Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki apteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki apteczne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Le`Maadr A H2 O24 - ta woda urody doda :)

Witajcie Słoneczka ;)
Jakiś czas temu pisałam Wam o kuracji 12% peelingiem glikolowym Le'Maadr, która wyraźnie poprawiła wygląd mojej cery i pomogła uporać się z niedoskonałościami, dzięki tej kuracji ciesze się piękną, gładką, pełną zdrowego kolorytu cerą. Jednak sam peeling to nie wszystko, bowiem jego działanie, przed kuracją, w jej trakcie i po, wspierała Łagodząca woda micelarna Le`Maadr i to jej jest poświęcona dzisiejsza notka.


Słów kilka od producenta

Le`Maadr A H2 O24 to specjalistyczna, łagodząca woda micelarna do skóry wrażliwej.
Łagodzi podrażnienia, zmywa makijaż. Do stosowania po pilingu, depilacji, zabiegach kosmetycznych. Aktywne składniki nawilżają i trwale poprawiają  witalność skóry.
Specjalistyczna woda micelarna do demakijażu twarzy i oczu zawiera substancje nawilżające i łagodzące, między innymi:  aloes, allantoinę, d-panthenol. Łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienia i uczucie dyskomfortu. Skóra jest odpowiednio nawilżona, staje się gładka i elastyczna.
Przebadana dermatologicznie.
Można stosować po zabiegach kosmetycznych i odświeżać twarz w ciągu dnia, w razie potrzeby.
Nie wymaga dodatkowo użycia wody, mleczka, toniku.
infoplus24.pl


Wodę  micelarną otrzymujemy w dużej, o pojemności 500 ml, przezroczystej butelce wykonanej z twardego, elastycznego tworzywa, zamykanej twardym, plastikowym, wyprofilowanym korkiem ułatwiającym otwieranie. Otwór dozujący jest mały, dzięki czemu woda nie wylewa się w nadmiarze.
Mimo wielkiej pojemności butelka jest wygodna w użyciu, dobre leży w dłoni i nie wyślizguje się, jest przezroczysta, a więc bez problemu można kontrolować stopień zużycia.


Etykieta utrzymana w minimalistycznym stylu, widać od razu że jest to produkt apteczny.
Na etykiecie, prócz nazwy kosmetyku i loga producenta, znajdziemy opis, spis właściwości, sposób użycia, pełny skład, informację o tym, że woda została przebadana dermatologicznie i nie zawiera parabenów, termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia.
Wszystkie informacje, oczywiście prócz składu, są zamieszczone w języku polskim, francuskim i angielskim.


Jak widzicie woda micelarna składa się z wody, Soku z Aloesu, Gliceryny, Pantenolu, Niejonowej substancji powierzchniowo czynnej przebadanej pod względem dermatologicznym, bardzo łagodnej dla skóry i błon śluzowych, Alantoiny, oraz środka konserwującego na bazie mieszaniny izotiazolonów CMI/MI i donorów (uwalniaczy) formaldehydu - Euxyl K 510.


Woda micelarna Le`Maadr bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem twarzy zarówno z makijażu, jak i sebum oraz innych zanieczyszczeń. Jest nadzwyczajnie łagodna, nie powoduje ściągnięcia, pieczenia, swędzenie skóry, nadaje jej miękkości i delikatności.
Zapach ma specyficzny, jak wiele innych płynów micelarnych, taki " apteczny ", ale jest on bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny, a tuż po aplikacji natychmiastowo znika.
Podczas kuracji kwasem woda micelarna świetnie koiła skórę, niwelowała zaczerwienienia i uczucie dyskomfortu.
Nie podrażnia mojej skóry oraz nie wywołuje żadnych skutków ubocznych, nie szczypie ani nie piecze w oczy.
Jest nadzwyczajnie wydajna, a to dzięki skuteczności, bo wiele jej nie trzeba, by dokładnie oczyścić skórę jednocześnie zapewniając jej nawilżenie i przyjemne uczucie gładkości.


Cena - 29 zł / 500 ml

Ocena 5/5

Dostępność - produkt dostępny tylko w aptekach.

Podsumowanie

Działanie wody micelarnej Le`Maadr bardzo odpowiada mojej skórze, od kiedy zaczęłam ją stosować, powoli zdetronizowała moją ulubioną Bioderme, a i cenowo wypada o wiele lepiej ;)
Świetnie, szybko i skutecznie  robi to, co do niej należy, nie podrażniając przy tym skóry ani oczu, doskonałe oczyszcza, wygładza, zmiękcza i nie wysusza skóry, zapewnia jej komfort i ukojenie, no i wystarcza jej na bardzo długoooo! Polecam ;)

Stosowaliście wodę micelarną Le`Maadr`a, a może znacie i lubicie ich peeling glikolowy?
Jakie micele są Waszymi faworytami?
Miłego wieczorku :)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Kosmetyki moje nowe ;)

Witajcie Słoneczka,
Dawnieńko mnie tu nie było, ale bardzo za Wami tęskniłam, po tygodniu nieporozumień ze strony dostawcy internetu, czuje się trocha nieswojo, wiem, że mam mnóstwo zaległości na Waszych blogach, mam nadzieje, że już net będzie " chodzić " jak należy, a ja zamiast denerwowania się na brak zasięgu, będę czerpać przyjemność z czytania Waszych notek,Wasze komentarze są dla mnie wielką nagrodą, dziękuje że jesteście, odwiedzacie i komentujecie ;*
Dziś pokażę Wam co nowego zagościło ostatnio w mojej " kosmetyczce ".


Poczyniłam małe zakupy, omijałam Rossmanna i Sephore z ich promocjami, bo zawsze udaje mi się kupić mnóstwo rzeczy, których nawet nie potrzebuje, zaniżone ceny działają na mnie niekorzystnie :), ale, by pocieszyć siebie i uzupełnić braki kosmetyczne, zaopatrzyłam się w pobliskiej aptece w niezbędniki - zestaw Pizz Buin przez ostatnie lata ratuje moją skórę przed oparzeniami i wysypką spowodowaną promieniami słonecznymi, Allergy to mleczko do opalania zapobiegające alergiom słonecznym, uwielbiam go za skuteczność, After Sun to mleczko po opalaniu, równie wspaniałe, koi nawet mocno draśniętą słońcem skórę, różnie czasami bywa ;) Dodatkowo skusiłam się na Bikini Bioeco od Bielendy z niższym filtrem, również stosuję od lat i fajnie u mnie sprawdzają się produkty z tej linii.
Pod oczęta wybrałam dla siebie SVR CHRONOLYS Kontur oczu który ma za zadanie zapobiegać i redukować powstawanie worków i cieni pod oczami, regulując mikrokrążenie, a dodatkowo ujędrnia delikatną skórę, zobaczę jak zadziała u mnie, jako gratis do zakupów dostałam Sun Body Protect 50+ marki Pharmaceris, zawsze miło otrzymać prezent za zakupy, a w mojej aptece to zawsze czynią ;)


Pani Justynka z a.i.Polska pomaga mi poprawić kondycję pazurków za pomocą zestawu Nail Tek II do paznokci cienkich, miękkich lub rozdwajających się :) Wybrałam początkowo 3, ale Pani Justyna doradziła jednak 2, no to już tydzień maziam, zobaczę czy moje paznokcie wzmocnią się.
Dodatkowo, jako niespodziankę, otrzymałam śliczny lakierek Nail Tek Hydration Therapy Color w odcieniu Luvy Dovy.


Od swojej fryzjerki wróciłam z fluidem do regeneracji końcówek włosów BC Bonacure Hairtherapy Repair Rescue Sealed Ends który już od dawna mnie kusił, mam zamiar dokupić też szampon z tej linii, ale muszę najpierw zużyć obecne. Ma fajną konsystencje i niezły zapach, co do efektów... na razie stosuję zbyt krótko, by wypowiadać się, jak dowiem się coś więcej, to opowiem ;)


Po mojej recenzji mgiełki do ciała Brazil Mango wygranej w konkursie na blogu ABC - Uroda, Pani Monika zaproponowała abym wybrała do przetestowania kilka produktów Balei z ich sklepu, no i wybrałam... 3 ;) Gdy otrzymałam paczkę, myślałam, że to pomyłka, ale okazało się, że jednak niespodzianka - moc, energia i mega zapachy Balea teraz są w moim posiadaniu!


Nagroda z blogowego rozdania u Aneni z bloga Anenia w świecie kosmetyków zrobiła na mnie mnie mega wrażenie, same fajne kosmetyki, których jeszcze nie miałam przyjemności stosować - dziękuję Aneniu ;* 


A to prezent od mojej kuzynki, która zajmuje się tworzeniem naturalnych mazidełek, ależ to wszystko pięknie pachnie!!! Podarowała mi krem na dzień, na noc, maseczkę do włosów, na ich porost i wzmocnienie, i balsam do ust z masełkiem Shea... już od niego uzależniłam się, czeka mnie bardzo przyjemna pielęgnacja darami natury w kosmetykach według domowej receptury ;)


I na koniec uchylam rąbek tajemnicy ;) Zakupy z Biolandera gdzie od miesiąca panują super promocje, ale tu już Wam nie opisuję zawartości, bo o tym przeczytacie na NaturalnaJa - zajrzycie, wkrótce czekają tam na Was niespodzianki, a Wy decydujecie o... ;)

To by było na tyle Kochane :)
Życzę Wam miłego wieczorka idę odrabiać powoli zaległości, a jest ich sporo...
Buziaki ;*

wtorek, 19 marca 2013

La Roche-Posay Hydreane BB krem - najulubieńszy

Witajcie :)
Brak słońca ewidentnie mojej skórze nie służy, po zimie jej wygląd i kondycja są w nie najlepszym stanie - poszarzała, zmęczona, o nierównomiernym kolorycie skóra, plus niedoskonałości, a nawet moje naczynka są bardziej zaczerwienione, przez co widoczność ich wyostrza się. Owszem, można to wszystko " poprawić " nakładając warstwę podkładu, korektor i cały pozostały " kosmetyczny arsenał ", ja jednak nie jestem zwolenniczką mocnego krycia, a więc wybieram produkty lekkie, ale, moim zdaniem, niezawodne.
Ostatnie czasy moim wielkim kosmetycznym przyjacielem jest Hydreane BB Krem z wodą termalną od La Roche - Posay, który już od pierwszej aplikacji stał się moim ulubieńcem i tak już zostało.


Opis producenta

Hydreane BB Krem, pierwszy krem w technologii BB z wodą termalną z La Roche - Posay dedykowany skórze wrażliwej.
W jednym geście nawilża, chroni i koi skórę. HYDREANE BB KREM zawierający pigmenty mineralne wtapia się w skórę i dopasowuje do jej kolorytu, nadając jej naturalny, świeży wygląd, pełen blasku.
Konsystencja jest aksamitna i nietłusta. Testowany pod kontrolą dermatologiczną na skórze wrażliwej. Nie powoduje powstawiania zaskórników. Hipoalergiczny. Dostępny w dwóch odcieniach.
Stosować na skórę twarzy jako bazę pod makijaż lub samodzielnie jako krem do codziennej pielęgnacji, omijać okolice oczu.
Dostępny w dwóch odcieniach - Light i Medium.


Opis 

Opakowanie kremu to najpierw tekturowe pudełko na którym znajdziemy nazwę i opis produktu w kilku językach, w tym po polsku, logo producenta, nazwę odcienia, ja posiadam Light, informacje dotyczącą typu cery do którego produkt jest przeznaczony, do wszystkich typów cery, zaznaczono iż nie zawiera parabenów ale za to zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 20. Zamieszczony pełny skład, pojemność - 40 ml, termin ważności  - 12 miesięcy po otwarciu, dane producenta i dystrybutora oraz miejsce produkcji - Francja.


Sam krem mieści się w bardzo ładnej, małej i poręcznej tubce wykonanej z połyskującego, półmiękkiego, nieprzezroczystego tworzywa, zarówno pudełko jak i tubka utrzymane w tradycyjnej szacie marki, która dla mnie już jest niczym ich logo :)
Tubka zakręcana twardym korkiem solidnie zamykanym na zatrzask, z łatwością otwiera się, dzięki wyprofilowanemu wgłębieniu, oraz dobrze chroni krem przed niechcianym wydostaniem się, np. w czasie podróży, miejsce wydostania kremu dla mnie też jest  w sam raz. Tubka jest przystosowana do stania na korku, co z kolei ułatwia używanie kremu, bo w tej pozycji on zawsze jest tam, gdzie być powinien. Na tubce zamieszczone najważniejsze informacje.


Skład kremu dosyć przyjemny, zawiera masło shea oraz olejki: z passiflory, brzoskwiniowy, migdałowy, z otrębów ryżowych, kukurydziany, jest też gliceryna, krzemionka, woda termalna z la roche posay, witamina E i glinka / krzemian magnezowo-glinowy, pozostałe składniki - macie wszystko do wglądu ;)


Krem o bardzo fajnej, ciepłej tonacji, zawiera lekkie beżowo - pomarańczowe pigmenty, z pewnością dobry dla bladolicych chcących ocieplić tonację skóry, ma przyjemną, aksamitną i lekką konsystencje, beztłuszczową, co mi jak najbardziej odpowiada, nie jest gęsty, ani płynny, złoty środek ;)
Zapach ma lekki, delikatnie wyczuwalny, przypomina mi wodę termalną ale jest dosyć specyficzny, ciężki więc do określenia.
Aplikacja bardzo prosta, obawiałam się smug i nierównomiernego krycia, ale ten krem rozprowadza się jak dobry nawilżający kosmetyk, równomiernie układa się, wnikając w skórę.
Działanie bardzo mi podoba się, po aplikacji czuję jak moja skóra " oddycha ", krem zapewnia uczucie świeżości i lekkości, pozostawia na skórze delikatny film, nie jest jakoś nadzwyczajnie wyczuwalny, ale jest, zmiękcza skórę, wygładza i upiększa, nie zapycha i nie podrażnia.
Efekty są rewelacyjne, uwielbiam swoją skórę w tym bebiku! Zapewnia komfort skórze, równomierne i  dobre krycie, tuszuje drobne niedoskonałości, naczynka stają się również mniej widoczne, znamiona pozostają nienaruszone, doskonale nawilża skórę, sprawia, że staje się ona świeża, pełna zdrowego blasku i o pięknym kolorycie, przy regularnym stosowaniu zauważyłam poprawę ogólnej kondycji mojej skóry.
Wydajność wysoka, nie nakładam go w nadmiarze, stosuję krem na twarz i szyję, porcja w wielkości groszku zdecydowanie wystarcza.

Opinia 

Moja cera jest obecnie poszarzała, zmęczona i taka, nijaka ;( I choć Hydreane BB jest przeznaczony, przede wszystkim, do cery wrażliwej, ale jest też wzmianka, że do wszystkich typów odpowiedni, a ja mam mieszany typ cery, skusiłam się, mając obawy, czy przy okazji pielęgnacji wrażliwych partii nie będzie obciążać tych przetłuszczających się, jednak moje obawy nie sprawdziły się, co mnie ogromnie cieszy.
Odcień jest idealny, delikatny, nie zbyt pomarańczowy, zapewniający naturalny wygląd cery, spodobał mi się już od pierwszej aplikacji, a z każdą kolejną lubiłam go coraz bardziej.
Dzięki wygodnej tubce, przyjemnie go stosuje się, dosłownie odrobina wystarcza, by w pełni pokryć całą twarz i szyję, konsystencja zachęca do używania jeszcze bardziej, jest nadzwyczajnie lekka i przyjemna, po aplikacji natychmiastowo zapewnia wspaniałe uczucie świeżości i " dotlenienia ", czuje, jakby moja skóra zaczyna głęboko oddychać. Subtelny zapach otula skórę, jest trocha specyficzny, ale przyjemny, utrzymuje się nie zbyt długo, choć przez jakiś czas wyczuwam go na sobie.


Tutaj pokazałam jak wygląda na skórze twarzy, jak widzicie stan jej jest nie za ciekawy - rozszerzone pory, niedoskonałości, zaczerwienione naczynka, które częściowo pokryłam kremem, ale wystają :) Byłam bardzo ciekawa czy krem poradzi sobie z kryciem tylu " defektów ", zwłaszcza że, jak już wspomniałam, ma bardzo lekką i delikatną konsystencję.
Radzi sobie! I to bardzo dobrze! Aż byłam zaskoczona efektem, początkowo, od razu po aplikacji, na mojej skórze widzę lekką poświatę, nie jest tłusta, ale ją wyczuwam i widzę, to właśnie ten ochronny film, który krem zapewnia, lecz po pewnym czasie znika, a jeśli nakładam na twarz dodatkowo puder, to już zupełnie po nim ślad zanika.


Zobaczcie Kochani, to moja twarz przed nałożeniem i kilka chwil po aplikacji kremu Hydreane BB - różnica jest niesamowita! Na twarzy, prócz bebika, nie mam nic innego - ani korektora, ani pudru, ani bazy, idealnie wtapia się w skórę. Krem świetnie kryje, choć nakładam go bardzo mało, niweluje, koi i łagodzi zaczerwienienia, zmniejsza też widoczność naczynek ( lewy policzek ) i porów, nie działa jedynie maskująco, tylko faktycznie, po całym dniu z nim na twarzy to widać lepiej, działa łagodząco, nawilżająco i regenerująco. 
Z każdym dniem jego stosowania efekty są znacznie lepsze, niedoskonałości pożegnane, skóra jest promienna, zdrowa, nawilżona, wygładzona! 
Z reguły stosuje na niego jeszcze dodatkowo puder matujący, by zapobiec świeceniu się skóry w strefie T w ciągu dnia, ale gdy jestem w domu, bebik mi wystarcza by pięknie wyglądać i czuć się atrakcyjnie ;)
Czy jest idealny? Możliwe, ale z pewnością najlepszy, jaki do tej pory stosowałam!

Hydreane BB krem oprószony pudrem matującym
Cena - ok. 52,00 zł / 40 ml

Ocena - 5/5

Dostępność - apteki stacjonarne oraz internetowe

Podsumowanie

No szczerze mówiąc nie spodziewałam się aż tak fajnego efektu, ale to bardzo miłe zaskoczenie ;)
Stosuję krem ok. miesiąca, i za każdym razem jest wspaniale, widzę jak moja skóra odzyskuje dobry wygląd, jest wypielęgnowana i upiększona, a dodatkowo chroniona filtrem przeciwsłonecznym, choć słońca tego to akurat brak, zima nie ustępuje ;)
Krem nie powoduje powstawania " niespodzianek ", wręcz odwrotnie, niweluje już istniejące, nie uczula, nie podrażnia, tylko koi podrażnienia, nie zapycha porów, lecz ściąga je i sprawia, że skóra " oddycha ", nie natłuszcza, tylko dodaje naturalnego blasku, a on pod matującym pudrem wygląda bardzo fajnie - skóra promienna, zdrowa, piękna ;)
Czy nie mam powodów do radości? Oczywiście ze mam, i nawet ta zima za oknem już nie jest taka wredna, bo wystarczy zajrzeć w lusterko...


Hydreane BB krem od La Roche - Posay umila każdy dzień, wspaniale u mnie sprawdza się, a dzięki wysokiej wydajności, jeszcze długo będzie upiększać i pielęgnować moją skórę, aż przyjdzie słoneczko ;)

A Wy, moje Słoneczka, stosowaliście ten krem?
Lubicie produkty La Roche - Posay? Które są Waszymi faworytami, chętnie poznam ;)
Miłego wieczorku ;*

czwartek, 14 marca 2013

Wielkie testowanie kremów Vichy - skusicie się?

Witajcie Słoneczka ;)
Dziś króciutka notka informacyjna dla tych, kto jeszcze nie wie - VICHY organizuje wielką akcje testowania swoich kremów, więc jeśli jesteście zainteresowane to...



śpieszcie się do aptek, w wybranych aptekach, listę których możecie odnaleźć TU, czekają darmowe zestawy z miniproduktami Vichy!!!
Właśnie odnalazłam pod czas przeglądu otrzymanej poczty gorącą informację i spieszę się Was poinformować :)



Jesteście zainteresowane?
Lubicie kosmetyki tej firmy, które są Waszymi ulubieńcami ?
Skorzystacie z propozycji?
Miłego wieczorku Skarby, w weekend Was wszystkich poodwiedzam, obiecuje!!!, bo pracy nawał, nic nie nadążam Słonka, a jeszcze tyle na głowie prócz pracy...  Czas leci dla mnie błyskawicą ;(
Buziaki ;*

sobota, 9 lutego 2013

Zakupów czar i radość z prezentów ;)

Witajcie Słoneczka,
Zakupy w Biedronce należą do jednych z naszych ulubionych, raz że sklep jest bardzo blisko od domku naszego, a dwa, że w Biedronce zawsze można zakupić produkty świeże, bo prócz wielu kontrowersji na temat tego sklepu, które spotykam zwłaszcza na fb, nam jeszcze nigdy nie przytrafiła się przykra niespodzianka w postaci popsutego czy spleśniałego produktu, jeśli to nie jest ser pleśniowy, oczywiście, bo go akurat wielbimy i on taki ma być ;) Przy okazji zakupów spożywczych nie umyka też dział kosmetyczny, no bo gdzie, jak gdzie, a w Biedronce zawsze czekają fajne " niespodzianki ", tak też było tym razem, już po obejrzeniu gazetki wiedziałam, że będą olejki do kąpieli Bielendy, więc głównie z ich powodu strasznie się spieszyłam do sklepu, aby nie rozebrali... ;)


I oto on, Wojtas wybrał AFRODYZJAK Olejek do kąpieli i pod prysznic PIŻMO & JAŚMIN i tak patrze na skład, nie jest zbyt rewelacyjny, więc postanowiliśmy wypróbować na razie jeden, choć cena kusząca, 9, 99 zł, gdy normalnie jest to koszt 17 zł! A zapach jest niesamowicie przyjemny!
No nic zobaczymy, jak przypadnie do gustu, to kolekcję popełnimy ;)

Na olejku Bielendy nie skończyło się jednak, ponieważ Wojtasowi wpadły w oko nowe kule musujące do kąpieli Body Club - więc wylądowały w naszym koszyczku dwa opakowania. Jakoś te wcześniejsze, pojedyncze kule, u nas nie sprawdziły się, więc nawet o nich nie pisałam, ze wszystkich tylko jedna była dosyć fajna, pozostałe ani zapachowo, ani działaniem nie zauroczyły, zobaczymy jak sprawdzą się te.


Body Club fizzing bath bomb z naturalnymi olejkami z pestek winogron i awokado - kule pakowane po trzy sztuki w jedno pudełko, każda z nich ma inny zapach, co też jest oznaczono obrazkami.
Górne pudełko zawiera kule: Owoce egzotyczne, Mango i mandarynka oraz Owoce leśne, to drugie mieści kule: Mleko i miód, Wanilia, Czekolada - hmmm, zapowiada się ciekawie, zapachy są pomieszane, bo wiadomo, każda czym innym pachnie, ale sprawdzimy to w " akcji " czy coś warte te kule, cena w każdym razie bardzo fajna, w porównaniu do poprzednich wersji po 4 zł za szt., to jedno " trio " kosztuje ok. 10 zł czyli koszt jednej kuli to 3 zł z groszami ;) Olejek z winogron jest w składzie, z awokado też, wiec nieźle ;)

Nie mogło się obejść oczywiście bez soli do kąpieli, ostatnio zużyliśmy różaną z AromaDerm, a zanim zamówię kolejną, trocha czasu zejdzie, poprosiłam męża by wybrał sól, i wybrał...


To jeszcze nie koniec...


Cyba zabrał ze sklepu wszystkie rodzaje jakie były ;))) Zobaczyłam je dopiero w domu, OMG!
No nic, za cenę 3, 75 zł, można ją używać do woli, mam tylko nadzieje, że ta niebieska, Morska, nie zamieni nas w Smerfów, i obawy co do tej czerwonej, Lotos, tylko o tak intensywną barwę, bo zapachy.... są cudne, zwłaszcza Trawa cytrynowa i Bambus - niesamowicie świeża, Morska też pięknie pachnie, każda z nich tak ma ;)

Zakupy w aptece też nie skończyły się jedynie na niezbędnikach do domowej apteczki, z apteki przywieźliśmy...


Bioderma Hydrabio krem peelingujący - moja skóra coraz gorzej znosi ten drobnoziarnisty który stosuje, choć jest w pełni naturalny, zbyt inwazyjny stał się dla twarzy, więc muszę go na razie odstawić, ten krem już miałam, działa świetnie, choć stosowałam go już dawno temu, pamiętam jaki był świetny, więc powrócił, z pewnością go opisze :)
PHARMACERIS z serii: "D" Body Moistatic nawilżający balsam do ciała który też jest moim ulubieńcem, skóra teraz mi tak się przesusza, że potrzebuje specjalnej ochrony, a balsam ten jest rewelacyjny w działaniu i łatwo dostępny - cudowny, napisze Wam o nim.
Lirene dermoprogram krem odżywczy do stóp skóra szorstka bardzo kusił, więc Wojtas załadował go do koszyczka bez namyśleń, zobaczymy jak działa, ale Lirene lubimy i cenimy, więc i zaufanie do marki mamy :)

No i było by to już wszystko z tych zakupów, ale nie, jeszcze mi się bardzo zachciało zmienić kolor włosów, piękna barwa zmywała się z dnia na dzień, teraz moje włosy mają odcień " myszy " jakiś taki nijaki, więc wracam do blondu!


A pomoże mi w tym ten właśnie duet - już stosowałam te farby wcześniej, mieszałam te dwa odcienie i nakładałam na kosmyki, nie uwierzycie dziewczyny, ale po farbach Loreal Recital Preference ta, od Joanny, najbardziej mi odpowiada, a koszt jej jest wręcz śmieszny, za Loreala trzeba zapłacić ok. 40 zł, a ta z Joanny kosztuje w promocji niecałe 5 zł!!! 
Już kilka razy nimi farbowałam się, i pojedynczo, i mieszałam dwa odcienie, są świetne! Ciekawa jestem czy usunie ten " salonowy " myszy kolor, bo te farby fryzjerskie są o wiele mocniejsze, no nic, Wy o tym dowiecie się po moim " eksperymencie " :)

Przyjemność ogromną sprawiły mi nie tylko zakupy, ale również paczuszki z wygranych rozdań blogowych :)


Cudowna paczuszka z rozdania od Kary Wu z bloga Makijazas23, którego sponsorem był serwis Bangla.pl. Same cudne kosmetyki, których jeszcze nigdy nie stosowałam, a to dobrze, bo poznam ich działanie osobiście :)


I cudowne " smakołyki " od maus z bloga co sroce w oko wpadnie - kosmetyki Balea na które straszną miałam chęć, a zwłaszcza na  Indian Chai limitowany peelingujący żel do ciała, " pyszny " balsam do rąk essence, prześliczny cień do powiek P2, kamuflaż Alverde, ach no same cuda ciężkie u nas do zdobycia :)

Dziękuję jeszcze raz dziewczyny ;***

No to już, w końcu, wszystko :)
Miłego wieczoru Skarbeczki i wspaniałej niedzieli Wam życzę :)