Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki dla wegan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki dla wegan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Resibo Krem odżywczy - w trosce o skórę :) Naturalnie!

Witajcie Słoneczka ;)
Zauważyłam, że ostatnio coraz bardziej świadomie podchodzimy do wyboru kosmetyków. I to zarówno tych pielęgnacyjnych jak i makijażowych. Z czasem, czy może lepiej powiedzieć z jego biegiem, nasze preferencje i potrzeby ciągle się zmieniają. Poszukujemy wysokiej jakości, skuteczności i niewygórowanej ceny, choć często wolimy jednak zapłacić więcej, jeśli produkt jest tego wart. W tych poszukiwaniach często odkrywamy dla siebie prawdziwe perełki - czyż nie? Dziś o jednej z takich perełek, którą odkryłam za pośrednictwem serwisu Urodaizdrowie, chce Wam opowiedzieć. Ciekawe?

Moja perełka jest tworem Resibo, polskiej marki kosmetyków, które powstały na bazie naturalnych, specjalnie wyselekcjonowanych surowców. Marka specjalizuje się w produktach, które są stworzone z myślą o bezpieczeństwie dla skóry oraz szacunku wobec środowiska. Są to kosmetyki wegańskie, biodegradowalne i wszechstronne.
Produkty marki Resibo są naturalne w ponad 96%!
Aktualnie seria składa się z sześciu kosmetyków, jeden z nich, a mianowicie krem odżywczy, mam przyjemność stosować. Przez ponad miesiąc regularnie stosuję ten krem i uważam, że już nadeszła pora, aby Wam o jego mocy opowiedzieć :)

Słów kilka od producenta

Kremowy i gęsty. Nasycony składnikami odżywczymi. Uelastycznia i wygładza skórę. Przeciwstarzeniowy, mocno nawilżający. Regeneruje, nawilża i koi skórę twarzy. Wygładza drobne zmarszczki, linie i nierówności. Posiada właściwości przeciwzapalne. Idealny na noc dla każdego rodzaju skóry, a dla przesuszonej, również na dzień.
Krem odżywczy to bogata kompozycja składników, która regeneruje naskórek, doskonale odżywia i wygładza zmarszczki.

Zawiera ekstrakt z niebiesko-zielonych alg, który działa jak naturalny retinoid, wygładza i zagęszcza.
Działanie przeciwzmarszczkowe alg, dopełniają kolejne efektywne koncentraty: olej z orzecha brazylijskiego, olej z pestek moreli oraz ekstrakt z pomidora, bogaty w likopen – razem dostarczają dawkę witamin, aminokwasów i substancji odpowiedzialnych za jędrny i świeży wygląd skóry.
Wyciąg z pomidora dodatkowo chroni skórę przed promieniowaniem słonecznym i zanieczyszczeniami środowiskowymi ( jest w tym dwa razy skuteczniejszy niż beta-karoten ).
Skład uzupełniają substancje nawilżające: kwas hialuronowy, Aquaxtrem oraz oleje zimnotłoczone.
Dzięki dodatku wyciągu z nasion dyni, krem łagodzi podrażnienia i koi wrażliwą skórę.
Krem odżywczy Resibo to prawdziwy opatrunek dla Twojej skóry.

Skład: Aqua, Coco Caprylate/Caprate, Propanediol Dicaprylate, Propanediol, Crambe Abyssinica Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Polyglyceryl-4 Cocoate, Glyceryl Stearate Citrate, Sucrose Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sorbitol, Sodium Hyaluronate, Rheum Rhaponticum Root Extract, Solanum Lycopersicum Fruit/Leaf Stem Extract, Cucurbita Pepo Seed Extract, Algae Extract, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Dipteryx Odorata Seed Oil, Zea Mays Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Sodium Ricinoleate, Sodium Phytate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate

Krem odżywczy zawiera 98,8% składników naturalnych.

Marka, od momentu pojawienia się na rynku, mocno mnie zaciekawiła. Oczywiście pierwszą, a jednocześnie bardzo ważną cechą, jest wygląd, prezentacja kosmetyków. Przyznajcie, że Resibo wyróżnia się wśród innych marek :) Te tekturowe pudełka o prostej, a zarazem gustownej szacie, nie pozwalają " przejść obok obojętnie ", kuszą, nęcą, uwodzą...
Co ciekawe, pudełko jest nie tylko miłe dla oka, ale również zostało bardzo solidnie wykonane - jest twarde, sztywne, przyjemne w dotyku i odporne na zabrudzenia. A te cechy tworzą z niego... fajny gadżet do ponownego użycia - idealnie posłuży jako piórnik, podstawka lub jako tuba do przewożenia drobnych rzeczy.

Tuba, prócz ważnych informacji dotyczących produktu, mieści w swoim wnętrzu buteleczkę z kremem.
Butelka typu airless, o pojemności 50 ml, zapewnia komfortową, łatwą oraz higieniczną aplikację. Dodatkowym udogodnieniem jest opcja zamykania kremu, poprzez przekręcenie główki aplikatora. Niby szczegół, niby zbędny, no bo już sam korek gwarantuje solidną ochronę, szczelnie zamykając się na " klik ". Ale z drugiej strony... podczas przewożenia - różnie bywa, a przy takim zabezpieczeniu, dozownik nie uroni ani jednej kropli kremu :)
O przedostaniu się do wnętrza wilgoci, zanieczyszczeń czy bakterii, nie ma nawet mowy :)
Półprzezroczysta buteleczka pozwala na bieżąco kontrolować stopień zużycia kosmetyku, a trocha koloru na etykiecie jest ładną, pozytywną odmianą, miłą dla oka.
Dzięki smukłej formie buteleczki oraz sprawnie działającego mechanizmu pompki, stosowanie kremu jest czystą przyjemnością. Pompka chodzi bez zarzutu, jest precyzyjna i płynna w ruchu, dzięki czemu można wydostać nawet małą ilość kremu.
Krem ma gęstą, treściwą konsystencję z lekkim połyskiem, lecz przy kontakcie ze skórą staje się nadzwyczajnie delikatny, miły i przyjemny. Z łatwością, i bez żadnego oporu, rozprowadza się po skórze, równomiernie ją pokrywając i ładnie w nią wnikając.

Przypadł mi również do gustu zapach kremu, który mimo ziołowej nuty, ma w sobie delikatnie słodkawe akcenty. Zapach nie tylko uprzyjemnia stosowanie, ale również koi, relaksuje, pobudza zmysły... tego właśnie potrzebuje po ciężkim, pracowitym dniu.
Moja mieszana skóra miewa różne " zachcianki ", a to opływa sebum, a to staje się nadwrażliwa i czuła na każdy dotyk, a to ... prezentuje się całkiem fajnie i nie sprawia mi żadnych kłopotów.
Jak wiecie, 35+ to już nie tylko drobniutkie zmarszczki mimiczne, lecz coraz bardziej wyraźne linie, załamania, bruzdy... u mnie szczególnie na czole. Dlatego też kosmetyki przeciwzmarszczkowe są teraz na porządku dziennym... lub nocnym :)

Krem odżywczy Resibo stosuję regularnie od ponad miesiąca. Regularnie, ale tylko na noc. Bowiem jako dzienny na mojej skórze nie zawsze się sprawdza. Jedynie gdy potrzebowała ona natychmiastowego ukojenia, sięgałam po niego. Pod makijażem świetnie się zachowuje, jedynie strefa -T potrzebowała dodatkowego matowienia.
Krem dobrze się wchłania, nie pozostawiając żadnej tłustej warstewki, jedynie delikatny, ochronny film. Zapewnia skórze natychmiastowy komfort, nawilżenie, regenerację. Koi oraz łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia, niweluje suchość.
Po zastosowaniu kremu na noc, o poranku moja skóra zawsze się świeci, ale jednocześnie jest wypoczęta, gładka, elastyczna, o równomiernym kolorycie i świetnym, świeżym wyglądzie.
Stosuję krem na " nocne serum ", o którym niedawno pisałam - w połączeniu zapewniają spektakularne efekty!

Cena - 79 zł / 50 ml

Dostępność - Resibo

Podsumowując...

Polubiłam, doceniłam, uzależniłam się... Ten krem jest genialny! W czasie gdy odpoczywam, gdy sobie słodko śpię, on porządnie regeneruje moją skórę, zapewniając jej idealny start w kolejny dzień :) Natomiast wieczorem, tuż po aplikacji, koi, łagodzi, nawilża, odstresowuje skórę po całym dniu, i co ważne, robi to w trybie natychmiastowym!
Cena tego kremu nie jest zaporowa, wliczając wysoką wydajność, niewiele go trzeba na jedną aplikację, naturalny skład, skuteczność działania oraz bardzo zadowalające efekty.
Nabrałam ochoty na więcej! Muszę zapoznać się z kolejnymi perełkami marki, zwłaszcza, że próbki kremu pod oczy oraz kremu ultranawilżającego zrobiły na mnie pozytywne pierwsze wrażenie :)

Znacie markę Resibo?
Który kosmetyk wypróbowaliście i polecacie?
Krem odżywczy został moim ulubieńcem, a jakie są Wasze?
Miłego wieczoru :)
                                  

poniedziałek, 9 lutego 2015

Organic Rejuvenating Serum Beyond Organic Skincare - 100% natury!

Witajcie Słoneczka :)
O zaletach kosmetyków naturalnych można mówić bardzo dużo, każda z nas wie, że pielęgnacja w zgodzie z natura, nie tylko doskonale służy naszej skórze, ale również pozytywnie odbija się na naszym samopoczuciu. Oczywiście istnieją wyjątki, bo same wiecie, że czasami bywa i tak, iż skóra nie toleruje któregoś ze składników, nawet gdy jest on w 100% naturalny.
Nie zmienia to jednak faktu, że kosmetyki naturalne są przez nas coraz częściej i chętniej wybierane, sięgam po nie i ja, z wielkim zamiłowaniem! Szczególnie po różnego rodzaju oleje, kremy, sera...

Beyond Organic Skincare to certyfikowana, niszowa, organiczna marka kosmetyków do pielęgnacji skóry pochodząca z Kornwalii. Jest doceniana zarówno przez światowych ekspertów, jak również przez wiernych konsumentów w różnych zakątkach świata.
Ta unikalna marka jest również zwycięzcą wielu prestiżowych nagród, posiada EKO certyfikaty gwarantujące w 100% procentach produkty oparte tylko na najwyższej jakości, bezpiecznych dla zdrowia, naturalnych i organicznych składnikach.
Badania kliniczne udowodniły, że produkty Beyond Organic Skincare działają regenerująco na komórki skóry, zwiększają jej nawilżenie i przyspieszają leczenie. Zawierają między innymi organiczny rokitnik, nienasycone kwasy omega - 3, 6, 7 i 9, witaminy, antyoksydanty oraz ponad 190 innych aktywnych biologicznie składników wykazujących prawdziwie skuteczne działanie - naturalnie!

Słów kilka od producenta

Organiczne Serum Odmładzające z rokitnikiem i dziką różą to wysoko skoncentrowane serum, które odmładza  skórę i nadaje jej złocisty blask. Można stosować je na dzień i na noc, także na okolice oczu i na szyję.
Dzika róża bogata jest w Retinol A, który znany jest ze swoich odmładzających właściwości. Penetrując głęboko w skórę zmiękcza ją, chroni i pomaga odbudować jej strukturę. Malwa działając synergistycznie z innymi roślinami koi skórę i nadaje jej miękkość.
Organic Rejuvenating Serum przywraca skórze równowagę i może być stosowane samodzielnie lub, w przypadku bardzo suchej skóry, pod krem nawilżający lub krem na noc.
Rekomendowane dla skóry suchej, tłustej oraz mieszanej.

Aktywne składniki oraz właściwości serum:
  • Zawiera wysoce skoncentrowany olejek różany  bogaty w naturalny retinol (witamina A), który zapobiega procesom przedwczesnego starzenia się skóry.
  • Zawiera również wysokie stężenie oleju z owoców i nasion rokitnika, bogatego w antyoksydanty chroniące skórę przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.
  • Zmiękcza skórę, regeneruje ją i chroni wnikając w głębokie jej warstwy.
  • Posiada delikatny i kojący zapach.
  • Pozostawia skórę rozświetloną i jedwabiście gładką.
Składniki INCI: Rosehip Seed Oil (Rosa Canina)*, Macadamia Oil (Macadamia Integrifolia)*, Gold of Pleasure oil (Camelina sativa)* and Sunflower Oil (Helianthus Annuus)* infused with: Mallow (Althea officinalis)*, Green Tea (Camelia sinensis)*, Yarrow (Achillea millefolium)* and Nettle (Urtica dioica)*, Seabuckthorn Fruit and Seed Oil (Hippophae rhamnoides)*, Wheatgerm Oil (Triticum Vulgare)*, Essential Oils (containing Citral, Geraniol, Citronellol, Limonene, Linalool).

100% naturalnych składników, w tym *97% certyfikowanych składników organicznych.

Organiczne Serum Odmładzające z rokitnikiem i dziką różą jest zamknięte w bardzo ładnej, stylowej, metalowej buteleczce, o pojemności 30 ml. Choć nie jest przezroczysta, poziom zawartości da się z łatwością wyczuć wagowo, w sumie dla serum składającego się wyłącznie z naturalnych surowców, głównie olejów, takie opakowanie jest idealną propozycją!
Dzięki doskonale przemyślanemu opakowaniu, serum ma zapewnioną skuteczną ochronę, zarówno przed promieniami słonecznymi, które są niszczycielskie dla naturalnych olejów, jak również przed zanieczyszczeniami, wilgocią, drobnoustrojami. Dodatkowo buteleczka jest bardzo przyjemna dla oka, idealnie prezentuje się i zachęca do sięgania po produkt.

Oczywiście jej piękna prezentacja, to nie wszystko, atomizer, w który buteleczka została wyposażona, zapewnia komfortową i higieniczną aplikację, jest dodatkowo chroniony przezroczystą nasadką. Atomizer wygodny i precyzyjny, podczas użycia nie zacina się, nie " pluje " olejkiem, nie zapycha się - dzięki czemu uprzyjemnia dawkowanie produktu, jest też łatwy w utrzymaniu w czystości.
Na opakowaniu znajdują się jedynie najważniejsze informacje dotyczące produktu - pełny skład, krótki opos, znak certyfikatu, info o tym, iż produkt nie był testowany na zwierzętach i jest odpowiedni dla wegan i wegetarian. Nie zabrakło również terminu ważności, ogólnego oraz " po otwarciu ", który wynosi 6 miesięcy, tę pojemność spokojnie da się zużyć w wyznaczonym czasie :)

Serum Beyond Organic Skincare ma pomarańczowo-żółte zabarwienie oraz oleistą postać. Mimo tego konsystencja jest lekka, delikatnie tłusta, półpłynna. Z łatwością rozprowadza się po skórze, po krótkiej chwili masażu wnikając w nią całkowicie!
Zapach serum bardzo mi się podoba, choć jest naprawdę trudny do opisania... Te z Was, które za różaną wonią nie przepadają, mogą być spokojne, zapewniam, że typowego aromatu płatków róż w nim nie wyczujecie. Zapach jest wyrazisty, a jednocześnie delikatny, niezbyt intensywny, ale trwały - na skórze pozostaje przez długą chwile, relaksując, kojąc i rozpieszczając zmysły...
Przyjemny, lekko ziołowy, subtelnie owocowy, delikatnie orzechowy... Wyczuwam w nim roztarty w palcach owoc dzikiej róży skropiony sokiem z cytrusów i cierpkawo-kwaśnych owoców rokitnika. Cudowny!

Organic Rejuvenating Serum swoim działaniem bardzo mnie zaskoczyło. Dlaczego? Pomijając piękny zapach, który dla mnie w pielęgnacji ma ogromne znaczenie, serum działa ze skórą prawdziwe cuda! Działa nie tylko skutecznie, ale również w dosyć szybkim tempie. Pierwsze efekty, w postaci mocnego wygładzenia, zniwelowania niedoskonałości oraz poprawy kolorytu i faktury skóry, zauważyłam już po tygodniu stosowania. I to przy aplikacji raz dziennie!
Jest przeznaczone do suchej, normalnej i mieszanej skóry, w moim przypadku ( dla mieszanej ) zaleca się stosować raz na dobę. Początkowo wybrałam opcję na wieczór - po dokładnym oczyszczeniu skóry nakładam porcję z dwóch pompek serum. Jest to naprawdę mała ilość, ale wystarcza mi na twarz i szyję, a nawet " kawałek " dekoltu :)

Już przy pierwszym użyciu zauważyłam, że po wmasowaniu olejek świetnie się wchłania, nie zostawiając żadnej tłustej powłoki, ani poświaty!, na skórze. Z takim fenomenem jeszcze się nie spotkałam, nawet mój ulubiony olej z pestek śliwek wymagał 10-15 minut na całkowite wchłonięcie. Po tygodniu, a potem po dwóch nic się nie zmieniło, a wiec zaczęłam go nakładać pod makijaż - nie tylko chroni skórę w ciągu dnia, ale też zapobiega jej świeceniu się!
Po miesiącu zauważyłam wyraźną poprawę jędrności, kolorytu oraz kondycji skóry, wygładzenie zmarszczek oraz spłycenie linii mimicznych. Skóra po użyciu serum staje się bardzo przyjemna i gładka w dotyku, jest promienna, choć nie zawiera ono żadnych drobinek, ba, nawet nie natłuszcza :) Dogłębnie nawilża, regeneruje, koi podrażnienia, chroni przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz ogrzewaniem. Zmniejsza widoczność naczynek oraz minimalizuje pory - tak! To prawdziwy cud!
Serum nie zapycha, nie obciąża, jest zupełnie niewyczuwalne, lekkie niczym jedwab, a skuteczne jak bogaty krem!
Prawdziwa bomba witaminowa dla skóry.

Cena - 166 zł / 30 ml

Dostępność - Warsztat Piękna 

Podsumowując...

Organicznie Serum Odmładzające z rokitnikiem i dziką różą stosuję dopiero od miesiąca, i tylko raz na dobę, a efekty wprawiają mnie w stan zachwytu! Jak się okazuje, wiele nie trzeba, by móc się cieszyć piękną, zdrową, młodą i promienną skórą!
Od dawna wiedziałam, ze organiczne kosmetyki nie tylko pielęgnują ale też leczą skórę. To serum jest doskonałym tego dowodem.
Wydajność bardzo wysoka, po miesiącu systematycznego stosowania zużyłam ok. 1/4 opakowania. Nie ilość, lecz jego jakość decyduje o tym, jak pięknie wygląda moja skóra czy to o poranku, czy też w ciągu dnia, czy wieczorem :)
Jest świetne, bardzo wydajne, wspaniale pachnące, przyjemne dla oka i też komfortowe podczas używania, a skład - to prawdziwa bajka ♥ To pieśń rozkoszy dla każdej skóry!
Musicie to poczuć, doświadczyć, wypróbować ... osobiście!

Lubicie sera olejowe?
Czy mieliście styczność z produktami Beyond Organic Skincare?
Jakie kosmetyki na co dzień pomagają Wam dbać o piękno skóry?
Miłego wieczoru :)
                                      

czwartek, 5 lutego 2015

Algi, Mokka i Malina czyli naturalne smakołyki od Fresh&Natural :)

Witajcie Słoneczka :)
Chodźcie, chodźcie, dobrze trafiliście. Wcale nie przebranżowiłam bloga, kulinarny jest w innym miejscu :) Będzie tradycyjnie, o kosmetykach, ale nic nie poradzę na to, że niektóre okazy wywołują ślinotok nie tylko swoimi nazwami, ale też konsystencjami :) Dziś właśnie o takowych " smakowitych " kosmetykach Wam opowiem. A po ile jest ich " trzech wspaniałych ", uzbrójcie się w cierpliwość - będzie o czym poczytać i co pooglądać.

O kosmetykach Fresh&Natural już jakiś czas temu pisałam. Firmę odkryłam całkiem przypadkowo, ale po wypróbowaniu kilku ich produktów, przepadłam! I uwierzcie mi, nie bez powodu...
Zachwycają nie tylko doskonale skomponowanymi naturalnymi składami, ale również boskimi zapachami, co w naturalnych kosmetykach nie zawsze jest normą, a także działaniem i efektami.
Dzięki pasji i zaangażowaniu dwóch wspaniałych dziewczyn, narodziła się firma Fresh&Natural, ideą której jest pielęgnacja ciała w harmonii z naturą oraz połączenie kilku funkcji kosmetyku w jednym opakowaniu: oczyszczania, regeneracji, natłuszczania, odżywiania, masażu i aromaterapii.

Jeszcze przed świętami trafiły do mnie nowości firmy, a mianowicie dwa cukrowe peelingi do ciała - Z algami i Mokka oraz tester Malinowego masła do ciała.
Cukrowe peelingi należą do moich ulubieńców, na równi z czarnym mydłem, lubię je bardziej od solnych odpowiedników. Szczególnie w period grzewczy, kiedy to skóra nie jest pozbawiona podrażnień i łatwo może dojść do mikro urazów, a sól, jak wiecie, potrafi " wejść pod skórę " :) Dlatego solne czekają na wiosnę i lato, w tym czasie gdy u mnie w łazience rządzi cukier!

Cukrowe peelingi Fresh&Natural są zamknięte w identycznych opakowaniach, czyli w zakręcanych słoiczkach, o pojemności 250 g każdy, wykonanych z przezroczystego, półtwardego tworzywa. Słoiczki są szerokie i płaskie, dzięki takiej formie wydobycie kosmetyku, do ostatniej kropli, jest dziecinnie proste. Aluminiowe zakrętki doskonale chronią kosmetyk przed wilgocią i zanieczyszczeniami, łatwo odkręcają się, nawet mokrymi rękami, ale też są podatne na deformację po upadku - łatwo się wgniatają.
Etykiety, utrzymane w minimalistycznym stylu oraz ładnej pastelowej kolorystyce, mieszczą na sobie nawę oraz opis kosmetyku wraz z logiem firmy. Na spodzie znajdziemy etykiety z bardziej rozbudowaną treścią oraz ważnymi informacjami, takimi jak termin ważności, pełny skład, ostrzeżenie...

Słów kilka od producenta

Peeling z algami idealnie sprawdza się przy porannej pielęgnacji - niezwykłe połączenie zapachu kawy i rozmarynu pobudza ciało i zmysły. Specjalna mieszanka olejów roślinnych, szybko wnika w naskórek. Efekt nawilżenia, odżywienia i wygładzenia skóry wzmacnia dodatek glonów morskich.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny,  barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim naturalne oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian!

Składniki INCI: Sucrose, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Coffea Arabica Seed, Fucus Vesiculosus, Spirulina Maxima, Rosmarinus Officinalis Oil, Citrus Grandis Oil, Parfum, Limonene*, Vanillin*, Linalool*, Citral*, Citronellol*

*składniki naturalnego pochodzenia występujące w olejkach eterycznych.

Aktywne składniki peelingu:
  • ALGI BIO - regenerują, ujędrniają i napinają
  • KAWA - przywraca elastyczność, odżywia i pobudza
  • CUKIER - złuszcza, odżywia i wygładza skórę 
  • OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza 
  • OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
  • OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
  • WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza.
Po otwarciu peelingu z algami naszym oczom okazuje się jego ciemna, bronzowo-brunatna barwa. Nos wyczuwa delikatną, ale stanowczą, ziołową woń, w której dominuje aromat rozmarynu, przypominający delikatniejszą wersję trawy cytrynowej. Dla mnie ziołowe zapachy nie są problemem, lubię je, szczególnie gdy są dobrze zbudowane, a w tym peelingu właśnie tak jest.
Olej zbiera się u góry, ale dzieje się tak po każdym użyciu. Nie jest to problemem, bo łatwością da się go połączyć z cukrowo-algową bazą :) Drobinki cukru są różnej wielkości, dosyć ostre, ale przy kontakcie ze skórą łagodnieją, dobrze złuszczają i fajnie masują ciało.
Peeling dobrze rozprowadza się po wilgotnej skórze, nie skapuje, jeśli nakładam go małymi porcjami. Dobrze masuje skórę, ładnie ją wygładzając, poprzez siłę nacisku można regulować intensywność złuszczania. Ciało traktuję delikatnie, ale uda, pośladki, stopy, kolana i łokcie - traktuję nieco ostrzej :)
Olejowa warstewka, która zostaje na skórze po spłukaniu peelingu, całkowicie wchłania się w skórę. Uwielbiam takie peelingi, zapewniają skuteczne złuszczanie, oczyszczanie i jednocześnie pielęgnują ciało. Zapach pod wpływem gorącej wody nabiera intensywności, ale też zupełnie inaczej " smakuje " - jest inny, znacznie przyjemniejszy od tego z pudełka :)

Słów kilka od producenta

Peeling zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwają martwe komórki naskórka, przywracając skórze jędrność, blask i świeżość. Specjalna mieszanka olejów roślinnych, nadaje skórze jedwabisty i sprężysty wygląd.
Peeling pachnie pobudzająco kawą z nutą gorzkiej czekolady.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny,  barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim  NATURALNE oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.

Składniki INCI: Sucrose, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Theobroma Cacao, Coffea Arabica Seed, Parfum, Vanillin*, Dipropylene Glycol*, Coumarin*, Eugenol*, Linalool*

*składniki naturalnego pochodzenia występujące w olejkach eterycznych.

Aktywne składniki peelingu:
  • CUKIER - złuszcza, odżywia i wygładza skórę 
  • OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza 
  • OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
  • OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
  • WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian.

Cukrowy peeling mokka, po otwarciu folii zabezpieczającej, sprawia, że mimowolnie zamykam oczy i " unoszę się " nad ziemią, balansując na przestrzeni realności i tajemniczego świata magii. Naprawdę! Nie wiem jak to zrobiły, ale zapach jest tak obłędny, że mam trudności z jego dokładnym opisaniem, tym nie mniej, spróbuję...
Nie jest to aromat typowej mokki, ale szlachetny, doprawiony sporą ilością dobrej, gorzkiej czekolady, posłodzonej brązowym cukrem i dosmaczonej łyżeczką luksusowego brandy... Oooojej! Stosowanie go, za każdym razem, jest niezapomnianym przeżyciem! Ale często też otwieram go, tak po prostu, aby poprawić sobie samopoczucie - jeden wdech i jestem w niebie :)

Mokka swoją konsystencję przypomina poprzednika, ale ma brązowo-czekoladową barwę z wyraźnymi drobinkami kawy i zawiera nieco drobniejsze kryształki cukru, czy może tak mi się trafiło. Peeling również się rozwarstwia, olej zbiera się na górze po każdym użyciu, co jest zjawiskiem normalnym, ale też łatwo się łączy z cukrowo-kawową masą tworząc wspaniałą, gęstą, delikatnie oleista konsystencję.
Fajnie rozprowadza się, nie obsypuje, nie spływa z wilgotnej skóry, przez co z łatwością nim się operuje.
Skutecznie, a jednocześnie delikatnie, złuszcza martwy naskórek, nie powodując podrażnień, zaczerwienienia, zarysowań :) Przyjemnie i szybko się spłukuje, pozostawiając skórę aksamitnie gładką, jedwabiście miękką w dotyku.
Po użyciu obydwóch tych peelingów nie wycieram skóry ręcznikiem, by nie zetrzeć tej delikatnej, oleistej powłoczki, lecz lekko dociskam go, w celu usunięcia kropel wody. Warstewka wchłania się szybko i całkowicie, pozostawiając skórę dobrze nawilżoną, wygładzoną i odżywioną. Efekt utrzymuje się aż do następnego mycia - bosko! Zapach jest trwały, na skórze utrzymuje się ok. godziny, na piżamie i pościeli jest wyczuwalny przez kolejną dobę :)

Słów kilka od producenta

Aksamitne masło do ciała o zapachu malinowym.
Intensywnie nawilżające i odżywiające masło do ciała. Bogata mieszanka maseł shea i kakaowego, oraz olei roślinnych - z pestek winogron, moreli, migdałowego i arganowego - regeneruje i uelastycznia skórę. Dodatek D-panthenol regeneruje i koi podrażnienia. Masło nawilża i chroni już od pierwszego użycia, przywracając skórze zdrowy i promienny wygląd.
Zmysłowy zapach otula i pobudza umysł.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Jest odpowiednie dla wegan i wegetarian!

Składniki INCI: Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, D-panthenol, Cetyl Alcohol , Methyl Glucose Sesquistearate, Tocopherol Acetate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Parfum, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Citral*, Citronellol*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*

*składniki naturalnego pochodzenia występujące w olejkach eterycznych.

Aktywne składniki masła:
  • MASŁO KAKAOWE - nawilża, natłuszcza, chroni
  • MASŁO SHEA (KARITE) - odżywia i chroni skórę
  • OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza 
  • OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
  • OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
  • D-PANTHENOL - koi i regeneruje
  • WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza.
Aksamitne Malinowe masło do ciała zostało umieszczone w zakręcanym słoiczku, o pojemności 200 ml, wykonanym z tworzywa. Mój okaz to tester, bo zawierał trocha mniej masełka niżeli opakowanie przywiduje. Tym nie mniej ilość ta wystarczyła mi na 4 aplikacji na całe ciało - nie oszczędzałam!
Masło jest białe, ma lekką, puszystą, a jednocześnie bardzo treściwą, nieco zbitą konsystencję, przypominającą masło shea po ubiciu mikserem, z malinami oczywiście :) Przy kontakcie ze skórą masełko wręcz topnieje, świetnie rozprowadza się, sprawnie ślizgając się po skórze. Dobrze wchłania się, pozostawiając po sobie lekki, tłustawy, ale zupełnie nie klejący film. Po 10, może 15 minutach, wchłania się on w skórę całkowicie, pozostawiając ją doskonale wygładzoną, miękką, delikatną w dotyku, dobrze nawilżoną, zregenerowaną i pachnącą.
Zapach masła jest absolutnie uroczy i niesamowicie smakowity! Według mnie, to aromat świeżych malin ubitych ze śmietanką na puszystą, wręcz piankową masę i posłodzoną cukrem pudrem o zapachu... uwaga! koniecznie różowej, waty cukrowej :)
Chyba nie muszę pisać, że masowanie i noszenie tego aromatu na ciele jest mega przyjemne, a wszystkie osoby z otoczenia, dziwnie przybliżają do Ciebie swoją twarz, by móc wdychać ten aromat :)
Chce więcej, więcej i jeszcze więcej!!!

Ceny - Masło do ciała - 35,90 / 200 ml, Peelingi cukrowe - 27, 90 zł / 250 g

Dostępność - Fresh&Natural

Podsumowując...

Ja naprawdę nie wiem, jak one to robią, ale te kosmetyki są tak smakowite, tak bardzo przyjemne i miłe w użyciu, że nie mogę przestać nimi się zachwycać!
Z tych dwóch peelingów faworytem jest Mokka, ale to jedynie ze względu na boski zapach, choć Algowy też z przyjemnością stosuję. Moja skóra po ich użyciu jest nie tylko gładka i doskonale zadbana, ale również zdrowa, peelingi nie zapychają, nie zostawiają kleistej, tłustej warstwy na ciele, nie obciążają... Nie! Wręcz odwrotnie - sprawiają, że skóra zaczyna w pełni oddychać!
Masełko to istny cud, zarówno pod względem zapachu, jak i działania oraz efektów, które oferuje.
Wszystkie produkty są bardzo wydajne i mają cudowne, idealnie skomponowane, naturalne składy - dla piękna, dla zdrowia i dla naszego cudownego samopoczucia!
Polecam bardzo!

Znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Które produkty marki polecacie?
Chce poznać je wszystkie - WSZYSTKIE!
I Was do tego zachęcam :)
Miłego wieczoru!
                                          

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Warsztat Piękna - Zadbaj profesjonalnie o piękno swojej skóry! Artykuł sponsorowany

Witajcie Słoneczka :)
Dziś zapraszam na wpis zupełnie inny niż wszystkie - artykuł sponsorowany o pewnym sklepie...
Z szacunku do Was, moich Czytelników, nie będę owijać w bawełnę, nie chcę Wam wmawiać, że nagle naszła mnie chęć na napisanie artykułu o najlepszym sklepie w sieci, czy coś w tym stylu... nie! Bowiem sama odkryłam ten sklep zupełnie przypadkowo i stosunkowo niedawno, nie poznałam jeszcze kosmetyków, które oferują :)
Decyzja o zapoznaniu się z artykułem należy do Was. Jednak już na wstępie chcę zaznaczyć, iż czytając go, być może odkryjecie dla siebie wspaniały sklep z prawdziwymi kosmetycznymi perełkami! Zobaczycie zadziwiająco ciekawy asortyment kosmetyków profesjonalnych, znanych i cenionych na całym świecie, a ja będę czerpać przyjemność z tego, iż mogłam Wam go przedstawić :) Nie wszystkie mogą tu trafić ze swoją ofertą, uwierzcie mi...
Kobieta nowoczesna to kobieta podążająca za zmieniającymi się trendami, dokonująca świadomych wyborów, dbająca o zdrowie i rozwój. To także kobieta, która swoją postawą wspiera naturę, pragnie żyć z nią w zgodzie.
W związku z tym coraz więcej z nas staje się "ekolożkami w domowym zaciszu". Oszczędzamy wodę, segregujemy odpadki, lubujemy się w dobrodziejstwach kuchni eko. Pragniemy również, aby kosmetyki, jakich używamy, wpisywały się w ten nurt.
Producenci pragną ułatwić nam wybór, opatrując swoje produkty hasłami typu:  „100 % eko”, „Naturalne składniki”, „Kosmetyk organiczny”. Jak więc w tym natłoku informacji odróżnić ziarna od plew?
Najprościej mówiąc, kosmetyki organiczne to takie, które zawierają w sobie składniki uprawiane na ekologicznych plantacjach. Nie mogą być także genetycznie modyfikowane. Warto wiedzieć, że odpowiedni sposób tworzenia preparatów organicznych nagradzany jest różnego rodzaju certyfikatami. Jeden z nich to NaTrue, definiujący ekologiczne i naturalne kosmetyki. Jeśli na opakowaniu odnajdziemy jego symbol, możemy być spokojne, że sięgamy po naturalny produkt.
Gdy posiadłyśmy już podstawową wiedzę o tym, jak odróżnić kosmetyki z ładnie brzmiącymi, ale niewiele znaczącymi opisami od tych, po które naprawdę warto sięgać, czas na zakup.
Gdzie się jednak udać, aby dobrać produkt odpowiedni do własnych potrzeb?
Jednym z renomowanych i polecanych przez zadowolone klientki dostawców kosmetyków organicznych jest Warsztat Piękna.
Prowadzi on nie tylko sprzedaż kosmetyków, ale także umożliwia Polkom dostęp do marek niezwykle cenionych za granicą, a u nas trudno-dostępnych lub wcale.
Jedną z linii kosmetyków organicznych, którą warto poznać i...pokochać jest Rahua. Ta egzotyczna nazwa pochodzi od orzechów ungurahua, z których pozyskiwany jest olej - główny składnik produktu.
Sam pomysł na produkt wywodzi się z głębi puszczy amazońskiej, gdzie kobiety z plemienia Quechua-Shuar w sposób tradycyjny pozyskiwały i przetwarzały rośliny dla własnego użytku. Taki sposób eksploatacji składników przetrwał po dziś dzień.
Najlepszą wizytówką skuteczności oleju Rahua są jego pomysłodawczynie i ich olśniewające włosy, które zainspirowały ekwadorskiego stylistę z Nowego Jorku Fabiana Lliguin do stworzenia linii Rahua.
Kosmetyki Rahua, zgodnie z ideą producenta, przeznaczone są do każdego rodzaju włosów. Doskonale je nawilżają, jednocześnie nie obciążając dzięki wyjątkowo małej molekularnej strukturze oleju. Uelastyczniają i nadają piękny połysk.
Już przy pierwszym użyciu zauważymy, że szampon praktycznie nie pieni się. Dzieje się tak dlatego, że kosmetyki nie zawierają chemicznych związków odpowiedzialnych za tworzenie się piany. Jest to kolejny czynnik decydujący o naturalnym charakterze produktów.
Dla tych z nas, które oprócz skuteczności kosmetyku cenią sobie wrażenia zmysłowe, istotny będzie niezwykle przyjemny zapach, jaki powstał z mieszanki naturalnych olejków zawartych w składzie produktów.
Warto zaznaczyć, że kosmetyki Rahua działają nie tylko na strukturę włosa, ale także łagodzą podrażnienia skóry głowy, niejednokrotnie wywołane chemicznymi preparatami.
Producenci kosmetyku zadbali również o nasze zdrowie, nie stosując siarczanów, które mogą niekorzystnie oddziaływać na skórę.
Oprócz czysto technicznych danych warto również wiedzieć, że kupując produkty Rahua dbamy o naszą planetę. A to za sprawą biodegradowalnych opakowań, w których zaklęta została siła lasów tropikalnych.
*Zobacz, jak pozyskiwany jest olej Rahua - klik 

„Spójrz głęboko w naturę, a zrozumiesz wszystko lepiej.” Te słowa Alberta Einsteina świadczą, że geniusz rozumiał i doceniał siłę powrotu do natury, wsłuchania się się w rytm przyrody.
Taką filozofię wyznaje również marka Beyond Organic Skincare. Dla wielu z nas być może nazwa ta brzmi obco, warto jednak nadrobić zaległości i zapoznać się z nią bliżej.
Beyond Organic Skincer to, jak pełna nazwa mówi, kosmetyki organiczne przeznaczone do pielęgnacji skóry. Do tej pory niedostępna na polskim rynku, teraz podbija serca Polek m.in. za pośrednictwem Warsztatu Piękna.
Wiemy już, że aby uznać kosmetyk za organiczny, musi zawierać składniki pozyskiwane w określony sposób z plantacji ekologicznych. A jak to się dzieje w przypadku Beyond?
Na początku powołajmy się na autorytet. W uznaniu za bazowanie na produktach naturalnego pochodzenia, marka Beyond otrzymała certyfikat od organizacji BDAA (Biodynamiczne Stowarzyszenie Rolnicze w Anglii), uhonorowana została również certyfikatem NaTrue – przyznawanym przez jednostkę zrzeszającą producentów kosmetyków naturalnych.
Swoją niezwykłą skuteczność Beyond zawdzięcza takim składnikom, jak organiczny rokitnik, nienasycone kwasy omega, oraz połączeniem ponad 190 aktywnych biologicznie składników. Taka „bomba organiczna” wpływa zbawiennie na cerę, a efekty widoczne są już po kilka użyciach.
Idea piękna Beyond postrzegana jest przez pryzmat bardzo osobisty, ludzki. W związku z tym powstały dwie główne linie produktów, dbające o zróżnicowane potrzeby kobiecej skóry.
Pierwsza z nich to linia podstawowa. Kierowana jest tych z nas, które w codziennej pielęgnacji stawiają na ochronę i nawilżanie. Kosmetyki wnikają głęboko w skórę, przez co działają nie tylko na wierzchnie warstwy. Stosowane regularnie, przywracają skórze naturalny blask i pozostawiają ją aksamitną w dotyku.
Druga, bardziej wyspecjalizowana linia, to Beyond Ultra Radiance. Dedykowana jest kobietom dojrzałym, pragnącym poprawić elastyczność skóry i skutecznie walczyć z upływającym czasem. W serii zastosowano dodatkowo takie składniki, jak ekstrakt z nasion niebieskiego łubinu- ma działanie naprawcze i redukuje zmarszczki, czy łopian, który wygładza skórę i przywraca jej odpowiedni koloryt.
Zarówno Rahua, jak i Beyond Organic Skincare to marki aktywnie zaangażowane w działania pro-ekologiczne. Niezwykle istotny jest fakt, że kosmetyki nie są testowane na zwierzętach. Takie oznaczenia na opakowaniach są ważne i powinnyśmy zwracać na nie uwagę. Bo wszystkie przecież pragniemy być piękne, jednak nie kosztem cierpienia naszych mniejszych przyjaciół.
Obie marki starają się również wyjść naprzeciw oczekiwaniom wegetarianom i veganom, którzy mogą stosować wszystkie produkty oprócz tych, które posiadają w składzie miód .
Co ważne, kupując kosmetyki Rahua wspieramy równowagę ekologiczną lasów Amazonii. Robimy coś dla siebie, ale także dla kobiet z plemion amazońskich. Marka bowiem prowadzi biznes zrównoważony, pozostając w partnerstwie z mieszkankami dorzecza Amazonki, oraz szanując ich tradycję i kulturę.
Wiemy już, co zrobić, aby wybierane przez nas kosmetyki spełniały oczekiwania i wymogi stawiane przed liniami kosmetyków organicznych. Pamiętajmy więc, aby z natłoku propozycji, jakie stale pojawiają się na rynku, inwestować w te, które pozwolą nam naprawdę odkryć moc składników, jakie ofiaruje nam natura. Zwracajmy również uwagę na działania, jakie podejmują firmy, aby funkcjonować w zgodzie ze środowiskiem naturalnym. Bądźmy kobietami świadomymi. Świadomymi, czyli takimi, które dzięki swoim wyborom nie tylko zaspokajają potrzeby, ale i stają się ambasadorkami ważnych idei.
Jednak certyfikaty i zapewnienia producenta to jedno. Dla nas natomiast często niezwykle istotna jest rekomendacja...innych kobiet. Warto więc zajrzeć na www.sklep.warsztatpiekna.pl lub www.warsztatpiekna.blog.pl i wymienić się opiniami z użytkowniczkami.

Słyszałyście o sklepie Warsztat Piękna?
A może poznaliście już kosmetyki Rahua czy Beyond Organic Skincare?
Jakie są Wasze wrażenia?
Miłego wieczoru Kochani :)