłam opakowania tuż po zużyciu, w tym roku będę bardziej zapobiegawcza i zachowam wszystkie te, które mnie zachwycą i będą pretendować na miano Ulubieńców ;)
Nazwy kosmetyków, które już były recenzowane na blogu będą podlinkowane, więc jeśli któryś produkt Was zainteresuje, możecie o nim poczytać więcej ;)


*** Ulubieńcy włosowi ***

Kosmetyki do włosów, które stosowałam, zarówno pielęgnacyjne jak i te do farbowania i stylizacji, były wyjątkowo udane w tym roku, nie mam włosów zbyt wymagających, ale mam wrażliwą skórę głowy, a ze względu na regularne farbowanie wymagam delikatnego, ale skutecznego działania.
Zacznę od zestawu L`Oreal Professionnel Intense Repair - kosmetyki profesjonalne najbardziej służą moim włosom, ten duet spisuje się idealnie, piękny zapach, świetne działanie w postaci skutecznego oczyszczania, regeneracji, wygładzenia, ujarzmienia i zniwelowania suchości włosów, pomagają mi utrzymać je w idealnej formie i kondycji.
Joico K-PAK Color Therapy odżywka i szampon, które genialnie poprawiają wygląd moich włosów, ułatwiają rozczesywanie oraz, przy regularnym stosowaniu, przyczyniają się do zachowania koloru na dłużej. 
L´Oreal Professionnel Tecni Art Horizon Fix lakier do włosów po który najchętniej sięgałam, nie tylko ujarzmia i utrwala fryzurę, ale również nadaje im blasku i zwiększa objętość włosów, co przy moich cienkich kosmykach jest wielką zaletą!
Batiste Paisley suchy szampon, którego ze względu na zapach używam najczęściej, suche szampony były dla mnie zeszłorocznym odkryciem, bardzo udanym zresztą, posiadam również Wild oraz Fresh i w pełni jestem z nich zadowolona, nie raz uratowały moją fryzurę, dzięki nim mogłam wyjść do ludzi bez konieczności czasochłonnego mycia i suszenia włosów, działają natychmiastowo, w nagłych przypadkach niezastąpione!
L`Oreal Professionnel Mythic Oil niezawodny od lat, uniwersalną wersję uwielbiam najbardziej, świetnie działa na moje włosy, stosuję go na wiele sposobów, zamiast odżywki na mokro i na sucho, do wykończenia fryzury, by nadać włosom świetlistych refleksów, tylko na końcówki, a nawet do farby podczas koloryzacji włosów - najwspanialszy! I mega wydajny!
L`Oreal Paris Preference Recital jak na razie najlepsza od lat farba, łatwa i przyjemna w użyciu, ma świetną paletę kolorów, a odcienie blondu na moich włosach wychodzą identyczne, jak na wzornikach, uwielbiam!
Muszę również wspomnieć o farbie Garnier Olia zaskoczyła mnie efektami, zapachem i nadzwyczajnie łatwą aplikacją, żadna farba Garnier`a mi tak dobrze nie służyła, włosy po niej wyglądają pięknie i zdrowo.


*** Ulubieńcy do ciała ***

W pielęgnacji ciała głównie rządziły oleje naturalne, odkryłam ich moc stosunkowo nie tak dawno, ale przepadłam bez reszty, nie tylko doskonale nawilżają, regenerują i chronią skórę, ale także zapewniają jej świetny wygląd, idealne do masażu i do pielęgnacji.
Z szeregu tych, które posiadam na szczególną uwagę zasługuje Naturado Monoi de Tahiti olej kokosowy tłoczony na zimno perfumowany kwiatami Tiare - Gardenii tahitańskiej, nie tylko świetnie pachnie, ale także doskonale pielęgnuje skórę i długotrwale ją chroni.
Moim wielkim odkryciem są też naturalne oleje do masażu i kąpieli Charme D`Orient Paris, po pierwszym zastosowaniu Oleju Różanego popełniłam zapasy w kolejne wersje zapachowe, nie są tłuste, idealnie nawilżają i regenerują skórę, obojętnie czy są stosowane do masażu, do pielęgnacji czy dodawane do kąpieli, a zapachy są tak obłędne i trwałe, że można nimi rozkoszować się nawet na drugi dzień po aplikacji, odzież i pościel mająca kontakt z posmarowanym ciałem pachną jeszcze dłużej ;)
Pod prysznicem najwięcej przyjemności oferowały żele Balea, a w szczególności Kremowy żel pod prysznic Borówka - robiły to, co do nich należy w bardzo przyjemny sposób, dodatkowo pobudzały zmysły i nie wysuszały skóry :)
Joanna Naturia Peeling myjący to świetny sposób na mycie i zarazem oczyszczania ciała, te maleństwa są tanie, ale skuteczne, w pełni zadowalają potrzeby mojej skóry, po użyciu staje się ona gładka i delikatna w dotyku, a piękne zapachy, szczególnie Pomarańcza i Gruszka, pobudzają zmysły i uprzyjemniają cały zabieg ;) 
Jeśli już o oczyszczaniu mowa... Savon Noir Alepii oczyszcza skórę najlepiej od wszystkich peelingów które stosowałam, choć nie zawiera żadnych drobinek, skóra po nim aż piszczy z czystości, w połączeniu z rękawicą Kessą działa jeszcze skuteczniej, ujędrnia i napina skórę, pomaga pozbyć się cellulitu.
Cleanic DEO Dezodorant w chusteczce świetny wynalazek, który pomaga czuć się świeżo w każdej sytuacji, nawet bez użycia wody :)
Zabrakło na zdjęciu mojego ulubionego Relaksującego balsamu do ciała Dr. Taffi I MACCIAIOLI stosowanie którego było istną przyjemnością dla ciała, nosa i zmysłów, oraz Ultranawilżającego balsamu kolagenowego Lagenko, który ratował nawet mocno przesuszoną skórę zapewniając jej ukojenie i dogłębne nawilżenie, a przy tym pięknie i subtelnie pachniał ;)


*** Ulubieńcy do twarzy ***

Do pielęgnacji twarzy stosowałam przeróżne produkty, każdy " coś " oferował mojej mieszanej skórze 30+ ze zdolnością do przetłuszczania się w strefie T i podatnej na podrażnienia w innych partiach, ale najbardziej skutecznymi okazały się znowuż olejki naturalne, najbardziej lubiany i najczęściej używany był 100% Olej z pestek śliwek N&B działa cuda na mojej skórze, stosuję go głównie na noc, ale na dzień, pod makijaż też świetnie się nadaje, nie jest zbyt tłusty, doskonale wchłania się i nie potęguje przetłuszczania się mojej cery, a przy tym świetnie pachnie migdałami, mmm...
Kolejnym przyjemniaczkiem jeśli chodzi o pielęgnację skóry jest Krem przeciw zaczerwienieniom Dermedic Angio Cold Expert stosuję go na dzień i jestem zachwycona, jedyny krem do cery naczynkowej, który mnie nadmiernie nie natłuszcza ani nie zapycha, a do tego oferuje doskonałe nawilżenie, wyrównuje koloryt, niweluje zaczerwienienia i przyjemnie chłodzi skórę, ma piękny zapach - jestem nim zauroczona!
Micela Biodermy Sebium H2O nikomu przedstawiać nie trzeba, lubię wszystkie rodzaje płynów micelarnych tej marki, ale Sebium najbardziej odpowiada mojej skórze, najczęściej więc go stosuję - niezawodny!
Kosmetyki AHAVA już figurowały w moich odkryciach, są też w ulubieńcach, świetnie służą mojej skórze, Peeling do twarzy z błotem Morza Martwego bardzo dokładnie i dogłębnie oczyszcza skórę, drobinki nie są ostre, ani za słabe, idealnie złuszczają martwy naskórek odsłaniając jedwabiście gładką skórę, reguluje też wydzielanie sebum, uwielbiam błotko! natomiast odkryciem ostatnich miesięcy jest Krem do oczu zapobiegający zmarszczkom - idealnie lekka konsystencja, mega wydajność, świetne wchłanianie i efekty widoczne gołym okiem, skóra wokół oczu jest nawilżona, wygładzona i pełna zdrowego blasku. 
Na zdjęciu zabrakło Maski kolagenowej z nanozłotem Lagenko którą uważam za najlepszą maskę, którą używałam w 2013 roku, idealne działanie, przyjemna aplikacja i efekty ... olśniewające!  
Nieobecne tu Serum Hialuronowe PREMIUM light Cosmaderm na mojej skórze działało cuda, zmarszczki mimiczne zostały wygładzone, skóra wyraźnie lepiej wyglądała, nie tylko w trakcie stosowania, ale również długo po zakończeniu kuracji, do tego wyznaczało się wysoką wydajnością i fajną aplikacją.


*** Ulubieńcy inne ***

Do innych zaliczam produkty, które są " do wszystkiego ", a także te do pielęgnacji ust, dłoni i stóp.
Ulubieńcem w tej kategorii bez wątpienia jest Gen Factor 2 Gold Water Blue mający bardzo szeroki spektrum zastosowania i działania, ten dermokosmetyk nie tylko pielęgnuje skórę, ale również ja leczy, pomaga pozbyć się wielu dolegliwości i chorób skórnych, ratuje po ukąszeniach owadów, goi oparzenia i rany, łagodzi uczulenia skórne - jest do wszystkiego... najlepszy!
Masełko do ust Nivea doskonale sobie radzi nie tylko na ustach, ale także do pielęgnacji skórek i paznokci nadaje się idealnie, zmiękcza, wygładza, uelastycznia, zapobiega przesuszeniom i pięknie pachnie!
Hipoalergiczny Balsam do Rąk Pat&Rub zasłużył na tytuł najlepszego kosmetyku do rąk, nawet pobił mojego wcześniejszego ulubieńca z linii Trawa cytrynowa i Kokos, świetnie nawilża, wygładza i koi suchą skórę rąk, na długo zapewnia jej komfort i ochronę, i ma bardzo przyjemny, świeży zapach - idealny!
Na zdjęciu zabrakło mojego ulubionego Kremu do stóp z minerałami Morza Martwego AHAVY który dziwacznie się zachowuje podczas aplikacji i bardzo skutecznie działa oferując stopom długotrwałe nawilżenie, odświeżenie, odżywienie i miękkość, a wydajnością powala... pozytywnie ;) 
A także kolejnego ulubieńca Kremu do stóp I MACCHIAIOLI Dr.Taffi który bardzo dobrze nawilżał, wygładzał stopy i zapewniał im ulgę, lekkość i orzeźwienie, zwłaszcza po aktywnym dniu.


*** Ulubieńcy makijażowe ***

Nie używam wielu kosmetyków kolorowych, podstawą są dobre pudry matujące, korektory, róże, bronzery, tusze, cienie do powiek oraz błyszczyki, które uwielbiam, a także kremowe szminki, podkłady i bazy używam okazjonalnie :)
W różach miano ulubieńców zdobywa FratBoy the Balm o świetnym brzoskwiniowo-różowym kolorze i ciepłej tonacji, genialnie sprawdza się u mnie latem, na opalonej skórze wygląda bajecznie, ma mocną pigmentację, ale z łatwością nim operuje się, efekt można łatwo stopniować, drugim NAJ jest Purpurowy róż Zao Make-Up Organic w cudownym, chłodnym odcieniu, który idealnie pasuje do jasnej karnacji, ale i skórze muśniętej słońcem dodaje świeżości, łatwy w użyciu i mega wydajny!
Puder Brązujący Złocona Miedź Zao nadaje skórze pięknej " opalenizny ", ma w sobie drobniutko zmielone połyskujące drobinki, które skórze zapewniają subtelny rozświetlający efekt, łatwo nakłada się, nie pyli się, nie tworzy smug ani plam.
Podkład Facefinity All Day Flawless 3-in-1Max Factor w odcieniu Nude 47 idealnie trafia w mój gust i pasuje do karnacji, świetnie kryje nawet zaczerwienienia i niedoskonałości, nie obciąża, zostawia na skórze satynowe wykończenie, nie zapycha, nie zmienia tonacji w ciągu dnia.
Maybelline Dream Lumi Touch Highlighting Concealer w odcieniu 01 Ivory to mój cudowny pomocnik, który nie na tyle rozświetla, co świetnie kryje, zaczerwienienia i niedoskonałości znikają po jednym dotknięciu pędzelka, świetnie się aplikuje, nie roluje się, nie obciąża nawet delikatnej skóry pod oczami - bardzo wydajny!
Gdy potrzebuje mocniejszego krycia sięgam po Korektor w sztyfcie Zao w odcieniu Jasny Beż, mimo postaci sztyftu korektor jest nadzwyczajnie delikatny, miękki i kremowy, jednak nie traci swojej formy w trakcie używania, mocno kryje, ale nie jest wyczuwalny na skórze, długo utrzymuje się, maskuje i pomaga zniwelować niedoskonałości. 
Cieniami Benefit`a w ulubieńcach Was nie zaskoczę, uwielbiam je, pudrowy cień Nude Swings u mnie na powiekach króluję najczęściej, trwałość nie do zdarcia, przyjemna aplikacja i świetny rozświetlający efekt gwarantowane, natomiast gdy chcę zaznaczyć oko bardziej zdecydowanym odcieniem, to sięgam po kremowy Birthday Suit - aksamitna konsystencja, wysoka trwałość i nieskazitelny efekt przez cały dzień, bez poprawek, to jego atuty.
Często też sięgam po uroczy Everyday Minerals roller cień z kulkowym aplikatorem w odcieniu ciemnego, rozświetlającego fioletu Sleigh Ride - idealnie trzyma się na powiekach nawet bez bazy, ale wolę nakładać go pędzelkiem, nie aplikatorem ;)
Tusze, których używałam, wypadły bardzo zadowalająco, ale zdecydowanym faworytem roku jest Maybelline Colossal Volum Cat Eyes pogrubiający tusz do rzęs w głębokim, czarnym kolorze, wyprofilowana szczoteczka idealnie wydłuża i podkręca moje rzęsy, nie pogrubia jakoś nadzwyczajnie, ale już jedna warstwa zapewnia świetny efekt, dwie - tworzą na oku rewelacyjny efekt!
Na ustach królowały głównie błyszczyki, jednym z moich faworytów był Błyszczyk Ultra Plush Lip Gloss Lollibop od Benefit`a, świetny odcień, kremowa, delikatna konsystencja, przyjemna aplikacja i mega wydajność!
L`Oreal Paris Glam Shine Diamant to kolejny świetny błyszczyk, który nie tylko upiększa usta i nadaje im blasku, ale również dobrze nawilża i zapobiega przesuszeniu ust, aplikator pozwala jednym ruchem pokryć całe usta, mój wybraniec to 161 Amber Carat - uwielbiam go!
Nie zabrakło także pomadek - Essence Stay Matt Lip Cream matowa pomadka w kremie w delikatnym różowo-beżowym odcieniu 01 Velvet Rose zauroczyła mnie od pierwszego użycia, bardzo kremowa, lekka i delikatna, zapewnia moim ustom ładny wygląd i komfort, nie wysusza, nie jest trwała, ale nie oczekiwałam tego po jej formule, piękny zapach uprzyjemnia " noszenie ", wygodny aplikator precyzyjnie rozprowadza kosmetyk, mat w takim wydaniu bardzo lubię!
Celia Care Odżywcza pomadka - błyszczyk w odcieniu 1 idealnie do mnie pasuje, a kremowa konsystencja pomadki sprawia, że ładnie wtapia się w usta, upiększając je, podkreślając kształt i pielęgnując.
Na zdjęciu zabrakło mojego ulubionego Matującego Pudru w kompakcie Zao w odcieniu Brązowy Beż który doskonale matował skórę, ni podkreślał suchych skórek, nie zapychał, nie smużył, długo utrzymywał się przy każdej pogodzie!


*** Ulubieńcy paznokciowe ***

Z paznokciami było gorzej, nie miałam zbyt wielu lakierowych ulubieńców, bo kondycja moich płytek była opłakana, więc oszczędzałam im kontaktu z lakierami i zmywaczami.
Zestaw odżywek Nail Tek DUO II pomógł mi wzmocnić i odbudować płytki, dzięki czemu mogłam cieszyć się długimi i mocnymi paznokciami odpornymi na złamania i rozdwajanie.
Lakier Nail Tek Hydration Therapy Color w odcieniu Luvy Dovy pasuje do wszystkiego, zawsze i wszędzie, idealny nudziak, który sprawia, że paznokcie wyglądają elegancko i zadbanie, obojętnie czy są krótkie czy też długie - bardzo go lubię.
Delia Coral Prosilk w odcieniu 142 wnosił trocha koloru na moje paznokcie, kolor jest śliczny, truskawkowo - łososiowy z mnóstwem drobnych złotych drobinek, które subtelnie połyskują w słońcu, łatwy w aplikacji i wyznacza się dobrą trwałością.
China Glaze Fast Track w buteleczce wygląda niepozornie, ale na paznokciach uwalnia swoją magię, beżowy kolor rozświetlony złotym pyłem - śliczny!
Eveline Color Instant 521 to szybkoschnący lakier w cudownym, nasyconym kolorze malinowej czerwieni, na paznokciach wysycha w kilka minut oferując gładką, lśniącą kremową taflę, trwały i łatwy w aplikacji. 
Lakier Yves Rocher Terakotowy Róż ma kolor brudnego beżu, oferuje kremowe wykończenie i wysoki połysk, niby zwykły, ale " coś " w nim jest, uroczy i elegancki.
Wibo Express Growth 471 lakier z refleksami który można stosować na różne sposoby, solo, jako wykończenie kolorowych lakierów lub do zdobienia i za tą wielofunkcyjność go lubię ;)


*** Ulubieńcy zapachowe ***

Faworytami zapachowymi 2013 roku były Ricci Ricci Niny Ricci - magiczny i trwały zapach, który na długo zostaje w pamięci i sprawia, że chce się do niego wracać znowu i znowu... oraz Jasmin Celeste od  Sharini Parfums Naturels cudowny zapach stworzony na bazie naturalnych ekstraktów roślinnych i olejków eterycznych o nadzwyczajnie trwałym, głębokim i tajemniczym aromacie, idealny na wieczór.


*** NIE ulubieniec ***

Na sam koniec kosmetyk, który mnie totalnie rozczarował, a jest nim Szminka w kredce Ultra Colour Sweetly Pink od Avonu. Miało być pięknie, różowo i kremowo, a było drażniąco, sucho i nieprzyjemnie, drobiny drapią delikatną skórę ust przy każdym użyciu, a jak już się uda ją nałożyć, to usta stają się suche, ściągnięte i nierównomiernie pokryte... taki gagatek. 

.... i to już koniec ;) 
Jeśli dotarliście tu, to serdecznie Wam dziękuję :)
Znacie któryś z moich ulubieńców, jakie macie o nich zdanie, przypadły do waszego gustu i upodobań, czy raczej nie?
Buziaki :*

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Moje kosmetyczne, i nie tylko, odkrycia 2013 roku

Witajcie Słoneczka :)
Świąteczny czas i przednoworoczne przygotowania nie motywują mnie do pisania recenzji, zacznę je pisać już w nowym, 2014 roku, a także przedstawię Wam swoich ulubieńców, zarówno tych z całego roku jak i z grudnia, denko grudniowe też muszę podsumować i sfotografować... ;)
Dziś zapraszam Was na luźny post, w którym pokażę, i w kilku słowach opiszę, produkty, które odkryłam dla siebie w 2013 roku.


Są to produkty, które najbardziej utkwiły w mojej pamięci, te, które darowały mi przyjemność podczas stosowania, te, które okazały się miłym zaskoczeniem, zadziwiły efektami i działaniem - jednym słowem, a raczej dwoma, warte uwagi ;)


Zao Make-Up Organic naturalne, organiczne kosmetyki do makijażu odkryłam całkiem przypadkowo, skuszona pięknymi opakowaniami i rewelacyjnym składem, zdecydowałam się wypróbować - pierwszym moim kosmetykiem był Puder matujący, tak bardzo przypadł mi do gustu, że zakupiłam kolejny okaz - Puder Brazujący, a potem już " apetyt " na nie mi się wzmożył, służyły, i służą mi genialnie, były maskary, błyszczyki, korektor, cień perłowy, róż do policzków...
Teraz nie muszę kupować całych opakowań, tylko wymienne wkłady z wybranymi odcieniami kosmetyków do kasetek i do obudowy szminki/korektora ;) Jedynie tusze i podkłady nie mają wymiennych opakowań, mam ochotę też na ich pędzle do makijażu ;)


Zestaw Nail Tek II świetnie odbudował i wzmocnił moje płytki, paznokcie dzięki tym odżywkom stały się naprawdę nie do zdarcia ;) Teraz już co jakiś czas je nakładam, nie systematycznie, ale i tak sprawują się genialnie, żadna inna odżywka, jak na razie, nie pomogła mi tak skutecznie jak ten duet!


Oleje naturalne, to chyba jedno z największych, i licznych, odkryć tego roku, nie będę wyodrębniać jednego, ponieważ wszystkie te, które stosowałam, spisywały się świetnie, nie wiem, dlaczego przez tyle lat uważałam, że oleje naturalne są nieodpowiednie dla mojej twarzy, ciała, włosów, na szczęście to błędne myślenie zostało pokonane racjonalnym, a po pierwszej próbie byłam tak zaskoczona, że z czasem uzbierałam niezłą kolekcję olejów :) Kiedyś Wam ją przedstawię i opiszę, może i Was przekonam ;)


Kosmetyki Balea - zdecydowanie hit roku ;) Ciesze się, że mogłam je odkryć, są cudowne! Głównie stosowałam żele, żaden z nich mnie nie rozczarował, jedne zapachy bardziej mi odpowiadały, inne mniej, ale każdy z nich zapewniał przyjemność i spełniał swoje zadanie na 5+, szampon i odżywka Mango + Aloe Vera moim włosom służyły genialnie, żadnej plątaniny, przesuszenia, podrażnienia skóry głowy... włosy pełne blasku, witalności, miękkości... a ten zapach! Cudeńka! Mgiełka zachwycająco pachnie i jest trwała, balsam po depilacji ( zapomniałam go tu umieścić ) też świetnie sobie radzi, jedynym, nie do końca właściwym okazał się rozświetlający balsam do ciała, nie nie, działanie fajne, tylko zonk z zapachem, miał być egzotyczny, a okazał się czekoladowy ;)


EpilFeet kwasowe skarpetki odkrycie roku chyba nie tylko dla mnie ;) Cudowny wynalazek, który pomaga zadbać o stopy nie tylko pielęgnacyjnym leniuszkom, lecz także osobom, które regularnie dbają o swoje stopy - porządne złuszczanie, gładka, miękka, delikatna dzidziusiowa skóra gwarantowana ;)


Kosmetyki Ahava były dla mnie totalną nowością, jednak każdy z tych, które stosowałam, zachwycił skutecznym działaniem i przyjemnością podczas stosowania, świetne zapachy, bardzo fajne składy bazujące na wyjątkowej kompozycji minerałów z Morza Martwego - Osmoter, która przyczynia się do poprawy metabolizmu komórkowego oraz ochrony, nawilżenia, odżywienia i regeneracji skóry, obojętnie czy to w okolicy oczu, czy dla dłoni, czy dla stóp, czy dla twarzy - działają świetnie. Chcę więcej!


Ałun naturalny w formie dezodorantu - rozważałam jego zakup od dłuższego czasu, ałun potasowy jest naturalnym kryształem, który ma właściwości adsorpcyjne, całkowicie bezpieczny i hipoalergiczny, ma silne właściwości antybakteryjne, prócz ochrony przeciwpotowej zapewnia skórze komfort, nie podrażnia, nie uczula, pomaga zniwelować zaczerwienienia i podrażnienia po goleniu, goi drobne ranki, tamuje krwawienie, pomaga na wypryski ( stosowany miejscowo ) i niedoskonałości, nawet ugryzienia komarów łagodzi i zmniejsza opuchliznę. Ciesze się że go odkryłam, nie zapewnia mega ochrony przeciw potliwości, jak blokery czy te chemiczne dezodoranty, ale u mnie wystarczająco dobrze spisuje się i ma szeroki spektrum zastosowań.


Kwas glikolowy w końcu poznałam :) A tyle się obawiałam, teraz wiem że bezpodstawnie. Świetnie działa na moją skórę, kuracja nim zapewniła skórze gładkość, miękkość i jędrność, bez drastycznego łuszczenia się, pieczenia, czy innych nieprzyjemnych odczuć, niedoskonałości i drobne zmarszczki mimiczne znikają, a efekty utrzymują się dosyć długo. Raz na pół roku będę go stosować, pomaga odnowić skórę i z pewnością dzięki temu przedłuży jej młody wygląd na dłużej!


Świece i podgrzewacze zapachowe LaRissa, od kiedy je poznałam, zawsze goszczą w moim domu, zapachy są piękne, nawet gdy się nie palą, pachną bardzo intensywnie, po zapaleniu działają cuda, wypełniają całe wnętrze cudnymi aromatami, trwałymi i nadzwyczajnie przyjemnymi, podobają mi się bardziej od słynnych tart, które w moim dużym mieszkaniu zatracają się, a zapach cieszy tylko przej jakiś czas po zapaleniu, potem jest niemal niewyczuwalny.
Cena niska, jakość wysoka - warto je poznać!


Odświeżacze powietrza Aril, najnowsze odkrycie ze wszystkich odkryć! Nie lubię odświeżaczy powietrza, jeszcze żaden, nawet tych drogich marek, nie przypadł mi do gustu, zawsze coś było nie tak, a to " zawiesina " długo się utrzymuje, a to zapach dziwacznie sztuczny, a to śmierdzące wręcz wonie uwalniały, dlatego aromatyzowałam mieszkanie dyfuzorami, świecami, olejkami... Te kupił Wojtas, potajemnie, powiedział że do pracy :) Wystarczył jeden psik, a już za kilka dni była w domu cała kolekcja - to już kolejny zakup, pierwsze zeszły, i wcale nie szybko, są trwałe i wydajne! Zapachy są obłędnie naturalne! Biedronka to ma super ofertę ;) Ciężko polecić jeden z nich, uwielbiam każdy, cenowo - miłe zaskoczenie ;)

I to by było na tyle tych odkryć Kochani, mogłabym przeliczać jeszcze wiele innych cudownych produktów, ale nie ma to zupełnie sensu, nie chcę Was zanudzać, będą jeszcze ulubieńce roku, ale powiem Wam, że ten rok mogę uznać za bardzo udany - miałam tylko jednego, JEDNEGO!, bubla, którego wiele z Was już poznała, a jeśli nie, to poznacie go wkrótce - rekord!

Znacie któryś z powyższych produktów, kosmetyków?
Co znalazło się na Waszych listach odkryć 2013 roku?
Miłego wieczoru Słoneczka ;*