Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk do ust. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2015

Misslyn Rich color gloss - Błyszczyk do ust Wild Cranberr. Wart grzechu!

Witajcie Słoneczka :)
Wraz z nadejściem wiosennych, słonecznych dni, każda z nas pragnie wprowadzić do swojego życia drobne, jaki i też te większe zmiany. Zaczynamy robić porządki nie tylko w naszych mieszkaniach czy domach, oczyszczając oraz odświeżając ich przestrzeń, ale również zachodzą zmiany w nas samych - w naszych pragnieniach, w naszym wyglądzie, a nawet w kosmetyczkach.

Ja również zapragnęłam zmian, powoli wdrążam swój plan w życie, rozpoczynając od ćwiczeń i lżejszej diety, postanowiłam też wprowadzić więcej koloru do swojego codziennego makijażu :)
Piękne, barwne makijaże oczu mogę jedynie podziwiać, nie dano mi talentu do ich tworzenia, ale ...
Mam swój sposób na piękny wygląd każdego dnia - wystarczy odrobina wyrazistego koloru na ustach, a wszystkie spojrzenia są skierowane w moją stronę :)
Dziś przedstawię Wam jednego z moich ulubieńców, moją tajną broń dodająca seksapilu - Misslyn Rich color gloss - Błyszczyk do ust w fantastycznym odcieniu 43 Wild Cranberr.

Słów kilka od producenta 

Rich color gloss marki Misslyn - kremowy błyszczyk do ust o głębokim kolorze. Po aplikacji staje się niezwykle lekki. Formuła zawiera pigmenty, które gwarantują wyjątkowy kolor i doskonale podkreślają piękno ust.
Odpowiednio wyprofilowany aplikator umożliwia precyzyjną i równomierną aplikację. Dodatkowo błyszczyk kusi uwodzicielskim zapachem wanilii, karmelu i kokosa.
Preparat nie pozostawia uczucia lepkości.

Błyszczyk jest podany w ładnym, solidnym opakowaniu wykonanym z grubego, przezroczystego tworzywa. Tym nie mniej buteleczka nie traci na lekkości, zawiera 4,5 ml kosmetyku, a dzięki świetnej, smukłej formie, idealnie mieści się zarówno w kosmetyczce, jak też w małej kopertówce czy kieszeni. Podczas wyjścia zawsze wolę mieć go pod ręką, mimo iż wysoką trwałością zachwyca. 

Aplikator, który porządnie został przymocowany do nakrętki, jest wyposażony w świetnie wyprofilowaną, delikatnie ściętą futerkową gąbeczkę. Nie jest twarda, ani sztywna, odpowiednio elastyczna, miękka i delikatna, dzięki czemu aplikacja błyszczyku jest nadzwyczajnie łatwa, szybka i precyzyjna.
Aplikator jest bardzo starannie wykonany, ma idealną, według mnie, wielkość, ani duży, ani też zbyt mały. Jednorazowo nabiera odpowiednią dla mnie porcję błyszczyku, delikatnie sunie po ustach, równomiernie rozprowadzając soczystą barwę na ich powierzchni - teraz wszystko się zmienia! Lśnij!

Błyszczyk wyznacza się niesamowicie głębokim kolorem oraz mocną pigmentacją. Szczerze mówiąc, wybrałam ten odcień, licząc iż na ustach będzie oferował znacznie jaśniejszy kolor niżeli w buteleczce. Zazwyczaj tak jest, więc stawiałam na jaśniejszą barwę, a tu takie zaskoczenie!
Jest gesty, nie lejący się, ale jednocześnie lekki i delikatny w swojej konsystencji. Dobrze się rozprowadza, równomiernie układa, nie wypływa za kontur ust, nie zbiera się w załamaniach ani w kącikach - wow! Jest niczym szminka ... w płynie, a może bardziej właściwym będzie określenie - lakier do ust? :)

Tak fantastycznego krycia, intensywności koloru oraz połysku, już po jednej cieniutkiej warstewce, nie spodziewałam się! Zachwytom nie było końca, po dwóch tygodniach stosowania, w tym zakresie nic się nie zmieniło! Błyszczyk zdecydowanie zasługuje na miano najlepszego, który dotychczas miałam przyjemność stosować. Wiele wysokopółkowych mu nie dorównują nawet w połowie.
Wielką jego zaletą jest to, że nie klei ust, a przy tym zapewnia im rewelacyjny połysk z efektem mokrej tafli - uwielbiam!

W zależności od oświetlenia, Wild Cranberr zapewnia inne efekty - na słońcu połysk, w cieniu intensywność koloru oraz idealnie podkreślony kontur ust. Wizualnie je powiększa, albo tak mi się tylko wydaje...
Na domiar dobrego, błyszczyk bardzo smakowicie pachnie - obłędnie, ciasteczkowo, słodko, z nutą miąższu wydrążonego ze świeżego kokosa - mmmm, pycha! Nie smakuje słodko, wcale nie smakuje - jest w tej kwestii zupełnie neutralny.

Błyszczyk utrzymuje się na ustach naprawdę długo, stąd moje porównanie go do szminki. Ściera się powoli i równomiernie, oczywiście jeśli nie pijemy, nie całujemy się, ani nie jemy, w tych przypadkach przyśpieszamy jego " ścieralność " - poprawki będą nieuniknione. Ale jedno jest pewne, nawet gdy Wild Cranberr ściera się, usta w nim wyglądają mega seksownie :)
Nie wysusza skóry ust, mam wręcz wrażenie, że ja pielęgnuje oraz chroni przed podrażnieniami oraz negatywnymi skutkami czynników zewnętrznych.

Czyż nie jest piękny?!!!
Dzięki Wild Cranberr mogę nie mieć makijażu oczu ( oczywiście tusz musi być! ) mogę nie nakładać korektora, mogę zapomnieć o podkładzie, a nawet pominąć matujący puder...
Jak widzicie wystarczy nawilżona skóra, trocha tuszu, no dobra, można odrobinę cienia, i ON! Wild Cranberr to istny klejnot, który zbiera zachwyty, łowi spojrzenia, rzucane ukradkiem i te bardziej odważne, a nawet potrafi zawrócić w głowie, mówię Wam :)

Cena - 28,99 zł / 4,5 ml

Dostępność - Ladymakeup

Podsumowując...

Pokochałam... Uwielbiam go za wszystko!
Za boski, intensywny kolor, za świetne krycie, za ogromną wydajność i trwałość, a także za efekt, który zapewnia - wygląda fenomenalnie! I to zarówno na ustach, jak i na policzku, koszuli, chusteczce... :)
Pięknie pachnie, bezproblemowo się aplikuje, nie migruje poza kontur ust, tylko je idealnie podkreśla, uwydatnia, upiększa...
Dzięki niemu każda z nas będzie się czuła jak prawdziwą boginią - spróbujcie, a na efekty nie będziecie musieli długo czekać :)
Ja stosuję oszczędnie, mam męża, nie chciałabym łamać serc... żartuje ;) Uwielbiam, noszę, nie oszczędzam, a jak zużyję, kupię kolejny, zdecydowanie!!! A może też inne kolory...

Znacie kosmetyki Misslyn?
Stosowaliście może błyszczyki Rich color gloss?
Jakie kolory dominują na Waszych ustach?
Miłego wieczoru Wam życzę :)

                                  

sobota, 8 lutego 2014

Ulubieńcy stycznia ♥

Witajcie Słoneczka :)
Jak ten czas leci... dopiero nie tak dawno pisałam Wam o ulubieńcach roku, a tu już styczeń pożegnany, luty w toku, czas więc na małe podsumowanie i wyłonienie kosmetycznych faworytów minionego miesiąca.


Tak właśnie prezentuje się moja gromadka - są to kosmetyki, po które niemal non stop sięgałam, zarówno w systematycznej pielęgnacji jak i dla przyjemności czy lepszego samopoczucia, zapraszam do bliższego zapoznania się z nimi :)
Kosmetyki które już recenzowałam, mają podlinkowane nazwy, więc jeśli interesują Was opisy i szczegóły danego produktu - klikajcie na link :)


Le`Maadr łagodząca woda micelarna dłuższy czas konkurowała z ulubioną Biodermą, stosowałam te micele na przemian, teraz, gdy konkurenta " wykończyłam " ta woda troszczy się o moją skórę systematycznie, sięgam po nią rano, w celach odświeżenia i oczyszczenia twarzy z sebum, jak i wieczorem - do demakijażu.
Jej działanie bardzo mi odpowiada, idealnie sprawdza się pod każdym względem, postanowiłam nie otwierać kolejnego micela, dopóki nie zużyję obecnego, ale czy uda mi się, to nie wiem, Biedronkowy stoi nietknięty od kilku miesięcy - wyrabiam siłę woli :)


Sensigenic, hypoalergiczny krem przeciwzmarszczkowy Irena Eris świetnie sobie radzi z nawilżaniem cery, koi i łagodzi zaczerwienienia, nie natłuszcza ani nie zostawia żadnej warstwy na mojej skórze, idealnie nadaje się pod makijaż, czy wygładza zmarszczki.... jeszcze nie wiem, miesiąc to jednak zbyt mało na takie efekty, recenzja będzie po jakimś czasie. Krem jest przeznaczony na dzień i na noc, stosuję go jednak głównie na dzień, wieczorem nakładam oleje naturalne lub krem na noc Ahavy.


Walkę ze zmarszczkami wspieram dodatkowo esencją na zmarszczki mimiczne AA Intensive Therapy, która ma za zadanie zapobiegać powstawaniu zmarszczek oraz spłycać już istniejące, dodatkowo chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, nakładam ją wyłącznie na miejsca " zagrożone " - czoło, lwie zmarszczki to moje utrapienie..., oraz w okolicy oczu, idealnie do tego celu nadaje się, nie podrażnia delikatnej skóry, stosuję ją na noc i na dzień, dodatkowy plus za filtr przeciwsłoneczny, recenzja okaże się po dokładnym zapoznaniu się z działaniem.


Pielęgnacja stóp, to moje małe uzależnienie, mogę odpuścić sobie balsamowanie ciała, ale o stopach nigdy nie zapominam, od kiedy zagościł u mnie Grejpfrutowy krem regenerujący do stóp Farmony z linii profesjonalnej, stał się moim ulubieńcem nad ulubieńcami, genialne działanie, a zapach... najlepszy ze wszystkich " stopowych " specyfików, które stosowałam :) Nie rozpisuję się zbytnio, wkrótce będzie szczegółowa recenzja :)


Usta są moim wrażliwym punktem, dbam o nie wręcz nałogowo, stosując różnorodne smarowidełka, ostatnimi czasy upodobałam sobie balsam do ust Swazi Secrets, który tak naprawdę jest całkowicie naturalną mieszanką masła shea, wosków ( pszczelego i karnauba ) oraz olejów ( marula, ximenia, mongongo ) - bardzo dobrze nawilża i odżywia delikatną skórę ust, zapewnia skuteczną ochronę, choć szybko " zjada się " nie przeszkadza mi to, zawsze mam go pod ręką, jest baaaaardzo wydajny!


Do celów upiększających usta w styczniu najczęściej służył mi kultowy błyszczyk L`Oreala - Glam Shine Diamant w odcieniu Amber Carat - świetnie nabłyszcza usta, subtelne drobinki swoim blaskiem optycznie je powiększają, nie klei się, ale zapewnia komfort i cudowny wygląd, do tego jest nadzwyczajnie łatwy i przyjemny w użyciu, jeden ruch i gotowe :)


Zapachem stycznia zdecydowanie była woda Magiczne Kwiaty L`Occitane - uwielbiam jeje cudowny aromat i doskonale wyważone połączenie kwiatowo - owocowych nut, na poprawę nastroju niezastąpiony!

Znacie któryś z moich ulubienców?
A Wy o swoich już pisaliście?
Dajcie znać, chętnie poczytam o kosmetykach, które rządziły u Was w styczniu :)


piątek, 25 października 2013

Zakapslowana - Lip Smacker CocaCola & Sprite :)

Witajcie Słoneczka :)
Produkty do pielęgnacji ust Lip Smacker są doskonale znane na całym świecie, kuszą niesamowitymi " smakami " i kolorowymi opakowaniami, zapowiadając pyszne doznania podczas stosowania. Odkąd je zobaczyłam, wiedziałam, że muszę je mieć,  jednak oferta tej amerykańskiej firmy u nas jest dosyć ograniczona, i ciężko dostępna, zwłaszcza stacjonarnie, więc możecie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam je w promocyjnej gazetce Biedronki, oczywiście kupiłam i osobiście sprawdziłam, na pierwszy ogień poszły Błyszczyki do ust w kapslach Sprite oraz CocaCola - czy są tak naprawdę powody do zachwytów, które płyną ze wszystkich stron świata?


O firmie

Lip Smacker® to pierwszy na świecie owocowy błyszczyk do ust wyprodukowany w 1973 roku przez firmę Bonne Bell. Błyszczyk ten miał smak truskawkowy i od razu wzbudził zachwyt kobiet. Od tego czasu minęło blisko 40 lat, a amerykańska marka Bonne Bell nie przestaje zaskakiwać. Wciąż powstają nowe kosmetyki do ust o świetnych właściwościach pielęgnacyjnych, w wyjątkowych smakach i przystępnych cenach.
Firma współpracuje z wieloma markami, aby prezentować tak apetyczne produkty jak błyszczyki, pomadki, balsamy do ust o smaku cukierków Skittles™, M&M's™, Starbust™, napojów koncernu Coca Cola™, Pepsi Co™ oraz wyjątkowych smakach lodów, deserów i świeżych owoców.
Firma Bonne Bell dbając o wysoką jakość swoich kosmetyków produkuje je wyłącznie w U.S.A. oraz nie testuje ich na zwierzętach.
Smackersy pokochały nastolatki na całym świecie, a także gwiazdy Hollowood!



Słów kilka od producenta

Błyszczyki do ust w kapselkach Sprite i CocaCola Lip Smacker znakomicie nawilżają, pielęgnują i wygładzają usta.
Nadają ustom wyrazistego połysku i podkreślają ich kolor.
Stosować na usta kilka razy dziennie.
Tylko do użytku zewnętrznego!



Opis według mnie 

Opakowanie błyszczyków bardzo mi podoba się, i to nie tylko ze względu na bardzo pomysłową formę i barwną szatę, są naprawdę wygodne w użyciu. Kapselki zostały wykonane z plastiku, a więc są bardzo leciutkie, każdy z nich mieści w sobie 3,4 g błyszczyku, małe, zmieszczą się nawet w kieszeni mocno obcisłych rurek :)  Forma opakowania i te kapslowe wypustki pozwalają na łatwe odkręcanie i zakręcanie, mała średnica kapselków cieszy, bo mogę nabierać opuszką palca błyszczyk nie zanurzając w nim paznokcia :)
Dodatkowo kapselki - błyszczyki są umieszczone w solidnym opakowaniu, gwarantującym, że nikt przed nami nie " maczał w nich palców " ;) Na opakowaniu znajdują się podstawowe dane - opis, pełny skład, dane firmy i dystrybutora, termin ważności - 24 miesiące od momentu otwarcia.


Skład dosyć fajny, zawiera wiele dobroczynnych składników znanych ze swoich właściwości nawilżających, natłuszczających i ochronnych, ma w sobie też parafinę. Obydwa błyszczyki mają identyczny skład.


Błyszczyki mają zbitą, twardą konsystencję, pod wpływem ciepła stają się delikatne, miękkie i lekkie, Sprite ma białe zabarwienie, CocaCola ... kokakolowe ;)
Zapach/Smak identyczny jak napoje, na podobieństwo których zostały stworzone, słodkie i trwałe - teraz już wiem, dla czego na opakowaniu figuruje napis " Tylko do użytku zewnętrznego! " :)
Aplikacja paluszkowa :) choć można też pędzelkową prowadzić, ale ja idę na łatwiznę, początkowo trocha topornie idzie nabieranie ich na palec, ale z czasem, gdy zetrze się górna warstwa, staje się to łatwe i przyjemne, błyszczyki łatwo rozprowadzają się po ustach.
Działanie rewelacyjne i natychmiastowe, świetnie pokrywają usta, nie rozmazują się, nie zbierają się w załamaniach, nawilżają i wygładzają usta, nie kleją!
Efekty w postaci delikatnie nabłyszczonych, miękkich, gładkich i dobrze nawilżonych ust utrzymują się dosyć trwale, mimo zlizywania ;)
Wydajność bardzo wysoka, już cieniutka warstewka błyszczyków zapewnia ustom komfort.

Z lampą błyskową
Światło dzienne
Moja opinia

Smackers`owe błyszczyki bardzo mi przypadły do gustu. Nie są to błyszczyki, które do tej pory znałam, bardziej przypominają balsam o właściwościach lekko nabłyszczających. Nie zapewniają na ustach tafli, ale nadają im pięknego, delikatnego, naturalnego połysku, nie sklejając ich przy tym, nie obciążając, nie zapychając.
Opakowania mega wygodne, spłaszczone, faktycznie jak kapsle tylko ciutkę większe, a więc bez problemu zmieszczą się nawet w malutkich kieszonkach, aby zawsze być pod ręką w potrzebnych momentach, genialne rozwiązanie - świetna forma i piękna prezentacja zachęcają do sięgania po nie.
Błyszczyki gładko układają się na ustach, nie zbierają się w załamaniach, są niewyczuwalne na delikatnej skórze ust, oczywiście pomijając zapach i smak, bo te akurat nie dają zapomnieć o ich obecności pod nosem i na języku ;)


Tutaj na ustach mam CocaColę, jak widać koloru nie daje, wiele by go trzeba było nałożyć na usta, by go uzyskać, ale po co? Delikatnie podbija naturalny odcień ust, natomiast Sprite jest całkowicie transparentny.
Błyszczyki bardzo dobrze radzą sobie z nawilżeniem ust, momentalnie też je wygładzają, mam wrażenie że moje usta stają się bardziej wydatne, choć tak nie jest, po prostu zapewniają uczucie jędrności, że tak się wyrażę, dzięki czemu usta czują się jak po liftingu lub wstrzyknięciu ;)
Są pachnące i smakowite, choć staram się unikać zlizywania, czasem się poddaje - słodki smak coli czy sprite`a na języku dobrze mi robi :)
Usteczka pod ochroną, w pełnym relaksie i komforcie, nosek czerpie przyjemność z wdychania musującego zapachu ulubionych napojów, a słodki smak... kto go nie lubi?
Błyszczyki Lip Smacker poprawiają humor i kondycję ust znakomicie!


Cena - 6,99 zł / 3,4 g - promocyjna!

Ocena - 5/5

Dostępność - Biedronka, sklepy internetowe, allegro.

Podsumowanie

Chciałam, więc mam i jestem bardzo zadowolona z tych kapselków Lip Smacker`owych - błyszczyki świetnie spełniają swoje funkcje, doskonale nawilżając, odżywiając i wygładzając delikatną skórę ust, zapewniając przy tym naturalny połysk, pyszny smak i bardzo fajny zapach, dodatkowo wyznaczają się dobrą trwałością oraz wysoką wydajnością - mała rzecz, a cieszy bardzo, bo jest wspaniała!
Chcę więcej!!! I Wam, oczywiście, polecam ;)

A Wy stosowaliście te błyszczyki? A może macie innych ulubieńców Smackerowych?
Polecajcie, piszcie jak u Was sprawdzają się, jak smakują i jak pachną ;)
Miłego weekendu Kochane :*

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Usta pełne połysku - Ultra Plush Lip Gloss Lollibop od Benefit`a

Witajcie Słoneczka ;)
Czy Wy lubicie błyszczyki? Ja bardzo! Zwłaszcza latem, są lekkie, przyjemne dla ust, zapewniają piękny wygląd i są łatwe w użyciu, oczywiście nie każdy błyszczyk ma w sobie wszystkie te cechy, nie każdy mi odpowiada, ale dobrze dobrany kosmetyk, pod względem kolorystycznym i pielęgnacyjnym, potrafi umilić każdy dzień. Błyszczyk Ultra Plush Lip Gloss w odcieniu Lollibop od Benefit`a  rewelacyjnie spełnia swoje zadanie, czym sprawia, że chce się po niego sięgać znów i znów...


Słów kilka od producenta

Podaruj sobie najpiękniejszy z uśmiechów, malując usta tym wyjątkowo delikatnym błyszczykiem!
Ultra Plush Lip Gloss - aksamitny błyszczyk do ust, nada Twoim ustom blasku, któremu nikt się nie oprze.
Błyszczyk zawiera kwas hialuronowy.


Opis według mnie 

Opakowanie błyszczyku to miękka, elastyczna, przezroczysta tubka, o pojemności 15 ml, wykonana z tworzywa, zamykana twardym, korkiem, dzięki któremu tubka stabilnie stoi, a błyszczyk jest zawsze tam, gdzie być powinien, czyli w aplikatorze. Na tubce znajdziemy podstawowe informacje dotyczące produktu - nazwę odcienia - Lollibop, pojemność, dane producenta. Błyszczyk dodatkowo jest zapakowany w przeurocze, lekko perłowe, tekturowe pudełeczko na którym, prócz powyższych informacji, dodatkowo zamieszczony jest skład kosmetyku.


Skład otwiera lekki Emolient, który ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, zmiękcza i wygładza naskórek oraz tworzy warstwę okluzyjną na powierzchni ust, następnie mamy Ester, który działa jako środek kondycjonujący i zmiękczający skórę, występujący naturalnie w kakao i olejku lawendowym, dalej Substancje stabilizujące i zmiękczające, zwiększające lepkość produktu, następnie Pochodna oleju palmowego często stosowana jako organiczny zamiennik sylikonu, potem mamy Emulgator - mieszankę kwasu tłuszczowego, kwasu izostearynowego i gliceryny, który działa jako środek kondycjonujący skórę, Środek zapachowy, Środki zmiękczające skórę na bazie kwasów tłuszczowych, Przeciwutleniacz, Wodorotlenek glinu, dalej Hydrofilowa substancja odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry, Emolient, Substancja konserwująca, Kwas hialuronowy, Przeciwutleniacz, Konserwant używany najczęściej jako zmiękczacz lub środek utrzymujący wilgotność, może wywołać alergię i na końcu Barwniki.


Błyszczyk ma śliczny, przygaszony różowy kolor, lekką, półpłynną, ale nie lejącą się, konsystencję.
Zapach cukierkowo - owocowy, mega przyjemny!
Aplikacja bardzo wygodna, bezproblemowa i sprawna.
Działanie nawilżające, wygładzające, kojące i koloryzujące :)
Efekty utrzymują się dosyć krótko, ale tuż po użyciu błyszczyka usta stają się miękkie i delikatne, doskonale nawilżone, równomiernie pokryte i pięknie połyskujące.
Wydajność wysoka, mimo iż aplikację należy powtarzać często, potrzebujemy go bardzo mało, by nadać ustom oszałamiającego efektu.


Moja opinia

Od kiedy zaczęłam stosować Lollibop moje usta zapomniały o jakichkolwiek przesuszeniach czy podrażnieniach, tak piękna, gładka skóra ust, wzmagała mój apetyt na niego coraz bardziej, aż w końcu stał się moim " naustnym " kosmetykiem numer 1.
Na tą zasługę składa się nie tylko jego mega przyjemna i smakowita formuła, ale także wspaniały, naturalny kolor, który idealnie pasuje do wszystkiego. W piękny, lecz nienachalny sposób podkreśla usta, dodaje im niesamowitej gładkości i miękkości, zauważyłam też, że je ciut powiększa, a może to tylko złudzenie... W każdym razie konsystencję ma genialną!


Kolejnym atutem, ale jakże ważnym, jest jego opakowanie, które w znaczącej mierze przyczynia się do tego, że aplikacja błyszczyku jest nadzwyczajnie prosta, przyjemna i bezproblemowa.
Tubka jest wystarczająco miękka, by można było bez wysiłku, czy też bez nadmiaru, zaaplikować błyszczyk na usta, jest mega wygodna w użyciu. Dawkuje się błyszczyk, w zależności od tego, jaki chcemy uzyskać efekt, delikatnym naciskiem na tubkę, a " naustnik " jest tak cudownie wyprofilowany, że za jednym pociągnięciem pokrywa się cała powierzchnię usteczek.


W ten sposób można wykonać makijaż ust nawet bez pomocy lusterka czy w ciemności :) Wystarczy mała ilość, by porządnie i równomiernie pokryć usta, należy jedynie uważać, by nie wycisnąć go zbyt dużo, bo wtedy zbędna ilość osadza się w kącikach ust.
Błyszczyk delikatnie " otula " usta ochronną powłoczką, natychmiastowo zapewniając uczucie komfortu, zostawiając na nich subtelny, "mokry" połysk i przyjemny, słodki, owocowy smak, aż chce się go natychmiast zlizać :)


Błyszczyk nie zawiera żadnych drobinek, daje kremowe, aksamitne, naturalnie połyskujące wykończenie, jest jak masełko, ale wcale nie klei ust, nawet jakoś specjalnie nie rozmazuje się, ani nie odbija się na szklankach czy filiżankach.
Co do trwałości - jest różnie, utrzymuje się na ustach do godziny, podczas jedzenia czy picia zjada się równomiernie. Mimo częstego używania, ubytek jest minimalny, więc wydajność oceniam jako bardzo wysoką!
Błyszczyk nie spowodował u mnie przesuszenia, podrażnienia czy alergii, wręcz odwrotnie, jest tolerowany przez delikatną skórę moich ust bardzo pozytywnie!

Cena - 85,00 zł / 15 ml

Ocena - 5-/5

Dostępność - perfumerie Sephora

Podsumowanie

Błyszczyk  Lollibop zdecydowanie jest wart polecenia, genialny kosmetyk, który w kilka sekund nadaje ustom pięknego wyglądu, jest idealnym wykończeniem każdego makijażu, a w zależności od zaaplikowanej ilości, daje za każdym razem inny efekt, od transparentnego po bardziej " kolorowy " :)
Jedynym minusem może być jego cena, ale przy tak wysokiej wydajności i przyjemności stosowania, uważam że warto w niego zainwestować - najlepszy błyszczyk jaki miałam!

Jak Wam podoba się Lollibop na ustach? Lubicie błyszczyki Benefita? Które według Was są godne wypróbowania i polecenia?
Jestem bardzo ciekawa Waszych typów :)
Miłego wieczorku Skarbeńki :*

wtorek, 21 sierpnia 2012

Eveline Liquid Crystal - usta pełne połysku

Witajcie Skarbeczki,
Ciąg dalszy testowania Evelinowych nowości trwa, a dziś przedstawię Wam kolejny produkt z otrzymanej paczuszki od Eveline Cosmetics w ramach Akcji Testowania na Uroda i Zdrowie
A tym produktem jest Liquid Crystal 5D Glamour Effect 6h high shine & colour stay lipggloss, czyli nowy błyszczyk do ust firmy Eveline.



O firmie

Dzięki ogromnemu doświadczeniu, zebranemu na bardzo różnych rynkach, firma świetnie zdaje sobie sprawę, że odpowiedni dobór kosmetyków jest niezwykle ważny. Dlatego tworząc produkty sygnowane marką Eveline Cosmetics, dokładają wszelkich starań, aby sprostać oczekiwaniom konsumentów i tak przygotowują ofertę, aby każda z nas, klientek, znalazła najwyższej jakości kosmetyk, dostosowany do potrzeb.



Opis producenta

REWOLUCYJNA FORMUŁA z kompleksem „ liquid Glass ”. POZWOLI NADAĆ TWOIM USTOM
NIEWOOBRAŻALNY BLASK I TRWAŁY KOLOR!!!
CIESZ SIĘ KOLOROWYM POLYSKIEM TWOICH UST NAWET PRZEZ KILKA GODZIN!
REWOLUCYJNA FORMUŁA z kompleksem „ Liquid Glass ” gwarantuje rewelacyjne efekty:

  • dłużej się utrzymuje na ustach, do 6h
  • długotrwały lustrzany połysk
  •  intensywne modne kolory
  • delikatna, nie klejąca konsystencja
  • dogłębne nawilżenie i odżywianie
  • wygładzony naskórek ust
  • zawiera: witaminy E i C, polimery, olejki mineralne.


Opis

Ja otrzymałam do testowania błyszczyk Liquid Crystal 5D Glamour Effect o numerze 113, który na pierwszy rzut oka bardzo mi się spodobał. Mam średnią karnację, ogólnie jasną cerę, obecnie lekko muśniętą słońcem, wiec kolorystycznie jest dla mnie jak najbardziej odpowiedni.
Opakowanie błyszczyku wykonane z twardego, przezroczystego tworzywa, ze " złoconymi " zdobieniami w kształcie gwiazdek i napisami ( nazwa błyszczyku )  oraz " złotą " górą, nie jestem sroczką, aby mnie to specjalnie zachęcało, ale powiem szczerze, dosyć ładnie prezentuje się. Dzięki przezroczystemu opakowaniu możemy śledzić ile błyszczyku nam pozostało do wykorzystania. Czytając opinie innych dziewczyn, które testowały te błyszczyki, wiem, że złocone motywy ścierają się, ja tego nie doświadczyłam, ponieważ nie noszę błyszczyku w kosmetyczce, ani torebce, kilka razy " wyjeżdżał " ze mną, ale był ulokowany w kopertówce lub kieszeni, wiec nic mu się nie stało, a na co dzień zajmuje miejsce na lustrze w łazience, więc wygląda jak nówka, widocznie nie lubi tarcia :)
Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje takie jak: skład ( prezentuje powyżej ) więc wiemy co zlizujemy, numer odcienia, nazwę, logo producenta oraz jego dane, pojemność - 9ml, okres ważności - błyszczyk zachowuje swoje walory przez okres 12 miesięcy od momentu otwarcia, oraz informację, że " Produkt testowany dermatologicznie " - wszystko to, co wiedzieć powinniśmy.



Aplikator najprostszy i najzwyczajniejszy, niewielki, rozmiar dla mnie idealny aby precyzyjnie pokryć usta i nie wyjeżdżać za kontur ust, jest miękki i wygodny w użyciu.
Zapach baaaaaardzo smakowity - pomarańczowy, połączony z  nutką słodyczy, niczym sorbet lub słodki krem z pomarańczami, no takie jakieś skojarzenie mam :)
Konsystencja średniej gęstości, błyszczyk nie jest płynny ale też nie jest zbyt gęsty, lekko kleisty.
Kolor dla mnie odpowiedni, zawiera dużo maluteńkich perłowych drobinek.
Aplikacja miła i przyjemna, błyskawiczna, nawet bez lusterka, wystarczy musnąć i potrzeć usteczkami - gotowe.
Efekt na ustach jest bardzo naturalny, ładnie połyskuje, ale nie prezentuje się tandetnie, nie lubię brokatu na ustach, tu tez go nie mam, drobinki subtelnie odbijają światło, dzięki czemu usta prezentują się czarująco!
Wydajność bardzo wysoka!


Opinia

Błyszczyk Liquid Crystal 5D Glamour Effect 113 jest moim pierwszym błyszczykiem firmy Eveline, nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków kolorowych tej firmy, więc po pierwszym spotkaniu z pewnością mogę powiedzieć, ze jest bardzo dobry, zwłaszcza za tak niską cenę. Kolor dla mnie idealny, na zdjęciach, które robiłam wieczorem, odcień prezentuje się zupełnie inaczej, muszę jednak zmienić stary aparat...
Fajnie prezentuje się na ustach, bardzo subtelnie, dzięki drobinkom pięknie je rozświetla, optycznie powiększa, nadaje ustom świeżości i zapewnia zmysłowy efekt.




Konsystencja treściwa, dlatego nie należy przeginać z ilością, ponieważ gruba warstwa błyszczyku sprawia, że usta kleją się, z drugiej strony, dzięki tej konsystencji, błyszczyk bardzo dobrze trzyma się na ustach, producent zapewnia trwałość do 6 godzin, i  "do " 6 jest,  czyli ok. 3 - 4 godzin u mnie " leży " na ustach, jak na błyszczyk faktycznie posiada bardzo dobrą trwałość i przyczepność, nie spływa z ust, nie warzy się, nie rozmazuje, nie zbiera się w kącikach - po prostu pozostaje ciągle na ustach, nawet po posiłku jest widoczny, mam go na co dzień pod ręką, więc specjalnie sprawdzałam!
Jego trwałość odbija się pozytywnie na wydajności, malutka ilość go wystarczy aby nadać ustom pięknego połysku. Prócz upiększenia błyszczyk też zapewnia ustom pielęgnacje - dobrze nawilża, odżywia, nie wysusza delikatnej skóry, wygładza, zapewnia uczucie komfortu przez cały czas posiadania go na ustach, nawet w śladowej ilości!




W słoneczku drobinki subtelnie połyskują, usta cudownie prezentują się - uwielbiam go!
Smakowo, mi nie smakuje, więc nie ma mowy o zlizywaniu, bo smaku nie ma, ale zapach cudowny, pomarańczowy, słodki, kuszący... umila jak aplikację tak i " noszenie " go, bo utrzymuje się przez dłuższą chwilę. Przyjemny w stosowaniu i prezentuje się ślicznie. Błyszczyk ten idealnie się sprawdza " nad wodą " - kilka razy wyjeżdżaliśmy nad jezioro, przy kąpielach nie " zmywa się " no i zapewnia ochronę usteczkom!

Cena - 8, 90zł / 9ml

Ocena - 4+/ 5

Podsumowanie

Jeśli poszukujecie błyszczyku o wysokiej trwałości i wydajności oraz za niewielkie pieniądze, zapewniającym piękny efekt na ustach, a jednocześnie posiadającym właściwości pielęgnacyjne, to wybór Liquid Crystal 5D Glamour Effect 113 będzie dla Was idealnym! Nie wiem jak sprawdzają się pozostałe błyszczyki z tej linii, bo jest ich kilka, wiec każda może dobrać odcień najbardziej do siebie pasujący:


Natomiast 113 odcień jest naprawdę godny polecenia. Wygląda naturalnie, upiększa i pielęgnuje usta, nadaje im subtelności, wygładza i sprawia, że prezentują się świetnie. W tym przypadku konsystencja nie jest przeszkodą, ponieważ zapewnia wysoką trwałość, a po nałożeniu cienkiej warstwy na usta efekt lepkości znika już po kilku minutach, natomiast błyszczyk utrzymuje się długo, tym samym zapewniając ładny wygląd i ochronę.
Wart wypróbowania!
Ja z pewnością wypróbuję też odcień, który jest na zdjęciu pierwszy u góry - cudnie wygląda!

Więcej o marce oraz ich nowościach dowiecie się na oficjalnej stronie - klik w banerek:


Zapraszam Was też do serwisu Uroda i Zdrowie gdzie znajdziecie wiele recenzji, konkursów, ciekawych artykułów, możecie podyskutować na forum oraz zgłosić się do testowania kosmetyków i nie tylko - klik:


Co sądzicie o błyszczykach tej firmy?
Lubicie, stosujecie?
Miłego dzionka Wam, Kochani, życzę i udanego, buziaki ;*


poniedziałek, 30 lipca 2012

Oczekiwana paczuszka od...

Witajcie,
Czy wiecie, że w serwisie Uroda i Zdrowie był przeprowadzany nabór do testowania kosmetyków marki Eveline Cosmetics ? Ja trafiłam na ten nabór całkowicie przypadkowo, no i zgłosiłam się, a dziś przyjechała do mnie paczuszka z kosmetykami Eveline do testowania.



Każda z wybranych blogierek miała dostać kilka kosmetyków do testowania, pielęgnacja ciała, twarzy, antycellulitowy kosmetyk i kolorówka. Z tego co widziałam, produkty trocha się różnią, ale ogólnie podobieństwo jest. Po otrzymaniu paczuszki, natychmiast ją rozpakowałam - kusiła mnie chęć poznania zawartości, a tam...



Od marki Eveline Cosmetics otrzymałam kosmetyczne nowości z ich oferty :

  • Krem dotleniający 3w1 INTENSYWNE NAWILŻANIE 24h 
  • BODY GLAM LUKSUSOWY JEDWAB DO CIAŁA
  • Błyszczyk LIQUID CRYSTAL 5D GLAMOUR EFFECT 6H HIGHT SHINE&COLOUR STAY
  • Tusz Big Volume Lash 100% Black Lashes
  • FRESH & SOFT OCZYSZCZAJĄCY PŁYN MICELARNY
  • SERUM INTENSYWNIE WYSZCZUPLAJĄCE+ UJĘDRNIAJĄC FITNES
  • KOMPLEKSOWY KREM BB 6W1 - CERA JASNA
Same cudeńka, bardzo ciekawe i jeszcze mi nie znane, więc zabieram się za testowanie, na bieżąco będę zdawać Wam relacje i dzielić się swoimi spostrzeżeniami oraz opiniami.

Dobrej nocki i buziaki wszystkim :*