Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Secret Soap Store. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Secret Soap Store. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2021

Nowe love - przegląd kosmetyczne NOWOŚCI stycznia ;)

Jeszcze nie tak dawno świętowaliśmy Nowy Rok, a styczeń, choć początkowo zakładałam inaczej, przeleciał niczym błyskawica! Chyba, że tylko ja miałam takie wrażenie... W każdym bądź razie nic nowego, ani nadzwyczajnego, się nie wydarzyło. Luty... Dalej walczymy z pandemią, uczymy się z nią żyć i mimo ograniczeń oraz rygorów, cieszyć się z rzeczy, które w jakiś sposób poprawiają nam nastrój i samopoczucie. Nowości kosmetyczne z pewnością do takowych należą. Cieszą wielu z nas, ponieważ co, jak co, a wspaniałe formuły, subtelne zapachy i przyjemność, płynąca ze stosowania kosmetyków, potrafią podnieść na duchu. Prawda? ;) 



Dziś przedstawię wam, kochani, gromadkę swoich " poprawiaczy humoru " ;D Są to produkty, które " zasiliły " moje zapasy kosmetyczne i " zamieszkały " w szafkach, półkach oraz kosmetyczkach, by upiększać każdy dzień w tych niepewnych, niestabilnych czasach. Największy " nacisk " stawiam na pielęgnację, choć kolorówki też nie unikam. Co prawda noszenie maski zniechęca mnie do makijażu ust, ale oczy i brwi muszą być ładnie podkreślone ;) Nie wszystkie produkty od razu poszły w ruch - nie ma takiej opcji, ale krótko opiszę, jak sprawdzają się te, które już są w użyciu, warto czy nie warto na nie stawiać. A wtem - zapraszam na przegląd noworocznych nowości.

Soraya Oat Therapy
Soraya Oat Therapy w trosce o cerę wrażliwą i delikatną

Posiadaczki delikatnej, wrażliwej i podatnej na podrażnienia skóry wiedzą, jak trudno czasem dobrać odpowiednie produkty pielęgnacyjne, aby sprostać wymaganiom swojej cery. Właśnie z myślą o " wrażliwcach " narodziła się nowa linia Soraya Oat Therapy. To wyjątkowe kosmetyki pielęgnacyjne inspirowane mocą naturalnych składników, które skutecznie troszczą się o skórę skłonną do podrażnień i przesuszenia. Ich nadzwyczaj łagodne formuły, wzbogacone wyciągiem z owsa oraz olejem owsianym, naśladują naturalne funkcje bariery naskórkowej. Dzięki temu, przy systematycznym stosowaniu, skutecznie nawilżają, koją, odżywiają i chronią ją, redukując suchość i szorstkość.
Kosmetyki są przyjazne dla wegan. Ich formuły niemal w 99% oparte są na składnikach pochodzenia naturalnego. Zawierają nawilżający i łagodzący wyciąg z owsa, biomimetyczny olej z owsa, bogaty w kwasy Omega-3 i Omega-6 oraz antyoksydanty. A także odżywczy olej makadamia oraz nawilżającą betainę.
Wszystkie produkty z linii Oat Therapy są podane w uroczych, i bardzo pojemnych, opakowaniach, w 100% wykonanych z recyklatu. A to wszystko dla dobra natury, środowiska i, oczywiście, naszej skóry ;)

Soraya Oat Therapy recenzja
Z linii Owsianej wybrałam produkty do pielęgnacji twarzy i ciała, a mianowicie Owsiany krem na dzień krem na noc oraz Owsiany balsam do ciała. Bardzo pozytywnie oceniam opakowania tych kosmetyków - szata graficzna przyjemna dla oka, a tworzywo, z którego owe słoiczki i tubki zostały wykonane, aż w 57% składają się z surowców wtórnych.  
Kremów do twarzy Soraya Oat Therapy jeszcze nie stosowałam, bowiem na chwilę obecną trzymam się konkretnego planu pielęgnacyjnego, mającego na celu oczyścić, rozjaśnić i odmłodzić moją skórę. Muszą na razie poczekać, ale wiem, że po zimie idealnie sprawdzą się do odbudowy, odżywienia i ukojenia skóry. Co ciekawe, mimo dość zgrabnych kształtów, słoiczki mieszczą w sobie nie standardowe 50 ml, lecz aż 75 ml kremu! Czysta oszczędność miejsca i kasy ;) 
Owsiany balsam do ciała Soraya okazał się prawdziwym zbawieniem dla mojej notorycznie przesuszającej się skóry. Zima jest trudnym dla niej okresem, zarówno twarz, jak i ciało reagują zaczerwienieniem, swędzeniem, podrażnieniem z byle powodu. Balsam o lekkiej, a jednocześnie mocno nawilżającej, odżywczej formule błyskawicznie zapewnia ulgę, ukojenie i komfort. Ładnie wygładza, uelastycznia skórę, szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej czy klejącej warstewki. Subtelny, otulający zapach uprzyjemnia stosowanie, a efekty " balsamowania ", czyli uczucie komfortu i ukojenia, długo się utrzymują na mojej skórze. Balsam Oat Therapy jest nie tylko wspaniałym sprzymierzeńcem przesuszonej, wrażliwej skóry, ale wyznacza się też wysoką wydajnością! Wspaniały!
 
Dermika Insomnia nocny odmładzający rytuał piękna
Dermika Insomnia nocny odmładzający rytuał piękna

Nocą, podczas snu, w naszej skórze zachodzą kluczowe dla jej piękna procesy, dlatego wieczorowa pielęgnacja odgrywa niezwykle ważną rolę. Aby skóra o poranku wyglądała promiennie, świeżo i młodo - wystarczy sięgnąć po kosmetyki Dermika Insomnia zainspirowane naturalnym rytmem dobowym naszego organizmu. Insomnia to kompleksowy wieczorny rytuał prowadzący do regeneracji i odżywienia skóry po całym dniu aktywności, odpowiada też na potrzeby naszej skóry skutecznie ją pielęgnując, odżywiając i odbudowując w czasie snu. My śpimy, a one działają ;)
Insomnia to bogate, aksamitne formuły i wyrafinowane zapachy, dzięki którym marzenia o zdrowej, wygładzonej skórze nie będą tylko snem. Produkty zawierają Nocny Kompleks Odmładzający - unikalne połączenie aktywnych składników, które działając w skórze nocą zapewniają jej wielowymiarową odnowę. To działanie w intencji pięknej, zregenerowanej i zdrowej cery. Kosmetyki Insomnia sprawią, że nocna pielęgnacja stanie się ulubionym rytuałem piękna.

Dermika Insomnia nocny odmładzający rytuał piękna
Linia Dermika Insomnia składa się z ośmiu produktów do pielęgnacji twarzy, dla siebie wybrałam cztery z nich: Księżycowy bogaty krem przeciwzmarszczkowy, Super-maskę enzymatyczną, Nawilżająco-upiększające serum oraz Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy. Produkty z tej linii mają za zadanie stymulować produkcję kolagenu, redukować widoczność zmarszczek i wiązać wodę wewnątrz skóry, co w efekcie skutkuje piękną, gładką i promienną cerą. Szata graficzna przyciąga uwagę bardzo gustownym połączeniem kolorystyki i stylistyki opakowań. Od razu widać, że są to produkty luksusowe, budzące pożądanie. Krem pod oczy, nawilżająco-upiększające serum oraz przeciwzmarszczkowy krem do twarzy na razie są w poczekaniu, ale bardzo chętnie za nie się zabiorę, jak tylko zjawi się wakat ;) 
Księżycowa super-maska enzymatyczna z racji walorów oczyszczających poszła na pierwszy ogień i muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Lubię produkty 2w1, które za jednym zamachem oczyszczają i poprawiają wygląd skóry. Maska ma lekką, przyjemną konsystencję, o ciemnym zabarwieniu, usianą " księżycowym pyłem ", no dobra - połyskującymi drobinami, które go imitują, ale i tak prezentuje się przepięknie ;) Maseczka łatwo się rozprowadza, otulając skórę subtelnym, kojącym aromatem, bez problemu też się spłukuje, pozostawiając skórę, po 20-to minutowej aplikacji, pięknie wygładzoną, delikatną i promienną. Maska nie podrażnia, nie uczula ani nie ściąga mojej mieszanej, dojrzałej skóry, a efekty, które dzięki niej uzyskuję, są godne podziwu i zachwytu! Wypróbuj koniecznie! 

Soraya Rosarium - różana pielęgnacja twarzy i ciała
Soraya Rosarium - różana pielęgnacja twarzy i ciała 

Róża nie bez powodu jest symbolem piękna, kobiecości, wyjątkowości... Ale, jak wszyscy dobrze wiemy, jest również niezwykle cennym składnikiem do pielęgnacji skóry. Ja osobiście uwielbiam różane kosmetyki oraz ich subtelną, kojącą zmysły woń. Nowa linia Soraya Rosarium jest dedykowana cerom dojrzałym, ale bez wątpienia będzie też idealnym wyborem dla wszystkich wielbicielek różanej pielęgnacji!
Rosarium to w ponad 95% naturalne, bardzo sensoryczne formuły oparte na ekstrakcie róży stulistnej, pozyskiwanym z ręcznie zbieranych w Prowansji kwiatów i mającym fenomenalne działanie na naszą skórę. Pobudza on produkcję kolagenu i kwasu hialuronowego, dzięki czemu doskonale nawilża, ujędrnia i odmładza ją. W formułach kosmetyków Rosarium znajdziemy także wodę różaną i olejek z róży o silnych właściwościach kojąco-regenerujących. 
Delikatnie różowe, aksamitne formuły subtelnie otulają skórę, a kompozycja zapachowa, łącząca sensualne nuty róży, fiołka i irysa, wzbogacona ciepłymi nutami wanilii i drzewa sandałowego - pobudza zmysły. Ten uwodzicielski bukiet w mgnieniu oka przeniesie nas do wyjątkowego ogrodu pełnego zjawiskowo pięknych róż.
Opakowania kosmetyków są tworzone zgodnie z filozofią less waste, a więc są przyjazne środowisku. Rosarium Soraya to, tak naprawdę, najpiękniejszy bukiet róż, jaki możemy podarować zarówno swojej skórze, jak i planecie! Zanurz się w różanym ogrodzie i poczuj prawdziwą, niezawodną moc wyjątkowych składników!

Soraya Rosarium - różana pielęgnacja twarzy i ciała
Rosarium Sorayi to mój najnowszy nabytek, z całej gammy, składającej się z 10-ciu produktów, z wielkim trudem wybrałam " tylko " pięć ;) Jak już wcześniej wspomniałam, uwielbiam różaną pielęgnację, jestem też wielką fanką różanej woni, więc ta linia jest dla mnie prawdziwą gratką! Ale zdrowo myśląc, i kalkulując, wiem, że nie dam rady wszystkiego wypróbować, poznać, przetestować. Ograniczyłam się do produktów, które cieszą się u mnie największą " frekwencją ", a wtem wpadły do kosmetyczki Wygładzające serum różane, Przeciwzmarszczkowy krem różany pod oczy i Krem do twarzy 40+, a także Różany tonik-esencja i Nawilżający balsam do ciała. W użycie, w trybie natychmiastowym, z całej piątki poszedł tonik-esencja i balsam do ciała, a jak się sprawdzają?
Różany tonik-esencja Soraya zawiera 95% składników pochodzenia naturalnego, na początku składu znajdziemy wodę różaną, betainę,  propanediol ( roślinny glikol ), alantoinę, panthenol i ekstrakt z róży stulistnej... Świetny kosmetyk o silnie nawilżających, odświeżająco-kojących właściwościach oraz o przepięknym, naturalnym, różanym aromacie. Tonik-esencja nie tylko przywraca skórze naturalny poziom pH, ale również normalizuje proces wydzielania sebum, wygładza i zmiękcza, przygotowując ją do dalszej pielęgnacji. Otula skórę subtelnym aromatem i zapewnia przyjemne uczucie komfortu. A że stosuję go bez użycia płatków kosmetycznych, tylko bezpośrednio z dłoni, lekko wklepując w skórę ( jak esencję ) widzę, że wystarczy go naprawdę na długo! Nie ukrywam, że cieszy mnie to - jest genialny!
Nawilżający balsam do ciała Rosarium jest idealnym produktem do codziennego stosowania, bowiem w 97% składa się z naturalnych składników, zachwyca swoją lekkością i natychmiastowym działaniem. Co ważne, szybko się wchłania i absolutnie nie obciąża, nie klei, nie natłuszcza skóry. Doskonale nawilża, wygładza, uelastycznia, niweluje podrażnienia i zaczerwienienia, o które teraz wcale nie trudno. Przyjemny, świeży, kwiatowy aromat koi zmysły, relaksuje i ułatwia zasypianie ( zawsze balsamuję się na noc ). Niewielka ilość kosmetyku wystarcza, aby w pełni zatroszczyć się o doskonałą kondycję skóry i własny komfort, więc i wydajnością zadziwia ;) Bez wątpienia wart uwagi!

SORAYA Plante pielęgnacja skóry w zgodzie z naturą
SORAYA Plante pielęgnacja skóry w zgodzie z naturą

Pielęgnacja w zgodzie z naturą? Pełna zmysłowych doznań i niosąca korzyści dla skóry? To nie marzenie, to wszystko oferuje SORAYA Plante - nowa linia pielęgnacyjna stworzona z troską o środowisko i nasze piękno. 
Kosmetyki z linii Plante w 99% są oparte na składnikach pochodzenia naturalnego, certyfikowanych przez EcoCert oraz Cosmos, i są przyjazne dla wegan. Roślinne, zaawansowane składniki aktywne doskonale pielęgnują skórę ciała i twarzy. Dzięki nim poczujemy nawilżającą moc białej herbaty, przeciwzmarszczkowe właściwości japońskiego cedru i łagodzące ukojenie aloesu lub ujędrniające działanie wody Neroli oraz detoksykację alg Wakame. 
Kosmetyki SORAYA Plante zawierają naturalne oleje, między innymi macadamia, jojoba, awokado, i są wolne od parabenów, silikonów, sztucznych barwników, SLSów. Produkty są odpowiednie dla każdego rodzaju skóry, bez względu na jej wiek i kondycję. To kompleksowy rytuał pielęgnacyjny w którym każda z nas znajdzie coś dla siebie - roślinne balsamy, kremy i scruby do ciała, wyjątkowo delikatne pianki do higieny intymnej, balsamy do ust, jak również kosmetyki oczyszczające, pielęgnacyjne i upiększające do twarzy. Wybór jest naprawdę niesamowity! 

SORAYA Plante pielęgnacja skóry w zgodzie z naturą
Jak widzicie, po raz kolejny stawiam na lokalnych producentów ;) Nasze, polskie marki tworzą takie cudeńka, że aż trudno im się oprzeć, ale w sumie - po co się opierać, korzystajmy z dobrodziejstw ich działania. Zwłaszcza, że zadziwiają świetnymi formułami, doskonale skomponowanymi, naturalnymi składami i kuszącymi opakowaniami, a to wszystko w bardzo przystępnych cenach! Po co więc przepłacać?
Soraya Plante to mój najnowszy nabytek, stosowałam już kilka kosmetyków z tej linii, między innymi łagodzącą piankę do higieny intymnej, nawilżający balsam do ciała oraz odżywczy balsam do ust, które doskonale się sprawdziły w mojej pielęgnacji. Teraz czas na nowe, więc uzupełniłam zapasy w Nawilżający balsam do ust, Odżywczy krem do rąk, Hydrolat lawendowy, a także totalną nowość Naturalny dopasowujący się podkład, dla siebie wybrałam wersję w odcieniu 02 Nude, oraz naturalną mgiełkę 3w1 która " robi " za tonik, serum, a nawet fix do utrwalenia makijażu ;) 
Za te nowości jeszcze nie zdążyłam się zabrać, więc napomknę o nich przy innej okazji, ale przyznam, że szaty graficzne jak i składy tych produktów są bardzo zachęcające! Stosowaliście już? Jak efekty?

Rossmann - limitowane żele Isana i kremy Neutrogena
Rossmann`owe łupy - nowości sezonowe i limitki 

Będąc w Rossmann`ie nabyłam kilka niezbędników w pilnej potrzebie. W sumie żeli nie potrzebowałam aż tak bardzo, sporo mam ich w zapasach, ale czytając liczne wpisy na blogach i w soc.mediach " nakręciłam się " na te żele Isana z zimowej edycji limitowanej - musiałam je mieć ;) Powiem szczerze, nie porwały mnie wcale - ani zapachami, ani efektami. Cena niska i jakościowo tez nie ma co liczyć na cud. Krzywdy skórze nie robią, dobrze się pienią, fajnie oczyszczają, nie podrażniają, ale zapachy mdłe, słodkie, brakuje mi uczucia świeżości po użyciu. Przeciętne i tyle w temacie, akurat przy panującej obecnie pogodzie zużyję, bo nawet nadmiar słodyczy w te mroźne dni wydaje się być w sam raz ;D Choć muszę przyznać, że szaty graficzne i kolorystyka opakowań przykuwają spojrzenie, ręce same sięgają po te barwne, pozytywne butelki ;) Do wiosny zużyję, ale więcej nie dam się skusić... ( tak myślę... ;D )

Rossmann - limitowane żele Isana i kremy Neutrogena
Kremy do rąk Neutrogena Fast Absorbing oraz Concentrated Scented jakoś tak same " przykleiły się " do rąk ;) Obecnie, przy systematycznym używaniu tych wszystkich środków dezynfekujących i nadmiernego mycia rąk, kremy do ich pielęgnacji stosuję znacznie częściej. Skutecznie pomagają przywrócić skórze komfort i zapobiegają jej przesuszeniu. 
Neutrogena Fast Absorbing - Szybko wchłaniający się krem do rąk całkiem fajnie się sprawdza. Faktycznie szybko się wchłania, natychmiastowo wygładza, mocno nawilża, głęboko odżywia skórę i regeneruje ją. Zapobiega powstawaniu podrażnień, szybko niweluje przesuszenie czy nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Nie natłuszcza, nie klei ani nie obciąża skóry rąk, choć pozostawia delikatnie wyczuwalną warstewkę ochronną. Delikatny, otulający, " kremowy " zapach uprzyjemnia stosowanie i noszenie tego kosmetyku ;) Bardzo chętnie korzystam z jego " usług " i wam polecam ;) 
Neutrogena Concentrated Scented - Skoncentrowany krem do rąk zapachowy zupełnie nie przypadł mi do gustu. Jest gęsty, zbity, tłusty, bardziej przypomina maść niżeli krem, a do tego natłuszcza skórę tworząc na jej powierzchni wyczuwalną warstwę przypominającą rękawiczki. Sama aplikacja wiąże się z nieprzyjemnym doznaniem, a tłusta warstwa dyskwalifikuje go jako krem dzienny. Stosuję więc na noc - szybko rozprowadzam i... zasypiam, a o poranku budzę się z ładnie nawilżonymi, odżywionymi, wygładzonymi i zregenerowanymi dłońmi. Pomijając wszystkie niedogodności związane z aplikacją - działa świetnie, mocno i niezawodnie. Ale są lepsze kremy, więc... ;)

Kosmetyki

I to byłoby na tyle moi Drodzy ;) 
Znacie któreś z tych kosmetyków? 
Co konkretnie stosujecie i jak u was się sprawdza? 
Miłego i do następnego wpisu ;* 

piątek, 17 lipca 2015

The Birthday Edition - ShinyBox czerwiec 2015 w minirecenzjach oraz InspiredBy - Stefano Terrazzino

Witajcie Słoneczka :)
Jak Wam mija wakacyjny czas? Odpoczywacie, leniuchujecie czy jeszcze czekacie na swój urlop? Lato nas w tym roku nie rozpieszcza, przeplatając szaleńcze upały z gwałtownymi burzami, ale ShinyBox i owszem - potrafi zaskoczyć oraz umilić każdy dzień :) Dziś zapraszam Was na minirecenzje produktów które znalazły się w czerwcowym pudełku The Birthday Edition oraz prezentację zestawu InspiredBy - Stefano Terrazzino :)

Urodzinowa Edycja ShinyBox to nie byle co, pudełka były rzeczywiście fantastyczne! Były? Tak, bo cieszyły się tak ogromnym zainteresowaniem, iż zostały wyprzedane kilka dni po premierze :)
Jeśli chodzi o zestawy InspiredBy, to po długich namysłach, ostatecznie zdecydowałam się na propozycję Stefano Terrazzino, chciałam zrobić mężowi niespodziankę, ale czy się udało? O tym dowiecie się później :)

Tak prezentuje się Urodzinowa Zawartość - prawda że robi wrażenie? Kosmetyki zostały świetnie skomponowane, a po prawie trzech tygodniach stosowania już wiem, które są tak naprawdę warte uwagi :)

Czas na świętowanie! 
W tym roku ShinyBox obchodzi kolejne, już 3 urodziny. Z tej okazji jubileuszowe pudełko zabłyśnie w Waszej kosmetycznej kolekcji z potrójną siłą! 
Uwielbiamy Was pozytywnie zaskakiwać i dzielić się z Wami tym co najlepsze, dlatego przygotowaliśmy dla Was wyjątkową, urodzinową edycję ShinyBox pełną niespodzianek. 
Pudełko ShinyBox: The Birthday Edition to zestaw doskonałych kosmetyków z którymi przeniesiesz się do świata piękna i nowości kosmetycznych. To szczególny podarunek, dzięki któremu razem będziemy świętować kolejne urodziny! 
Dziękujemy, że jesteście z nami! 

Ale superowo! 100 lat ShinyBox ♥ 

Dove Peelingujący żel pod prysznic Gentle Exfoliating to unikalne połączenie żelu pod prysznic i delikatnego peelingu. Drobinki krzemionki usuwają martwy, przesuszony naskórek i pogłębiają działanie oczyszczające skórę, pozostawiając ją na długo delikatną i gładką. Ponadto poprzez właściwości złuszczające, a także dzięki odpowiedniej zawartość składników opartych o formułę Nutrium Moisture™ wzgogaconą o lipidy, nawilżenie wnika w jeszcze głębsze warstwy skóry. Codzienne stosowanie żelu przywróci jej naturalne piękno, blask i odżywienie.
Kosmetyk dołączony został do pudełek czerwcowej edycji ShinyBox zamówionych w ramach subskrypcji.

Cena - 11,45 zł / 250 ml ( produkt pełnowymiarowy dodawany do zamówień w ramach subskrypcji).

Żele Dove, w tym Gentle Exfoliating, bardzo lubię i od długiego czasu stosuję, pisałam nawet o nich osobną notkę, o TU. Peelingujący należy do szczególnych ulubieńców ze względu na swoje właściwości lekko złuszczające. Nie stosuję go codziennie, ale na przemian z innymi żelami, co nie zmienia faktu, iż jest skuteczny i bardzo przyjemny w użyciu. Żel świetnie oczyszcza skórę i wygładza ją, nie powodując przy tym przesuszenia ani podrażnienia. Mocno się pieni, wytwarzając miękką, puszystą i kremową pianę, która opatula całe ciało niczym puchowa pierzynka, ale z łatwością się spłukuje. Piękny, subtelny, świeży, a zarazem pobudzający zapach, uprzyjemnia stosowanie. Po użyciu żelu skóra staje się nieskazitelnie gładka, a jednocześnie delikatna i przyjemna w dotyku. Stosowanie balsamu czy masła, przy normalnej skórze, już nie jest konieczne... Cudowny!

Apis Mgiełka do twarzy i ciała oparta na naturalnych, wyselekcjonowanych składnikach, które zapewniają skórze piękny, świeży i promienny wygląd. Subtelny aromat mgiełki odpręża i relaksuje zmysły. Kosmetyk można stosować w codziennej pielęgnacji do każdego rodzaju skóry.
Mgiełka z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi - ekologiczna woda z owoców pomarańczy certyfikowana przez Ecocert® i roślinnymi komórkami macierzystymi z pomarańczy CITRUSTEM™. Wzmocniona kwasem hialuronowym i ekstraktem z aloesu zapewnia skórze świeży i promienny wygląd, a subtelny pomarańczowy aromat odpręża i relaksuje zmysły.

Cena - 24 zł / 150 ml ( produkt pełnowymiarowy - jedna z 3 wersji ).

Na mgiełkę Apisa miałam od dawna ochotę, a więc bardzo się ucieszyłam, gdy ujrzałam ją wśród pozostałych produktów. W każdym czerwcowym pudełku znalazła się jedna z trzech wersji mgiełek, mi trafiła się z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi, a była jeszcze różana i oliwkowa :) Muszę przyznać, że jest naprawdę bardzo fajna, pod względem pielęgnacyjnym sprawdza się fantastycznie. Zapachu spodziewałam się nieco bardziej owocowego, jak sama nazwa wskazuje, tutaj natomiast mamy aromat bardziej przypominający zapach kwiatów pomarańczy, nie samych owoców. Tym nie mniej jest przyjemny, kojący, relaksujący. Zaaplikowana na skórę mgiełka doskonale ją nawilża, zmiękcza, wygładza i odświeża. W upały stosuję ją " z lodówki " - dzięki czemu jeszcze bardziej orzeźwia oraz pobudza, a dodatkowo koi rozgrzaną, zmęczoną słońcem skórę. Atomizer świetnie rozpyla wodę, nie zacina się, ani nie pluje, natomiast buteleczka jest ładna, lekka i praktyczna.

The Secret Soap Store Shea Line Krem do rąk Limonka z miętą. Seria kosmetyków na bazie masła Shea ­ Secret Recipes Shea Line składa się między innymi z serii 10 odżywczych kremów do rąk w bogatej gamie zapachowej, w tym jednego przeznaczonego specjalnie dla mężczyzn, każde z 20% zawartością masła Shea, olejów roślinnych, soku z cytryny, panthenolu.
Seria kremów do rąk z masłem Shea jest jedną z najlepiej sprzedających się linii marki, a kremy do rąk zostały wyróżnione w konkursach konsumenckich, jako ostatni Best Beauty Buys 2014 magazynu In Style. Linia w szczególności polecana wszystkim typom skór przesuszonych i wymagającej troskliwej pięlęgnacji.
Krem limonka z miętą, dzięki swojemu orzeźwiającemu zapachowi, w szczególności sprawdzi się latem.

Cena - 39 zł / 60 ml ( produkt pełnowymiarowy dla Członkiń Klubu VIP).

Pokochałam od pierwszego użycia! Krem do rąk Limonka z miętą wyznacza się bardzo gęstą, treściwą, ale przyjemną i miękką konsystencją oraz wspaniałym, nadzwyczajnie autentycznym i naturalnym zapachem. Ze względu na treściwość, stosuję go na noc - świetnie wtapia się w skórę pozostawiając na jej powierzchni warstewkę ochronną. Nie tylko odżywia, regeneruje, nawilża i wygładza skórę, pomagając zachować jej piękny wygląd i doskonałą kondycję, ale również posiada właściwości aromaterapeutyczne. Jego zapach na rękach utrzymuje się dosyć długo, a jak miło zasypać w jego towarzystwie - dopieszczone, zrelaksowane dłonie spoczywają na poduszce, a pod nosem łąka miętyyyyyy. Ale nie ostrej, nie zbyt mocnej, nie specyficznej, lecz takiej świeżej, kojącej, uspokajającej... Jeden listek młodej mięty zerwany i roztarty w palcach... tak właśnie pachnie ten krem - bosko! Limonki nie czuję. A tego typu tubki bardzo lubię. Mój wielki faworyt!

Lila Mai Peeling algowy jest przeznaczony do całego ciała. Złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę. Zmielony koralowiec zawiera takie pierwiastki jak wapń, magnez, żelazo, potas, i cynk. Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i odżywczo na ciało. Korzystnie wpływają na jędrność skóry redukując tłuszcz i celulit w tkance podskórnej. Masło karite zawiera witaminy A, E i F. Zimnotłoczony olej z pestek winogron dzięki zawartości kwasu linolowego wpływa korzystnie na metabolizm skóry. Olejek cedru atlantyckiego działa skutecznie w zwalczaniu cellulitu, olejek eukaliptusowy działa antyseptycznie, olejek mandarynkowy nadaje niepowtarzalny zapach.

Cena - 51 zł / 120 ml ( miniatura 50 ml).

Patrząc na ten malutki słoiczek, pomyślałam, że na jedno użycie pewnie wystarczy, a myliłam się... Peelingu algowego wystarczyło na dwa razy i jeszcze trochę zostało :) Wydajność to nie jedyna jego pozytywna cecha. Drobiny koralowca, zatopione w kremowo-żelowej konsystencji, idealnie " ścierają " martwy naskórek zapewniając ciału przyjemny, relaksujący masaż, pobudzenie ukrwienia oraz nieskazitelną gładkość! Koralowiec jest bardzo drobno zmielony, a więc jego drobinki, mimo iż są dosyć ostre, nie podrażniają skóry, natomiast wygładzają ją perfekcyjnie! Nie rozpuszczają się, dzięki czemu można wygładzić ciało naprawdę niewielką ilością peelingu, bez konieczności dokładania kolejnej porcji - doznania są takie same od początku i aż do końca zabiegu :) Ciało po jego użyciu jest gładkie, miękkie, delikatne, a olejki, w nim zawarte, ładnie nawilżają, odżywiają, regenerują skórę - nakładanie balsamu czy mleczka jest już zbędne! Skóra po osuszeniu jest gładka jak aksamit!
Zapach nie jest mandarynkowy, olejek ten nie nadaje peelingowi niepowtarzalnego zapachu, bowiem czuć w nim głównie olejek eukaliptusowy oraz cedrowy - to mocne nuty, więc szans na owocową słodycz nie ma. Co nie zmienia faktu, że mi on odpowiada, lubię naturalne wonie, a po wypróbowaniu nabrałam wielkiej ochoty na pełnowymiarowy peeling :)

Magiclash Serum stymulujące wzrost rzęs to preparat oparty wyłącznie na naturalnych, biologicznych składnikach i biotechnologicznym kwasie hialuronowym. Synergicznie dobrane składniki gwarantują skuteczną odbudowę i upiększenie rzęs już po krótkiej, ale regularnej aplikacji. Jedna z najbardziej skutecznych i bezpiecznych odżywek stymulujących wzrost rzęs i brwi na świecie. Sprawia, że rzęsy stają się dłuższe, mocniejsze i piękniejsze w krótkim czasie po jej zastosowaniu.
Efekty działania Magiclash i bezpieczeństwo zostało potwierdzone przez niezależne instytuty badawcze. MAGICLASH jest przetestowany dermatologicznie, oftalmologicznie, nie powoduje alergii i innych skutków ubocznych. Nowa, bardziej zaawansowana i gęsta formuła serum powoduje, że odżywka nie sączy się na powierzchnię oka co pozwala na bezpieczne nakładanie tuż u nasady rzęs.

Cena - 99 zł / 5 ml ( produkt pełnowymiarowy).

Tego serum nie otwierałam, nawet nie odpakowałam z folii... I to nie dlatego, że nie chcę mieć długich, mocnych i gęstych rzęs, nie, po prostu już go stosowałam. Niestety u mnie się nie sprawdziło, o tym kilka słów TU. Mimo regularności stosowania, skrupulatności aplikacji oraz dobrych chęci, nie zobaczyłam u siebie żadnych efektów. No może prócz wzmocnienia, rzęsy rzeczywiście mniej wypadały, ale nie o to w tym wszystkim chodzi... Może u Was się sprawdzi, bo wiele dobrego o nim czytałam oraz efekty świetne widziałam, wiele osób sobie chwali, efekty pokazując, ja nie mam co pokazywać po jego zużyciu.
Nówka nierozpakowana pójdzie na rozdanie - kto chce? Zainteresowane?

Silcare Masełko do skórek Cuticle Butter Soft Touch to delikatny dotyk nawilżenia dzięki któremu Twoje dłonie zyskają zdrowy i piękny wygląd. Preparat zapobiega wysychaniu skórek wokół paznokci, zmiękcza je i natłuszcza, chroniąc przy tym przed czynnikami zewnętrznymi (pogoda, detergenty). Łagodny, mleczny, przyjemny zapach idealnie współgra z nieocenionymi właściwościami masełka. Lekka konsystencja produktu pozwala na łatwą aplikację. Wskazane do suchych, pozadzieranych skórek. Idealne do stosowania przy paznokciach pomalowanych. Wskazany również do pękających i wysuszonych łokci. 
Nie zawiera: silikonów, MIT i MCIT, glikoli, trietanoloaminy, konserwantów uwalniających formaldehyd (DMDM Hydantoin).

Cena - 9 zł / 12 ml ( produkt pełnowymiarowy). 

Masełko do skórek może i nie jest kosmetykiem niezbędnym, bowiem wiele produktów z powodzeniem może pełnić jego funkcję, ale przyjemne - z pewnością tak! Pachnie niczym mleczne czy to karmelowe landrynki - mmm, smakowita przyjemność podczas stosowania gwarantowana! Ale najpierw stoi przed nami zadanie - zdejmowanie/odrywanie/odcinanie... wieczka zabezpieczającego :) Mi, jak widać, nie poszło najlepiej, a po ile jestem osobą impulsywną, zjadłam przy tym trocha nerwów. Mimo dążenia do perfekcji i dbania o wszystkie opakowania używanych przez siebie kosmetyków, by było pięknie i miło, tu się poddałam, pozostawiając potargane skrawki foliowego wieczka na brzegach słoiczka... Mocne zabezpieczenie!!! :D
Samo masełko, prócz boskiego zapachu, świetnie zmiękcza, wygładza i regeneruje skórki, porządnie je natłuszczając. Z suchymi miejscami też sobie radzi doskonale - łokcie i kolana odżywia w mig, niwelując suchość i nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Wydajność - megaaaaa! Wystarczy (po)wieki, naprawdę!

Glazel Cień do powiek wypiekany mocno napigmentowany, niezwykle nasycony kolorem cień umożliwiają uzyskanie najbardziej fantazyjnego makijażu. Dzięki możliwości aplikacji zarówno na sucho, jak i na mokro, uzyskujemy różne nasycenie koloru. Cień jest bardzo trwały, utrzymuje się długo na powiece.

Cena - 30 zł / 9 g ( produkt pełnowymiarowy).

Kolorówkę Glazel bardzo lubię, u mnie ich kosmetyki sprawdzają się rewelacyjnie, więc każdy kolejny produkt marki w pudełku = radości :) Z tym cieniem jest tak samo - piękny odcień, idealny zarówno na całą ruchoma powiekę jak i jedynie do przyciemniania zewnętrznych kącików. Ładnie skrzący, trwały, mocno napigmentowany - kilka ruchów pędzelkiem pozwala na uzyskanie pożądanego efektu. Nie obsypuje się, nie migruje, nie roluje, świetnie się utrzymuje nawet na moich tłustych powiekach, ściera się minimalnie i równomiernie, nie fałduje się ani nie spływa podczas upałów. Na sucho wygląda świetnie, aplikowany na mokro daje bardziej wyrazisty, intensywny efekt. Uwielbiam!

Skin79 Krem Hot Pink BB & Krem VIP Gold BB krem BB ( Blamish Balm ) to wielofunkcyjny kosmetyk o precyzyjnie dobranej kompozycji składników. Krem BB jest idealny dla uzyskania jednolitej cery i daje niezwykłe efekty w leczeniu wielu problemów skórnych.
Próbki tych " bebików " ucieszyły mnie, nie powiem, w końcu mogłam poznać ich " fenomen ", no i rzeczywiście - poznałam. Świetnie kryją, jak na BB wręcz niesamowicie, wyrównują koloryt, ujednolicają, upiększają, dodają cerze promienności i młodzieńczego, naturalnego blasku. Właściwości pielęgnacyjne również na poziomie. W przypadku mojej mieszanej, przetłuszczającej się skóry, idealnie sprawdza się VIP Gold BB - wielkie WOW! Pokazywałam efekt na instagramie :)
Hot Pink BB niestety lekko natłuszcza, a może właściwiej będzie jak powiem nie matuje mojej skóry. Gold nie jest aż tak jasny jak Pink, co przy mojej skórze, obecnie muśniętej słońcem, ma znaczenie. Chcę pełnowymiarowego VIP Gold`a:)
Pozostałe to ulotki z kodami rabatowymi, ale nie w moim kręgu zainteresowań :)

I jak Wam się podoba zawartość The Birthday Edition ShinyBox`a?
Ja jestem bardzo zadowolona, a serum z pewnością komuś z Was posłuży, wkrótce zorganizuję zabawę z nim w roli głównej :)

A teraz właśnie nadszedł czas na pudełko pełne elegancji -InspiredBy oraz prezentację Stefanowej zawartości :)

Opis wszystkich kosmetyków znajdziecie na stronie - KLIK ja tylko krótko powiem, że zestaw kosztuje 149 zł, natomiast jego zawartość jest szacowana na 300 zł!
Zamówiłam go dla męża, w sumie Wojtas jest zadowolony, każdy kosmetyk świetnie sprawdza się w codziennej, męskiej pielęgnacji, a szampon 3D Men Sion idealnie nadaje się też do moich, blond włosów, bowiem jest... fioletowy. Przeznaczony do włosów siwych, mężowi zbędny, aczkolwiek na ciemnych włosach różnicy nie widać :) Natomiast blondom zapewnia fajny, zimny odcień neutralizując żółte refleksy, jak zużyję swój Joicowy, to będę stosować ten :)
Bransoletka Senzanome też mężowi w gusta nie wpadła, ale dla mnie - jak znalazł! Zwłaszcza że jest w stylu unisex :)
I co sądzicie o pudełku Stefano Terrazzino? Podoba się Wam? Kupilibyście dla swoich mężczyzn?

Dziewczyny, czy wiecie że wysyłka najnowszej, lipcowej edycji ShinyBox Perfect Beauty - say yes!, stworzonej razem z serwisem TwojaSuknia.pl, rusza już w poniedziałek, tak ten co będzie - 20 lipca!
Już nie mogę się doczekać - jestem bardzo ciekawa zawartości, zwłaszcza z tak kobiecym partnerem - czas na nową sukienkę :)
Jeśli jeszcze nie zamówiliście swojego zestawu cudowności śpieszcie się to zmienić, bowiem ich ilość jest ograniczona!!! KLIK

Udanego weekendu moje Drogie, dużo słoneczka i odpoczynku Wam życzę 

                                

niedziela, 19 października 2014

Pożegnane we wrześniu - denko w minirecenzjach :)

Witajcie Słoneczka :)
Kolejny miesiąc wypełniony po brzegi aktywnością - październik nie jest dla mnie łaskawy pod tym względem, a czas... ucieka przez palce. Już przysięgałam sobie, że będę się trzymać zaplanowanych czynności i terminów, ale zawsze coś " wyskoczy " i wszystko trzeba planować od nowa :) Też tak macie?

Wrześniowe denko też było planowane, miało okazać się na początku października :) Opakowania po zużytych we wrześniu kosmetykach ładnie spakowałam do pudła i... nijak nie mogłam się zabrać za focenie :)
Trocha mi tego uzbierało się. Zużyte we wrześniu kosmetyki wraz z wyrzutkami, które skończyły swój żywot wraz z zakończeniem terminu przydatności.
No to lecimy po kolei! Przypomnę, że recenzowane produkty mają podlinkowane tytuły kierujące do notek :)

Najel Savon D`Alep - Mydło Aleppo z Olejem z czarnuszki - 100 g, cudowne mydełko, które zużyliśmy całą rodziną z wielką przyjemnością! Zapach ma neutralny, więc bez obaw mogą po niego sięgać nawet osoby, nie przepadające za specyficznym aromatem Aleppo :) Delikatne, skuteczne, bezpieczne, a przy tym wydajne. Więcej przeczytacie w recenzji.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Body Club Mydło glicerynowe Magnolia i Nagietek -100 g, no cóż mogę powiedzieć, wspaniale pachniało, zapach wręcz nieziemski! Delikatnie skórę traktowało, dobrze oczyszczało, nie przesuszało :) Gorzej było z wydajnością, zniknęło w ciągu niespełna dwa tygodnie. Minusem jest to, że się łamie, gdy zostaje zużyte do połowy - rozpada się na kilka części, a to utrudnia jego stosowanie, tym nie mniej lubię.
The Secret Soap Store Mydło naturalne z Różą - 250 g, to mydełko, które zachwyca zarówno zapachem, jak i działaniem. Zawiera oleje naturalne i oliwę z oliwek, co prawda EDTA też, ale mi to nie przeszkadza. Rozdrobnione płatki róży, w nim zatopione, delikatnie masują skórę. Pod wpływem ciepła mydło intensywniej pachnie, naturalną różą - coś wspaniałego! Początkowo kostka jest nieporęczna, jakby nie patrzeć ma 250 g, ale później jest coraz lepiej :) Cenowo - korzystny zakup.
Czy kupię ponownie - TAK!!! obydwa

Apart Natural Bioflavon - Nektar do kąpieli liczi i żurawina - 750 ml, to kolejny, kąpielowy przyjemniaczek o bardzo przyjemnym, relaksującym aromacie. Prócz pięknego zapachu oferuje puszystą pianę, zmiękcza wodę i skórę też. Nie podrażnia, nie wysusza skóry, nie uczula. Na skórze zapach utrzymuje się przez dłuższy czas, co lubię. Dostępność szeroka, a cena niska, warto wypróbować ;)
Czy kupię ponownie - TAK!

Simple Regeneration Regenerująco-odmładzający krem do okolic oczu - 15 ml, bardzo wydajny krem, który, mimo iż niczego nadzwyczajnego nie robił, dobrze spełniał podstawowe funkcje. Nawilżał i wygładzał skórę w okolicy oczu, nie obciążał, nie podrażniał, nie powodował zaczerwienienia. Wygodny aplikator ułatwiał aplikację, a miękka tubka, pozwoliła na zużycia całego kosmetyku do ostatniej kropli. Pisałam o nim - link w nazwie.
Czy kupię ponownie - Może...

Simple Regeneration Regenerująco-odmładzający krem na noc z Zieloną herbatą - 50 ml, całkiem fajny krem, który pomógł mi uporać się z przesuszeniem skóry. Jest lekki, kremowo-żelowy, wchłania się całkowicie, nie natłuszczając ani nie pozostawiając żadnej wyczuwalnej warstewki na skórze. Brakuje mi w nim jedynie zapachu, wolę, gdy kremy ładnie pachną ;) Opakowanie i dozownik na plus, cenowo tez jest przyjemnie, wydajność bardzo wysoka!
Czy kupię ponownie - TAK


Dax Cosmetics Perfecta Professional - Dekoder Genów Młodości 25+ - 50 ml, wiem, że przedział wiekowy zupełnie nie mój, ale co tam, wypróbowałam i zużyłam... z przyjemnością. Kremy Perfecta są mi znane od lat, zawsze świetnie wpisywały się w moje preferencje i zaspokajały potrzeby skóry. Tak też było i tym razem. Ładnie, bardzo ładnie i świeżo pachniał, zauroczył lekką konsystencją i błyskawicznym wchłanianiem. Stosowałam go na dzień i na noc też, jak kiedy, różnie bywało. Nie zauważyłam jakichś nadzwyczajnych efektów, ale skóra była dobrze nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku. Pod makijaż idealny, a słoiczek jest przeuroczy - uwielbiam szklane opakowania kosmetyków. Może o nim napiszę pełną recenzję, jeśli znajdę czas :)
Czy kupię ponownie - TAK

AA Oceanic Intensive Therapy - Esencja na zmarszczki mimiczne - 30 ml, zawieruszyło się opakowanie z resztką cudnej esencji, której, niestety, już w sprzedaży nie ma... A szkoda, bo świetnie działała, zapewniała ochronę przeciwsłoneczną i przyjemnie pachniała. regularnie stosowana delikatnie wygładzała zmarszczki i ujędrniała skórę. Lekka konsystencja świetnie wchłaniała się w skórę, nie obciążała, ani nie kleiła jej. Stosowałam " miejscowo " - czyli tylko na zmarszczki. Smuteczek...
Czy kupię ponownie już NIE

Gold Water Blue Gen Factor No 02 - Bioaktywny krem regeneracyjny - 40 ml, to już moja druga tubka, co świadczy o tym, iż krem ten był moim ulubieńcem. W sumie nie stosowałam go jako kremu, ale jako opatrunku na różnorodne " dolegliwości " skórne. Pomagał zniwelować niedoskonałości, goił poparzenia, w tym słoneczne, koił podrażnienia i zaczerwienienia, pomagał uporać się z wysypką, w tym alergiczną... Ratował nie raz wszystkich domowników. Ojej, miał mnóstwo zalet i bardzo wysoką wydajność, co przyćmiewało wysoką cenę. Ostatnio odkryłam, że firma zniknęła!!! Ani na faceboou, ani strony internetowej nie ma, po małym rozeznaniu dowiedziałam się, że były pewne kłopoty, na szczęście nie związane z jakością produktów, które tworzyły - wielka szkoda! Tak pięknie się zapowiadało. Mam jeszcze opakowanie Gen Faktora 4, o podobnych i bardziej rozbudowanych " możliwościach " - dobrze mieć zapasy :)
Czy kupię ponownie - z powodów oczywistych NIE

Eubiona Żel oczyszczający z bio-aloesem i owocem granatu - 125 ml, o którym pisałam nie tak dawno, jest moim ulubieńcem. Dobrze sprawuje się ze swoim zadaniem precyzyjnie myjąc i oczyszczając skórę z makijażu, sebum oraz zanieczyszczeń. Nie podrażnia, nie wysusza, nie szczypie w oczy, tak! zmywałam nim także maskarę :) Jego zapach bardzo mi przypadł do gustu, a delikatna świeżość, którą zapewniał po użyciu, sprawiała, że skóra oddychała!
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Himalaya Herbals Neem Face Pack - Maska z miodli indyjskiej - 75 ml, była pierwszym moim produktem tej marki. Maska bardzo dobrze odżywiała, oczyszczała i ujednolicała skórę, pory, po jej użyciu, stawały się niemal niewidoczne, a skóra nabierała promienności i zdrowego wyglądu. Nie wiem w jakim stopniu przyczynia się do zapobiegania powstawaniu niedoskonałości, bo stosowałam ją nieregularnie, ale faktycznie usuwała sebum i odblokowywała zatkane pory fantastycznie. Zapachem ani konsystencją nie zachwycała, ale przy tak skutecznym, natychmiastowym działaniu, nie ma to szczególnego znaczenia ;)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Piz Buin Allergy Lotion SPF 30 - 200 ml, mój ulubieniec od lat! Mleczko pomaga zapobiegać alergiom słonecznym, które nie są dla mnie obce. Od kiedy go stosuję, głównie na początku letniego sezonu, zapomniałam o wysypce spowodowanej promieniami słonecznymi :) Gdy skóra jest już lekko muśnięta słońcem, wprowadzam inne przeciwsłoneczne produkty. Mleczko świetnie pachnie, ma lekką konsystencje, dobzre wnika w skórę i skutecznie ją chroni. Atutem jest jego odporność na wodę i pot, więc zyskuje na wydajności - aplikacji nie trzeba często powtarzać. Resztkę, która po lecie została, wykorzystałam do masowania stóp - w tej roli równie dobrze się spisało :)
Czy kupię ponowne - TAK!!! 

Dax Cosmetics Perfecta SPA - Masło do ciała antycellulitowe - 225 ml, kupione całkiem przypadkowo ale okazało się strzałem w 10! Przyjemnie pachnie pomarańczą i wanilią, nie jest to zapach naturalny, ale bardzo fajny, kojący i otulający. Konsystencja gęsta, ale nie zbita, przy kontakcie ze skórą stawało się lekkie i delikatne. Świetnie rozprowadzało się po ciele, nie natłuszczało, ale zostawiało delikatny film ochronny. Nie kleiło, nie zapychało, ani nie obciążało skóry. Niewiele go trzeba na jedną aplikację, więc wydajność oceniam jako wysoką. Cena też przyjemna ;)
Czy kupię ponownie - TAK

Lactacyd Femina Hydro Balance - Emulsja Do Higieny Intymnej - 200 ml, świetna alternatywa dla żelu. Jest o wiele lżejsza, pięknie pachnie, dobrze myje i odświeża. Nie podrażnia delikatnych okolic, nie powoduje dyskomfortu. Jak radzi sobie z  łagodzeniem podrażnień - nie powiem, bo takowych dolegliwości nie miałam. Wydajność na plus, buteleczka wystarczyła na 1,5 miesiąca regularnego stosowania.
Czy kupię ponownie - TAK!

BeBeauty Peeling do stóp złuszczający - 75 ml, kupiłam z czystej ciekawości, bo uważam, że peelingi dedykowane stopom nie są niezbędnym produktem. Peeling BeBeauty mnie w tym przekonaniu utwierdził. Zużywałam go całe wieki... Choć nie był zły, miał fajną konsystencje i dużo drobinek, fajnie masował, ale z pewnością nie złuszczał skóry, już o zgrubieniach nie wspomnę. Owszem, jako produkt wykańczający, po użyciu pumeksu, wieńczył dzieło ładnie wygładzając skóre. Przesuszał moje stopy, nie nawilżał.
Czy kupię ponownie - NIE

L'Occitane en Provence Odświeżająca mgiełka Werbena - 50 ml, była, według mnie, cudownym produktem. Dobrze się rozpylała, delikatnie i równomiernie układając się na skórze, zapewniała ładny, bardzo świeży, orzeźwiający zapach, co prawda trocha szybko ulatniał się ze skóry, ale taki już urok mgiełek. Dodatkową zaletą było delikatne działanie nawilżające - stosowałam ją głownie na twarz, zamiast wody termalnej, i w tym celu służyła genialnie. Nie ściągała skóry, nie wysuszała - polubiłam ją bardzo! Nie wiem jak długo będzie jeszcze dostępna, bo pochodzi z linii limitowanej, ale na razie jest dostępna, muszę zrobić zapas :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Garnier Mineral Deodorant Invisible 48h Anti-Marks Roll-On - 50 ml, który nabyłam po wypróbowaniu fantastycznej wersji w sprayu. Kulkowy też sprawdzał się u mnie bardzo fajnie - po aplikacji szybko wysycha, bardzo ładnie oraz intensywnie pachnie, zapach utrzymywał się na skórze przez cały dzień! Uwielbiam go. Jeśli chodzi o ochronę, również jestem zadowolona, żadnego nieprzyjemnego zapachu w ciągu dnia ( i wieczoru ) nie wyczuwałam. Nie oferował plam na ubraniach, nie podrażniał, ani nie uczulał. Podekscytowana kupiłam dwie kuleczki, tyle że w wersji zielonej i... niestety już tak dobrze u mnie się nie sprawdzają.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Balm Balm 100% Organic Ylang Ylang Eau De Parfum - 33 ml, ta woda perfumowana wpadła mi w oko u Patrycji Kosmetycznej Wyspy i choć Patrycja mnie ostrzegała o jego specyficzności, skusiłam się na wymiankę - takim oto cudem trafiła do mnie i sprawiła, że przestałam przepadać za aromatem Ylangu :) Balm Balm ma w swojej ofercie 7 zapachów, jeśli się nie mylę, Ylang Ylang jest jednym z nich, można je stosować osobno lub mieszać ze sobą - tworząc własną kompozycję. Może gdybym miała więcej, mieszała i stosowałam, zapach solo mi nie odpowiada. Jest opisywany jako tajemniczy, seksowny, egzotyczny... żadnej tej cechy w nim nie odkryłam. Zupełnie nie mój aromat! Po kilku użyciach na ciało, wykorzystałam jako zapach do wnętrz :)
Czy kupię ponownie - NIE

Joanna Naturia Color Farba do włosów Szlachetną perłą - 2 szt., ta farba ostatnimi miesiącami ciągle gości na moich włosach, po ile wcześniej byłam z niej zadowolona bardzo, od dwóch miesięcy widzę, że kolor znacznie szybciej wypłukuje się. Dam sobie na razie z nią spokój, ale pewnie wrócę do niej jeszcze nie raz, bo jest bezproblemowa w używaniu, nie niszczy ani nie wysusza włosów, nie podrażnia skóry głowy, dostępna wszędzie. Kolor, po trzech myciach, jest śliczny.
Czy kupię ponownie - TAK, za jakiś czas...

Batiste Suchy szampon Wild - 200 ml, nie raz uratował moją fryzurę w " nagłych " sytuacjach :) Nie wyobrażam sobie nie mieć tego produktu pod ręką, bo na moich włosach fantastycznie sprawdza się! Mam kilka wersji, Wild był jednym z najbardziej lubianych, a to ze względu na zapach - jest bardzo przyjemny, utrzymany w orientalnych nutach, wyróżniający się trwałością oraz intensywnością. Po jego użyciu perfumy były już zbędne ;) Szampon momentalnie odświeżał fryzurę, szczególnie grzywkę, wszystkie posiadaczki grzywek wiedzą, jak szybko traci ona świeżość, a tu psik, i ponownie wygląda jak świeżo po umyciu :) Wydajność bardzo wysoka! Nie stosowałam regularnie, nic nie zastąpi tradycyjnego mycia, ale tylko przy konieczności. Bieli włosy, ale w moim przypadku to zaleta, szczególnie gdy zjawiają się odrosty - minimalizuje ich widoczność :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Bourjois Voulme Fast & Perfect Mascara - Rotacyjny tusz do rzęs - 9 ml, nabyłam tuż po jego wyjściu na nasz rynek, ale było to chyba z dwa lata temu :) Lezakował, czekał na swoją kolej, a gdy przyszła, okazało się, że już nie za bardzo nadaje się do użytku. Używałam go dosłownie przez tydzień, a następnie ... wysechł w tempie ekspresowym :( Nauczka będzie. Ciekawy pomysł z tą obrotową szczoteczką, całkiem fajnie się sprawdza w praktyce. Równomiernie nakładała tusz i ładnie rozdzielała rzęsy. Tylko tyle mogę powiedzieć po tygodniu stosowania.
Czy kupię ponownie - NIE, już niedostępna

Coslys Gel dentifrice dents & gencives sensibles - 5 g, miniatura organicznego żelu do wrażliwych zębów i dziąseł. Przyjemny skład, dobry smak i delikatne działanie sprawiły, że nabrałam ochoty na wersję pełnowymiarową.
Czy kupię ponownie - TAK

Stara Mydlarnia TEA-maska do twarzy Algae Thalasso - 25 g, to maska do twarzy typu peel-off, za którymi w sumie nie przepadam, ale kupiłam ją ze względu na zawartość alg, lubię kosmetyki z algami. Nie zdążyłam wypróbować, termin już się skończył, więc muszę powtórzyć zakup :)
Czy kupę ponownie - TAK

I to by było na tyle moje Drogie :)
Znacie któreś produkty z mojego denka?
Jak u Was sprawdzają się?
Podzielacie moje zdanie, czy macie zupełnie inne?
Miłej niedzieli :*