Obecna pora roku wręcz zachęca do oferowania sobie dłuższych chwili przyjemności. Nawet gdy ciągle gdzieś pędzimy, śpieszymy się, aby wszędzie zdążyć, szybko zapadający zmrok sprawia, że wieczór wydaje się być dłuższy. A to, moje Drogie, wspaniała okazja na rozpieszczanie zarówno ciała jaki zmysłów. Więc do dzieła!
Wraz z nadejściem chłodnych dni powróciłam do rutyny - weekendowych kąpieli. Relaks w wannie, wypełnionej po brzegi gorącą wodą, zastępuje mi niejeden zabieg pielęgnacyjny. W czasie, gdy się relaksuje, celebrując każdą chwilę " nicnierobienia ", zmysły węchu rozkoszują się cudownym aromatem. Wonna kąpiel z użyciem naturalnych, aromatyzowanych soli do kąpieli Westlab Alchemy doskonale odpręża umysł, rozluźnia mięśnie, niweluje napięcie, uspokaja i pomaga zregenerować siły. Skóra, chłonąc cenne składniki zawarte w soli oraz olejkach do niej dodanych, po takiej kąpieli staje się jedwabista, miękka, delikatna... Wypróbowałam trzy, z czterech dostępnych, aromatycznych soli do kąpieli Westlab i mam zamiar wam o nich opowiedzieć :)
Westlab Cleanse Oczyszczająca sól do kąpieli z Trawą cytrynową i różowym Grejpfrutem - od producenta
Dzięki soli Westlab CLEANSE stworzysz pachnącą, pełną minerałów i odżywczych olejków kąpiel, która odświeża i pozostawia uczucie oczyszczenia. Sól CLEANSE to w 100% naturalna mieszanka soli Epsom z solą himalajską - najczystsza sól na ziemi i znana ze swoich właściwości detoksykujących. Zawiera olejki eteryczne z trawy cytrynowej i różowego grejpfruta, które nadają promienność skórze, a także wyciągi z wodorostów, by w naturalny sposób oczyścić skórę. Jak przygotować kąpiel? Dodaj 2-3 garści soli do wanny z ciepłą wodą, a uzyskasz pachnącą kąpiel z dodatkiem minerałów. Po wyjściu z wanny poczujesz się oczyszczona i zrewitalizowana.
*naturalnie obecnie w olejkach, **pochodzenia naturalnego.
Oczyszczająca sól do kąpieli od razu przykuła moją uwagę swoim energetyzującym opakowaniem. Grafika oraz kolorystyka szaty graficznej zdecydowanie działa na jej korzyść, zwłaszcza w tak chłodne, ponure dni ;) Drugim, bardzo ważnym aspektem, przemawiającym na korzyść tej soli jest zapach, który początkowo można sobie jedynie wyobrazić. Połączenie trawy cytrynowej z różowym grejpfrutem brzmi bardzo kusząco, zwłaszcza dla mnie, wielbicielki cytrusowych woni. Oczyszczająca sól Westlab Cleanse to połączenie soli Epsom z Himalajską, co zresztą widać gołym okiem. Jest biała z widocznymi, licznymi, różowymi kryształkami. Sól nie jest gruba, ani zbyt miałka, jej kryształki szybko się rozpuszczają w ciepłej wodzie. Sól jest doskonale oczyszczona, więc nie pozostawia po sobie żadnego piasku czy innych, nierozpuszczalnych drobin. Sól Cleanse rzeczywiście pachnie obłędnie! W opakowaniu jej aromat wydaje się zbyt mocny, ale dodana w odpowiedniej proporcji do wody, wypełnia orzeźwiającym zapachem całą łazienkę. Pobudza zmysły, odświeża ciało, dodaje energii i wigoru. Sól, wyraźnie zmiękcza wodę, wygładza skórę i delikatnie ją nawilża. Po osuszeniu ciała ręcznikiem, nie mam uczucia ściągnięcia czy dyskomfortu, wręcz odwrotnie - skóra jest bardzo przyjemna w dotyku i otulona komfortem na długo!
Westlab Mindful Odprężająca sól do kąpieli z Olejkiem kadzidłowym i skórką Bergamotki - od producenta
W 100% naturalna wegańska mieszanka bogatej w magnez soli Epsom i soli himalajskiej zapewnia odprężenie dla ciała i umysłu po ciężkim dniu. Sól MINDFUL została wzbogacona aromatycznym olejkiem kadzidłowym i olejkiem eterycznym z bergamotki oraz olejem CBD ( kannabidiol ) o działaniu kojącym i uspokajającym.
Jak przygotować kąpiel? Dodaj 2-3 garści soli do wanny z ciepłą wodą i zanurz się w wonnej kąpieli z dodatkiem minerałów. Po wyjściu z wanny poczujesz się spokojna i odprężona.
*naturalnie obecne w olejkach, **pochodzenia naturalnego
Odprężająca sól do kąpieli z Olejkiem kadzidłowym i skórką Bergamotki to niesamowicie zmysłowa sól, która nie tylko delikatnie pielęgnuje ciało, ale również doskonale troszczy się o komfort zmysłowy :) O ile cytrusowe wonie w kosmetykach do kąpieli są dość częstym zjawiskiem, tak kadzidłowe, orientalne nuty nie są zbyt powszechne w tej kategorii. Odprężająca sól w saszetce pachnie bardzo intensywnie, ale jak tylko trafia do wody, wypełnia całą łazienkę, ciało i duszę niesamowitym spokojem. Relaksuje, niweluje napięcia, uspokaja, pomaga zapomnieć o troskach dnia codziennego... Przeobraża zwyczajną, z założenia, kąpiel w prawdziwy zabieg aromaterapii. Sól do kąpieli z Olejkiem kadzidłowym i skórką Bergamotki jest połączeniem dwóch soli - Epsom i Himalajskiej. Ale na odmianę od Oczyszczającej, przeważa w niej Epsom, co zresztą widać na ostatnim zdjęciu. Sól jest sypka, drobna, o równych wielkością i podobnych kształtem kryształkach. Szybko się rozpuszcza w ciepłej wodzie natychmiastowo ją zmiękczając i aromatyzując. Nie powoduje podrażnień ani uczulenia, wręcz odwrotnie, bardzo dobrze nawilża, wygładza, delikatnie ujędrnia skórę oraz daruje jej przyjemne, długotrwałe uczucie komfortu i otulenia.
Westlab Sleep Uspokajająca sól do kąpieli z Jaśminem i Lawendą - od producenta
Rytuał kąpieli przed snem pomaga w zasypianiu i promuje głęboki, pełen regeneracji sen. Z solą SLEEP stworzysz pachnącą, pełną minerałów kąpiel, która przygotuje Twój umysł na spokojną noc.
W 100% naturalna mieszanka bogatych w minerały soli Epsom i soli z Morza Martwego odpręża ciało i umysł. Dodatek olejków eterycznych z jaśminu i lawendy pomaga uspokoić i ukoić zmysły, a waleriana promuje głęboki i spokojny sen.
W jaki sposób przygotować kąpiel? Dodaj 2-3 garście soli do wanny z ciepłą wodą, aby uzyskać pachnącą kąpiel z dodatkiem minerałów. Po wyjściu z wanny poczujesz się gotowy na głęboki, regenerujący sen.
*naturalnie obecne w olejkach, **pochodzenia naturalnego
Jeśli miewasz kłopoty z zasypianiem, to po użyciu tej soli z pewnością ich się pozbędziesz w mig :) Jak ta Uspokajająca sól pachnie!!! Prawdziwą, naturalną, świeżo zerwaną lawendą! Zanurzasz się w kąpieli, z dodatkiem soli Westlab Sleep z jaśminem i lawendą, zamykasz oczy i masz wrażenie, że jesteś na kwitnącym polu lawendy w słonecznej Prowansji :) Jaśmin jest tutaj jedynie tłem, dodającym wytrawności lawendy lekko słodkawego akcentu. Zapach cudownie się unosi w powietrzu, wnika w skórę, we włosy, w ubrania i ręczniki - jeszcze długo potem jest wyczuwalny. Sól, na odmianę od poprzedniczek, jest połączeniem soli Epsom z solą Morza Martwego. Jest drobna, całkowicie biała, o lekko " wilgotnej " konsystencji - błyskawicznie się rozpuszcza w ciepłej wodzie. Dzięki zawartości olejków również dobrze zmiękcza i wygładza skórę, zapewniając jej jedwabistą gładkość i delikatność. Po takiej kąpieli zawsze czuje się mega zrelaksowana, rozluźniona, ukojona, otulona cudownym, odprężającym zapachem. Sny, dzięki niej, zawsze są kolorowe, bowiem nawet " nocne marki " mocno śpią po takiej kąpieli ;) Sól pięknie jest " ubrana " - jej szata graficzna nawiązuje do kojącego, relaksującego snu. Słodkich i kolorowych! ;)
Cena - 39,90 zł / 1 kg ( każda )
Dostępność - e-sklep oneorganic.eu
Podsumowując...
Czy jesteś zwolenniczką kąpieli? Jeśli Twoja odpowiedź jest twierdząca, to koniecznie musisz wypróbować te aromatyczne, wegańskie sole wzbogacone olejkami eterycznymi! Cudowne zapachy, skuteczne działanie, walory zdrowotne i pielęgnacyjne w asyście pięknie prezentujących się w łazience opakowań - wręcz do tego zachęcają! Ja jestem wielbicielką aromatycznych kąpieli, bowiem w czasie gdy ciało czerpie korzyści z minerałów zawartych w soli, zmysły również czują się w pełni dopieszczone, ukojone, zrelaksowane, bądź... pobudzone :)
Lubisz długie kąpiele?
Po które kosmetyki do kąpieli najczęściej sięgasz?
Masz wonne sole do kąpieli w swoich łazienkowych zasobach?
Miłego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sól do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sól do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 grudnia 2019
wtorek, 22 listopada 2016
Jesienne nowości kosmetyczne Lidla! Produkty marki Cień - dla ciała i zmysłów idealne :)
Witajcie Słoneczka :)
Kosmetyków Cien, marki własnej Lidla, z pewnością przedstawiać Wam nie ma potrzeby, wszyscy je znacie, chociażby ze słyszenia czy widzenia :) Sama dotychczas nie miałam styczności z tymi kosmetykami, choć wiele dobrego o nich słyszałam i czytałam. Od jakiegoś czasu to się zmieniło, miałam okazję poznać, wypróbować i osobiście przekonać się o jakości tych produktów. Dziś, gdy pudełeczka, saszetki i butelki są w połowie pełne lub całkiem puste, chcę podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami i opinia na ich temat.
Tak prezentują się jesienne nowości marki Cien - kolorowe kosmetyki, subtelne opakowania, ciekawe tekstury i konsystencje, a przede wszystkim piękne zapachy! Z takimi sprzymierzeńcami jesienne poranki oraz wieczory wcale nie są nudne, ponure i chłodne, wręcz odwrotnie - otulone ciepłymi aromatami i owite przyjemnością, która każdorazowo towarzyszy mi podczas ich używania :)
Mamy tutaj wszystko to, czego tak naprawdę na co dzień potrzebujemy - podstawowe kosmetyki myjąco-pielęgnacyjne, których nie powinno zabraknąć w żadnej łazience :) Są to mydełka, różnych rodzajów, kalibrów i o różnych zapachach, a także kąpielowe umilacze - płyn do kąpieli, sól do kąpieli oraz żel pod prysznic. Domowe SPA jak najbardziej wskazane, a wręcz zalecane! :) Nawilżający krem do twarzy Cien ma za zadanie zadbać o piękno skóry naszej twarzy.
Słów kilka od producenta
Kosmetyki do ciała Cien to nie tylko pielęgnacja, lecz także szeroki wachlarz mydeł w kostce, które są produktami kosmetycznymi pierwszej potrzeby. Wśród nich znajduje się mydło Hipoalergiczne ( 1,99 zł/ 200 g ) stworzone dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Nie posiada substancji zapachowych, a jego skład uzupełniony został naturalnym olejem z oliwek i olejem migdałowym.
W ofercie Lidla dostępne są także: delikatne Kremowe mydło ( 1,99 zł/100g ), które w 25% składa się z kremu pielęgnacyjnego, dzięki czemu nie tylko myje, ale też nawilża skórę dłoni.
Hitem oferty są mydła cięte ( 1,99 zł/75 g ), w trzech odsłonach: Glicerynowe z owsem i ekstraktem z miodu, Glicerynowe z płatkami jaśminu oraz Peelingujące z ziarnami maku.
W mydlanym asortymencie Lidla znajdziemy również klasyczne Białe mydła Cien ( 1,99 zł/100 g ) o zapachu frezji, jaśminu, lub pomarańczy z oliwą z oliwek.
Uwielbiam mydła glicerynowe! Zresztą nie tylko ja, wszyscy domownicy bardzo chętnie po nie sięgają i to nie tylko podczas mycia rąk. Glicerynowe mydło z owsem i ekstraktem z miodu Cien już samym kolorem, jaskrawo żółtym, niczym słoneczko, przykuwa uwagę i nęci. Ale to nie wszystko! Bowiem " bierze za nos " swoim pięknym, miodowo-owsianym zapachem przywołującym na myśl płatki śniadaniowe obficie skropione naturalnym miodkiem :) Mmmm, pycha! Mydełko bardzo delikatnie się pieni, wytwarzając subtelna piankę przypominającą mleczną emulsję. Świetnie myje zarówno ciało jak i ręce, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, na długo odświeża i delikatnie ją aromatyzuje. Mydło nie podrażnia skóry, nawet delikatnej, dziecięcej, nie wywołuje przesuszenia ani uczucia ściągnięcia. Jedyna jego wadą jest to, że bardzo szybko się kończy :)
Miłym zaskoczeniem było dla mnie Peelingujące mydło z ziarnami maku Cien. Szczerze mówiąc niewiele firm, nawet mydlarni, specjalizujących się w wytwarzaniu mydeł, mają takie cacuszka w ofercie. Lidl, jak widzicie, ma :) Co więcej, jest naprawdę fantastyczne! Jestem oczarowana jego zapachem - orientalny, ambrowo-waniliowy, stosunkowo dobrze wyczuwalny " na sucho " i pięknie otwierający się pod wpływem ciepłej wody. Na długo pozostawia subtelną woń na skórze, wprawiając w miłe samopoczucie. W trakcie peelingowania, i mycia zarazem, zapach niesamowicie pobudza zmysły! Mak, którego w mydle jest całkiem sporo, co szczególnie da się zauważyć i wyczuć po kilku użyciach, " ostro " traktuje skórę, solidnie złuszczając martwy naskórek. Wielbicielki ostrych doznań będą wniebowzięte :D Mydło nie tylko peelinguje, ale jednocześnie pobudza ukrwawienie poprzez masowanie tu i ówdzie, nie oszczędza cellulitu, a przy okazji fajnie myje ciałko i nie wysusza skóry.
Klasyczne mydła najczęściej goszczą w naszym domu, służą zarówno do mycia rąk, jako umywalkowe, jak również do mycia ciała. Nasze dzieci bardziej wolą mydła w kostkach od żeli pod prysznic. Całkowicie rozumiem, przecież mycie, to nie tylko mycie, lecz też zabawa, a mydełko tak fajnie skacze... :) Klasyczne Białe mydło Cien o zapachu Frezji świetnie wpisuje się w wymagania i zapotrzebowania całej naszej rodziny :) Jest białe, gładkie, nadzwyczajnie delikatne i przyjemne w dotyku. Jak tylko poczuje wilgotną skórę, natychmiast wytwarza miękką, puszystą piankę, która subtelnie myje i oczyszcza. Mydło przyjemnie pachnie, według mnie kwiatowo-kremowo, co bardzo uprzyjemnia jego stosowanie. Zapach ma w sobie coś tak ciepłego, miłego i delikatnego, że za każdym razem gdy używam tego mydła, czuję " zapach dzieciństwa " :) Nie umiem wytłumaczyć, ale jest takie... nostalgiczne :) Mydło dobrze neutralizuje nieprzyjemne zapachy ( czosnek, cebula, ryba... ), a prócz tego oferuje gładkość i delikatność skórze. Ani przesuszenia, ani podrażnienia, ani uczucia ściągnięcia czy dyskomfortu nie zaznaliśmy :)
Kremowe mydła to świetne rozwiązanie dla całej rodziny. Delikatne Kremowe mydło Cien zawiera 25% kremu pielęgnacyjnego, co wyraźnie czuć przy każdym jego użyciu. Cudowny, kremowy, otulająco-kojący zapach jest przyjemnym dodatkiem do wieczorowego mycia. Odpręża, koi zmysły i napawa niebiańskim spokojem - serio! Myję nim zarówno ręce jak i ciało, pozostali domownicy też chętnie po niego sięgają, ale, w porównaniu z poprzednikami, to mydło wyznacza się bardzo wysoką wydajnością! Delikatnie traktuje skórę, ale bezwzględnie odnosi się do zanieczyszczeń, sebum i drobnoustrojów. Dobrze się pieni, lecz nie obficie, w pełni wystarczająco, by móc poczuć przyjemność z rozprowadzania go po skórze podczas mycia. Po spłukaniu zostawia skórę z uczuciem pełnego komfortu - gładką, miękką, delikatną i bardzo przyjemną w dotyku. Subtelny aromat, czy to jego znikomy ślad, otula ciało podświadomie oferując uczucie bezpieczeństwa i ... troski. O tak skóra jest umyta, czysta, zadbana i wypielęgnowana.
Mydło Hipoalergiczne z olejem z oliwek i olejem migdałowym to świetna propozycja nie tylko dla wrażliwców i posiadaczy skóry skłonnej do alergii. W okresie jesienno-zimowym, a także wiosną, moja skóra zawsze staje się nadwrażliwa, a więc potrzebuje specjalnego traktowania. Zmiana kosmetyków pielęgnacyjnych to nie wszystko, jeśli mydło czy żel przesusza skórę w trakcie mycia, na nic się zdają piękne zapachy i puszysta pianka :) To mydło ma dosyć spore gabaryty, aż 200 g!, a więc początkowo nie jest wygodne do trzymania w ręce, aczkolwiek tłoczenia i rant nieco ułatwiają tę sprawę. Częściowo naumiałam się używania takich " cegiełek " przy mydłach Aleppo, które uwielbiam, zdradzę tylko, że Hipoalergiczne Cien jest wygodniejsze w stosowaniu i o wiele delikatniejsze od nich. Mydło delikatnie się pieni, delikatnie myje i oczyszcza skórę, pachnie mlekiem, słodkim, świeżym, mlecznym mlekiem :) Bardzo delikatnie traktuje skórę zapewniając jej czystość, komfort i ... delikatność oczywiście :) Z ciekawości przez kilka dni myłam nim twarz - efekt miło mnie zaskoczył i dał do myślenia. Nie wiem, czy przy swojej mieszanej skórze nie powinnam przestawić się z żeli, olejków i pianek na TO MYDŁO... O wydajności przemilczę :) Jest twarde i mega duże, wystarczy na dłuuuuugo! Nawet przy 5-ciu ochoczych do używania konsumentów :)
Słów kilka od producenta
Kolejnymi nowościami w kategorii kosmetyków na jesienne wieczory są produkty do kąpieli. Wśród nich znajdują się między innymi hipoalergiczne żele pod prysznic Cien ( 2,99 zł/500 ml ) z dodatkiem witaminy A,E,F oraz prowitaminy B5, które wykazują właściwości nawilżające, co zostało potwierdzone badaniami. Są one dostępne kilku orzeźwiających wariantach zapachowych: z dodatkiem Limetki, Mango lub Grejpfruta.
Podczas kąpieli przyda się także kremowy płyn hipoalergiczny do kąpieli w wydajnej butelce ( 5,99 zł/1,5 l ), który znajdziemy w trzech rodzajach:
✅ z ekstraktem z Oliwek i olejku Awokado
✅ o zapachu Jedwabiu z nawilżającym olejkiem Arganowym
✅ o zapachu Alg morskich z olejkiem Makadamia.
Idealnym uzupełnieniem kąpieli będzie sól Cien ( 3,55 zł/ 600 g ), również dostępna w kilku wariantach zapachowych, między innymi o zapachu Pistacji z Wanilią, Jaśminu i Pomarańczy, Miodu i Żurawiny.
Ach, jak ja lubię gorące kąpiele z puszystą pianką! Szczególnie gdy jest chłodno, szaro, buro i ponuro, jednym słowem gdy pogoda jest iście dołująca :) Kąpiel u mnie pełni rolę swoistego rytuału, bowiem nie tylko " leżę i pachnę ", odprężając swe zmysły i relaksując ciało, lecz w tym samym czasie wykonuję swoje " zabiegi upiększające ". Wiadomą rzeczą jest, że odpowiednio dobrany kosmetyk sprawia, że kąpiel oferuje wiele radości i niesie same korzyści dla ciała. Kremowy płyn do kąpieli Cien Jedwab z olejkiem Arganowym dobrze trafił w mój gust. Wyznacza się przyjemnym, lekko słodkim, a jednocześnie świeżym, energetyzującym aromatem. W ciepłej wodzie zapach się nasila, wypełniając sobą powietrze natychmiastowo koi zmysły i wydobywa z mych ust pomruk zadowolenia. To zapach, który sprawia, że chce się w nim zanurzyć, zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkich troskach dnia codziennego. Płyn jest kremowy, średnio gęsty o mleczno-białym zabarwieniu. Wlewany pod bieżącą wodę mocno się pieni, a piana w trakcie kąpieli nie znika, tylko odrobinę się zmniejsza w objętości :) Płyn nie powoduje podrażnień ani żadnych innych skutków ubocznych, nie wysusza skóry.
Sole do kąpieli zawsze są w mojej łazience, lubią je duzi i mali domownicy. To produkt, który bez wątpienia ze zwyczajnej kąpieli potrafi uczynić prawdziwą oazę relaksu. Odżywcza sól do kąpieli Mango&Makadamia nie tylko pięknie wygląda, ciesząc swoim energetycznym kolorem oczy, ale również świetnie pachnie. Owocowa rozkosz na którą składają się nuty dojrzałego, soczystego mango połączone z delikatną słodkawą wonią. Sól zawiera olej z orzechów makadamia, choć wody nie natłuszcza, świetnie ją zmiękcza, skórę zresztą też. Dodatkowo cudownie aromatyzuje ciało, wygładza i tworzy go jedwabiście delikatnym w dotyku. Sól, dodana do gorącej wody, szybko się rozpuszcza, nie pozostawia po sobie piasku na dnie wanny, nie pieni się, jedynie na początku, podczas nalewania wody tworzy się lekka pianka, która po chwili znika. Odpręża, poprawia samopoczucie i wygląd skóry, a zmysłom zapewnia przyjemne, wonne doznania.
Hipoalergiczny nawilżający żel pod prysznic Limetka i Miód to nie tylko eksplozja koloru, ale też energii i pobudzenia. Duża butla perłowego, o limonkowym kolorze i średniej gęstości, żelu pod prysznic, który obłędnie pachnie musującymi cukierkami typu mamba :) Omnomnom! Słodki, owocowy, cytrusowo-miodowy zapach potrafi postawić na proste nogi o poranku i " zmyć " zmęczenie wieczorem. Ciało też świetnie myje, fajnie się pieni i delikatnie, ale stanowczo oczyszcza skórę zapewniając jej świeżość na długo! Zapach niestety długo na skórze się nie utrzymuje, a szkoda, bo jest tak fantastyczny, że ciągle czuję jego niedosyt. Żel, ze względu na konsystencję oraz mocne pienienie się, jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarcza do umycia całego ciała i czerpania z tego " tytułu " przyjemności. Duża pojemność też działa na korzyść, zwłaszcza, że w jego przypadku na nudę nie ma najmniejszej szansy - bardzo fajny kosmetyk! Delikatny dla skóry, bezwzględny dla zanieczyszczeń i ... zmęczenia :) Uwielbiam!
Słów kilka od producenta
Krem Cien AQUA Moisturing Cream z Kompleksem Liftan HYDRO z gliceryną i pantenolem nawilża i reguluje gospodarkę wodną skóry.
Pielęgnacja:Wartościowe substancje aktywne kompleksu Liftan HYDRO poprawiają wygląd skóry i pozostawiają ją miękką i delikatną w dotyku.
Specjalne połączenie filtrów UVA/UVB ( SPF4 ) z witaminą E chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry spowodowanym działaniem promieni słonecznych.
Do Długotrwale nawilżającego kremu Cien ręce mi nie doszły. Stosuję kilka różnych kremów, w tym nawilżający, więc otwieranie kolejnego słoiczka byłoby zbędne. Tym nie mniej mam nieodpartą ochotę go poznać, zwłaszcza po przeczytaniu kilku artykułów o tym, jak " Krem z Lidla pobił luksusowe kosmetyki " :) I TU odsyłam do źródła, gdzie możecie się zapoznać z rankingiem testów, które były przeprowadzane przez Hiszpańska organizację konsumencka OCU. Ochotniczki, które testowały kremy nawilżające z różnych przedziałów cenowych, nie miały pojęcia jakiej marki produktu używają. Na podstawie ich opinii pierwsze miejsce zajął... Cien Moisturing Cream pozostawiając daleko w tyle Estee Lauder, Clinique czy La Mer!!! Szok! Po co więc przepłacać ja się pytam?
Jak widzicie tanie kosmetyki wcale nie znaczą gorsze, z tą różnicą, że mogą na nie sobie pozwolić wszyscy :) Dodam, że wszystkie mydła, które tu pokazałam, składowo są zbliżone do marsylskich, zawierają naturalne składniki i bazują na EDTA, bez parabenów oraz innych substancji szkodzących! Kosmetyki Cien są łatwo dostępne, piękne, pachnące i przyjemne w używaniu - grzech nie skorzystać :)
Jak Wam się podobają kosmetyczne nowości Lidla?
Które kosmetyki Cien znacie, regularnie kupujecie i polecacie?
Szczerze mówiąc nabrałam ochoty na więcej :)
Miłego wieczoru :*
Kosmetyków Cien, marki własnej Lidla, z pewnością przedstawiać Wam nie ma potrzeby, wszyscy je znacie, chociażby ze słyszenia czy widzenia :) Sama dotychczas nie miałam styczności z tymi kosmetykami, choć wiele dobrego o nich słyszałam i czytałam. Od jakiegoś czasu to się zmieniło, miałam okazję poznać, wypróbować i osobiście przekonać się o jakości tych produktów. Dziś, gdy pudełeczka, saszetki i butelki są w połowie pełne lub całkiem puste, chcę podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami i opinia na ich temat.
Tak prezentują się jesienne nowości marki Cien - kolorowe kosmetyki, subtelne opakowania, ciekawe tekstury i konsystencje, a przede wszystkim piękne zapachy! Z takimi sprzymierzeńcami jesienne poranki oraz wieczory wcale nie są nudne, ponure i chłodne, wręcz odwrotnie - otulone ciepłymi aromatami i owite przyjemnością, która każdorazowo towarzyszy mi podczas ich używania :)
Mamy tutaj wszystko to, czego tak naprawdę na co dzień potrzebujemy - podstawowe kosmetyki myjąco-pielęgnacyjne, których nie powinno zabraknąć w żadnej łazience :) Są to mydełka, różnych rodzajów, kalibrów i o różnych zapachach, a także kąpielowe umilacze - płyn do kąpieli, sól do kąpieli oraz żel pod prysznic. Domowe SPA jak najbardziej wskazane, a wręcz zalecane! :) Nawilżający krem do twarzy Cien ma za zadanie zadbać o piękno skóry naszej twarzy.
Słów kilka od producenta
Kosmetyki do ciała Cien to nie tylko pielęgnacja, lecz także szeroki wachlarz mydeł w kostce, które są produktami kosmetycznymi pierwszej potrzeby. Wśród nich znajduje się mydło Hipoalergiczne ( 1,99 zł/ 200 g ) stworzone dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Nie posiada substancji zapachowych, a jego skład uzupełniony został naturalnym olejem z oliwek i olejem migdałowym.
W ofercie Lidla dostępne są także: delikatne Kremowe mydło ( 1,99 zł/100g ), które w 25% składa się z kremu pielęgnacyjnego, dzięki czemu nie tylko myje, ale też nawilża skórę dłoni.
Hitem oferty są mydła cięte ( 1,99 zł/75 g ), w trzech odsłonach: Glicerynowe z owsem i ekstraktem z miodu, Glicerynowe z płatkami jaśminu oraz Peelingujące z ziarnami maku.
W mydlanym asortymencie Lidla znajdziemy również klasyczne Białe mydła Cien ( 1,99 zł/100 g ) o zapachu frezji, jaśminu, lub pomarańczy z oliwą z oliwek.
Uwielbiam mydła glicerynowe! Zresztą nie tylko ja, wszyscy domownicy bardzo chętnie po nie sięgają i to nie tylko podczas mycia rąk. Glicerynowe mydło z owsem i ekstraktem z miodu Cien już samym kolorem, jaskrawo żółtym, niczym słoneczko, przykuwa uwagę i nęci. Ale to nie wszystko! Bowiem " bierze za nos " swoim pięknym, miodowo-owsianym zapachem przywołującym na myśl płatki śniadaniowe obficie skropione naturalnym miodkiem :) Mmmm, pycha! Mydełko bardzo delikatnie się pieni, wytwarzając subtelna piankę przypominającą mleczną emulsję. Świetnie myje zarówno ciało jak i ręce, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, na długo odświeża i delikatnie ją aromatyzuje. Mydło nie podrażnia skóry, nawet delikatnej, dziecięcej, nie wywołuje przesuszenia ani uczucia ściągnięcia. Jedyna jego wadą jest to, że bardzo szybko się kończy :)
Miłym zaskoczeniem było dla mnie Peelingujące mydło z ziarnami maku Cien. Szczerze mówiąc niewiele firm, nawet mydlarni, specjalizujących się w wytwarzaniu mydeł, mają takie cacuszka w ofercie. Lidl, jak widzicie, ma :) Co więcej, jest naprawdę fantastyczne! Jestem oczarowana jego zapachem - orientalny, ambrowo-waniliowy, stosunkowo dobrze wyczuwalny " na sucho " i pięknie otwierający się pod wpływem ciepłej wody. Na długo pozostawia subtelną woń na skórze, wprawiając w miłe samopoczucie. W trakcie peelingowania, i mycia zarazem, zapach niesamowicie pobudza zmysły! Mak, którego w mydle jest całkiem sporo, co szczególnie da się zauważyć i wyczuć po kilku użyciach, " ostro " traktuje skórę, solidnie złuszczając martwy naskórek. Wielbicielki ostrych doznań będą wniebowzięte :D Mydło nie tylko peelinguje, ale jednocześnie pobudza ukrwawienie poprzez masowanie tu i ówdzie, nie oszczędza cellulitu, a przy okazji fajnie myje ciałko i nie wysusza skóry.
Klasyczne mydła najczęściej goszczą w naszym domu, służą zarówno do mycia rąk, jako umywalkowe, jak również do mycia ciała. Nasze dzieci bardziej wolą mydła w kostkach od żeli pod prysznic. Całkowicie rozumiem, przecież mycie, to nie tylko mycie, lecz też zabawa, a mydełko tak fajnie skacze... :) Klasyczne Białe mydło Cien o zapachu Frezji świetnie wpisuje się w wymagania i zapotrzebowania całej naszej rodziny :) Jest białe, gładkie, nadzwyczajnie delikatne i przyjemne w dotyku. Jak tylko poczuje wilgotną skórę, natychmiast wytwarza miękką, puszystą piankę, która subtelnie myje i oczyszcza. Mydło przyjemnie pachnie, według mnie kwiatowo-kremowo, co bardzo uprzyjemnia jego stosowanie. Zapach ma w sobie coś tak ciepłego, miłego i delikatnego, że za każdym razem gdy używam tego mydła, czuję " zapach dzieciństwa " :) Nie umiem wytłumaczyć, ale jest takie... nostalgiczne :) Mydło dobrze neutralizuje nieprzyjemne zapachy ( czosnek, cebula, ryba... ), a prócz tego oferuje gładkość i delikatność skórze. Ani przesuszenia, ani podrażnienia, ani uczucia ściągnięcia czy dyskomfortu nie zaznaliśmy :)
Kremowe mydła to świetne rozwiązanie dla całej rodziny. Delikatne Kremowe mydło Cien zawiera 25% kremu pielęgnacyjnego, co wyraźnie czuć przy każdym jego użyciu. Cudowny, kremowy, otulająco-kojący zapach jest przyjemnym dodatkiem do wieczorowego mycia. Odpręża, koi zmysły i napawa niebiańskim spokojem - serio! Myję nim zarówno ręce jak i ciało, pozostali domownicy też chętnie po niego sięgają, ale, w porównaniu z poprzednikami, to mydło wyznacza się bardzo wysoką wydajnością! Delikatnie traktuje skórę, ale bezwzględnie odnosi się do zanieczyszczeń, sebum i drobnoustrojów. Dobrze się pieni, lecz nie obficie, w pełni wystarczająco, by móc poczuć przyjemność z rozprowadzania go po skórze podczas mycia. Po spłukaniu zostawia skórę z uczuciem pełnego komfortu - gładką, miękką, delikatną i bardzo przyjemną w dotyku. Subtelny aromat, czy to jego znikomy ślad, otula ciało podświadomie oferując uczucie bezpieczeństwa i ... troski. O tak skóra jest umyta, czysta, zadbana i wypielęgnowana.
Mydło Hipoalergiczne z olejem z oliwek i olejem migdałowym to świetna propozycja nie tylko dla wrażliwców i posiadaczy skóry skłonnej do alergii. W okresie jesienno-zimowym, a także wiosną, moja skóra zawsze staje się nadwrażliwa, a więc potrzebuje specjalnego traktowania. Zmiana kosmetyków pielęgnacyjnych to nie wszystko, jeśli mydło czy żel przesusza skórę w trakcie mycia, na nic się zdają piękne zapachy i puszysta pianka :) To mydło ma dosyć spore gabaryty, aż 200 g!, a więc początkowo nie jest wygodne do trzymania w ręce, aczkolwiek tłoczenia i rant nieco ułatwiają tę sprawę. Częściowo naumiałam się używania takich " cegiełek " przy mydłach Aleppo, które uwielbiam, zdradzę tylko, że Hipoalergiczne Cien jest wygodniejsze w stosowaniu i o wiele delikatniejsze od nich. Mydło delikatnie się pieni, delikatnie myje i oczyszcza skórę, pachnie mlekiem, słodkim, świeżym, mlecznym mlekiem :) Bardzo delikatnie traktuje skórę zapewniając jej czystość, komfort i ... delikatność oczywiście :) Z ciekawości przez kilka dni myłam nim twarz - efekt miło mnie zaskoczył i dał do myślenia. Nie wiem, czy przy swojej mieszanej skórze nie powinnam przestawić się z żeli, olejków i pianek na TO MYDŁO... O wydajności przemilczę :) Jest twarde i mega duże, wystarczy na dłuuuuugo! Nawet przy 5-ciu ochoczych do używania konsumentów :)
Słów kilka od producenta
Kolejnymi nowościami w kategorii kosmetyków na jesienne wieczory są produkty do kąpieli. Wśród nich znajdują się między innymi hipoalergiczne żele pod prysznic Cien ( 2,99 zł/500 ml ) z dodatkiem witaminy A,E,F oraz prowitaminy B5, które wykazują właściwości nawilżające, co zostało potwierdzone badaniami. Są one dostępne kilku orzeźwiających wariantach zapachowych: z dodatkiem Limetki, Mango lub Grejpfruta.
Podczas kąpieli przyda się także kremowy płyn hipoalergiczny do kąpieli w wydajnej butelce ( 5,99 zł/1,5 l ), który znajdziemy w trzech rodzajach:
✅ z ekstraktem z Oliwek i olejku Awokado
✅ o zapachu Jedwabiu z nawilżającym olejkiem Arganowym
✅ o zapachu Alg morskich z olejkiem Makadamia.
Idealnym uzupełnieniem kąpieli będzie sól Cien ( 3,55 zł/ 600 g ), również dostępna w kilku wariantach zapachowych, między innymi o zapachu Pistacji z Wanilią, Jaśminu i Pomarańczy, Miodu i Żurawiny.
Ach, jak ja lubię gorące kąpiele z puszystą pianką! Szczególnie gdy jest chłodno, szaro, buro i ponuro, jednym słowem gdy pogoda jest iście dołująca :) Kąpiel u mnie pełni rolę swoistego rytuału, bowiem nie tylko " leżę i pachnę ", odprężając swe zmysły i relaksując ciało, lecz w tym samym czasie wykonuję swoje " zabiegi upiększające ". Wiadomą rzeczą jest, że odpowiednio dobrany kosmetyk sprawia, że kąpiel oferuje wiele radości i niesie same korzyści dla ciała. Kremowy płyn do kąpieli Cien Jedwab z olejkiem Arganowym dobrze trafił w mój gust. Wyznacza się przyjemnym, lekko słodkim, a jednocześnie świeżym, energetyzującym aromatem. W ciepłej wodzie zapach się nasila, wypełniając sobą powietrze natychmiastowo koi zmysły i wydobywa z mych ust pomruk zadowolenia. To zapach, który sprawia, że chce się w nim zanurzyć, zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkich troskach dnia codziennego. Płyn jest kremowy, średnio gęsty o mleczno-białym zabarwieniu. Wlewany pod bieżącą wodę mocno się pieni, a piana w trakcie kąpieli nie znika, tylko odrobinę się zmniejsza w objętości :) Płyn nie powoduje podrażnień ani żadnych innych skutków ubocznych, nie wysusza skóry.
Sole do kąpieli zawsze są w mojej łazience, lubią je duzi i mali domownicy. To produkt, który bez wątpienia ze zwyczajnej kąpieli potrafi uczynić prawdziwą oazę relaksu. Odżywcza sól do kąpieli Mango&Makadamia nie tylko pięknie wygląda, ciesząc swoim energetycznym kolorem oczy, ale również świetnie pachnie. Owocowa rozkosz na którą składają się nuty dojrzałego, soczystego mango połączone z delikatną słodkawą wonią. Sól zawiera olej z orzechów makadamia, choć wody nie natłuszcza, świetnie ją zmiękcza, skórę zresztą też. Dodatkowo cudownie aromatyzuje ciało, wygładza i tworzy go jedwabiście delikatnym w dotyku. Sól, dodana do gorącej wody, szybko się rozpuszcza, nie pozostawia po sobie piasku na dnie wanny, nie pieni się, jedynie na początku, podczas nalewania wody tworzy się lekka pianka, która po chwili znika. Odpręża, poprawia samopoczucie i wygląd skóry, a zmysłom zapewnia przyjemne, wonne doznania.
Hipoalergiczny nawilżający żel pod prysznic Limetka i Miód to nie tylko eksplozja koloru, ale też energii i pobudzenia. Duża butla perłowego, o limonkowym kolorze i średniej gęstości, żelu pod prysznic, który obłędnie pachnie musującymi cukierkami typu mamba :) Omnomnom! Słodki, owocowy, cytrusowo-miodowy zapach potrafi postawić na proste nogi o poranku i " zmyć " zmęczenie wieczorem. Ciało też świetnie myje, fajnie się pieni i delikatnie, ale stanowczo oczyszcza skórę zapewniając jej świeżość na długo! Zapach niestety długo na skórze się nie utrzymuje, a szkoda, bo jest tak fantastyczny, że ciągle czuję jego niedosyt. Żel, ze względu na konsystencję oraz mocne pienienie się, jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarcza do umycia całego ciała i czerpania z tego " tytułu " przyjemności. Duża pojemność też działa na korzyść, zwłaszcza, że w jego przypadku na nudę nie ma najmniejszej szansy - bardzo fajny kosmetyk! Delikatny dla skóry, bezwzględny dla zanieczyszczeń i ... zmęczenia :) Uwielbiam!
Słów kilka od producenta
Krem Cien AQUA Moisturing Cream z Kompleksem Liftan HYDRO z gliceryną i pantenolem nawilża i reguluje gospodarkę wodną skóry.
Pielęgnacja:Wartościowe substancje aktywne kompleksu Liftan HYDRO poprawiają wygląd skóry i pozostawiają ją miękką i delikatną w dotyku.
Specjalne połączenie filtrów UVA/UVB ( SPF4 ) z witaminą E chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry spowodowanym działaniem promieni słonecznych.
Do Długotrwale nawilżającego kremu Cien ręce mi nie doszły. Stosuję kilka różnych kremów, w tym nawilżający, więc otwieranie kolejnego słoiczka byłoby zbędne. Tym nie mniej mam nieodpartą ochotę go poznać, zwłaszcza po przeczytaniu kilku artykułów o tym, jak " Krem z Lidla pobił luksusowe kosmetyki " :) I TU odsyłam do źródła, gdzie możecie się zapoznać z rankingiem testów, które były przeprowadzane przez Hiszpańska organizację konsumencka OCU. Ochotniczki, które testowały kremy nawilżające z różnych przedziałów cenowych, nie miały pojęcia jakiej marki produktu używają. Na podstawie ich opinii pierwsze miejsce zajął... Cien Moisturing Cream pozostawiając daleko w tyle Estee Lauder, Clinique czy La Mer!!! Szok! Po co więc przepłacać ja się pytam?
Jak widzicie tanie kosmetyki wcale nie znaczą gorsze, z tą różnicą, że mogą na nie sobie pozwolić wszyscy :) Dodam, że wszystkie mydła, które tu pokazałam, składowo są zbliżone do marsylskich, zawierają naturalne składniki i bazują na EDTA, bez parabenów oraz innych substancji szkodzących! Kosmetyki Cien są łatwo dostępne, piękne, pachnące i przyjemne w używaniu - grzech nie skorzystać :)
Jak Wam się podobają kosmetyczne nowości Lidla?
Które kosmetyki Cien znacie, regularnie kupujecie i polecacie?
Szczerze mówiąc nabrałam ochoty na więcej :)
Miłego wieczoru :*
sobota, 11 października 2014
Ulubieńcy września i zakupki małe :)
Witajcie Słoneczka ;)
Mam nadzieje, że wspaniale Wam się odpoczywało w tak piękną i słoneczną pogodę. Niezależnie od tego, czy było to małe leniuchowanie czy aktywny wypoczynek, któremu pogoda sprzyjała, życzę abyście zrelaksowaliście się na potęgę także jutro :)
Po cudownym, aktywnym dniu znalazłam trocha czasu, aby pokazać Wam wrześniowych ulubieńców i drobne zakupy.
Zakupów dawnieńko już nie było, postanowiłam ostro zabrać się za zużywanie swoich " zapasów ", bo po gruntownych porządkach odkryłam, że tak naprawdę zajmuję się zbieractwem :) Powiedziałam stanowcze NIE i skutecznie unikałam kupowania kosmetyków, jestem z siebie zadowolona, ale przyznam, że bywało trudno :)
No to lecimy po kolei :)
Uubieńcy września, to zapach, po który najczęściej sięgałam, oraz produkty pielęgnacyjne do twarzy, które są dla mnie podstawą dobrego wyglądu i samopoczucia. Kolorówka u mnie wolno się zużywa, we wrześniu z tej kategorii niczego nowego nie nabyłam, więc nie będę się powtarzać :)
Jak już wspominałam, moja skóra ostatnie czasy jest bardzo kapryśna. Ze względu na jej fanaberie muszę stosować zarówno produkty mocno oczyszczające, matujące, jak również te mocno nawilżające i odżywcze. Oczyszczający żel EFFACLAR pomaga utrzymywać proces wydzielania sebum w ryzach, świetnie oczyszcza skórę, minimalizuje widoczność porów i zapobiega powstawaniu niedoskonałości, nie wysuszając ani nie podrażniając mojej skóry - został ulubieńcem od pierwszego użycia!
Krem Effaclar DUO [+] wieńczy dzieło po użyciu żelu. Dobrze nawilża i matuje skórę na kilka dobrych godzin. Jest lekki, świetnie wchłania się i nie pozostawia żadnej warstewki, co lubię. Jednak, gdy skóra stawała się wrażliwa, zdarzało mi się po jego aplikacji czuć lekkie pieczenie na skrzydełkach nosa, na brodzie i policzkach, czyli w miejscach szczególnie przesuszonych. Ale to zjawisko występowało bardzo rzadko, więc z przyjemnością zużywam go do końca. Za jakiś czas ponownie po niego sięgnę :)
Oczyszczanie skóry jest dla mnie podstawą, używam różnych peelingów, w zależności od potrzeb skóry. Peeling do twarzy z solą z Morza Martwego i olejkiem arganowym Lilla Mai jest porządnym ździerakiem, ale kryształki są małe, więc złuszczanie naskórka przebiega w sposób nieinwazyjny. Świetnie wygładza i zmiękcza skórę, a olejek arganowy ją nawilża, koi i regeneruje. Bardzo lubię i sięgałam we wrześniu po niego najczęściej.
Ekstrakt z Jagód Goji Sekret Piękna troszczy się o moją skórę podczas snu, bo właśnie na noc go ostatnimi czasy używam. Ma lekką, oleistą formułę, która rewelacyjnie się wchłania, nie natłuszcza, nie zapycha, ani nie klei skóry. Strasznie wydajny produkt! Używam od ponad miesiąca, a ubytek jest znikomy :) Kilka kropel wystarcza na całą twarz, szyję i dekolt. Skóra jest wyraźnie odżywiona, wygładzona, delikatna w dotyku, a przy regularnym stosowaniu, już po dwóch tygodniach, spłyca zmarszczki. Napiszę o nim wkrótce pełną recenzję :)
Wrzesień jakoś specjalnie pogodowo nie rozpieszczał, ulewne deszcze i chłód sprawiły, że pragnęłam otulać się ciepłymi aromatami. Woda perfumowania Diane od Diane Von Furstenberg, idealnie wpasowała się w te kryteria. Choć przyznam, że doceniłam zapach właśnie we wrześniu :) Wcześniej niechętnie po nią sięgałam, jest dosyć specyficzna, ma ciężki, korzenny aromat, dobrze sprawdzający się jako zapach na wieczór, do eleganckiej sukni. Przypomina mi nieco Chanel N°5, którego początkowo też nie polubiłam, ale gdy już " rozsmakowałam się " zużyłam do ostatniej kropli :) Dieane jest lżejsza, ale też nie każdej przypadnie do gustu. Wrzesień sprawił, że zrodziła się przyjaźń, choć i tak nie pojmę, dlaczego złuszczają się złote napisy z flakonu, przecież woda do tanich wcale nie należy, ale tak wygląda, i to po zużyciu dopiero 1/3 zawartości... Dodam, że nie noszę jej w torebce, stoi na półeczce z perfumami i ma kontakt z rękami jedynie podczas używania - nieładnie!
Na zakupy tych najważniejszych, niezbędnych produktów wybrałam się do nowej drogerii, otwartej w okolicy kilka miesięcy temu - Drogerii Koliber.
Do koszyczka wpadły tylko te produkty, po które przyszłam! O zgrozo! Chyba coś ze mną nie tak :)
Za to Wojtas zaszalał, jego zapasy stopniały, więc nie oszczędzał na uzupełnienie braków :)
Przyznam, że obsługa była bardzo miła, zero natrętnego " doradzania " i wmawiania na siłę, że to jest dobre, a tamto już mniej... tylko aby nabić kasę. Mogłam na spokojnie pooglądać wszystkie zastawione kosmetykami półki - asortyment mają fantastyczny, różność marek, głównie naszych, polskich, nie zabrakło też działów z dobrymi perfumami, kolorówką, a nawet produktami naturalnymi i tymi do aromaterapii. Spodobała mi się ta drogeria ;)
Joaśka już mi zbrzydła, spłukuje się z włosiątek w błyskawicznym tempie, postanowiłam wrócić do sprawdzonej Preference i ulubionego odcienia Stockholm, szkoda tylko, że promocji na nią nie było.
Garnier Color Sensation 111 Srebrny superjasny blond skusił mnie kolorem, na wzorniku też wyglądał obiecująco - wypróbuję i zobaczę, co z tego wyjdzie ;)
Oliwkowy płyn do higieny intymnej Ziaji wpadł do koszyczka całkiem przypadkowo. Nie planowałam w sumie, od kilku miesięcy stosuję produkty Lactacid i jestem z nich zadowolona, ale opakowanie z pompką, zawartość kwasu mlekowego i oleju mnie kupiły.
Peelingujace żele Joanny należą do moich ulubieńców, zazwyczaj kupowałam te malutkie, tym razem skusiłam się na wersję pełnowymiarową. Balsam z Algami morskimi bardzo pięknie pachniał, więc żel włożyłam do koszyczka bez wąchania i otwierania w sklepie. Zobaczymy jak się sprawdzi ten aromat w żelu :)
O istnieniu powyższych produktów nawet nie wiedziałam! Skórki są moim utrapieniem, mocno narastają na paznokcie, są naprawdę trudne do usuwania, więc na cotygodniowy manicure poświęcam sporo czasu. Poluję za Instant Cuticle Remover SH, ale na razie nie trafił mi się podczas zakupów, a tu patrzę, na półeczce stoi żel do usuwania skórek Cztery Pory Roku *-*
Co prawda nie w 15 ale w 60 sekund ma rozprawiać się ze skórkami, ale co tam, wypróbuję ;) Jestem bardzo ciekawa, czy u mnie się sprawdzi :) Przy okazji żel do usuwania skórek Delii wpadł do koszyczka.
Odżywka Dove to taki mój gratis do zakupów, było ich więcej, ale to Wojtasowi przypadły, ze względu na wyższość męskich kosmetyków w koszyczku :) Nigdy nie stosowałam kosmetyków do włosów Dove, nie mam pojęcia jak działają, może wypróbuję, choć z pewnością musi poczekać przez jakiś czas na swoją kolej :)
W Biedronce uzupełniłam niedobór soli :) Bardzo lubię zapachy tych powyższych, a promocja - 20% jeszcze bardziej podsyciła potrzebę - szkoda nie brać :)
Świece uwielbiam, szczególnie te w szkle, trzechwarstwowe - zero nudy! Każda warstwa pięknie pachnie, subtelnie zmieniając aromaty podczas palenia świecy - tym razem wybrałam Wanilię i Kwiat Śliwy. Zapachy boskie!
Znacie któregoś z moich ulubieńców?
A może już wypróbowaliście produkty, które ja dopiero kupiłam?
Podzielcie się swoimi wrażeniami i opiniami :)
Udanego weekendu :)
Mam nadzieje, że wspaniale Wam się odpoczywało w tak piękną i słoneczną pogodę. Niezależnie od tego, czy było to małe leniuchowanie czy aktywny wypoczynek, któremu pogoda sprzyjała, życzę abyście zrelaksowaliście się na potęgę także jutro :)
Po cudownym, aktywnym dniu znalazłam trocha czasu, aby pokazać Wam wrześniowych ulubieńców i drobne zakupy.
Zakupów dawnieńko już nie było, postanowiłam ostro zabrać się za zużywanie swoich " zapasów ", bo po gruntownych porządkach odkryłam, że tak naprawdę zajmuję się zbieractwem :) Powiedziałam stanowcze NIE i skutecznie unikałam kupowania kosmetyków, jestem z siebie zadowolona, ale przyznam, że bywało trudno :)
No to lecimy po kolei :)
Uubieńcy września, to zapach, po który najczęściej sięgałam, oraz produkty pielęgnacyjne do twarzy, które są dla mnie podstawą dobrego wyglądu i samopoczucia. Kolorówka u mnie wolno się zużywa, we wrześniu z tej kategorii niczego nowego nie nabyłam, więc nie będę się powtarzać :)
Jak już wspominałam, moja skóra ostatnie czasy jest bardzo kapryśna. Ze względu na jej fanaberie muszę stosować zarówno produkty mocno oczyszczające, matujące, jak również te mocno nawilżające i odżywcze. Oczyszczający żel EFFACLAR pomaga utrzymywać proces wydzielania sebum w ryzach, świetnie oczyszcza skórę, minimalizuje widoczność porów i zapobiega powstawaniu niedoskonałości, nie wysuszając ani nie podrażniając mojej skóry - został ulubieńcem od pierwszego użycia!
Krem Effaclar DUO [+] wieńczy dzieło po użyciu żelu. Dobrze nawilża i matuje skórę na kilka dobrych godzin. Jest lekki, świetnie wchłania się i nie pozostawia żadnej warstewki, co lubię. Jednak, gdy skóra stawała się wrażliwa, zdarzało mi się po jego aplikacji czuć lekkie pieczenie na skrzydełkach nosa, na brodzie i policzkach, czyli w miejscach szczególnie przesuszonych. Ale to zjawisko występowało bardzo rzadko, więc z przyjemnością zużywam go do końca. Za jakiś czas ponownie po niego sięgnę :)
Oczyszczanie skóry jest dla mnie podstawą, używam różnych peelingów, w zależności od potrzeb skóry. Peeling do twarzy z solą z Morza Martwego i olejkiem arganowym Lilla Mai jest porządnym ździerakiem, ale kryształki są małe, więc złuszczanie naskórka przebiega w sposób nieinwazyjny. Świetnie wygładza i zmiękcza skórę, a olejek arganowy ją nawilża, koi i regeneruje. Bardzo lubię i sięgałam we wrześniu po niego najczęściej.
Ekstrakt z Jagód Goji Sekret Piękna troszczy się o moją skórę podczas snu, bo właśnie na noc go ostatnimi czasy używam. Ma lekką, oleistą formułę, która rewelacyjnie się wchłania, nie natłuszcza, nie zapycha, ani nie klei skóry. Strasznie wydajny produkt! Używam od ponad miesiąca, a ubytek jest znikomy :) Kilka kropel wystarcza na całą twarz, szyję i dekolt. Skóra jest wyraźnie odżywiona, wygładzona, delikatna w dotyku, a przy regularnym stosowaniu, już po dwóch tygodniach, spłyca zmarszczki. Napiszę o nim wkrótce pełną recenzję :)
Wrzesień jakoś specjalnie pogodowo nie rozpieszczał, ulewne deszcze i chłód sprawiły, że pragnęłam otulać się ciepłymi aromatami. Woda perfumowania Diane od Diane Von Furstenberg, idealnie wpasowała się w te kryteria. Choć przyznam, że doceniłam zapach właśnie we wrześniu :) Wcześniej niechętnie po nią sięgałam, jest dosyć specyficzna, ma ciężki, korzenny aromat, dobrze sprawdzający się jako zapach na wieczór, do eleganckiej sukni. Przypomina mi nieco Chanel N°5, którego początkowo też nie polubiłam, ale gdy już " rozsmakowałam się " zużyłam do ostatniej kropli :) Dieane jest lżejsza, ale też nie każdej przypadnie do gustu. Wrzesień sprawił, że zrodziła się przyjaźń, choć i tak nie pojmę, dlaczego złuszczają się złote napisy z flakonu, przecież woda do tanich wcale nie należy, ale tak wygląda, i to po zużyciu dopiero 1/3 zawartości... Dodam, że nie noszę jej w torebce, stoi na półeczce z perfumami i ma kontakt z rękami jedynie podczas używania - nieładnie!
Na zakupy tych najważniejszych, niezbędnych produktów wybrałam się do nowej drogerii, otwartej w okolicy kilka miesięcy temu - Drogerii Koliber.
Do koszyczka wpadły tylko te produkty, po które przyszłam! O zgrozo! Chyba coś ze mną nie tak :)
Za to Wojtas zaszalał, jego zapasy stopniały, więc nie oszczędzał na uzupełnienie braków :)
Przyznam, że obsługa była bardzo miła, zero natrętnego " doradzania " i wmawiania na siłę, że to jest dobre, a tamto już mniej... tylko aby nabić kasę. Mogłam na spokojnie pooglądać wszystkie zastawione kosmetykami półki - asortyment mają fantastyczny, różność marek, głównie naszych, polskich, nie zabrakło też działów z dobrymi perfumami, kolorówką, a nawet produktami naturalnymi i tymi do aromaterapii. Spodobała mi się ta drogeria ;)
Joaśka już mi zbrzydła, spłukuje się z włosiątek w błyskawicznym tempie, postanowiłam wrócić do sprawdzonej Preference i ulubionego odcienia Stockholm, szkoda tylko, że promocji na nią nie było.
Garnier Color Sensation 111 Srebrny superjasny blond skusił mnie kolorem, na wzorniku też wyglądał obiecująco - wypróbuję i zobaczę, co z tego wyjdzie ;)
Oliwkowy płyn do higieny intymnej Ziaji wpadł do koszyczka całkiem przypadkowo. Nie planowałam w sumie, od kilku miesięcy stosuję produkty Lactacid i jestem z nich zadowolona, ale opakowanie z pompką, zawartość kwasu mlekowego i oleju mnie kupiły.
Peelingujace żele Joanny należą do moich ulubieńców, zazwyczaj kupowałam te malutkie, tym razem skusiłam się na wersję pełnowymiarową. Balsam z Algami morskimi bardzo pięknie pachniał, więc żel włożyłam do koszyczka bez wąchania i otwierania w sklepie. Zobaczymy jak się sprawdzi ten aromat w żelu :)
O istnieniu powyższych produktów nawet nie wiedziałam! Skórki są moim utrapieniem, mocno narastają na paznokcie, są naprawdę trudne do usuwania, więc na cotygodniowy manicure poświęcam sporo czasu. Poluję za Instant Cuticle Remover SH, ale na razie nie trafił mi się podczas zakupów, a tu patrzę, na półeczce stoi żel do usuwania skórek Cztery Pory Roku *-*
Co prawda nie w 15 ale w 60 sekund ma rozprawiać się ze skórkami, ale co tam, wypróbuję ;) Jestem bardzo ciekawa, czy u mnie się sprawdzi :) Przy okazji żel do usuwania skórek Delii wpadł do koszyczka.
Odżywka Dove to taki mój gratis do zakupów, było ich więcej, ale to Wojtasowi przypadły, ze względu na wyższość męskich kosmetyków w koszyczku :) Nigdy nie stosowałam kosmetyków do włosów Dove, nie mam pojęcia jak działają, może wypróbuję, choć z pewnością musi poczekać przez jakiś czas na swoją kolej :)
W Biedronce uzupełniłam niedobór soli :) Bardzo lubię zapachy tych powyższych, a promocja - 20% jeszcze bardziej podsyciła potrzebę - szkoda nie brać :)
Świece uwielbiam, szczególnie te w szkle, trzechwarstwowe - zero nudy! Każda warstwa pięknie pachnie, subtelnie zmieniając aromaty podczas palenia świecy - tym razem wybrałam Wanilię i Kwiat Śliwy. Zapachy boskie!
Znacie któregoś z moich ulubieńców?
A może już wypróbowaliście produkty, które ja dopiero kupiłam?
Podzielcie się swoimi wrażeniami i opiniami :)
Udanego weekendu :)
sobota, 22 grudnia 2012
Chwila relaksu - kąpiel w płatkach róży
Hej, hej Słoneczka :)
Przedświąteczny okres nie należy do najlepszych, owszem, przygotowania, poszukiwanie prezentów, magiczna atmosfera nadają przedsmaku nadchodzącym Świętom, ale jest to też czas ciężkiej pracy, przynajmniej u mnie, czas, kiedy daje swojemu ciału niezły wycisk, aby doprowadzić dom do idealnego stanu, no mniej więcej :) Generalne porządki, zakupy, gotowanie... Istny szał ciał!
Ale nie zapominam o przyjemnościach dla ciała, za ciężki wysiłek, wynagradzam go, i siebie też, miłymi rytuałami pielęgnacyjnymi, do których, między innymi, należy relaksująca kąpiel.
Uwielbiam poleżeć w wannie wypełnionej ciepłą wodą z dodatkiem czegoś bardzo miłego, przymykam oczy, i... słyszę jak dzieci biegają po całym mieszkaniu tworząc niezły chaos, ale już przyzwyczaiłam się, teraz to raczej cisza mnie rozprasza, a nawet straszy, bo jest to znak, że maluchy coś kombinują :)
Relaks w kąpieli, owity wspaniałym aromatem, zapewnia mi ostatnio Sól do kąpieli Kwitnąca Róża austriackiej firmy Styx Naturcosmetic, generalnym dystrybutorem której jest Aroma Derm Polska.
Opis producenta
Kwitnąca Róża – Sól z dodatkiem szlachetnego olejku posiada zmysłowy zapach.
Róża jest od wieków ceniona i uwielbiana, a olejek, z niej pozyskiwany, cudownie regeneruje skórę i koi zmysły.
Sól ta pielęgnuje ciało, działa także rozluźniająco i antydepresyjnie. Doskonale nawilża, zmiękcza i wygładza skórę pozostawiając przyjemny zapach. Kąpiel różana dostarcza niezapomnianych doznań aromaterapeutycznych i relaksujących.
Nie zaleca się stosować kobietom karmiącym piersią na dwie godziny przed karmieniem.
Opis
Opakowanie soli to przezroczysty, pękaty słoiczek, wykonany z półtwardego tworzywa, o pojemności 400 g, zakręcany aluminiowym korkiem. Dzięki przezroczystemu słoikowi doskonale widać zawartość, już od samego patrzenia na tą sól robi się miło.
Na słoiczku znajduje się śliczna etykieta, oczywiście z różanym akcentem, mieszcząca dane producenta, określoną pojemnością, terminem ważności, 6 miesięcy od momentu otwarcia, nazwę produktu oraz jego opis, w czterech językach, polskiego wśród nich nie ma, ale dystrybutor zadbał o wszystkie szczegóły, znajdziemy więc opis i sposób stosowania po polsku, zamieszczone są też dane dystrybutora.
Sól dodatkowo jest zabezpieczona aluminiowym wieczkiem, dla lepszej jej ochrony, a ja bardzo cenię kosmetyki z takim wieczkiem, ponieważ dają gwarancje świeżości i sterylności, zwłaszcza, jeśli kosmetyki te są dostępne w sklepach stacjonarnych, gdzie każdy może odkręcać, wąchać, a co gorsze, wkładać palce, by wypróbować konsystencje... brrr, skupisko bakterii, już o skróconym terminie przydatności i nie wspomnę, aż strach bierze. A gdy widzę wieczko, hermetycznie przymocowane, daje mi to pewność świeżości produktu i jego bezpieczności.
Skład strasznie prosty! Tak powinna wyglądać każda sól do kąpieli, pamiętacie tą z Biedronki?! Tutaj mamy sól morską, płatki róży i perfumy - cudnie!
Sól o kryształkach średniej wielkości, w delikatnym odcieniu beżu, z widocznymi, suszonymi płatkami róży.
Zapach jest niesamowicie czarujący, obłędny i całkowicie naturalny, sól intensywnie, pachnie różami, słodkawy zapach z nutą świeżości - już od samego wąchania jest przyjemnie.
Działanie niesamowicie skuteczne, wsypana do ciepłej wody sól uwalnia swój subtelny aromat wypełniając nim całą łazienkę, szybko rozpuszcza się, płatki pod wpływem ciepła stają się delikatnie miękkie.
Efekty równie wspaniałe, skóra po kąpieli jest odżywiona, wygładzona, otulona tym boskim zapachem - relaks dla ciała i także dla zmysłów.
Wydajność wysoka, jeśli będziemy dodawać zalecaną przez producenta porcje soli, czyli 4 łyżki stołowe na wannę wody.
Opinia
Jestem miłośniczką różanego aromatu, choć, przyznam, zawsze tak nie było, kiedyś, " w młodości ", na tyle zraziłam się " różanym " zapachem, który z różą nie miał nic wspólnego, jedynie nazwę, że na długi czas na samą myśl o różanych kosmetykach, robiło mi się słabo. Na szczęście, to zmieniło się, przestałam skreślać wszystko, co różane. Na szczęście! Bo inaczej nie poznała bym tak wspaniałego produktu, którym jest Sól do kąpieli Kwitnąca Róża.
Sól do kąpieli Kwitnąca Róża jest bardzo jakościowym i naturalnym produktem, co można zobaczyć i poczuć, skład jest idealny, no bo po co do soli dodawać mnóstwo zbędnych składników i chemii, jak wiele firm to czyni. Tutaj nie znajdziecie " dodatków " jedynie suszone płatki róży i aromat różany - naturalna sól o właściwościach leczniczych, nawilżających, relaksujących, bogata w minerały oraz mikroelementy połączona z kojącymi, relaksującymi właściwościami róży gwarantuje nie tylko relaks, ale i zapewnia dobroczynne działanie na cały organizm, dba o skórę, koi, relaksuje, odstresowuje, zapewnia komfort ciału i rozpieszcza zmysły.
Kryształki soli Kwitnąca Róża nie są zbyt wielkie, ani też małe, kształtne, dodane do wody szybko rozpuszczają się, wiec nie ma obaw, że usiądzie się na ostrą sól :) Płatki róż, wydawało by się że przeszkadzają, ale wcale tak nie jest, w wodzie miękną, stają się drobniutkie, nie zauważyłam też, aby przyklejały się do skóry, przed czym miałam też obawy, ale nawet jeśli by tak się działo, zawsze można spłukać ciało pod bieżącą wodą, w tym przypadku takowej konieczności nie ma.
Sól obłędnie pachnie, bardzo naturalnie, słodkawo, a zarazem świeżo, odpręża, koi, niweluje rozdrażnienia i sprawia, że wszystkie smutki odchodzą w niepamięć. Pod wpływem ciepłej wody zapach nasila się, ale nie jest natrętny, wypełnia tym cudownym aromatem całą łazienkę, doskonale perfumuje ciało, skóra pachnie jeszcze długo po kąpieli, prócz tego sól zmiękcza skórę, wygładza ją, odświeża na długo.
Sól nie wysusza skóry, wręcz odwrotnie, nawilża i rozjaśnia, sprawia, że staje się aksamitna i gładka, zapewnia uczucie komfortu.
Sól do kąpieli Kwitnąca Róża stała się moją wielka faworytką, uwielbiam kąpiele z solą, ale ta sól, nie tylko uprzyjemnia kąpiel, ale także ma właściwości lecznicze, niweluje podrażnienia skórne i suchość, a zapach działa niczym prawdziwy afrodyzjak! Cudowna!
Cena - 34,10 zł / 400 g
Ocena - 5/5
Podsumowanie
Jeśli poszukujecie wspaniałego produktu do relaksu w kąpieli, to Sól do kąpieli Kwitnąca Róża będzie idealnym wyborem, jest tak cudowna, że nawet osoby nie lubiące soli kąpielowej, z pewnością do niej przekonają się - nie przesusza skóry, idealnie ją zmiękcza, nawilża, wygładza i delikatnie napina, nie powoduje uczucia ściągnięcia, koi i relaksuje, pobudza zmysły, subtelnie perfumuje skórę. Wielką jej zaletą jest również wydajność - wystarcza naprawdę na bardzo długo!
Sól idealna? Zdecydowanie tak!
Kąpiel w płatkach róż sprawi, że poczujecie się prawdziwą królową :)
Sól, jak i wiele innych wspaniałych naturalnych produktów austriackiej firmy Styx Naturcosmetic do użytku domowego, a także dla salonów, kupicie na stronie dystrybutora Aroma Derm - klik w banerek:
Czy znacie kosmetyki Styx i Aroma Derm?
Lubicie sole kąpielowe?
Jak tam przygotowania świąteczne???
Ja w końcu skończyłam robić generalne porządki, dom lśni i pachnie, choineczka ubrana, teraz tylko pichcenie - gotowanie, pieczenie, smażenie... i można świętować, no i w końcu wyśpię się :)
Buziaki Kochane :)
Przedświąteczny okres nie należy do najlepszych, owszem, przygotowania, poszukiwanie prezentów, magiczna atmosfera nadają przedsmaku nadchodzącym Świętom, ale jest to też czas ciężkiej pracy, przynajmniej u mnie, czas, kiedy daje swojemu ciału niezły wycisk, aby doprowadzić dom do idealnego stanu, no mniej więcej :) Generalne porządki, zakupy, gotowanie... Istny szał ciał!
Ale nie zapominam o przyjemnościach dla ciała, za ciężki wysiłek, wynagradzam go, i siebie też, miłymi rytuałami pielęgnacyjnymi, do których, między innymi, należy relaksująca kąpiel.
Uwielbiam poleżeć w wannie wypełnionej ciepłą wodą z dodatkiem czegoś bardzo miłego, przymykam oczy, i... słyszę jak dzieci biegają po całym mieszkaniu tworząc niezły chaos, ale już przyzwyczaiłam się, teraz to raczej cisza mnie rozprasza, a nawet straszy, bo jest to znak, że maluchy coś kombinują :)
Relaks w kąpieli, owity wspaniałym aromatem, zapewnia mi ostatnio Sól do kąpieli Kwitnąca Róża austriackiej firmy Styx Naturcosmetic, generalnym dystrybutorem której jest Aroma Derm Polska.
Opis producenta
Kwitnąca Róża – Sól z dodatkiem szlachetnego olejku posiada zmysłowy zapach.
Róża jest od wieków ceniona i uwielbiana, a olejek, z niej pozyskiwany, cudownie regeneruje skórę i koi zmysły.
Sól ta pielęgnuje ciało, działa także rozluźniająco i antydepresyjnie. Doskonale nawilża, zmiękcza i wygładza skórę pozostawiając przyjemny zapach. Kąpiel różana dostarcza niezapomnianych doznań aromaterapeutycznych i relaksujących.
Nie zaleca się stosować kobietom karmiącym piersią na dwie godziny przed karmieniem.
Opis
Opakowanie soli to przezroczysty, pękaty słoiczek, wykonany z półtwardego tworzywa, o pojemności 400 g, zakręcany aluminiowym korkiem. Dzięki przezroczystemu słoikowi doskonale widać zawartość, już od samego patrzenia na tą sól robi się miło.
Na słoiczku znajduje się śliczna etykieta, oczywiście z różanym akcentem, mieszcząca dane producenta, określoną pojemnością, terminem ważności, 6 miesięcy od momentu otwarcia, nazwę produktu oraz jego opis, w czterech językach, polskiego wśród nich nie ma, ale dystrybutor zadbał o wszystkie szczegóły, znajdziemy więc opis i sposób stosowania po polsku, zamieszczone są też dane dystrybutora.
Sól dodatkowo jest zabezpieczona aluminiowym wieczkiem, dla lepszej jej ochrony, a ja bardzo cenię kosmetyki z takim wieczkiem, ponieważ dają gwarancje świeżości i sterylności, zwłaszcza, jeśli kosmetyki te są dostępne w sklepach stacjonarnych, gdzie każdy może odkręcać, wąchać, a co gorsze, wkładać palce, by wypróbować konsystencje... brrr, skupisko bakterii, już o skróconym terminie przydatności i nie wspomnę, aż strach bierze. A gdy widzę wieczko, hermetycznie przymocowane, daje mi to pewność świeżości produktu i jego bezpieczności.
Skład strasznie prosty! Tak powinna wyglądać każda sól do kąpieli, pamiętacie tą z Biedronki?! Tutaj mamy sól morską, płatki róży i perfumy - cudnie!
Sól o kryształkach średniej wielkości, w delikatnym odcieniu beżu, z widocznymi, suszonymi płatkami róży.
Zapach jest niesamowicie czarujący, obłędny i całkowicie naturalny, sól intensywnie, pachnie różami, słodkawy zapach z nutą świeżości - już od samego wąchania jest przyjemnie.
Działanie niesamowicie skuteczne, wsypana do ciepłej wody sól uwalnia swój subtelny aromat wypełniając nim całą łazienkę, szybko rozpuszcza się, płatki pod wpływem ciepła stają się delikatnie miękkie.
Efekty równie wspaniałe, skóra po kąpieli jest odżywiona, wygładzona, otulona tym boskim zapachem - relaks dla ciała i także dla zmysłów.
Wydajność wysoka, jeśli będziemy dodawać zalecaną przez producenta porcje soli, czyli 4 łyżki stołowe na wannę wody.
Opinia
Jestem miłośniczką różanego aromatu, choć, przyznam, zawsze tak nie było, kiedyś, " w młodości ", na tyle zraziłam się " różanym " zapachem, który z różą nie miał nic wspólnego, jedynie nazwę, że na długi czas na samą myśl o różanych kosmetykach, robiło mi się słabo. Na szczęście, to zmieniło się, przestałam skreślać wszystko, co różane. Na szczęście! Bo inaczej nie poznała bym tak wspaniałego produktu, którym jest Sól do kąpieli Kwitnąca Róża.
Sól do kąpieli Kwitnąca Róża jest bardzo jakościowym i naturalnym produktem, co można zobaczyć i poczuć, skład jest idealny, no bo po co do soli dodawać mnóstwo zbędnych składników i chemii, jak wiele firm to czyni. Tutaj nie znajdziecie " dodatków " jedynie suszone płatki róży i aromat różany - naturalna sól o właściwościach leczniczych, nawilżających, relaksujących, bogata w minerały oraz mikroelementy połączona z kojącymi, relaksującymi właściwościami róży gwarantuje nie tylko relaks, ale i zapewnia dobroczynne działanie na cały organizm, dba o skórę, koi, relaksuje, odstresowuje, zapewnia komfort ciału i rozpieszcza zmysły.
Kryształki soli Kwitnąca Róża nie są zbyt wielkie, ani też małe, kształtne, dodane do wody szybko rozpuszczają się, wiec nie ma obaw, że usiądzie się na ostrą sól :) Płatki róż, wydawało by się że przeszkadzają, ale wcale tak nie jest, w wodzie miękną, stają się drobniutkie, nie zauważyłam też, aby przyklejały się do skóry, przed czym miałam też obawy, ale nawet jeśli by tak się działo, zawsze można spłukać ciało pod bieżącą wodą, w tym przypadku takowej konieczności nie ma.
Sól obłędnie pachnie, bardzo naturalnie, słodkawo, a zarazem świeżo, odpręża, koi, niweluje rozdrażnienia i sprawia, że wszystkie smutki odchodzą w niepamięć. Pod wpływem ciepłej wody zapach nasila się, ale nie jest natrętny, wypełnia tym cudownym aromatem całą łazienkę, doskonale perfumuje ciało, skóra pachnie jeszcze długo po kąpieli, prócz tego sól zmiękcza skórę, wygładza ją, odświeża na długo.
Sól nie wysusza skóry, wręcz odwrotnie, nawilża i rozjaśnia, sprawia, że staje się aksamitna i gładka, zapewnia uczucie komfortu.
Sól do kąpieli Kwitnąca Róża stała się moją wielka faworytką, uwielbiam kąpiele z solą, ale ta sól, nie tylko uprzyjemnia kąpiel, ale także ma właściwości lecznicze, niweluje podrażnienia skórne i suchość, a zapach działa niczym prawdziwy afrodyzjak! Cudowna!
Cena - 34,10 zł / 400 g
Ocena - 5/5
Podsumowanie
Jeśli poszukujecie wspaniałego produktu do relaksu w kąpieli, to Sól do kąpieli Kwitnąca Róża będzie idealnym wyborem, jest tak cudowna, że nawet osoby nie lubiące soli kąpielowej, z pewnością do niej przekonają się - nie przesusza skóry, idealnie ją zmiękcza, nawilża, wygładza i delikatnie napina, nie powoduje uczucia ściągnięcia, koi i relaksuje, pobudza zmysły, subtelnie perfumuje skórę. Wielką jej zaletą jest również wydajność - wystarcza naprawdę na bardzo długo!
Sól idealna? Zdecydowanie tak!
Kąpiel w płatkach róż sprawi, że poczujecie się prawdziwą królową :)
Sól, jak i wiele innych wspaniałych naturalnych produktów austriackiej firmy Styx Naturcosmetic do użytku domowego, a także dla salonów, kupicie na stronie dystrybutora Aroma Derm - klik w banerek:
Czy znacie kosmetyki Styx i Aroma Derm?
Lubicie sole kąpielowe?
Jak tam przygotowania świąteczne???
Ja w końcu skończyłam robić generalne porządki, dom lśni i pachnie, choineczka ubrana, teraz tylko pichcenie - gotowanie, pieczenie, smażenie... i można świętować, no i w końcu wyśpię się :)
Buziaki Kochane :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

