Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz do rzęs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz do rzęs. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2019

Oriflame limitowany Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence i Balsam do ust The ONE BB

Od kiedy poznałam tusze do rzęs Oriflame, nie wyobrażam sobie nie mieć chociaż jednego w użyciu. Wyznaczają się świetną trwałością, konsystencją, gotową do użycia od pierwszego otwarcia, nasyconą czernią i oczywiście świetnymi efektami. Dodajmy do tego perfekcyjnie zaprojektowane szczoteczki, wyznaczające się precyzją w aplikacji i ułatwiające szybki makijaż, oraz niesamowitą wydajność, zazwyczaj służą mi ok. 5 miesięcy!!! Cud miód!

Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence i Balsam do ust The ONE BB recenzja
Dotychczas poznałam tusz do rzęs Wonder Lash XXL i Giordani Gold Incredible Length Black, ale jak tylko widzę, że dobijają dna, szukam godnego następcy :) Na razie nie sięgam po już sprawdzone tusze, które świetnie się u mnie spisują, lecz wypatruję kolejnych perełek, głownie nowości. Nic więc dziwnego, że tym razem postawiłam na Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence Blackout Black bowiem pochodzi z edycji limitowanej. Musiałam go wypróbować, zanim zniknie ( a być może i nie ... ) z oferty marki. A jak już tusz uwodzi obietnicą głębokiej czerni, do ust wybrałam coś delikatnego - Balsam do ust The ONE BB, który upiększa i pielęgnuje :) Jak się sprawdzają u mnie te kosmetyki? Czy sprostały oczekiwaniom? Dowiesz się z dalszej części notki :)

Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence recenzja
Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence recenzja
Tusz do rzęs The ONE 5 w 1 Wonder Lash Luminescence Blackout Black - od producenta

Wyraź siebie dużymi oczami i podkreślonymi rzęsami, dodaj zalotności spojrzeniu dzięki efektowi ekstra długich rzęs. Nasyć swoje rzęsy wyjątkowo intensywną czernią! Limitowana edycja naszego kultowego tuszu Wonder Lash nadaje rzęsom głęboki odcień czerni. Technologia Lash Blackout z mikrosferami pomaga definiować, rozdzielać, wydłużać rzęsy oraz zapewniać im oszałamiającą objętość i podkręcenie.
Rzęsy stają się prowokująco śmiałe i ciemne niczym noc.

Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence recenzja
Składniki: AQUA, HYDROGENATED OLIVE OIL CETYL ESTERS, ORYZA SATIVA CERA, STEARIC ACID, PALMITIC ACID, METHYLGLUCAMINE, BUTYLENE GLYCOL, COPERNICIA CERIFERA CERA, HELIANTHUS ANNUUS SEED CERA, ACACIA SENEGAL GUM, PVP, CYCLOPENTASILOXANE, VP/EICOSENE COPOLYMER, SILICA, CYCLOHEXASILOXANE, CETEARETH-20, CERA ALBA, SYNTHETIC WAX, SHOREA ROBUSTA RESIN, IMIDAZOLIDINYL UREA, DIMETHICONE, RHUS VERNICIFLUA PEEL CERA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, HYDROGENATED OLIVE OIL MYRISTYL ESTERS, PANTHENOL, TOCOPHERYL ACETATE, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, PROPYLENE GLYCOL, ARACHIDIC ACID, LAURIC ACID, MYRISTIC ACID, PROPYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, LECITHIN, BHT, PEG-12 DIMETHICONE, ETHYLPARABEN, ASCORBYL PALMITATE, TOCOPHEROL, CI 77499, CI 77266.

Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence
Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence
Tusz do rzęs The ONE 5 w 1 Wonder Lash Luminescence otrzymujemy w czarnym jak noc opakowaniu przyozdobionym błyszczącymi napisami w fioletowym kolorze - wygląda pięknie i zachęcająco. Tusz jest wyposażony w sylikonową szczoteczkę z różnej długości wypustkami ( włoskami ). Po jednej stronie są bardzo krótkie, po drugiej - długie, mają za zadanie ładnie " wyciągać " rzęsy i delikatni je podkręcać. Szczoteczka nabiera idealną na jedną aplikację porcję tuszu, nie trzeba więc usuwać jego nadmiar. Tusz ma dosyć " mokrą " konsystencję i wyznacza się ładnym, kruczoczarnym kolorem. Po jednym pociągnięciu nadaje rzęsom wyrazistości, pięknie je rozdziela i uwydatnia, kolejna warstwa daje jeszcze ładniejszy efekt. Wonder Lash Luminescence nie tworzy grudek, nie obsypuje się, nie usztywnia moich rzęs, ładnie je otula, uelastycznia, wydłuża i delikatnie podkręca. Nie obsypuje się w ciągu dnia, nie rozmazuje, nie kruszy, a przy tym z łatwością się zmywa, zarówno kosmetykami myjącymi, jak i micelem. Można pomyśleć - IDEAŁ! Niestety, nie dogaduję się ze szczoteczką. Sprawa w tym, że każdorazowo, czy to używana od strony krótkich włosków, czy długich, budzi mi powieki. Szczególnie rano, gdy mam bardzo ograniczony czas na wykonanie makijażu, wiecznie się " upapram " :) Czyszczenie zajmuje dodatkowy czas i przez to ciągle się spóźniam. Myślałam, że to początkowy defekt, gdy tusz " dojrzeje " nieco zgęstnieje, to będzie lepiej... Nic z tych rzeczy! Nie zgęstniał, ale już wiem, że tak naprawdę winowajcą jest szczoteczka, nie tusz. Aplikując go inną szczoteczką, z już zużytej Wonder Lash XXL, nie mam tego problemu. Nie będę żałować, gdy ta limitka zniknie z oferty, mimo wielu pozytywnych opinii, ja nie jestem z niej w 100% zadowolona, aczkolwiek efekt końcowy mi się bardzo podoba. Szkoda że taka kapryśna ta szczoteczka dla moich rzęs...
Na szczęście Balsam do ust The ONE BB pozytywnie mnie zaskoczył działaniem i efektem, który zapewnia na ustach :*

Oriflame Balsam do ust The ONE BB recenzja
Oriflame Balsam do ust The ONE BB recenzja
Balsam do ust The ONE BB - od producenta 

Upiększający balsam do ust BB zadba o wszystkie ich potrzeby: rozświetla, koi i chroni delikatną skórę warg. Zapewnia długotrwałe nawilżenie, do 24H**. Wzbogacony olejkiem z zarodków pszenicy i aloesem, by w pełni odżywiać i chronić usta. Zmniejsza oznaki suchości ust i zdrobne zmarszczki spowodowane przesuszeniem.

Oriflame Balsam do ust The ONE BB recenzja
Składniki: RICINUS COMMUNIS SEED OIL, OCTYLDODECANOL, BIS-DIGLYCERYL POLYACYLADIPATE-2, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CANDELILLA CERA, PENTAERYTHRITYL TETRAISOSTEARATE, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, POLYBUTENE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, PARAFFIN, POLYETHYLENE, MICA, CERA MICROCRISTALLINA, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE, COPERNICIA CERIFERA CERA, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, TOCOPHERYL ACETATE, PARFUM, TRITICUM VULGARE GERM OIL, GLYCINE SOJA OIL, PROPYLPARABEN, BHT, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, TOCOPHEROL, BUTYLENE GLYCOL, SILICA DIMETHYL SILYLATE, ACACIA SENEGAL GUM, BENZYL ALCOHOL, METHYLPARABEN, CI 77891, CI 19140, CI 15850.

Oriflame Balsam do ust The ONE BB recenzja
Oriflame Balsam do ust The ONE BB recenzja
W białej obudowie, opatrzonej srebrnymi napisami i metalową wstawką w kolorze różowego złota, kryje się on - Balsam do ust The ONE BB. Wizualnie świetnie się prezentuje! I nie mówię tylko o obudowie. Kolor balsamu jest niezwykle delikatny i przyjemny dla oka. Jasna, łososiowa barwa na ustach daje bardzo subtelny efekt - nie koloryzuje ich, ale pięknie rozjaśnia i ujednolica. Twarda konsystencja przy zetknięciu z ustami okazuje się bardzo przyjemną i podatną na rozprowadzenie. Sprawnie sunie po ustach pokrywając je jednolitym ... blaskiem. Każda kolejna warstwa zapewnia bardziej wyrazisty, połyskujący " mokrą taflą " efekt. Balsam bardzo dobrze wygładza, odżywia i nawilża usta zapewniając im natychmiastowy komfort. Nie mam pojęcia jak się sprawdza na przesuszonych ustach, ja swoje staram się nie dopuszczać do takiego stanu, póki co skutecznie, ale na normalnych - działa świetnie! Nie tylko pielęgnuje i upiększa, ale również zapewnia dobrą ochronę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych. Daje delikatnej skórze ust solidne wsparcie podczas  mrozów oraz w klimatyzowanych, ogrzewanych pomieszczeniach. Zapobiega przesuszeniom, pękaniu, pierzchnięciu. Uelastycznia i wygładza, przez co służy zarówno do samodzielnego stosowania jak i pełni rolę bazy pod szminki. Przyjemny zapach bardzo uprzyjemnia stosowanie oraz " noszenie " balsamu. Dodatkowym jego atutem jest wydajność, bardzo powoli się zużywa, a przy tym nie traci na jakości :) Świetny!

Oriflame Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence i Balsam do ust The ONE BB recenzja makijaż
Cena: Tusz The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence - 39,90 zł / 8 g;   Balsam do ust The ONE BB - 27,90 zł / 4 g

Dostępność - e-sklep Oriflame oraz sprzedaż bezpośrednia. 

Podsumowując...

No cóż mogę powiedzieć, Tusz do rzęs The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence nie do końca u mnie się sprawdził, szczególnie w porównaniu z innymi tuszami Oriflame, które stosowałam. Owszem ma nasycony odcień czerni, ładnie wydłuża i lekko podkręca moje rzęsy, ale nie nadaje im żadnej objętości, już o oszałamiającej i nie wspomnę. Zbiera on mnóstwo pozytywnych opinii w sieci, ale u mnie wypadł " blado ". Po miesiącu stosowania konsystencja nadal rzadka... Lecz największym utrapieniem jest kształt szczoteczki, który mi osobiście nie odpowiada - każdorazowo odbija tusz na powiekach. Na szczęście, dla osłody, mam cudowny Balsam do ust The ONE BB. Doskonale pielęgnuje, odżywia, nawilża, wygładza, rozświetla usta i je skutecznie chroni. Lubię nosić go solo, przy mocniejszym makijażu oczu, a także jako bazę pod kolorowe szminki - zapobiega wysuszeniu ust. Świetnie się sprawdza w każdej sytuacji!

Znasz limitowany tusz The ONE 5w1 Wonder Lash Luminescence?
A może stosowałaś Balsam BB The ONE?
Jak u Ciebie się sprawdzają te produkty Oriflame?
Miłego wieczoru życzę :*
                                                                         

wtorek, 30 maja 2017

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris

Witajcie Słoneczka :)
O swoim zamiłowaniu do maskar pisałam już nieraz. Tusz do rzęs, to kosmetyk, bez którego wręcz nie wyobrażam swojej codzienności! Nawet gdy nie mam na ustach szminki, pudru na twarzy czy różu na policzkach - nie czuje się niekomfortowo, ale gdy mam " łyse " rzęsy, ciągle mi czegoś brakuje :) Tusz nadaje moim rzęsom objętości, ładnie je wydłuża i przyciemnia, dzięki czemu oczy zyskują wyrazistą oprawę, a ja... pewność siebie :)

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
O tym, że uwielbiam tusze L`Oreal napomknęłam nieraz. Niejednokrotnie pisałam o swoich ulubieńcach z tej kategorii, pokazywałam też efekty, które sprawiają, że są tak bezkonkurencyjne. Z wielkim entuzjazmem witam każdą nowość marki, szczególnie jeśli chodzi o " rzęsowe " upiększacze. Tym razem w moje ręce, i na rzęsy, trafiła absolutna nowość L`Oreal Paris Maskara False Lash Superstar X FIBER mająca za zadanie zapewniać efekt sztucznych rzęs! Czy wywiązuje się ze swoich obowiązków i czy spełniła moje oczekiwania?

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Słów kilka od producenta 

Maskara SUPERSTAR XFIBER zawiera innowacyjną formułę z włóknami, które przywierają do naturalnych rzęs, przynosząc widoczny efekt pogrubienia i wydłużenia rzęs. Włókna osadzają się między włoskami i otulają końcówki rzęs, by nadać im MEGAOBJĘTOŚĆ oraz niesamowite wydłużenie. Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs!
SUPEROBJĘTOŚĆ! SUPERWYDŁUŻENIE! SUPERPODKRĘCENIE!
Czarna baza dla super objętości i widocznego pogrubienia rzęs, z kolei innowacyjna formuła z włóknami - dla efektu maksymalnego wydłużenia rzęs. Bez opadania włókien i grudek.

Składniki: 1 - Czarna baza: Aqua / Water, Paraffin, Potassium Cetyl Phosphate, Copernicia Cerifera Cera / Carnauba Wax, Ethylene/Acrylic Acid Copolymer, Styrene/Acrylates/ Ammonium Methacrylate Copolymer, Cera Alba / Beeswax, Synthetic Beeswax, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Polybutene, Cetyl Alcohol, Divinyldimethicone/Dimethicone Copolymer, Steareth-20, Glyceryl Dibehenate, Steareth-2,Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Acacia Senegal Gum, Tribehenin, Ethylenediamine/Stearyl Dimer Dilinoleate Copolymer, Caprylyl Glycol, Glyceryl Behenate, Sodium Dehydroacetate, Hydrogenated Jojoba Oil, Hydrogenated Palm Oil, Disodium Edta, Butylene Glycol, C12-13 Pareth-23, C12-13 Pareth-3, Sodium Laureth Sulfate, Stearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Tetrasodium EDTA, Potassium Sorbate, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, BHT, [+/- May Contain: Ci 77499 / Iron Oxides].
 2 - Tusz z włóknami:  Aqua / Water, Paraffin, Steareth-20, Ethylene/Acrylic Acid Copolymer, Cera Alba/ Beeswax, Acacia Senegal Gum, Copernicia Cerifera Cera / Carnauba Wax, Alcohol Denat., Butylene Glycol, Steareth-2, Glycerin, Rayon, Cetyl Alcohol, Potassium Cetyl Phosphate, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Panthenol, Sodium Polymethacrylate, PEG/PPG-17/18 Dimethicone, Sodium Dehydroacetate, 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol, Disodium EDTA, Nylon-6, Polyquaternium-10, Stearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Sodium Acetate, Sodium Chloride, Silica, BHT, Isopropyl Alcohol, Triethoxycaprylylsilane, [+/- May Contain: Ci 77499 / Iron Oxides].

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Maskara False Lash Superstar X FIBER to tak naprawdę dwie " maskary ", sprytnie ukryte w pięknym, fioletowym, opalizującym opakowaniu. Szata graficzna kojarzy mi się z... sznurowanym gorsetem :) Ogólnie rzecz biorąc oprawa tuszu jest nie tylko ładna i bardzo kobieca, ale również praktyczna. Opakowanie zostało zaprojektowane i wyprofilowane tak, aby stosowanie maskary było łatwe i przyjemne. Nieco pękate tubki z bazą i maskarą ułatwiają odkręcanie, są też solidnie zakręcane na subtelnie wyczuwalny " klik ". Zwężenie po środku umożliwia stabilne trzymanie szczoteczki, zgrabnie " układa się " w palcach, niezależnie od tego, którą połówkę obecnie używasz :) Mimo iż z drugiej strony zawsze jest tubka, nie odbija się to na komforcie stosowania - obydwie tubki, ta z tuszem i z bazą, są lekkie, a więc operowanie szczoteczką nie sprawia trudności.

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Czarna baza, oznaczona jedynką, została wyposażona w delikatnie zwężoną po środku szczoteczką z krótkimi, prostymi, gęsto umiejscowionymi włoskami. Została osadzona na średniej długości trzonku, ładnie dopasowuje się kształtu powieki i jest bardzo precyzyjna. Szczoteczka nie jest silikonowa, ale to nie problem, elastyczne, włoski " chwytają " rzęsy, nawet te najdrobniejsze, równomiernie pokrywając je kolorem, wydłużając i uwydatniając je.
Sama baza wyznacza się przyjemnym, słodkawym zapachem, mi osobiście przywołuje na myśl migdały w cukrze ;) Ma średniej gęstości  konsystencję, nie jest za rzadka, ani gęsta, wręcz idealna, i to od samego początku. Nie potrzebuje czasu by " dojrzeć ". Aczkolwiek wydaje mi się, że pod tusz z włóknami mogłaby być nieco " mokrzejsza " :) Tym nie mniej, problemu nie zaobserwowałam - baza nie wysycha zbyt szybko, a więc dobrze wiąże włókienka, nie powoduje ich obsypywania ani nie skleja rzęs. Jest przyjemna, a w pojedynku zapewnia ładny, naturalny efekt, myślę że może być stosowana także solo :)

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Tusz z włóknami jest ulokowany pod dwójeczką, ma przyjemną, lekko mokrą początkowo, później, w trakcie używania, nieco gęstniejącą konsystencję oraz nasyconą, czarną barwę. Zapach winny, owocowe, lekko musujące wino i coś specyficznego w tle - ogólnie przyjemny, choć słabiutko wyczuwalny. Charakterystyczną cechą tej maskary są widoczne gołym okiem włókienka, jest ich dosyć sporo, można sobie wyobrazić, jakie efekty zapewnią :) Maskarę " nakładamy " na zagruntowane czarną bazą rzęsy, włókna natychmiastowo przywierają do nich ( czy do niej - bazy ) zapewniając natychmiastowy efekt zwiększonej objętości i porządnego wydłużenia. Włókienka nie obsypują się! Ani w trakcie aplikacji, ani po niej, ani w ciągu dnia! Producent proponuje, dla jeszcze lepszego efektu, utrwalić maskarę z włóknami bazą, ale według mnie - to zbędne, chyba że chcesz osiągnąć iście spektakularny " gwiazdorski " efekt. Można i kilka razy :)
Szczoteczka tuszu jest świetnie wyprofilowana, kształt łuku idealnie " układa się " na rzęsach równomiernie je pokrywając od nasady aż po same końce. Włoski są elastyczne, gęsto umiejscowione, co gwarantuje jeszcze lepszą przyczepność i większą precyzję podczas aplikacji. Trzonek, dla odmiany, fioletowy, aby komuś się nie pomyliło :D

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Pierwsze zdjęcie przedstawia tusz tuż! po otwarciu - pierwsza aplikacja, widać, że jeszcze nieco mokre włókienka, nie tworzą tak wyrazistego efektu. Drugie zdjęcie - po 3 tygodniach stosowania, tusz z włóknami nieco zgęstniał, lepiej przywiera. Baza, jak wspomniałam wcześniej, jest idealna od otwarcia - w trakcie używania nie gęstnieje, ani nie wysycha, już 4 tygodnie stosuję :) W obydwóch makijażach mam na sobie tylko jedną warstwę bazy + maskara, bez powtórzenia kolejnych warstw. Maskara zapewnia bardzo ładny, wyrazisty efekt, nie powiem że naturalny, bo rzęsy są wyraźnie wydłużone, stają się gęstsze i pełne objętości. Kruczoczarna barwa ładnie uwydatnia i podkreśla moje rzęsy, upiększa oprawę oczu, nadając spojrzeniu wyrazistości. Nie kruszy się, nie rozmazuje, nie obsypuje, nie usztywnia rzęs, z łatwością też się zmywa, zarówno żelem, jak i micelem czy olejkiem. Bardzo udana nowość, uwielbiam tę maskarę!

Maskara False Lash Superstar X FIBER - Gwiazdorski efekt sztucznych rzęs od L’Oréal Paris
Maskara False Lash Superstar X FIBER  L’Oréal Paris
Cena - ok. 67 zł / szt

Dostępność - Rossmann, Empik oraz inne drogerie, w tym internetowe.

Podsumowując... 

Maskara False Lash Superstar X FIBER oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia swoją szatą w pięknej kolorystyce, świetnymi szczoteczkami, konsystencją, zapachem... W użyciu uwolniła cały swój urok, sprawiając, że polubiłam ją jeszcze bardziej. Baza cudownie przygotowuje rzęsy do nakładania maskary. Włókna " zatopione " w maskarze subtelnie otulają rzęsy, nadając im objętości i powodując optyczne ich wydłużenie - jak " rzęsy w butelce " :) Czego można chcieć więcej? Polubiłam ją bardzo, sięgam po jej " usługi " każdego dnia, miesiąc już za nami, ciekawa jestem ile jeszcze czasu nam zostało :)

Lubicie maskary L`Oreal`a?
Zaprzyjaźnilibyście się z False Lash Superstar X FIBER?
A może już ją stosujecie - jak oceniacie efekty?
Miłego wieczoru życzę :*
                                                                                                                 

sobota, 8 sierpnia 2015

Astor Seduction Codes N°2 Volume&Curve Mascara - objętość i podkręcenie

Witajcie Słoneczka :)
Który kosmetyk kolorowy jest Waszym makijażowym niezbędnikiem absolutnym? U mnie taką rolę pełni maskara! Tusz do rzęs to jedyny kosmetyk, który muszę mieć " na sobie ", aby czuć się w pełni komfortowo, kobieco, lepiej, piękniej, pewniej siebie.
Latem, gdy temperatury szybują w górę, na co dzień niemal zupełnie rezygnuję z makijażu, niemal... bo nawet delikatne, szybkie pociągnięcie rzęs tuszem sprawia, że moje oczy nabierają wyrazistości, a spojrzenie emanuje tajemniczością i urokiem :)

Tak, to prawda, dawno nie pisałam o żadnym tuszu, jakoś tak się złożyło, że ostatnio przeprowadzałam pewne eksperymenty - testowałam nowe dla siebie okazy, nie tylko te markowe, lecz też biedronkowe :) Niektóre " eksperymenty " wypadły wręcz zaskakująco dobrze, o takowym pisałam na facebooku jak i podczas ostatniego denkowego projektu, z kolei inne nie wywarły zbyt dobrego wrażenia, co przy kolejnych denkach " wylezie " na światło dzienne :)
Tusz Astor Seduction Codes N°2 Volume&Curve trafił w moje ręce, a w związku z czym i na rzęsy, dzięki ofeminin, gdzie pełnię rolę Ambasadorki, i Was, przy okazji, do dołączenia szanowne koleżanki - blogerki zachęcam :)

Powiem szczerze, że już dawno nie stosowałam kosmetyków Astor`a, ostatnimi czasy nadrabiam zaległości :)
Tusz Seduction Codes N°2 już samym opisem przykuł moją uwagę i wzbudził ciekawość. Zgłosiłam się więc do testowania, aby w pełni poznać, czy też odkryć, jego moc i przy okazji sprawdzić - jak się ma rzeczywistość do zapewnień producenta.
Czy unosi rzęsy? Czy je podkręca? Czy pogrubia i pokrywa intensywną czernią? Ja już wiem i Wam za chwilę opowiem i pokażę :)

Słów kilka od producenta

Astor SEDUCTION CODES N°2 Volume & Curve Mascara Black, tusz który idealnie pogrubi i podkręci twoje rzęsy!
Idealnie czarne i podkręcone rzęsy to marzenie wielu kobiet. Teraz już nie musisz tracić czasu na podkręcanie rzęs zalotką, dzięki maskarze SEDUCTION CODES N°2 uzyskasz efekt podkręconych rzęs w kilka sekund. W jedną chwilę uzyskasz efekt sztucznych rzęs!
Specjalnie wyprofilowana szczoteczka, podkręca rzęsy i dokładnie rozprowadza na nich tusz, dzięki czemu nie musisz martwić się o grudki czy posklejane rzęsy. Astor Seduction Codes No 2 Volume & Curve Mascara Black to ultra pogrubione i idealnie podkręcone rzęsy. Szczoteczka wyprofilowana tak, aby pokryć nawet najmniejsze rzęsy.
Tusz do rzęs Astor Seduction Codes No 2 Volume & Curve Mascara Black jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.

Składniki: AQUA/WATER/EAU, PARAFFIN, CERA ALBA/BEESWAX/CIRE D'ABEILLE, STEARIC ACID, PVP, CETYL ALCOHOL, PROPYLENE GLYCOL, ARGININE, POLYSORBATE 20, COPERNICIA CERIFERA CERA/COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX/CIRE DE CARNAUBA, SYNTHETIC WAX, PANTHENOL, TALC, CANDELILLA CERA/EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA) WAX/CIRE DE CANDELILLA, PHENOXYETHANOL, OZOKERITE, CAPRYLYL GLYCOL, HECTORITE, SIMETHICONE, MICROCRISTALLINA CERA/MICROCRYSTALLINE WAX/CIRE MICROCRYSTALLINE, TOCOPHERYL ACETATE, ACRYLATES/CARBAMATE COPOLYMER, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, COLLAGEN, POLYETHYLENE, HYDROLYZED KERATIN, SODIUM SULFATE, POTASSIUM SORBATE, SILICA, SODIUM BENZOATE, [May Contain/Peut Contenir/+/-: CARMINE (CI 75470), CHROMIUM HYDROXIDE GREEN (CI 77289), CHROMIUM OXIDE GREENS (CI 77288), FERRIC FERROCYANIDE (CI 77510), IRON OXIDES (CI 77491, CI 77492, CI 77499), MICA, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), ULTRAMARINES (CI 77007)].

Tusz Astor Seduction Codes N°2 Volume&Curve testowany okulistycznie.

Tusz jest nam podany w dosyć sporym, opakowaniu 3D, że tak powiem :) Wzory geometryczne, jak i te koronkowe, które w piękny sposób zdobią tubkę, są uwypuklone, naniesione za pomocą czegoś, przypominającego bezbarwny klej lub silikon. Wyczuwalne pod palcami, dosyć ciekawe uczucie... ale to tylko etykieta, która po pewnym czasie, u mnie po 3 tygodniach, zaczyna powoli się odklejać w miejscach łączenia. Natomiast same wzorki, zresztą jak i napisy, pozostają bez skazy - nie złuszczają się, nie ścierają, nie odpadają, dzięki czemu tubka nadal wygląda jak nowa.
Tubka zawiera 10,5 ml tuszu, mieści na sobie również krótkie info dotyczące produktu, między innymi termin ważności wynoszący 12 miesięcy od momentu otwarcia.

Kobiece, romantyczne, piękne, a zarazem ciekawe opakowanie to nie koniec zalet. Na szczególną pochwałę, według mnie, zasługuje szczoteczka. Nie jest wielka, ani też za mała, według moich upodobań i preferencji - wręcz idealnej wielkości. Formą też zachwyca - świetnie wyprofilowana, delikatnie wygięta, jak to w tuszach podkręcających, podwijających rzęsy zazwyczaj bywa.
Ma gęsto rozmieszczone elastyczne włoski różnej długości, dzięki czemu idealnie pokrywa nawet te najmniejsze rzęski, z łatwością docierając nawet do trudno dostępnych miejsc. Szczoteczka fantastycznie " rozczesuję ", rozdziela rzęsy, dzięki czemu wyglądają nadzwyczajnie naturalnie.
Szczoteczka została umieszczona na dosyć długim trzonku, który dodatkowo pozwala na większe manewry i sprawia, że malowanie rzęs jest prawdziwą przyjemnością.

Maskara ma intensywny, kruczoczarny kolor, który uwidacznia moje jasne rzęsy już po jednym pociągnięciu szczoteczki. Zapach określiłabym jako neutralny, jest bardzo delikatny, niemal niewyczuwalny, jak się " przywąchać ", można wyczuć specyficzną woń - pachnie typowym tuszem do rzęs :)
Konsystencja początkowo jest trocha rzadka, ale nie płynna. Przez pierwszy tydzień maskara powoli gęstniała, zapewniając jedynie fajny, czarny kolor rzęsom i wystarczająco dobry efekt, choć bez rewelacji... Po tygodniu, a potem tak z dnia na dzień, konsystencja stawała się coraz fajniejsza, aż w końcu, po dwóch tygodniach " dojrzała "!

Metamorfozę, którą oferuje moim rzęsom Seduction Codes N°2 Volume&Curve Mascara, możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. Pierwsze ujęcie - bez tuszu, no cóż... nie mam się czym pochwalić - rzęsy krótkie, cienkie, jasne, niemal zupełnie niewidoczne... NIJAKIE! A więc i spojrzenie jakieś takie niewyraźne, oczka małe, smutne i takie " blade "... :) 
Ale wystarczy jedna warstwa tuszu, a spojrzenie natychmiastowo nabiera wyrazistości. Zdjęcia robiłam w różnych okresach, więc oświetlenie trocha się różni, ale po za tym efekt i tak widać.
Na dolnym ujęciu mam już dwie warstwy tuszu, było robione w drugim tygodniu stosowania, czyli dwa tygodnie po otwarciu. Co tu dużo mówić - efekt rzeczywiście fenomenalny! A wiecie że teraz jest jeszcze lepszy? Dziś minął trzeci tydzień - tusz nabrał właściwej konsystencji, na efektach to również się odbiło, już pokazuję najnowszą aktualizację... :)

Na rzęsach mam TYLKO JEDNĄ warstwę tuszu! Tak, właśnie tak go stosuję, druga warstwa jest zbędna, lub zarezerwowana na wieczorowe wyjścia - efekty po niej są rzeczywiście spektakularne. 
Szczoteczka idealnie i równomiernie pokrywa rzęsy tuszem, dociera nawet do tych najmniejszych, perfekcyjnie je rozdzielając. Nie odbija się na powiekach, nie tworzy grudek, początkowo, gdy była jeszcze rzadka, odrobinę je sklejała, ale potem problem zniknął. Ładnie podwija, wydłuża i pogrubia rzęsy, wizualnie je zagęszczając - sprawia, że moje rzęsy już po jednej warstwie wyglądają perfekcyjnie. Szybko wysycha na rzęsach, nie usztywnia ich, nie skleja. Maskara nie kruszy się, ani nie rozmazuje w ciągu dnia, nawet przy wysokich, bardzo wysokich, temperaturach, zostaje nienaruszona, a więc o efekt pandy w czasie upałów możecie się nie martwić ;) Maskara nie podrażnia oczu, nie uczula, jest błyskawiczna i łatwa w użyciu oraz praktyczna.

Cena - 20 - 50 zł - widzę że obecnie obowiązują na nią promocje w niektórych sklepach.

Dostępność - SuperPharm, Rossnett, Dayli, Hebe oraz inne drogerie, w tym internetowe.

Podsumowując...

Jestem bardzo miło zaskoczona efektami oraz jakością tuszu Seduction Codes N°2 Volume&Curve! Z pewnością mogę teraz zaliczyć go do swoich ulubieńców, bowiem oferuje wspaniałe efekty na rzęsach, jest trwały, nie tworzy grudek, nie obsypuje się. Dodatkowo wyznacza się ciekawym, bardzo kobiecym designem, cudowną szczoteczką, która perfekcyjnie dopasowuje się do moich oczu, świetnie podwija, pogrubia i zagęszcza rzęsy. A przy tym jest błyskawiczna i zupełnie bezproblemowa w użyciu. 
Piękne rzęsy w kilka sekund? Tak! To możliwe! Seduction Codes N°2 Volume&Curve Mascara upiększa spojrzenie i nadaje mu wyrazistości w trybie natychmiastowym! Oczarujesz wszystkich wokół swym zalotnym spojrzeniem - przekonaj się sama :)

Znacie tusze Astora, które są Waszymi ulubieńcami?
A może wypróbowaliście Seduction Codes N°2 Volume&Curve?
Jak u Was się spisuje? Podobają się Wam efekty na moich rzęsach?
Udanego odpoczynku Kochane :*
                                  

piątek, 19 grudnia 2014

Wielkie rozczarowanie - Avon Big&Daring Volume Mascara

Witajcie Słoneczka :)
Jeszcze na początku tygodnia miałam tyle planów związanych z pisaniem na blogu, chciałam Wam przedstawić tyle ciekawych wpisów... No właśnie, chciałam :) Trzeba je jeszcze napisać, przygotować zdjęcia i tak dalej, a czasu katastrofalnie brakuje.
Ruszyła machina przygotowań świątecznych, w pierwszej kolejności sprzątanie, które pochłania mnóstwo czasu, energii i siły - jakoś tak mamy, że aby doskonale odpocząć, ciałem i duchem, musi w domu wszystko lśnić :)
Na szczęście zaległe denko udało mi się " udokumentować ", a dziś zapraszam Was na recenzję tuszu do rzęs Avon Big&Daring Volume Mascara. Miało być pięknie, a jest okropnie :(

Z zamiarem napisania recenzji nosiłam się już jakiś czas temu, jednak chciałam ostatecznie przekonać się w tym, że mi zupełnie nie pasuje... Już wiem, że śmiało mogę ją uhonorować najgorszym kosmetykiem, jaki miałam " przyjemność " stosować w tym roku.
Maskarę stosuję od półtora miesiąca, to zdecydowanie wystarczający czas na werdykt, który dziś wydam - tak, właśnie werdykt, ponieważ już po nią nie sięgnę, choć tuszu zostało jeszcze sporo.

Słów kilka od producenta

Pogrubiający tusz do rzęs z kremowo-żelową formułą - bez grudek, bez sklejania, bez rozmazywania. Idealnie wyprofilowana szczoteczka intensyfikująca objętość dopasowuje się do kształtu rzęs, a włoski o różnej długości i formie wachlarza docierają do każdej z nich i rozdzielają je od nasady aż po końce.
Innowacyjna kremowo-żelowa i jedwabiście gładka formuła z kolagenem, keratyną i proteinami, pozwala stopniować objętość rzęs, zachowując ich elastyczność i miękkość.
Testowana przed okulistów. Może być stosowana przez osoby noszące szkła kontaktowe.

Składniki: Aqua, Paraffin, Beeswax/cire d'abeille, Acrylates/ethylhexyl acrylate copolymer, Copernicia cerifera (carnauba) wax/cire de carnauba, Stearic acid, Dimethicone, Cetyl alcohol, Sucrose stearate, Hydrolyzed collagen, Creatine, Wheat amino acids, Hydrolyzed wheat protein, Hydrolyzed wheat starch, Polysorbate 20, Acrylates copolymer, Isododecane, Sodium hydroxide, Polyisobutene, Silica, Hydroxyethylcellulose, PVP, Galactoarabinan, Nylon-6, Ethylene/methacrylate copolymer, Laureth-21, Sorbitan stearate, PEG-40 stearate, Isopropyl titanium triisostearate, Disodium edta, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben; May contain: Iron oxides, Ultramarines/ci 77007, Black 2/ci 77266

Zacznę od opakowania, które, mi osobiście, bardzo się podoba - stylowe, ładnie wykonane, poręczne, przy tym wygodne w użyciu i szczelnie zamykane.
Napisy oraz sreberko nie ścierają się w trakcie użytkowania, a więc tusz zawsze wygląda świetnie.
Tusz dodatkowo jest zapakowany w tekturowe pudełko, zawierające wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu. Znajdziemy na nim pełny skład, określoną pojemność - jest spora, bo aż 10 ml, oraz termin ważności - 3 miesiące od momentu otwarcia, co przy tuszach jest normą :)

Najbardziej ucieszyła mnie szeroka, ładnie wyprofilowana szczoteczka, w którą został wyposażony ten tusz. " Składa się " z mnóstwa cienkich, elastycznych, półtwardych włosków różnej wielkości.
Jest naprawdę fantastyczna, choć czasem zdarzało się, że nabierała za dużo tuszu, szczególnie na zakończeniu, więc przed aplikacją jego nadmiar trzeba było usuwać. Ale to w sumie nie jest winą szczoteczki, lecz samego kosmetyku.
Trzonek jest krótki, co nieco utrudnia manewrowanie szczoteczka, ale szybko nabrałam wprawy w jej posługiwaniu się i już nie miałam żadnego kłopotu, było nawet fajnie :)

Tusz Big&Daring początkowo, przez około dwa tygodnie, jest dosyć rzadki, z czasem ten stan zmienia się, gęstnieje, ale nie staje się z tego powodu lepszy - o nie!
Zapach ma dosyć przyzwoity, przypomina mi masę makową :) Nie wiem dlaczego tak właśnie mi się kojarzy :) Stosowałam wersję czarną, ale kolor wcale nie jest kruczoczarny, lecz określiłabym go jako nasycony, ciemnoszary, dla moich jasnych rzęs zdecydowanie wystarczająco ciemny.

Gdy tusz był jeszcze świeży, płynny, na rzęsach wyglądał bardzo przeciętnie. Równomiernie je pokrywał, delikatnie podkreślał, oferując naturalny efekt " niepomalowanych ", ciemnych rzęs - w moim przypadku i to dobre, bo z natury mam jasne rzęsy, a więc niemal niewidoczne. Dlatego maskara jest dla mnie kosmetykiem N 1, bez niej nie wyobrażam swojego makijażu.
Big&Daring Volume Mascara delikatnie wydłuża rzęsy, ale w żadnym stopniu ich nie pogrubia, poprzez sklejenie ich uzyskuje się efekt " firanki " - w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Z czasem, gdy tusz zgęstniał nieco, jeszcze bardziej zaczął sklejać i obciążać rzęsy - był dobrze widoczny już po jednej warstwie ( zdjęcie powyżej ), druga warstwa sprawiała, że rzęsy stawały się mega grube ( średnio - trzy rzęsy skleja w jedną :) ) i niesamowicie twarde. Dodam, że nie rozczesuję rzęs szczoteczką, efekty po jednej czy dwóch warstwach uzyskiwałam jedynie za pomocą szczoteczki od tuszu. 
Tusz czasem tworzy delikatne kulki, lubi obsypywać się, ale w bardzo minimalnym stopniu, jest odporny na wilgoć, nie rozmazywał się, w tym przypadku jednak nie jest to zaletą bo... zmywanie go jest największym utrapieniem, grożącym utratą i uszkodzeniem, " połamaniem " rzęs! Dodam że początkowo, czyli przez pierwsze dwa tygodnie stosowania, takiego kłopotu nie było, rzęsy były miękkie i elastyczne, a nie sztywne!
Po tym tuszu rzęsy stają się tak twarde, jak pręty, usuwanie go za pomocą micela czy olejku...  jest po prostu niemożliwe. Jedyną radą jest zmywanie - moczę wpierw mocno ciepłą wodą, następnie, za pomocą żelu do mycia twarzy, delikatnie usuwam. Jest źle, na tyle, że ostatnimi czasy zauważyłam wzmożone wypadanie rzęs... - leci do kosza!
Tusz nie wywołał u mnie podrażnienia, uczulenia, zaczerwienienia, łzawienia - oczy tolerują go bardzo dobrze, ale... to już nie ma znaczenia, szkoda.

Cena - 39zł / 10ml ale... można skorzystać z bardzo atrakcyjnej promocji.

Dostępność - konsultantki Avon

Podsumowując...

Bardzo fajnie zapowiadał się ten tusz, cieszyłam się nim przez całe dwa tygodnie! Dopóki był płynny, nie robił takiej masakry na oczach, nie usztywniał rzęs, doskonale się zmywał nawet micelem. Oczekiwałam, że nieco zgęstnieje, będzie lepszy, zapewni bardziej spektakularne efekty...
Nic z tego! Z czasem staje się coraz gorszy, coraz bardziej " utwardza " rzęsy, a to je niszczy podczas każdego demakijażu. Wolę zachować rzęsy, może nie długie, zdecydowanie nie grube, ale swoje :)

Znacie ten tusz? Jakie o nim zdanie macie?
Jakiego tuszu obecnie używacie i polecaci - szukam dobrej maskary?
Jak tam przygotowania przedświąteczne Kochane?
Mam nadzieje, że w Święta będę mieć dużo czasu, by nadrobić zaległości na Waszych blogach - jeszcze kilka dni przetrwać i ... relaks :)
Udanego weekendu Słonka :*

Zapraszam do udziału w rozdaniu Kochane - woda perfumowana Moment de Bonheur marki Yves Rocher czeka na swoją właściciekę - może to właśnie TY nią będziesz - klik banerek :)

 Wygraj!!!

                                                                                         

czwartek, 5 września 2013

Maskara Volume Million Lashes Excess NOIR moim okiem

Witajcie Słoneczka ;)
Maskara idealna - czy ona istnieje? Powiedzcie mi proszę, bo ja, szczerze mówiąc, mimo swoich intensywnych poszukiwań jeszcze na takową nie trafiłam, owszem nie raz stosowałam bardzo fajne okazy, które są warte uwagi oraz wydanych na  nie pieniędzy, ale czasem efekty są wręcz opłakane, i to nie tylko przenośnie.
Maskara to kosmetyk, który jest dla mnie absolutnym niezbędnikiem, bez niej czuje się nieumalowana i taka ... niewyraźna ;) Szukam więc, próbuję, testuję, gdy otrzymałam propozycję wypróbowania najnowszej maskary L`Oreal`a Volume Million Lashes Excess NOIR z przyjemnością się zgodziłam - byłam bardzo ciekawa efektów które zapewnia, pokładałam na niej nadzieję: " A może to właśnie ona będzie moim ideałem"?


 Słów kilka od producenta

Objętość bez umiaru. Czerń bez umiaru. Rzęsy którym nie można się oprzeć.
Odkryj najnowszą maskarę Volume Million Lashes Excess Noir, która łączy zniewalającą głębie czerni z:
  • Legendarnym efektem miliona rzęs 
  • Wyjątkowym podkreśleniem spojrzenia 
  • Objętością bez umiaru
Zniewalająca głębia czerni dzięki pigmentom „ neo-black ”.
- INTENSYWNA CZERŃ
Dla najbardziej wyrazistego spojrzenia
- ELEKTRYZUJĄCA OBJĘTOŚĆ
Legendarna szczoteczka dla efektu miliona rzęs
- PRECYZYJNIE ROZDZIELONE RZĘSY
Optymalna doza tuszu.


Opis według mnie 

Opakowanie tuszu prezentuje się luksusowo, dzięki połyskującej, lustrzanej złoto - czerwonej powłoce wygląda niczym metalowe, choć jest wykonane z plastiku. Opakowanie dodatkowo zdobią czarno - złote napisy, znajdziemy na nim również logo marki, rysunek okazujący szczoteczkę która to nie skleja rzęs, ponieważ podczas wyjmowania jej z tubki nadmiar tuszy jest usuwany, nalepkę zawierającą pełny skład produktu, termin przydatności - 6 miesięcy od momentu otwarcia oraz określoną pojemność - 10 ml.


Skład szczegółowo pokazuje co nakładamy na rzęsy.
Szczoteczka jest sylikonowa, dosyć duża, elastyczna, giętka, delikatnie wyprofilowana ledwo widocznym wcięciem, ma dużo sylikonowych wypustek o różnej długości, końcówka jednak jest gruba, nie ma spiczastego zakończenia ułatwiającego aplikację tuszu na rzęsy w kącikach oczu ani " włosków " na nim, moim zdaniem trocha niedopracowana została ta kwestia.


Tusz do rzęs ma piękny, głęboki, nasycony kolor czerni, który lubię najbardziej, początkowo ma dość rzadką, płynną konsystencję, w trakcie używania gęstnieje, po 3 tygodniach stała się, według mnie, idealną.
Zapach początkowo jest dobrze wyczuwalny, po chwili łagodnieje, jest trocha specyficzny, ale przyjemny, bardzo delikatny, lekko wyczuwalny podczas stosowania maskary.
Aplikacja mogła by być idealna, gdyby nie to tępe zakończenie szczoteczki, szczoteczka fajnie rozprowadza tusz i jednocześnie rozczesuje rzęski, początkowo trocha sklejała je ale nie było tak źle.
Działanie upiększające, tusz nie posiada walorów odżywczych, za to nadaje rzęsom ładnego koloru czerni, wydłuża je i delikatnie pogrubia.
Efekty utrzymuję się przez cały dzień, tusz nie obsypuje się, nie kruszy, nie rozmazuje, nie odbija się na powiekach, nadaje pięknego wyglądu i wyrazistości oczom.
Wydajność po ponad miesiącu stosowania ciężko określić, na razie ma się dobrze, po wykończeniu tuszu uzupełnię ten dział ;)


Moja opinia 

Makijaż oczu bez użycia maskary jest dla mnie niewykończonym makijażem, mam dosyć krótkie, cienkie i jasne rzęsy, więc gdy ich nie pokryję tuszem wyglądam... nijako :) Dla tego tusze do rzęs są moimi sprzymierzeńcami od lat, inne kosmetyki pomijałam, nie zawsze miałam ochotę na cienie czy kreskę na oku, o pudrach i podkładach już i nie wspomnę, ale tusz musiał być!
Maskara Excess NOIR podoba mi się swoim wyglądem, lubię rzeczy piękne, a jej opakowanie właśnie do takich zaliczam - nie tandetne, świetnie dopracowane, wygodne w użyciu i miłe dla oka.


Szczoteczka początkowo przeraziła mnie ciutkę, jest naprawdę duża, usiana mnóstwem sylikonowych wypustek, ale w obsłudze bardzo przyjemna, jednym pociągnięciem można pomalować połowę rzęs na oku :) Drażni mnie jedynie ten tępy koniec, by pokryć moje krótkie rzęski w wewnętrznym kąciku oka muszę się postarać aby nie pomalować sobie przy okazji powieki tuż nad nimi, początkowo, gdy tusz był rzadki, ciągle mi to zdarzało się, jednak gdy zgęstniał, a i ja bardziej nabrałam wprawy w posługiwaniu się nią, ten problem zniknął - nawet najmniejsze rzęski ładnie są pokryte tuszem.


Sam tusz mi przypadł do gustu od samego początku, trocha drażniła mnie jego płynna konsystencja, ale wiele tuszy tak ma, więc czekałam cierpliwie aż zgęstnieje, a on z każdą porcją wtłaczanego powietrza stawał się coraz lepszy, po dwóch tygodniach już był świetny.
Moich rzęs nie sklejała jakoś specjalnie, czasem to się zdarza, czasem nie - nie mam pojęcia od czego to zależy, może przez to, że mam ich nie wiele, a może też ze względu na ich " rozstaw ":) Maskara świetnie rozprowadza się, bardzo ładnie rozdziela i rozczesuje rzęsy, otulając każdą z nich porcją tuszu, już pierwsza warstwa zapewnia śliczny i widoczny efekt, rzęsy nabierają intensywnego koloru czerni, stają się dłuższe, lekko pogrubione i podkręcone, oko nabiera wyrazistości, kolejna warstwa jeszcze bardziej wydłuża, pogrubia i zagęszcza rzęsy, tworząc z nich tak zwaną " firankę " - milion rzęs to nie jest, ani nawet sto, ale efekt mi się podoba.


Postanowiłam wypróbować działanie maskary na maksa, i choć nie mam zwyczaju nakładać więcej jak dwóch warstw tuszu na rzęsy, tym razem nałożyłam też trzecią - efekt zobaczcie i oceńcie sami. Więcej tego nie robiłam, zadowalam się jedną lub dwoma warstwami tej maskary :)
Maskara szybko wysycha na rzęsach, nie odbija się na powiekach, nie rozmazuje się ani nie obsypuje, dzielnie trzyma się przez cały dzień tam, gdzie powinna, czyli na rzęsach. Bezproblemowo też zmywa się, zarówno za pomocą wody z kosmetykiem do mycia twarzy, jak i płynami do demakijażu czy micelami, a nawet chusteczkami do demakijażu - w kilka chwil znika bez śladu!
Maskara nie spowodowała u mnie żadnego podrażnienia ani uczulenia.

Cena - ok. 50 zł / 10 ml

Ocena 4/5

Dostępność - drogerie, sklepy internetowe

Podsumowanie

Maskara Volume Million Lashes Excess NOIR od L`Oreal`a sprawdza się u mnie dosyć dobrze, ideału w niej nie znalazłam, niestety, ale uważam że jest dosyć dobrym produktem - wyznacza się świetnym kolorem czerni, doskonałą trwałością, dosyć zadowalającymi efektami i łatwością zmywania, jednak ma też niezbyt dopracowaną szczoteczkę, utrudniającą malowanie malutkich rzęs w wewnętrznych kącikach oczu oraz tendencje do sklejenia rzęs, co nie do końca mi odpowiada - nie liczę na milion rzęs, ale na swoje ładnie podkreślone, wydłużone, pogrubione i rozdzielone.

Co sądzicie o tej maskarze? Podoba się Wam efekt z jej pomocą uzyskany na moich rzęsach?
Jak sprawdziła się u Was? Podbiła Wasze " oczy " czy nie za bardzo?
Lecę pichcić Kochane, mam jutro... ale o tym jutro :) Dodam że będzie dla Was niespodzianka ;)
Buziaki ;*