Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jovees Ayurveda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jovees Ayurveda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

Ulubieńcy Dobre Dla Urody - luty 2015

Witajcie Słoneczka ;)
Już dziś możemy zaczynać świętować - w tym roku mamy nie tylko jeden dzień, ale cały Kobiecy weekend dla siebie :)
A tak na serio, święto to my możemy mieć zawsze, kiedy tylko tego zapragniemy. Tym nie mniej, Dzień Kobiet uważam za bardzo miłe, pozytywne i romantyczne święto, które pamiętam od małego. Na odmianę od wielu " nowoczesnych świąt ", ot chociażby Walentynek, Dzień Kobiet to już swoista tradycja znana... od wieków :)
Z dzieciństwa kojarzy mi się ono z czerwonymi goździkami, balonami, pysznym tortem oraz innymi wspaniałymi prezentami, którymi obdarowywał nas tato. W szkole były już kwiaty, kartki i prezenty od kolegów z klasy, potem ster przejęły koledzy z pracy, chłopaki... A już od dziesięciu lat, prezenty i niespodzianki, nie tylko " z okazji..." sprawia mi maż :)

Jak już jesteśmy przy miłych wspomnieniach, pełnych cudownych wrażeń i emocji... przedstawię Wam, przy okazji, swoich ulubieńców kosmetycznych.
Ulubieńcy te cudownie mi służą od dłuższego czasu i z pewnością pozostawią po sobie miłe wspomnienia, a może nawet smutek... jeśli kolejnego egzemplarza nie da się kupić, z jakiejkolwiek przyczyny :)

Tak oto prezentuje się lutowa gromadka NAJlepszych kosmetyków, które troszczą się o moje włosy, twarz, usta i... zmysły :)
Opowiem w kilku zdaniach o każdym z nich, by móc Wam przybliżyć ich walory oraz cechy uzależniające.
Produkty, które były recenzowane na blogu, są podlinkowane, więc jeśli Was zainteresuje którykolwiek z nich, klikajcie, czytajcie, oglądajcie...

Moje włosy, mimo iż są niewybredne, wymagają porządnej pielęgnacji. Farbowanie, do którego używam farb chemicznych, osłabia je. By zadbać o ich prawidłową kondycję sięgam po produkty mające na celu, między innymi, porządnie nawilżyć i odżywić kosmyki. Od dłuższego czasu stosuję Odżywczy balsam do włosów Cannabis z Econopie i już czuję, że się uzależniłam. Ale nie od konopi... :) Balsam cudownie służy moim włosom, wygładza, nawilża, regeneruje, a przy tym ładnie je pogrubia. Zapachem jestem oczarowana, ale więcej napiszę w recenzji, którą planuje na przyszły tydzień :)

Maseczki są nieodłączną częścią mojej pielęgnacji. Raz, a czasem, jeśli skóra potrzebuje, to i dwa rzazy w tygodniu, stosuję te zbawienne mieszanki na swoją skórę. Skoncentrowane formuły oraz świetnie skomponowane składniki, w błyskawicznym tempie poprawiają wygląd i kondycję skóry. Maska Jovees Ayurveda idealnie służy mojej mieszanej skórze, która w lutym mocno się buntowała. Jednego dnia opływała sebum, a kolejnego stawała się wrażliwa i zaczerwieniona. Maska ma działanie przeciwbakteryjne, bowiem zawiera ekstrakt z drzewa herbacianego i goździków. Prócz tego ma w sobie wiele dobrego, a więc doskonale troszczy się o skórę tłustą i wrażliwą też. Uwielbiam swoją skórę po użyciu tej maski - promienna, czysta, miękka jak aksamit!

Wieczorowej pielęgnacji skóry poświęcam najwięcej czasu. Po dokładnym demakijażu, myciu oraz oczyszczeniu oferuje jej porządną porcję ... rozkoszy w postaci masażu z olejkiem. Olejki na razie zdetronizowały kremy, a jednym z najulubieńszych jest olejkowe serum z rokitnikiem i dziką różą Beyond Organic Skincare. Składniki w nim zawarte cudownie nawilżają skórę, wygładzają i dodają jej promienności. Stosowane na dłuższą metę, przyczynia się do spłycenia zmarszczek mimicznych i poprawy kondycji skóry. Powiem Wam szczerze, że od kiedy wprowadziłam na stałe do swojej pielęgnacji " olejkowe wieczory", zauważyłam znaczącą poprawę wyglądu skóry. Niedoskonałości pojawiają się teraz coraz rzadziej, a i sama cera wygląda znacznie lepiej - wow!

Smarowidełka do ust, to absolutny niezbędnik, który jest przy mnie wszędzie. Balsam do ust z 24 karatowym złotemVedary, ze względu na formę aplikacji, stosuję wyłącznie będąc w domu. Nawet nie przeszkadza mi paluchowa aplikacja, bo słoiczek jest szeroki i wygodny. W słoneczku widać drobinki złota, ale tak naprawdę uwielbiam go za konsystencję, boski zapach i działanie. Natychmiastowo zmiękcza usta, wygładza je, nawilża, odżywia, zapewnia uczucie delikatności i, co najważniejsze, jest zupełnie niewyczuwalny na ustach :) Doskonale chroni nawet podczas mrozu, no i jest bardzo wydajny, na szczęście!, bo go uwielbiam!

Ta cudowna odżywcza pomadka-błyszczyk Celia Care jest u mnie naprawdę długo! Niech Was nie przerażą te drobiny, na ustach są widoczne jedynie w słonecznych promieniach i to w postaci subtelnych refleksów. Zresztą możecie zobaczyć w recenzji, jak wygląda na ustach - jest zdjęcie bez lampy i z nią :) Coś wspaniałego! Jest moją absolutną faworytką i w dodatku mega wydajną ;) Kosztuje ok. 12 zł ale spokojnie może dorównywać wysokopółkowym okazom dodatkowo z zerem za 12 :) Upiększa, nawilża, wygładza, odżywia i powoli, równomiernie się ściera - z nią usta zawsze wyglądają fantastycznie, nie tylko tuż po aplikacji! Boska!

Avon Luck for Her jest moim odkryciem 2014 roku w kategorii zapachy. Już dawno żaden słodki zapach tak nie zawrócił mi w głowie. Co dziwne, nie nudzi się nawet po długim czasie stosowania. Mam wrażenie, że zawsze pachnie jakoś inaczej... Pisałam, pokazywałam, przedstawiałam... klikajcie i czytajcie, a jeśli spotkacie na swojej drodze - koniecznie powąchajcie :) Cudowny zapach za kilkadziesiąt złotych :)

Którego z moich ulubieńców znacie?
Powiedźcie czy me zdanie podzielacie?
A które kosmetyki zostały Waszymi ulubieńcami w lutym?
Kolorówka czy pielęgnacja dominuje?
Kochane Moje Czytelniczki, Odwiedzające i przypadkowo wpadające tu KOBITKI
Już dziś składam Wam serdeczne życzenia z okazji Dnia Kobiet!
Życzę, aby święto w Waszym życiu było codziennie.
By uśmiech nigdy nie znikał z Waszych twarzy, a w sercu panowało dobro.
  Szczęścia, zdrowia, pomyślności i spełnienia wszelkich Waszych marzeń, życzeń, zachcianek...
      Niech faceci się wykażą i sprezentują Wam NAJpiękniejsze prezenty wszech czasów
                        Buziaki przesyłam i życzę udanego Weekendu Kobiet :)                           
                                     

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Jovees Ayurveda - naturalna maska przeciwtrądzikowa i antyseptyczna

Witajcie Słoneczka :)
Pierwszy dzień grudnia mija pod znakiem mrozu i ostrego chłodu. I choć w moich okolicach śniegiem jeszcze nie poprószyło, już czuć w powietrzu nadejście zimy.
Zimowy okres w pielęgnacji twarzy nie wyznacza się u mnie jakoś nadzwyczajnie. W chwili obecnej nadal borykam się z nadmiernym przetłuszczaniem skóry, a więc wszystkie ulubieńce wspomagające dobrą kondycje mojej mieszanej skóry, nie straciły na " wartości ", wręcz odwrotnie... ich szeregi coraz bardziej rosną w siłę :)

Mam wrażenie, że wraz z nadejściem chłodów, moja skóra zaczyna mocniej się bronic, wytwarzając dodatkowe ilości sebum. Dziwna sprawa... w minionych latach, w tym czasie, borykałam się z nadwrażliwością, a tu nadal sięgam po produkty mocno oczyszczające i zapobiegające powstawaniu niedoskonałości.
Zdecydowaną ulubienicą ostatniego miesiąca jest indyjska Maska Jovees Ayurveda którą wypatrzyłam w sklepie Bombay Bazaar.
Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z indyjskimi kosmetykami, rozpoczęłam swoją przygodę z nimi od tej maski, która sprawiła, że... zapragnęłam więcej!

Słów kilka od producenta

Jovees Ayurveda to naturalna maska przeciwtrądzikowa i antyseptyczna.
Wyjątkowo skuteczna i bezpieczna maska na problemy trądzikowe, przenaczona do cery tłustej, trądzikowej, delikatnej.
Zawiera wyciąg z drzewa herbacianego oraz goździków. Zawiera też ziemię Fullera ( Multani matti ) oraz neem i kurkumę.
Maska głęboko oczyszcza z wyprysków i leczy skórę; zmniejsza widoczność porów oraz ogranicza natłuszczanie.
Wystarczy użyć raz w tygodniu!

Składniki Aktywne: Tea Tree ( Melaleuca alternifolia ) oil 0.5%, Long pepper ( Piper longum ) oil 0.5%, Nutmeg ( Myristica fragrans ) oil 0.5%, Turmeric ( Curcuma longa ) oil 0.3%, Neem ( Melia azadirachta ) extract 0.5%, Clove ( Myrtus caryophyllus ) oil 1.0%, Kaolin ( China clay ) 15.0%, Yasad ( Ash of zincum ) 3.0%, Multani mitti ( Fuller's earth ) 0.4%, Purified water qs.

Nie wiem czy jest to pełny skład, czy rzeczywiście spis jedynie tych aktywnych składników, ale właśnie w taki sposób jest on zamieszczony na opakowaniu.

Już od samego patrzenia na składniki robi się przyjemnie :) Maseczka, prócz wspomnianych w opisie herbacianego oraz goździkowego olejków i ziemi Fullera, zawiera również olejek pieprzowy, olejek z muszkatołowca i kurkumy, a także wyciąg z Miodli indyjskiej, glinkę Kaolin, cynk oraz oczyszczoną wodę. Maseczka łączy w sobie naturalne składniki, które są doskonale znane ze swoich właściwości antyseptycznych, oczyszczających oraz wzmacniających.

Maska Jovees Ayurveda jest zamknięta w ładnej, białej tubce, o pojemności 120 g, wykonanej z miękkiego tworzywa. Dawkowanie jest istną przyjemnością, bowiem za pomocą delikatnego naciśnięcia, bez wysiłku wydostaniemy niezbędną porcję kosmetyku.
Twardy korek umożliwia stanie tubie, a dzięki solidnemu zamknięciu, zapewnia skuteczną ochronę zawartości.
Wyprofilowanie, w postaci wyraźnego wgłębienia, ułatwia otwieranie, a otwór dozujący, swoją wielkością, jest dobrze dostosowany do konsystencji maski.

Zielone elementy oraz garstka goździków na opakowaniu wnoszą odrobinę świeżości i nadają charakteru surowej bieli. Tubka dodatkowo jest zapakowana w tekturowe pudełko, na którym zostały umieszczone wszystkie podstawowe informacje dotyczące produktu. Dystrybutor, Bombay Bazaar, również postarał się o najważniejsze info w polskim języku, nie mogło zabraknąć terminu ważności oraz sposobu użycia. Bardziej rozbudowany opis znajduje się na stronie sklepu.

Maska ma stosunkowo gęstą, ale jednocześnie przyjemną, miękką konsystencje, która z łatwością rozprowadza się po skórze. Nie jest jednolita, jak krem, lecz delikatnie chropowata, z delikatnym połyskiem.
Po otwarciu tubki uwalnia się intensywny, specyficzny zapach aromatycznych, orientalnych przypraw. W sumie tak i podejrzewałam, po przeczytaniu opisu, ale nie myślałam, że aromat będzie aż tak piękny i naturalny!
Goździki zdecydowanie grają tu pierwsze skrzypce, delikatnie podbite aromatem olejku herbacianego i kurkumą, doprawione " szczyptą " olejku pieprzowego - tworzą wyrazisty aromat rodem z indyjskiego targu, niebiańsko pachnącego przyprawami :)

Maska początkowo przypomina gęsty, beztłuszczowy krem. Bez oporów, równomiernie rozprowadza się po twarzy. 
Maskę należy aplikować na dobrze oczyszczoną skórę i pozostawić na 20 minut. Zazwyczaj stosuję ją podczas kąpieli, więc nieraz zdarzyło się trzymać o 10 minut dłużej :) 
Zapach, wbrew pozorom, na skórze wcale nie jest tak mocno wyczuwalny, po aplikacji znacząco łagodnieje. 
Zaaplikowana na świeżo oczyszczoną peelingiem skórę, maska delikatnie ją szczypie, ale uczucie to nie powoduje dyskomfortu i trwa dosłownie chwilę. Gdy przed nałożeniem maski stosuję jedynie żel oczyszczający, szczypania nie odnotowuję.
Maska zawiera glinkę oraz ziemię Fullera, ale nie wysycha na skórze tak, jak większość glinek, niemal ciągle pozostaje kremowa, jedynie pod koniec czuję lekkie ściągnięcie.
Zmywam ją ciepłą, bieżącą wodą, co przychodzi z łatwością. 

Po zmyciu maski w pierwszej kolejności odczuwam niesamowitą czystość i gładkość skóry, mam wrażenie, że ona oddycha, co " czuję " nawet w głębokich warstwach skóry, nie tylko powierzchniowo - cudowne odczucie!
Po obejrzeniu efektów w lustrze, zachwytom nie ma końca! Moja skóra staje się promienna, taka " wybielona ", jednolita, gładka. Widoczne, rozszerzone pory są zminimalizowane do niemożliwości! Niedoskonałości, w postaci wyprysków czy zmian ropnych, są delikatnie podsuszone, a zaczerwienienia złagodzone. Nawet naczynka, którymi są usiane moje policzki i skrzydełka nosa, stają się mniej widoczne! 
Prócz tak piorunujących efektów maska na dłuższy czas normalizuje proces wydzielania sebum. Po pierwszym użyciu efekty utrzymywały się przez dzień - dwa, przy każdym kolejnym, ten czas ulega wydłużeniu. Chyba nie muszę mówić, że jest dla mnie cudownym odkryciem :)

Cena - 34 zł / 120 g

Dostępność - Bombay Bazaar

Podsumowując...

Maska Jovees Ayurveda zachwyciła mnie do granic niemożliwości. Niepozorna, niedroga, niby zwyczajna... ale pozory mylą! 
Jest to maska o doskonale skomponowanym składzie, skutecznym działaniu i niesamowitym zapachu.  Aby w pełni poznać jej właściwości, warto osobiście wypróbować, do czego gorąco namawiam. 
Dodatkowym atutem, jest jej wydajność. Dzięki stosowaniu raz w tygodniu, co zdecydowanie wystarcza, oraz jednorazowej porcji, wystarcza cienka warstwa, maska wystarcza naprawdę na długooo! 

Znacie markę Jovees Ayurveda?
A może macie innych ulubieńców wśród indyjskich kosmetyków?
Jeśli jeszcze nie kupowaliście w Bombay Bazaar, serdecznie zachęcam - jutro Dzień Darmowej Dostawy :)
Miłego wieczoru :*