Witajcie Słoneczka :)
Jak tam samopoczucie po weekendzie? Humorki dziś dopisywały?
Słoneczna pogoda napawa mnie optymizmem, więc nawet bardzo pracowity poniedziałek nie był taki zły :)
Wrześniowe pudełko ShinyBox o ładnej nazwie Be Original pokazywałam Wam jakiś czas temu na facebooku. Widzieliście pewnie jego zawartość już na niejednym blogu, ja zapraszam Was dziś do zapoznania się z tymi produktami nieco bliżej.
Wypróbowałam, wstępnie poznałam i wyrobiłam sobie zdanie na temat tych kosmetyków, a więc zapraszam :)
Co o pudełku pisze ShinyBox...
Dobiega końca okres wakacyjnej beztroski, ale jest na to sposób - wrześniowa edycja pudełka ShinyBox!
Dzięki zawartości wrześniowej edycji ShinyBox przedłużysz czas wakacyjnych przyjemności. Przygotowaliśmy dla Ciebie kompozycję najlepszych kosmetyków, które utrzymają Twoje ciało w idealnej formie, pozwolą Ci olśniewać blaskiem i zdrowym wyglądem.
Przyznam, że celowo nie oglądałam zdjęć pudełek u dziewczyn, które jako pierwsze otrzymały przesyłki - uwielbiam ten dreszczyk emocji i wielką niewiadomą... Co tym razem znajdę w boksie?
Zawartość, która okazała się mym oczom po otwarciu, bardzo mi się spodobała - maskara Etre Belle, akurat na nią zapotrzebowanie miałam pilne, krem Bioliq - jak najbardziej posłuży, wszelkie smarowidełka do rąk mile widziane, korektor Grashka - nie znam zupełnie tej firmy, więc byłam bardzo ciekawa jak się spisze, dwa produkty w wersji mini od Balneokosmetyki - też znajdą u mnie zastosowanie...
Jak się spisują? O tym przeczytacie, i zobaczycie, poniżej :)
Bioliq Regenerujący krem do rąk i paznokci - regeneruje, wygładza oraz chroni delikatną skórę dłoni. Zawarty w kremie olejek z cytryny (Citrus limon) stanowi źródło składników o właściwościach antyoksydacyjnych, dzięki czemu przeciwdziała procesom starzenia. Krem ma silne działanie nawilżające, odżywiające i pielęgnacyjne. Regularnie stosowany pozwala zachować gładkość i elastyczność skóry oraz korzystnie wpływa na wygląd paznokci.
Citrus limon - Cytryna zwyczajna, pochodząca z Chin, szczególne zastosowanie znalazła w przemyśle perfumeryjnym, dodaje się ją do kremów, mydeł, a także środków antyseptycznych. Dzięki obecności flawonoidów, cytryna posiada silne właściwości przeciwutleniające. Chroni komórki skóry przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a tym samym zapobiega procesom jej starzenia.
Cena - 15 zł / 50 ml ( wersja pełnowymiarowa )
Krem w wersji pełnowymiarowej ucieszył, szczególnie po wypróbowaniu, ponieważ przypadł mi do gustu.
Opakowanie z matowego tworzywa jest nie tylko przyjemne dla oka, ale także praktyczne podczas używania, co prawda jest zakręcane, ale dla mnie to nie stanowi żadnego problemu.
Krem ma lekką, kremowo-żelową konsystencję i nadzwyczajnie przyjemny, cytrusowy zapach. Aromat jest delikatny, ale dosyć długo utrzymuje się na skórze, pobudzając zmysły.
Krem z łatwością rozprowadza się po skórze, natychmiastowo ją wygładzając i zmiękczając. Wchłania się powoli, pozostawiając na powierzchni delikatny film, który po pewnym czasie wnika w skórę całkowicie. Nie jest jednak tłusty, ani klejący - po prostu czuję, że jest :)
Wydajność oceniam jako wysoką - niewiele go trzeba, aby porządne nakremować ręce. Jego właściwości regeneracyjnych i uelastyczniających w pełni nie poznałam, bo krótko stosuję, ale nawilża dobrze, choć nie długotrwale.
Ze względu na warstewkę, stosuję go wyłącznie na noc - lubię!
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Szampon przeciwłojotokowy i przeciwłupieżowy do włosów tłustych - biosiarczkowy szampon przeciwłojotokowy i przeciwłupieżowy do włosów tłustych polecany do mycia i pielęgnacji włosów tłustych, z łupieżem i z problemami łojotokowymi. Specjalnie opracowana, oryginalna receptura doskonale wpływa na włosy i skórę głowy. Dzięki dużej zawartości biologicznie aktywnej siarki, roślinnego kwasu salicylowego, mydlnicy lekarskiej i octopiroksu zmniejsza łojotok oraz skłonność do łupieżu. Zapobiega nadmiernemu łuszczeniu się skóry, a także likwiduje jej swędzenie. Dodatkowo doskonale przyswajalne minerały zawarte w borowinie oraz w wysokozmineralizowanej wodzie siarczkowej pobudzają metabolizm komórkowy, wzmacniają i poprawiają odżywienie cebulek włosowych, zmniejszając skłonność do wypadania włosów. Dzięki regularnemu stosowaniu przetłuszczające się włosy stają się mocne, sprężyste i lśniące, zmniejsza się ich przetłuszczenie, a skóra głowy jest dokładnie oczyszczona z łoju, zanieczyszczeń i łupieżu.
Cena - 28 zł / 200 ml ( miniatura o pojemności 50 ml )
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Żel peelingujący do mycia ciała - preparat przeznaczony do mycia i pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie polecany do masażu ciała w miejscach narażonych na nadmierne gromadzenie się tkanki tłuszczowej i powstawanie cellulitu. Dzięki bogactwu naturalnych składników aktywnych oraz specjalnie opracowanej recepturze doskonale myje i pielęgnuje skórę, nie powodując jej wysuszenia. Naturalne drobinki peelingujące zanurzone w aksamitnym żelu i uzupełnione naturalną zieloną glinką delikatnie złuszczają naskórek, przyspieszając jego odnowę, a duża dawka minerałów zawarta w siarczkowej wodzie mineralnej przyspiesza regenerację skóry i sprawia, że odzyskuje ona piękny, zdrowy wygląd. Dodatkowo ekstrakt z bluszczu poprawia ukrwienie skóry oraz usuwa zbędne produkty przemiany materii, skutecznie ujędrniając skórę i zwalczając nawet uporczywy cellulit i nadmiar tkanki tłuszczowej.
Cena - 28 zł / 200 ml ( miniatura o pojemności 50 ml )
Szampon zachwycił mnie swoim grejpfrutowym zapachem - uwielbiam aromat cytrusów, a on pachnie bardzo naturalnie, świeżo i orzeźwiająco. Rzeczywiście myje bardzo dokładnie, mocno oczyszcza skórę głowy - wytwarza puszystą białą pianę, duuużo piany! Która łatwo się spłukuje. Choć po jego użyciu włosy są poplątane i szorstkie, lubię go stosować, bo czuję, że są naprawdę czyste - maska lub odżywka to u mnie konieczność, po ich zastosowaniu nie mam problemu z rozczesywaniem. Podoba mi się, ciekawa jestem, jak się sprawdzi na dłuższą metę - obecnie włosy mi strasznie szybko przetłuszczają się.
Żel peelingujący został moim ulubieńcem, dodam, że takie żele są dla mnie świetną alternatywą dla peelingów - szybko i skutecznie złuszczają oraz myją skórę. Żel tak jak szampon ma cytrusowy aromat, tylko bardziej subtelny, delikatniejszy. Pachnie jedynie podczas używania, na mojej skórze nie utrzymuje się, szybko znika. Drobinek jest sporo, są przezroczyste, malutkie i dosyć ostre - masaż nimi sprawia, że skóra staje się bardzo gładka, miękka i delikatna w dotyku, jest lekko zaczerwieniona, ale po kilku minutach koloryt wraca do normy :) Żel jest trocha rzadki, ale aplikowany małymi porcjami nie wylewa się z ręki, nie skapuje też z mokrej skóry. Chcę więcej!
Grashka Korektor cieni pod oczami - zmniejszający widoczność i redukujący cienie pod oczami.
Jest to produkt silnie kryjący, rozświetlający, zawiera aktywne składniki pomagające w redukcji worków i cieni pod oczami. Pomaga również w nawilżeniu, i odbudowie delikatnej skóry (m.in. wyciąg z kasztanowca, olej kokosowy).
Cena - 20 zł / szt. 1,2 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Korektor Grashka to dla mnie totalna nowość, nigdy nie miałam styczności z tą firmą, ale wiele dobrego o niej czytałam. Korektor ma jasny odcień, choć początkowo na taki wcale nie wygląda. Tym nie mniej bardzo dobrze pasuje do mojej skóry, idealnie kryje cienie pod oczami, które, w moim przypadku, są bardzo widoczne. Lekka, kremowa konsystencja pozwala na bezproblemową aplikację - delikatnym oklepywaniem nanoszę go na okolice pod oczami.
Korektor świetnie wtapia się w skórę, nie roluje się, nie obciąża, nie wysusza, nie zbiera się w zmarszczkach i załamaniach, dzięki czemu nie podkreśla ich, przez co stają się mniej widoczne. Na skórze wygląda bardzo naturalnie, jest zupełnie niewidzialny ani niewyczuwalny :)
Świetnie rozjaśnia skórę pod oczami, choć nie zawiera żadnych drobinek ani perłowej poświaty. Dzięki niemu moje spojrzenie nabiera blasku, a ja wyglądam na wypoczętą, nawet gdy tak nie jest :)
Uwielbiam!!!
Etre Belle Lash - Xpress & Hyaluronic Mascara - wydobywa piękne, długie, gęste i podkręcone rzęsy, nadając im niesamowitą objętość. Zakrzywiona szczoteczka Maxi-curl zapewnia fascynujące podkręcenie, pogrubienie oraz wydłużenie rzęs. Kilka warstw pozwala uzyskać efekt porównywalny do przedłużenia rzęs. Kwas hialuronowy przywraca wilgoć, pozostawiając rzęsy miękkie i elastyczne. Kombinacja wosków naturalnych i syntetycznych, umożliwia natychmiastowe pokrycie każdej rzęsy, a pigmenty głębokiej czerni nadają głębokie spojrzenie.
Cena - 100 zł / szt. 8,5 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Maskara ucieszyła mnie chyba najbardziej, a obietnice producenta sprawiły, że już widziałam u siebie wachlarz gęstych i długich rzęs... Niestety tak się nie stało. Maskara świetnie rozdziela rzęsy, nadaje też im intensywnej czerni - dla moich jasnych rzęs to ma ogromne znaczenie. Uelastycznia, szybko wysycha, nie usztywnia rzęs, ani nie odbija się na skórze - za co wielki plus!
Jednak nie pogrubia, nie podwija i nie wydłuża jakoś znacząco - tylko je pokrywa, czasem też zdarzy się malutka kuleczka suchej maskary - specjalnie zostawiłam ją na rzęsach, do zdjęcia, normalnie je usuwam :)
Szczoteczka mi się podoba, łatwo nią się operuje, maluje rzęsy, ale skóry wokół oczu już nie :) Maskara nie jest wodnista, bardziej jakby sucha, lecz nie obsypuje się w ciągu dnia. Łatwo zmywa się, nie rozmazując się, ani nie tworząc ciemnych kółek wokół oczu.
Jest fajna, nie powiem, ale po maskarze w takiej cenie spodziewałam się o wiele więcej... Spodziewałam się spełnienia danych obietnic. Znam o wiele lepsze i tańsze odpowiedniki, więc z pewnością do niej nie wrócę już nigdy...
P.S. Pod oczami " leży " Grashka :)
I na zakończenie garść próbasków, ponownie Barwa oraz Sylveco - zużyję oczywiście, ale nie wiem kiedy - do próbek mi ciągle brakuje motywacji :)
Wrześniowe pudełko ShinyBox Be Original możecie zamówić TU.
Jak Wam się podoba zawartość tego pudełka?
Co szczególnie Was zainteresowało?
Jestem ciekawa jakie macie zdanie o tych produktach :)
Piszcie - chętnie poznam Wasze zdanie i opinie ;)
Miłego wieczoru :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ShinyBox w minirecenzjach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ShinyBox w minirecenzjach. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 września 2014
ShinyBox Be Original - wrześniowe pudełko w minirecenzjach :)
środa, 9 lipca 2014
Czerwcowy ShinyBox 2nd Anniversary w minirecenzjach
Witajcie Słoneczka ;)
Już ponad dwa tygodnie minęło od momentu, gdy otrzymałam czerwcowe pudełko 2nd Anniversary od ShinyBox - maiłam wystarczająco dużo czasu na to, by dokładnie, lub chociaż wstępnie, zapoznać się z produktami, które go wypełniały, poznać ich działanie na sobie, bądź też nie, i to właśnie im poświęcona jest dzisiejsza notka :)
Jesteście ciekawe jak wyglądają, pachną i jak u mnie się sprawdzają?
Zapraszam do czytania i oglądania - dużoooo zdjęć ;)
Po ile jest to moje pierwsze pudełko, nie wiem że antyperspirant jest już trzeci raz z kolei, czytałam o tym w Waszych recenzjach :), że spray na komary jest mało ekskluzywny, bo oceniam go bardziej z punktu praktycznego, i że pudełko jest mało " urodzinowe "- mi ogólnie podoba się, jest eleganckie, minimalistyczne i przyjemne dla oka :)
Zawartość również uważam za udaną, choć nie wszystkie produkty mi pasują, ale o tym po kolei...
SYIS Gąbeczka Make - up Blender EDYCJA LIMITOWANA - to innowacyjna gąbeczka do aplikacji makijażu doceniona i stosowana przez szerokie grono topowych wizażystów. Gąbeczka jest stworzona, by zapewnić makijaż doskonałej jakości. Umożliwia wygodną aplikację wszelkiego rodzaju podkładów oraz korektorów, na dużych partiach twarzy i w załamaniach. Jej szeroka podstawa pozwala kilkoma ruchami wykonać makijaż twarzy, a wąska końcówka dociera w miejsca potrzebujące precyzyjnej aplikacji czy większego krycia.
Make - up Blender pochłania o wiele mniej podkładu niż gąbki lateksowe, pędzle i zużyjesz go mniej niż podczas aplikacji opuszkami palców. Gąbeczka pozwala oszczędzić czas ponieważ Make - up Blender pozwoli uzyskać perfekcyjny efekt w zaledwie kilka chwil.
Cena - 50 zł / 1 szt
Gąbeczka jest elastyczna, nie twarda, ani zbyt miękka, według mnie idealnie sprężysta. Jej rozmiar mi również odpowiada, po namoczeniu staje się raz większa niżeli na sucho - porównanie po prawej stronie zdjęcia - u góry sucha, na dole zwilżona, w palcach również trzymam gotowe do użycia jajko :)
Gąbka faktycznie nie pochłania wiele podkładu, z łatwością nią operuję się i choć wąska końcówka, nie jest znowu taka wąska, dobrze dociera do wewnętrznych kącików oczu i pomaga dobrze pokryć skrzydełka nosa, w subtelny i bardzo przyjemny sposób " wtłaczając " kosmetyki kolorowe w skórę.
Używam jej nie tylko do aplikacji podkładu, ale również korektora, pudru i różu - zapewnia bardzo fajny, naturalny wygląd skórze. Bez problemu też ją czyści się, wystarczy odrobina mydła, a wszystkie pozostałości po kolorowych kosmetykach spływają wraz z wodą w kilka chwil.
Zdecydowanie polubiłam ją i dziwie się, że dopiero teraz odkryłam dla siebie jajeczko, nie mam porównania z innymi okazami, ale w przyszłości sprawdzę jak wypada na tle innych.
DOVE Antyperspirant Invisible Dry Anti-White marks - Unikalna formuła antyperspirantu Dove to w 1/4 krem nawilżający, który pielęgnuje delikatną skórę pod pachami.
Kosmetyk zapewnia długotrwałą ochronę i nie pozostawia śladów na kolorowych ubraniach.
Cena - 15 zł / 1 op.
Antyperspirant Dove używam regularnie od ponad dwóch tygodni, o ile pogodę mamy bardzo poplątaną, miałam świetną okazję wypróbować jego działanie w różnych warunkach. Nie uskarżam się na nadmierne, czy obfite pocenie się, ten proces u mnie przechodzi dosyć łagodnie, mimo to, antyperspirant w upalne dni nie zapewnia mi wystarczająco dobrej ochrony, nie mam mokrych plam pod pachami, ani intensywnego, nieprzyjemnego zapachu, ale lekki duszek po kilku godzinach czuć, więc muszę 2 - 3 razy dziennie go używać, natomiast gdy upały ustępują, sprawdza się dobre.
Antyperspirant jest wygodny w użyciu, choć mgiełka jest trocha dusząca, zbyt intensywnie pyli się, zapach całkiem przyjemny, delikatny, pudrowy. Śladów na ubraniach ani przebarwień na białych koszulkach po sobie faktycznie nie zostawia, nie podrażnia skóry, nawet tuż po usuwaniu włosków.
ETRE BELLE Maseczka kolagenowa w kremie - skutecznie pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą. Jej składniki, kolagen i wosk pszczeli dostarczają skórze substancji, które wyrównują naturalny poziom nawilżenia skóry. Cera jest gładsza i świeższa. Napięcie skóry powstałe zwłaszcza przy suchej skórze znika.
Maseczka przeznaczona jest do suchej i opalonej słońcem skóry.
Zastosowanie: dwa - trzy razy w tygodniu nakładać na oczyszczoną twarz, pozostawić na 15-20 minut, pozostałości zmyć wodą. Maseczka jest idealna do zastosowania po opalaniu lub solarium.
Cena - 131 zł / 50 ml, powyższa tubka zawiera 15 ml
Maseczkę stosowałam zarówno zgodnie z zaleceniami, tuż po opalaniu, jak i je pomijając, w każdej sytuacji sprawdziła się dosyć dobrze. Otrzymałam ją bez pudełka, więc składu przed zastosowaniem nie poznałam, ale czytałam na wielu blogach, że zawiera parafinę, tym nie mniej moja skóra bardzo dobrze tą maseczkę toleruje, nie doświadczyłam alergii, wysypki czy też innych niepożądanych skutków - to dobry znak!
Maska ma lekką, kremową konsystencję, dobrze rozprowadza się po skórze, nie jest jakoś wybitnie tłusta, ale powiedziałabym, treściwa, tym nie mniej po zmyciu pozostałości wodą, skóra nie jest przetłuszczona, klejąca, ani obciążona, nie czuję żadnej warstewki na jej powierzchni, twarz staje się gładka, miękka i przyjemna w dotyku.
Zapach ma kwiatowy, bardzo przyjemny, tylko podczas nakładania on nieco się zmienia, czuję lekko kwaśny, specyficzny zapach, który, na szczęście, po aplikacji znika i znów mój nos wyczuwa kwiatowy aromat.
ORGANIQUE Peeling solny do ciała - o nowej, ulepszonej recepturze oczyszcza i odświeża skórę i przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Kryształki soli delikatnie masują, złuszczają zrogowaciały naskórek, stymulują i przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej.
Masło Shea, oleje: kokosowy i sojowy zapewniają komfort użycia, natłuszczają, zmiękczają i wygładzają skórę w trakcie zabiegu.
Właciwości peelingów solnych: mocno pobudzają krążenie krwi, działają detoksykująco, redukują cellulit, łagodzą okołomieszkowe stany zapalne, natłuszczają i wygładzają skórę i są doskonałym wstępem do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Cena - 40 zł / 200 g
Peeling mi się trafił w wersji bambusowej, z czego bardzo ucieszyłam się, bo lubię zapach bambusa w kosmetykach, w tym peelingu zapach jest nieco intensywny, świeży, a jednocześnie przełamany nutką słodyczy, przypomina nieco męskie perfumy, ale fajny, ciekawy i przyjemny, zwłaszcza po użyciu - otula, długo pozostając na skórze.
Mój peeling ma gęstą, trocha oleistą konsystencję, nie jest suchy, ani też płynny - idealny! Nie trzeba go mieszać przed każdym użyciem, konsystencja jest niezmienna, używam go raz w tygodniu, ale olej nie zbiera się na górze, jak w wielu tego typu peelingach.
Kryształki soli są średniej wielkości i takiejże ostrości, przez co peeling nie jest inwazyjny dla skóry, ale w dobrze wyczuwalny sposób masuje skórę, porządnie złuszczając i oczyszczając ciało. Stopień intensywności oczywiście możemy kontrolować, dokładając kolejną porcję. Po ile jest to peeling solny, należy uważać podczas jego stosowania na miejsca z uszkodzeniami skóry, inaczej - auuuuaaa! Piecze, szczypie!
Peeling dobrze " przylega " do skóry, nie obsypuje się w trakcie rozprowadzania, jeśli stosujemy go na mokre ciało, z łatwością spłukuje się pozostawiając oleistą warstewkę, która po wytarciu skóry wchłania się w nią całkowicie, doskonale nawilża, odżywia i wygładza ją, po jego użyciu balsamowanie ciała sobie odpuszczam - jest całkowicie zbędne!
Nie odnotowałam żadnego podrażnienia ani uczulenia - cudny!
MOSQUITERUM Spray - spray ochronny o zapachu nietolerowanym przez owady zawiera naturalne olejki dla dorosłych i dzieci powyżej 1. roku życia. Został stworzony z myślą o zapewnieniu skórze skutecznej naturalnej ochrony latem, kiedy komary stają się wyjątkowo dokuczliwe.
Zawarte w preparacie składniki pochodzenia naturalnego wspierają funkcje ochronne skóry, a utrzymujący się nawet do kilku godzin przyjemny cytrusowy zapach nie jest tolerowany przez owady (w szczególności przez komary, muchy i meszki).
Nie zawiera DEET ani innych substancji biobójczych oraz nie zawiera alkoholu, nie powoduje podrażnień ani wysuszenia skóry.
Sposób użycia: Kosmetyk należy rozpylić na powierzchni skóry. W razie potrzeby aplikację powtarzać co 2-3 godziny. Tylko do użytku zewnętrznego. Nie zaleca się aplikacji na twarz i uszkodzoną skórę oraz dłonie dzieci. Należy unikać kontaktu z oczami. W przypadku dostania się preparatu do oczu, natychmiast spłukać wodą. Nie stosować w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek ze składników produktu.
Skład: Butane, Propane, Isobutane, Cyclopentasiloxane, Paraffinum Liquidum, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Parfum, Cymbopogon Winterianus Herb Oil, Cymbopogon Citratus Leaf Oil, Citral, Limonene, Geraniol, Citronellol, Linalool, Nepeta Cataria Oil, Farnesol.
Cena - 20 zł / 100 ml
Spray może VIPowskim nie jest, ale z pewnością przyda się w domowej apteczce lub znajdzie zastosowanie podczas wyjazdów czy wycieczek, na razie jednak nie miałam okazji go wypróbować ani na sobie, ani na dzieciach, ponieważ żadnych insektów w naszym otoczeniu nie zauważyłam :) Serio! Ani komarów, ani meszek, tylko mrówki, ale żyjemy z nimi w symbiozie - nie gryzą! :)
MARION Serum chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury - serum stworzone specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i bardziej elastyczne.
Serum nadaje włosom miękkości i aksamitnego połysku, zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów. Dzięki stosowaniu serum włosy są nawilżone i wygładzone.
Cena - 10 zł / 30 ml
Serum jest produktem, który w moje potrzeby nie wpisuje się absolutnie, ponieważ nie stosuję ani suszarki, ani lokówki ani prostownicy, no może raz na ruski rok, a więc pozostał nietknięty, no bo po co będę psuć kosmetyk, podaruję komuś :)
SYLVECO Kosmetyczny prezent dla członkiń klubu VIP - mój pakunek krył w sobie:
Dzięki próbkom mogłam w końcu poznać działanie kremów do twarzy Sylveco, które, nie ukrywam, mnie bardzo interesowały, jednak czytając recenzje tych produktów na blogach, miałam wątpliwości - czy aby na pewno będą dobre dla mojej skóry?
Otóż moje obawy sprawdziły się, żaden krem do twarzy nie odpowiada mojej skórze, głownie przez warstewkę natłuszczającą, która w przypadku mojej mieszanej skóry jest niepożądana.
Natomiast szampon i krem pod oczy - przypadły mi do gustu, więc z pewnością zaopatrzę się w pełnowymiarowe odpowiedniki :)
O pomadce... będzie osobna historia :)
Sylveco Odżywcza pomadka z peelingiem - hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta.
W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.
Pomadka z peelingiem interesowała mnie od momentu, kiedy ją ujrzałam, byłam ciekawa w jaki sposób działa i jakie efekty zapewnia, ucieszyłam się jak dziecko, gdy po rozpakowaniu ją ujrzałam.
Skład robi wrażenie - same naturalne rarytasy, jak na Sylveco przystało.
Opakowanie przyjemne dla oka i też działające bez zarzutu - sztyft z łatwością wykręca się, bez oporu, bez zacinania się, tworzywo odporne na pękanie, już mi zdarzyło się kilka razy upuścić pomadkę - pozytyw.
Zapach pomadki bardzo rozkoszny! Pachnie miodem i migdałami, przypomina mi nieco marcepan - mmm, pycha!
Pierwsza... druga... piąta... aplikacja były istną przyjemnością - w półmiękkiej, kremowej pomadce zatopione dosyć ostre drobinki trzcinowego cukru, pomadka przyjemnie sunie po ustach, delikatnie je natłuszczając i pozostawiając na nich słodkie kryształki, po lekkim potarciu ust wyczuwałam przyjemny masaż, który momentalnie sprawiał, że usta nabierały naturalnej czerwieni, a słodkawy smak wyczuwałam nawet na języku - mmm, smakowita pielęgnacja!
Kryształki szybko rozpuszczają się pod wpływem ciepła.
Przyjemność jednak kończyła się z każdym kolejnym użyciem, czym dalej pomadkę zużywałam, tym bardziej drastycznie traktowała moje usta, w środku duże skupisko kryształków cukru i mało kremowej pomadki... ach, za każdym razem podczas aplikacji mam nieprzyjemne uczucie drapania, ale gdy już jest na ustach, ogarnia mnie uczucie przyjemności.
Nie wiem, czy to tylko mi trafił się taki egzemplarz, ale wolałam ją w początkowym stanie - w zrównoważonych proporcjach kremowej tekstury i ostrych drobinek.
Pomadka ładnie wygładza usta, wystarczająco dobrze nawilża i odżywia, ale efekt u mnie nie utrzymuje się długo. Zmiękcza usta i sprawia, że stają się jakby nieco pełniejsze, zwłaszcza tuż po aplikacji :)
Mam mieszane uczucia...
I przyjemne dodatki do pełni szczęścia :)
Kochani, już dziś pragnę zaprosić Was do zabawy, która wystartuje jutro wieczorem - Archiwalne pudełko ShinyBox będzie do zgarnięcia - warto!!!
Już możecie zamawiać Lipcowe pudełko ShinyBox Summer Story!!!
Jak Wam podoba się czerwcowe pudełko?
Który kosmetyk najbardziej przypadł Wam do gustu?
Czy też macie taki sam problem z pomadką Sylveco?
Buziaki, zapraszam jutro!
Już ponad dwa tygodnie minęło od momentu, gdy otrzymałam czerwcowe pudełko 2nd Anniversary od ShinyBox - maiłam wystarczająco dużo czasu na to, by dokładnie, lub chociaż wstępnie, zapoznać się z produktami, które go wypełniały, poznać ich działanie na sobie, bądź też nie, i to właśnie im poświęcona jest dzisiejsza notka :)
Jesteście ciekawe jak wyglądają, pachną i jak u mnie się sprawdzają?
Zapraszam do czytania i oglądania - dużoooo zdjęć ;)
Po ile jest to moje pierwsze pudełko, nie wiem że antyperspirant jest już trzeci raz z kolei, czytałam o tym w Waszych recenzjach :), że spray na komary jest mało ekskluzywny, bo oceniam go bardziej z punktu praktycznego, i że pudełko jest mało " urodzinowe "- mi ogólnie podoba się, jest eleganckie, minimalistyczne i przyjemne dla oka :)
Zawartość również uważam za udaną, choć nie wszystkie produkty mi pasują, ale o tym po kolei...
SYIS Gąbeczka Make - up Blender EDYCJA LIMITOWANA - to innowacyjna gąbeczka do aplikacji makijażu doceniona i stosowana przez szerokie grono topowych wizażystów. Gąbeczka jest stworzona, by zapewnić makijaż doskonałej jakości. Umożliwia wygodną aplikację wszelkiego rodzaju podkładów oraz korektorów, na dużych partiach twarzy i w załamaniach. Jej szeroka podstawa pozwala kilkoma ruchami wykonać makijaż twarzy, a wąska końcówka dociera w miejsca potrzebujące precyzyjnej aplikacji czy większego krycia.
Make - up Blender pochłania o wiele mniej podkładu niż gąbki lateksowe, pędzle i zużyjesz go mniej niż podczas aplikacji opuszkami palców. Gąbeczka pozwala oszczędzić czas ponieważ Make - up Blender pozwoli uzyskać perfekcyjny efekt w zaledwie kilka chwil.
Cena - 50 zł / 1 szt
Gąbeczka jest elastyczna, nie twarda, ani zbyt miękka, według mnie idealnie sprężysta. Jej rozmiar mi również odpowiada, po namoczeniu staje się raz większa niżeli na sucho - porównanie po prawej stronie zdjęcia - u góry sucha, na dole zwilżona, w palcach również trzymam gotowe do użycia jajko :)
Gąbka faktycznie nie pochłania wiele podkładu, z łatwością nią operuję się i choć wąska końcówka, nie jest znowu taka wąska, dobrze dociera do wewnętrznych kącików oczu i pomaga dobrze pokryć skrzydełka nosa, w subtelny i bardzo przyjemny sposób " wtłaczając " kosmetyki kolorowe w skórę.
Używam jej nie tylko do aplikacji podkładu, ale również korektora, pudru i różu - zapewnia bardzo fajny, naturalny wygląd skórze. Bez problemu też ją czyści się, wystarczy odrobina mydła, a wszystkie pozostałości po kolorowych kosmetykach spływają wraz z wodą w kilka chwil.
Zdecydowanie polubiłam ją i dziwie się, że dopiero teraz odkryłam dla siebie jajeczko, nie mam porównania z innymi okazami, ale w przyszłości sprawdzę jak wypada na tle innych.
DOVE Antyperspirant Invisible Dry Anti-White marks - Unikalna formuła antyperspirantu Dove to w 1/4 krem nawilżający, który pielęgnuje delikatną skórę pod pachami.
Kosmetyk zapewnia długotrwałą ochronę i nie pozostawia śladów na kolorowych ubraniach.
Cena - 15 zł / 1 op.
Antyperspirant Dove używam regularnie od ponad dwóch tygodni, o ile pogodę mamy bardzo poplątaną, miałam świetną okazję wypróbować jego działanie w różnych warunkach. Nie uskarżam się na nadmierne, czy obfite pocenie się, ten proces u mnie przechodzi dosyć łagodnie, mimo to, antyperspirant w upalne dni nie zapewnia mi wystarczająco dobrej ochrony, nie mam mokrych plam pod pachami, ani intensywnego, nieprzyjemnego zapachu, ale lekki duszek po kilku godzinach czuć, więc muszę 2 - 3 razy dziennie go używać, natomiast gdy upały ustępują, sprawdza się dobre.
Antyperspirant jest wygodny w użyciu, choć mgiełka jest trocha dusząca, zbyt intensywnie pyli się, zapach całkiem przyjemny, delikatny, pudrowy. Śladów na ubraniach ani przebarwień na białych koszulkach po sobie faktycznie nie zostawia, nie podrażnia skóry, nawet tuż po usuwaniu włosków.
ETRE BELLE Maseczka kolagenowa w kremie - skutecznie pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą. Jej składniki, kolagen i wosk pszczeli dostarczają skórze substancji, które wyrównują naturalny poziom nawilżenia skóry. Cera jest gładsza i świeższa. Napięcie skóry powstałe zwłaszcza przy suchej skórze znika.
Maseczka przeznaczona jest do suchej i opalonej słońcem skóry.
Zastosowanie: dwa - trzy razy w tygodniu nakładać na oczyszczoną twarz, pozostawić na 15-20 minut, pozostałości zmyć wodą. Maseczka jest idealna do zastosowania po opalaniu lub solarium.
Cena - 131 zł / 50 ml, powyższa tubka zawiera 15 ml
Maseczkę stosowałam zarówno zgodnie z zaleceniami, tuż po opalaniu, jak i je pomijając, w każdej sytuacji sprawdziła się dosyć dobrze. Otrzymałam ją bez pudełka, więc składu przed zastosowaniem nie poznałam, ale czytałam na wielu blogach, że zawiera parafinę, tym nie mniej moja skóra bardzo dobrze tą maseczkę toleruje, nie doświadczyłam alergii, wysypki czy też innych niepożądanych skutków - to dobry znak!
Maska ma lekką, kremową konsystencję, dobrze rozprowadza się po skórze, nie jest jakoś wybitnie tłusta, ale powiedziałabym, treściwa, tym nie mniej po zmyciu pozostałości wodą, skóra nie jest przetłuszczona, klejąca, ani obciążona, nie czuję żadnej warstewki na jej powierzchni, twarz staje się gładka, miękka i przyjemna w dotyku.
Zapach ma kwiatowy, bardzo przyjemny, tylko podczas nakładania on nieco się zmienia, czuję lekko kwaśny, specyficzny zapach, który, na szczęście, po aplikacji znika i znów mój nos wyczuwa kwiatowy aromat.
ORGANIQUE Peeling solny do ciała - o nowej, ulepszonej recepturze oczyszcza i odświeża skórę i przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Kryształki soli delikatnie masują, złuszczają zrogowaciały naskórek, stymulują i przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej.
Masło Shea, oleje: kokosowy i sojowy zapewniają komfort użycia, natłuszczają, zmiękczają i wygładzają skórę w trakcie zabiegu.
Właciwości peelingów solnych: mocno pobudzają krążenie krwi, działają detoksykująco, redukują cellulit, łagodzą okołomieszkowe stany zapalne, natłuszczają i wygładzają skórę i są doskonałym wstępem do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Cena - 40 zł / 200 g
Peeling mi się trafił w wersji bambusowej, z czego bardzo ucieszyłam się, bo lubię zapach bambusa w kosmetykach, w tym peelingu zapach jest nieco intensywny, świeży, a jednocześnie przełamany nutką słodyczy, przypomina nieco męskie perfumy, ale fajny, ciekawy i przyjemny, zwłaszcza po użyciu - otula, długo pozostając na skórze.
Mój peeling ma gęstą, trocha oleistą konsystencję, nie jest suchy, ani też płynny - idealny! Nie trzeba go mieszać przed każdym użyciem, konsystencja jest niezmienna, używam go raz w tygodniu, ale olej nie zbiera się na górze, jak w wielu tego typu peelingach.
Kryształki soli są średniej wielkości i takiejże ostrości, przez co peeling nie jest inwazyjny dla skóry, ale w dobrze wyczuwalny sposób masuje skórę, porządnie złuszczając i oczyszczając ciało. Stopień intensywności oczywiście możemy kontrolować, dokładając kolejną porcję. Po ile jest to peeling solny, należy uważać podczas jego stosowania na miejsca z uszkodzeniami skóry, inaczej - auuuuaaa! Piecze, szczypie!
Peeling dobrze " przylega " do skóry, nie obsypuje się w trakcie rozprowadzania, jeśli stosujemy go na mokre ciało, z łatwością spłukuje się pozostawiając oleistą warstewkę, która po wytarciu skóry wchłania się w nią całkowicie, doskonale nawilża, odżywia i wygładza ją, po jego użyciu balsamowanie ciała sobie odpuszczam - jest całkowicie zbędne!
Nie odnotowałam żadnego podrażnienia ani uczulenia - cudny!
MOSQUITERUM Spray - spray ochronny o zapachu nietolerowanym przez owady zawiera naturalne olejki dla dorosłych i dzieci powyżej 1. roku życia. Został stworzony z myślą o zapewnieniu skórze skutecznej naturalnej ochrony latem, kiedy komary stają się wyjątkowo dokuczliwe.
Zawarte w preparacie składniki pochodzenia naturalnego wspierają funkcje ochronne skóry, a utrzymujący się nawet do kilku godzin przyjemny cytrusowy zapach nie jest tolerowany przez owady (w szczególności przez komary, muchy i meszki).
Nie zawiera DEET ani innych substancji biobójczych oraz nie zawiera alkoholu, nie powoduje podrażnień ani wysuszenia skóry.
Sposób użycia: Kosmetyk należy rozpylić na powierzchni skóry. W razie potrzeby aplikację powtarzać co 2-3 godziny. Tylko do użytku zewnętrznego. Nie zaleca się aplikacji na twarz i uszkodzoną skórę oraz dłonie dzieci. Należy unikać kontaktu z oczami. W przypadku dostania się preparatu do oczu, natychmiast spłukać wodą. Nie stosować w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek ze składników produktu.
Skład: Butane, Propane, Isobutane, Cyclopentasiloxane, Paraffinum Liquidum, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Parfum, Cymbopogon Winterianus Herb Oil, Cymbopogon Citratus Leaf Oil, Citral, Limonene, Geraniol, Citronellol, Linalool, Nepeta Cataria Oil, Farnesol.
Cena - 20 zł / 100 ml
Spray może VIPowskim nie jest, ale z pewnością przyda się w domowej apteczce lub znajdzie zastosowanie podczas wyjazdów czy wycieczek, na razie jednak nie miałam okazji go wypróbować ani na sobie, ani na dzieciach, ponieważ żadnych insektów w naszym otoczeniu nie zauważyłam :) Serio! Ani komarów, ani meszek, tylko mrówki, ale żyjemy z nimi w symbiozie - nie gryzą! :)
MARION Serum chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury - serum stworzone specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i bardziej elastyczne.
Serum nadaje włosom miękkości i aksamitnego połysku, zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów. Dzięki stosowaniu serum włosy są nawilżone i wygładzone.
Cena - 10 zł / 30 ml
Serum jest produktem, który w moje potrzeby nie wpisuje się absolutnie, ponieważ nie stosuję ani suszarki, ani lokówki ani prostownicy, no może raz na ruski rok, a więc pozostał nietknięty, no bo po co będę psuć kosmetyk, podaruję komuś :)
SYLVECO Kosmetyczny prezent dla członkiń klubu VIP - mój pakunek krył w sobie:
- Odżywczą pomadkę z peelingiem - 4,6 g
- Lekki krem nagietkowy 2 ml
- Łagodzący krem pod oczy 2 ml
- Lekki krem rokitnikowy 2 ml
- Lekki krem brzozowy 2 ml
- Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany 10 ml
Dzięki próbkom mogłam w końcu poznać działanie kremów do twarzy Sylveco, które, nie ukrywam, mnie bardzo interesowały, jednak czytając recenzje tych produktów na blogach, miałam wątpliwości - czy aby na pewno będą dobre dla mojej skóry?
Otóż moje obawy sprawdziły się, żaden krem do twarzy nie odpowiada mojej skórze, głownie przez warstewkę natłuszczającą, która w przypadku mojej mieszanej skóry jest niepożądana.
Natomiast szampon i krem pod oczy - przypadły mi do gustu, więc z pewnością zaopatrzę się w pełnowymiarowe odpowiedniki :)
O pomadce... będzie osobna historia :)
Sylveco Odżywcza pomadka z peelingiem - hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta.
W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.
Pomadka z peelingiem interesowała mnie od momentu, kiedy ją ujrzałam, byłam ciekawa w jaki sposób działa i jakie efekty zapewnia, ucieszyłam się jak dziecko, gdy po rozpakowaniu ją ujrzałam.
Skład robi wrażenie - same naturalne rarytasy, jak na Sylveco przystało.
Opakowanie przyjemne dla oka i też działające bez zarzutu - sztyft z łatwością wykręca się, bez oporu, bez zacinania się, tworzywo odporne na pękanie, już mi zdarzyło się kilka razy upuścić pomadkę - pozytyw.
Zapach pomadki bardzo rozkoszny! Pachnie miodem i migdałami, przypomina mi nieco marcepan - mmm, pycha!
Pierwsza... druga... piąta... aplikacja były istną przyjemnością - w półmiękkiej, kremowej pomadce zatopione dosyć ostre drobinki trzcinowego cukru, pomadka przyjemnie sunie po ustach, delikatnie je natłuszczając i pozostawiając na nich słodkie kryształki, po lekkim potarciu ust wyczuwałam przyjemny masaż, który momentalnie sprawiał, że usta nabierały naturalnej czerwieni, a słodkawy smak wyczuwałam nawet na języku - mmm, smakowita pielęgnacja!
Kryształki szybko rozpuszczają się pod wpływem ciepła.
Przyjemność jednak kończyła się z każdym kolejnym użyciem, czym dalej pomadkę zużywałam, tym bardziej drastycznie traktowała moje usta, w środku duże skupisko kryształków cukru i mało kremowej pomadki... ach, za każdym razem podczas aplikacji mam nieprzyjemne uczucie drapania, ale gdy już jest na ustach, ogarnia mnie uczucie przyjemności.
Nie wiem, czy to tylko mi trafił się taki egzemplarz, ale wolałam ją w początkowym stanie - w zrównoważonych proporcjach kremowej tekstury i ostrych drobinek.
Pomadka ładnie wygładza usta, wystarczająco dobrze nawilża i odżywia, ale efekt u mnie nie utrzymuje się długo. Zmiękcza usta i sprawia, że stają się jakby nieco pełniejsze, zwłaszcza tuż po aplikacji :)
Mam mieszane uczucia...
I przyjemne dodatki do pełni szczęścia :)
Kochani, już dziś pragnę zaprosić Was do zabawy, która wystartuje jutro wieczorem - Archiwalne pudełko ShinyBox będzie do zgarnięcia - warto!!!
Już możecie zamawiać Lipcowe pudełko ShinyBox Summer Story!!!
Jak Wam podoba się czerwcowe pudełko?
Który kosmetyk najbardziej przypadł Wam do gustu?
Czy też macie taki sam problem z pomadką Sylveco?
Buziaki, zapraszam jutro!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










