Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem przeciwzmarszczkowy.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem przeciwzmarszczkowy.. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lutego 2014

Ulubieńcy stycznia ♥

Witajcie Słoneczka :)
Jak ten czas leci... dopiero nie tak dawno pisałam Wam o ulubieńcach roku, a tu już styczeń pożegnany, luty w toku, czas więc na małe podsumowanie i wyłonienie kosmetycznych faworytów minionego miesiąca.


Tak właśnie prezentuje się moja gromadka - są to kosmetyki, po które niemal non stop sięgałam, zarówno w systematycznej pielęgnacji jak i dla przyjemności czy lepszego samopoczucia, zapraszam do bliższego zapoznania się z nimi :)
Kosmetyki które już recenzowałam, mają podlinkowane nazwy, więc jeśli interesują Was opisy i szczegóły danego produktu - klikajcie na link :)


Le`Maadr łagodząca woda micelarna dłuższy czas konkurowała z ulubioną Biodermą, stosowałam te micele na przemian, teraz, gdy konkurenta " wykończyłam " ta woda troszczy się o moją skórę systematycznie, sięgam po nią rano, w celach odświeżenia i oczyszczenia twarzy z sebum, jak i wieczorem - do demakijażu.
Jej działanie bardzo mi odpowiada, idealnie sprawdza się pod każdym względem, postanowiłam nie otwierać kolejnego micela, dopóki nie zużyję obecnego, ale czy uda mi się, to nie wiem, Biedronkowy stoi nietknięty od kilku miesięcy - wyrabiam siłę woli :)


Sensigenic, hypoalergiczny krem przeciwzmarszczkowy Irena Eris świetnie sobie radzi z nawilżaniem cery, koi i łagodzi zaczerwienienia, nie natłuszcza ani nie zostawia żadnej warstwy na mojej skórze, idealnie nadaje się pod makijaż, czy wygładza zmarszczki.... jeszcze nie wiem, miesiąc to jednak zbyt mało na takie efekty, recenzja będzie po jakimś czasie. Krem jest przeznaczony na dzień i na noc, stosuję go jednak głównie na dzień, wieczorem nakładam oleje naturalne lub krem na noc Ahavy.


Walkę ze zmarszczkami wspieram dodatkowo esencją na zmarszczki mimiczne AA Intensive Therapy, która ma za zadanie zapobiegać powstawaniu zmarszczek oraz spłycać już istniejące, dodatkowo chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, nakładam ją wyłącznie na miejsca " zagrożone " - czoło, lwie zmarszczki to moje utrapienie..., oraz w okolicy oczu, idealnie do tego celu nadaje się, nie podrażnia delikatnej skóry, stosuję ją na noc i na dzień, dodatkowy plus za filtr przeciwsłoneczny, recenzja okaże się po dokładnym zapoznaniu się z działaniem.


Pielęgnacja stóp, to moje małe uzależnienie, mogę odpuścić sobie balsamowanie ciała, ale o stopach nigdy nie zapominam, od kiedy zagościł u mnie Grejpfrutowy krem regenerujący do stóp Farmony z linii profesjonalnej, stał się moim ulubieńcem nad ulubieńcami, genialne działanie, a zapach... najlepszy ze wszystkich " stopowych " specyfików, które stosowałam :) Nie rozpisuję się zbytnio, wkrótce będzie szczegółowa recenzja :)


Usta są moim wrażliwym punktem, dbam o nie wręcz nałogowo, stosując różnorodne smarowidełka, ostatnimi czasy upodobałam sobie balsam do ust Swazi Secrets, który tak naprawdę jest całkowicie naturalną mieszanką masła shea, wosków ( pszczelego i karnauba ) oraz olejów ( marula, ximenia, mongongo ) - bardzo dobrze nawilża i odżywia delikatną skórę ust, zapewnia skuteczną ochronę, choć szybko " zjada się " nie przeszkadza mi to, zawsze mam go pod ręką, jest baaaaardzo wydajny!


Do celów upiększających usta w styczniu najczęściej służył mi kultowy błyszczyk L`Oreala - Glam Shine Diamant w odcieniu Amber Carat - świetnie nabłyszcza usta, subtelne drobinki swoim blaskiem optycznie je powiększają, nie klei się, ale zapewnia komfort i cudowny wygląd, do tego jest nadzwyczajnie łatwy i przyjemny w użyciu, jeden ruch i gotowe :)


Zapachem stycznia zdecydowanie była woda Magiczne Kwiaty L`Occitane - uwielbiam jeje cudowny aromat i doskonale wyważone połączenie kwiatowo - owocowych nut, na poprawę nastroju niezastąpiony!

Znacie któryś z moich ulubienców?
A Wy o swoich już pisaliście?
Dajcie znać, chętnie poczytam o kosmetykach, które rządziły u Was w styczniu :)