Witajcie Słoneczka :)
Kolejny miesiąc wypełniony po brzegi aktywnością - październik nie jest dla mnie łaskawy pod tym względem, a czas... ucieka przez palce. Już przysięgałam sobie, że będę się trzymać zaplanowanych czynności i terminów, ale zawsze coś " wyskoczy " i wszystko trzeba planować od nowa :) Też tak macie?
Wrześniowe denko też było planowane, miało okazać się na początku października :) Opakowania po zużytych we wrześniu kosmetykach ładnie spakowałam do pudła i... nijak nie mogłam się zabrać za focenie :)
Trocha mi tego uzbierało się. Zużyte we wrześniu kosmetyki wraz z wyrzutkami, które skończyły swój żywot wraz z zakończeniem terminu przydatności.
No to lecimy po kolei! Przypomnę, że recenzowane produkty mają podlinkowane tytuły kierujące do notek :)
Najel Savon D`Alep - Mydło Aleppo z Olejem z czarnuszki - 100 g, cudowne mydełko, które zużyliśmy całą rodziną z wielką przyjemnością! Zapach ma neutralny, więc bez obaw mogą po niego sięgać nawet osoby, nie przepadające za specyficznym aromatem Aleppo :) Delikatne, skuteczne, bezpieczne, a przy tym wydajne. Więcej przeczytacie w recenzji.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Body Club Mydło glicerynowe Magnolia i Nagietek -100 g, no cóż mogę powiedzieć, wspaniale pachniało, zapach wręcz nieziemski! Delikatnie skórę traktowało, dobrze oczyszczało, nie przesuszało :) Gorzej było z wydajnością, zniknęło w ciągu niespełna dwa tygodnie. Minusem jest to, że się łamie, gdy zostaje zużyte do połowy - rozpada się na kilka części, a to utrudnia jego stosowanie, tym nie mniej lubię.
The Secret Soap Store Mydło naturalne z Różą - 250 g, to mydełko, które zachwyca zarówno zapachem, jak i działaniem. Zawiera oleje naturalne i oliwę z oliwek, co prawda EDTA też, ale mi to nie przeszkadza. Rozdrobnione płatki róży, w nim zatopione, delikatnie masują skórę. Pod wpływem ciepła mydło intensywniej pachnie, naturalną różą - coś wspaniałego! Początkowo kostka jest nieporęczna, jakby nie patrzeć ma 250 g, ale później jest coraz lepiej :) Cenowo - korzystny zakup.
Czy kupię ponownie - TAK!!! obydwa
Apart Natural Bioflavon - Nektar do kąpieli liczi i żurawina - 750 ml, to kolejny, kąpielowy przyjemniaczek o bardzo przyjemnym, relaksującym aromacie. Prócz pięknego zapachu oferuje puszystą pianę, zmiękcza wodę i skórę też. Nie podrażnia, nie wysusza skóry, nie uczula. Na skórze zapach utrzymuje się przez dłuższy czas, co lubię. Dostępność szeroka, a cena niska, warto wypróbować ;)
Czy kupię ponownie - TAK!
Simple Regeneration Regenerująco-odmładzający krem do okolic oczu - 15 ml, bardzo wydajny krem, który, mimo iż niczego nadzwyczajnego nie robił, dobrze spełniał podstawowe funkcje. Nawilżał i wygładzał skórę w okolicy oczu, nie obciążał, nie podrażniał, nie powodował zaczerwienienia. Wygodny aplikator ułatwiał aplikację, a miękka tubka, pozwoliła na zużycia całego kosmetyku do ostatniej kropli. Pisałam o nim - link w nazwie.
Czy kupię ponownie - Może...
Simple Regeneration Regenerująco-odmładzający krem na noc z Zieloną herbatą - 50 ml, całkiem fajny krem, który pomógł mi uporać się z przesuszeniem skóry. Jest lekki, kremowo-żelowy, wchłania się całkowicie, nie natłuszczając ani nie pozostawiając żadnej wyczuwalnej warstewki na skórze. Brakuje mi w nim jedynie zapachu, wolę, gdy kremy ładnie pachną ;) Opakowanie i dozownik na plus, cenowo tez jest przyjemnie, wydajność bardzo wysoka!
Czy kupię ponownie - TAK
Dax Cosmetics Perfecta Professional - Dekoder Genów Młodości 25+ - 50 ml, wiem, że przedział wiekowy zupełnie nie mój, ale co tam, wypróbowałam i zużyłam... z przyjemnością. Kremy Perfecta są mi znane od lat, zawsze świetnie wpisywały się w moje preferencje i zaspokajały potrzeby skóry. Tak też było i tym razem. Ładnie, bardzo ładnie i świeżo pachniał, zauroczył lekką konsystencją i błyskawicznym wchłanianiem. Stosowałam go na dzień i na noc też, jak kiedy, różnie bywało. Nie zauważyłam jakichś nadzwyczajnych efektów, ale skóra była dobrze nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku. Pod makijaż idealny, a słoiczek jest przeuroczy - uwielbiam szklane opakowania kosmetyków. Może o nim napiszę pełną recenzję, jeśli znajdę czas :)
Czy kupię ponownie - TAK
AA Oceanic Intensive Therapy - Esencja na zmarszczki mimiczne - 30 ml, zawieruszyło się opakowanie z resztką cudnej esencji, której, niestety, już w sprzedaży nie ma... A szkoda, bo świetnie działała, zapewniała ochronę przeciwsłoneczną i przyjemnie pachniała. regularnie stosowana delikatnie wygładzała zmarszczki i ujędrniała skórę. Lekka konsystencja świetnie wchłaniała się w skórę, nie obciążała, ani nie kleiła jej. Stosowałam " miejscowo " - czyli tylko na zmarszczki. Smuteczek...
Czy kupię ponownie - już NIE
Gold Water Blue Gen Factor No 02 - Bioaktywny krem regeneracyjny - 40 ml, to już moja druga tubka, co świadczy o tym, iż krem ten był moim ulubieńcem. W sumie nie stosowałam go jako kremu, ale jako opatrunku na różnorodne " dolegliwości " skórne. Pomagał zniwelować niedoskonałości, goił poparzenia, w tym słoneczne, koił podrażnienia i zaczerwienienia, pomagał uporać się z wysypką, w tym alergiczną... Ratował nie raz wszystkich domowników. Ojej, miał mnóstwo zalet i bardzo wysoką wydajność, co przyćmiewało wysoką cenę. Ostatnio odkryłam, że firma zniknęła!!! Ani na faceboou, ani strony internetowej nie ma, po małym rozeznaniu dowiedziałam się, że były pewne kłopoty, na szczęście nie związane z jakością produktów, które tworzyły - wielka szkoda! Tak pięknie się zapowiadało. Mam jeszcze opakowanie Gen Faktora 4, o podobnych i bardziej rozbudowanych " możliwościach " - dobrze mieć zapasy :)
Czy kupię ponownie - z powodów oczywistych NIE
Eubiona Żel oczyszczający z bio-aloesem i owocem granatu - 125 ml, o którym pisałam nie tak dawno, jest moim ulubieńcem. Dobrze sprawuje się ze swoim zadaniem precyzyjnie myjąc i oczyszczając skórę z makijażu, sebum oraz zanieczyszczeń. Nie podrażnia, nie wysusza, nie szczypie w oczy, tak! zmywałam nim także maskarę :) Jego zapach bardzo mi przypadł do gustu, a delikatna świeżość, którą zapewniał po użyciu, sprawiała, że skóra oddychała!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Himalaya Herbals Neem Face Pack - Maska z miodli indyjskiej - 75 ml, była pierwszym moim produktem tej marki. Maska bardzo dobrze odżywiała, oczyszczała i ujednolicała skórę, pory, po jej użyciu, stawały się niemal niewidoczne, a skóra nabierała promienności i zdrowego wyglądu. Nie wiem w jakim stopniu przyczynia się do zapobiegania powstawaniu niedoskonałości, bo stosowałam ją nieregularnie, ale faktycznie usuwała sebum i odblokowywała zatkane pory fantastycznie. Zapachem ani konsystencją nie zachwycała, ale przy tak skutecznym, natychmiastowym działaniu, nie ma to szczególnego znaczenia ;)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Piz Buin Allergy Lotion SPF 30 - 200 ml, mój ulubieniec od lat! Mleczko pomaga zapobiegać alergiom słonecznym, które nie są dla mnie obce. Od kiedy go stosuję, głównie na początku letniego sezonu, zapomniałam o wysypce spowodowanej promieniami słonecznymi :) Gdy skóra jest już lekko muśnięta słońcem, wprowadzam inne przeciwsłoneczne produkty. Mleczko świetnie pachnie, ma lekką konsystencje, dobzre wnika w skórę i skutecznie ją chroni. Atutem jest jego odporność na wodę i pot, więc zyskuje na wydajności - aplikacji nie trzeba często powtarzać. Resztkę, która po lecie została, wykorzystałam do masowania stóp - w tej roli równie dobrze się spisało :)
Czy kupię ponowne - TAK!!!
Dax Cosmetics Perfecta SPA - Masło do ciała antycellulitowe - 225 ml, kupione całkiem przypadkowo ale okazało się strzałem w 10! Przyjemnie pachnie pomarańczą i wanilią, nie jest to zapach naturalny, ale bardzo fajny, kojący i otulający. Konsystencja gęsta, ale nie zbita, przy kontakcie ze skórą stawało się lekkie i delikatne. Świetnie rozprowadzało się po ciele, nie natłuszczało, ale zostawiało delikatny film ochronny. Nie kleiło, nie zapychało, ani nie obciążało skóry. Niewiele go trzeba na jedną aplikację, więc wydajność oceniam jako wysoką. Cena też przyjemna ;)
Czy kupię ponownie - TAK
Lactacyd Femina Hydro Balance - Emulsja Do Higieny Intymnej - 200 ml, świetna alternatywa dla żelu. Jest o wiele lżejsza, pięknie pachnie, dobrze myje i odświeża. Nie podrażnia delikatnych okolic, nie powoduje dyskomfortu. Jak radzi sobie z łagodzeniem podrażnień - nie powiem, bo takowych dolegliwości nie miałam. Wydajność na plus, buteleczka wystarczyła na 1,5 miesiąca regularnego stosowania.
Czy kupię ponownie - TAK!
BeBeauty Peeling do stóp złuszczający - 75 ml, kupiłam z czystej ciekawości, bo uważam, że peelingi dedykowane stopom nie są niezbędnym produktem. Peeling BeBeauty mnie w tym przekonaniu utwierdził. Zużywałam go całe wieki... Choć nie był zły, miał fajną konsystencje i dużo drobinek, fajnie masował, ale z pewnością nie złuszczał skóry, już o zgrubieniach nie wspomnę. Owszem, jako produkt wykańczający, po użyciu pumeksu, wieńczył dzieło ładnie wygładzając skóre. Przesuszał moje stopy, nie nawilżał.
Czy kupię ponownie - NIE
L'Occitane en Provence Odświeżająca mgiełka Werbena - 50 ml, była, według mnie, cudownym produktem. Dobrze się rozpylała, delikatnie i równomiernie układając się na skórze, zapewniała ładny, bardzo świeży, orzeźwiający zapach, co prawda trocha szybko ulatniał się ze skóry, ale taki już urok mgiełek. Dodatkową zaletą było delikatne działanie nawilżające - stosowałam ją głownie na twarz, zamiast wody termalnej, i w tym celu służyła genialnie. Nie ściągała skóry, nie wysuszała - polubiłam ją bardzo! Nie wiem jak długo będzie jeszcze dostępna, bo pochodzi z linii limitowanej, ale na razie jest dostępna, muszę zrobić zapas :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Garnier Mineral Deodorant Invisible 48h Anti-Marks Roll-On - 50 ml, który nabyłam po wypróbowaniu fantastycznej wersji w sprayu. Kulkowy też sprawdzał się u mnie bardzo fajnie - po aplikacji szybko wysycha, bardzo ładnie oraz intensywnie pachnie, zapach utrzymywał się na skórze przez cały dzień! Uwielbiam go. Jeśli chodzi o ochronę, również jestem zadowolona, żadnego nieprzyjemnego zapachu w ciągu dnia ( i wieczoru ) nie wyczuwałam. Nie oferował plam na ubraniach, nie podrażniał, ani nie uczulał. Podekscytowana kupiłam dwie kuleczki, tyle że w wersji zielonej i... niestety już tak dobrze u mnie się nie sprawdzają.
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Balm Balm 100% Organic Ylang Ylang Eau De Parfum - 33 ml, ta woda perfumowana wpadła mi w oko u Patrycji z Kosmetycznej Wyspy i choć Patrycja mnie ostrzegała o jego specyficzności, skusiłam się na wymiankę - takim oto cudem trafiła do mnie i sprawiła, że przestałam przepadać za aromatem Ylangu :) Balm Balm ma w swojej ofercie 7 zapachów, jeśli się nie mylę, Ylang Ylang jest jednym z nich, można je stosować osobno lub mieszać ze sobą - tworząc własną kompozycję. Może gdybym miała więcej, mieszała i stosowałam, zapach solo mi nie odpowiada. Jest opisywany jako tajemniczy, seksowny, egzotyczny... żadnej tej cechy w nim nie odkryłam. Zupełnie nie mój aromat! Po kilku użyciach na ciało, wykorzystałam jako zapach do wnętrz :)
Czy kupię ponownie - NIE
Joanna Naturia Color Farba do włosów Szlachetną perłą - 2 szt., ta farba ostatnimi miesiącami ciągle gości na moich włosach, po ile wcześniej byłam z niej zadowolona bardzo, od dwóch miesięcy widzę, że kolor znacznie szybciej wypłukuje się. Dam sobie na razie z nią spokój, ale pewnie wrócę do niej jeszcze nie raz, bo jest bezproblemowa w używaniu, nie niszczy ani nie wysusza włosów, nie podrażnia skóry głowy, dostępna wszędzie. Kolor, po trzech myciach, jest śliczny.
Czy kupię ponownie - TAK, za jakiś czas...
Batiste Suchy szampon Wild - 200 ml, nie raz uratował moją fryzurę w " nagłych " sytuacjach :) Nie wyobrażam sobie nie mieć tego produktu pod ręką, bo na moich włosach fantastycznie sprawdza się! Mam kilka wersji, Wild był jednym z najbardziej lubianych, a to ze względu na zapach - jest bardzo przyjemny, utrzymany w orientalnych nutach, wyróżniający się trwałością oraz intensywnością. Po jego użyciu perfumy były już zbędne ;) Szampon momentalnie odświeżał fryzurę, szczególnie grzywkę, wszystkie posiadaczki grzywek wiedzą, jak szybko traci ona świeżość, a tu psik, i ponownie wygląda jak świeżo po umyciu :) Wydajność bardzo wysoka! Nie stosowałam regularnie, nic nie zastąpi tradycyjnego mycia, ale tylko przy konieczności. Bieli włosy, ale w moim przypadku to zaleta, szczególnie gdy zjawiają się odrosty - minimalizuje ich widoczność :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Bourjois Voulme Fast & Perfect Mascara - Rotacyjny tusz do rzęs - 9 ml, nabyłam tuż po jego wyjściu na nasz rynek, ale było to chyba z dwa lata temu :) Lezakował, czekał na swoją kolej, a gdy przyszła, okazało się, że już nie za bardzo nadaje się do użytku. Używałam go dosłownie przez tydzień, a następnie ... wysechł w tempie ekspresowym :( Nauczka będzie. Ciekawy pomysł z tą obrotową szczoteczką, całkiem fajnie się sprawdza w praktyce. Równomiernie nakładała tusz i ładnie rozdzielała rzęsy. Tylko tyle mogę powiedzieć po tygodniu stosowania.
Czy kupię ponownie - NIE, już niedostępna
Coslys Gel dentifrice dents & gencives sensibles - 5 g, miniatura organicznego żelu do wrażliwych zębów i dziąseł. Przyjemny skład, dobry smak i delikatne działanie sprawiły, że nabrałam ochoty na wersję pełnowymiarową.
Czy kupię ponownie - TAK
Stara Mydlarnia TEA-maska do twarzy Algae Thalasso - 25 g, to maska do twarzy typu peel-off, za którymi w sumie nie przepadam, ale kupiłam ją ze względu na zawartość alg, lubię kosmetyki z algami. Nie zdążyłam wypróbować, termin już się skończył, więc muszę powtórzyć zakup :)
Czy kupę ponownie - TAK
I to by było na tyle moje Drogie :)
Znacie któreś produkty z mojego denka?
Jak u Was sprawdzają się?
Podzielacie moje zdanie, czy macie zupełnie inne?
Miłej niedzieli :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simple Regeneration. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simple Regeneration. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 października 2014
Pożegnane we wrześniu - denko w minirecenzjach :)
Etykiety:
AA,
Apart,
Batiste,
Body Club,
Bourjois,
Dax Cosmetics,
denko,
Eubiona,
Garnier,
Himalaya Herbals,
L`Occitane en Provence,
Lactacyd,
Najel,
Perfecta,
Piz Buin,
Simple,
Simple Regeneration,
The Secret Soap Store
wtorek, 1 lipca 2014
Simple Regeneration Regenerująco-odmładzający krem do okolic oczu
Witajcie Słoneczka :)
Powitaliśmy już lipiec, czas leci nieubłaganie, lato, niby, w pełni, a słonecznej pogody jak na lekarstwo :) Mam nadzieje, że w końcu już się ustabilizuje - weekend zapowiada się słonecznie, a to cieszy i daje motywację do działania!
O konieczności stosowania kremów pod oczy, czy na ich okolicę, rozpisywać się nie będę, od kilku dobrych lat stosuję je systematycznie, zmieniając jedynie produkty, bo delikatna skóra wokół oczu też ma swoje potrzeby, czasem jest bezproblemowa, innymi razy wymaga więcej troski, a i wiek robi swoje, mimiczne zmarszczki, to nie choroba, ale można spowolnić ich powstawanie i nieco spłycić już istniejące, co z powodzeniem robi krem Simple Regeneration - regenerująco-odmładzający krem do pielęgnacji skóry wokół oczu, który stosuję od ponad dwóch miesięcy.
Słów kilka od producenta
Simple Regeneration regenerująco-odmładzający krem do pielęgnacji skóry wokół oczu zawiera specjalną mieszankę składników, które pomagają odbudować i chronić delikatną skórę wokół oczu.
Idealny nawet dla wrażliwej cery.
Linia Simple Regeneration to kosmetyki zwalczające objawy przedwczesnego starzenia skóry - gdy Twoja skóra wygląda młodo, Ty też czujesz się zdrowsza i szczęśliwsza!
Powitaliśmy już lipiec, czas leci nieubłaganie, lato, niby, w pełni, a słonecznej pogody jak na lekarstwo :) Mam nadzieje, że w końcu już się ustabilizuje - weekend zapowiada się słonecznie, a to cieszy i daje motywację do działania!
O konieczności stosowania kremów pod oczy, czy na ich okolicę, rozpisywać się nie będę, od kilku dobrych lat stosuję je systematycznie, zmieniając jedynie produkty, bo delikatna skóra wokół oczu też ma swoje potrzeby, czasem jest bezproblemowa, innymi razy wymaga więcej troski, a i wiek robi swoje, mimiczne zmarszczki, to nie choroba, ale można spowolnić ich powstawanie i nieco spłycić już istniejące, co z powodzeniem robi krem Simple Regeneration - regenerująco-odmładzający krem do pielęgnacji skóry wokół oczu, który stosuję od ponad dwóch miesięcy.
Słów kilka od producenta
Simple Regeneration regenerująco-odmładzający krem do pielęgnacji skóry wokół oczu zawiera specjalną mieszankę składników, które pomagają odbudować i chronić delikatną skórę wokół oczu.
Idealny nawet dla wrażliwej cery.
- bez sztucznych substancji zapachowych
- bez barwników, bez zbędnych substancji chemicznych mogących podrażniać skórę
- przebadany dermatologicznie
Linia Simple Regeneration to kosmetyki zwalczające objawy przedwczesnego starzenia skóry - gdy Twoja skóra wygląda młodo, Ty też czujesz się zdrowsza i szczęśliwsza!
- 0 substancji zapachowych i barwników
- 2 witaminy : prowitamina B5, witamina E – zmiękczają, wygładzają i poprawiają kondycję skóry
- 6 składników odżywczych:
- wyciąg z Zielonej herbaty – zwalcza objawy przedwczesnego starzenia skóry
- wyciąg z grzyba Fomes Officinalis i Ginko Biloba – oczyszcza i regeneruje
- masło Shea – odżywia i utrzymuje nawilżenie
- β-glukan z owsa i alantoina – delikatnie łagodzi i redukuje nadwrażliwość
Tubka z kremem jest zapakowana w tekturowe pudełko, szata którego bardzo mi podoba się, i to właśnie ona w dużej mierze zdecydowała o wyborze tego kremu - minimalistyczna, ładna, ekologiczna, charakterystyczna dla tej linii kosmetyków.
Na pudełku znajdziemy wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu, co prawda w języku angielskim, ale dystrybutor postarał się o przetłumaczenie najważniejszego, czyli sposobu użycia oraz nazwy produktu.
Nie mogło zabraknąć pełnego składu, pojemności - 15 ml, oraz terminu ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia.
Nie mogło zabraknąć pełnego składu, pojemności - 15 ml, oraz terminu ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia.
Tubka jest utrzymana w takim samym stylu, jak pudełko, nie tylko ładnie prezentuje się, ale jest również bardzo wygodna w użyciu - została wykonana z białego, miękkiego, matowego tworzywa, dzięki któremu nie wyślizguje się z rąk, co prawda trudno kontrolować stopień zużycia kosmetyku, ale, jak już nie raz pisałam, dla mnie to nie jest ważna cecha.
Bardzo wielki plus za wspaniały aplikator, tego typu aplikatory najbardziej lubię w kremach pod oczy - gwarantują precyzję podczas aplikacji i bardzo ułatwiają dawkowanie kremu. Aplikator jest długi i cienki, miękka, elastyczna tubka - przyjemna w obsłudze, pozwala wydostanie nawet maluteńkiej porcji kremu.
Otwór dozujący nie jest zbyt wielki, ani też za mały, w sam raz, a szczelnie zakręcany korek zapewnia porządną ochronę kosmetykowi oraz zapobiega jego wydostaniu się z tubki bez potrzeby, co szczególnie jest ważne podczas podróży czy wyjazdu. Tubka jest malutka, z pewnością nie zajmie wiele miejsca w kosmetyczce :)
Krem ma nieco gęstą, a jednocześnie lekką, kremowo-żelową konsystencję i delikatny, mleczny kolor.
Zapach bardzo ulotny, wyczuwalny jedynie przez kilka chwil podczas aplikacji, nieco świeży, odrobinę " herbaciany ", niestety prędko znika ze skóry, więc tak do końca nie da się go określić, ale jest przyjemny.
Zapach bardzo ulotny, wyczuwalny jedynie przez kilka chwil podczas aplikacji, nieco świeży, odrobinę " herbaciany ", niestety prędko znika ze skóry, więc tak do końca nie da się go określić, ale jest przyjemny.
Dzięki lekkiej konsystencji krem z łatwością rozprowadza się, ja osobiście delikatnie wklepuję go opuszkami palców, nie rozciągając cienkiej skóry, stosunkowo szybko wchłania się pozostawiając po sobie ochronną warstewkę wyczuwalną jeszcze przez kilka chwil, potem wnika w skórę całkowicie, nie natłuszczając, ani nie obciążając jej.
Co do działania, to jestem zadowolona, ten krem przypadł mi do gustu na tyle, że znalazł się w ulubieńcach maja, cudów nie robi, nie usuwa podkówek, nie niweluje obrzęków, ale w dostateczny sposób nawilża, odżywia i wygładza skórę w okolicy oczu, dzięki czemu staje się ona gładka, miękka i delikatnie napięta, przez co zmarszczki mimiczne są mniej widoczne, a może nawet nieco spłycone, co bardziej widać przy regularnym stosowaniu, wiem że ich nie usunie, ale poprawiając kondycję, elastyczność oraz stopień nawodnienia skóry z pewnością przedłuża jej młodość, opóźniając powstawanie nowych zmarszczek ;)
Wydajność ma wysoką, już dwa i pół miesiąca go stosuję, a jeszcze, wyczuwam, dużo go zostało w tubce - wystarcza na długo!
Cena - 35,90 zł / 15 ml
Dostępność - butik CincoTerra.
Podsumowując...
Jeśli poszukujecie dobrego nawilżająco-regenerującego kremu do pielęgnacji okolic oczu, a przy tym nie chcecie wiele zapłacić i móc cieszyć się wygładzoną, promienną oraz zadbaną skórą pod oczami przez długi okres stosowania, to ten krem idealnie spełni Wasze oczekiwania.
Zdaję sobie sprawę z tego, iż na każdą z nas może działać inaczej, ale ja już jestem kobietą po 30-ce, wypróbowałam wiele różnorodnych produktów, w tym wysokopółkowych, na podstawie czego stwierdzam, że jest wart uwagi i wypróbowania - dobrze wygładza skórę, nie powoduje podrażnień, uczulenia, przesuszenia, idealnie nadaje się pod makijaż, zapewnia komfort i dobry wygląd.
Znacie produkty marki Simple?
A może stosowaliście ten krem?
Miłego wieczoru :)
sobota, 31 maja 2014
Nocna regeneracja z Simple Regeneration Green Tea
Witajcie Słoneczka :)
W sobotę zazwyczaj lubię sobie pospać godzinkę - dwie dłużej, sen to zdrowie, najlepszy i najtańszy kosmetyk świata, a mi ostatnio, ze względu na pracę i nadmiar obowiązków, bardzo go brakuje, wspomagam się więc skutecznymi kosmetykami, które nie tylko pielęgnują moją skórę, ale również pomagają zachować/przedłużyć młodość na dłużej :)
Ponad półtora miesiąca nocną straż pełni Simple Regeneration - Regenerująco-odmładzający krem na noc z Zieloną herbatą który przywędrował do mnie wprost z butiku Cinco Terra.
Simple to kosmetyczna marka uważana za N 1 w Wielkiej Brytanii, czy krem stał się moim numerem 1?
O tym dowiecie się z notki :)
Słów kilka od producenta
Simple Regeneration regenerująco-odmładzający krem na noc z zieloną herbatą zawiera specjalną mieszankę składników, które pomagają ożywić i odbudować Twoją skórę w ciągu nocy.
Idealny nawet dla wrażliwej cery!
Zawiera prowitaminę B5, witaminę E, wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z grzyba Fomes Officinalis, β-glukan z owsa, Ginkgo Biloba, rumianek, olej z nasion ogórecznika lekarskiego i masło Shea, które działają nawilżająco, wygładzająco, tonizująco oraz pomagają zwalczać oznaki przedwczesnego starzenia.
Krem jest podany w tekturowym pudełeczku, które swoim wyglądem przyciąga wzrok, nie pozwalając przejść obok obojętnie, zielono - białe barwy ze srebrnymi akcentami - wzbudzają zaufanie, liczne " komunikaty " informują o najważniejszych szczegółach dotyczących produktu.
Na pudełku znajdziemy opis kosmetyku, w języku angielskim, pełny skład - który naturalnością nie grzeszy, choć zawiera też wiele cennych składników, sposób użycia oraz termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia.
Opakowanie kremu to lekka i poręczna, szeroka buteleczka, o pojemności 50 ml, wykonana z białego tworzywa, dla naszego komfortu została wyposażona w dozownik typu airless. Otwór dozujący dodatkowo jest zamykany zatyczką, którą można zakładać po każdym użyciu kremu, ja jednak tego nie robiłam, bo korek wystarczająco dobrze chroni kosmetyk przed zanieczyszczeniami, drobnoustrojami i wilgocią.
Otwór dozujący jest dosyć duży, choć w przypadku tego kremu jest to bardzo dobrze przemyślana wielkość - nie trzeba naciskać wiele razy, by wydostać kosmetyk, wystarczy raz, a dobrze ;)
Dozownik działa bez zarzutu, z łatwością nim posługuje się, nie zacina się, nie wydostaje dużo kremu, według mnie - w sam raz.
Co prawda nie da się kontrolować stopnia zużycia kremu, ale nie jest to dla mnie problemem, staram się zawsze mieć pod ręką następcę ;)
Buteleczka ładnie prezentuje się, jest solidnie i schłudnie wykonana, łatwa i przyjemna w użyciu, napisy w trakcie używania nie ścierają się.
Krem ma gęstą, kremową konsystencję, nieco przypominającą maść, i mleczno - białe zabarwienie. Wbrew pozorom z łatwością rozprowadza się po skórze, zmieniając się w lekką emulsję i szybko wchłania się, nie pozostawiając na jej powierzchni żadnej tłustej czy klejącej warstewki.
Zielona herbata kojarzy mi się ze świeżością, tak przynajmniej w większości kosmetyków jest " podawana ", nic więc dziwnego, że spodziewałam się świeżego, przyjemnego zapachu też w tym kremie, ale nieco się zawiodłam, krem ma nieco specyficzny zapach, mi kojarzy się z aromatem suszu zielonej herbaty :) Nie jest mdły, ani intensywny, nie przeszkadza w trakcie stosowania, szybko też ulatnia się, więc źle nie jest, chyba za bardzo się nakręciłam na orzeźwiającą moc zapachu :)
Na ten krem zdecydowałam się ze względu na stan swojej skóry, jeszcze kilka miesięcy temu borykałam się z nadwrażliwością, przesuszeniami i podrażnieniami, krem skutecznie pomógł mi uporać się z tymi problemami. Nałożony na skórę natychmiastowo zapełnia uczucie nawilżenia, komfortu i ukojenia.
Stosowany regularnie przyczynia się do poprawy wyglądu skóry, niweluje przesuszenia, zapobiega powstawaniu podrażnień i łagodzi już istniejące. Nie natłuszcza skóry, co jest dla mnie plusem, zostawia ją matową, gładką i miękką w dotyku, po nocy czasami świece się od nadmiaru sebum, ale nie przekłada się to na stan skóry w ciągu dnia.
Krem nie wywołuje u mnie żadnych skutków niepożądanych, ani podrażnień, ani zaczerwienień, ani wysypu niedoskonałości nie odnotowałam.
Wydajność oceniam jako wysoką, nie wiem ile go jeszcze zostało w butelczynie, ale niewiele go potrzebuję na jedną aplikację, więc podejrzewam, że jeszcze co najmniej przez miesiąc mi posłuży, dodam, że stosuję go na twarz i szyję, no i kawałek dekoltu :)
Cena - 33,50 zł / 50 ml
Dostępność - butik Cinco Terra
Podsumowując...
Krem na noc Simple Regeneration dobrze spełnia obietnicę producenta, nie wiem jak wygląda sprawa ze zwalczaniem przedwczesnego starzenia się, to pokaże czas, ale rzeczywiście świetnie regeneruje, nawilża, wygładza i pomaga uporać się z nadwrażliwością cery. Nie został moim numerem 1, ale jest całkiem przyjemnym kosmetykiem, nie ukrywam, że chętnie po niego sięgam.
Pełen asortyment produktów marki Simple znajdziecie w butiku Cinco Terra, ten awangardowy butik zaskakuje niesamowicie różnorodnym, niekonwencjonalnym, nawet nieco prowokującym asortymentem - znajdziecie w nim niszowe perfumy, wegańskie kosmetyki organiczne, kosmetyki do makijażu, ekskluzywne kosmetyki dla mężczyzn, niszowe kosmetyki do golenia, jak również kubeczki menstruacyjne, książki, masażery i ...urinelki - możemy teraz sikać na stojąco dziewczyny! :)
Bardzo barwne i z pewnością wyróżniające się miejsce w sieci - musicie to zobaczyć!
Znacie kosmetyki marki Simple, co o nich sądzicie?
A może macie innych ulubieńców z butiku Cinco Terra?
Miłego weekendu Kochane :*
W sobotę zazwyczaj lubię sobie pospać godzinkę - dwie dłużej, sen to zdrowie, najlepszy i najtańszy kosmetyk świata, a mi ostatnio, ze względu na pracę i nadmiar obowiązków, bardzo go brakuje, wspomagam się więc skutecznymi kosmetykami, które nie tylko pielęgnują moją skórę, ale również pomagają zachować/przedłużyć młodość na dłużej :)
Ponad półtora miesiąca nocną straż pełni Simple Regeneration - Regenerująco-odmładzający krem na noc z Zieloną herbatą który przywędrował do mnie wprost z butiku Cinco Terra.
Simple to kosmetyczna marka uważana za N 1 w Wielkiej Brytanii, czy krem stał się moim numerem 1?
O tym dowiecie się z notki :)
Słów kilka od producenta
Simple Regeneration regenerująco-odmładzający krem na noc z zieloną herbatą zawiera specjalną mieszankę składników, które pomagają ożywić i odbudować Twoją skórę w ciągu nocy.
Idealny nawet dla wrażliwej cery!
- bez sztucznych substancji zapachowych
- bez barwników
- bez zbędnych substancji chemicznych mogących podrażniać skóręprze
- przebadany dermatologicznie
Zawiera prowitaminę B5, witaminę E, wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z grzyba Fomes Officinalis, β-glukan z owsa, Ginkgo Biloba, rumianek, olej z nasion ogórecznika lekarskiego i masło Shea, które działają nawilżająco, wygładzająco, tonizująco oraz pomagają zwalczać oznaki przedwczesnego starzenia.
- 0 substancji zapachowych i barwników
- 2 witaminy (prowitamina B5, witamina E)
- 7 składników odżywczych :
Wyciąg z Zielonej herbaty - zwalcza objawy przedwczesnego starzenia skóry
Wyciąg z grzyba Fomes Officinalis i Ginko Biloba - oczyszcza i regeneruje
Masło Shea i Olej z nasion Ogórecznika lekarskiego - odżywia i utrzymuje nawilżenie
β-glukan z Owsa i Rumianek - delikatnie łagodzi i redukuje nadwrażliwość
Linia Simple Regeneration to kosmetyki zwalczające oznaki przedwczesnego starzenia skóry.
Simple Regeneration – Gdy Twoja skóra wygląda młodo, Ty też czujesz się zdrowsza i szczęśliwsza!
Krem jest podany w tekturowym pudełeczku, które swoim wyglądem przyciąga wzrok, nie pozwalając przejść obok obojętnie, zielono - białe barwy ze srebrnymi akcentami - wzbudzają zaufanie, liczne " komunikaty " informują o najważniejszych szczegółach dotyczących produktu.
Na pudełku znajdziemy opis kosmetyku, w języku angielskim, pełny skład - który naturalnością nie grzeszy, choć zawiera też wiele cennych składników, sposób użycia oraz termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia.
Opakowanie kremu to lekka i poręczna, szeroka buteleczka, o pojemności 50 ml, wykonana z białego tworzywa, dla naszego komfortu została wyposażona w dozownik typu airless. Otwór dozujący dodatkowo jest zamykany zatyczką, którą można zakładać po każdym użyciu kremu, ja jednak tego nie robiłam, bo korek wystarczająco dobrze chroni kosmetyk przed zanieczyszczeniami, drobnoustrojami i wilgocią.
Otwór dozujący jest dosyć duży, choć w przypadku tego kremu jest to bardzo dobrze przemyślana wielkość - nie trzeba naciskać wiele razy, by wydostać kosmetyk, wystarczy raz, a dobrze ;)
Dozownik działa bez zarzutu, z łatwością nim posługuje się, nie zacina się, nie wydostaje dużo kremu, według mnie - w sam raz.
Co prawda nie da się kontrolować stopnia zużycia kremu, ale nie jest to dla mnie problemem, staram się zawsze mieć pod ręką następcę ;)
Buteleczka ładnie prezentuje się, jest solidnie i schłudnie wykonana, łatwa i przyjemna w użyciu, napisy w trakcie używania nie ścierają się.
Krem ma gęstą, kremową konsystencję, nieco przypominającą maść, i mleczno - białe zabarwienie. Wbrew pozorom z łatwością rozprowadza się po skórze, zmieniając się w lekką emulsję i szybko wchłania się, nie pozostawiając na jej powierzchni żadnej tłustej czy klejącej warstewki.
Zielona herbata kojarzy mi się ze świeżością, tak przynajmniej w większości kosmetyków jest " podawana ", nic więc dziwnego, że spodziewałam się świeżego, przyjemnego zapachu też w tym kremie, ale nieco się zawiodłam, krem ma nieco specyficzny zapach, mi kojarzy się z aromatem suszu zielonej herbaty :) Nie jest mdły, ani intensywny, nie przeszkadza w trakcie stosowania, szybko też ulatnia się, więc źle nie jest, chyba za bardzo się nakręciłam na orzeźwiającą moc zapachu :)
Na ten krem zdecydowałam się ze względu na stan swojej skóry, jeszcze kilka miesięcy temu borykałam się z nadwrażliwością, przesuszeniami i podrażnieniami, krem skutecznie pomógł mi uporać się z tymi problemami. Nałożony na skórę natychmiastowo zapełnia uczucie nawilżenia, komfortu i ukojenia.
Stosowany regularnie przyczynia się do poprawy wyglądu skóry, niweluje przesuszenia, zapobiega powstawaniu podrażnień i łagodzi już istniejące. Nie natłuszcza skóry, co jest dla mnie plusem, zostawia ją matową, gładką i miękką w dotyku, po nocy czasami świece się od nadmiaru sebum, ale nie przekłada się to na stan skóry w ciągu dnia.
Krem nie wywołuje u mnie żadnych skutków niepożądanych, ani podrażnień, ani zaczerwienień, ani wysypu niedoskonałości nie odnotowałam.
Wydajność oceniam jako wysoką, nie wiem ile go jeszcze zostało w butelczynie, ale niewiele go potrzebuję na jedną aplikację, więc podejrzewam, że jeszcze co najmniej przez miesiąc mi posłuży, dodam, że stosuję go na twarz i szyję, no i kawałek dekoltu :)
Cena - 33,50 zł / 50 ml
Dostępność - butik Cinco Terra
Podsumowując...
Krem na noc Simple Regeneration dobrze spełnia obietnicę producenta, nie wiem jak wygląda sprawa ze zwalczaniem przedwczesnego starzenia się, to pokaże czas, ale rzeczywiście świetnie regeneruje, nawilża, wygładza i pomaga uporać się z nadwrażliwością cery. Nie został moim numerem 1, ale jest całkiem przyjemnym kosmetykiem, nie ukrywam, że chętnie po niego sięgam.
Pełen asortyment produktów marki Simple znajdziecie w butiku Cinco Terra, ten awangardowy butik zaskakuje niesamowicie różnorodnym, niekonwencjonalnym, nawet nieco prowokującym asortymentem - znajdziecie w nim niszowe perfumy, wegańskie kosmetyki organiczne, kosmetyki do makijażu, ekskluzywne kosmetyki dla mężczyzn, niszowe kosmetyki do golenia, jak również kubeczki menstruacyjne, książki, masażery i ...urinelki - możemy teraz sikać na stojąco dziewczyny! :)
Bardzo barwne i z pewnością wyróżniające się miejsce w sieci - musicie to zobaczyć!
Znacie kosmetyki marki Simple, co o nich sądzicie?
A może macie innych ulubieńców z butiku Cinco Terra?
Miłego weekendu Kochane :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)








