Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sekret Piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sekret Piękna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Domowy rytuał Hammam - sekret piękna, odnowy i dobrego samopoczucia

Witajcie Słoneczka ;)
Gdy powiem, że na wszystko brakuje mi czasu, z pewnością Was nie zaskoczę, lecz usłyszę/przeczytam: "... nie jesteś sama ", " Mi też ", " Czas ucieka przez palce jak woda"... Macie rację, świat pędzi, coraz szybciej mijają dni, coraz krótsze noce, coraz bardziej się śpieszymy aby zdążyć wszystko zrobić i... nie nadążamy. Mimo ciągłego życia w biegu, nie udaje się zrealizować wszystkich celów, które sobie wyznaczyliśmy, a może po prostu zbyt wiele od siebie wymagamy?
Zatrzymajmy się na chwilę! Stop! Głęboki wdech i szczera odpowiedź: Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś WYŁĄCZNIE dla siebie???
Pierwszą notkę Nowego Roku poświęcam relaksowi moje Drogie, a mianowicie rytuałowi Hammam, który po prostu uwielbiam!

Rytuał Hammam - oczyszczanie i odnowa ciała i ducha
No właśnie! Różnie to bywa, a musimy pamiętać o jednym - odrobina relaksu, spokoju i odprężenia nam się wręcz NALEŻY! Dzięki takim chwilom regenerujemy swoje siły, nabieramy mocy i chęci do działania, czujemy się szczęśliwsze, a co za tym idzie? Jesteśmy bardziej " wydajne " i z uśmiechem oraz pozytywnym nastawieniem kroczymy przez świat, osiągając swoje cele, realizując marzenia, lub robiąc najzwyczajniejsze, codzienne rzeczy. Fajnie? Pewnie że tak! 
A wiecie że bardzo skutecznym i niezawodnym sposobem na relaks jest rytuał Hammam? To jak nasze SPA, tyle że bardziej rozbudowane, to prawdziwa ceremonia oczyszczania niosąca odnowę i niesamowite doznania zarówno dla ciała jak i dla duszy.

Rytuał Hammam - oczyszczanie i odnowa ciała i ducha
Od kiedy poznałam tajniki przeprowadzenia rytuału Hammam i odkryłam korzyści z niego płynące, a było to wiele lat temu, uzależniłam się. Produkty, niezbędne do jego przeprowadzenia, mam zawsze pod ręką, zmieniają się jedynie marki.
Rytuał Hammam składa się z czterech etapów: nawilżania ( rozgrzewania ) ciała, oczyszczania, mycia oraz namaszczania do których wykorzystujemy czarne mydło Savon Noir, rękawicę Kessę, glinkę Rhassoul i oleje naturalne, mogą być również wonne ;)
Dziś przedstawię Wam swoich aktualnych sprzymierzeńców służących do rytuału Hammam, które doskonale troszczą się o ciało oraz pobudzają zmysły swoimi pięknymi zapachami!

Savon Noir z olejem Marula - Domowe Hammam
Rytuał zawsze rozpoczynam od rozgrzewania ciała w kąpieli bądź pod prysznicem, nie gra to znaczącej roli, liczy się efekt końcowy. Najważniejsze, aby skóra otrzymała porządną porcję ciepła i wilgoci, pod wpływem których otwierają się pory, a to z kolei sprzyja zarówno lepszemu działaniu kosmetyków jak i lepszemu oczyszczaniu organizmu z toksyn. W łazience musi być ciepło, bowiem po rozgrzaniu ciała należy utrzymywać jego temperaturę, a zanim przeprowadzimy wszystkie niezbędne kroki Hammam, które powinny przebiegać w skupieniu i bez pośpiechu, nie możemy dopuścić do " wychłodzenia ". Dygotanie z zimna nie służy relaksowi, a savon noir na chłodnej skórze zaczyna tężeć, tworząc tak zwane " glutki ", trudne do rozprowadzenia i spienienia. Gdy ciało jest porządnie rozgrzane, a łazienkę wypełnia para, sprzyjająca utrzymaniu właściwej temperatury ciała, rozpoczynam dogłębne oczyszczanie za pomocą Savon Noir z olejem Marula.

Savon Noir z olejem Marula - Domowe Hammam
Słów kilka od producenta

Mydło Savon Noir wytwarzane jest według stałych, niezmiennych od setek lat tradycji. Pochodzi z Maroka, a sekret jego działania polega na wykorzystaniu w produkcji miażdżonych czarnych oliwek. Dodatkiem, który wzbogaca mydło i w niezwykły sposób wpływa na nawilżenie oraz uelastycznienie skóry, jest olejek arganowy, zwany „eliksirem młodości” oraz olej Marula. Połączenie tych składników pozwoliło na stworzenie kosmetyku, który doskonale wpływa na regenerację i hamowanie  procesu starzenia się skóry.

Działanie mydła Savon Noir z olejem Marula:
• antyoksydacyjne, zwalcza wolne rodniki, dogłębnie oczyszcza skórę z toksyn, pozostawia piękny zapach;
• dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych wzmacnia barierę lipidową skóry i poprawia stopień jej nawilżenia;
• wykazuje działanie gojące i regenerujące;
• działa przeciwzmarszczkowo, poprawia elastyczność skóry;
• działa antybakteryjnie, jest odpowiedni również w przypadku skóry trądzikowej, z bliznami potrądzikowymi.

Savon Noir z olejem Marula - Domowe Hammam
Zastosowana w mydle oliwa z oliwek stanowi w pełni naturalny składnik. Zawiera ona bogactwo witamin i mikroelementów działających odżywczo na skórę. Główny antyoksydant wzmacniający i chroniący komórki przed utleniaczami stanowi natomiast olej arganowy. Jego lecznicze właściwości pozwalają przyspieszyć gojenie się ran, pęknięć skóry, rozstępów czy blizn. Jako składnik mydła pozwoli zapobiec przedwczesnemu starzeniu się skóry, stając się sprzymierzeńcem w walce ze zmarszczkami. Mydło z olejem Marula jest polecane do pielęgnacji ciała i twarzy, w trakcie ciąży - zapobiega powstawaniu rozstępów, do masażu antycellulitowego, w pielęgnacji włosów i skóry głowy - nadaje włosom miękkość, jedwabistość i połysk, eliminuje suchość skóry głowy.

Składniki: oliwa z oliwek , olej makadamia, olej arganowy , olej marula, woda destylowana, gliceryna naturalna, maceraty roślinne.

Hammam - Savon Noir z olejem Marula
Przyznam, że po tylu latach stosowania savon noir pierwszy raz mam styczność z wersją wzbogaconą olejem marula, mimo iż sam olej uwielbiam! Dotychczas stosowałam tradycyjne czarne mydło, czyli na bazie oliwek z oliwy, a także z olejem arganowym, z eukaliptusem, a nawet wersję z karmelem miałam, ale maruli nie! Pierwsze, co mnie zachwyciło, po otwarciu niepozornego, plastikowego pojemniczka, to kolor tego mydła - wygląda niczym złote! Ma gęstą, ale nie zbitą, nadzwyczajnie delikatną, kremową konsystencje, do złudzenia przypominającą krystalizujący się miód - wow!
Kolejny zachwyt wywołuje zapach, subtelne owocowe nuty połączone z czymś słodkim, właśnie miodowym, w wyniku czego powstał aromat przypominający landrynki " z czasów dzieciństwa "- soczyste, owocowe, słodkie... Mmmm, obłęd!
Jeśli stosujecie savon noir, doskonale wiecie że zapachem te mydła nie powalają, to jest zupełnie inne - będziecie zachwycone! Jestem tego pewna :)

Domowe Hammam - Savon Noir z olejem Marula
Odrobinę mydła rozmasowuję w dłoniach, a następnie rozprowadzam po wilgotnej, ciepłej skórze - sunie po niej jak masełko, nie zbryla się, nie gęstnieje, nie tworzy glutów, nie klei lecz przeobraża się w delikatną emulsję, subtelnie otulającą ciało. Czuję przyjemność, delikatne głaskanie dłońmi w połączeniu z unoszącym się wokół cudownym aromatem wprawiają mnie w stan błogiego relaksu i ukojenia. Pozostawiam mydło na ciele na ok. 10 minut, niech skóra chłonie cenne składniki, niech czerpie ich moc i zbawienne właściwości - na zdrowie jej to wyjdzie :) Ja w tym czasie zajmuję się oczyszczaniem twarzy.
Nie wiem czy wiecie, ale nie każde czarne mydło jest przeznaczone do twarzy, czytajcie uważnie etykiety, ale Savon Noir z olejem Marula jest odpowiednie do tego celu, a więc nakładam go na twarz - rozprowadzam równomiernie i zostawiam. Czas przekazać stery rękawicy Kessa, zastąpi lekkie głaskanie ciała dłońmi na pobudzający, energetyczny masaż.

Rękawica Kessa - Hammam
Słów kilka od producenta

Rękawica Kessa wykorzystywana jest w połączeniu z czarnym mydłem Savon Noir do pielęgnacyjnego i złuszczającego marokańskiego zabiegu Hammam. Wykorzystana w umiejętny sposób wygładza skórę i pobudza krążenie. Nadaje skórze jędrności, elastyczności i gładkości.

Efekt stosowania rękawicy:
• Złuszcza skórę i usuwa obumarłe komórki
• Sprzyja lepszemu krążeniu krwi i mikro drenażowi
• Usuwa i zapobiega cellulitowi.
Używać jej należy nie więcej niż dwa razy na tydzień. Namoczyć ciało wodą, następnie zrobić to samo z rękawicą, wycisnąć ją i masować przy jej użyciu ciało od dołu w górę okrężnymi ruchami. To normalne, że podczas masażu można zobaczyć włókna martwego naskórka, to znaczy, że zabieg przynosi oczekiwane efekty.
Rękawicy nie należy używać zbyt intensywnie w miejscach, gdzie skóra jest zbyt wrażliwa.

Nacomi Rękawica Kessa - Hammam
Rękawica Kessa Nacomi - Hammam
Kessa Nacomi jest bardzo solidnie i skrupulatnie wykonana, dbałość o formę oraz wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły sprawia, że prezentuje się doskonale. Szwy, nici, którymi zostały wykonane oraz ściągacz na rękę, drobno usiany mini gumkami, sprawiają, że rękawica ta jest naprawdę " nie do zdarcia ". Stosuję ją od pół roku i nic złego z nią się nie dzieje - nie puszcza koloru, szwy nie pękają, materiał się nie rozciąga, w związku z czym Kessa ciągle zachowuje swój pierwotny kształt, formę oraz wygląd. Te wszystkie szczegóły są bardzo ważne, bowiem często bywa tak, że już po kilku użyciach rękawica rozpada się na dwie części ( wystarczy pociągnąć za wystającą gdzieś tam niteczkę ), puszcza oczka oraz obficie barwi nie tylko wodę, ale i naszą skórę, sama o tym się przekonałam. Kessa Nacomi fajnie dopasowuje się do reki, nie ześlizguje się, nawet przy mocniejszym masowaniu, nie roluje się, lecz przemieszcza się bez oporu wedle naszych zachcianek :)

Rękawica Kessa - Hammam
Jedyną niedogodnością dla mnie jest brak zawieszki oraz łagodność tej rękawicy, typowo marokańskie są znacznie ostrzejsze, mimo iż nie wyglądają tak ładnie jak Kessa Nacomi, są naprawdę fantastycznie utkane. Masaż nimi sprawiał, że skóra aż " piszczy " z czystości i gładkości :) Aczkolwiek powiem Wam, że z każdym kolejnym używaniem rękawica Nacomi staje się coraz lepsza, ostrzejsza, a zważając na jej solidność - posłuży jeszcze długo i, mniemam, znacznie lepiej. Nie będąc samolubem, zdradzę iż dla delikatnej skóry jest wręcz wymarzonym produktem - bezinwazyjnie, subtelnie złuszcza martwy naskórek delikatnie masując ciało. Gdy się " wyrabia " staje się ideałem dla wielbicielek ostrych wrażeń :D
Po 10-ciu minutach trzymania na skórze Savon Noir nawilżam ciepłą wodą Kessę i przeprowadzam energiczny masaż kolistymi ruchami kierując się od dołu ku górze. W miejscach " zagrożonych " - uda, pupa, brzuch - nie oszczędzam się, na pozostałych partiach, zdecydowanie ale z wyczuciem, doprowadzam ciało do perfekcyjnej gładkości i delikatności, pobudzając przy tym ukrwawienie. Savon noir lekko się pieni, ułatwia przemieszczenie się rękawicy oraz uniemożliwia powstawaniu podrażnień czy mikrootarć. Skóra po spłukaniu ciepłą wodą jest lekko zaczerwieniona, ujędrniona i mega zadowolona! Aaaa, oczywiście też nieskazitelnie miękka - niczym jedwab. Uwielbiam ją dotykać po masażu kessą! Do twarzy jej nie stosuję, masuję skórę jedynie zwilżonymi dłońmi, a gdy czarne mydło lekko się spieni, zmywam dokładnie - efekt i tak jest superowy!
To jednak nie wszystko, bowiem savon noir złuszcza, aromatyzuje ciało, ale go nie myje, a więc czas sięgnąć po mydło Aleppo o zapachu AMBRY i OUD- czysta skóra to podstawa!

Mydło Aleppo o zapachu ambry i oud - Najel
Słów kilka od producenta

Mydło Aleppo o zapachu ambry i oud jest idealne do pielęgnacji twarzy oraz całego ciała. Zostawia na ciele orientalną nutę zapachową oraz zapewnia jej nawilżenie i odżywienie.
Ponadto schowane w szafie odświeża ubrania, a umieszczone w łazience stworzy orientalny klimat idealny do domowego spa.
Żywica z drzewa agarowego, nazywana OUD (al-oud w jęz.arabskim znaczy "drzewo"), zapewnia upajający i lekko słodkawy zapach podobny do AMBRY. Intensywny, z nutką tajemniczości, bardzo orientalny. Oud to zapach doceniany na cały świecie za swój niebywały aromat m.in. przed Buddystów, w Maroko oraz na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Jest spowity otoczką mistycyzmu i używany jako kadzidło podczas wielu ceremonii religijnych.

Mydło Aleppo o zapachu ambry i oud
Tradycyjne mydła z Alep są naturalne, wyprodukowane bez barwników, sztucznych dodatków zapachowych, bez oleju palmowego i konserwantów.
• Olej laurowy jest sprawdzonym naturalnym antybiotykiem, jego wysoka zawartość zwiększa właściwości regeneracyjne mydła
• Oliwa z oliwek nawilża, pielęgnuje i odżywia - działa jak balsam do ciała!
• Mydło jest polecane osobom z poważnymi problemami skórnymi tj: łuszczyca, egzema, zapalenia skórne, łojotok, trądzik, atopowe zapalenie skóry
• Goi wszelkie rany, blizny pooperacyjne, odleżyny, ropienie - o jego leczniczym działaniu przekonały się miliony ludzi na całym świecie!

Składniki INCI: Sodium olivate, sodium laurate, aqua, parfum (citral, citronellol, coumarin, eugenol, limonene, linalool, alpha- isomethyl ionone), sodium hydroxide.

Mydło Aleppo - Hammam
Mydła Aleppo uwielbiam, a to od Najel jest po prostu fantastyczne, pod każdym względem! Skład, działanie, wygląd, na który składają się cudowne, geometryczne tłoczenia, nadające szyku i stanowiące swoistą ozdobę łazienki, oraz surowy sznurek - dodający charakteru i będący czystą wygodą, bowiem łatwiej go trzymać podczas użycia, a tuż po nim - można powiesić.
Mydło przepięknie prezentuje się, szybko wysycha, a ze względu na boski, orientalny zapach, " robi " za perfumy do wnętrz godne pozazdroszczenia :) Jego zapach sprawia, że mycie jest nie tylko zwyczajną czynnością, lecz zachwycającym, relaksującym, pobudzającym doznania zabiegiem. W czasie, gdy mydlę nim skórę, wytwarza delikatną, wonną piankę, aromat której subtelnie otula ciało oraz wypełnia całą łazienkę, unosząc się w powietrzu wędruje też po wszystkich okolicznych pokojach tuż po otworzeniu drzwi. A jak cudownie pachnie... Niczym orientalne perfumy.
Po namydleniu ciała spłukuję lekką, emulsjopodobną piankę, co przychodzi z łatwością. Teraz skóra jest idealnie czysta, gładka, ujędrniona, miękka, delikatna w dotyku... Pozostał już tylko ostatni krok - namaszczanie, do którego ostatnio stosuję Olejek AFRA do nawilżania i perfumowania ciała. Pisałam o nim osobną notkę, więc nie będę się powtarzać - jedynie powiem, że jest cudownym uwieńczeniem mojego domowego rytuału Hammam :)

Rytuał Hammam - savon Noir, mydło Aleppo, rękawica kessa, olej naturalny
Cena - Mydło Aleppo Najal - 25,50 zł / 150 g;  Rękawica Kessa Nacomi - 19 zł / szt;  Savon Noir z olejem Marula - 46,50 zł / 200 ml;  Olej Afra - 32 zł / 100 ml.

Dostępność - sklep Sekret Piękna

Podsumowując...

Po takiej ceremonii Hammam moje ciało jest w 100% oczyszczone, odżywione, nawilżone... jednym słowem w pełni dopieszczone, zmysły są pobudzone, a ja - czuję się niczym bogini! W 100% zrelaksowana, odprężona, uspokojona i ... gotowa góry przenosić :) Uwielbiam ten rytuał, jego przebieg, produkty, które pozwalają w pełni zatroszczyć się o ciało i są całkowicie naturalne! Każdy krok przybliża ku euforii i zadowoleniu, i o to właśnie chodzi! Bardzo zachęcam do regularnego przeprowadzenia tej ceremonii, raz w tygodniu wystarcza, a efekty, za każdym razem są znacznie lepsze :)

Lubicie rytuał Hammam?
Przeprowadzacie go w domu czy wolicie tradycyjne SPA?
Jakie produkty orientalne zawsze macie pod ręką?
Miłego wieczoru Kochane :*
                                  

poniedziałek, 30 marca 2015

Mój Sekret Piękna - Olejek AFRA. Aromatyczna pielęgnacja i nie tylko...

Witajcie Słoneczka :)
Niedzielę spędziłam pod znakiem totalnego odpoczynku - bez telefonu, bez komputera, bez obowiązków... Potrzebowałam tego. Bardzo! Od kilku dni zajmujemy się wiosennymi porządkami w ogródku, na poddaszu, w domu... Nie ukrywam, że praca ta zajmuje nie tylko sporo czasu, ale wymaga też siły i energii. Ale efekty naszych działań cieszą - wszystko dookoła nabiera przejrzystości, świeżości, nieskazitelnej czystości, piękna :)
Prócz " nagrody ", w postaci cieszących oko efektów pracy, mam jeszcze jeden doskonały patent, który, szczególnie po ciężkim, pracowitym dniu, jest wręcz niezbędny - relaksujący masaż!

O tak, uwielbiam masaż! Pozwala w krótkim czasie osiągnąć szczyt przyjemności!
Relaksuje, odpręża ciało, a dodatkowo, szczególnie gdy jest regularnie wykonywany, ujędrnia i poprawia jego wygląd.
Skóra również jest zachwycona, bowiem zostaje dopieszczona, doskonale nawilżona, uelastyczniona. Zmysły też nie pozostają pominięte, jeśli zadbamy o odpowiedni produkt oczywiście. Przyjemność płynie przez skórę, koi zmysły, wypełniając całe powietrze swym boskim aromatem... Poznajcie prawdziwy Sekret Piękna - Olejek AFRA do nawilżania i perfumowania ciała

Słów kilka od producenta

Olejek AFRA do nawilżania i perfumowania ciała jest produkowany przez rodzinę perfumiarzy z Kairu, którzy zajmują się tą dziedziną od 12 pokoleń!
Wonny olejek do perfumowania i nawilżania ciała o przepięknej nucie cytrusowo - egzotycznej. Wyrabiany jest tylko z naturalnych olejów bez żadnych dodatków chemicznych, nie zawiera konserwantów i jest antyalergiczny. Bazę stanowi olej migdałowy.
Olejek Afra to przede wszystkim bogactwo mikroelementów. Zawiera kwasy tłuszczowe omega 3, omega 6 i omega 9, kwas linolowy i witaminy A, D, E, K. Olej wchłania się w głębsze warstwy skóry, a naturalne oleje użyte do jego produkcji, nie tylko odżywiają, nawilżają i pielęgnują skórę, ale chronią ją również przed wolnymi rodnikami, utratą wilgotności czy promieniami słonecznymi.

Olejek należy wetrzeć w skórę całego ciała - natychmiast się wchłania, pozostawiając skórę nawilżoną, odświeżoną, o przyjemnym, utrzymującym się przez dłuższy czas zapachu.
Już po tygodniu codziennego stosowania olejku można dostrzec efekty - skóra jest jedwabista w dotyku, nawilżona i sprężysta, a zmarszczki np. na rękach, czy szyi stają się płytsze. Przebarwienia skórne ulegają rozjaśnieniu, a wcześniejsze wypryski, zaczerwienienia lub swędzenie zanikają.
Podczas używania wonnych olejów ciało oddycha, a pory nie są zatkane.
W olejku można wyczuć zapach skórki grejpfruta, pomarańczy, płatków róży, mirry oraz piżma.
Kraj pochodzenia - Egipt.

Olejek AFRA zachwyca już swoim " opakowaniem ":) Został zamknięty w przepięknej, kunsztownej buteleczce, o pojemności 100 ml, wykonanej z białego szkła. Smukła szyjka nie tylko dodaje uroku, ale również ułatwia dawkowanie olejku. Twardy, gumowy korek pozwala na szczelne zamknięcie olejku, dzięki czemu powietrze, wilgoć, zanieczyszczenia... nie dostają się do zawartości. Zapobiega też wylaniu się olejku.
Przezroczystą butelka pozwala na dokładne śledzenie stopnia zużycia kosmetyku, ale pamiętajmy, aby trzymać ją z dala od promieni słonecznych - olejki ich nie lubią, a białe szkło nie zapewnia im należnej ochrony.

Etykieta jest nadzwyczajnie prosta, co w tym przypadku jest jak najbardziej słuszne - nie zakłóca całokształtu, nie rzuca się w oczy, jedynie w dyskretny sposób informuje konsumenta z czym ma do czynienia :)
Olejek ma piękną, złoto-żółtą barwę, nie jest gęsty, należy do rodzaju lekkich olejów, ale proszę nie mylić z suchymi. Dzięki półpłynnej konsystencji z łatwością rozprowadza się po skórze i rzeczywiście, jak zapewnia producent, bardzo szybko wchłania się. Nie obciąża skóry, nie zapycha jej ani nie klei. Zostawia delikatny, ochronny film oraz bardzo seksowną, zdrową, naturalną" poświatę " - ciało " w niego odziane " wygląda baaaaaardzo apetycznie i ponętnie :)

Zapach... Ojej, jest po prostu FENOMENALNY! Po otwarciu buteleczki uwalnia się cudowny, idealnie zrównoważony aromat płatków róż skropionych poranną rosą, następnie wyłania się lekka cytrusowa nuta, ale wcale nie kwaśna... nie! Idealnie dojrzałe w słońcu soczyste, lekko słodkie cytrusy, zmieszane z aromatycznymi różanymi płatkami i doprawione szlachetnymi nutami zmysłowego piżma oraz wyrazistej mirry.
Ta kompozycja jest niesamowicie gustowna, kobieca, romantyczna, a zarazem seksowna, pobudzająca, uwodzicielska...
Od razu wyczuwa się misterny nos - aromat tego olejku jest tworzony wedle tradycyjnych sposobów, przez najlepszych perfumiarzy! Czuje się ten kunszt, oj tak!

Wonne olejki zawsze mi przywodzą na myśl nadzwyczajnie miłe wspomnienia oraz przyjemne skojarzenia, oferując tym samym chwile pełne relaksu, odprężenia ...
Naturalny aromat róż, jak i owoców cytrusowych, bardo lubię, jestem przekonana, że wszystkie wielbicielki różanych zapachów, i nie tylko!, będą zachwycone tym olejkiem. Zapach, mimo iż nie jest zbyt mocny, trwałością zadziwia! W trakcie stosowania, pod wpływem ciepła rąk oraz rozgrzanej masażem skóry, olejek uwalnia swą magiczną moc. Otula ciało swoim cudownym aromatem, wnikając w skórę, oferuje jej nawilżenie, odżywienie, regenerację, ukojenie ... czuję niesamowity komfort.
I nie jest to mimolotne uczucie... tak jest za każdym razem... po każdym stosowaniu... już od trzech miesięcy.
Nie jest przesłodzony, nie jest mocny, nie jest mdły, nie jest zbyt intensywny - zapewniam Was, że nie znudzi się nigdy!

Walory pielęgnacyjne olejek AFRA ma wspaniałe, bez dwóch zdań, ja jednak go traktuję jako olejek " do relaksu ". Bowiem jak żaden inny potrafi zadbać nie tylko o ciało, ale także niweluje zmęczenie, przegania chandrę, poprawia samopoczucie, dodaje energii i chęci do działania.
Idealnie sprawdza się zarówno do masażu całego ciała, jak również do stosowania na określone partie ciała - tylko w celach aromaterapeutycznych lub zamiast perfum. Świetnie pełni tę rolę! Kilka kropel dodanych do kąpieli świetnie zmiękczają oraz aromatyzują wodę, nie muszę chyba mówić, że ciało na tym jedynie korzysta, zmysły też :)
Zapach na długo pozostaje na skórze, na włosach, na ubraniach, pościeli... i też na płatkach suszonych róż, które zawsze mam w domu. I choć po pewnym czasie tracą nieco swą woń, olejek ją przywraca. Aromaterapia, olejek do kominka, perfumy dla domu w jednym :) Mówiłam, już że ma wiele właściwości o sposobów zastosowania?

Cena - 32 zł / 100 ml

Dostępność - Sekret Piękna

Podsumowując...

Jak widzicie, olejek jest bardzo uniwersalny, ma wiele zastosowań, a dzięki cudownemu, idealnie skomponowanemu zapachowi, pełni rolę nie tylko kosmetyku, ale również perfum, zarówno tych do ciała, jak i do wnętrz :)
Gdy pragnę relaksu, gdy potrzebuję chwili wytchnienia, gdy muszę zregenerować siły ... sięgam właśnie po niego.
Olejek AFRA jest niczym panaceum na wszelkie smutki, a jednocześnie jest nagrodą za ciężki trud - wraz z rękami Ukochanego tworzy " połączenie idealne ". W kąpieli, jako perfumy, do aromaterapii - w każdej wersji jest niezawodny!
Dodam, że wydajnością również zaskakuje :)
Musicie wypróbować!
                                

wtorek, 21 października 2014

Ekstrakt z jagód Goji z Sekret Piękna - zachowaj piękno skóry na dłużej!

Witajcie Słoneczka :)
Nie tak dawno temu, w swoich wrześniowych ulubieńcach, pokazywałam Wam produkt, który od ponad miesiąca troszczy się o moją skórę nocą. Produkt ten wywołał ogromne zainteresowanie z Waszej strony. Postanowiłam dłużej nie zwlekać z recenzją, miałam wystarczająco dużo czasu na zapoznanie się z jego działaniem oraz właściwościami.
Mowa o Ekstrakcie z jagód Goji, wypatrzonym w nowościach sklepu Sekret Piękna.

Jagody Goji są uznawane za najzdrowsze owoce świata, znane i doceniane za swoje wspaniałe właściwości od tysięcy lat!
Jagody Goji zawierają mnóstwo antyoksydantów, które dzięki swym właściwościom pomagają skórze zachować młodość i jędrność. Spowalniają proces starzenia i chronią komórki przed wolnymi rodnikami. Ze względu na bogactwo składników odżywczych, witamin i minerałów, jagody Goji uznane zostały jako jedne z najbardziej wartościowych owoców na świecie.

Słów kilka od producenta

Ekstrakt z jagód Goji, podobnie jak sok, zawiera dużą ilość składników odżywczych, witamin i aminokwasów, które biorą czynny udział w odbudowie komórkowej zniszczonej i wysuszonej skóry. Redukują drobne zmarszczki, wzmacniają strukturę skóry, poprawiają jej jędrność i napięcie.

Właściwości produktu:
  • poprawia owal twarzy
  • skutecznie działa na przebarwienia skórne, ujednolica oraz poprawia koloryt skóry
  • przyspiesza procesy odnowy naskórka
  • zwiększa produkcję włókien kolagenowych, poprawiając jędrność i gęstość skóry, spłyca zmarszczki
  • doskonale nawilża 
  • idealnie pielęgnuje skórę w okół oczu 
  • poprawia wygląd skóry oraz odmładza ją, działa przeciwstarzeniowo.
Ekstrakt z jagód Goji może być stosowany bezpośrednio na twarz. Zalecany do stosowania na noc, na umytą skórę.
Ekstrakt wykazuje silne działanie i rano może być odczuwalne lekkie ściągnięcie skóry. Jest to proces naturalny, bardzo korzystny, poprawiający jędrność skóry i owal twarzy. Może pojawić się również uczucie lekkiego wysuszenia skóry. Jednak świadczy to jedynie o tym, że kosmetyk wchłonął się w całości do głębszej warstwy.
Ekstrakt z jagód Goji może stanowić również składnik domowej maseczki. Wykonując maseczkę nie dodajemy żadnych konserwantów. Maseczkę najlepiej jest sporządzać na glince odpowiedniej dla typu cery.
Maseczka z wyciągiem z jagód Goji uelastycznia i napina skórę, zapobiegając powstawaniu drobnych zmarszczek. Ekstrakt z Goji bogaty w antyoksydanty, wit. B1, B2, B6, C, aminokwasy oraz minerały, pobudza aktywność komórkową oraz funkcje witalne skóry, wzmacniając działanie antyrodnikowe.

Ekstrakt z jagód Goji został zamknięty w małej buteleczce, o pojemności 30 ml, wykonanej z ciemno - brązowego szkła. Ciemne szkło zapewnia dodatkową ochronę delikatnej zawartości, chroniąc produkt przed niszczycielskim działaniem promieni słonecznych. 
Buteleczka jest poręczna, nadzwyczajnie prosta w swojej formie i prezentacji, ale jednocześnie urocza - przypomina specyfik z apteki. Etykieta, utrzymana w charakterystycznym wzorze sklepu, zawiera najważniejsze informacje - nazwę produktu, jego skład, termin ważności - najlepiej zużyć przed 12.2015 r.,  dane dystrybutora oraz adres sklepu, w którym możemy ekstrakt nabyć.

Buteleczka jest szczelnie zamknięta plastikowym korkiem, który początkowo jest zaplombowany, dzięki czemu mamy gwarancję, że nikt wcześniej naszego kosmetyku nie otwierał. 
Dla łatwości stosowania i wygodniejszego dawkowania ekstraktu, buteleczka została wyposażona w dozator z trzema otworami. Przyznam, że jest łatwiej, bo można wymierzać kropelki ekstraktu, ale czasem nie obchodzi się bez potrząsania, w celu szybszego wydostania zawartości :) Jestem niecierpliwa, a dozownik " działa " bardzo wolno :) 

Ekstrakt to lekka, oleista ciecz. Swoją konsystencją przypomina delikatny, " nietłusty ", płynny olejek. Nic w tym dziwnego, w składzie znajdziemy Olej słonecznikowy i Ekstrakt z jagód Goji.
Zapach zmysłów nie rozpieszcza, bowiem ekstrakt pachnie naturalnym olejem słonecznikowym. Nie jest wyrazisty, ani intensywny, zaliczyłabym go do subtelnych. O ile w buteleczce jest dobrze wyczuwalny, podczas aplikacji tylko odrobinę, a ze skóry szybko ulatnia się.

Jak już wspomniałam, olejek stosuję od ponad miesiąca, zawsze nakładam go wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu skóry, tak jak zaleca producent. Do dokładnego pokrycia twarzy, szyi i dekoltu potrzebuję... 5-6 kropel ekstraktu :) Jest bardzo wydajny! Ale dawkowanie, to oczywiście, kwestia indywidualna, zależna od typu skóry oraz jej potrzeb. 
Ekstrakt jest półpłynny, ale bez problemu się aplikuje. Taka mała ilość nie nadąża spłynąć z dłoni. Produkt rozprowadza się w tempie ekspresowym, dokładnie i równomiernie pokrywając skórę.
Początkowo skóra jest delikatnie natłuszczona, świeci się od oleistej poświaty, w trakcie wmasowywania ekstrakt powoli zaczyna w nią wnikać, co, z drugiej strony, pozwala na wykonywanie dłuższego, relaksującego masażu. Pozostawiony na skórze wchłania się całkowicie po ok. 15 - 20 minutach. To trocha długo, ale wieczorem mi to nie przeszkadza - przeprowadzam swoisty rytuał pielęgnacyjny z pomocą ekstraktu - masaż, delikatne wklepywanie, głaskanie skóry :) Nadmiaru nie ściągam wacikiem, te 5 kropel, to moja porcja idealna, całkowicie pochłaniania przez skórę :)

W opisie, na stronie sklepu, znajduje się informacja, iż ekstrakt może lekko wysuszać skórę, u siebie jednak tego zjawiska nie odnotowałam. Może typ skóry ma znaczenie, moją mieszaną ten problem nie dotknął. Skóra o poranku jest ładnie wygładzona, ujednolicona, delikatna i miękka w dotyku, trocha się świeci w strefie T, ale taki już " urok " skóry mieszanej :)
Przy regularnym stosowaniu, w moim przypadku już po 10 dniach, widać wyraźną poprawę wyglądu i kondycji skóry. Staje się ona jędrniejsza, bardziej sprężysta, bardziej odporna na podrażnienia i zaczerwienienia. Zauważyłam, że "zagniecenia" i odciski od pościeli, które czasami po nocy tworzą całe wzory na mym licu, gdzieś zniknęły - to dobry znak!:) 
Jeśli chodzi o poprawę owalu twarzy oraz minimalizowanie przebarwień, to nie wypowiem się w tym temacie, ponieważ problemy te mnie jeszcze nie dotyczą. Stosowałam ekstrakt głównie w celu poprawy kondycji skóry oraz zmniejszenia widoczności mimicznych zmarszczek. Z tym zadaniem radzi sobie doskonale, ale to dopiero początek, po miesiącu zmarszczki są mniej widoczne, a skóra o wiele ładniej wygląda :)
Lepiej zapobiegać moje Drogie, niżeli leczyć, a Ekstrakt z jagód Goji w zachowaniu naszej urody i przedłużaniu młodości jest niezawodny!

Cena - 21 zł / 30 ml

Dostępność - sklep Sekret Piękna

Podsumowując...

Ekstrakt z jagód Goji jest ciekawą alternatywą dla olejów, jest trocha lżejszym, a jednocześnie bardzo przyjemnym i skutecznym w działaniu produktem. Na efekty długo czekać nie trzeba, ale z pewnością docenimy jego zbawienny wpływ na skórę po dłuższym czasie systematycznego stosowania. 
Każda z nas, niezależnie od wieku, marzy o pięknej i młodej skórze, Ekstrakt jest niepozorny, ale dzięki jego cennym właściwościom, nasze marzenia wcielą się w życie :)
Polecam!
                                                                                         

sobota, 11 października 2014

Ulubieńcy września i zakupki małe :)

Witajcie Słoneczka ;)
Mam nadzieje, że wspaniale Wam się odpoczywało w tak piękną i słoneczną pogodę. Niezależnie od tego, czy było to małe leniuchowanie czy aktywny wypoczynek, któremu pogoda sprzyjała, życzę abyście zrelaksowaliście się na potęgę także jutro :)
Po cudownym, aktywnym dniu znalazłam trocha czasu, aby pokazać Wam wrześniowych ulubieńców i drobne zakupy.
Zakupów dawnieńko już nie było, postanowiłam ostro zabrać się za zużywanie swoich " zapasów ", bo po gruntownych porządkach odkryłam, że tak naprawdę zajmuję się zbieractwem :) Powiedziałam stanowcze NIE i skutecznie unikałam kupowania kosmetyków, jestem z siebie zadowolona, ale przyznam, że bywało trudno :)

No to lecimy po kolei :)
Uubieńcy września, to zapach, po który najczęściej sięgałam, oraz produkty pielęgnacyjne do twarzy, które są dla mnie podstawą dobrego wyglądu i samopoczucia. Kolorówka u mnie wolno się zużywa, we wrześniu z tej kategorii niczego nowego nie nabyłam, więc nie będę się powtarzać :)

Jak już wspominałam, moja skóra ostatnie czasy jest bardzo kapryśna. Ze względu na jej fanaberie muszę stosować zarówno produkty mocno oczyszczające, matujące, jak również te mocno nawilżające i odżywcze. Oczyszczający żel EFFACLAR pomaga utrzymywać proces wydzielania sebum w ryzach, świetnie oczyszcza skórę, minimalizuje widoczność porów i zapobiega powstawaniu niedoskonałości, nie wysuszając ani nie podrażniając mojej skóry - został ulubieńcem od pierwszego użycia!

Krem Effaclar DUO [+] wieńczy dzieło po użyciu żelu. Dobrze nawilża i matuje skórę na kilka dobrych godzin. Jest lekki, świetnie wchłania się i nie pozostawia żadnej warstewki, co lubię. Jednak, gdy skóra stawała się wrażliwa, zdarzało mi się po jego aplikacji czuć lekkie pieczenie na skrzydełkach nosa, na brodzie i policzkach, czyli w miejscach szczególnie przesuszonych. Ale to zjawisko występowało bardzo rzadko, więc z przyjemnością zużywam go do końca. Za jakiś czas ponownie po niego sięgnę :)

Oczyszczanie skóry jest dla mnie podstawą, używam różnych peelingów, w zależności od potrzeb skóry. Peeling do twarzy z solą z Morza Martwego i olejkiem arganowym Lilla Mai jest porządnym ździerakiem, ale kryształki są małe, więc złuszczanie naskórka przebiega w sposób nieinwazyjny. Świetnie wygładza i zmiękcza skórę, a olejek arganowy ją nawilża, koi i regeneruje. Bardzo lubię i sięgałam we wrześniu po niego najczęściej.

Ekstrakt z Jagód Goji Sekret Piękna troszczy się o moją skórę podczas snu, bo właśnie na noc go ostatnimi czasy używam. Ma lekką, oleistą formułę, która rewelacyjnie się wchłania, nie natłuszcza, nie zapycha, ani nie klei skóry. Strasznie wydajny produkt! Używam od ponad miesiąca, a ubytek jest znikomy :) Kilka kropel wystarcza na całą twarz, szyję i dekolt. Skóra jest wyraźnie odżywiona, wygładzona, delikatna w dotyku, a przy regularnym stosowaniu, już po dwóch tygodniach, spłyca zmarszczki. Napiszę o nim wkrótce pełną recenzję :)

Wrzesień jakoś specjalnie pogodowo nie rozpieszczał, ulewne deszcze i chłód sprawiły, że pragnęłam otulać się ciepłymi aromatami. Woda perfumowania Diane od Diane Von Furstenberg, idealnie wpasowała się w te kryteria. Choć przyznam, że doceniłam zapach właśnie we wrześniu :) Wcześniej niechętnie po nią sięgałam, jest dosyć specyficzna, ma ciężki, korzenny aromat, dobrze sprawdzający się jako zapach na wieczór, do eleganckiej sukni. Przypomina mi nieco Chanel N°5, którego początkowo też nie polubiłam, ale gdy już " rozsmakowałam się " zużyłam do ostatniej kropli :) Dieane jest lżejsza, ale też nie każdej przypadnie do gustu. Wrzesień sprawił, że zrodziła się przyjaźń, choć i tak nie pojmę, dlaczego złuszczają się złote napisy z flakonu, przecież woda do tanich wcale nie należy, ale tak wygląda, i to po zużyciu dopiero 1/3 zawartości... Dodam, że nie noszę jej w torebce, stoi na półeczce z perfumami i ma kontakt z rękami jedynie podczas używania - nieładnie!

Na zakupy tych najważniejszych, niezbędnych produktów wybrałam się do nowej drogerii, otwartej w okolicy kilka miesięcy temu - Drogerii Koliber.

Do koszyczka wpadły tylko te produkty, po które przyszłam! O zgrozo! Chyba coś ze mną nie tak :)
Za to Wojtas zaszalał, jego zapasy stopniały, więc nie oszczędzał na uzupełnienie braków :)
Przyznam, że obsługa była bardzo miła, zero natrętnego " doradzania " i wmawiania na siłę, że to jest dobre, a tamto już mniej... tylko aby nabić kasę. Mogłam na spokojnie pooglądać wszystkie zastawione kosmetykami półki - asortyment mają fantastyczny, różność marek, głównie naszych, polskich, nie zabrakło też działów z dobrymi perfumami, kolorówką, a nawet produktami naturalnymi i tymi do aromaterapii. Spodobała mi się ta drogeria ;)

Joaśka już mi zbrzydła, spłukuje się z włosiątek w błyskawicznym tempie, postanowiłam wrócić do sprawdzonej Preference i ulubionego odcienia Stockholm, szkoda tylko, że promocji na nią nie było.
Garnier Color Sensation 111 Srebrny superjasny blond skusił mnie kolorem, na wzorniku też wyglądał obiecująco - wypróbuję i zobaczę, co z tego wyjdzie ;)

Oliwkowy płyn do higieny intymnej Ziaji wpadł do koszyczka całkiem przypadkowo. Nie planowałam w sumie, od kilku miesięcy stosuję produkty Lactacid i jestem z nich zadowolona, ale opakowanie z pompką, zawartość kwasu mlekowego i oleju mnie kupiły.
Peelingujace żele Joanny należą do moich ulubieńców, zazwyczaj kupowałam te malutkie, tym razem skusiłam się na  wersję pełnowymiarową. Balsam z Algami morskimi bardzo pięknie pachniał, więc żel włożyłam do koszyczka bez wąchania i otwierania w sklepie. Zobaczymy jak się sprawdzi ten aromat w żelu :)

O istnieniu powyższych produktów nawet nie wiedziałam! Skórki są moim utrapieniem, mocno narastają na paznokcie, są naprawdę trudne do usuwania, więc na cotygodniowy manicure poświęcam sporo czasu. Poluję za Instant Cuticle Remover SH, ale na razie nie trafił mi się podczas zakupów, a tu patrzę, na półeczce stoi żel do usuwania skórek Cztery Pory Roku *-*
Co prawda nie w 15 ale w 60 sekund ma rozprawiać się ze skórkami, ale co tam, wypróbuję ;) Jestem bardzo ciekawa, czy u mnie się sprawdzi :) Przy okazji żel do usuwania skórek Delii wpadł do koszyczka.

Odżywka Dove to taki mój gratis do zakupów, było ich więcej, ale to Wojtasowi przypadły, ze względu na wyższość męskich kosmetyków w koszyczku :) Nigdy nie stosowałam kosmetyków do włosów Dove, nie mam pojęcia jak działają, może wypróbuję, choć z pewnością musi poczekać przez jakiś czas na swoją kolej :)

W Biedronce uzupełniłam niedobór soli :)  Bardzo lubię zapachy tych powyższych, a promocja - 20% jeszcze bardziej podsyciła potrzebę - szkoda nie brać :)
Świece uwielbiam, szczególnie te w szkle, trzechwarstwowe - zero nudy! Każda warstwa pięknie pachnie, subtelnie zmieniając aromaty podczas palenia świecy -  tym razem wybrałam Wanilię i Kwiat Śliwy. Zapachy boskie!

Znacie któregoś z moich ulubieńców?
A może już wypróbowaliście produkty, które ja dopiero kupiłam?
Podzielcie się swoimi wrażeniami i opiniami :)
Udanego weekendu :)
                                                                                         


środa, 20 sierpnia 2014

Sekret Piękna Mydło Arabian Gold - cudowny dotyk orientu

Witajcie Słoneczka :)
Jak wiecie, jestem wielka fanką mydeł naturalnych, głównie tych wytwarzanych wedle długowiecznych, tradycyjnych receptur. Odkąd sięgnęłam po raz pierwszy po takie mydło, uzależniłam się, dlatego regularnie goszczą one w mojej łazience.
Aby nie zawiało nudą, zmieniam jedynie ich rodzaje, bo uwierzcie mi, jest ich bardzo wiele, ale łączy je jedna cecha - są ręcznie wytwarzane wyłącznie z naturalnych składników.
Dziś chce przedstawić Wam Mydło Arabian Gold, które wypatrzyłam w sklepie Sekret Piękna - oferującym oryginalne kosmetyki arabskie.

Słów kilka od producenta

Mydło ze złotem Arabian Gold jest wytwarzane ręcznie według niezmiennej od tysięcy lat marokańskiej receptury. Wysokiej jakości mydło z oliwy z oliwek, oleju arganowego, wonnych olejków oraz drobinek najczystszego złota. Intensywnie nawilża skórę, oczyszcza ją i regeneruje. Regularne stosowanie mydła sprawia, że skóra staje się gładsza i bardziej napięta.
Mydło dostarcza skórze wielu mikroelementów biorących udział w ochronie skóry przed starzeniem. Niezwykły bukiet zapachowy zapewni długotrwały relaks. Złoty pył wchłania się w skórę likwidując przebarwienia i przyspieszając migrację składników aktywnych, które stymulują syntezę kolagenu, przyczyniając się do rekonstrukcji tkanki skórnej. Drobiny złota mają też działanie kojące i antybakteryjne - dzięki nim uzyskuje się wrażenie rozświetlonej, pełnej blasku cery.

Produkt całkowicie naturalny, nie zawiera barwników ani tłuszczów zwierzęcych.
Nie uczula, zapewnia skórze długotrwałe ukojenie. Bardzo wydajne.
Ten niezwykły produkt proponuję osobom kochającym „dotyk” Orientu: wonne kadzidło, ambrę, piżmo, sandał, różę oraz drobiny złota. Wyjątkowa kompozycja zapachowa mydła Royal Arabian Gold pozostaje jeszcze długo wyczuwalna po jego zastosowaniu.
Mydło polecane do mycia twarzy, szyi i rąk - tych części ciała, które szybko ulegają zniszczeniu, zwiotczeniu, gdzie występują przebarwienia i pojawia się najwięcej zmarszczek.

Nanocząsteczki złota przenikają przez błony komórkowe w głębszą warstwę skóry, zabezpieczają ją przed działaniem wolnych rodników oraz stymulują syntezę kolagenu i elastyny. Dzięki właściwościom atomów złota opóźnione zostają procesy starzenia, skóra się uelastycznia, zmarszczki ulegają wygładzeniu, zanikają przebarwienia i inne niedoskonałości. Ponadto powstaje bariera ochronna przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Istotną rzeczą jest to, aby złoto było jak najdrobniej spylone, gdyż tylko w takiej postaci najlepiej przenika w głąb skóry. Ponieważ złoto stosowane jest do kosmetyku musi być biologicznie czyste. Złoto stosowane do kosmetyków nazywane jest powszechnie złotem spożywczym.

Mydło Arabian Gold przyjechało do mnie w ładnym " wdzianku ", opasane złotą wstążką, dodatkowo było szczelnie zafoliowane, w celu ochrony przed wilgocią, ale te szaty nie były w stanie ukryć cudownego, nadzwyczajnie przyjemnego orientalnego zapachu mydła. Po rozpakowaniu uwalnia swoją potężna moc - nuty kadzidła przeplatają się z aromatem ambry, zmysłowy sandał podbity subtelną wonią róży cudownie wieńczą dzieło, dopełniając całą kompozycję zapachową - zamykam oczy, wdycham, rozkoszuję się...
Tak trudno go opisać, musicie poczuć ten zapach osobiście, to niekończąca się przyjemność, to luksus podany w wersji orientalnej, to intensywność, która cudownie wnika w skórę subtelnie ją otulając i pozostając na niej, na nas na dłuuuuugo.

Samo mydło nie wyróżnia się ani elegancją, ani piękną formą, ale właśnie w tej jego niepozorności jest prawdziwy urok i ... duch tradycji. Nieregularne kształty to wynik pracy ludzi, które go tworzą, bowiem mydło nie wyszło z taśmy produkcyjnej, nie jest takie jak milion innych, jest jedyne, niepowtarzalne w swoim kształcie, ręcznie krojone i stemplowane - pieczęć potwierdza jego autentyczność, nawet gdy jest nieco niewyraźna, zmęczenie wszystkich dopada :)

Mydła te mają różną wagę, która waha się od 160 do 180 gram, a to ze względu na ręczne krojenie, człowiek nigdy nie wymierzy idealnie, to nie maszyna. Choć kostka początkowo może wydać się trocha duża, z łatwością trzyma się ją w ręce, kanciaste brzegi szybko zmydlają się, a mydło nabiera łagodnego kształtu.
Przy kontakcie z wodą mydło delikatnie zmienia swoją barwę na szarawą, ale po wyschnięciu wraca do swojego brązowo-zielonego koloru, po pewnym czasie używania ciemnieje, nabiera nasyconego koloru khaki. Drobinki złota nie są w nim widoczne, podane tu w postaci pyłu, a więc " gołym okiem " nie do zobaczenia :)
Mydło nie tworzy glutków, nie maże się, jest ciągle twarde, szybko wysycha i w takim stanie pozostaje do następnego użycia, dzięki czemu zyskuje też na wydajności, nic nie marnuje się, wszystko zużywamy wyłącznie na skórę.

Jak na mydło naturalne przystało, nie pieni się zbytnio, przy kontakcie z wilgotną skórą wytwarza bardzo delikatną, emulsjopodobną piankę, która w delikatny sposób oczyszcza skórę, jednocześnie ją pielęgnując. Producent zaleca używać mydła do mycia twarzy, szyi i rąk, czyli wszystkich tych części ciała, które szybko ulegają zniszczeniu i zwiotczeniu, jak również na skórę gdzie występują przebarwienia i pojawia się najwięcej zmarszczek. Ja używam go nie tylko do twarzy, ale także do mycia całego ciała - lepiej zapobiegać ;)
Mydłem należy namydlić skórę i pozostawić go na 2-3 minuty, po czym spłukać. Wystarczy stosować raz dziennie, najlepiej wieczorem przed użyciem kremów, olejów lub balsamów, tak też robiłam.
Skóra po użyciu tego mydła jest doskonale oczyszczona, nawilżona, gładka i miękka w dotyku, nieraz odpuszczałam sobie balsamowanie ciała, bo najzwyczajniej nie miałam takiej potrzeby, a cudowny zapach na długo pozostaje na skórze, z taką trwałością aromatu mydła jeszcze nigdy nie spotkałam się!
Mydło absolutnie nie wysusza mojej skóry, nie spowodowało żadnego uczulenia ani wysypki - jest absolutnie genialne!
Moja skóra go uwielbia, ja uwielbiam swoją skórę po jego użyciu - piękną, gładką, otuloną boskim aromatem...

Cena - 40 zł / szt, ale obecnie jest objęte promocją, kosztuje 36 zł

Dostępność - sklep Sekret Piękna

Podsumowując...

To mydło wpierw oczarowało mnie swoją nazwą - Arabian Gold... brzmi kusząco, ale jego prawdziwy urok i niepowtarzalność, to zapach, cudowne działanie na skórę, jego autentyczność.. Uwielbiam i to uwielbienie szybko nie przejdzie, zdecydowanie zaskoczyło mnie tak doborową kompozycją zapachową, jak również trwałością zapachu.
Dodam, że mydełko świetnie służy też jako perfumy do wnętrza - cała łazienka i okoliczne pokoje są wypełnione jego zapachem, jakże przyjemnym! Znajome nieraz pytają, co to za zapach - po wskazaniu na mydło nie wychodzą z podziwu - takie cudeńko ♥

Lubicie tradycyjne mydła naturalne?
A może poznaliście Arabian Gold - jak Wam podoba się jego zapach?
Bardzo polecam - jest fantastyczne!
Miłego wieczoru :)