Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie twarzy. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2015

Murier Cleanser MP C+ oraz Toner MP- acti+ duet idealny dla każdej cery

Witajcie Słoneczka :)
Za każdym razem, gdy poszukuję dla siebie kosmetyków, szczególną uwagę zwracam nie tylko na opis produktu, cechy oraz działanie, ale również na jego zapach. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię kosmetyki pielęgnacyjne o przyjemnych, nienachalnych, subtelnych woniach. Produktów oczyszczających i tonizujących skórę też to dotyczy - od razu demakijaż nabiera innego wymiaru, a prócz czystości oraz uczucia świeżości na skórze oferujemy swoim zmysłom nie lada przyjemność :)

Toner MP- acti+ oraz Cleanser MP C+- to profesjonalny duet Murier`a który od bardzo dawna mnie kusił. Zarówno mleczko jaki i tonik są moimi niezbędnikami w codziennej pielęgnacji, a po zapoznaniu się z kilkoma kosmetyków marki stwierdziłam, że muszę je wypróbować koniecznie. Czy sprostały moim oczekiwaniom, czy podpasowały mojej skórze?
Dwa miesiące stosowania i zachwytów za mną, od początku i aż do teraz - po prostu je uwielbiam!
Dlaczego? O tym dowiecie się już za chwilę :)

Słów kilka od producenta

Mleczko Cleanser MP C+ doskonale usuwa wszelkie zanieczyszczenia skóry twarzy, pozostawiając ją głęboko nawilżona i jędrna. Odpowiednio dobrane składniki zawarte w produkcie doskonale przygotowują skórę do kolejnych etapów pielęgnacji.

Toner MP-acti+ to łagodny tonik nawilżający, utrzymujący naturalny poziom pH w naskórku. Przygotowuje skórę na lepsze wchłanianie składników czynnych.

Składniki Cleanser MP C+: Aqua, Hydrogenated Polydecene, Glycerin, Isohexadecane, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Caprylic/Capric Triglyceride, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Cetyl Alcohol, Vitis Vinifera Callus Culture Extract, Sodium Hyaluronate, Panthenol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Allantoin, Butylene Glycol, Triethanolamine, Xanthan Gum, Carbomer, Disodium EDTA, Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Linalool, Limonene, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Citronellol 

Składniki Toner MP-acti+: Aqua, Glycerin, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Vitis Vinifera Callus Culture Extract, Sodium Hyaluronate, Biosaccharide Gum-1, Butylene Glycol, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Allantoin, Disodium EDTA.

Produkty zostały przebadane dermatologicznie.

Obydwa kosmetyki zostały zamknięte w identycznych, smukłych, wysokich butelkach wyznaczających się minimalistycznymi szatami, jak na produkty profesjonalne przystało. Buteleczki, o pojemności 250 ml każda, są wykonane z półmiękkiego, elastycznego tworzywa. Są lekkie, co tworzy z nich idealnych sprzymierzeńców podczas letnich wojaży czy zwyczajnych, weekendowych wypadów. Każda butelka jest wyposażona w odpowiedni do rodzaju produktu dozator, ułatwiający wydobycie i uprzyjemniający stosowanie kosmetyku. Butelki są odkręcane, czyli nadają się do wielokrotnego użytku, mogą posłużyć do przechowywania kosmetyków z mniej wygodnych opakowań lub też do samorobnych specjałów kosmetycznych :)

Mleczko ma wygodną pompkę z dziubkiem oraz opcją zamykania, dzięki czemu wygodnie go się dawkuje, a i zawartość jest solidnie chroniona przed wilgocią, zanieczyszczeniami i drobnoustrojami. Otwór dozujący nie jest zbyt duży, ani za mały, fajnie dopasowany do konsystencji mleczka.
Tonik został wyposażony w praktyczny atomizer, umożliwiający aplikację produktu nie tylko na płatek kosmetyczny, ale również bezpośrednio na skórę. Atomizer świetnie rozpyla tonik, sprawiając iż ląduje na skórze w postaci delikatnej, drobniutko rozpylonej mgiełki. Nie zacina się, nie " pluje ", choć sam atomizer nie porusza się zbyt płynnie, nie stwarza jednak kłopotu - jest dobrze :) Przezroczysty korek dodatkowo chroni miejsce wydobycia kosmetyku, za co wielki plus, nie aplikujemy wraz z tonikiem całego stadka bakterii osiadających na " gołym " atomizerze :)

Konsystencji tym razem nie pokażę, bowiem, są one, jak to na mleczko i tonik przystało - klasyczne, że tak się wyrażę :)
Tonik jest wodnisty, lekki, płynny, nie wyróżniający się swoją konsystencją od innych toników, ale zapachem - już tak! Zacznę od tego, że jest on bardzo trudny do opisania, w ogóle do określenia, nigdy nie spotkałam się z podobną barwą aromatu. Co nie zmienia faktu, iż tonik pachnie nadzwyczajnie przyjemnie, kojąco, uspokajająco... Nie jest ani owocowy, ani kwiatowy, ani ziołowy, ani morski... Nie słodki, ani też orzeźwiający, ale taki przyjemny! Mam wrażenie że łączy w sobie " wszystkiego po trochu ", przypomina luksusowe perfumy. Pachnie wyjątkowo, pięknie, bardzo gustownie. Delikatny, ale fajnie wyczuwalny.

Mleczko ma nadzwyczajnie delikatną, półpłynną, lecz nie lejącą się konsystencję i jest śnieżnobiałe. Przypomina gęsty jogurt, ale przy zetknięciu ze skórą natychmiastowo się rozpuszcza idealnie po niej rozprowadzając się. Największym zaskoczeniem był dla mnie jego zapach - wbrew pozorom wcale nie zbliżony do aromatu toniku. Mleczko pachnie ...dżemem morelowym :D Wiecie jakie to piękne uczucie, gdy nakłada się coś takiego smakowitego i " słodkiego " na twarz? Aż chce się zamruczeć z przyjemności :) Również jak w toniku, zapach mleczka jest stosunkowo delikatny, nie nachalny, ale dobrze wyczuwalny, nawet przez dłuższą chwilę da się wyczuć jego obecność na twarzy. Dzięki takim pięknym woniom poranna i wieczorowa pielęgnacja jest czystą przyjemnością!

Mleczko doskonale radzi sobie z oczyszczaniem twarzy zarówno z makijażu jak i ze zwyczajnych, " codziennych " zanieczyszczeń. Świetnie usuwa puder, róż, cienie, pozostałości szminki, nawet z tuszem sobie dobrze radzi, aczkolwiek wodoodpornego makijażu nie stosuję. W delikatny, ale skuteczny sposób usuwa również wszelkie zabrudzenia i sebum, jednocześnie nawilżając, kojąc i łagodząc ewentualne podrażnienia. Nie szczypie w oczy, choć, gdy się dostanie w obfitej ilości do spojówki, powoduje chwilowe zamglenie. Skóra po użyciu mleczka staje się miękka, delikatna i gładka, wręcz jedwabista w dotyku. To wszystko zasługa fajnych, skrupulatnie dobranych składników, między innymi oleju z nasion bawełny, oleju z pestek winogron, witamin E oraz C, pantenolu i wielu innych cudowności, z których mleczko zostało stworzone :)
Tonik zazwyczaj stosuję rozpylając bezpośrednio na skórę - zapewnia natychmiastowe uczucie świeżości, orzeźwienia, ukojenia. Nadzwyczaj miły zapach uprzyjemnia stosowanie. Tonik nie ściąga skóry, nie powoduje zaczerwienienia, podrażnień, nie wysusza, wręcz odwrotnie, oferuje taki przyjemny komfort i delikatność, nawet podczas samoistnego wysychania, czy też lepiej powiedzieć wnikania w skórę.
Skóra po użyciu tego wspaniałego duetu jest doskonale oczyszczona, stonizowana, promienna, nadzwyczajnie gładka i przyjemna w dotyku - idealnie przygotowana do dalszej pielęgnacji.

Cena - 49 zł / 250 ml ( każdy )

Dostępność - Murier Sklep

Podsumowując... 

Ja jestem wręcz oczarowana tymi produktami! Cleanser MP C+ oraz Toner MP- acti+ Murier`a wyznaczają się bardzo przyjemnymi, fajnie skomponowanymi składami, wygodnymi opakowaniami, przyjemnością podczas stosowania oraz bardzo zadowalającymi efektami. Pozytywnym, dodatkowym bonusem są ich nietuzinkowe, wspaniałe zapachy i wysoka wydajność - uwielbiam! I oczywiście Wam bardzo polecam!

Poznaliście linię profesjonalną Murier`a?
Jak u Was sprawdza się tonik i mleczko?
A co sądzicie o ich zapachach?
Które produkty marki polecacie?
Miłego wieczoru Kochane :*
                               

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Norel Skin Care Łagodna Pianka Myjąca do twarzy i oczu - istna przyjemność!!!

Witajcie Słoneczka :)
Kosmetyki myjące do oczyszczania twarzy uważam za absolutny niezbędnik w swojej pielęgnacji. Oczywiście nie rezygnuje z mleczek ani płynów micelarnych, stosuję je regularnie, ale jako " wspomagacze ", bowiem pierwsze skrzypce zawsze u mnie gra " coś do mycia ". Dopiero użycie wody zapewnia mojej mieszanej skórze, zdolnej do nadmiernego przetłuszczania i zapychania, uczucie całkowitej czystości. Szereg myjących ulubieńców od pewnego czasu powiększył się o jeden wspaniały produkt - Łagodną Piankę Myjąca do twarzy i oczu z linii Skin Care marki Norel.

Dotychczas uważałam, że pianki do mycia twarzy są przeznaczone wyłącznie dla skóry delikatnej, wrażliwej, podatnej na podrażnienia. Co mógłby dać mojej skórze produkt, który jest tak delikatny, niczym puch z dmuchawca? Przecież moja przetłuszczająca się skóra pokryta rozszerzonymi porami potrzebuje porządnego, mocnego oczyszczania! Nie głaskania...
Jednak prawdę głosi stare, mądre powiedzenie: Pozory mylą. Po pierwszym wypróbowaniu pianki byłam pozytywnie zaskoczona, stan zaskoczenia, i uwielbienia, utrzymuje się od ponad miesiąca :) Delikatna jak puch, a skuteczna, niczym tornado!

Słów kilka od producenta

Delikatna pianka o naturalnym pH - 5,5, do oczyszczania twarzy i oczu. Baza myjąca, pozbawiona mydła, SLES i SLS głęboko i jednocześnie łagodnie zmywa zanieczyszczenia, a ekstrakty z mydlnicy i nagietka redukują podrażnienia.
Pianka pozostawia skórę idealnie czystą i odświeżoną.
Stosowanie: 2 dozy pianki rozmasować na skórze twarzy i dokładnie spłukać wodą.

Składniki: Aqua, Decyl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Panthenol, Saponaria Officinalis Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, CI42090, Parfum.

Produkt przebadany dermatologicznie.

Lekka butelka, wykonana z przezroczystego tworzywa, mieści 150 ml niebieskawego płynu. Proces zużycia da się z łatwością kontrolować, co dla wielu osób jest cechą znaczącą.
Butelka została wyposażona w aplikator, który po naciśnięciu zmienia wodnisty płyn w puszystą, lekką jak chmurkę, śnieżno-białą piankę.
Przezroczysty korek chroni aplikator przed niechcianym naciśnięciem jak również przed zanieczyszczeniami, drobnoustrojami oraz wilgocią.

Pianka Myjąca jest bardzo miła i delikatna w dotyku, wręcz niewyczuwalna dla skóry. Masując nią twarz i szyję, czuję jedynie subtelne muskanie, delikatne pękanie powietrznych pęcherzyków i... absolutną czystość po spłukaniu :)
Przyjemny aromat, świeży, pobudzający, orzeźwiający, niczym morska bryza, uprzyjemnia stosowanie produktu i przez krótką chwilę utrzymuje się na skórze.
Pianka przyjemnie ślizga się po skórze w delikatny, ale jednocześnie nadzwyczajnie skuteczny sposób, usuwając wszelkie zanieczyszczenia, sebum oraz makijaż.

Pianka nie szczypie w oczy, nie podrażnia ani nie wysusza skóry, bardzo skrupulatnie usuwa makijaż, w tym tusz, z którym wiele innych myjących produktów mają kłopot. Nie pozostawia żadnych zanieczyszczeń, dowodem czego są czyste płatki kosmetyczne nasączone micelem, mleczkiem czy tonikiem, które stosuję po myciu twarzy.
Czystość! Idealna gładkość, delikatność, lekkość, komfort... Uwielbiam swoją skórę po użyciu tej pianki!
Skład ma iście cudowny, mydlnica lekarska oraz ekstrakt z nagietka przyczyniają się do uzyskania doskonałej kondycji skóry.

Pianka, przy regularnym stosowaniu, używam jej zazwyczaj wieczorem, do usuwania makijażu, pomaga uregulować proces wydzielania sebum. Przyczynia się też do zmniejszenia widoczności porów, minimalizując i zamykając je. I to bez wysuszenia, bez uczucia ściągnięcia, bez podrażnień. Niweluje zaczerwienienia, w tym te spowodowane płytko umiejscowionymi naczynkami, zmniejsza ich widoczność, łagodzi i koi skórę. Zapobiega powstawaniu niedoskonałości.
Ta pianka jest niczym dwa żywioły zamknięte w niepozornej buteleczce - letni wiaterek, delikatnie muskający, łaskoczący skórę oraz tornado zmiatające wszystko co napotka na swojej drodze :)
Dodatkowo wyznacza się bardzo wysoką wydajnością, te dwie pompki, zalecane przez producenta, na jedno użycie zdecydowanie wystarczają! Swoją używam już od ponad miesiąca, a zużyłam dopiero 1/3 pojemności!

Cena - 34 zł / 150 ml

Dostępność - Sklep Norel

Podsumowując...

Łagodna Pianka Myjąca Norel okazała się dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, zmieniła poniekąd też moje podejście do kosmetyków myjących w tej formie. Jak się okazało, idealnie nadaje się nie tylko dla skóry wrażliwej, delikatnej czy suchej, ale również mieszanej i tłustej. Usuwa makijaż, bez pozostawienia resztek, a także sebum oraz zanieczyszczenia dnia powszechnego, jednocześnie delikatnie traktując skórę, odświeżając i nie wysuszając jej.
Prawdziwa, i delikatna, przyjemność o doskonałym składzie, ogromnej wydajności oraz dobrej cenie!

Słyszałyście o kosmetykach Norel?
Które produkty marki stosujecie i polecacie?
Dla mnie marka jest wspaniałym odkryciem - produkty które stosuję są niezawodne!
Miłego wieczoru Wam życzę :)
                                      

czwartek, 28 maja 2015

Lumene Basic Blue Odświeżający żel oczyszczający z wciągiem z bławatka

Witajcie Słoneczka ;)
Czy Wy też zauważyliście, że czym bliżej do lata, tym gorsza pogoda? Nie wiem co się dzieje z naszym klimatem, ale mamy tak chłodno jak w... Finlandii :) A pro po Finlandii, to właśnie z tego malowniczego kraju, usianego jeziorami, małymi wyspami i lasami tętniącymi życiem oraz bogatymi w cenne naturalne surowce, pochodzi marka Lumene.
Chętnie sięgam po kosmetyki, które oferuje, by lepiej ją poznać, przyznam, że jeszcze się nie zawiodłam... :)

Po wspaniałym, matującym toniku Lumene Matt Touch Pore -Tightening Toner przyszła kolej na kolejny produkt, służący do mycia oraz oczyszczania skóry twarzy. Marka ma w swojej ofercie kilka wersji oczyszczająco-myjących żeli, ale po dłuższym namyśle zdecydowałam się na Odświeżający żel oczyszczający z linii Basic Blue. Czy nie żałuje? No pewnie że nie!

Słów kilka od producenta

Cleansing Gel marki Lumene rzeznaczony jest do codziennego oczyszczania i pielęgnacji twarzy. Odpowiedni dla wszystkich typów skóry - dla kobiet i mężczyzn.
Został wyprodukowany w ponad 90% z naturalnych składników. Nie zawiera parabenów.
Odświeżający żel oczyszczający z łagodzącym ekstraktem, zapewnia skórze optymalne nawilżenie i komfort. Wyciąg z bławatka zawiera flawonoidy i sole mineralne. Delikatne usuwa wszelkie zanieczyszczenia z cery pozostawiając ją czystą i świeżą.

Składniki: Aqua (Water), Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Laureth Sulfate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Undecylenamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Centaurea Cyanus (Cornflower) Extract, Parfum (Fragrance).

Nie zawiera parabaenów.

Szata graficzna opakowania bardzo przypadła mi do gustu. Minimalizm czasem jest w stanie więcej przekazać, niż krzykliwe, kolorowe opakowania, aczkolwiek wszystko jest kwestią gustu i też wykonania.
Miękka, elastyczna tubka, wykonana z materiału o matowej powierzchni, ułatwia stosowanie produktu. Opakowanie nie wyślizguje się z rąk, pozwala na precyzyjne dawkowanie oraz, dzięki twardemu i wyprofilowanemu korkowi, na łatwe otwieranie i zamykanie. Tubka ciągle stoi do góry dnem, a więc żel swobodnie spływa ku miejscu jego wydobycia. Wygodne, praktyczne, miłe dla oka i odpowiednie dla mokrych rąk.

Żel nie zawiera w swoim składzie parabenów, to fakt, ale SLS już tak. Jak już wspominałam nie raz, ja tego składnika w kosmetykach nie unikam, bowiem nie powoduje on szkody ani mojej skórze, ani włosom. Przynajmniej na razie.
Zwolenniczki naturalnych kosmetyków mogą być nieco zawiedzione, tym nie mniej, pozostałe 90% składników - rzeczywiście są całkiem fajne.
Żel jest całkowicie przezroczysty, nie ma w sobie żadnych barwników, i dosyć gęsty, co z kolei pozytywnie przekłada się na jego wydajność oraz komfort stosowania. Nie spływa ani się nie ześlizguje z wilgotnej skóry. Ja nakładam żel najpierw na dłonie, lekko rozcieram, a następnie masuję twarz. Ostatnio używam go wraz z naturalną gąbką do mycia - świetnie współpracują :)

Co dziwne, mimo zawartości SLS`u żel wcale nie pieni się mocno! Przy kontakcie z mokrą skórą wytwarza pianopodobną emulsję. Żadnego oczyszczania skóry do utraty tchu.., możemy swobodnie oddychać podczas mycia :)
Jego ogromną zaletą, prócz konsystencji, jest też zapach - ach! Uwielbiam! Po prostu uwielbiam go!
Jest świeży, lekko owocowy, orzeźwiający, taki soczysty, nadzwyczajnie naturalny. Nie jest mocny, ale dobrze wyczuwalny, zarówno podczas stosowania, jak i tuż po spłukaniu. Potem, niestety szybko znika. Zresztą dalsza pielęgnacja wonnymi kosmetykami i tak by go " zabiła ".
Ale faktem jest to, że zapach potrafi zachęcić lub zniechęcić do kosmetyku - ten na mnie działa uzależniajaco!

Działaniem żel również bardzo mnie zadowala. Zaczną od tego, że niewielka ilość, wielkości bobu, potrafi w kilka chwil idealnie oczyścić skórę od zanieczyszczeń dnia powszechnego. Świetnie zmywa zanieczyszczenia oraz sebum, idealnie usuwa makijaż, nie pozostawiając żadnych resztek. Nawet maskarę całkowicie " rozpuszcza "i to bez intensywnego tarcia. Co ważne, żel nie szczypie w oczy, w sumie staram się ich nie otwierać w trakcie demakijażu, ale przy trójce zuchów... sami wiecie, oczy muszą być ciągle szeroko otwarte, różnie to bywa :) Nie piecze! :)
Stosuję żel od dwóch miesięcy, raz dziennie, zazwyczaj wieczorami, została mi jeszcze połowa - wydajny bardzo!
Uwielbiam go stosować, bo gwarantuje przyjemne chwile podczas mycia, uwodzi zapachem, skutecznie oczyszcza skórę, nie oferując podrażnień, ściągnięcia, przesuszenia. Zauważyłam też, że zwęża pory i zapobiega powstawaniu niedoskonałości - czysta skóra, to zdrowa skóra! Ulubieniec!

Cena - 19,99 zł / 150 ml

Dostępność - LadyMakeup Sklep

Podsumowując...

Odświeżający żel oczyszczający z wciągiem z bławatka to wspaniały żel, który zachwyca pięknym zapachem, komfortem stosowania oraz wysoką wydajnością przy bardzo przystępnej cenie. Skutecznie i delikatnie myje skórę, oczyszczając oraz odświeżając ją, a dodatkowo usuwa makijaż, bez pozostawienia resztek.
Skóra, po jego użyciu, jest czysta, a jednocześnie miękka i delikatna w dotyku. Nawilżona, odświeżona i ukojona - idealnie przygotowana do dalszych kroków pielęgnacyjnych. Kolejny świetny produkt Lumene wart polecenia!

Znacie kosmetyki pielęgnacyjne marki Lumene?
A może gustujecie w ich kolorówce?
Podzielcie się proszę swoimi typami :)
Miłego wieczoru Wam życzę ;)
                                    

czwartek, 16 kwietnia 2015

Le`Maadr A Woda Micelarna do cery naczynkowej z komórkami macierzystymi - tak czy nie?

Witajcie Słoneczka ;)
Oczyszczanie skóry to podstawa, to prawda. Dopiero po gruntownym usunięciu wszelkich zanieczyszczeń, sebum, resztek makijażu, możemy być pewne, że dalsza pielęgnacja ma sens, a jej efekty spełnią nasze oczekiwania. Wiemy o tym wszyscy, z pewnością nie stronicie też, tak jak ja, od poznawania nowych preparatów, służących do tego celu, ciągle poszukując ideału.

Miałam już przyjemność stosować wiele fajnych kosmetyków oczyszczających, w tym Łagodząca wodę micelarną Le`Maadr, która miło wspominam. Tym razem pokusiłam się na nową propozycję marki - Wodę Micelarną do cery naczynkowej z komórkami macierzystymi.
Jak wypada na tle poprzedniczki? Jak sobie radzi ze spełnieniem obietnic producenta? Czy przypadła mi do gustu i odpowiada mojej skórze? O tym właśnie chce Wam dziś opowiedzieć.

Słów kilka od producenta

Oczyszcza i pielęgnuje skórę naczynkową, ze skłonnością do zaczerwienienia i podrażnień:
  • skutecznie oczyszcza skórę twarzy, usuwa makijaż nie wywołując podrażnień
  • poprawia ogólną kondycję skóry, wzmacnia strukturę jej  poszczególnych elementów
  • wzmacnia i zwęża naczynia krwionośne, uszczelnia ich ściany
  • zmniejsza zaczerwienienia
  • nawilża skórę.
Dzięki zawartości Citrustemu pozyskiwanego z komórek macierzystych pomarańczy, zwiększa ekspresję genów odpowiedzialnych za poprawę struktury matrycy pozakomórkowej czyli reorganizuje i przywraca gęstość strukturze skóry właściwej zwiększając syntezę składników tworzących matrycę pozakomórkową.
Poprawia się ogólna kondycja skóry, wzmacnia strukturę jej  poszczególnych elementów. Poprawia kondycję naczyń krwionośnych, uszczelnia je i zwężą dzięki zawartości ekstraktów  z liści miłorzębu japońskiego (Gingko biloba) oraz kasztanowca zwyczajnego (Aesculus hippocastanum).

Składniki: Aqua, Glycerin, Poloxamer 184, Propylene Glycol, Aesculus Hippocastanum Extract, Gingko Biloba Leaf Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Callus Culture Extract / Xanthan Gum / Sodium Benzoate / Gluconolactone / Calcium Gluconate, Sorbitol, Polysorbate 80, Parfum, Phenoxyethanol / Ethylhexylglycerin. 

Humektanty zapewniają skórze odpowiednie nawilżenie.
Woda micelarna nie zawiera parabenów.
Przebadana dermatologicznie.

Woda Micelarna Le`Maadr jest podana nam w dużej, 500 ml, przezroczystej butelce wykonanej z półtwardego tworzywa. Wbrew sporemu rozmiarowi, jest bardzo poręczna, idealnie " układa się " w dłoni, co jest ważne, bowiem jest praktyczną i poręczna podczas używania.
W korku, solidnie zamykanym na klik, kryje się otwór, ułatwiający dozowanie produktu. Nie jest on duży, ani zbyt mały, dobrze dostosowany do typu oraz konsystencji produktu, a więc nie marnujemy ani kropli wody.
Etykieta, utrzymana w minimalistycznym stylu, jak na markę przystało - przyjemna dla oka, przejrzysta, czytelna. Prócz ładnego loga mieści na sobie wszystkie niezbędne informacje - pełny opis, sposób użycia oraz skład. Nie zabrakło również terminów ważności, zarówno pełnego, jak i określającego przydatność od momentu otwarcia.

Woda micelarna nie jest krystalicznie czysta, lecz delikatnie mętna, co możecie zaobserwować na zdjęciach, w niektórych micelach jest to normalne. Nie wiem, czy to tylko mój egzemplarz jest taki, czy to zjawisko powszechne dla tej wody. Zawiera znacznie więcej składników niż wersja Łagodząca, może to przez nie jest spowodowany ten stan. W każdym bądź razie, nie jest to problemem, w żadnym stopniu.
Zapach! Ach, jest piękny! Świeży, lekko owocowy, delikatnie słodkawy, orzeźwiający... Kupił mnie swoim aromatem, bardzo lubię pięknie pachnące kosmetyki! Zapach jest dobrze wyczuwalny podczas stosowania, ale nie jest meczący, czy mocny, nic z tych rzeczy. Na skórze jeszcze przez chwilę czuję jego woń, a potem... nakładam pachnący krem :)

Jeśli chodzi o działanie, na mojej skórze płyn sprawdza się bardzo fajnie, choć... bywają dni, kiedy podczas przecierania nim twarzy czuję lekkie szczypanie. Na szczęście nie dzieje się to często, mimo iż stosuję płyn od ponad miesiąca, codziennie rano i wieczorem, a i samo szczypanie znika tuż po odstawieniu wacika. Dziwnym też jest fakt, że szczypanie jest wyczuwalne zazwyczaj tylko na policzkach, gdzie akurat mam naczynka, natomiast w oczy, podczas zmywania makijażu, nie szczypie...

Teraz czas na pochwały :) Płyn, prócz boskiego zapachu, zauroczył mnie świetnym działaniem oczyszczającym. Nie używam do makijażu kosmetyków wodoodpornych, więc nie wiem, jak się sprawdza w ich przypadku, natomiast z tradycyjnymi ( tuszem, kredką, podkładem, pudrem, cieniami, różem ) radzi sobie znakomicie! Usuwa makijaż bez pozostawiania resztek, choć czasami lubię zmywać makijaż żelem czy pianką do twarzy. Wtedy wodą micelarną usuwam jedynie pozostałości po makijażu, bo oczy często są " niedomyte " - jednym ruchem doprowadzając skórę do stanu perfekcyjnej czystości :)
Micel skutecznie oczyszcza nie tylko z makijażu, ale również z zanieczyszczeń dnia powszechnego oraz sebum, normalizując przy tym proces jego powstawania. Nie podrażnia skóry, nie wysusza jej ani nie wywołuje zaczerwienienia ( nawet gdy szczypie! ). Zauważyłam, że bywają takie dni, gdy naczynka stają się niemal niewidoczne. Wiem, że jest to kwestią wielu czynników, ale w pełnym stopniu Woda micelarna z pewnością przyczynia się do poprawy ogólnej kondycji mojej skóry. Twarz po użyciu jej staje się nadzwyczajnie przyjemna w dotyku, nie klejąca, nie obciążona, lecz czysta, świeża, miękka... Idealnie przygotowana do kolejnych etapów pielęgnacji.

Cena - 89 zł / 500 ml, ale często produkty Le`Maadr są objęte atrakcyjnymi promocjami.

Dostępność - produkt dostępny tylko w aptekach.

Podsumowując...

Woda Micelarna do cery naczynkowej doskonale radzi sobie z oczyszczaniem skóry, jak również zapewnia jej komfort oraz ładny, zdrowy wygląd. Po miesiącu stosowania wiele jej nie ubyło, co oznacza, że wydajność jest jej mocną stroną. No bo wiele nie trzeba, aby porządnie oczyścić i odświeżyć skórę - liczy się nie ilość, lecz skuteczność, a tej akurat wodzie nie brakuje ;)
Przyjemny zapach bardzo uprzyjemnia stosowanie, lubię, gdy moja skóra jest czysta, promienna i ładnie pachnie.

Znacie produkty marki Le`Maadr?
Wypróbowaliście już ich micele?
Która wersja według Was jest najlepsza?
Miłego wieczoru życzę ;*
                                   

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kwasem po twarzy - Le'Maadr A glikolowy 12% peeling

Witajcie Słoneczka ;)
O kuracjach i zabiegach z użyciem kwasów czytałam wiele pozytywnych artykułów i opinii, opisy działania oraz efektów uzyskanych za ich pomocą sprawiały, że coraz bardziej zastanawiałam się nad taką kuracją, choć wcześniej nie miałam większych kłopotów ze swoją skórą, wiek jednak robi swoje, a jak wiadomo, każda z nas chce ładnie wyglądać i cieszyć się piękną, zadbaną i gładką skórą bez niedoskonałości.
Wraz z nadejściem jesieni moja skóra totalnie zbuntowała się - przetłuszczała się niemiłosiernie, do tego doszły rozszerzone pory, wysypy niedoskonałości i nierównomierny koloryt, zmarszczki  mimiczne stały się bardziej widoczne...
Zaświeciła się pierwsza lampka alarmowa - najwyższy czas to zmienić i choć " kwasem po twarzy " brzmi dosyć drastycznie, w końcu przełamałam się - LE`MAADR A glikolowy 12% peeling przez 3 tygodnie " pracował " nad moją twarzą.
Jesteście ciekawi moich wrażeń po kuracji? Zapraszam do lektury ;)


Słów kilka od producenta

Specjalistyczny preparat z 12% kwasem glikolowym zapobiegający i likwidujący objawy starzenia się skóry. Preparat nakładać na suchą i czystą skórę. Należy omijać okolice oczu.
Najlepsze efekty uzyskuje się stosując produkt przez 2-3 tygodnie. Przez pierwsze 2-3 dni najlepiej wieczorem nałożyć cienką warstwę preparatu i pozostawić ją na skórze na 5 minut. Następnie zmyć płynem micelarnym Le’Maadr lub wodą. Stopniowo wydłużać codziennie czas aplikacji do 15 minut, następnie zmyć produkt i nałożyć zwykły krem nawilżający.
W ciągu dnia pod makijaż zastosować krem z wysokim filtrem SPF. W czasie stosowania preparatu może się pojawić lekki rumień, uczucie mrowienia i delikatnego pieczenia.
Złuszczenie skóry następuje po kilku dniach. Działanie porównywalne do peelingu Glyco-A.


Działanie preparatu
  • redukuje powierzchniowe i głębokie zmarszczki
  • łagodzi objawy trądzika zaskórnikowego
  • zmniejsza przebarwienia
  • rozjaśnia plamy soczewicowate
  • obkurcza pory skórne przy cerze tłustej
  • zwiększa napięcie tkankowe i nawilżenie skóry
  • stymuluje mikrokrążenie skórne
  • zmniejsza blizny potrądzikowe
  • zmniejsza suchość skóry w przebiegu zmian chorobowych np. przy rybiej łusce
  • dzięki zawartości l-argininy przyśpiesza proces gojenia się skóry wzmacnia jej bariery obronne
  • uzupełnienia kurację fotoodmładzającą.


Glikolowy peeling jest zamknięty w półmiękkiej, elastycznej tubce, o pojemności 40 ml, wykonanej z połyskującego, białego tworzywa, zakręcana twardym korkiem, na którym tubka stoi.
Tubka opatrzona jest logiem marki, krótką informacją o produkcie w języku francuskim i angielskim, informuje również o tym, że produkt został przebadany dermatologicznie i nie zawiera parabenów, podany jest również termin ważności, zarówno ogólny jak i ten od momentu otwarcia - 12 miesięcy.
Tubka dodatkowo jest zapakowana w tekturowe pudełko, z którego, prócz powyższych informacji w języku polskim, wyczytamy szczegółowy sposób użycia oraz pełny skład. Taką informację znajdziecie również na stronie dystrybutora InfoPlus.
Nazwa produktu na pudełku jest również wytłoczona alfabetem Braille'a.


Tubka jest mała, poręczna i wygodna w użyciu, wystarczy lekko ją ścisnąć, by wydobyć potrzebną ilość preparatu, otwór dozujący jest doskonale dostosowany swoją wielkością do konsystencji peelingu, początkowo jest zabezpieczony foliowym wieczkiem, co gwarantuję nam nietykalność kosmetyku.
Odkręcanie i zakręcanie korka nie sprawia żadnej trudności, peeling samoczynnie nie wydostaje się z otworu, nie wchodzi pod korek, przez co tubka jest zawsze czysta, to drobny szczegół, ale ja to lubię, nie cierpię upaćkanych kosmetyków ;)


Skład produktu bazuje się na kwasie glikolowym, który jest substancją niezmiernie uniwersalną i posiadającą bardzo szeroki zakres działania na skórę, wyznacza się wysoką zdolnością wnikania w jej głąb, ma silne właściwości złuszczające - zrogowaciała warstwa  naskórka złuszcza się, ukazując żywą skórę, zmniejsza grubość przerośniętej warstwy rogowej naskórka, prócz tego skutecznie eliminuje zaskórniki, niedoskonałości, stymuluje fibroblasty, zwiększając syntezę kolagenu, elastyny i glikozoaminoglikanów, a także znacząco poprawia przepuszczalność naskórka.
Kwas glikolowy jest stosowany w celu poprawy wyglądu i tekstury skóry, przyczynia się do spłycenia zmarszczek, pomaga w leczeniu trądzika młodzieńczego oraz hiperkeratozy.
Prócz Kwasu glikolowego znajdziemy w składzie Parafinę, Glicerynę,  Emolient ( Alkohol cetearylowy ), Polimer, L-Arginina - aminokwas aktywujący system immunologiczny, zwiększający syntezę białek i kolagenu, przez co poprawia elastyczność skóry, ma silne działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne, nawilżające i normalizujące, na końcu znajduje się Wodorotlenek Sodu i Konserwant.


Peeling glikolowy ma lekką, gładką, kremowo - żelową konsystencję i białe zabarwienie z połyskiem.
Zapach, wbrew pozorom, jest przyjemny, delikatny, lekko wyczuwalny zarówno przy aplikacji, jak i podczas trzymaniu preparatu na twarzy, po zmyciu znika wraz z preparatem.
Peeling z łatwością rozprowadza się po skórze, równomiernie pokrywając ją lekką, nieklejącą warstewką, przy kontakcie ze skórą konsystencja wydaje się " maślana ", przypomina mi apteczną maść, nie wysycha na twarzy, ciągle zachowuje tą samą formę.


Obawiałam się trocha tej kuracji, po pierwsze ze względu na to, iż nigdy nie stosowałam kwasów na skórę, nawet w salonie kosmetycznym, a więc nie wiedziałam, jak zareaguje moja skórą, po drugie ze względu na drobne naczynka, które mam na jednym policzku, jak czytaliście opis, to wiecie, że rozszerzone naczynka są przeciwwskazaniem, ale moje są malutkie i obejmują mały obszar skóry, pomyślałam, że je po prostu ominę podczas aplikacji, pozostałe zalecenia pasowały do mojego typu skóry i jej potrzeb jak ulał ;)
Kurację rozpoczęłam 24 października, stosowałam peeling codziennie wieczorem zaczynając od 5 minut, po 3 dniach wydłużałam stopniowo czas na 7, a następnie 10 minut, przez kolejne dwa tygodnie czas aplikacji wynosił 15 minut.
Podczas 3 tygodniowej kuracji zużyłam, mniej więcej, pół tubki preparatu, na wiosnę powtórzę kurację, bo po zimie moja skóra również nie wygląda najlepiej ;)
Zmywałam preparat najpierw ciepłą wodą, a następnie przecierałam wodą micelarną, w celu usunięcia ewentualnych pozostałości peelingu oraz ukojenia skóry.


Moimi sprzymierzeńcami podczas kuracji były Fluid z filtrem przeciwsłonecznym SPF 50+ oraz Łagodząca woda micelarna H2O24, o których wkrótce napiszę osobną notkę.
Wodę stosowałam, i nadal stosuję, rano i wieczorem, czasem też w ciągu dnia, gdy odpoczywałam od makijażu, natomiast filtr zastąpił mi dzienny krem pielęgnacyjny, zapewniał skuteczną ochronę przeciwsłoneczną, nawilżał i koił skórę.
Działanie kwasu wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, myślałam że skóra mi będzie łuszczyć się okropnie - odstające skórki, pieczenie, ściągnięcie, zaczerwienienie, swędzenie... Nic z tych rzeczy!
Skóra złuszczała się w bardzo delikatny sposób, jedynie po umyciu twarzy były widoczne drobne skórki.
Po nałożeniu peelingu skóra lekko szczypała przez kilka sekund, i to tylko na początku kuracji, później już chyba przyzwyczaiła się i nie reagowała, nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, pieczenia, uczucia gorąca, mrowienia, nie było też podrażnień, ani rumienia...
Już jestem dwa tygodnie po kuracji, peeling widocznie poprawił kondycję mojej skóry, pory stały się mniej widoczne, koloryt został ujednolicony, nadmierne przetłuszczenie uregulowane, niedoskonałości... nie zniknęły tak od razu, ale tydzień po odstawieniu peelingu ( skóra nadal jeszcze delikatnie złuszczała się nawet po zakończeniu 3 tygodniowej kuracji ) zaczęły zachodzić pozytywne zmiany, teraz po tych " intruzach " niemal nie zostało i śladu, skóra promienieje, jest wygładzona, ujędrniona, lepiej wchłania kosmetyki pielęgnacyjne - zupełnie inna sprawa!


Cena - 33 zł / 40 ml

Ocena - 5/5

Dostępność - SuperPharm, apteki.

Podsumowanie

Peeling glikolowy 12% Le'Maadr A mojej mieszanej skórze, z rozszerzonymi porami, tendencją do nadmiernego przetłuszczania się i powstawania niedoskonałości, posłużył idealnie! Nawet nie podejrzewałam, że kuracja będzie na tyle łagodna dla skóry i tak skuteczna w działaniu, efekty końcowe przewyższyły moje oczekiwania - uzyskałam gładką, miękką i delikatną cerę pełna blasku.
Cena jest nadzwyczajnie przyjazna - 3 tygodniowa kuracja wynosi niecałe 17 zł!!!
Swoją tubkę chowam do wiosny, a Wam bardzo polecam wypróbować!

Stosowaliście peeling glikolowy Le'Maadr`a?
A może macie swoje sprawdzone kwasy, które zapewniają równie wspaniałe efekty?'
Podzielcie się swoimi opiniami :)
Miłego wieczoru :)