Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ust. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2019

Weleda Skin Food Odżywcze Masło do ciała oraz Ochronne masło do ust

Marka Weleda jest chyba wszystkim dobrze znana. Jeśli nawet nie " osobiście ", to chociażby ze słyszenia czy widzenia prawda? Weleda z pewnością może się szczycić długowieczną tradycją w tworzeniu holistycznych kosmetyków naturalnych, które poprzez pielęgnację przyczyniają się do poprawy wyglądu, zdrowia i kondycji skóry.

Weleda Skin Food Odżywcze Masło do ciała oraz Ochronne masło do ust recenzja
O marce Weleda słów kilka... 

Swoją działalność marka rozpoczęła w 1921 roku, lecz nie jako producent kosmetyków, tylko farmaceutyczne laboratorium zaopatrzone we własny ogród roślin leczniczych. Obecnie Weleda jest światowym, wiodącym producentem holistycznych kosmetyków naturalnych, jak również farmaceutyków przeznaczonych do terapii antropozoficznej. Weleda doskonale rozumie harmonijny związek pomiędzy naturą i człowiekiem, dlatego tak starannie dobiera naturalne składniki podczas tworzenia swoich produktów.

Weleda Skin Food Odżywcze Masło do ciała oraz Ochronne masło do ust recenzja
Jednym z najpopularniejszych, i najstarszych, produktów Weleda jest Optymalnie działający, naturalny krem nawilżający dla suchej i szorstkiej skóry na całym ciele Skin Food. A wiesz, że miał on swoją premierę w 1926 roku? Co ciekawe, od tej pory jego formuła nie została w żaden sposób " ulepszona "! Tradycyjna receptura, jak widać, działa bez zarzutu, bowiem krem Skin Food od niemal 100 lat cieszy się ogromną popularnością na całym świecie. Nie tak dawno linia Skin Food została wzbogacona w dwa kolejne produkty, a mianowicie Odżywcze masło do ciała i Ochronne masło do ust. Mamy zaszczyt jako pierwsze kupować nowości marki, ponieważ to właśnie w Polsce certyfikowane kosmetyki naturalne cieszą się największym zainteresowaniem! A o tym jak u mnie sprawdzają się premierowe produkty, przeczytacie w tym wpisie :)

Weleda Skin Food Odżywcze masło do ciała - recenzja
Weleda Skin Food Odżywcze Masło do ciała - od producenta 

Weleda Skin Food Masło do ciała to kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji skóry ciała. Masło do ciała intensywnie nawilża i odżywia bardzo suchą, szorstką skórę. Bogata konsystencja łatwo się rozprowadza i doskonale się wchłania, zapewniając natychmiastową ulgę i długotrwałą ochronę. Zawarte w kosmetyku łagodzące wyciągi roślinne z fiołka, nagietka lekarskiego i rumianku koją i regenerują skórę. Organiczne masło Shea i olej kokosowy intensywnie ją odżywiają. Produkt długotrwale nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy, a aromatyczna lawenda i pomarańcza nadają mu subtelnego zapachu.

Weleda Skin Food Odżywcze masło do ciała - recenzja
Skład INCI: Water ( Aqua ), Helianthus Annuus ( Sunflower ) Seed Oil, Theobroma Cacao ( Cocoa ) Seed Butter, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii ( Shea ) Butter, Stearic Acid, Palmitic Acid, Pentylene Glycol, Rosmarinus Officinalis ( Rosemary ) Leaf Extract, Chamomilla Recutita ( Matricaria ) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, ViolaTricolor Extract, Alcohol, Betaine, Carrageenan, Xanthan Gum, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Sodium Capryol/Lauroyl Lactylate, Fragrance ( Parfum ), Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Geraniol.

Masło do ciała Weleda Skin Food stosuj na oczyszczoną skórę ciała.
Produkt posiada certyfikat NATRUE.

Weleda Skin Food Odżywcze masło do ciała - recenzja
Weleda Skin Food Odżywcze masło do ciała - recenzja
Masło do ciała Skin Food jest podane w niewielkim, twardym, solidnie zakręcanym słoiczku z białego tworzywa. Zielone szaty, będące elementem rozpoznawalnym linii Skin Food, wizualnie dodają świeżości i sprawiają, że produkt wpada w oko, budząc zainteresowanie. Minimalistyczne, acz czytelne etykiety, mieszczą na sobie wszystkie niezbędne informacje. W słoiku, choć wydaje się on całkiem spory, mieści się 150 ml masła - ale spokojnie, wystarczy na dłuuugo! Sprawa w tym, że jest ono tak treściwe i gęste, iż aby nie " przedobrzyć " warto zachować powściągliwość podczas stosowania :) Zbita, twarda, niezwykle " bogata " konsystencja masła początkowo wydaje się być oporna na dawkowanie, ale już przy pierwszym dotyku, pod wpływem ciepła palców, staje się delikatne, lekkie i niezwykle miękkie! Z łatwością się nabiera, wystarczy lekko potrzeć opuszkami palców, sprawnie się rozprowadza po skórze i błyskawicznie w nią się wchłania. Zanim jednak to nastąpi, czerpię niesamowitą przyjemność z jego delikatności i cudownego aromatu, pięknie otwierającego się w trakcie masowania skóry. Muskanie, wcieranie, głaskanie - wszystkie chwyty są dozwolone :) Zapach kojarzy mi się ze smakowitym, maślano-cytusowym kremem do tortu doprawionym szczyptą wanilii. Lawendy w nim nie wyczuwam, owszem, jak się " przywąchać " można wyłapać jej aromat, ale jest tak delikatny, że służy jedynie jako tło dla słodkiego deseru :)
Jeśli chodzi o działanie masła do ciała, jestem nim absolutnie zachwycona! Już mała ilość kosmetyku jest w stanie porządnie nawilżyć, odżywić, wygładzić i ukoić nawet przesuszoną skórę łokci i kolan. Delikatnie natłuszcza, ale już po kilku minutach tłustawy film niemal całkowicie wnika w skórę zostawiając uczucie jedwabistej miękkości. Nie mam większych kłopotów ze skórą ciała - jest  normalną, więc regularnie masło stosuję tylko w miejscach " zagrożonych ". Na całe ciało - profilaktycznie, zapobiegawczo, dla ochrony i też dla sprawienia sobie ogromnej przyjemności, używam raz w tygodniu - i dobrze mi z nim :) Masło świetnie zmiękcza moją skórę, uelastycznia i regeneruje ją, dzięki czemu jest niezwykle przyjemna i miła w dotyku. Masło doskonale sobie radzi ze wszelkiego rodzaju podrażnieniami, zaczerwienieniem, przesuszeniem - skóra, dzięki jego wsparciu, odzyskuje komfort i ukojenie na długo, i to w trybie natychmiastowym! Nie zapycha, nie obciąża, nie roluje się, nie klei skóry, więc po aplikacji można od razu założyć piżamkę czy ubrania :) Prócz korzyści dla ciała, masło oferuje też prawdziwą rozkosz dla zmysłów, bowiem jego cudowny zapach nie znika po aplikacji, lecz przez dłuższy czas cieszy swą delikatnością. Uwielbiam go!

Weleda Skin Food Ochronne masło do ust - recenzja
Weleda Skin Food Ochronne Masło do ust - od producenta 

Weleda Skin Food Masło do ust to kosmetyk przeznaczony do stosowania w celu pielęgnacji ust, szczególnie bardzo suchych, spierzchniętych i popękanych. Masło do ust intensywnie nawilża, odżywia i regeneruje przesuszoną skórę ust zapewniając jej natychmiastową ulgę. Zawarte w kosmetyku łagodzące wyciągi roślinne z fiołka, nagietka lekarskiego i rumianku odżywiają i regenerują skórę usta. Organiczne masło Shea i olej kokosowy intensywnie ją odżywiają i wygładzają. Produkt długotrwale nawilża, zmiękcza i uelastycznia skórę ust. Tworzy barierę ochronną przed wpływami zewnętrznymi - zimnem oraz suchym powietrzem w ogrzewanych pomieszczeniach. Aromatyczna lawenda i pomarańcza nadają masłu subtelne nuty zapachowe.

Weleda Skin Food Ochronne masło do ust - recenzja
Weleda Skin Food Ochronne masło do ust - recenzja
Skład INCI: Helianthus Annuus ( Sunflower ) Seed Oil, Lanolin, Beeswax ( Cera Alba ), Glycerin, Viola Tricolor Extract, Rosmarinus Officinalis ( Rosemary ) Leaf Extract, Chamomilla Recutita ( Matricaria ) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Alcohol, Water (Aqua), Fragrance ( Parfum ), Limonene, Linalool, Geraniol.

Wyciśnij z tubki niewielką ilość masła do ust na palec lub bezpośrednio na usta. Delikatnie rozprowadź produkt po ich powierzchni. Produkt odpowiedni dla osób z nietolerancją glutenu.
Masło do ust Weleda Skin Food posiada certyfikat NATRUE.

Weleda Skin Food Ochronne masło do ust - recenzja
Weleda Skin Food Ochronne masło do ust - recenzja
Zielona, miękka, niezwykle poręczna tubka, wykonana z elastycznego tworzywa, kryje w sobie masło do ust. Wygodny, opływowy aplikator z malutkim otworem, usprawnia stosowanie i uprzyjemnia rozprowadzenie produktu. Szczelnie zakręcany korek solidnie chroni zawartość, a małe rozmiary tubki zachęcają do zabierania jej ze sobą dosłownie wszędzie :) Urocze, zielone maleństwo :) Jeśli chodzi o pielęgnację ust, jestem prawdziwą maniaczką! Wypróbowałam sporo produktów mających na celu kompleksowo, bądź mniej kompleksowo, dbać o piękno naszych warg. Myślałam, że w tym zakresie nic mnie już nie zaskoczy... aż do momentu pojawienia się masełka Skin Food. Lekka, a zarazem bogata w składniki odżywcze, konsystencja sprawia, że masło błyskawicznie się rozprowadza. Momentalnie rozpuszczając się ładnie nabłyszcza wargi, pozostawiając po sobie olśniewającą, " oleistą taflę ". Jednak wizualny efekt to nie jedyna jego zaleta! Zapewnia moim ustom natychmiastowe uczucie dogłębnego nawilżenia i odżywiania. Nadaje im miękkości, gładkości i niewiarygodnej delikatności. Czasem mam wrażenie, że to masło wypełnia delikatną skórę, dając efekt pełniejszych, jędrniejszych warg. Delikatnie natłuszcza, nie obciąża, nie zapycha, nie klei, jest niemal niewyczuwalne. Nie ma smaku, więc jego obecność pod żadnym względem mi nie przeszkadza, nawet w czasie picia czy jedzenia. Masło do ust o delikatnej, kremowo-oleistej konsystencji i półtransparentnym, żółtawym zabarwieniu, wyznacza się przyjemnym, zbliżonym do masła do ciała, zapachem. Zbliżonym, ponieważ wyczuwam w nim wspominaną przez producenta lawendę. Zapach jest bardzo subtelny, wyczuwalny tylko podczas aplikacji, tuż po niej szybko się ulatnia. Masło doskonale sobie radzi z przesuszoną i spierzchniętą skórą ust, niweluje pieczenie oraz nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, łagodzi też zaczerwienienia. W szybkim tempie przynosi ustom ulgę i na długo otula je komfortem. Regularnie stosowane zapewnia delikatnej skórze ust solidną ochronę przed wysuszeniem, pękaniem, spierzchnięciem. Masło do ust Skin Food dzięki silnym walorom odżywczym i regenerującym, mocno zyskuje na wydajności. Mały mocarz! Niezawodne, skuteczne i, oczywiście, całkowicie bezpieczne!

Weleda Skin Food Odżywcze Masło do ciała oraz Ochronne masło do ust recenzja
Weleda Skin Food Odżywcze Masło do ciała oraz Ochronne masło do ust
Cena: Odżywcze Masło do ciała Skin Food - 73,99 zł / 150 ml;  Ochronne masło do ust Skin Food - 29,99 zł / 8 ml

Dostępność - wykaz sklepów i aptek internetowych oraz stacjonarnych na stronie Weleda.pl 

Podsumowując... 

Odżywcze masło do ciała i ochronne masło do ust to moje pierwsze produkty Weledy, ale tak przypadły mi do gustu, że chętnie przyjrzę się pozostałym liniom kosmetyków. A z tego co widzę, wybierać jet w czym :) Obydwa masła wypadły niezawodnie, zapewniając wszystko to, czego od tego typu produktów oczekuję. Są bardzo wydajne, pięknie pachnące, skutecznie działające, co więcej, każdorazowo oferują przyjemność ze stosowania, a do tego mają przepiękne składy. Jeśli szukasz czegoś " zielonego ", skutecznego, apetycznie pachnącego - koniecznie się im przyjrzy :)

Znasz kosmetyki Weleda ze słyszenia, widzenia czy z własnego doświadczenia?
Które produkty stosowałaś i co z oferty marki polecasz?
Lubisz bogate masła do ciała i odżywcze kosmetyki do ust?
Miłego wieczoru życzę :*
                                                                       


zBLOGowani.pl

piątek, 15 maja 2015

Catrice Tinted Lip Glow Balm - magiczny, pielęgnacyjny balsam do ust :)

Witajcie Słoneczka ;)
No i mamy weekend! W dodatku pogoda zaczyna nieco się klarować - w zastępstwo ociężałych, ciemnych chmur wkroczyło słońce! Oby tak już zostało... mamy już połowę maja, a ciepełka, takiego konkretnego, nadal brak.
By wprawić wszystkich Was w pozytywny nastrój, zapraszam do zapoznania się z mega przyjemnym i magicznym kosmetykiem :) Moje Drogie, poznajcie Tinted Lip Glow Balm marki Catrice - balsam pielęgnacyjny do ust o iście czarodziejskiej mocy ;)

Wszelkiego rodzaju smarowidełka do ust, szczególnie te mające pielęgnacyjne walory, zawsze mnie interesują. Nałogowo wręcz dbam o usta, stosując wszelkiego rodzaju masełka, balsamy, sztyfty, szminki, wazelinki... wedle ich aktualnych potrzeb. Częstotliwość aplikacji zależy w dużej mierze od jakości oraz trwałości specyfiku. Ale zauważyłam, że w centrach handlowych oraz supermarketach, usta zawsze wysychają mi na wiór... I to wcale nie dlatego, że ślinie się na wszystkie cudowności tam sprzedawane, o nieee! Ale powietrze tam jest takie jakieś... zupełnie inne. Czy też tak macie?
Na szczęście dzisiejszy bohater doskonale sobie radzi z pielęgnacją ust na każdego rodzaju... płaszczyznach :) Dodatkowo ma taką jedną cechę, której nie oprze się żadna z nas - upiększa! I to w bardzo... zaskakujący sposób :)

Słów kilka od producenta

TINTED Lip Glow BALM marki Catrice, to pielęgnujący balsam do ust. Posiada wyjątkową formułę, która odświeża naturalny kolor ust. Subtelny odcień różni się w zależności od indywidualnego pH skóry.
Delikatna konsystencja balsamu umożliwia szybką i bardzo dokładną aplikację. Kosmetyk posiada kompozycję zapachową. Zapewnia długotrwałe nawilżenie i połysk.
TINTED Lip Glow BALM dostępny jest w 1 odcieniu. Nie posiada drobin.

Składniki: RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL, POLYBUTENE, ETHYLHEXYL PALMITATE, OCTYLDODECANOL, CANDELILLA (EUPHORBIA CERIFERA) WAX, POLYETHYLENE, CERA MICROCRISTALLINA (MICROCRYSTALLINE WAX), BUTYLENE GLYCOL, ROSA CANINA FRUIT OIL, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, HYDROGENATED VEGETABLE OIL, CITRIC ACID, AROMA (FLAVOR), BENZYL ALCOHOL, CI 15850 (RED 7 LAKE), CI 45410 (RED 27 LAKE).

Tinted Lip Glow Balm przyciągnął wpierw moją uwagę opakowaniem. Piękne, metaliczne, w kolorze przygaszonego różu. Przyjemne dla oka, luksusowe, stylowe. Na szczęście jego uroda idzie w parze z praktycznością. Mechanizm działa bez zarzutu - z łatwością się wykręca i zakręca, sztyft został mocno osadzony, dzięki czemu nawet przy mocniejszym nacisku czy upadku ( co zdarzyło się kilka razy ) nie łamie się, ani nie wysuwa.
Litery nie ścierają się, opakowanie nie traci swojego blasku, nie matowieje, jest odporne na zarysowania i uszkodzenia. To wszystko razem wzięte sprawia, że nawet przy dłuższym stosowaniu, swój używam od dwóch miesięcy, wygląda jak " nówka nieśmigana " :) To lubię i cenię - tak właśnie mam być!

Balsam ma subtelny, mleczno - różowy kolor oraz nadzwyczajnie przyjemną, miłą w dotyku teksturę, co zresztą nawet widać na zdjęciach :) Z łatwością i bez żadnego oporu sunie po ustach, pokrywając je równomierną, delikatną warstewką.
Delikatny, lekko wyczuwalny, słodkawy zapach uprzyjemnia stosowanie. Smaku balsam nie ma, żadnego.
Już po lekkim pociągnięciu balsam zapewnia ustom wyczuwalne i bardzo przyjemne uczucie komfortu, lekkie nawilżenie i delikatny połysk...
Zazwyczaj po tej czynności, która trwa zaledwie kilka sekund, odchodzę od lustra i zajmuję się swoimi sprawami. Jakież było moje zdziwienie po pierwszej aplikacji...

... gdy kilka, czy kilkanaście minut później, mimochodem spojrzałam do lustra!
No dobra, spoglądam na swoje odbicie co jakiś czas :)
Wracając do tematu... zerknęłam w lustro i pędzę dalej. Stop! Cofam! Co mam na ustach? Kolor???!!! Nie doczytałam opisu?
Wchodzę na stronę, czytam: " odświeża naturalny kolor ust ", no to pięknie " odświeżył ", nie powiem! Moje bladoróżowe usteczka zabarwiły się w kolor fuksji ♥ Wow! Kocham ten kolor :)
Każda kolejna warstwa balsamu potęguje barwę - czyli z łatwością możemy same budować kolor na swoich ustach.
W opisie producent zaznacza, że odcień różu jest kwestią indywidualną, czyli jest uzależniony od pH skóry - dobrze że z moim pH tak doskonale się zgrał :) Taka magia ♥ Jest cudowny!

Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, to powiem, że w moim przypadku balsam całkiem fajnie się spisuje. Nie nawilża jakoś wybitnie, więc osoby z przesuszonymi ustami nie będą z niego zadowolone. Kolejną niegodnością w przypadku stosowania balsamu mogą być suche skórki. Sprawa w tym, że ma tendencję do ich podkreślania, kolor wtedy nie jest równomierny, lubi też wnikać w załamania ust, gdy są one przesuszone, co możecie zaobserwować na powyższym zdjęciu.
Gdy miewam przesuszone usta, co zdarza się wyjątkowo rzadko, rezygnuje z jego używania. Musi być aplikowany na idealnie gładką skórę warg - w tym tkwi klucz do dobrego wyglądu naszych ust!

Catrice Tinted Lip Glow Balm dostatecznie nawilża, wygładza, zmiękcza i odżywia delikatną skórę ust. Zapewnia uczucie miękkości i komfortu przez 3-4 godziny. Kolejne warstwy można dokładać po wstępnym starciu/usunięciu poprzednich :)
Ściera się równomiernie, nie tworzy plam ani zacieków i, wbrew pozorom, nie wgryza się w usta!!! Nie przyczynie się też do ich przesuszenia, wręcz przeciwnie, zapewnia wystarczająco dobrą ochronę!

Cena - 20, 99 zł / 3,5 g

Dostępność - Ladymakeup Sklep

Podsumowując...

Balsam do ust Catrice zdecydowanie idealnie pełni rolę cudownej, a zarazem magicznej, odmiany w naszej codziennej pielęgnacji. Mimo iż dobrze radzi sobie z podstawowymi, dla tego typu produktów, funkcjami, traktuję go nieco " biżuteryjnie " :)
Gdy się śpieszę i nie mam czasu na precyzyjne pomalowanie ust - jest niezawodny!
Gdy wybieram się na dłuższe zakupy - pełni rolę ochraniacza i upiększczacza. Nawet bez lusterka aplikuję go tam, gdzie należy - oferuje piękne i zadbane usta bez rozmazywania.
Jest lekki, nieklejący, nie tłusty, nie obciąża ust, ale wywołuje na nich... uśmiech :) Magiczny uśmiech!

Czy mieliście okazję poznać Tinted Lip Glow Balm od Catrice?
A może znacie inne, równie magiczne, specyfiki do ust?
Po jaką formę pielęgnacyjnych mazidełek do ust najchętniej sięgacie?
Udanego weekendu Wam życzę :*
                                

środa, 8 kwietnia 2015

O jajeczku, które idealnie smakuje przez cały rok! EOS Summer Fruit :)

Witajcie Słoneczka :)
Święta już za nami, tyle przygotowań, tyle starań, tyle pracy, a one tak szybko przeleciały! Choć z drugiej strony - może tak i lepiej, fajnie się leniuchuje i smakołyki pałaszuje, a potem tyłek rośnie ;)
A pro po przysmaków, dziś opowiem Wam o pewnym jajeczku! Ale spokojnie Kochane, nie o tym tradycyjnym, podejrzewam, że macie już ich dość tak samo jak ja, lecz o wyjątkowym jajeczku EOS.

Prawda, że ładne? O balsamach do pielęgnacji ust EOS czytałam wiele pozytywnych opinii. Jednak dotychczas kosmetyki tej marki były u nas trudno dostępne. A i gwarancji na to, iż kupimy oryginalny produkt, nie można było uzyskać.
Na szczęście nie tak dawno wszystko diametralnie się zmieniło - powstał sklep Myeos.pl, oferujący jedynie oryginalne produkty EOS. Zdziwiłam się, że jest ich aż tyle :)
Swój okaz zdobyłam w konkursie na fanpage`u sklepu, miałam dużo czasu, aby zapoznać się z nim osobiście, dziś opowiem o swoich wrażeniach i spostrzeżeniach :)

Słów kilka od producenta

Eos Lip Balm to wyjątkowy kosmetyk, który skutecznie zadba o piękno Twoich ust.
EOS Summer Fruit jest produktem do ust o orzeźwiającym smaku owoców lata ( truskawek, jagód, brzoskwiń ).
Balsam EOS  jest w 95 % organiczny, w 100 % naturalny!
Zawiera olejek jojoba, masło shea oraz witaminę E, która jest naturalnym przeciwutleniaczem. Pozbawiony jest glutenu, parabenów, ftalanów oraz wazeliny.
Posiada właściwości odżywiające, regenerujące i antybakteryjne. Zapewnia ustom długotrwałe nawilżenie i widoczne wygładzenie oraz wysoki komfort użytkowania.

Balsam do ust EOS łączy w sobie wiele cech, które sprawiają, że staje się niezbędny przez cały rok:
  • wygładza i nawilża usta, które stają się piękne i zdrowe
  • pozostawia na ustach delikatny połysk i smak -  bez uczucia lepkości, jaką możemy spotkać przy innych kosmetykach ochronnych
  • doskonale dopasowuje się do dłoni i ust - można go nakładać nawet bez użycia lustra
  • łączy w sobie znakomite właściwości z nowoczesnym kształtem, który pasuje do torebki i każdego miejsca w domu
  • można wybrać swój ulubiony smak.
Skład: Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax (Cire D'abeille)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Natural Flavor (Aroma), Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract*, Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract*, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract*, Linalool**.

*Składniki organiczne.
**Składnik naturalny kompozycji zapachowej. Certyfikowany przez Oregon Tilth.
Produkt nie jest testowany na zwierzętach.

Balsam do ust Eos jest zamknięty w opakowaniu o jajopodobnym kształcie oraz matowej fakturze. Początkowo, dodatkowo było porządnie zafoliowane oraz opatrzone podstawowymi informacjami dotyczącymi produktu.
Bardzo solidne, zakręcane zamknięcie, na tak lubiany przez nas " klik ", gwarantuje skuteczną ochronę kosmetyku oraz przedłuża jego żywotność, zachowując wszystkie walory w stanie nienaruszonym - w tym te zapachowe. Taka swoista " kinder niespodzianka " zarówno dla dużych, jak i małych dziewczynek :)
Jajowaty kształt rzeczywiście jest bardzo wygodny dla ręki. Natomiast dzięki matowej powierzchni opakowania, balsam nie wyślizguje się z rąk, a w czasie upadku nic mu nie grozi :)

Ponieważ mogłam wybrać dla siebie najbardziej chciany smak, po długich namysłach ( nooo, wszystkie kuszące! ) zdecydowałam się na Summer Fruit - Letnie owoce. Już po otwarciu wyczułam cudowny, soczysty, lekko musujący zapach świeżych owoców. Odwzorowanie zapachu - truskawka, brzoskwinia, borówka - jest tak autentyczne, że aż chce się ten balsam ... liznąć :)
Balsam jest lekko żółtawy, taka naturalna barwa, z lekkim połyskiem. Twardy, zbity, ale przy kontakcie z ustami, ślizga się po nich bez trudu - niczym masełko. Idealnie rozprowadza się zapewniając natychmiastowy komfort i niesamowitą przyjemność!

Wielkim zaskoczeniem dla mnie był nie tylko boski, naturalny aromat owoców, ale równie przyjemny, słodki smak tego balsamu! Mmmm, pyszności! Co prawda ciągle istnieje pokusa, aby kolejny raz oblizać usta po aplikacji, ale nie jest to problemem. Skład ma w 100% naturalny, w aplikacji jest zupełnie bezproblemowy i zużywa się bardzo powoli, zdecydowanie mogę zaliczyć go do mega wydajnych. 
Początkowo wydawałoby się, że stosowanie balsamu może być niezbyt wygodne - jajowaty, dość szeroki i okrągły sztyft będzie wychodzić za kontur warg, nabłyszczając również skórę wokół nich. Już śpieszę się Was uspokoić - NIC PODOBNEGO! 
Jest bardzo wygodny w użyciu, nawet dla cienkich ust! 

Sposób aplikacji możemy " wyrobić " sobie wedle naszych upodobań i preferencji. Ja mam ich kilka, jeden z najłatwiejszych - usta w dziubek, miziam, rozprowadzam rozcierając ustami ( bez użycia palców! ) :) Fajnie też jest nakładać go na lekko rozchylone usta, ale bez naciskania, by nie ugryźć niechcąco kawałek :)
Po pewnym czasie balsam, w zależności od naszych technik rozprowadzania, kształtuje się, a wtedy jest jeszcze wygodniejszy podczas rozprowadzania. Zawsze idealnie, zawsze sprawnie, zawsze szybko i zawsze pod ręką!
Balsam Eos Summer Fruit nie tylko fajnie nawilża, wygładza i odżywia skórę ust, ale również zapewnia im wystarczająco dobrą ochronę. Pod warunkiem, że go nie zjemy po kilku sekundach od nałożenia :) 
Delikatnie zmiękcza, napina oraz dodaje naturalnego, mokrego połysku, który ja osobiście bardzo lubię! Ściera się, a może raczej wnika w usta, dosyć powoli, zresztą zawsze mam go przy sobie i nie waham się używać, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.
No i ten zapach letnich owocków pod nosem... Pyszności! Przyjemności! Cudowności!

Cena - 19, 69 zł / 7 g, ale obecnie jest objęty promocją, a więc można go kupić już za 18,99 zł.

Dostępność - myEOS

Podsumowując...

Jak wiecie, jestem wielką fanka wszelkiego rodzaju smarowidełek do ust. Szczególnym zamiłowaniem darzę te " słodkie " specjały :) Nie ukrywam, że doceniam skuteczną pielęgnację połączoną z przyjemnością stosowania oraz efektami, które mnie zadowolą w 100%. Nie gardzę też ładnym wyglądem opakowania, lubię piękne rzeczy, oraz dodatkowymi umilaczami.
W przypadku EOS Summer Fruit takowymi umialaczami są cudowny owocowy smak i trwały zapach, które sprawia, że chce się sięgać po niego znowu i znowu! Usta, dzięki balsamowi, są doskonale zadbane, dobrze chronione, wypielęgnowane i kuszące!
Słodka pokusa! Próbowaliście?

Znacie balsamy do ust EOS?
Jakie wersje smakowe stosowaliście?
A może wypróbowaliście inne produkty marki?
Bardzo ich jestem ciekawa!
Buziaki SŁODKIE przesyłam :*
                                

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Benefit Lolli Balm - usta niczym jedwab płatkami róż pachnące...

Witajcie Słoneczka :)
Święta i po świętach... Tyle przygotowań, pracy, starań, a czas tak błyskawicznie przeleciał.
Szkoda że nie da się zatrzymać beztroskich dni na dłużej :) Mam nadzieje, że świąteczny czas minął Wam w zdrowiu, spokoju i radości. Mnie choroba złamała w pierwszy dzień Świat, więc nie było do końca tak pięknie, jakbym chciała, lecz nie śmiem narzekać. Kuruję się i walczę z ostrym przeziębieniem nadal, w międzyczasie postanowiłam napisać recenzję mojego ulubionego balsamu do ust Lolli Balm od Benefit`a :)

Balsamy Benefit kusiły mnie od pierwszego momentu, gdy je ujrzałam. W sumie każdy odcień z dostępnych, jest na swój sposób piękny i wydaje się być idealną propozycją do mojego typu urody.
Lolli Balm trafił do mnie jako pierwszy, zachwycił od pierwszego użycia, a co najważniejsze, po czterech miesiącach stosowania nie zmieniłam o nim zdania, wręcz odwrotnie - stał się moim ulubieńcem, z którym nie rozstaję się ani na chwilę :)

Słów kilka od producenta

Lollibalm to nawilżający balsam do ust wyznaczający się nutką koloru orchidei.
Balsamy do ust Benefit Cosmetics w ulubionych barwach zostały wzbogacone masłem mango i kwasem hialuronowym. Skutecznie nawilżają i odżywiają delikatną skórę ust.
Przebieraj w naszym asortymencie kolorów, by wybrać barwę, która najbardziej przypadnie Ci do gustu.
Nakładaj bezpośrednio na usta, aby podkreślić ich naturalną barwę lub na róż w płynie w odpowiednim kolorze, aby utrwalić barwny efekt. Z każdą warstwą stają się wyraźniejsze.
Można stosować bez umiaru!

Składniki: Jojoba Esters, Diisostearyl Malate, Polyglyceryl-2 Triisostearate, Dimer Dilinoleyl Dimer Dilinoleate, Synthetic Beeswax, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter , Ozokerite, C20-40 Alcohols, Polyethylene, Parfum (Fragrance), Trimethylolpropane Triisostearate, Ethylhexyl Palmitate, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Limonene, BHT, Linalool, Hydroxycitronellal, Citronellol, Luffa Cylindrica Seed Oil, Citral, Aluminum Hydroxide, Tocopherol, Geraniol, Trihydroxystearin, Benzyl Salicylate, Propyl Gallate, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol. [+/-: CI 12085 (Red 36, Red 36 Lake), CI 15850 (Red 6, Red 7, Red 7 Lake), CI 15985 (Yellow 6, Yellow 6 Lake), CI 19140 (Yellow 5, Yellow 5 Lake), CI 42090 (Blue 1 Lake), CI 45380 (Red 21, Red 21 Lake, Red 22 Lake), CI 45410 (Red 27, Red 27 Lake, Red 28 Lake), CI 73360 (Red 30, Red 30 Lake), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77163 (Bismuth Oxychloride), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77742 (Manganese Violet)].

Luksusowe ( i jakże piękne! ) opakowanie, nawet tak przydatnego kosmetyku, nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, jeśli produkt szczyci się logiem Benefit. Marka potrafi zauroczyć i wywołać palpitacje serca już od samego patrzenia na ich dzieła, poświęcają wiele uwagi nie tylko samym kosmetykom, ale również opakowaniom i wszystkim szczegółom.
Balsam Lolli Balm nie jest wyjątkiem. Jest podany w formie wykręcanego sztyftu, jeśli mogę go tak nazwać, bowiem prezentuje się niczym luksusowa szminka :)
Metaliczne opakowania Benefitowych smarowidełek do ust swoją barwą nawiązują do odcieni balsamów, które zawierają. Dzięki temu wiemy, po który z nich sięgamy, czy po Chachabalm w kolorze mango, czy po Lollibalm w odcieniu orchidei, a może po Benebalm w kolorze czerwonego różu czy też Posiebalm w barwie cukierkowego różu :)

Mechanizm opakowania działa bez zarzutu, nie zacina się, nie się nie blokuje, z łatwością da się wykręcić i zakręcić sztyft. Wypustki po bokach umożliwiają stabilne i solidne utrzymywanie się korka, ale z łatwością da się go zdjąć zdecydowanym ruchem ku górze. Korek nie odłącza się nawet podczas upadku, co mi się zdarzyło nie raz, dzięki czemu sztyft jest ciągle " otoczony " solidną ochroną. A i samo opakowanie z każdego " zdarzenia " wychodzi bez szwanku, napisy oraz wzory nie ścierają się, więc ciągle wygląda jak nowe!
Sztyft ma wagę 3 g, na górnym zdjęciu pokazałam go w całej okazałości, jest osadzony w przezroczystej podstawie. Nie łamie się, nie pęka, nie wysuwa się... Nawet wysokie czy niskie temperatury nie są w stanie tego zmienić - sprawdziłam :)

Początkowo myślałam, że 3 g, to jednak mało... ale w trakcie stosowania, odkryłam, że balsam jest " nie do zdarcia " :)
Na ten wynik składa się przede wszystkim jego wspaniała, masełkopodobna tekstura, skuteczność działania, trwałość i efekty.
Dzięki tym wszystkim czynnikom balsam wydajnością swą powala! Nawet przy regularnym stosowaniu ubywa bardzo powolnie. Nie ukrywam, że to cieszy, zwłaszcza biorąc pod uwagę nie niską cenę. Po 4 miesiącach zużyłam 2/3 jego pojemności - czyli 2 gramy! Oczywiście stosuję go na przemian z innymi specyfikami przeznaczonymi do tego celu, ale na wszystkie wyjazdy, zakupy, wypady z przyjaciółmi czy imprezy rodzinne - zabieram tylko jego.

Lolli Balm ma fenomenalną teksturę, za którą go ( chyba najbardziej ) uwielbiam! Z łatwością sunie po ustach, nie powodując rozciągania delikatnej skóry. Już jedna, cienka warstwa zapewnia ustom natychmiastowe uczucie komfortu, gładkości, miękkości i delikatności. Nie muszę chyba pisać, że z ogromną przyjemnością po niego sięgam :)
Do przyjemnych, pozytywnych cech z pewnością mogę zaliczyć jego zapach - pachnie niczym świeżo zerwane płatki róż. Aromat jest bardzo subtelny, delikatny, przyjemny, choć stosunkowo szybko się ulatnia. Nawet jeśli nie przepadacie za różanym aromatem, przypadnie Wam do gustu, a przynajmniej nie będzie przeszkadzać :)

Kolorystycznie balsam idealnie pasuje do moich upodobań. Kolor nie jest intensywny, lecz bardzo subtelny, można z łatwością go budować, poprzez dokładanie kolejnych warstw. Dodam, że nawet nakładając go w sporej ilości, nie uzyskamy na ustach klejącej warstwy! Zazwyczaj nie robię tego, bo bardziej doceniam walory pielęgnacyjne, ale sprawdziłam :) Zwłaszcza, że pokazany wyżej efekt na ustach jest uzyskany dwoma pociągnięciami :) Na ręce warstwa pojedyncza - jest świetny!
Uwielbiam efekt tafli, który zapewnia ten balsam na ustach, a przy tym bardzo dobrze nawilża i chroni. W użyciu jest bezproblemowy - nakładam go na usta " w ciemno " :)

Cena - 89 zł / 3 g

Dostępność - Sephora 

Podsumowując...

Kosmetyków Benefit nie da się nie wielbić. Przekonuję się o tym za każdym razem, gdy poznaję produkty z ich oferty. Lolli Balm absolutnie mnie oczarował, w 100% spełniając nie tylko obietnice producenta, ale też moje oczekiwania.
Uwodzi niesamowicie przyjemną konsystencją i wspaniałym, naturalnym zapachem. Jest bezproblemowy w użyciu, dzięki czemu, nie muszę mieć nawet lusterka, by zadbać o komfort i ładny wygląd swoich ust :)
Aaaa i jeszcze to boskie opakowanie... Za każdym razem przykuwa uwagę wszystkich dziewczyn i kobiet, które ukradkiem zerkają w moją stronę, gdy nakładam na usta Lolli Balm :)
Uwielbiam go! I polecam!

Czy stosujecie któryś z balsamów Benefit`a?
Jak u Was się sprawdzają?
Jesteście ich wielbicielkami, czy macie zupełnie inne zdanie?
A może znacie odcień Lolli Balm?
Miłego wieczoru i dużo zdrówka Wam życzę Kochane :)
                                                                                        

czwartek, 4 grudnia 2014

Kosmetyki z konopi - Mleczko do ciała i Balsam do ust Health Culture

Witajcie Słoneczka :)
Bardzo wiele różnych kosmetyków w swoim życiu stosowałam, wiele ciekawych składników na sobie " miałam ", ale, jak się okazuje, jeszcze wiele do odkrycia przede mną...
Konopie w celach leczniczych było stosowane od wieków, początkowo w Indiach i Chinach - kolebkach ziołolecznictwa. Jednak z czasem zbawienną moc tego zioła odkrył cały świat! Zastosowanie konopi, jak wiecie, jest przeróżne, ale jedno jest pewne -  skuteczność! Pomaga, wspiera, relaksuje, odstresowuje...
Wiele mam do odkrycia powiadam Wam, ale jedną dziedzinę, już opanowałam - działanie kosmetyczne owego zioła :)

Kosmetyki z konopi to nowość na naszym rynku, i choć nie raz o nich słyszałam, nigdy jeszcze przyjemności stosowania nie miałam. Podobno są uzależniające... No co? Przez skórę też można :)
Bardzo chciałam sprawdzić! No i stało się - Subiektywna-Ja mnie "wrobiła" :)
Wybrałam dla siebie na Econopie.pl jeden kosmetyk, bałam się przedobrzyć :) Mleczko do ciała Health Culture - kusiło niezmiernie, ale wraz z nim przyjechał też Balsam do ust.
W kosmetykach tych wykorzystuje się olej z konopi, a skuteczność ich działania jest potwierdzona badaniami dermatologicznymi. Olej konopny świetnie nawilża i odżywia skórę, pomaga również pozbyć się problemów skórnych.

Słów kilka o mleczku do ciała

Delikatne i odżywcze mleczko do ciała, łatwo się rozprowadza, ma przyjemny i świeży zapach oraz daje kojące uczucie. Jednocześnie nawilża, wygładza i odświeża skórę. Nie pozostawia tłustej warstwy i uczucia lepkości.
  • Chroni skórę przed czynnikami atmosferycznymi
  • Zmniejsza oznaki starzenia
  • Posiada właściwości przeciwzapalne, redukuje podrażnienia i zaczerwienienia skóry
  • Zapobiega wysuszaniu i rogowaceniu skóry dłoni i stóp
  • Testowany dermatologicznie.
Składniki: Aqua, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Panthenol, Propylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii Butter, Dimethiconol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Hexyl Cinnamal, D-Limonene, Linalool, Hydroxymethylpentyl 3-Cyclohexenecarboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Lactic Acid, Cera Alba, Carbomer, Allantoin

Składniki aktywne

Olej z nasion konopijest bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy A, B1, B2, B6, C i E oraz fitynę i kwas kanabidiolowy o silnym działaniu bakteriobójczym. Jest to również istotne źródło minerałów – wapnia, sodu, fosforu, magnezu, potasu i żelaza, manganu, cynku, krzemu lub oleju platyny. Olej konopny może skutecznie zmniejszyć oznaki starzenia. Nienasycone kwasy tłuszczowe mają doskonałe właściwości kojące i przeciwzapalne, zapewniają naturalne nawilżenie skóry. Stosowanie oleju konopnego na skórę może zmniejszyć lub całkowicie wyeliminować problemy takie jak wysychanie i pękanie skóry, ale również objawy trądziku, egzemy atopowej i łuszczycy.

D-panthenol - prowitamina B5 nawilża i łagodzi podrażnioną skórę i ma działanie regeneracyjne, przyspiesza naturalną odnowę komórek skóry. Eliminuje dyskomfort, świąd, redukuje podrażnienia i zaczerwienienia. D-pantenol stosowany profilaktycznie wzmacnia odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych.

Masło Shea - jest niezwykle bogate w kwasy tłuszczowe, zarówno nasycone, jak i nienasycone. Doskonale nawilżają one skórę i zapobiegają utracie wody z organizmu, dzięki czemu skóra zamiast starzeć się, odbudowuje zniszczone komórki. Masło shea tworzy film ochronny, a jednocześnie nie zatyka porów i skóra może swobodnie oddychać.

Witamina E - przeciwutleniacz, chroniący komórki przed uszkodzeniami skóry, jednocześnie przyspiesza ich odbudowę. Doskonale zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry.

Opakowanie mleczka jest trocha nietypowe, aczkolwiek pomysłowe i, mimo podejrzeń, wygodne w użyciu.
Butelka została wykonana z dosyć twardego tworzywa, które pod naciskiem lekko ugina się. Twardy, prosto ścięty korek mieści w sobie otwór dozujący, który jest sprytnie uwalniany za pomocą nacisku we wgłębienie, i to dopiero po zerwaniu plomby!
Dzięki tak skrupulatnemu zabezpieczeniu mamy 100% gwarancję, iż nikt wcześniej naszego kosmetyku nie otwierał, aczkolwiek korek jest odkręcany... wolałabym, aby o tym nie wszyscy wiedzieli :)
Wbrew pozorom kosmetyk łatwo i przyjemnie wydostaje się z butelki, a gdy zawartość zaczyna mocno wyczerpywać się - wystarczy obrócić butelkę do góry dnem ( korek umożliwia stabilne stanie ) i sprawa załatwiona. Kosmetyk będzie spływał w miejsce wydostania - zużyjemy mleczko do ostatniej kropli.
Opakowanie świetne, łatwe w utrzymaniu w czystości, wygodne, poręczne i śliczne - podoba mi się bardzo!

Opakowanie, to nie wszystko, jego zawartość jest nie mniej interesująca. Otóż mleczko rzeczywiście ma konsystencję... mleczka :)
Jest półpłynne, ale nie lejące, lekkie, delikatne, bardzo przyjemne w dotyku i pięknie pachnące. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak pachnie konopie,  ale mleczko swoim zapachem mnie oczarowało - delikatnie ziołowe, z nutą słodkości.
Nie jest to zapach płaski, lecz pięknie zbudowany, subtelny i szlachetny. Przypomina mi nieco dobry gatunek białej herbaty z dodatkiem suszonych kwiatów - aromat ten bardzo uprzyjemnia stosowanie mleczka! Podoba się zarówno mi jak i Wojtasowi, zdecydowanie należy do kategorii unisex :)

Mleczko świetnie rozprowadza się po skórze, szybko wchłania się nie pozostawiając tłustej ani klejącej warstewki, dzięki czemu tuż po aplikacji można założyć ubrania czy piżamkę.
Najlepszym jet to, że jego działanie jest wyczuwalne natychmiastowo - już w trakcie masowania zapewnia skórze niesamowite uczucie komfortu, świeżości i nawilżenia. Skóra go wręcz pije, momentalnie zmieniając się z przesuszonej, na gładką, miękką, dobrze nawilżoną, uelastycznioną, zregenerowaną...
Efekty są długotrwałe, aż dziw bierze - takie lekkie, jak woalka, mleczko o silnym działaniu regenerująco-odżywczego masła!
Ze względu na intensywne działanie, mleczko mocno zyskuje na wydajności - naprawdę niewiele go trzeba, aby zapewnić ciału komfort na długo, a jego przyjemny zapach cudownie otula ciało kojąc zmysły...

Słów kilka o balsamie do ust

Ochronny balsam do ust jest doskonałym środkiem ochronnym do codziennego stosowania przez cały rok. Balsam nawilża i regeneruje usta. Chroni usta przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych takich jak, słońce, wiatr i mróz.
  • Przyjemny delikatnie perfumowany zapach
  • Przebadany dermatologicznie
  • Świetnie nawilża popękane usta.
Składniki: Adeps Bovis, Caprylic/Capric Triglyceride, Petrolatum, Paraffin, Paraffinum Liquidum, Copernica Cerifera Cera, Diisostearoyl Polyglycerin-3 Dimer Dilinoleate, PEG-32, Parfum, Cannabis Sativa Seed Oil, Panthenol, Ciltronellol, Benzyl Salicylate, Aqua, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, CI 40800, CI 42090:2

Składniki aktywne 

Olej z nasion konopijest bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy A, B1, B2, B6, C i E oraz fitynę i kwas kanabidiolowy o silnym działaniu bakteriobójczym. Jest to również istotne źródło minerałów – wapnia, sodu, fosforu, magnezu, potasu i żelaza, manganu, cynku, krzemu lub oleju platyny. Olej konopny może skutecznie zmniejszyć oznaki starzenia. Nienasycone kwasy tłuszczowe mają doskonałe właściwości kojące i przeciwzapalne, zapewniają naturalne nawilżenie skóry. Stosowanie oleju konopnego może zmniejszyć lub całkowicie wyeliminować problemy takie jak wysychanie i pękanie skóry, dlatego świetnie nadaje się dla delikatnej i wrażliwej skóry ust.

D-panthenol - prowitamina B5 nawilża i łagodzi podrażnioną skórę i ma działanie regeneracyjne, przyspiesza naturalną odnowę komórek skóry. Eliminuje dyskomfort, świąd, redukuje podrażnienia i zaczerwienienia. D-pantenol stosowany profilaktycznie wzmacnia odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych, tj. pierzchnięcie ust.

B-karoten i witamina E - chronią komórki przed uszkodzeniami skóry, jednocześnie przyspieszając ich odbudowę.
Ponadto B-karoten pochłania promienie słoneczne (UV), zabezpieczając i pielęgnując skórę od wewnątrz.

Balsam do ust jest podany w formie wykręcanego sztyftu zapakowanego w miłe dla oka opakowanie. Mechanizm działa bez zarzutu, co pozwala na sprawne posługiwanie się produktem.
Sam sztyft jest dosyć długi ( dużooo przyjemności ), ma jasno-zielony kolor oraz dosyć twardą teksturę, która przy zetknięciu ze skórą... sunie po niej jak po maśle! Chyba nie muszę mówić, że aplikacja jest błyskawiczna i wiąże się z istna przyjemnością.
Już cienka warstewka balsamu zapewnia doskonałą ochronę i komfort delikatnej skórze ust. Nic w tym dziwnego, bo na samym początku składu znajdziemy łój wołowy, emolienty, naturalny wosk roślinny, parafinę, a także olej konopny, witaminę B5 oraz E i beta-karoten - solidne wsparcie, prawda? Niezawodne!
Zapach balsamu jest dosyć wyrazisty, ale przyjemny, lekko perfumowany, trocha specyficzny, trudny do określenia - intensywnie wyczuwam go podczas aplikacji, na ustach stopniowo łagodnieje, by po jakimś czasie zniknąć zupełnie.

Balsam natychmiastowo nawilża i zmiękcza usta, delikatnie je natłuszcza, ale w żaden sposób nie obciąża, ani nie klei. Nawet mocno przesuszona skóra znacznie wygładza się, a usta stają się odżywione i dobrze zabezpieczone przed utratą wody.
Szczególnie dobrze widać i czuć, działanie balsamu przy niskich temperaturach - na długo zapewnia ochronę, miękkość i gładkość ustom, zapobiegając ich przesuszeniu, pękaniu, ściągnięciu.
Nie zjada się szybko, więc nie ma konieczności nosić go za sobą non-stop, ale gdy zachodzi taka konieczność, nie ma z tym żadnego problemu. Balsam mieści się w każdej, nawet małej kieszeni, a pod wpływem ciepła ciała nie zmienia swojej konsystencji, nie mięknie, nie kruszeje.
Balsam zużywa się bardzo powoli, co cieszy - uwielbiam po niego sięgać, bowiem uważam, że jest jednym z najlepszych preparatów do pielęgnacji ust, które dotychczas stosowałam.
Wyróżnia się długotrwałym działaniem ochronnym, a przy tym w delikatny sposób upiększa usta, nadając im naturalnego, zdrowego połysku. Z nim nie straszna ani luta zima, ani upalne lato :)

Ceny: Balsam do ust - 17, 98 zł / 4,8 ml; Mleczko do ciała - 26 zł / 200 ml

Dostępność - Econopie.pl

Podsumowując...

Kosmetyki z konopi, zarówno mleczko jak i balsam, w pełni zadowalają moje gusta. Każdy z tych produktów jest inny, ale każdy z nich - na swój sposób niepowtarzalny i, co najważniejsze, skuteczny. W pielęgnacji chodzi nie tylko o przyjemność stosowania, ale również, a może przede wszystkim, o skuteczne działanie - tutaj mamy 100% satysfakcji!
Uzależniające? Tak! Jak najbardziej! To produkty, do których chce się wracać znowu i znowu...

Znacie kosmetyki z olejem konopnym?
A może stosowaliście któryś z powyższych produktów?
Jak u Was sprawdzają się?
Miłego wieczoru :)