Witajcie Słoneczka :)
Nowy Rok powitany, mam nadzieje, że świetnie się bawiliście w Sylwestrową noc, a nowy rok rozpoczął się pozytywnie i z uśmiechem na twarzy. Wolne dni już za nami, powrót do pracy był ciężki, po takim obfitym odpoczynku ciężko ustawić się na właściwy tor ;) Ale... dziś już rozpoczynamy długi weekend, wolny poniedziałek dobrze wróży ;)
Moja pierwsza notka w nowym roku będzie poświęcona grudniowemu denku, no bo jakby nie patrzeć trzeba zrobić podsumowanie, a więc najpierw zamykam " stare " sprawy, a następnie wkraczam w nowe ;)
Grudzień, przez nadmiar pracy i w związku z przygotowaniami świątecznymi nie obfitował w zużycia, nie miałam czasu, a czasem ze zmęczenia nawet chęci, na jakieś większe zabiegi pielęgnacyjne, nawet balsamowanie sobie odpuszczałam stosując pod prysznicem żel z olejkiem do masażu - mycie i nawilżenie skóry w jednym - dla leniuszków i zabieganych idealne rozwiązanie :)
No to zapraszam na słów kilka o każdym z bohaterów grudniowego denka :)
Joico K-Pak Color Therapy szampon i odżywka do włosów farbowanych po 300 ml każdy, dla mnie duet idealny, nie zawsze tak jest, że odżywka idealnie zgrywa się z szamponem, z reguły jedno z nich gra pierwsze skrzypce, ale nie w tym przypadku... Zarówno szampon, jak i odżywka spisywały się idealnie, czasem używałam jedynie szamponu i olejku z tej że linii zamiast odżywki, ale zazwyczaj stosowałam w parze, pełną recenzję możecie przeczytać TU, z perspektywy czasu nic się nie zmieniło, jestem bardzo zadowolona z tych produktów, moje włosy dzięki nim były doskonale zadbane i chronione, są bardzo wydajne, co usprawiedliwia wysoką cenę :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Apart Natural BIOflavon - nektar do kąpieli Awokado i Limonka 750 ml, bardzo fajny płyn o lekkim, świeżym zapachu, który relaksuje, odpręża i długo utrzymuje się na skórze. Faktycznie zawiera witaminy A,E, F, H, B5 i B6, a także ekstrakty roślinne, szkoda tylko że na samym początku figuruje SLS, płyn obficie pieni się, wytwarzając puszystą i delikatną piankę, wydajność dosyć wysoka, a cena niska.
Czy kupię ponownie - TAK
Dermedic Hydrain 2 Nawilżający żel pod prysznic 250 ml, jeden z moich ulubieńców myjących. Zapach nadzwyczajnie świeży, morski, kojarzy mi się z męskimi perfumami o tych że nutach, podczas używania wypełnia całą łazienkę, długo też utrzymuje się na skórze. Skład nie jest wcale bajeczny, choć zawiera roślinny kompleks naśladujący naturalny czynnik nawilżający skórę - NMF, zawiera także SLS, mimo iż jest kosmetykiem aptecznym, moja skóra jednak dobrze toleruje ten składnik, więc nie stronię od kosmetyków z jego zawartością, w tym przypadku tym bardziej nie mam co narzekać, bo żel nie tylko świetnie oczyszczał i odświeżał moją skórę, ale także zapewniał jej miękkość, gładkość i elastyczność. Czy nawilżał? Jakoś nie zauważyłam, ale nie wysuszał, ani nie podrażniał jej, nawet gdy była przesuszona.
Czy kupię ponownie - TAK!!!! jeśli gdzieś go jeszcze znajdę
Choisee Olej do masażu i pielęgnacji ciała Jasmin Mogra & Zielona Herbata 150 ml, dosyć fajny olejek, o całkowicie naturalnym składzie, trocha zbyt płynny, ale przez tą konsystencję łatwo było go stosować, ale dawkować już nie koniecznie :) Dobrze wchłaniał się, jednak najlepiej spisywał się do masażu niżeli do pielęgnacji ciała, w drugim przypadku zostawiał lekki film na skórze. Stosowałam go również pod prysznicem w połączeniu z żelem - mycie i pielęgnacja w jednym, po spłukaniu ciała nie było żadnej tłustej warstewki, tylko nawilżona, miękka i delikatna w dotyku skóra. Zapach ma piękny, naturalny, jaśminowy.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Marionnaud Hand Lotion Green Tea Jasmine 240 ml, ten balsam do rąk bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, nie pokładałam na niego wielkich oczekiwań, a jednak świetnie sobie radził nawet z przesuszoną skórą! Miał lekką konsystencję, dzięki czemu błyskawicznie wchłaniał się nie pozostawiając po sobie żadnej tłustej czy wyczuwalnej warstewki, ślicznie pachniał i był bardzo wydajny, mam go od bardzo długiego czasu, nie stosowałam systematycznie, raczej sporadycznie, a termin ważności na to pozwalał ;)
Wygodny aplikator ułatwiał i umilał stosowanie, a ciekawa buteleczka pełniła rolę dekoracji :)
Czy kupię ponownie - TAK!!! jeśli zdążę, perfumerie Marionnaud mają zniknąć z Polski ;(
Dermedic Hydrain 2 Krem - żel pod oczy intensywnie nawilżający 15 g, genialny! Czy już mówiłam że uwielbiam Hydrain 2? :) Krem o bardzo lekkiej, kremowo-żelowej konsystencji, błyskawicznie wchłaniał się i natychmiastowo zapewniał skórze nawilżenie, odżywienie oraz komfort, latem używałam go " na zimno ", z lodówki - niczym kompres usuwał obrzęki i zmęczenie z okolicy oczu, normalnie także spisywał się na medal! Wielką jego zaletą jest nie tylko skuteczne i długotrwałe działanie, ale także wydajność oraz aplikator z cienkim dziubkiem, który precyzyjnie odmierzał " kropelki " kremu :) Cudowny, lekki, pięknie pachnący, mega wydajny, przyjemny w użyciu... Żadnej cechy negatywnej nie posiada.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!
Masaki Matsushima woda perfumowana Tokyo Smile 40 ml, już dobiła dna, co znaczy, że... bardzo ją lubiłam ;) Zapach przypadł mi do gustu, był lekki, energetyzujący, pozytywny, świeży, a jednocześnie słodkawy, długo utrzymywał się na skórze, zwłaszcza latem!, i jeszcze dłużej na ubraniach. Ładny flakonik, wygodny i precyzyjny atomizer, długa rurka pozwoliła zużyć go do ostatniej kropli, bez wysiłku.
Więcej o tej wodzie przeczytacie w recenzji, o TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!
EpilFeet - maska złuszczająca na bazie kwasów 1 opakowanie, tak zwane kwasoskarpety, które zaskoczyły mnie swoim działaniem i efektami, stopy odzyskały doskonały wygląd, miękkość i gładkość, efekty, mimo upływu czasu, utrzymują się nadal, oczywiście dzięki wsparciu w postaci systematycznej pielęgnacji. Z pewnością po nie jeszcze sięgnę, i to nie raz, pozwalają w łatwy, choć nie bezproblemowy ( łuszczenie się skóry ), sposób poprawić wygląd i kondycję stóp, a łuszczenie da się przeżyć :) O działaniu i efektach przeczytacie, a nawet je zobaczycie, TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Dr Irena Eris Pharmaceris D BODY-MOISTATIC Nawilżający balsam do ciała 225 ml, był moim ulubieńcem jeśli chodziło o pielęgnację przesuszonej skóry, szkoda, że już go ciężko znaleźć w sprzedaży, jak dobrze mieć zapasy ;) Moje drugie opakowanie, które zużyłam z taką samą przyjemnością, jak poprzednie - gdy moja skóra była podrażniona, przesuszona, ściągnięta, ten balsam w kilka chwil przywracał jej świetność, zapewniając tym samym komfort mi, bo nic nie piekło, nie ciągnęło, nie swędziało... Lekka konsystencja sprawiała, że balsam szybko wchłaniał się w skórę, nie natłuszczał, nie zostawiał wyczuwalnego filmu, tylko dogłębnie nawilżał, wygładzał i koił skórę. Zapach słabo wyczuwalny, niemal neutralny, wygodna tuba pozwoliła zużyć kosmetyk niemal całkowicie.
Czy kupię ponownie - TAK!!! na allegro jeszcze są ;)
Flos Lek ANTI ACNE MAKE-UP antybakteryjny - próbka podkładu którym uraczyła mnie Patrycja z TheBeautyOfFashion, wypróbowałam, nawet niezły, zapach ma taki... jak woda termalna, nie wiem dla czego mi się tak skojarzyło - świeży, " wodny ", kolorystycznie też świetnie wypadł, choć nie wiem jaki to odcień, jednak nie interesuje mnie to, ponieważ robił z mojej twarzy słoneczko - lśniące i błyszczące :) ani bibułki matujące, ani puder nie były w stanie tego zmienić, makijaż wręcz " spływał " z mojej twarzy, a szkoda, bo krycie również oferował bardzo fajne!
Czy kupię ponownie - NIE
Savonnerie Mydło Marsylskie perfumowane Czerwone owoce 100 g, przepraszam za widok, ale mydełko to było zapakowane jedynie w przezroczystą folię, która by nic " nie powiedziała " o produkcie, całe piękno tego mydła było wytłoczone na nim samym, ale całe info zmyło się w trakcie używania ;) Mydła marsylskie należą do moich faworytów, chętnie po nie sięgam, wersje perfumowane dopiero odkrywam, Owocowe pachniało... bosko! Dobrze pieniło się, świetnie myło, nie podrażniało ani nie ściągało skóry. Recenzję znajdziecie TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!
Terry Balsam do ust Różany malutka próbka w kształcie tabletki wystarczyła na kilka użyć, pierwsze wrażenie okazało się pozytywne, balsam jest treściwy, gęsty, niczym masełko, subtelnie pachniał różami, dobrze trzymał się na ustach, nawilżał i wygładzał je, nabrałam ochoty na pełnowymiarowe opakowanie.
Czy kupię ponownie - TAK!
Juicy Couture Viva La Juicy woda perfumowana miniaturka 1,5 ml, zapach jest określany jako owocowo - kwiatowy, ja jednak czuję w nim tylko kwiatowe nuty doprawione czymś bardzo słodkim, pewnie to ten karmel lub pralinki w nucie bazy tak działają ;) Nie powiem że jest zły, mi się podoba, ale z pewnością nie nadaje się na co dzień, a tym bardziej na upalne dni, będzie męczyć swoją słodyczą, natomiast wieczorem, zwłaszcza gdy są niskie temperatury, zapach cudownie " ogrzewa " i napawa pozytywnym nastawieniem :) Ciekawy, i choć nie kwalifikuje się do tych, które " muszę mieć! " ma w sobie coś takiego, że chciałabym go mieć, flakon prezentuje się dziewczęco i słodko :)
Czy kupię ponownie - MOŻE...
I tak prezentuje się moje grudniowe denko ;)
Co znacie, co stosowaliście, jakie macie opinie o tych produktach?
Miłego wieczorku i udanego weekendu życzę :)
Buziam ;*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masaki Matsushima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masaki Matsushima. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 stycznia 2014
Pożegnane w grudniu - denko w minirecenzjach :)
piątek, 6 grudnia 2013
Ulubieńcy Listopada ♥
Witajcie Słoneczka ;)
Jak Wam mijają Mikołajki? Prezenty pod poduszkami były? Na Waszych blogowych profilach facebookowych zaobserwowałam wysyp prezentów, widzę że Mikołaj ma dużo pracy :)
Do mnie oficjalnie jeszcze nie zawitał, aleeeee, u Britycji właśnie dziś wygrałam piękne rozdanie, a i pomocnik Santy przed chwilą podesłał mi maila z bonem prezentowym - zakupy będą! także dla Was, bo widzę że na blogowym liczniku odwiedzin już za niedługo okaże się piękna liczba, okrąglutka - musimy to uczcić rozdankiem ;) Jednak Mikołaj będzie i u mnie, tylko trocha się spóźni ;)
Dziś przychodzę do Was z postem o moich listopadowych ulubieńcach, w kilku słowach opowiem o kosmetycznych faworytach, po które najczęściej i najchętniej sięgałam w ubiegłym miesiącu :)
Oto i one, oczywiście selekcja tych NAJ była ostra, bo mam wielu, o wiele więcej kosmetyków, które zasługują na szczególną uwagę, te jednak w listopadzie okazały się niezastąpione z różnych powodów ;)
Batiste Paisley suchy szampon - nowość, zarówno na rynku, jak i u mnie, unikałam tych szamponów, aż w końcu skusiłam się i teraz nie wyobrażam sobie jakby to było, gdyby go nie było ;) Bardzo przydatny kosmetyk, szczególnie teraz, gdy moje włosy od czapek i niskich temperatur zaczęły intensywniej przetłuszczać się, wyglądają nieświeżo już na następny dzień po umyciu. Mam kilka tych wspaniałych okazów, jednak Paisley był używany w listopadzie najczęściej - zapach wspaniały, połączenie limonki, czarnej porzeczki i grejpfruta z owocowo-kwiatowymi nutami jabłka, maliny, jaśminu, róży i paczuli podbite piżmem, wanilią i karmelem - bardzo mi przypadł do gustu. Wkrótce będzie recenzja, więc nie rozpisuję się ;)
Alepia Savon Noir Karmel Bio - czarne mydła Alepii uwielbiam i stosuję niemal regularnie od dwóch lat, zmieniam jedynie rodzaje, tym razem postawiłam na Karmel, od tradycyjnego czy eukaliptusowego wyróżnia się tym, że można go również stosować na twarz - po oczyszczaniu skóry tym mydłem na skóra aż " piszczy " z czystości, jest niesamowicie gładka, miękka, cudowna... Żaden peeling z drobinami nie działa tak skutecznie, jak savon noir, skład nadzwyczajnie prosty, całkowicie naturalny, zapach łagodniejszy od tradycyjnego, więcej możecie poczytać o nim, zobaczyć jak wygląda ( miodek! ) w mojej recenzji TU.
Swazi Secrets Mleczko do ciała z Olejem Marula i masłem Shea - jest raczej balsamem, bo konsystencja dosyć treściwa, jak na mleczko, ale wcale nie tłusta! choć w składzie prócz masła Shea i oleju Marula jest jeszcze olej Mongongo i oliwa z oliwek. Oczarował mnie po pierwszym użyciu, nawilża na długo, wygładza, pięknie i subtelnie pachnie cytrusami, nie klei skóry, nie zostawia warstewki, jest bardzo wydajny.... będzie o nim recenzja na naturalnym blogasku :)
N&B 100% Olej z pestek śliwek - olej do pielęgnacji skóry twarzy o właściwościach anti-aging, choć używam go również do paznokci, do dłoni, do stóp i na włosy, przy obecnej pogodzie niezastąpiony :) Zapach ... marcepanowy, ale nie przesłodzony, och, dla fanek tej słodyczy będzie genialnym rozwiązaniem :) Olejek nie natłuszcza ( nawet mojej mieszanej, przetłuszczającej się w strefie T ) skóry, owszem, po aplikacji moja twarz odrobinę świeci się, ale po 5-10 minutach olejek wnika całkowicie, pozostawiając skórę miękką, gładką, pachnącą, doskonale nawilżoną, zregenerowaną, ukojoną... działa cuda, i jest meeeega wydajny - więcej możecie zobaczyć i poczytać w recenzji tego smakołyku TU.
Le'Maadr A glikolowy 12% peeling - bardzo dobrze zrobił mojej skórze, stosowałam go przez 3 tygodnie, dzień w dzień, i właśnie dzięki niemu zmieniłam swoje nastawienie do kwasów, zobaczyłam jak pozytywne zmiany zaszły na mojej skórze, jak ładnie odżyła, jak wszystkie niedoskonałości, zaskórniki, syfki poznikały, a skóra teraz wygląda promiennie, jednolicie, cudownie... aż miło :) Z pewnością będę sięgać po jego " usługi " jeszcze nie raz, a o całej kuracji, o szczegółach dotyczących tego peelingu, przeczytacie w mojej recenzji TU.
Masaki Matsushima Tokyo Smile woda perfumowana - w listopadzie najczęściej gościła na moim ciele, radosny, pozytywny zapach w te chłodne dni cieszył swoją obecnością i napawał pozytywnym nastawieniem, mimo chłodu, czułam się ciepło i przyjemnie ;) Więcej szczegółów o nim przeczytacie w recenzji TU.
Jast Olej ze słodkich migdałów - świetny, 100 % olejek migdałowy którego używam na wszelkie różne sposoby, świetnie sprawdza się w pielęgnacji dłoni i paznokci, w tym skórek, do stóp rewelacyjny, a także na końcówki włosów, do twarzy i na przesuszone partie ciała - bardzo wydajny, odrobinka wystarcza, by zapewnić skórze ukojenie, miękkość i gładkość, dopiero go zaczęłam używać w listopadzie, a już podbił moją... skórę.
China Glaze lakier do paznokci Fast Track - jest wspaniały! Ma odcień jasnego beżu z mnóstwem drobniutko zmielonych złotych drobinek brokatu, na paznokciach wygląda zjawiskowo i przy każdym oświetleniu inaczej, trwałość wysoka, bardzo wygodny w użyciu... wkrótce Wam go opiszę i pokażę ;)
I na tym kończę swoją listopadową listę ulubieńców - jak Wam się podobają?
Znacie moze któreś z tych produktów, jakie zdanie o nich macie?
Podzielcie się ;)
Życzę Wam udanych, wymarzonych prezentów, no bo kto wie, Mikołaj jeszcze może zaskoczyć ;), i miłego weekendu ;)
Buziaki :*
Jak Wam mijają Mikołajki? Prezenty pod poduszkami były? Na Waszych blogowych profilach facebookowych zaobserwowałam wysyp prezentów, widzę że Mikołaj ma dużo pracy :)
Do mnie oficjalnie jeszcze nie zawitał, aleeeee, u Britycji właśnie dziś wygrałam piękne rozdanie, a i pomocnik Santy przed chwilą podesłał mi maila z bonem prezentowym - zakupy będą! także dla Was, bo widzę że na blogowym liczniku odwiedzin już za niedługo okaże się piękna liczba, okrąglutka - musimy to uczcić rozdankiem ;) Jednak Mikołaj będzie i u mnie, tylko trocha się spóźni ;)
Dziś przychodzę do Was z postem o moich listopadowych ulubieńcach, w kilku słowach opowiem o kosmetycznych faworytach, po które najczęściej i najchętniej sięgałam w ubiegłym miesiącu :)
Oto i one, oczywiście selekcja tych NAJ była ostra, bo mam wielu, o wiele więcej kosmetyków, które zasługują na szczególną uwagę, te jednak w listopadzie okazały się niezastąpione z różnych powodów ;)
Batiste Paisley suchy szampon - nowość, zarówno na rynku, jak i u mnie, unikałam tych szamponów, aż w końcu skusiłam się i teraz nie wyobrażam sobie jakby to było, gdyby go nie było ;) Bardzo przydatny kosmetyk, szczególnie teraz, gdy moje włosy od czapek i niskich temperatur zaczęły intensywniej przetłuszczać się, wyglądają nieświeżo już na następny dzień po umyciu. Mam kilka tych wspaniałych okazów, jednak Paisley był używany w listopadzie najczęściej - zapach wspaniały, połączenie limonki, czarnej porzeczki i grejpfruta z owocowo-kwiatowymi nutami jabłka, maliny, jaśminu, róży i paczuli podbite piżmem, wanilią i karmelem - bardzo mi przypadł do gustu. Wkrótce będzie recenzja, więc nie rozpisuję się ;)
Alepia Savon Noir Karmel Bio - czarne mydła Alepii uwielbiam i stosuję niemal regularnie od dwóch lat, zmieniam jedynie rodzaje, tym razem postawiłam na Karmel, od tradycyjnego czy eukaliptusowego wyróżnia się tym, że można go również stosować na twarz - po oczyszczaniu skóry tym mydłem na skóra aż " piszczy " z czystości, jest niesamowicie gładka, miękka, cudowna... Żaden peeling z drobinami nie działa tak skutecznie, jak savon noir, skład nadzwyczajnie prosty, całkowicie naturalny, zapach łagodniejszy od tradycyjnego, więcej możecie poczytać o nim, zobaczyć jak wygląda ( miodek! ) w mojej recenzji TU.
Swazi Secrets Mleczko do ciała z Olejem Marula i masłem Shea - jest raczej balsamem, bo konsystencja dosyć treściwa, jak na mleczko, ale wcale nie tłusta! choć w składzie prócz masła Shea i oleju Marula jest jeszcze olej Mongongo i oliwa z oliwek. Oczarował mnie po pierwszym użyciu, nawilża na długo, wygładza, pięknie i subtelnie pachnie cytrusami, nie klei skóry, nie zostawia warstewki, jest bardzo wydajny.... będzie o nim recenzja na naturalnym blogasku :)
N&B 100% Olej z pestek śliwek - olej do pielęgnacji skóry twarzy o właściwościach anti-aging, choć używam go również do paznokci, do dłoni, do stóp i na włosy, przy obecnej pogodzie niezastąpiony :) Zapach ... marcepanowy, ale nie przesłodzony, och, dla fanek tej słodyczy będzie genialnym rozwiązaniem :) Olejek nie natłuszcza ( nawet mojej mieszanej, przetłuszczającej się w strefie T ) skóry, owszem, po aplikacji moja twarz odrobinę świeci się, ale po 5-10 minutach olejek wnika całkowicie, pozostawiając skórę miękką, gładką, pachnącą, doskonale nawilżoną, zregenerowaną, ukojoną... działa cuda, i jest meeeega wydajny - więcej możecie zobaczyć i poczytać w recenzji tego smakołyku TU.
Le'Maadr A glikolowy 12% peeling - bardzo dobrze zrobił mojej skórze, stosowałam go przez 3 tygodnie, dzień w dzień, i właśnie dzięki niemu zmieniłam swoje nastawienie do kwasów, zobaczyłam jak pozytywne zmiany zaszły na mojej skórze, jak ładnie odżyła, jak wszystkie niedoskonałości, zaskórniki, syfki poznikały, a skóra teraz wygląda promiennie, jednolicie, cudownie... aż miło :) Z pewnością będę sięgać po jego " usługi " jeszcze nie raz, a o całej kuracji, o szczegółach dotyczących tego peelingu, przeczytacie w mojej recenzji TU.
Masaki Matsushima Tokyo Smile woda perfumowana - w listopadzie najczęściej gościła na moim ciele, radosny, pozytywny zapach w te chłodne dni cieszył swoją obecnością i napawał pozytywnym nastawieniem, mimo chłodu, czułam się ciepło i przyjemnie ;) Więcej szczegółów o nim przeczytacie w recenzji TU.
Jast Olej ze słodkich migdałów - świetny, 100 % olejek migdałowy którego używam na wszelkie różne sposoby, świetnie sprawdza się w pielęgnacji dłoni i paznokci, w tym skórek, do stóp rewelacyjny, a także na końcówki włosów, do twarzy i na przesuszone partie ciała - bardzo wydajny, odrobinka wystarcza, by zapewnić skórze ukojenie, miękkość i gładkość, dopiero go zaczęłam używać w listopadzie, a już podbił moją... skórę.
China Glaze lakier do paznokci Fast Track - jest wspaniały! Ma odcień jasnego beżu z mnóstwem drobniutko zmielonych złotych drobinek brokatu, na paznokciach wygląda zjawiskowo i przy każdym oświetleniu inaczej, trwałość wysoka, bardzo wygodny w użyciu... wkrótce Wam go opiszę i pokażę ;)
I na tym kończę swoją listopadową listę ulubieńców - jak Wam się podobają?
Znacie moze któreś z tych produktów, jakie zdanie o nich macie?
Podzielcie się ;)
Życzę Wam udanych, wymarzonych prezentów, no bo kto wie, Mikołaj jeszcze może zaskoczyć ;), i miłego weekendu ;)
Buziaki :*
sobota, 30 listopada 2013
Masaki Matsushima Tokyo Smile - uśmiechnij się ;)
Witajcie Słoneczka ;)
Wyprzedaże blogowe to jedna z najwspanialszych rzeczy, dzięki której można odkryć dla siebie wiele ciekawych kosmetyków w atrakcyjnych cenach i także takich, do których dostępu nie mamy, a nawet jak mamy, to i tak szukamy lepszej okazji do ich zakupu :)
Właśnie na wyprzedaży u Beauty Police zobaczyłam ją... wodę perfumowaną Masaki Matsushima w pięknym flakoniku.
Dziś będzie post owity radością i pozytywnym nastawieniem, choć w życiu zdarzają się różne sytuacje, nie zawsze należące do tych przyjemnych, jest na nie sposób - wystarczy kilka psików perfumowanej wody Tokyo Smile, a wszystko dookoła nabiera kolorów :)
Słów kilka od producenta
Tokyo Smile to radosny, iskrzący i pulsujący zapach dla kobiet. Świeży owocowo-kwiatowy aromat urzeknie każdą kobietę i dziewczynę, która jest wesoła i potrafi wykorzystać każdy dzień swojego życia. Zapach perfum inspirowany był energią i dynamiką życia w Tokio. Jest przeznaczony dla nowoczesnych kobiet, które lubią korzystać z możliwości wielkiego miasta.
Perfumy Masaki Matsushima zostały nazwane na cześć sławnego japońskiego designera. Zapach Tokyo Smile ukazał się na rynku w 2012 roku i od razu zyskał wielu zwolenników wśród dziewczyn i kobiet wszystkich wiekowych kategorii.
Soczysty aromat perfum najlepiej pasuje do codziennych okazji i najlepiej rozwinie się w ciepłe dni lata.
Doceni go każdy, kto lubi życie.
Tokio Smile to zapach, który zawsze wywołuje uśmiech. W niezwykle energetyczny, optymistyczny i radosny sposób uszczęśliwia i sprawia, że patrzymy na życie z przymrużeniem oka, ciesząc się nim, bez względu na okoliczności. Intrygujący zapach oddaje młodzieńczy entuzjazm i energię Tokio oraz zaprasza do doskonałej zabawy.
Kipiący energią, fascynujący zapach zamknięty jest w wyjątkowo ciekawym flakonie symbolizującym usta ułożone w radosnym uśmiechu.
Nuty zapachowe:
Zapach Tokyo Smile jest podany w ciekawym, prostokątnym flakonie wykonanym z przezroczystego, grubego szkła, jego dno jest " pomalowane " na czerwony kolor, dzięki czemu flakon mieni się czerwoną poświatą w zależności od kąta patrzenia, górna część flakonu jest lekko " ugięta ", korek plastikowy, dobrze zamyka się i otwiera, mimo długiego czasu użytkowania nie poluzował się.
Atomizer jest wykonany ze stali nierdzewnej, wyposażony w długą, cienką rurkę, bardzo dobrze rozpyla perfumy tworząc drobniuteńką mgiełkę, precyzyjność, z którą został wykonany, pozwala na zużycie perfum do ostatniej kropli oraz sprawia, że stosowanie wody wiąże się jedynie z przyjemnością, nie tylko tą zapachową.
Całość zachwyca swoją prostotą, a jednocześnie wyróżnia flakon wśród innych - jest uroczy, magiczny i nadzwyczajnie przyjemny dla oka.
Woda perfumowana pachnie naprawdę bardzo pozytywnie, nie wiem jaki aromat ma yuzu, ale początkowo, tuż po psiknięciu, jest wyraźnie wyczuwalna nuta grejpfrutowa, świeża, soczysta, energetyzująca, drugie skrzypce grają brzoskwinia i marakuja, nadając delikatnej słodyczy i nutki egzotyczności - uwolniony zapach jest niczym takie pozytywne tornado, które momentalnie ogarnia wszystkie zmysły, delikatnie otulając ciało nadzwyczajnie energetycznym, pobudzającym, a jednocześnie przyjemnym, stonowanym aromatem - uwielbiam to!
Zapach po krótkiej chwili " układa się " na skórze, zmieniając nieco swoją intensywność, staje się subtelniejszy, spokojniejszy, po soczystym, energetycznym wybuchu wyczuwam spokojny, łagodny aromat kwiatowy - róża jest niemal niewyczuwalna, stanowi w tej wodzie jedynie tło i doskonałe dopełnienie magnolii i kwiatu brzoskwini - wiosenna świeżość kwiatów w połączeniu z owocowym koktajlem tworzy duet genialny!
Piżmo wieńczy dzieło, jest jak kropka nad " i " - nie dominuje, nie wybija się na plan główny, lecz dodaje charakteru całości zapachu, podbija jego aromat, tworzy go bardziej zmysłowym, seksownym, cudownym...
Woda dosyć długo utrzymuje się na mojej skórze, ale nie powiem, że jest nadzwyczajnie trwała, bo nie jest, są lepsi od niej pod tym względem, tym niemniej nie narzekam, cały dzień można cieszyć się jej obecnością, na ubraniach nie utrzymuje się do następnego dnia. Latem ten zapach jest o wiele mocniejszy, na rozgrzanej skórze nabiera większej mocy ;)
Zapach otwiera się stopniowo, co wyraźnie da się wyczuć, niczym magiczny kwiat uwalnia najpierw soczystą energię, tuż po niej świeżość wiosennych kwiatów, a następnie czaruje eleganckim piżmem, by w końcu połączyć się w gustowną, nadzwyczajnie kobiecą, intrygującą i radosną całość.
Ten aromat nie da się zapomnieć, na samą myśl o nim uśmiech pojawia się na twarzy :)
Wodę perfumowaną stosuję go od marca, zostało mi jeszcze odrobina tej " radości ", ale z pewnością do niej jeszcze wrócę :)
Cena - od 90 zł do 300 zł, zależy od sklepu, ja kupiłam na wyprzedaży blogowej za mniej niżeli wynosi cena minimalna w sklepach ;)
Ocena - 5/5
Dostępność - sklepy internetowe ( najtaniej, ale też czasem ryzykownie, czy aby na pewno oryginał?! ), perfumerie.
Podsumowanie
Tokyo Smile to zapach, który kryje w sobie mnóstwo energii, a jednocześnie zmysłowości i elegancji, z pewnością spodoba się zarówno młodym dziewczynom, jak i dojrzałym kobietom, które cenią sobie niepowtarzalność i oryginalność. To zapach, który potrafi uprzyjemnić każdą chwilę, dodać energii do działania i rozjaśnić uśmiech na naszej twarzy, niezależnie od wieku - smile!
Polecam :)
Znacie zapach Tokyo Smile, a może macie innych ulubieńców od Masaki`ego?
Które jego perfumy polecacie?
Miłej i udanej zabawy andrzejkowej życzę wszystkim imprezującym i wspaniałego weekendu dla wszystkich!
Buziam ;*
Wyprzedaże blogowe to jedna z najwspanialszych rzeczy, dzięki której można odkryć dla siebie wiele ciekawych kosmetyków w atrakcyjnych cenach i także takich, do których dostępu nie mamy, a nawet jak mamy, to i tak szukamy lepszej okazji do ich zakupu :)
Właśnie na wyprzedaży u Beauty Police zobaczyłam ją... wodę perfumowaną Masaki Matsushima w pięknym flakoniku.
Dziś będzie post owity radością i pozytywnym nastawieniem, choć w życiu zdarzają się różne sytuacje, nie zawsze należące do tych przyjemnych, jest na nie sposób - wystarczy kilka psików perfumowanej wody Tokyo Smile, a wszystko dookoła nabiera kolorów :)
Słów kilka od producenta
Tokyo Smile to radosny, iskrzący i pulsujący zapach dla kobiet. Świeży owocowo-kwiatowy aromat urzeknie każdą kobietę i dziewczynę, która jest wesoła i potrafi wykorzystać każdy dzień swojego życia. Zapach perfum inspirowany był energią i dynamiką życia w Tokio. Jest przeznaczony dla nowoczesnych kobiet, które lubią korzystać z możliwości wielkiego miasta.
Perfumy Masaki Matsushima zostały nazwane na cześć sławnego japońskiego designera. Zapach Tokyo Smile ukazał się na rynku w 2012 roku i od razu zyskał wielu zwolenników wśród dziewczyn i kobiet wszystkich wiekowych kategorii.
Soczysty aromat perfum najlepiej pasuje do codziennych okazji i najlepiej rozwinie się w ciepłe dni lata.
Doceni go każdy, kto lubi życie.
Tokio Smile to zapach, który zawsze wywołuje uśmiech. W niezwykle energetyczny, optymistyczny i radosny sposób uszczęśliwia i sprawia, że patrzymy na życie z przymrużeniem oka, ciesząc się nim, bez względu na okoliczności. Intrygujący zapach oddaje młodzieńczy entuzjazm i energię Tokio oraz zaprasza do doskonałej zabawy.
Kipiący energią, fascynujący zapach zamknięty jest w wyjątkowo ciekawym flakonie symbolizującym usta ułożone w radosnym uśmiechu.
Nuty zapachowe:
- Nuty głowy: yuzu, brzoskwinia, grejpfrut, marakuja
- Nuty serca: róża, magnolia champaca, kwiat brzoskwini
- Nuty bazy: piżmo.
Zapach Tokyo Smile jest podany w ciekawym, prostokątnym flakonie wykonanym z przezroczystego, grubego szkła, jego dno jest " pomalowane " na czerwony kolor, dzięki czemu flakon mieni się czerwoną poświatą w zależności od kąta patrzenia, górna część flakonu jest lekko " ugięta ", korek plastikowy, dobrze zamyka się i otwiera, mimo długiego czasu użytkowania nie poluzował się.
Atomizer jest wykonany ze stali nierdzewnej, wyposażony w długą, cienką rurkę, bardzo dobrze rozpyla perfumy tworząc drobniuteńką mgiełkę, precyzyjność, z którą został wykonany, pozwala na zużycie perfum do ostatniej kropli oraz sprawia, że stosowanie wody wiąże się jedynie z przyjemnością, nie tylko tą zapachową.
Całość zachwyca swoją prostotą, a jednocześnie wyróżnia flakon wśród innych - jest uroczy, magiczny i nadzwyczajnie przyjemny dla oka.
Woda perfumowana pachnie naprawdę bardzo pozytywnie, nie wiem jaki aromat ma yuzu, ale początkowo, tuż po psiknięciu, jest wyraźnie wyczuwalna nuta grejpfrutowa, świeża, soczysta, energetyzująca, drugie skrzypce grają brzoskwinia i marakuja, nadając delikatnej słodyczy i nutki egzotyczności - uwolniony zapach jest niczym takie pozytywne tornado, które momentalnie ogarnia wszystkie zmysły, delikatnie otulając ciało nadzwyczajnie energetycznym, pobudzającym, a jednocześnie przyjemnym, stonowanym aromatem - uwielbiam to!
Zapach po krótkiej chwili " układa się " na skórze, zmieniając nieco swoją intensywność, staje się subtelniejszy, spokojniejszy, po soczystym, energetycznym wybuchu wyczuwam spokojny, łagodny aromat kwiatowy - róża jest niemal niewyczuwalna, stanowi w tej wodzie jedynie tło i doskonałe dopełnienie magnolii i kwiatu brzoskwini - wiosenna świeżość kwiatów w połączeniu z owocowym koktajlem tworzy duet genialny!
Piżmo wieńczy dzieło, jest jak kropka nad " i " - nie dominuje, nie wybija się na plan główny, lecz dodaje charakteru całości zapachu, podbija jego aromat, tworzy go bardziej zmysłowym, seksownym, cudownym...
Woda dosyć długo utrzymuje się na mojej skórze, ale nie powiem, że jest nadzwyczajnie trwała, bo nie jest, są lepsi od niej pod tym względem, tym niemniej nie narzekam, cały dzień można cieszyć się jej obecnością, na ubraniach nie utrzymuje się do następnego dnia. Latem ten zapach jest o wiele mocniejszy, na rozgrzanej skórze nabiera większej mocy ;)
Zapach otwiera się stopniowo, co wyraźnie da się wyczuć, niczym magiczny kwiat uwalnia najpierw soczystą energię, tuż po niej świeżość wiosennych kwiatów, a następnie czaruje eleganckim piżmem, by w końcu połączyć się w gustowną, nadzwyczajnie kobiecą, intrygującą i radosną całość.
Ten aromat nie da się zapomnieć, na samą myśl o nim uśmiech pojawia się na twarzy :)
Wodę perfumowaną stosuję go od marca, zostało mi jeszcze odrobina tej " radości ", ale z pewnością do niej jeszcze wrócę :)
Cena - od 90 zł do 300 zł, zależy od sklepu, ja kupiłam na wyprzedaży blogowej za mniej niżeli wynosi cena minimalna w sklepach ;)
Ocena - 5/5
Dostępność - sklepy internetowe ( najtaniej, ale też czasem ryzykownie, czy aby na pewno oryginał?! ), perfumerie.
Podsumowanie
Tokyo Smile to zapach, który kryje w sobie mnóstwo energii, a jednocześnie zmysłowości i elegancji, z pewnością spodoba się zarówno młodym dziewczynom, jak i dojrzałym kobietom, które cenią sobie niepowtarzalność i oryginalność. To zapach, który potrafi uprzyjemnić każdą chwilę, dodać energii do działania i rozjaśnić uśmiech na naszej twarzy, niezależnie od wieku - smile!
Polecam :)
Znacie zapach Tokyo Smile, a może macie innych ulubieńców od Masaki`ego?
Które jego perfumy polecacie?
Miłej i udanej zabawy andrzejkowej życzę wszystkim imprezującym i wspaniałego weekendu dla wszystkich!
Buziam ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























