Witajcie Słoneczka :)
Wiem, że dzień Zakochanych już dawno za nami, ale czy na miłość musi być święto? Pewnie że nie! Nie obawiajmy się okazywać jej na co dzień, nie oszczędzajmy ciepłych słów z serca płynących, nie żałujmy czułości dla naszych ukochanych... Celebrujmy każdą chwilę, wspólnie spędzoną, rozsmakujmy się w każdej czynności, razem zrobionej i nie zapominajmy, że o miłość trzeba dbać i pielęgnować ją, a będzie płonąc przez długie, długie lata ♥
Na miłość każdy dzień jest idealny, tak samo jak i na recenzję lutowego ShinyBox`a, o przepięknej nazwie THE GIFT OF LOVE i o uroczej, iście miłosnej szacie, która cieszy oko oraz... robi smaka na słodycze ♥
ShinyBox głosi: "Zrób sobie prezent na Walentynki! Zamów wyjątkowy zestaw przepełniony miłością, radością oraz fantastycznymi kosmetykami dobranymi specjalnie dla Twoich potrzeb!"
Jak się ma ten Dar Miłości do rzeczywistości? Czy faktycznie pudełko zawierało kosmetyki dopasowane do moich, indywidualnych potrzeb?
Wiem, że nie jedną zawartość tych Miłosnych pudełek widzieliście, nie jedno zdanie na ich temat przeczytaliście... Ja uraczę Was dziś minirecenzjami, bowiem sporo czasu upłynęło od naszego " pierwszego spotkania " :) Chętnie powiem co nieco na ich temat - jest miłość, " chemia" czy... nic?
FM GROUP Żel pod prysznic SPA SENSES - Żel pod prysznic delikatnie myje i pielęgnuje ciało. Specjalna formuła kosmetyku sprawia, że skóra staje się nawilżona i dobrze odżywiona, a zawarta w nim prowitamina B5 działa łagodząco.
Piękny zapach żelu pobudza zmysły i utrzymuje się na skórze przez długi czas. Kosmetyk dostępny jest w kilku wersjach zapachowych do wyboru: werbena, brzoskwinia, kwiat wiśni, wanilia i paczula.
Cena - 20 zł / 250 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
To chyba jedna z najbardziej kontrowersyjnych pozycji tego pudełka :) Po ujawnieniu info iż w pudełkach można znaleźć jeden z kosmetyków TBS, z nowej linii Smoky Poppy, lub Żel pod prysznic SPA SENSES FM Group, wszyscy, a przynajmniej większość, gorączkowo rozpakowywała swoje pudełka w nadziei ujrzenia czarnej szaty z czerwonym makiem...
Powiem szczerze, że nigdy " nie podglądam " zawartości ani nie czytam jej spisu, mam taką zasadę. Dlatego też o tym całym zamieszaniu dowiedziałam się po otrzymaniu pudełka i żel FM mnie bardzo zadowolił. Dlaczego?
Nie znam zupełnie tej firmy, na odmianę od TBS, nigdy nie próbowałam ich kosmetyków ani innych produktów. Żel ma ładną buteleczkę - minimalistyczna szata, przezroczyste tworzywo, aluminiowy koreczek... Tak właśnie kojarzą mi się profesjonalne produkty SPA!
Mi trafiła się werbena, której zapach uwielbiam, i wiecie co? Ten żel pacnie obłędnie, i do złudzenia naturalnie ( choć skład nieco studzi rozbujane emocje ), i wcale nie gorzej od werbenowego L`Occitane, który kosztuje dwa razy tyle :)
Żel świetnie spełnia swoją podstawową rolę, czyli dobrze myje,odświeża, orzeźwia ciało i umysł też, dodatkowo go rozpieszczając pięknym aromatem. Nie podrażnia i nie wysusza skóry, ale długo na niej nie pachnie...
Ciekawa jestem Kwiatu Wiśni ( miałyście?) - uwielbiam ten zapach od zawsze!
BANIA AGAFII Maska Do Włosów Drożdżowa - Maska do włosów drożdżowa to wspaniały sposób na przyśpieszenie wzrostu włosów.
Drożdże piwne to naturalne źródło białka, witamin i mikroelementów, które przenikają w strukturę włosa, wzmacniając je i przyspieszając wzrost. Olej z kiełków pszenicy posiada działanie regeneracyjne i przeciwdziałające wypadaniu. Sok z brzozy to znany ludowy środek na wzmocnienie cebulek włosowych.
Dzięki zawartości olejów z zimnego tłoczenia maska ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku.
Cena - 13 zł / 300 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
O tej masce już " chodzą legendy "... Z tego co czytałam na innych blogach i w internetach, wynikało, że jest niczym panaceum na piękne, gęste, mocne i długie włosy - która z nas nie chciałaby takich mieć? No właśnie. Ja osobiście z naturalnymi kosmetykami do włosów mam różnie - jedne służą, inne nie, zazwyczaj jest ta druga opcja.
Drożdżowa maska już po pierwszym użyciu zaoferowała moim włosom miękkość, gładkość, ładny połysk i podatność na układanie. Włosy po jej użyciu dało się łatwo rozczesać, choć nie tak błyskawicznie, jak to bywa w przypadku masek i odżywek salonowych czy drogeryjnych. Tym nie mniej... sukces! Skład ma fenomenalny, całkowicie naturalny!
Maska ma zbyt lekką, jak na maskę, półpłynną konsystencję, przypomina bardziej porządną odżywkę niżeli maskę. Ale nie traci przez to na wydajności, niewiele jej potrzebuję na swoje długie włosy, więc nie przeszkadza mi to. Warto aplikować małymi porcjami, bo przy większej ilości ześlizguje się z włosów, a marnować kosmetyków nie lubimy - prawda?
Zapach polubiłam, wbrew pozorom ( i nazwie ) pachnie przepięknie, nieco słodko, miodowo-mlecznie - o tak jakoś ;) Na włosach aromat utrzymuje się przez dłuższy czas, choć ta akurat kwestia jest zależna od wielu czynników zewnętrznych :) Bardzo fajna!
YASUMI STEM CELLS EXPRESS SHAKER MASK - Ekspresowa maska shakerowa z komórkami macierzystymi z jabłoni szwajcarskiej przeznaczona do każdego rodzaju cery.
Komórki macierzyste z jabłoni szwajcarskiej chronią ludzkie komórki macierzyste i odbudowują zniszczoną z wiekiem strukturę skóry. Regenerują, liftingują, zwalczają oznaki i opóźniają proces starzenia się komórek skóry, pozostawiając młodzieńczy wygląd i witalność.
Sorbitol intensywnie nawilża skórę, wiąże wodę na powierzchni naskórka i ogranicza jej parowanie, podnosząc poziom nawilżenia. Wygładza drobne zmarszczki, a także zapobiega wiotczeniu skóry.
Cena - 20 zł / zestaw ( produkt pełnowymiarowy ).
No cóż mogę rzec... Czyż ta maseczka Yasumi nie wygląda mega apetycznie? Przypomina mus z zielonego jabłuszka i uwierzcie mi, pacnie tak samo kusząco! Ale przejdźmy do walorów kosmetycznych.
Z taką formą maski spotkałam się pierwszy raz. I nie chodzi tu tylko o " podanie ", wraz z shakerem, co jest świetnym pomysłem, aczkolwiek nie koniecznym. Maskę równie dobrze można byłoby przygotować w zwyczajnej głębokiej miseczce, wtedy może nie powstałyby grudki - widocznie słabo ją shakowałam :) Ale sama maseczka ma przyjemną, niespotykaną dotąd konsystencję... kisielu :) Takiego gęstego, cieplutkiego, cudownie pachnącego słodkimi jabłuszkami kisielu - uwierzcie, że nakładanie jej na skórę, to czysta przyjemność!
Z opisu przygotowania wynikało, że chcąc zaaplikować ją na twarz, szyję i dekolt muszę rozrobić całą zawartość saszetki. Postępując zgodnie z instruktażem przygotowałam ją, ale w trakcie nanoszenia na skórę okazało się, że końca nie widać, a raczej dna, dna shakera nie widać :)
Tak naprawdę maska jest bardzo wydajna, z pewnością wystarczyłoby mi jej na 4 takie aplikacje!!! Mąż nie chciał, a więc kombinowałam - (na)maskowałam niemal całe ciało :) Na szczęście bardzo łatwo spłukuje się i cudownie działa.
Maseczka fajnie wygładza, delikatnie rozjaśnia skórę i nadaje jej promienności oraz miękkości. Niweluje nadmiar sebum, zwęża pory ( piszę tu o twarzy :) ) nie ściąga, wręcz odwrotnie, czułam niesamowity komfort i delikatność skóry, jakby po zabiegu nawilżającym. Bardzo mi się spodobała, bardzo!
A shaker przyda się do przygotowania innych maseczek, zwłaszcza glinkowych, ma podziałki na 60 i 100 ml, fajna sprawa :)
SYIS Serum kolagenowe do paznokci - Serum kolagenowe do paznokci na bazie kolagenu, olejku z drzewa herbacianego i hydrolizowanej keratyny. Preparat zalecany jest szczególnie do pielęgnacji paznokci mających tendencję do żółknięcia, łamliwych, skłonnych do pękania, zniszczonych.
Serum wspaniale nawilża również skórki wokół paznokci i przyspiesza ich regenerację. Serum ponadto przyspiesza wzrost paznokci.
Efektem stosowania serum jest: Zdrowa, gładka i odżywiona płytka paznokciowa. Skórki wokół paznokci są dobrze nawilżone, odżywione, miękkie i łatwo poddają się wszelkim zabiegom.
Cena - 35 zł / 10 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Na to serum kolagenowe pokładałam wielkie nadzieje. Zimą moje paznokcie, i tak cieszące się " złą kondycją " stały się jeszcze bardziej podatne na uszkodzenia, złamania, rozdwajanie... Z kolei skórki wokół paznokci są twarde i mocno narastające na płytki - co za ironia losu, czy nie mogłoby być odwrotnie ja się pytam?
Serum stosuję regularnie od ponad dwóch tygodni, raz dziennie aplikuję kroplę na paznokieć, rozprowadzam i pozostawiam do wchłonięcia, nie wmasowuję, jak radzi producent. Jest bardzo gęste, a więc nie spływa, zapach dosyć specyficzny, ale nie jest zły :)
Efekty tej kuracji zauważyłam już po kilku dniach. Skórki stały się bardziej miękkie, delikatniejsze i mniej widoczne. Co ważne, odsuwanie ich już nie wiąże się z przykrą i bolącą czynnością ( nawet po namoczeniu czy oliwieni było trudno je usunąć ).
Podoba mi się opakowanie tego serum. Dzięki ciemnemu szkłu z pewnością na dłużej zachowa swoje walory, a lekko wygięta pipeta pomaga wydostawać produkt nawet z samego dna. Jego koniec już blisko... ech!
Po dwóch tygodniach urosły mi paznokcie... na kilka milimetrów od czubków palców!!! Możecie się śmiać, ale ze względu na kruchość płytek, obcinałam je bardzo, bardzo króciutko. Paznokcie nie są twarde, ale wyraźnie uelastycznione - nie łamią się przy byle " okazji " ani nie pękają, jak to u mnie ostatnio bywało. Świetny produkt!
CRÈME BAR Krem pod oczy Visage Parfait - Krem jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry wokół oczu. Cera w okolicy oczu jest najcieńsza, a jej grubość wynosi ok. 0,5 mm. Ze względu na swoją bardzo delikatną strukturę, to miejsce jest najbardziej narażone na efekty zmęczenia, niewłaściwej pielęgnacji oraz szybko zdradza oznaki starzenia się skóry.
Jak działa krem pod oczy Visage Parfait:
• poprawia elastyczność, napięcie i jędrność skóry wokół oczu,
• redukuje "worki" i cienie pod oczami, a także poprawia koloryt - skóra nabiera blasku i świeżości,
• skutecznie i długotrwale nawilża skórę okolic podoczodołowych oraz powiek zapobiegając ich nadmiernemu przesuszeniu,
• stanowi ochronę przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych takich jak: zmienność temperatur, wiatr, mróz
• koi i łagodzi podrażnienia.
Cena - 69 zł / 15 ml
Choć słoiczek wygląda jak próbka, zawiera aż 15 ml kosmetyku, w kremach do okolic oczu ta pojemność zazwyczaj jest pełnowymiarowa ;) Produktów Creme Bar nigdy nie stosowałam, choć o nich czytałam. Ucieszyłam się, że trafił mi się właśnie krem pod oczy, bardzo sobie cenię skutecznie działające kosmetyki do tego delikatnego miejsca :)
Konsystencja kremu jest wręcz wymarzona - nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam lekkie, nieklejące, a jednocześnie skutecznie działające, skoncentrowane formuły kremów pod oczy.
Zapach kremu jest bardzo delikatny, ale w subtelny sposób uprzyjemnia stosowanie.
Po aplikacji krem wnika w skórę błyskawicznie, natychmiastowo ją zmiękcza, delikatnie napina, wygładza. O piorunujących efektach nie będę pisać, bo dwa tygodnie, to zdecydowanie za mało na ich ujrzenie.
Nie wiem dlaczego, ale od kilku dni czuję lekkie szczypanie podczas wklepywania tego kremu, wcześniej nic takiego nie miało miejsca... Mam nadzieje, że nie dojdzie do nietolerancji go przez skórę. Ale o tym opowiem przy denku, a może w notce o ulubieńcach - kto wie :)
Biały Jeleń BIOomega Mydło naturalne z lukrecją i hibiskusem - Hipoalergiczne mydło Biały Jeleń BIOomega zawiera ekologiczne, certyfikowane oleje oraz bogate w olejki eteryczne ekstrakty z korzenia lukrecji i kwiatów hibiskusa, które wpływają pozytywnie na kondycję skóry, poprawiając jej elastyczność i działając przeciwzapalnie.
Kwasy tłuszczowe Omega-6, Omega-3 witaminy, naturalny chlorofil, minerały i inne substancje aktywne pochodzące z sześciu olejów roślinnych sprawiają, że skóra jest kompleksowo i naturalnie chroniona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Polecane dla osób ze skórą suchą, wymagającą odżywienia i szczególnej pielęgnacji.
Cena - 6 zł / 85 g ( produkt pełnowymiarowy ).
Muszę przyznać Kochani, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego mydła. Jeśli jesteście fankami naturalnych, aromatycznych mydeł w kostce, musicie go wypróbować!
Nie liczyłam na wiele, ale już od samego zapachu mydła BIOomega z lukrecją i hibiskusem zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Nie wiem z czym konkretnie porównać ten zapach, ale pamiętam go z dzieciństwa :) Nooooo, wywołuje takie pozytywne, miłe skojarzenie, przywołując wspomnienia z beztroskich czasów...
Skład mydło ma rzeczywiście fantastyczny. Delikatnie pieni się, doskonale oczyszcza i odświeża skórę. Nie powoduje podrażnień, nie wysusza, nie ściąga - po użyciu go balsamu do ciała mogłabym nie stosować, mogłabym... :)
Jest bardzo wydajne, powoli się zmydla i mogłabym rzec, że jest idealne, ale... Czasem trafiają się w moim mydełku takie malutkie, ostre drobinki, jak piasek - drapią skórę, auc! Nie jest to mydło peelingujące! Mimo to - uwielbiam!
No i oczywiście nie zabrakło bonów zniżkowych na zakup kosmetyków oraz próbasków. Tym razem są to próbki nowych maseł Farmony - Pinacolada pachnie cudownie, ale to właśnie Cosmo porwało moje zmysły ostatecznie! Gęsta konsystencja., piękny zapach i fajne nawilżenie sprawiły, że poczułam chęć wypróbowania pełnowymiarowych maseł, zwłaszcza Cosmo :)
Podsumowując...
O tak, jest miłość! Płynie ona wprost z pięknego pudełka ShinyBox, sprawiając, że moja skóra, włosy i paznokcie są zadbane i dopieszczone.
Cudowne produkty, z których jestem zadowolona, jak na razie, w 100% - mimo drobnych mankamentów :)
A już na dniach...
... rusza wysyłka marcowego pudełka!!!
Podarujcie sobie wyjątkowy prezent i odkryjcie esencje kobiecości ukrytą w drapieżnym pudełku ShinyBox GIRL ON FIRE!!!
Ilość pudełek jest ograniczona, więc nie czekajcie Kochane, zamawiajcie - klik
Co sądzicie o zawartości lutowego pudełka?
Które kosmetyki najbardziej wzbudziły Waszą ciekawość?
Co chcielibyście wypróbować?
Który kosmetyk polubiliście najbardziej?
Miłego wieczoru :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bania Agafii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bania Agafii. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 marca 2015
THE GIFT OF LOVE - ShinyBox luty 2015 w minirecenzjach :)
środa, 10 grudnia 2014
ShinyBox Towar Pierwsza Klasa - listopadowe pudełko w minirecenzjach
Witajcie Słoneczka :)
Już jutro rusza wysyłka grudniowych pudełek ShinyBox, w tym miesiącu nadzwyczajnie szybko, więc najwyższy czas opisać listopadowe pudełko, które skrupulatnie testowałam :)
Czasu dużo nie upłynęło od jego otrzymania, ale zdecydowanie wystarczająco, by wstępnie zapoznać się z produktami, które zawierał, oraz wyrobić o nich pierwsze czy też ostateczne, zdanie. Jesteście ciekawe co o tym wszystkim myślę?
Zacznę od wyglądu całości, czyli opakowania - przyznam szczerze, że szaty pudełka bardzo mi się podobają, zostało ono świetnie skomponowane kolorystycznie - miłe dla oka, przyjemne, stylowe.
Szatę graficzna w dużej mierze zawdzięczamy niezwykłej współpracy ShinyBox`a ze sklepem internetowym Pewex.pl. W wyniku tej współpracy listopadowa edycja otrzymała też ciekawą nazwę - Towar Pierwsza Klasa :) Podoba mi się.
Motywem przewodnim listopadowego pudełka jest nie tylko nostalgia za " starymi, dobrymi czasami " ale, przede wszystkim, jesienna pielęgnacja. Wedle marki zawiera ono wspaniałe kosmetyki, mające za zadanie przygotować naszą skórę na nadejście zimy :) Dzięki zawartości listopadowego pudełka, w sposób należyty mamy zadbać o regenerację i odżywienie skóry...
Czy aby na pewno? Zobaczymy!
NU Pielęgnujący zmywacz do paznokci w chusteczkach - to pierwszy tego typu kosmetyk, który dba o zdrowy wygląd paznokci, delikatnie natłuszcza płytkę paznokcia, pozostawiając przy tym przyjemny zapach. Produkt ten pozwala od razu nałożyć nowy lakier.
Chusteczki nailnu są hypoalergiczne, ekologiczne, wygodne i wydajne. Doskonale nadają się do użycia zawsze i wszędzie, z uwagi na wygodną formę podania w pachnącej chusteczce.
Cena - 19 zł opakowanie 10 szt ( produkt pełnowymiarowy ).
Pierwszy produkt, zmywacz w chusteczkach NU, kojarzy mi się z... latem :) Tak Kochani, ten produkt przywołuje mi na myśl wakacje i pakowanie kosmetyczki na to " przedsięwzięcie " :) Oszczędzając każdy centymetr walizki i każdy gram jej wagi - chusteczki są świetną alternatywa tradycyjnego zmywacza. Ale kosztowną, nie ukrywam - coś za coś.
W sumie zimą można zabrać je na narty czy w podróż w rodzinne strony, do bliskich, na święta... po co zabierać całą buteleczkę zmywacza za 5 zł :)
Co do " pierwszego tego typu kosmetyku "... poznałam wcześniej Jelid, które były nam dane w ShinyBox`ie nie tak dawno temu - w zeszłym miesiącu :) A więc NU innowacją nie są, zaskoczenia brak, zamiar i pomysł świetne. Porównując wygląd oraz działanie, zmywacz w chusteczkach NU jest najzwyczajniej lepszy.
Po pierwsze opakowanie - różnica kolosalna, jest piękne, stylowe, minimalistyczne... nie wstyd go wyjmować ze swojej kosmetyczki, w razie czego :)
Po drugie sama chusteczka - duża ( większa od mojej dłoni ), doskonale nasączona, świetnie radzi sobie z usunięciem dwóch warstw mocno czerwonego lakieru z dziesięciu paznokci średniej długości! Nie wysusza, delikatnie natłuszcza ( i pielęgnuje ) płytki oraz skórki.
Zapach mi osobiście nie podoba się - jest mdły, drażniący, niezbyt przyjemny, ale to moje zdanie, każda ma inny gust...
BANIA AGAFII Balsam do włosów odżywczo - regeneracyjny - oparty jest na organicznych olejach, bogatych w mikroelementy i witaminy, nadaje się idealnie do intensywnej regeneracji suchych i osłabionych włosów. Nawilża i przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność.
Olej szarłatu ( amarantu) - zawiera skwalen (naturalna ochrona włosów) , sprzyja nasyceniu komórek tlenem, Olej z nasion żurawiny - intensywnie nawilża włosy.
Organiczne oleje pierwiosnka i żeń-szenia - bogate w mikroelementy i kwasy organiczne, odżywiają skórę głowy.
Olej miodunki plamistej – zawiera flawonoidy, alantoinę i składniki mineralne, sprzyja wzrostowi włosów.
Olej z orzechów cedrowych - zapobiega łamliwości i wypadaniu włosów.
Olej lnu syberyjskiego – bogaty w witaminy E i A, kwasami tłuszczowe Omega-3, intensywnie odżywia i regeneruje uszkodzoną strukturę włosów.
Balsamy zawierają 100% naturalnych składników.
Cena - 6 zł / 100 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Balsam odżywczo-regeneracyjny jest doskonałą propozycją pielęgnacyjną na nadchodzą zimę, tyle że... na mnie on zupełnie nie działa :(
Konsystencję, jak na balsam, ma świetną, ani za gęsty, ani za rzadki, w sam raz. Dobrze rozprowadza się po włosach, nie skapuje, nie ocieka, bardzo fajnie pachnie, ma krótki czas działania - 2-3 minuty. Balsam jest szalenie wydajny. Koniec.
Balsam nie robi z moimi włosami nic, po spłukaniu są szorstkie, puszyste, nieujarzmione, poplątane... Nie mogę ich rozczesać bez użycia olejku, a więc efektów " po " jeszcze nie zobaczyłam, i raczej nie zobaczę, bo wyrywam włosy podczas opornego i żmudnego rozczesywania, w końcu rezygnuję i nakładam olejek, by oszczędzić sobie nerwów i zachować więcej włosów na głowie :)
Nie dla mnie...
JOKO Baza pod cienie - jej bezparabenowa formuła o neutralnym kolorze i delikatnej, kremowej konsystencji gwarantuje trwałość makijażu oka.
Zawiera kompleks witamin A, E i F, oraz naturalny olej z krokosza barwierskiego, które skutecznie wygładzają, przeciwdziałają starzeniu się skóry i wyrównują koloryt.
Skóra jest chroniona przed promieniowaniem UV i szybciej się regeneruje. Produkt zapewnia intensywny, głębszy kolor oraz eliminuje efekt zbierania się nadmiaru pigmentów w załamaniach powiek.
Cena - 23 zł / 5 g ( produkt pełnowymiarowy )
Baza pod cienie jakoś mi z zimową pielęgnacją nie kojarzy się zupełnie... No ale jakby nie było, stosujemy ją o każdej porze roku :) Cóż mogę rzec o tym produkcie. Podoba mi się opakowanie, choć jest dosyć małe i nie pozwala na większe manewry palcem ( nie mogę ułożyć go tak, by nie zagarnąć bazy pod paznokieć, czego nie cierpię ) ale pędzelkiem jest ok.
Kolorystyka fajna, ładnie wyrównuje koloryt skóry, wygładza powiekę, należnie przygotowując ją do aplikacji cieni.
Konsystencja początkowo twarda, zwarta, baza jest naprawdę trudna do nabierania, jednak po kilku użyciach ( gdy już przebijemy się przez szklistą warstwę ) jest przyjemna, delikatna i gładka jak masełko. Fajnie rozprowadza się po skórze, bez naciągania jej.
Jeśli chodzi o efekty - jest całkiem fajna, rzeczywiście ładnie podbija kolor cieni i przedłuża ich trwałość - zdecydowanie spełnia obietnice producenta, nie wiem jak z przedłużaniem młodości, ale z trwałością makijażu - jest dobrze :)
MARIZA Peeling do ust - to kosmetyk bogaty w odżywcze oleje roślinne peeling, zapewnia ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Peeling do ust delikatnie złuszcza martwy naskórek, pozostawiając usta gładkie i miękkie.
Składniki aktywne to cukier trzcinowy, olejek ze słodkich migdałów, olejek kokosowy, olejek awokado i witamina E.
Cena - 10 zł / 10 ml ( produkt pełnowymiarowy )
O tak, tu już jesteśmy w temacie jesienno-zimowej pielęgnacji. Peeling do ust świetnie służy ustom podatnym na przesuszenia, pomaga zadbać o ich dobry stan i zapobiega powstawaniu suchych skórek. Peeling jest doskonale skomponowany, skład ma fajny, bez dwóch zdań!
Konsystencja peelingu nie jest zbita, z łatwością nabiera się i dobrze rozprowadza się po ustach. Kryształki cukru są drobne, a więc skrupulatnie złuszczają martwy naskórek nie wyrządzając krzywdy delikatnej skórze ust. Przyjemność!
Dodatkową ekstazę, podczas subtelnego i skutecznego " masowania ", zapewnia wspaniały, naturalny zapach i smak peelingu - jest moc! Pomarańczowa moc! Czuć nie tylko słodycz pomarańczy, ale również eteryczną, lekko cierpkawą gorycz skórki - coś pięknego!
Wiem, wielu z Was, ja w sumie też, uważa, że peeling do ust jest zbędnym gadżetem. Owszem, zawsze stosowałam szczoteczkę i miodek, cukier z sokiem, albo fusy z kawy, ale... gdy peeling kosztuje kilka złotych, jest mega smakowity, mega pachnący i świetnie działający... nawet nie chce się szczoteczki brać do rąk. A miodek i tak zlizuję szybciej niż należy :)
Pomarańczowy peeling Marizy sprawia, że moje usta stają się miękkie, gładziutkie, delikatnie napięte, nawilżone, odżywione, odporne na przesuszenia, podrażnienia, pękanie... Wystarczy na bardzo długo, mimo iż sięgam po niego często - jest bardzo wydajny!
Mój ulubieniec z tego pudełka ♥
ORGANIQUE Złoty peeling cukrowy z linii Eternal Gold - to wyjątkowy peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek.
Po użyciu peelingu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. Produkt ten pochodzi z ekskluzywnej linii Eternal Gold.
Peeling należy nałożyć na skórę i masować wilgotnymi dłońmi, a następnie spłukać prysznicem.
Cena - 68 zł / 200 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Peeling Organique w tym pudełku również bardzo mnie ucieszył, zarówno ze względu na temat przewodni, jak i na chęć wypróbowania, która siedziała we mnie od dłuższego czasu. Uwielbiam zapach kosmetyków z linii Eternal Gold, ale peelingu jeszcze nie miałam okazji poznać.
Zapach jest świetny, taki jak w pozostałych kosmetykach tej linii, nie zawiodłam się :) Peeling ma delikatną, kremową konsystencję z dużą ilością średniej wielkości kryształków cukru i drobnego, złotego pyłu - który widać pod światło.
Z łatwością wydobywa się z opakowania, z przyjemnością aplikuje się na skórę, świetnie rozprowadza się, w subtelny sposób masując ciało. Piękny zapach uprzyjemnia stosowanie peelingu, zmieniając oczyszczanie skóry ze zwykłej czynności w prawdziwy rytuał rozkoszy. I w tym właśnie tkwi sekret peelingu Eternal Gold, nie tylko świetnie działa, ma naturalny skład, ale również świetny zapach, który podczas pielęgnacji ciała rozpieszcza nasze zmysły!
Po użyciu peelingu skóra jest wygładzona, miękka, delikatna w dotyku, doskonale oczyszczona, nawilżona, odżywiona, zadbana, delikatnie ujędrniona. Szkoda że złote drobinki się spłukują...
Peeling nie natłuszcza mocno skóry, nie klei, ani nie obciąża jej, zostawia delikatną, ochronną warstewkę, która na długo zapewnia uczucie komfortu i chroni skórę.
Chyba nie muszę mówić, że po użyciu tego peelingu, nakładanie balsamu/mleczka/masła... jest całkowicie zbędne :)
Wydajność wysoka, co, przy jego cenie, uważam za wielki plus - przyjemność na długo.
Uwielbiam ♥
APC Cienie do powiek w kulkach - to atrakcyjną formą cieni do makijażu oczu. Są bardzo łatwe w aplikacji, można je nakładać na powiekę opuszkiem palca, aplika torem lub pędzelkiem. Łatwo się rozprowadzają i dobrze trzymają na powiece.
Za ich pomocą w wygodny i łatwy sposób wykonamy całodzienny makijaż oka. Można ich też używać do rozświetlenia części powieki lub kącika oka. Doskonała przyczepność cieni i pozwoli na wykonanie atrakcyjnego całodziennego makijażu nawet bez większej wprawy.
Cena - 65 zł / 5 szt ( produkt pełnowymiarowy )
Te kulaski są przeurocze! Nigdy wcześniej nie spotkałam się z kosmetykami tej marki, ale powiem Wam, że ich cieniami do powiek w kulkach jestem zauroczona! Można uznać, że nadają się " do przygotowania skóry na zimę " :) Przydadzą się do robienia makijażu na święta, jak i na sylwestrową imprezę, a w sumie na każdą okazję i bez - dobre :)
Kuleczki zostały bardzo starannie wykonane, są drobne, mają jednakową formę i wielkość. Kolorystycznie bardzo mi odpowiadają - to odcienie, które będą idealną propozycją dla każdego typu urody. Perłowa poświata nie jest tandetna, cienie cudownie rozświetlają oczy, a także... kości policzkowe :)
Nie podoba mi się ich opakowanie, wieżyczka nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ dostanie się do cieni po środku wieżyczki - jest kłopotliwe. Pojemniczki też mogłyby być głębsze - kuleczki sięgają prawie samej góry, a więc zdarza się, że wypadają przy niefortunnym ułożeniu pędzelka.
Aplikacja jest nadzwyczajnie prosta i bezproblemowa - cienie z łatwością nabierają się na pędzel czy też palec. Nie trzeba długo miziać, wystarczy kilka lekkich ruchów i nakładamy. Dobrze przywierają do skóry, nie obsypują się, nie rolują, nie zbierają się w załamaniach, nie migrują po całej twarzy czy okolicy oczu, nie ścierają się.
Po pierwszej aplikacji, bez bazy, byłam zaskoczona, że dotrwały do końca dnia, na moich tłustych powiekach, w nienaruszonym stanie! Baza ładnie podbija ich kolor, stają się intensywniejsze.
Jasne odcienie, szczególnie te różowe, nałożone pod łukiem brwiowym i w wewnętrznym kąciku - pięknie rozświetlają oko. Użyte na kości policzkowe, do wykończenia makijażu, nadają twarzy świeżości i promienności.
Cena w sklepie firmowym, to 10 zł mniej, a więc za 55 zł otrzymujemy fajny i uniwersalny produkt - brawo dla marki!
Polubiłam ♥
Jako Ambasadorka ShinyBox, wraz z pudełeczkiem, otrzymałam " gadżety " od sklepu internetowego Pewex.pl - towar pierwszej klasy i to prosto " spod lady " :) Gadżetami okazały się wysokiej jakości produkty - koszulka ( nawet w moim rozmiarze! ) oraz torba ekologiczna z zabawnymi, retro nadrukami.
Koszulka jest bardzo przyjemna w dotyku i wygodna w noszeniu. Fason idealnie dopasowany do ciała, nie krępujący ruchów. Każdy szew, każdy element - porządnie wykonany i dopasowany. Gęstość materiału jest bardzo porządna, nie jest jak sito - tylko wysokiej jakości bawełna.
Po praniu ( tak, już zdążyłam sprawdzić :) ) nie zmienia swojej formy, kształtu, intensywności barw nadruku - solidna robota! Pierwsza klasa :)
Torba ekologiczna, niby nic dziwnego, taka jak całe mnóstwo innych... A jednak nie, wyróżnia się jednym bardzo znaczącym szczegółem - kieszenią z zamkiem! Zazwyczaj nigdy nie wkładam portfela czy pieniędzy do torb ekologicznych, bowiem grozi to ich straceniem. Nieuczciwe osobniki też z łatwością mogą pozbawić nas kilkadziesiąt czy kilkaset złotówek lekką ręką :) A tu myk, portfel/pieniążki " pod zamek ", torbę na ramię, pod pachę i na zakupy :)
W sklepie Pewex.pl każda/każdy znajdzie coś dla siebie, dla swoich bliskich, dla swoich pociech, dla domu... Dla urody, do poczytania, posłuchania i dla przyjemności :) Warto zajrzeć :)
Pudełka ShinyBox Towar Pierwsza Klasa niestety już zostały wyprzedane ( co mnie wcale nie dziwi :) ) ale możecie zamówić świąteczna edycja pudełka ShinyBox „Powiedz STOP nietrafionym prezentom” - KLIK
Jak Wam się podoba zawartość listopadowego pudełka?
Które z tych kosmetyków zostały Waszymi ulubieńcami?
Czy już zamówiliście grudniowego box`a?
Bardzo jestem ciekawa jego zawartości :)
Już jutro rusza wysyłka grudniowych pudełek ShinyBox, w tym miesiącu nadzwyczajnie szybko, więc najwyższy czas opisać listopadowe pudełko, które skrupulatnie testowałam :)
Czasu dużo nie upłynęło od jego otrzymania, ale zdecydowanie wystarczająco, by wstępnie zapoznać się z produktami, które zawierał, oraz wyrobić o nich pierwsze czy też ostateczne, zdanie. Jesteście ciekawe co o tym wszystkim myślę?
Zacznę od wyglądu całości, czyli opakowania - przyznam szczerze, że szaty pudełka bardzo mi się podobają, zostało ono świetnie skomponowane kolorystycznie - miłe dla oka, przyjemne, stylowe.
Szatę graficzna w dużej mierze zawdzięczamy niezwykłej współpracy ShinyBox`a ze sklepem internetowym Pewex.pl. W wyniku tej współpracy listopadowa edycja otrzymała też ciekawą nazwę - Towar Pierwsza Klasa :) Podoba mi się.
Motywem przewodnim listopadowego pudełka jest nie tylko nostalgia za " starymi, dobrymi czasami " ale, przede wszystkim, jesienna pielęgnacja. Wedle marki zawiera ono wspaniałe kosmetyki, mające za zadanie przygotować naszą skórę na nadejście zimy :) Dzięki zawartości listopadowego pudełka, w sposób należyty mamy zadbać o regenerację i odżywienie skóry...
Czy aby na pewno? Zobaczymy!
NU Pielęgnujący zmywacz do paznokci w chusteczkach - to pierwszy tego typu kosmetyk, który dba o zdrowy wygląd paznokci, delikatnie natłuszcza płytkę paznokcia, pozostawiając przy tym przyjemny zapach. Produkt ten pozwala od razu nałożyć nowy lakier.
Chusteczki nailnu są hypoalergiczne, ekologiczne, wygodne i wydajne. Doskonale nadają się do użycia zawsze i wszędzie, z uwagi na wygodną formę podania w pachnącej chusteczce.
Cena - 19 zł opakowanie 10 szt ( produkt pełnowymiarowy ).
Pierwszy produkt, zmywacz w chusteczkach NU, kojarzy mi się z... latem :) Tak Kochani, ten produkt przywołuje mi na myśl wakacje i pakowanie kosmetyczki na to " przedsięwzięcie " :) Oszczędzając każdy centymetr walizki i każdy gram jej wagi - chusteczki są świetną alternatywa tradycyjnego zmywacza. Ale kosztowną, nie ukrywam - coś za coś.
W sumie zimą można zabrać je na narty czy w podróż w rodzinne strony, do bliskich, na święta... po co zabierać całą buteleczkę zmywacza za 5 zł :)
Co do " pierwszego tego typu kosmetyku "... poznałam wcześniej Jelid, które były nam dane w ShinyBox`ie nie tak dawno temu - w zeszłym miesiącu :) A więc NU innowacją nie są, zaskoczenia brak, zamiar i pomysł świetne. Porównując wygląd oraz działanie, zmywacz w chusteczkach NU jest najzwyczajniej lepszy.
Po pierwsze opakowanie - różnica kolosalna, jest piękne, stylowe, minimalistyczne... nie wstyd go wyjmować ze swojej kosmetyczki, w razie czego :)
Po drugie sama chusteczka - duża ( większa od mojej dłoni ), doskonale nasączona, świetnie radzi sobie z usunięciem dwóch warstw mocno czerwonego lakieru z dziesięciu paznokci średniej długości! Nie wysusza, delikatnie natłuszcza ( i pielęgnuje ) płytki oraz skórki.
Zapach mi osobiście nie podoba się - jest mdły, drażniący, niezbyt przyjemny, ale to moje zdanie, każda ma inny gust...
BANIA AGAFII Balsam do włosów odżywczo - regeneracyjny - oparty jest na organicznych olejach, bogatych w mikroelementy i witaminy, nadaje się idealnie do intensywnej regeneracji suchych i osłabionych włosów. Nawilża i przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność.
Olej szarłatu ( amarantu) - zawiera skwalen (naturalna ochrona włosów) , sprzyja nasyceniu komórek tlenem, Olej z nasion żurawiny - intensywnie nawilża włosy.
Organiczne oleje pierwiosnka i żeń-szenia - bogate w mikroelementy i kwasy organiczne, odżywiają skórę głowy.
Olej miodunki plamistej – zawiera flawonoidy, alantoinę i składniki mineralne, sprzyja wzrostowi włosów.
Olej z orzechów cedrowych - zapobiega łamliwości i wypadaniu włosów.
Olej lnu syberyjskiego – bogaty w witaminy E i A, kwasami tłuszczowe Omega-3, intensywnie odżywia i regeneruje uszkodzoną strukturę włosów.
Balsamy zawierają 100% naturalnych składników.
Cena - 6 zł / 100 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Balsam odżywczo-regeneracyjny jest doskonałą propozycją pielęgnacyjną na nadchodzą zimę, tyle że... na mnie on zupełnie nie działa :(
Konsystencję, jak na balsam, ma świetną, ani za gęsty, ani za rzadki, w sam raz. Dobrze rozprowadza się po włosach, nie skapuje, nie ocieka, bardzo fajnie pachnie, ma krótki czas działania - 2-3 minuty. Balsam jest szalenie wydajny. Koniec.
Balsam nie robi z moimi włosami nic, po spłukaniu są szorstkie, puszyste, nieujarzmione, poplątane... Nie mogę ich rozczesać bez użycia olejku, a więc efektów " po " jeszcze nie zobaczyłam, i raczej nie zobaczę, bo wyrywam włosy podczas opornego i żmudnego rozczesywania, w końcu rezygnuję i nakładam olejek, by oszczędzić sobie nerwów i zachować więcej włosów na głowie :)
Nie dla mnie...
JOKO Baza pod cienie - jej bezparabenowa formuła o neutralnym kolorze i delikatnej, kremowej konsystencji gwarantuje trwałość makijażu oka.
Zawiera kompleks witamin A, E i F, oraz naturalny olej z krokosza barwierskiego, które skutecznie wygładzają, przeciwdziałają starzeniu się skóry i wyrównują koloryt.
Skóra jest chroniona przed promieniowaniem UV i szybciej się regeneruje. Produkt zapewnia intensywny, głębszy kolor oraz eliminuje efekt zbierania się nadmiaru pigmentów w załamaniach powiek.
Cena - 23 zł / 5 g ( produkt pełnowymiarowy )
Baza pod cienie jakoś mi z zimową pielęgnacją nie kojarzy się zupełnie... No ale jakby nie było, stosujemy ją o każdej porze roku :) Cóż mogę rzec o tym produkcie. Podoba mi się opakowanie, choć jest dosyć małe i nie pozwala na większe manewry palcem ( nie mogę ułożyć go tak, by nie zagarnąć bazy pod paznokieć, czego nie cierpię ) ale pędzelkiem jest ok.
Kolorystyka fajna, ładnie wyrównuje koloryt skóry, wygładza powiekę, należnie przygotowując ją do aplikacji cieni.
Konsystencja początkowo twarda, zwarta, baza jest naprawdę trudna do nabierania, jednak po kilku użyciach ( gdy już przebijemy się przez szklistą warstwę ) jest przyjemna, delikatna i gładka jak masełko. Fajnie rozprowadza się po skórze, bez naciągania jej.
Jeśli chodzi o efekty - jest całkiem fajna, rzeczywiście ładnie podbija kolor cieni i przedłuża ich trwałość - zdecydowanie spełnia obietnice producenta, nie wiem jak z przedłużaniem młodości, ale z trwałością makijażu - jest dobrze :)
MARIZA Peeling do ust - to kosmetyk bogaty w odżywcze oleje roślinne peeling, zapewnia ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Peeling do ust delikatnie złuszcza martwy naskórek, pozostawiając usta gładkie i miękkie.
Składniki aktywne to cukier trzcinowy, olejek ze słodkich migdałów, olejek kokosowy, olejek awokado i witamina E.
Cena - 10 zł / 10 ml ( produkt pełnowymiarowy )
O tak, tu już jesteśmy w temacie jesienno-zimowej pielęgnacji. Peeling do ust świetnie służy ustom podatnym na przesuszenia, pomaga zadbać o ich dobry stan i zapobiega powstawaniu suchych skórek. Peeling jest doskonale skomponowany, skład ma fajny, bez dwóch zdań!
Konsystencja peelingu nie jest zbita, z łatwością nabiera się i dobrze rozprowadza się po ustach. Kryształki cukru są drobne, a więc skrupulatnie złuszczają martwy naskórek nie wyrządzając krzywdy delikatnej skórze ust. Przyjemność!
Dodatkową ekstazę, podczas subtelnego i skutecznego " masowania ", zapewnia wspaniały, naturalny zapach i smak peelingu - jest moc! Pomarańczowa moc! Czuć nie tylko słodycz pomarańczy, ale również eteryczną, lekko cierpkawą gorycz skórki - coś pięknego!
Wiem, wielu z Was, ja w sumie też, uważa, że peeling do ust jest zbędnym gadżetem. Owszem, zawsze stosowałam szczoteczkę i miodek, cukier z sokiem, albo fusy z kawy, ale... gdy peeling kosztuje kilka złotych, jest mega smakowity, mega pachnący i świetnie działający... nawet nie chce się szczoteczki brać do rąk. A miodek i tak zlizuję szybciej niż należy :)
Pomarańczowy peeling Marizy sprawia, że moje usta stają się miękkie, gładziutkie, delikatnie napięte, nawilżone, odżywione, odporne na przesuszenia, podrażnienia, pękanie... Wystarczy na bardzo długo, mimo iż sięgam po niego często - jest bardzo wydajny!
Mój ulubieniec z tego pudełka ♥
ORGANIQUE Złoty peeling cukrowy z linii Eternal Gold - to wyjątkowy peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek.
Po użyciu peelingu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. Produkt ten pochodzi z ekskluzywnej linii Eternal Gold.
Peeling należy nałożyć na skórę i masować wilgotnymi dłońmi, a następnie spłukać prysznicem.
Cena - 68 zł / 200 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Peeling Organique w tym pudełku również bardzo mnie ucieszył, zarówno ze względu na temat przewodni, jak i na chęć wypróbowania, która siedziała we mnie od dłuższego czasu. Uwielbiam zapach kosmetyków z linii Eternal Gold, ale peelingu jeszcze nie miałam okazji poznać.
Zapach jest świetny, taki jak w pozostałych kosmetykach tej linii, nie zawiodłam się :) Peeling ma delikatną, kremową konsystencję z dużą ilością średniej wielkości kryształków cukru i drobnego, złotego pyłu - który widać pod światło.
Z łatwością wydobywa się z opakowania, z przyjemnością aplikuje się na skórę, świetnie rozprowadza się, w subtelny sposób masując ciało. Piękny zapach uprzyjemnia stosowanie peelingu, zmieniając oczyszczanie skóry ze zwykłej czynności w prawdziwy rytuał rozkoszy. I w tym właśnie tkwi sekret peelingu Eternal Gold, nie tylko świetnie działa, ma naturalny skład, ale również świetny zapach, który podczas pielęgnacji ciała rozpieszcza nasze zmysły!
Po użyciu peelingu skóra jest wygładzona, miękka, delikatna w dotyku, doskonale oczyszczona, nawilżona, odżywiona, zadbana, delikatnie ujędrniona. Szkoda że złote drobinki się spłukują...
Peeling nie natłuszcza mocno skóry, nie klei, ani nie obciąża jej, zostawia delikatną, ochronną warstewkę, która na długo zapewnia uczucie komfortu i chroni skórę.
Chyba nie muszę mówić, że po użyciu tego peelingu, nakładanie balsamu/mleczka/masła... jest całkowicie zbędne :)
Wydajność wysoka, co, przy jego cenie, uważam za wielki plus - przyjemność na długo.
Uwielbiam ♥
APC Cienie do powiek w kulkach - to atrakcyjną formą cieni do makijażu oczu. Są bardzo łatwe w aplikacji, można je nakładać na powiekę opuszkiem palca, aplika torem lub pędzelkiem. Łatwo się rozprowadzają i dobrze trzymają na powiece.
Za ich pomocą w wygodny i łatwy sposób wykonamy całodzienny makijaż oka. Można ich też używać do rozświetlenia części powieki lub kącika oka. Doskonała przyczepność cieni i pozwoli na wykonanie atrakcyjnego całodziennego makijażu nawet bez większej wprawy.
Cena - 65 zł / 5 szt ( produkt pełnowymiarowy )
Te kulaski są przeurocze! Nigdy wcześniej nie spotkałam się z kosmetykami tej marki, ale powiem Wam, że ich cieniami do powiek w kulkach jestem zauroczona! Można uznać, że nadają się " do przygotowania skóry na zimę " :) Przydadzą się do robienia makijażu na święta, jak i na sylwestrową imprezę, a w sumie na każdą okazję i bez - dobre :)
Kuleczki zostały bardzo starannie wykonane, są drobne, mają jednakową formę i wielkość. Kolorystycznie bardzo mi odpowiadają - to odcienie, które będą idealną propozycją dla każdego typu urody. Perłowa poświata nie jest tandetna, cienie cudownie rozświetlają oczy, a także... kości policzkowe :)
Nie podoba mi się ich opakowanie, wieżyczka nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ dostanie się do cieni po środku wieżyczki - jest kłopotliwe. Pojemniczki też mogłyby być głębsze - kuleczki sięgają prawie samej góry, a więc zdarza się, że wypadają przy niefortunnym ułożeniu pędzelka.
Aplikacja jest nadzwyczajnie prosta i bezproblemowa - cienie z łatwością nabierają się na pędzel czy też palec. Nie trzeba długo miziać, wystarczy kilka lekkich ruchów i nakładamy. Dobrze przywierają do skóry, nie obsypują się, nie rolują, nie zbierają się w załamaniach, nie migrują po całej twarzy czy okolicy oczu, nie ścierają się.
Po pierwszej aplikacji, bez bazy, byłam zaskoczona, że dotrwały do końca dnia, na moich tłustych powiekach, w nienaruszonym stanie! Baza ładnie podbija ich kolor, stają się intensywniejsze.
Jasne odcienie, szczególnie te różowe, nałożone pod łukiem brwiowym i w wewnętrznym kąciku - pięknie rozświetlają oko. Użyte na kości policzkowe, do wykończenia makijażu, nadają twarzy świeżości i promienności.
Cena w sklepie firmowym, to 10 zł mniej, a więc za 55 zł otrzymujemy fajny i uniwersalny produkt - brawo dla marki!
Polubiłam ♥
Koszulka jest bardzo przyjemna w dotyku i wygodna w noszeniu. Fason idealnie dopasowany do ciała, nie krępujący ruchów. Każdy szew, każdy element - porządnie wykonany i dopasowany. Gęstość materiału jest bardzo porządna, nie jest jak sito - tylko wysokiej jakości bawełna.
Po praniu ( tak, już zdążyłam sprawdzić :) ) nie zmienia swojej formy, kształtu, intensywności barw nadruku - solidna robota! Pierwsza klasa :)
Torba ekologiczna, niby nic dziwnego, taka jak całe mnóstwo innych... A jednak nie, wyróżnia się jednym bardzo znaczącym szczegółem - kieszenią z zamkiem! Zazwyczaj nigdy nie wkładam portfela czy pieniędzy do torb ekologicznych, bowiem grozi to ich straceniem. Nieuczciwe osobniki też z łatwością mogą pozbawić nas kilkadziesiąt czy kilkaset złotówek lekką ręką :) A tu myk, portfel/pieniążki " pod zamek ", torbę na ramię, pod pachę i na zakupy :)
W sklepie Pewex.pl każda/każdy znajdzie coś dla siebie, dla swoich bliskich, dla swoich pociech, dla domu... Dla urody, do poczytania, posłuchania i dla przyjemności :) Warto zajrzeć :)
Pudełka ShinyBox Towar Pierwsza Klasa niestety już zostały wyprzedane ( co mnie wcale nie dziwi :) ) ale możecie zamówić świąteczna edycja pudełka ShinyBox „Powiedz STOP nietrafionym prezentom” - KLIK
Jak Wam się podoba zawartość listopadowego pudełka?
Które z tych kosmetyków zostały Waszymi ulubieńcami?
Czy już zamówiliście grudniowego box`a?
Bardzo jestem ciekawa jego zawartości :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








