Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubiency. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubiency. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca ♥

Witajcie Słoneczka :)
Wpierw informacja dla tych, którzy czekają na wyniki Testowania kosmetyków Apis - Kochane bardzo Was przepraszamy za opóźnienie, ale wyników dziś nie będzie, Pani Karolina jest obecnie na urlopie, dostęp do internetu ma bardzo, ale to bardzo ograniczony, czego nie spodziewała się, postara się przejrzeć Wasze zgłoszenia i podesłać mi listę wybranych testerek najszybciej, jak tylko będzie to możliwe - uzbrójcie się w cierpliwość i nie miejcie nam za złe - złośliwość losu :)
A teraz przechodzimy do tematu :)
Lipiec był dla mnie wspaniałym miesiącem, w sumie to uwielbiam lato, promienie słoneczne i wysokie temperatury nie sprawiają mi żadnego problemu, jestem strasznym zmarzluchem więc rozkoszuję się upałami w najlepsze, dla mnie schłodzenie ciała jest o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze, niżeli jego rozgrzewanie - zimny prysznic, mrożone napoje, kosmetyki z lodówki, orzeźwiające zapachy...
Czas przedstawić Wam moich ulubieńców, które towarzyszyły mi w lipcu zapewniając komfort, przyjemność i orzeźwienie, oczywiście nie tylko one, ale wielu innych już pokazywałam wcześniej więc nie chcę się powtarzać i Was zanudzać ;)

W lipcu, jak widzicie, prócz małego wyjątku, królowały " wielkogabarytowe " kosmetyki - pielęgnacja ciała, twarzy i włosów u mnie są zawsze na pierwszym miejscu, przy upałach często odpuszczałam sobie robienie makijażu, tusz do rzęs, cienie do powiek i błyszczyki do ust - to moje niezbędniki, natomiast podkłady, róże, a nawet pudry - odstawiłam całkowicie, skóra miała wakacje :)

Lekkie jak mgiełka, przyjemnie pachnące i cudownie rozświetlające serum Bee Pure Bee Yes sprawdza się u mnie fantastycznie, cudowny prezent sprawiła mi Siouxie, moja skóra go uwielbia, błyskawicznie wchłania się i absolutnie nie obciąża skóry, dodaje jej promienności i troszczy się o dobry wygląd, w subtelny sposób ukrywając to, co jest do ukrycia ;)
Napiszę o nim wkrótce, ponieważ uważam, że zasługuje na osobną recenzję :)

Krem z filtrem to podstawa w letniej pielęgnacji, SPF 50 używam jedynie podczas opalania się lub gdy wiem, że będę musiała przez dłuższy czas przebywać w ostrym słońcu, na co dzień wystarczają niższe filtry, krem ochronny SPF 30 APIS`a idealnie wpisuje się w potrzeby mojej skóry, to jeden z nielicznych kremów ochronnych, który nie natłuszcza, ani też nie powoduje nadmiernego wydzielania sebum przez moją mieszaną skórę - skutecznie chroni, nawet przy ostrym słońcu, dobrze i długotrwale nawilża, pięknie pachnie... Wkrótce będzie pełna recenzja :)

Bez toniku ani rusz, ostatnimi czasy powróciłam do regularnego stosowania toników, płyny micelarne to jednak nie to samo, widzę pozytywne zmiany na skórze, Facial Toner Yasumi jest przeznaczony do każdego rodzaju cery, mojej mieszanej pomaga w zachowaniu dobrego wyglądu poprzez minimalizowanie porów, stają się mniej widoczne, a więc i skóra wydaje się gładsza, piękniejsza, bardziej jednolita... dodatkowo świetnie pachnie, uwielbiam jego zapach!, dobrze tonizuje i odświeża skórę, zawiera betainę, algi Laminaria Hyperborea, glicerynę, puder perłowy, sól morską, alantoinę, D - pantenol i kwas mlekowy - już go pożegnałam..., smuteczek, za kilka dni w denku go zobaczycie.

Moje nowe zamiłowanie, Matujący płyn micelarny BeBeauty jest jeszcze lepszy od wersji nawilżającej - ma bardzo przyjemny, świeży zapach, dobrze oczyszcza skórę z makijażu, sebum oraz innych zanieczyszczeń, odświeża, nie klei skóry, delikatnie matuje, nie wysusza ani nie podrażnia, nieraz czytałam, że szczypię w oczy, u siebie tego zjawiska nie zaobserwowałam, ale nie mam wrażliwych, więc może dlatego. Bardzo go polubiłam, świetny i tani.

Cielesne rozkosze - tak, to zestaw Balea Brazil Mango - mgiełka do ciała i żel pod prysznic - obydwa produkty już były recenzowane, więc możecie o nich więcej poczytać - nazwy podlinkowane.
Brazil Mango to bezkonkurencyjny zapach lata - soczysty, świeży, owocowy, rozkoszny... żel doskonale oczyszcza skórę i dobrze ją odświeża, zapach ulotny, jak to w żelach Balei, ale mgiełka pozwala przez dłuższą chwilę cieszyć się tym aromatem, nie klei skóry, ale ją nawilża, używana wprost z lodówki zapewnia moc orzeźwienia, ukojenia i ochłody rozgrzanej słońcem skórze :)

Gdy moja skóra pierwszy kontakt ze słońcem ma już za sobą, gdy jest już dobrze muśnięta słońcem, wysokie filtry odstawiam na bok, natomiast ich miejsce zastępują te o niższym faktorze - ulubieńcem lipca bezkonkurencyjnie jest mleczko Jenipapo L`Occitane au Brésil - link do recenzji w nazwie, pokonał nawet mojego ulubionego Piz Buin`a :) To bardzo lekkie, przyjemne w zapachu mleczko, które dobrze chroni skórę, nie wymagając częstej aplikacji, poprzez co zyskuje na wydajności, nie obciąża ani nie klei jej, ale wygładza i uelastycznia, atomizer ułatwia stosowanie - bezpieczne opalanie to podstawa dobrego samopoczucia.

I ostatnia już ulubienica - odżywka Kadzidłowa Sekret Piękna - link w nazwie, która skutecznie dba o piękno moich włosów, pielęgnując, odżywiając i delikatnie nabłyszczając je, radzi sobie z ujarzmieniem i wygładzeniem nawet mocno poplątanych i szorstkich, po umyciu szamponem, włosów, w kilka chwil przywraca im świetny wygląd i kondycję, nie obciążając, ale nadając objętości i lekkości fryzurze.

I tak właśnie prezentuje się moja lipcowa gromadka ulubieńców - znacie któryś z tych kosmetyków?
Lubicie, stosujecie, co o nich sądzicie?
Czy podzielacie moje zdanie, czy macie odmienne zdanie na ich temat?
Udanego i pogodnego weekendu Wam życzę :)
                                                                                          

środa, 2 lipca 2014

Ulubieńcy czerwca i wyniki Joico Pink Vanilla

Witajcie Słoneczka :)
Czerwiec pożegnany, więc czas na ulubieńcowe podsumowanie - jesteście ciekawe które kosmetyki towarzyszyły mi najczęściej w ubiegłym miesiącu?
Zapraszam do przeglądania :)

Nie mam ich wiele, w kolorówce niemal nic się nie zmieniło, nadal sięgam po produkty, które lubię, ale nie chcę by powtarzały się, więc nie zamieszczam okazów które już w ulubieńcach gościły w poprzednich miesiącach.
Jeśli chodzi o pielęgnację ciała... było dużo fajnych, różnorodnych produktów, ale pokażę je w denku, ponieważ już się pożegnaliśmy, nie będę więc wracać do tego " co było ".
Zrecenzowane kosmetyki są podlinkowane, więc jeśli któryś z nich Was szczególnie zainteresuje, klikać!

Rosalia Olej z Róży Mosqueta Bio to produkt, do którego co jakiś czas wracam, to już druga buteleczka, uwielbiam go i stosuję niemal na wszystko - idealnie pielęgnuje skórę twarzy, używam głównie na noc lub mieszam z kremami, które stosuję, dba o moje dłonie i paznokcie, te ostatnie doprowadzają mnie do szału, jeszcze tak kruchych, łamliwych paznokci nie miałam nigdy, wcieram więc każdego wieczoru kilka kropelek w płytki i skórki, nieco nawet podrosły :) Podczas pedicure też niezastąpiony i punktowo, stosowany na przesuszone miejsca, działa rewelacyjnie, a przy tym jest szalenie wydajny!

Woda toaletowa L`Eau Odyssey Carlo Bossi najczęściej ze wszystkich zapachów uprzyjemniała mi czerwcowe dni i wieczory, zapach jest nadzwyczajnie lekki, romantyczny, dziewczęcy... świeży, a zarazem otulający - idealnie sprawdzał się na każdą pogodę, która, jak same wiecie, była nieco poplątana :) Nigdy nie słyszałam o tej firmie, ale przyznam, że po zapoznaniu się z tą wodą odkryłam, że trwałość i zapach niczym nie ustępują drogim, markowym perfumom.

Maski stosuję regularnie, dzięki nim moja skóra odzyskuje piękny wygląd już w kilka chwil, zmieniam jedynie je co jakiś czas, w czerwcu królowała Biosiarczkowa maska oczyszczająco-wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu Balneokosmetyki - to już moje drugie opakowanie, ale z pewnością nie ostatnie, dla mojej mieszanej skóry, zwłaszcza w okresie wzmożonego przetłuszczania się i niezbyt dobrego wyglądu, jest wręcz niezastąpiona, glinki też świetnie działają, ale tu glinka ( biała ) jest połączona z korą wierzby, wodą siarczkową i borowiną, po jej użyciu skóra odzyskuje świeżość, gładkość i jednolity koloryt, aby nie powiedzieć, że wygląda jak u nastolatki :) Piękny zapach uprzyjemnia używanie.

W czerwcu zdecydowanie postawiłam na matowienie skóry, po okresie nadwrażliwości wróciła do swojego poprzedniego stanu, przetłuszczenie skutecznie ujarzmia Sébium MAT Kremowy żel matujący Biodermy, który natychmiastowo działa i zapewnia mi komfort oraz przedłuża żywotność makijażu, ponieważ nie spływa wraz z sebum, na kilka dobrych godzin - połysk pod kontrolą!

Na kości policzkowe powrócił Purpurowy róż do policzków Zao który odsunął nieco Frat Boy`a na dalszy plan, ale z pewnością nie na długo, bo go uwielbiam!

Do upiększenia i pielęgnacji ust służyła w czerwcu Nawilżająca pomadka - błyszczyk 2 w 1 Care Celii - odcień intensywnego różu dodaje makijażowi wyrazistości, oczy lekko podkreślałam, natomiast usta w tej piękności zdecydowanie dominowały, uwielbiam ją!

Tusz do rzęs Lumene Sensitive Touch początkowo mnie nieco rozczarował, zbyt rzadka konsystencja i duża szczoteczka nie ułatwiały makijażu oczu, ale po tygodniu stosowania tusz nieco zgęstniał, szczoteczką nauczyłam się manewrować i wszystko odwróciło się o 180 stopni :) Pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy, oferując im głęboką czerń, ale o niej napiszę więcej, za jakiś czas... bo jest warta uwagi.

I to by było na tyle z ulubieńcami :)
Znacie któryś z tych produktów?
Który kosmetyk najbardziej Was zainteresował?

Dziękuję wszystkim za udział w rozdaniu, w którym do wygrania było limitowane masło do ciała Pink Vanilla marki Joico
Szkoda ze nagroda tylko jedna, ale z pewnością to nie ostatni konkurs, już za niedługo będzie kolejna super niespodzianka rodem z Bliskiego Wschodu :)
A masełko wygrywa...

Gratuluję serdecznie!!!
Proszę o podesłanie danych adresowych na mój mail :)

Miłego wieczoru Wam wszystkim życzę :*