Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja balsamu do ust Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja balsamu do ust Maybelline. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2014

Maybelline Baby Lips Peach Kiss - usta jak... brzoskwinki :)

Witajcie Słoneczka ;)
Smarowidełka do ust, to chyba niezbędnik każdej z nas, zadbane usta wyglądają kusząco, ponętnie i po prostu pięknie, natomiast spierzchnięte i przesuszone, nie tylko urody nie dodają, ale i sprawiają nam wiele nieprzyjemnych doznań w postaci pieczenia i bólu. Moja " kolekcja " kosmetyków do pielęgnacji ust nie tak dawno powiększyła się o kolejny okaz - Maybelline Baby Lips w wersji brzoskwiniowej Peach Kiss.
O tych balsamach krążą bardzo różne opinie, jedne nimi zachwycają się, inne mają mieszane uczucia, są też zupełnie negatywne recenzje... Do której grupy zaliczam się ja? Dowiecie się za chwilkę :)


Słów kilka od producenta

Ochronne balsamy do ust Baby Lips  to sygnał dla wszystkich dziewczyn, że czas zerwać z nudą!
Wreszcie są balsamy do ust, które idealnie pielęgnują, jak również nadają super kolory, a dla osób bardziej konserwatywnych lub oczekujących intensywnego odżywienia ust bez koloru dostępne są trzy balsamy bezbarwne.
Ochronna, bogata formuła wszystkich balsamów Baby Lips zapewnia spektakularne rezultaty, działanie udowodnione w badaniach - nawilża usta przez 8 godzin. Dzięki temu usta są bardziej miękkie, nawilżone i lepiej wyglądają.
Balsamy Baby Lips zawierają filtr SPF 20.


Balsam otrzymujemy w szczelnie zapakowanej tekturce, na której umieszczone wszystkie podstawowe informacje wraz z wynikami badań, pełny skład ukazuje co nakładamy na usta, znajdziemy również termin ważności, 24 miesiące od momentu otwarcia, oraz miejsce produkcji - Francja.


Balsam jest podany w formie wykręcanego sztyftu zapakowanego w nadzwyczajnie proste, aczkolwiek " krzykliwe " opakowanie, moja, brzoskwiniowa wersja jest dosyć stonowana w swojej kolorystyce, blado wypada na tle innych balsamów z tej linii.
Plastikowe opakowanie jest solidnie wykonane, o czym przekonałam się nie tylko z perspektywy dotykowej, ale również podczas upadków - wychodziło z nich bez szwanku, żadnych pęknięć, odprysków, nic... sprawnie wykręca się i zakręca.


W pełnej okazałości wygląda jak na powyższym zdjęciu - jest to 5 gramów szczęścia, bądź porażki, jak kto woli :)
Ja uważam, że jest to dosyć fajny kosmetyk do pielęgnacji i upiększania ust.
Moje usta w sumie są bezproblemowe, ale też nie są już " pierwszej młodości " - wiek robi swoje, a ja jestem zmuszona do częstego sięgania po kosmetyki, które zapewnią im młodzieńczy wygląd, wypielęgnują i zachowają doskonałą kondycję, więc mus przerodził się w lekkie uzależnienie, zawsze pod ręką mam jakieś smarowidełko i nie wacham się go używać, gdy tylko poczuję taką potrzebę.


Peach Kiss ma bardzo lekką, delikatnie " tłustą " konsystencje, przy czym sztyft wcale nie jest miękki, nie topi się, nie rozmazuje, jest również odporny na złamania, bardzo gładko i błyskawicznie aplikuje się, nie klei ani nie natłuszcza skóry ust,  nie warzy się, ani nie zbiera się w załamaniach, pozostawia niewyczuwalną, lekką warstewkę ochronną na ustach oraz delikatnie je koloryzuje i nabłyszcza.
Podoba mi się jego przyjemny zapach, lekko słodkawy, soczysty, brzoskwiniowy, smaku nie ma żadnego, co też cieszy - był by dobry znikałby z ust w błyskawicznym tempie, a niesmacznych nie lubię ;)


Co do walorów pielęgnacyjnych balsamu... nie zachwycił mnie swoim działaniem, i nie sugeruje się tu obietnicą producenta, że nawilża przez 8 godzin, tyle to żaden balsam u mnie na ustach nigdy nie wytrzymał, więc nie oczekiwałam tego po Baby Lips, cudów nie ma, ale w porównaniu z innymi balsamami do ust wypada dosyć słabo.
Owszem, po aplikacji nadaje ustom miękkość, gładkość i uczucie nawilżenia, ale efekty te na moich ustach utrzymują się dosyć krótko, dlatego by zapewnić komfort ustom, nakładam go, mniej więcej, co 30 - 45 minut.
Nie wiem jak działa na przesuszonych czy spierzchniętych ustach, bo do tego stanu swoich staram się nie dopuszczać, ale podejrzewam, że nie poradziłby sobie z ich ukojeniem wcale, choć mogę się mylić...


Cena - ok. 10 zł / 5 g

Ocena - 4/5

Dostępność - drogerie, w tym internetowe.

Podsumowując...

Balsam Maybelline Baby Lips Peach Kiss sprawdza się u mnie stosunkowo dobrze, lubię po niego sięgać ze względu na bezproblemową i szybką aplikację, podoba mi się jego zapach oraz komfort który zapewnia moim ustom - nie klei ich, nie obciąża, ładnie podbija kolor i nadaje delikatnego, subtelnego połysku, plusem jest również filtr przeciwsłoneczny.
Nie wiem czy balsamy dostępne u nas i te z zagranicy różnią się swoją jakością, powyższy okaz otrzymałam od Shopperki z UK, ale pewnie to sprawdzę, bo brzoskwinka przypadła mi do gustu, więc mam ochotę wypróbować inną wersję ;)

Stosowaliście balsamy Baby Lips?
Jak Wy je oceniacie? Spodobały się Wam, czy też rozczarowały?
Który z tych balsamów polecacie?
Podzielcie się swoimi opiniami :)
Idę nadrabiać zaległości na Waszych blogach - miłego wieczoru :*