Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bathina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bathina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Bathina - uzależniająca perfumowana mgiełka do ciała i włosów od Benefit

Witajcie Słoneczka ;)
Nie wiem jak Wy, ale ja niezmiernie się cieszę z nadchodzącego długiego weekendu :) Więcej czasu na sen, więcej godzin na przyjemności, więcej luzu i robienie rzeczy, na które w zabieganym tygodniu po prostu nie mam czasu.
A może tak śniadanie w łóżku? Czy romantyczna kolacja we dwoje...
Tak, wiem, wiem, są to momenty, na które nigdy nie powinno zabraknąć czasu, ale przy trójce dzieci - stanowią nie lada wyzwanie, wymagające sprytnego planowania :)

A więc zaczynam snuć swój plan...
♥ Pozycją pierwsza - telefon do teściowej: Cześć, wiesz, dzieci za tobą bardzo się stęskniły, mówią że chętnie się wybiorą do babci w odwiedziny, ach, piżamki też spakować? Jesteś kochana Mamuś!
♥ Pozycja druga - pyszny posiłek.... no z tym akurat problemu nie będzie, wystarczy zapełnić lodówkę na weekend, wzbogacając jej zawartość o smakowite rarytaski :)
♥ Pozycja trzecia -  romantyczna atmosfera, ok, akurat zapas świecy, podgrzewaczy, kadzidełek został popełniony o kilka wspaniałych pozycji - yeah!!!
♥ Pozycja czwarta - ubiór, hmmm, może czerwoną suknie ( zawsze działa na zmysły ) czy nową koronkową haleczkę ( jest boska!), a może... po co zmyślać! Założę na siebie Bathinę - zdecydowanie wystarczy! Jest najlepszym, najseksowniejszym " ubiorem " - niezastąpiona na taką okazję :)

Słów kilka od producenta

Perfumowana mgiełka do ciała i włosów Bathina „just confess, you’re obsessed” jest wszystkim co musisz mieć na sobie, by stać się nieodparcie seksowna!
Nawilżająca, delikatna, perfumowana mgiełka nie zawiera alkoholu, więc świetnie nadaje się do całego ciała jak i do włosów..
Uwiedziesz każdego... od stóp do głów...
Mgiełka kusi zapachem złotej brzoskwini i sycylijskiej cytryny. Nutka aromatu garści płatków białych kwiatów i świeżo zerwanych aksamitnych śliwek sprawia, że nikt nie pozostanie obojętny na twe wdzięki!

Skład: Aqua ( Water ), Parfum Fragrance, Butylene Glycol, Glycerin, Hydrogenated Lecithin, Polyglyceryl-10 Laurate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Geraniol, Polysorbate 20, Sodium Citrate, Benzyl Salicylate, Citronellol, Linalool, Sodium Phytate, Citric Acid, BHT, Citral, Benzyl Benzoate, Tocopherol

Jak widzicie, Bathina nie tylko ma czarująco - uzależniającą moc w zapachu, ale również szczyci się działaniem nawilżającym i pielęgnacyjnym. Ma w sobie wiele wspaniałych składników, w tym olejki eteryczne, które tworzą aromat.

Benefit zawsze wyróżnia się na tle innych firm, i nie mówię tu tylko o wysokiej jakości ich kosmetyków, ale również opakowaniami.
Bathina już samym swoim wyglądem wprawia w doskonały nastrój, sprawiając, że na widok tak cudownego flakonu, opatrzonego uroczą grafiką, świecą się oczy wszystkim, małym i dużym, dziewczynkom :)
Flakon został wykonany z grubego, nieprzezroczystego szkła z lustrzaną poświatą w kolorze delikatnego różu, być może to ceramika, do złudzenia ją przypomina.

Zarówno flakon, jak i tekturowe pudełko, w którym został on umieszczony, są utrzymane w stylu vintage, który uwielbiam.
Pękate kształty, luksusowy połysk, oryginalne rzeźbienia, słodka etykieta... całość prezentuje się bardzo kobieco, romantycznie, zachęcająco. Flakon mgiełki wygląda niczym przeniesiony z minionej epoki, ale w tym właśnie jest jego urok oraz niepowtarzalność ;)
Flakon pięknie mieni się w promieniach słońca czy też przy sztucznym oświetleniu, wygląda niczym klejnot. Jest dosyć ciężki i bardzo solidnie wykonany, z dbałością o wszystkie, nawet te najdrobniejsze szczegóły.

Atomizer jest metalowy, utrzymany w takiej samej kolorystyce, jak flakon. jedynie miejsce wydostania mgiełki jest białe, co w sumie ułatwia sprawę, można nim celnie aplikować mgiełkę nawet po ciemku :)
Atomizer działa bez zarzutu, nie zacina się, nie stawia oporu, porusza się płynnie. Poprzez lekkie naciśnięcie uwalniamy delikatną, drobniutko rozpylaną mgiełkę, która równomiernie układa się na skórze i włosach.
Flakon wieńczy podłużny korek, od środka wyłożony plastikiem, dzięki czemu solidnie zamyka flakon. Mam dziwne przyzwyczajenie chwytania perfum za korek, aż sama się dziwie, że dotychczas nie rozwaliłam żadnego flakonu :) Niektóre okazy bowiem z czasem luzują się, nieraz było naprawdę groźnie! Korek Bathiny po ponad dwóch miesiącach stosowania nie poluzował się, unosi cały flakon, ale łatwo się zdejmuje :)

Zapach mgiełki jest cudowny! Lekki, a zarazem intensywny, dobrze wyczuwalny. Tuż po rozpyleniu jest wyrazisty, ale dosłownie po kilku chwilach łagodnieje.
Bathina nie utrzymuje się na ciele zbyt długo, taki już urok mgiełek, ale porównując ją do innych - zdecydowanie wyróżnia się intensywnością i trwałością zapachu!
Producent opisuje aromat mgiełki jako zapach złotej brzoskwini i sycylijskiej cytryny z nutka aromatu garści płatków białych kwiatów i świeżo zerwanych aksamitnych śliwek. Ja w pierwszej kolejności wyczuwam białe kwiaty, szczególnie konwalię, która gra tu pierwsze skrzypce. Tuż po białych kwiatach wyłania się soczysty aromat świeżej brzoskwini, a cytrusowe nuty jedynie podbijają aromat, nadając mu wyrazistości i swoistego charakteru :)

Bathina jest cudowną propozycją dla wszystkich dziewcząt i kobiet, które gustują w kwiatowo-owocowych aromatach. Jest to lekki, bardzo kobiecy i romantyczny zapach, który idealnie nadaje się na pierwszą randkę, i na wieczór we dwoje też :)
Uwielbiam ją stosować po kąpieli, rozpylona na rozgrzane, lekko osuszone ciało zapewnia subtelne uczucie chłodzenia, świeżości i orzeźwienia. Efekt nawilżenia jest dobrze wyczuwalny.
Rozpylona na włosy mgiełka nie zmienia ich wyglądu, nie skleja, nie zapewnia nieprzyjemnego uczucia obciążenia czy nieświeżości włosów - nic z tych rzeczy. Na skórze również nie oferuje żadnego wyczuwalnego filmu, błyskawicznie wchłania się, otulając ciało cudownym aromatem, a zmysłom zapewniając rozkosz. Ilość aplikacji nie zmienia tego stanu rzeczy :)
Jest cudowna! Najulubieńsza mgiełka wszech czasów :)

Cena - 145 zł / 50 ml

Dostępność - dostępna wyłącznie w Sephorze.

Podsumowując... 

Perfumowana mgiełka do ciała i włosów Bathina z pewnością jest inna niż wszystkie, jest wyjątkowa!
Oceniając jej wygląd, zapach, trwałość oraz przyjemność stosowania ( i posiadania też :) ) - uważam, że jest najlepsza ze wszystkich, które stosowałam.
Jest lekka, uwodzicielska, seksowna, uzależniająca, niepowtarzalna... Właśnie dlatego służy mi za " romantyczne wdzianko " podczas wieczorów we dwoje :) Czy mój weekendowy plan się powiedzie? Z pewnością tak! To będzie romantyczny wieczór wraz ze śniadaniem w łóżku - ja, On i Bathina :)

Życzę Wam udanego odpoczynku!
Dużo relaksu, słoneczka i uśmiechu na twarzy :)
Miłego weekendu Kochane :)
                                                                                          

piątek, 5 września 2014

Ulubieńcy sierpnia i Benefit`owe nowości w mojej kosmetyczce :)

Witajcie Słoneczka ;)
Ja jak zawsze, spóźnialska, zarówno z ulubieńcami jak i denkiem, ale musicie mi wybaczyć tą moją " przypadłość " - jakoś nie potrafię zdążyć " na czas " :)
Obiecałam też pokazać swoje nowości od Benefit`u, te z Was, które obserwują profil blogowy na facebooku o tym wiedzą, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy macie tam profile. Postanowiłam połączyć te przyjemności w jednej notce, a więc dziś będą ulubieńcy sierpnia oraz Benefit`owe słodkości :)
Zapraszam :)

Oto moja sierpniowa gromadka ulubieńców - wspaniałe produkty, które mnie oczarowały swoim działaniem i sprawiły, że sięgałam po nie regularnie, lub też okazyjnie, ale z ogromną przyjemnością.
Uważam, że są warte uwagi, jeśli je spotkacie na swojej drodze, koniecznie wypróbujcie, a jeśli już to zrobiliście - podzielcie się swoimi wrażeniami na ich temat.
Kolorówka nieco zeszła na drugi plan, zresztą nadal namiętnie używam tych samych produktów, bo je uwielbiam, a po ile prezentowałam je już wcześniej, nie chcę się powtarzać :)

Clinique Clarifying Lotion 2 - drugi krok codziennej pielęgnacji Clinique - płyn złuszczający, który ma za zadanie oczyszczać skórę z zanieczyszczeń i łuszczącego się naskórka, a także zminimalizować widoczność porów i dodać skórze blasku. Blasku mam swojego pod dostatkiem, w postaci sebum, ale przyznam, że płyn świetnie oczyszcza, odświeża skórę, zapewniając wrażenie delikatnego chłodzenia, niweluje nadmiar sebum i rzeczywiście zmniejsza widoczność porów.
Powrót do niego po latach wyszedł mi na dobre, kiedyś mnie nieco rozczarował, jednak przy obecnym stanie i kondycji mojej skóry - sprawdza się fantastycznie. Napiszę o nim.

Kolejnym " twarzowym " ulubieńcem został oczyszczający żel z bio-aloesem i owocem granatu Eubiona, o którym pisałam na dniach :) Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem mojej skóry z zanieczyszczeń, sebum oraz kosmetyków kolorowych, Myję nim też oczy, tusz i cienie, nawet te w kremie z Benefit`u usuwa bez problemu, niektóre mydełka naturalne sobie z nimi nie radzą :) Ładnie pachnie, orzeźwia, oczyszcza, nie podrażnia, nie wysusza ani nie powoduje zaczerwienień, wręcz odwrotnie, koi skórę i zapewnia jej gładkość oraz uczucie komfortu.

O moją delikatną skórę wokół oczu od miesiąca dba skoncentrowany Osmoter z Morza Martwego do pielęgnacji okolic oczu Ahava. To coś więcej jak krem, to mega skoncentrowane serum, mające za zadanie odżywić, nawilżyć i ujędrnić skórę, już najwyższy czas! Zwłaszcza że jutro zmieniam swój status z 30+ na 35+ - łoooo matko, jak te lata lecą ;)
Wstępnie powiem, że jestem z niego bardzo zadowolona, więcej będzie w recenzji, już w przyszłym tygodniu ;)

Moje usta, nie są jakoś szczególnie wymagające, ale poszukuję ciągle produktów, które nie tylko je odżywią i pomogą zachować odpowiedni poziom nawilżenia, ale także są przyjemne i łatwe w użyciu. Smarowidełka stosuję nałogowo, a więc wiecie o czym mówię. Ochronny sztyft do ust SPF 20 od Neutrogena Formuła Norweska jest idealny pod każdym względem - doskonale nawilża, wygładza, odżywia delikatną skórę ust,  długo się utrzymuje i bardzo przyjemnie, o dziwo!, pachnie :) Taki niepozorny, a ma w sobie prawdziwą moc!

Balsamy, masła, mleczka i olejki do ciała stosuje regularnie, sięgam po różne smarowidła w zależności od aktualnych potrzeb skóry oraz preferencji zapachowych, raz mam ochotę na słodkości, kolejnym razem pragnę orzeźwiającego zapachu... Olejku do ciała Multioils Bomb firmy Evree nie stosuję regularnie, lecz wtedy, gdy moja skóra pragnie więcej nawilżenia, odżywienia i relaksu. Idealna konsystencja, bardzo przyjemny zapach, możliwość stosowania go " na szybko ", tuż po prysznicu jak i do relaksującego, długiego masażu, sprawiły, że stał się moim ulubieńcem - takim rarytaskiem :) Będzie recenzja.

O mydłach do rąk BBW czytałam i słyszałam wiele dobrego, zrozumiałam ich fenomen dopiero po zapoznaniu się z powyższym przyjemniaczkiem - Fresh Picked Heirloom Pear Bath & Body Works. Absolutnie cudowny zapach, gruszkowy aromat w kosmetykach od lat należy do moich ulubionych, w tym mydle podany w mega soczystej odsłonie! Moje mydełko zawiera malutkie, peelingujące drobinki, które podczas mycia świetnie masują skórę i sprawiają, że po użyciu jest ona miękka i gładka, no i oczywiście dłuuuugo pachnąca - coś pięknego!

Zapachami lubię się bawić, lubię z ich pomocą kreować swoją osobowość, podkreślać swój nastrój, samopoczucie, dopełniać ubiór... Inubi Rain, wbrew swojej nazwie, nie jest wcale smutny, ani płaski, to zapach, który pozostaje na bardzo długo. Nie tylko na skórze, nie tylko na ubraniach, nie tylko na pościeli... w pamięci, w zmysłach, w sercu. Brak czasu muszę pokonać i w końcu Wam go przedstawić, bo marka, jak i sam zapach, są wyjątkowe!

Tak w kilku słowach opisałam Wam swoich ulubieńców, ciekawa jestem, czy znacie te produkty, jeśli tak, to podzielcie się swoją opinią na ich temat, jeśli nie - gorąco polecam :)

A to już moje umilacze na najbliższy czas, Benefit, jak zawsze zresztą, potrafi zaskoczyć pięknem opakowań - czyż nie są urocze :)

Bathina to delikatna, nawilżająca, perfumowana mgiełka nie zawierająca alkoholu, którą można stosować do całego ciała i do włosów - przeuroczy flakon w stylu retro idealnie pasuje do zapachu :)

Majorette to nowy róż Benefit`a z rodzaju tych kremowych, ma zapewnić ładny, pudrowy efekt na twarzy. Mój w trakcie transportowania niestety został odrobineczkę poturbowany - słoneczko przykleiło się do zabezpieczającej osłonki. Całe szczęście że była, inaczej całe wnętrze byłoby upaćkane :) Nie miałam przynajmniej skrupułów podczas pierwszego użycia :)
A tak na serio - szkoda, że nie zobaczyłam jego całkowitego piękna.

Gimme Brow to wodoodporny żel zagęszczający brwi, mam odcień Medium/Deep, który powinien dobrze pasować do moich ciemnych brwi - wypróbuję, to pokażę ;)

I ostatni smakołyk - Lollibalm, nawilżający balsam do ust  w pięknym kolorze orchidei :) Podobają mi się wszystkie odcienie tych balsamów, każdy z nich mam zamiar wypróbować, ale najpierw Lollibalm :)

Co najbardziej Wam się spodobało z Bene nowości?
A może już znacie któreś z tych kosmetyków?
Jak się spisały u Was?
Miłego weekendu Wam życzę :)