Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2019

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost - perfekcyjna skóra w sekundę!

Nie będzie to pewnie dla nikogo zaskoczeniem, gdy powiem, że kosmetyki Nuxe uwielbiam! Z wielką przyjemnością sięgam po sprawdzone, niezawodne od wielu lat produkty, jak również po " świeżutkie " nowości, które dla siebie odkrywam. Niezależnie od tego, czy są przeznaczone do ciała czy twarzy - uwodzą pięknymi zapachami,  zachwycają wspaniałymi konsystencjami oraz zadziwiają efektami. Łączą w sobie wszystko to, co w kosmetykach najbardziej cenię :)

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
Jednym z najciekawszych, a zarazem najwspanialszych odkryć tego roku była dla mnie nowa linia Creme Prodigieuse Boost łącząca w sobie kosmetyki do kompleksowej pielęgnacji twarzy. Ostatnio, a mianowicie dwa miesiące temu, do " rodziny " Boost Prodigieuse`ów dołączył nowy produkt - Multi-Perfection 5 w 1 Creme Prodigieuse Boost. Jest to wygładzająca baza, która poprawia wygląd skóry w trybie natychmiastowym! Nie tylko upiększa, ale wyrównuje koloryt, wygładza, matuje i odmładza skórę. I nie ma w tym żadnej magii - on po prostu działa cuda!!!

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
Wygładzająca baza Multi-Perfection 5 w 1 Crème Prodigieuse® Boost - od producenta 

Wygładzająca pielęgnacja przeciwstarzeniowa baza zapewniająca efekt "nagiej skóry". Baza perfekcjonująca 5 w 1 zawiera kompleks antyoksydacyjny z kwiatu jaśminu i pudry pochodzenia naturalnego. Działa na 5 widocznych zmian dotyczących skóry, spowodowanych szkodliwymi skutkami miejskiego trybu życia: pierwsze zmarszczki, oznaki zmęczenia, poszarzała cera, przebarwienia, błyszczące strefy. W zaledwie 15 sekund od aplikacji, matuje i wyrównuje skórę przy zachowaniu odpowiedniego poziomu nawilżenia. Dzień po dniu, pierwsze oznaki starzenia są zredukowane a skóra jest wygładzona.
Wygładzająca baza perfekcjonująca nie zatyka porów i nie zaburza równowagi skóry, co zostało potwierdzone klinicznie. Jest odpowiednia do każdego rodzaju skóry, w tym do delikatnej i wrażliwej. Idealna pod makijaż.

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
Składniki: AQUA/WATER, DIMETHICONE, SILICA, GLYCERIN, ALCOHOL DENAT., SQUALANE, DIMETHICONE CROSSPOLYMER, C14-22 ALCOHOLS, SODIUM ACRYLATES COPOLYMER, C12-20 ALKYL GLUCOSIDE, PARFUM/FRAGRANCE, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, LECITHIN, RIBOSE, SODIUM GLUCONATE, BUTYLENE GLYCOL, PENTYLENE GLYCOL, JASMINUM OFFICINALE (JASMINE) FLOWER EXTRACT, SODIUM HYDROXIDE, FAEX EXTRACT/YEAST EXTRACT, BIOSACCHARIDE GUM-1, CITRIC ACID, MICA, CI 77491/IRON OXIDES, CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT, TOCOPHEROL, BENZYL SALICYLATE, LINALOOL, CITRONELLOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, GERANIOL. 

Składniki aktywne pochodzenia naturalnego: kwiat jaśminu, kwiat nagietka, cukier komórkowy pochodzenia naturalnego, pudry z krzemionki pochodzenia naturalnego oraz biomimetyczny olej roślinny z oliwy z oliwek.

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
Wygładzająca baza ma zwartą, kremowo-żelową konsystencję, która jednocześnie jest niezwykle delikatna i przyjemnie " miękka " w dotyku. Błyskawicznie się rozprowadza po skórze, równomiernie ją pokrywając i natychmiastowo wnikając. Nie wiem jak to się dzieje, ale baza Multi-Perfection 5w1 poprawia wygląd skóry już w trakcie rozprowadzania :) Po użyciu jej twarz wygląda pięknie, zdrowo i świeżo! Mimo iż skóra zostaje zmatowiona, prezentuje się naturalnie i niezwykle efektownie. Jest pięknie wygładzona, delikatnie ujędrniona, dzięki czemu zmarszczki mimiczne nie są aż tak widoczne ;) Twarz jest niesamowicie delikatna i jedwabista, miła w dotyku. Bazę nakładam po kilku minutach od użycia kremu lub serum, nawet gdy krem lekko natłuszcza moją mieszaną skórę, baza ten połysk skutecznie neutralizuje. Idealnie wygładza skórę przygotowując ją pod makijaż, a ten, wykonany na Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost, jest nie tylko perfekcyjny, ale też długotrwały! Baza poprawia przyczepność kosmetyków kolorowych, zapobiega tworzeniu się nieestetycznych plam czy zacieków. Niweluje też problem przetłuszczającej się skóry, dzięki czemu nie muszę co jakiś czas dokonywać poprawek czy " przypudrowywać noska " :) Utrzymuje się bez szwanku, a wieczorem z łatwością schodzi wraz z bazą - bez konieczności nadmiernego pocierania czy kilkukrotnego powtarzania demakijażu.

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
Baza wygładzająca zachwyca mnie również swoim cudownym, kojącym, znanym z wcześniejszych kosmetyków linii Creme Prodigieuse Boost, zapachem. Jest subtelny, delikatny, ale dobrze wyczuwalny. Wychwytuję jego nuty zapachowe, słodkawe, kwiatowo-pudrowe, z nutą świeżości i drzewnej zmysłowości, jeszcze długo po zastosowaniu. Aromat ten nie jest mocny, więc nie dokucza, nie męczy, nie wprawia w ból głowy. Miękka, elastyczna tubka, z małym otworem dozującym, ułatwia aplikację kosmetyku. Jest poręczna i lekka, więc jak najbardziej idealnie się sprawdzi podczas podróżowania - miejsca zajmuje mało, a efekty oferuje niesamowite! Uwielbiam sięgać po tę bazę, bowiem poprawia wygląd mojej skóry, wyrównuje jej koloryt oraz ujednolica, matuje, wygładza... i tak działa przez cały czas! Jeszcze się na niej nie zawiodłam, ale za to sporo zyskałam. Prócz walorów upiększających - poprawia nastrój, dodaje pewności siebie i sprawia, że skóra wygląda perfekcyjnie! Nawet bez makijażu ;)

NUXE Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost Wygładzająca baza recenzja
Cena - ok. 100 zł / 30 ml

Dostępność - apteki stacjonarne oraz internetowe.

Podsumowując... 

Niech nie zrazi Cię cena, która początkowo wydawać się może nieco wygórowana, bowiem wygładzająca baza Multi-Perfection 5 w 1 jest kosmetykiem absolutnie fenomenalnym i... mega wydajnym! Wystarczy odrobina produktu, a twarz przeobraża się w ciągu jednej sekundy! Staje się perfekcyjna! Jest tak fantastyczna, że aż trudno uwierzyć w jej " nadprzyrodzoną " moc - jedyną sensowną propozycją jest wypróbowanie jej na własnej skórze :)

Lubisz kosmetyki Nuxe?
Które linie należą do twoich ulubionych?
Wypróbowałaś już Multi-Perfection 5w1 Creme Prodigieuse Boost?
Miłego!
                                                                    

środa, 10 grudnia 2014

ShinyBox Towar Pierwsza Klasa - listopadowe pudełko w minirecenzjach

Witajcie Słoneczka :)
Już jutro rusza wysyłka grudniowych pudełek ShinyBox, w tym miesiącu nadzwyczajnie szybko, więc najwyższy czas opisać listopadowe pudełko, które skrupulatnie testowałam :)
Czasu dużo nie upłynęło od jego otrzymania, ale zdecydowanie wystarczająco, by wstępnie zapoznać się z produktami, które zawierał, oraz wyrobić o nich pierwsze czy też ostateczne, zdanie. Jesteście ciekawe co o tym wszystkim myślę?

Zacznę od wyglądu całości, czyli opakowania - przyznam szczerze, że szaty pudełka bardzo mi się podobają, zostało ono świetnie skomponowane kolorystycznie - miłe dla oka, przyjemne, stylowe.
Szatę graficzna w dużej mierze zawdzięczamy niezwykłej współpracy ShinyBox`a ze sklepem internetowym Pewex.pl. W wyniku tej współpracy listopadowa edycja otrzymała też ciekawą nazwę - Towar Pierwsza Klasa :) Podoba mi się.

Motywem przewodnim listopadowego pudełka jest nie tylko nostalgia za " starymi, dobrymi czasami " ale, przede wszystkim, jesienna pielęgnacja. Wedle marki zawiera ono wspaniałe kosmetyki, mające za zadanie przygotować naszą skórę na nadejście zimy :) Dzięki zawartości listopadowego pudełka, w sposób należyty mamy zadbać o regenerację i odżywienie skóry...
Czy aby na pewno? Zobaczymy!

NU Pielęgnujący zmywacz do paznokci w chusteczkach - to pierwszy tego typu kosmetyk, który dba o zdrowy wygląd paznokci, delikatnie natłuszcza płytkę paznokcia, pozostawiając przy tym przyjemny zapach. Produkt ten pozwala od razu nałożyć nowy lakier.
Chusteczki nailnu są hypoalergiczne, ekologiczne, wygodne i wydajne. Doskonale nadają się do użycia zawsze i wszędzie, z uwagi na wygodną formę podania w pachnącej chusteczce.

Cena - 19 zł opakowanie 10 szt ( produkt pełnowymiarowy ).

Pierwszy produkt, zmywacz w chusteczkach NU, kojarzy mi się z... latem :) Tak Kochani, ten produkt przywołuje mi na myśl wakacje i pakowanie kosmetyczki na to " przedsięwzięcie " :) Oszczędzając każdy centymetr walizki i każdy gram jej wagi - chusteczki są świetną alternatywa tradycyjnego zmywacza. Ale kosztowną, nie ukrywam - coś za coś.
W sumie zimą można zabrać je na narty czy w podróż w rodzinne strony, do bliskich, na święta... po co zabierać całą buteleczkę zmywacza za 5 zł :)
Co do " pierwszego tego typu kosmetyku "... poznałam wcześniej Jelid, które były nam dane w ShinyBox`ie nie tak dawno temu - w zeszłym miesiącu :) A więc NU innowacją nie są, zaskoczenia brak, zamiar i pomysł świetne. Porównując wygląd oraz działanie, zmywacz w chusteczkach NU jest najzwyczajniej lepszy.
Po pierwsze opakowanie - różnica kolosalna, jest piękne, stylowe, minimalistyczne... nie wstyd go wyjmować ze swojej kosmetyczki, w razie czego :)
Po drugie sama chusteczka - duża ( większa od mojej dłoni ), doskonale nasączona, świetnie radzi sobie z usunięciem dwóch warstw mocno czerwonego lakieru z dziesięciu paznokci średniej długości! Nie wysusza, delikatnie natłuszcza ( i pielęgnuje ) płytki oraz skórki.
Zapach mi osobiście nie podoba się - jest mdły, drażniący, niezbyt przyjemny, ale to moje zdanie, każda ma inny gust...

BANIA AGAFII Balsam do włosów odżywczo - regeneracyjny - oparty jest na organicznych olejach, bogatych w mikroelementy i witaminy, nadaje się idealnie do intensywnej regeneracji suchych i osłabionych włosów. Nawilża i przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność.
Olej szarłatu ( amarantu) - zawiera skwalen (naturalna ochrona włosów) , sprzyja nasyceniu komórek tlenem, Olej z nasion żurawiny - intensywnie nawilża włosy.
Organiczne oleje pierwiosnka i żeń-szenia - bogate w mikroelementy i kwasy organiczne, odżywiają skórę głowy.
Olej miodunki plamistej – zawiera flawonoidy, alantoinę i składniki mineralne, sprzyja wzrostowi włosów.
Olej z orzechów cedrowych - zapobiega łamliwości i wypadaniu włosów.
Olej lnu syberyjskiego – bogaty w witaminy E i A, kwasami tłuszczowe Omega-3, intensywnie odżywia i regeneruje uszkodzoną strukturę włosów.
Balsamy zawierają 100% naturalnych składników.

Cena - 6 zł / 100 ml ( produkt pełnowymiarowy )

Balsam odżywczo-regeneracyjny jest doskonałą propozycją pielęgnacyjną na nadchodzą zimę, tyle że... na mnie on zupełnie nie działa :(
Konsystencję, jak na balsam, ma świetną, ani za gęsty, ani za rzadki, w sam raz. Dobrze rozprowadza się po włosach, nie skapuje, nie ocieka, bardzo fajnie pachnie, ma krótki czas działania - 2-3 minuty. Balsam jest szalenie wydajny. Koniec.
Balsam nie robi z moimi włosami nic, po spłukaniu są szorstkie, puszyste, nieujarzmione, poplątane... Nie mogę ich rozczesać bez użycia olejku, a więc efektów " po " jeszcze nie zobaczyłam, i raczej nie zobaczę, bo wyrywam włosy podczas opornego i żmudnego rozczesywania, w końcu rezygnuję i nakładam olejek, by oszczędzić sobie nerwów i zachować więcej włosów na głowie :)
Nie dla mnie...

JOKO Baza pod cienie - jej bezparabenowa formuła o neutralnym kolorze i delikatnej, kremowej konsystencji gwarantuje trwałość makijażu oka.
Zawiera kompleks witamin A, E i F, oraz naturalny olej z krokosza barwierskiego, które skutecznie wygładzają, przeciwdziałają starzeniu się skóry i wyrównują koloryt.
Skóra jest chroniona przed promieniowaniem UV i szybciej się regeneruje. Produkt zapewnia intensywny, głębszy kolor oraz eliminuje efekt zbierania się nadmiaru pigmentów w załamaniach powiek.

Cena - 23 zł / 5 g ( produkt pełnowymiarowy )

Baza pod cienie jakoś mi z zimową pielęgnacją nie kojarzy się zupełnie... No ale jakby nie było, stosujemy ją o każdej porze roku :) Cóż mogę rzec o tym produkcie. Podoba mi się opakowanie, choć jest dosyć małe i nie pozwala na większe manewry palcem ( nie mogę ułożyć go tak, by nie zagarnąć bazy pod paznokieć, czego nie cierpię ) ale pędzelkiem jest ok.
Kolorystyka fajna, ładnie wyrównuje koloryt skóry, wygładza powiekę, należnie przygotowując ją do aplikacji cieni.
Konsystencja początkowo twarda, zwarta, baza jest naprawdę trudna do nabierania, jednak po kilku użyciach ( gdy już przebijemy się przez szklistą warstwę ) jest przyjemna, delikatna i gładka jak masełko. Fajnie rozprowadza się po skórze, bez naciągania jej.
Jeśli chodzi o efekty - jest całkiem fajna, rzeczywiście ładnie podbija kolor cieni i przedłuża ich trwałość - zdecydowanie spełnia obietnice producenta, nie wiem jak z przedłużaniem młodości, ale z trwałością makijażu - jest dobrze :)

MARIZA Peeling do ust - to kosmetyk bogaty w odżywcze oleje roślinne peeling, zapewnia ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Peeling do ust delikatnie złuszcza martwy naskórek, pozostawiając usta gładkie i miękkie.
Składniki aktywne to cukier trzcinowy, olejek ze słodkich migdałów, olejek kokosowy, olejek awokado i witamina E.

Cena - 10 zł / 10 ml ( produkt pełnowymiarowy )

O tak, tu już jesteśmy w temacie jesienno-zimowej pielęgnacji. Peeling do ust świetnie służy ustom podatnym na przesuszenia, pomaga zadbać o ich dobry stan i zapobiega powstawaniu suchych skórek. Peeling jest doskonale skomponowany, skład ma fajny, bez dwóch zdań!
Konsystencja peelingu nie jest zbita, z łatwością nabiera się i dobrze rozprowadza się po ustach. Kryształki cukru są drobne, a więc skrupulatnie złuszczają martwy naskórek nie wyrządzając krzywdy delikatnej skórze ust. Przyjemność!
Dodatkową ekstazę, podczas subtelnego i skutecznego " masowania ", zapewnia wspaniały, naturalny zapach i smak peelingu - jest moc! Pomarańczowa moc! Czuć nie tylko słodycz pomarańczy, ale również eteryczną, lekko cierpkawą gorycz skórki - coś pięknego!
Wiem, wielu z Was, ja w sumie też, uważa, że peeling do ust jest zbędnym gadżetem. Owszem, zawsze stosowałam szczoteczkę i miodek, cukier z sokiem, albo fusy z kawy, ale... gdy peeling kosztuje kilka złotych, jest mega smakowity, mega pachnący i świetnie działający... nawet nie chce się szczoteczki brać do rąk. A miodek i tak zlizuję szybciej niż należy :)
Pomarańczowy peeling Marizy sprawia, że moje usta stają się miękkie, gładziutkie, delikatnie napięte, nawilżone, odżywione, odporne na przesuszenia, podrażnienia, pękanie... Wystarczy na bardzo długo, mimo iż sięgam po niego często - jest bardzo wydajny!
Mój ulubieniec z tego pudełka


ORGANIQUE Złoty peeling cukrowy z linii Eternal Gold - to wyjątkowy peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek.
Po użyciu peelingu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. Produkt ten pochodzi z ekskluzywnej linii Eternal Gold.
Peeling należy nałożyć na skórę i masować wilgotnymi dłońmi, a następnie spłukać prysznicem.

Cena - 68 zł / 200 ml ( produkt pełnowymiarowy )

Peeling Organique w tym pudełku również bardzo mnie ucieszył, zarówno ze względu na temat przewodni, jak i na chęć wypróbowania, która siedziała we mnie od dłuższego czasu. Uwielbiam zapach kosmetyków z linii Eternal Gold, ale peelingu jeszcze nie miałam okazji poznać.
Zapach jest świetny, taki jak w pozostałych kosmetykach tej linii, nie zawiodłam się :) Peeling ma delikatną, kremową konsystencję z dużą ilością średniej wielkości kryształków cukru i drobnego, złotego pyłu - który widać pod światło.
Z łatwością wydobywa się z opakowania, z przyjemnością aplikuje się na skórę, świetnie rozprowadza się, w subtelny  sposób masując ciało. Piękny zapach uprzyjemnia stosowanie peelingu, zmieniając oczyszczanie skóry ze zwykłej czynności w prawdziwy rytuał rozkoszy. I w tym właśnie tkwi sekret peelingu Eternal Gold, nie tylko świetnie działa, ma naturalny skład, ale również świetny zapach, który podczas pielęgnacji ciała rozpieszcza nasze zmysły!
Po użyciu peelingu skóra jest wygładzona, miękka, delikatna w dotyku, doskonale oczyszczona, nawilżona, odżywiona, zadbana, delikatnie ujędrniona. Szkoda że złote drobinki się spłukują...
Peeling nie natłuszcza mocno skóry, nie klei, ani nie obciąża jej, zostawia delikatną, ochronną warstewkę, która na długo zapewnia uczucie komfortu i chroni skórę.
Chyba nie muszę mówić, że po użyciu tego peelingu, nakładanie balsamu/mleczka/masła... jest całkowicie zbędne :)
Wydajność wysoka, co, przy jego cenie, uważam za wielki plus - przyjemność na długo.
Uwielbiam

APC Cienie do powiek w kulkach -  to atrakcyjną formą cieni do makijażu oczu. Są bardzo łatwe w aplikacji, można je nakładać na powiekę opuszkiem palca, aplika torem lub pędzelkiem. Łatwo się rozprowadzają i dobrze trzymają na powiece.
Za ich pomocą w wygodny i łatwy sposób wykonamy całodzienny makijaż oka. Można ich też używać do rozświetlenia części powieki lub kącika oka. Doskonała przyczepność cieni i pozwoli na wykonanie atrakcyjnego całodziennego makijażu nawet bez większej wprawy.

Cena - 65 zł / 5 szt ( produkt pełnowymiarowy )

Te kulaski są przeurocze! Nigdy wcześniej nie spotkałam się z kosmetykami tej marki, ale powiem Wam, że ich cieniami do powiek w kulkach jestem zauroczona! Można uznać, że nadają się " do przygotowania skóry na zimę " :) Przydadzą się do robienia makijażu na święta, jak i na sylwestrową imprezę, a w sumie na każdą okazję i bez - dobre :)
Kuleczki zostały bardzo starannie wykonane, są drobne, mają jednakową formę i wielkość. Kolorystycznie bardzo mi odpowiadają - to odcienie, które będą idealną propozycją dla każdego typu urody. Perłowa poświata nie jest tandetna, cienie cudownie rozświetlają oczy, a także... kości policzkowe :)
Nie podoba mi się ich opakowanie, wieżyczka nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ dostanie się do cieni po środku wieżyczki - jest kłopotliwe. Pojemniczki też mogłyby być głębsze - kuleczki sięgają prawie samej góry, a więc zdarza się, że wypadają przy niefortunnym ułożeniu pędzelka.
Aplikacja jest nadzwyczajnie prosta i bezproblemowa - cienie z łatwością nabierają się na pędzel czy też palec. Nie trzeba długo miziać, wystarczy kilka lekkich ruchów i nakładamy. Dobrze przywierają do skóry, nie obsypują się, nie rolują, nie zbierają się w załamaniach, nie migrują po całej twarzy czy okolicy oczu, nie ścierają się.
Po pierwszej aplikacji, bez bazy, byłam zaskoczona, że dotrwały do końca dnia, na moich tłustych powiekach, w nienaruszonym stanie! Baza ładnie podbija ich kolor, stają się intensywniejsze.
Jasne odcienie, szczególnie te różowe, nałożone pod łukiem brwiowym i w wewnętrznym kąciku - pięknie rozświetlają oko. Użyte na kości policzkowe, do wykończenia makijażu, nadają twarzy świeżości i promienności.
Cena w sklepie firmowym, to 10 zł mniej, a więc za 55 zł otrzymujemy fajny i uniwersalny produkt - brawo dla marki!
Polubiłam


Jako Ambasadorka ShinyBox, wraz z pudełeczkiem, otrzymałam " gadżety " od sklepu internetowego Pewex.pl - towar pierwszej klasy i to prosto " spod lady " :) Gadżetami okazały się wysokiej jakości produkty - koszulka ( nawet w moim rozmiarze! ) oraz torba ekologiczna z zabawnymi, retro nadrukami.
Koszulka jest bardzo przyjemna w dotyku i wygodna w noszeniu. Fason idealnie dopasowany do ciała, nie krępujący ruchów. Każdy szew, każdy element - porządnie wykonany i dopasowany. Gęstość materiału jest bardzo porządna, nie jest jak sito - tylko wysokiej jakości bawełna.
Po praniu ( tak, już zdążyłam sprawdzić :) ) nie zmienia swojej formy, kształtu, intensywności barw nadruku - solidna robota! Pierwsza klasa :)

Torba ekologiczna, niby nic dziwnego, taka jak całe mnóstwo innych... A jednak nie, wyróżnia się jednym bardzo znaczącym szczegółem - kieszenią z zamkiem! Zazwyczaj nigdy nie wkładam portfela czy pieniędzy do torb ekologicznych, bowiem grozi to ich straceniem. Nieuczciwe osobniki też z łatwością mogą pozbawić nas kilkadziesiąt czy kilkaset złotówek lekką ręką :) A tu myk, portfel/pieniążki " pod zamek ", torbę na ramię, pod pachę i na zakupy :)
W sklepie Pewex.pl każda/każdy znajdzie coś dla siebie, dla swoich bliskich, dla swoich pociech, dla domu... Dla urody, do poczytania, posłuchania i dla przyjemności :) Warto zajrzeć :)

Pudełka ShinyBox Towar Pierwsza Klasa niestety już zostały wyprzedane ( co mnie wcale nie dziwi :) ) ale możecie zamówić świąteczna edycja pudełka ShinyBox „Powiedz STOP nietrafionym prezentom” - KLIK 

Jak Wam się podoba zawartość listopadowego pudełka?
Które z tych kosmetyków zostały Waszymi ulubieńcami?
Czy już zamówiliście grudniowego box`a?
Bardzo jestem ciekawa jego zawartości :)
                                                                                         

środa, 30 kwietnia 2014

Baza pod cienie Ingrid od Verony

Witajcie Słoneczka ;)
Majowy weekend śmiało można uznać za otwarty!
Jak dobrze, że piątek w tym tygodniu przypadł na środę :)  Przed nami kilka dni odpoczynku, czy też spraw, na które zazwyczaj nie mamy czasu, ale zanim Was całkowicie ogarnie majówkowy nastrój, zapraszam do przeczytania recenzji Bazy pod cienie Ingrid, którą wybrałam do testowania w ramach współpracy z firmą Verona.


Dobra baza to dla mnie podstawa, mam cerę mieszaną, że skłonnością do przetłuszczenia się i choć te pod makijaż stosuję dosyć sporadycznie, bez bazy pod cienie nie mogę się obejść - żaden cień, oprócz tych niefałdujacych się, nie jest w stanie utrzymać się dłużej jak kilka godzin na moich tłustych powiekach :)
Baza pod cienie Ingrid od razu przykuła moją uwagę, postanowiłam ją wypróbować na swoich powiekach, cenowo wypada bardzo korzystnie, a jak jest z jakością i trwałością?


Słów kilka od producenta

Baza pod cienie dzięki lekkiej, kremowej konsystencji umożliwia równomierną, delikatną aplikację.
Olej z oliwek zapewnia nawilżenie, zaś witamina E znana z przeciwstarzeniowych właściwości doskonale wpływa na kondycję skóry.
Kolory staja się bardziej nasycone, cienie nie zbierają się w załamaniu powiek, zaś efekt spektakularnego makijażu utrzymuje się przez wiele godzin.



Bazę otrzymujemy w ładnym, estetycznie wyglądającym i solidnie wykonanym, przezroczystym słoiczku, o pojemności 6,5 g, z szeroką, czarną nakrętką, na której zostało umieszczone logo marki, patrząc na zakrętkę w słońcu widać subtelne, brokatowe drobinki mieniące się wszystkimi kolorami tęczy.
Słoiczek jest mały, więc bez problemu zmieści się w kosmetyczce,  dodatkowo jest poręczny i bardzo wygodny w użyciu - z łatwością odkręca się i szczelnie zakręca się jednym ruchem, czym zapewnia kosmetykowi ochronę i przedłuża jego żywotność.


Słoiczek dodatkowo jest zapakowany do tekturowego pudełko na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informację, w tym pełny skład.
Całość bardzo ładnie prezentuje się, dodatkowo słoiczek jest odporny na zarysowania i uszkodzenia, a napisy nie ścierają się - podoba mi się dopracowanie wszystkich szczegółów.



Baza wypełnia słoiczek niemal do samej góry, ale nie dochodzi do brzegów, dzięki czemu mamy pole do " manewru " nabierając kosmetyk, no i jest łatwy w utrzymaniu w czystości, ponieważ baza nie wciska się pod nakrętkę, nie brudzi słoiczka, po każdym użyciu wygląda schłudnie.
Baza jest bezzapachowa, ma świetny, cielisty kolor i bardzo lekką, kremową, delikatną konsystencję. Z łatwością nabiera się ją opuszkiem palca i z przyjemnością rozprowadza - sunie po powiece niczym masełko, oszczędzając pocierania i rozciągania delikatnej skóry, równomiernie " układa się", natychmiastowo poprawiając i wyrównując koloryt powiek - wszystkie drobne naczynka zostają skutecznie zatuszowane ;) Nie tworzy grudek, idealnie wtapia się w skórę.


Obawiałam się, że przez swoją kremową konsystencję, mimo przyjemności aplikacji, baza straci na trwałości, ale moje obawy były bezpodstawne, owszem, jest delikatna, ale dobrze " przywiera " do powiek oraz skutecznie utrzymuje na nich cienie, ułatwia ich aplikację, podbija kolor, zapobiega migrowaniu, ścieraniu i rozmazywaniu.
Efekt na moich tłustych powiekach, w zależności od cieni, utrzymuje się nienagannie przez 6 - 8 godzin, natomiast z ciemnymi, bardzo nasyconymi odcieniami ten czas czasami skraca się o, mniej więcej, dwie godziny, zaczynają zbierać się w załamaniach, ale to i tak bardzo dobry wynik, ponieważ bez bazy te cienie fałdują się już po 2-3 godzinach.
Baza jest przeznaczona do cieni prasowanych, sypkich oraz brokatów.
Nie powoduje u mnie przesuszenia ani podrażnienia, nawet gdy trafi do oka, nie robi żadnej szkody, nie piecze, nie szczypie, z łatwością usuwa się za pomocą płynu micelarnego.

Cena - 9,99 zł / 6,5 g

Dostępność - drogerie internetowe i stacjonarne, szczegółowe info na stronie producenta - Verona.

Podsumowując...

Czy jestem zadowolona z tej bazy?
Jak najbardziej! To dobry kosmetyk za małe pieniądze który wystarczy " po/wieki " :) I choć na moich przetłuszczających się powiekach nie do końca idealnie radzi sobie z utrzymaniem w ryzach niektórych ciemnych cieni, z pozostałymi doskonale daje radę, no i jest nadzwyczajnie przyjemna w użyciu!
Dzięki bazie pod cienie Ingrid mogę cieszyć się trwałym makijażem oczu nie obawiając się rozmazywania czy fałdowania, cienie trzymają się tam, gdzie ich miejsce, a nie spływają wraz z sebum :)

Znacie tą bazę? Jak u Was zdaje egzamin?
A może polecacie inne produkty tej firmy - piszcie, chętnie skorzystam z Waszych rekomendacji :)
Udanej i pogodnej majówki Wam życzę ;*

                                                

czwartek, 12 stycznia 2012

Dotyk cashmeru dla twoich powiek

Witajcie!
Bardzo lubię stosować cienie do powiek, eksperymentować z kolorami, odcieniami, i choć nie umiem malować się tak profesjonalnie jak wiele z Was, zawsze jednak miło jest popatrzeć na pięknie podkreślone cieniem oko ;-)  Dla lepszego efektu oraz trwałości cieni jednak zbawienna jest baza, o czym już niejednokrotnie przekonałam się. Ostatnio testowałam utrwalającą bazę pod cienie do powiek Cashmere Eyeshadow Base która mi bardzo przypadła do gustu - ma niesamowite działanie.
Pudełko Cashmere Eyeshadow Base o pięknej miedzianej barwie finezyjnie otwierając się niczym kwiat prezentuje swe wnętrze, w centrum którego umiejscowiony słoiczek z bazą.




Słoiczek też bardzo ładnie prezentuje się, a prócz tego jest dość szeroki, co ułatwia stosowanie i z pewnością dzięki tak ergonomicznej formie da się ja zużyć bez problemu do samego końca. Cashmere Eyeshadow Base ma neutralny, cielisty, perłowy  kolor oraz lekka, kremową konsystencje, co ułatwia aplikacje.




Bazę nakładam palcami na oczyszczoną skórę powiek - bez problemu oraz żadnego wysiłku, czy naciągania powiek -  bardzo fajnie stapia się ona ze skórą, jest do prawdy niczym dotyk kaszmiru , bardzo dobrze rozświetla i ujednolica skórę na powiekach, nie podrażnia ani nie wysusza jej. Po odrobinie bazy powieki stają się wygładzone - są idealnie przygotowane do nałożenia cienia.



 Cienie stosuje codziennie i to bardzo różne - mineralne, prasowane, matowe oraz perłowe, te tańsze i tez z wyższej półki, miałam wiec czas i możliwość sprawdzić działanie bazy w różnych okolicznościach.
 Makijaż dzienny - zawsze jest bardziej stonowany, choć kolorystyka czy typ cieni nie ma znaczenia, wszystko zależy od nastroju, cienie bardzo łatwo nakłada się na bazę, fajnie się rozprowadzają, nie zmieniają swojego koloru, wręcz odwrotnie, baza potęguje ich kolor, widać to zwłaszcza na cieniach pastelowych, o delikatnych barwach, cienie, kredki czy eyelinery zyskują większą przyczepność :-) Producent zapewnia o 15 godzinnej trwałości makijażu i tak tez jest. Cienie nie zbierają się w załamaniach powiek, nie rolują się nie obsypują - oczy perfekcyjnie wyglądają przez cały dzień, i wieczór też, bez żadnych poprawek!
Makijaż wieczorowy - wiadomo, jest bardziej intensywny, barwny, odważny, tym nie mniej baza doskonale trzyma w ryzach wszystko to, co zaaplikowane na oku :-) Lubie kreski, które robię eyelinerem czy też kredką, baza zdaje egzamin tez na to, ułatwia ich aplikacje  - kreski i cienie są w nienagannym stanie nawet po całonocnej  imprezie :-) Musze zaznaczyć, że zwłaszcza perłowe cienie, które mają tendencje do szybkiego znikania z powiek, pozostają na nich do samego demakijażu, nie rozmazują się i nie zbierają się w załamaniach - baza doskonale sobie radzi z utrwaleniem makijażu oczu .




Pozytywnym aspektem jest jej wydajność , wystarczy odrobina bazy na jedną aplikacje, stosuje Cashmere Eyeshadow Base już ponad półtora miesiąca, a jej prawie nie ubywa! Słoiczek o pojemności 7 g wystarczy na prawdę na długo! A i okres przydatności jest bardzo długi, co oznacza, że nic nam, z pewnością, się nie zmarnuje :-)