Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 kwietnia 2015

Ulubieńcy Dobre Dla Urody - marzec 2015 & Wyniki konkursu AA

Witajcie Słoneczka :)
Kwiecień plecień wciąż przeplata... :) Pogoda nijak nie może się ustabilizować, a już myślałam, że w tym tygodniu weekend będzie słoneczny i można będzie to uczcić otwarciem sezonu grillowego. A tu nici z planów. Natura rządzi się swoimi prawami, na nic jej się zdały nasze zachcianki. Wiecie, że u mnie prószy lekki śnieg? :)
Po ile pogoda nie dopisuje, to dziś mam czas na pisanie - zawsze znajdzie się sposób na nudę :) Zapraszam Was na ulubieńców marca oraz wyniki konkursu Nawilżamy się na wiosnę.

W pierwszej kolejności przedstawię Wam swoich ulubienców kosmetycznych. Nie ma ich wiele, ale są to produkty, po które w marcu bardzo chętnie sięgałam i wiele przyjemności ze stosowania czerpałam. 

Ulubieńcy w całej okazałości :)
Tak, w marcu nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne zasługują na to miano. Z biegiem czasu, nadejściem wiosny, zmianą preferencji oraz potrzeb skóry, odkrywam nowe zamiłowania, nawet do kosmetyków, które stosuję od dawna.

Masło do ciała Smoky Poppy The Body Shop urzekło swoją gęstą, masełkową konsystencją, łatwym rozprowadzeniem, świetnym nawilżeniem oraz wspaniałym zapachem. O zapachach, podobno, się nie dyskutuje, ponieważ każdy/każda z nas ma swoje indywidualne preferencje. Mi aromat tego masełka bardzo przypadł do gustu, a więc stosowanie go wiąże się z ogromną przyjemnością. Wkrótce o nim napiszę recenzję, muszę tylko znaleźć trocha czasu.

Od kiedy zagościł u mnie antycellulitowy olejek Super Slim Evree wyczerpujące ćwiczenia przychodzą z większą łatwością. Wiem, że po nich czeka mnie " nagroda " - masaż tym wspaniale pachnącym olejkiem, który ładnie odżywia, nawilża i wygładza ciało. W połączeniu z ćwiczeniami działa, ale na cud nie ma co liczyć :)
Lubię jego zapach, który zawsze mi dodaje energii, lekką konsystencję - tłustawy, ale nie ciężki, stosunkowo szybko wchłania się, nie zapycha. Wydajność ma wysoką, ale już dobija dna... będzie kolejny :)

Moja skóra twarzy nie jest w sumie wymagająca, ale ze względu na jej mieszany typ, czasem bywa trudno. Gdy tłuste partie są zadowolone, te wrażliwe już nie bardzo i na odwrót - ukojenie oraz komfort partii przesuszonych, kończą się świeceniem strefy T. Oczyszczający peeling Sylveco wydaje się być idealną propozycją dla mieszańców! Wydaje się... no właśnie, jest jedno " ale " - niezbyt przyjemny zapach, który nie każdej przypadnie do gustu. Ja go akceptuję, że tak powiem, peeling działanie ma fenomenalne, a po ile kontakt ze skórą jest krótki, da się wytrzymać :)
Peeling w delikatny, ale skuteczny sposób złuszcza, czy może bardziej właściwym będzie określenie szlifuje, skórę pozostawiając ją idealnie oczyszczoną, wygładzoną, miękką, delikatną w dotyku. Dodatkowo rozjaśnia, matuje, nie powodując podrażnień, zaczerwienienia, pieczenia... Uwielbiam!

Kremowy róż Benefit Majorette uwielbiam w sumie od pierwszego użycia. Jednak z perspektywy czasu, stosując go na różne sposoby, widzę, że najlepiej jednak prezentuje się na " gołej "skórze :) Tak też ostatnim czasem go stosuję, na szczęście kondycja skóry znacznie mi poprawiła się, aż jestem w szoku! więc mogę sobie na to pozwolić. Bezproblemowa i szybka aplikacja palcami, łatwość budowania intensywności koloru, piękne stapianie się ze skórą, wysoka trwałość. Nawet gdy się zmaże, mam nawyk podpierania policzka dłonią przy pracy na komputerze, poprawka zajmie tylko chwilę :) Wydajność zabójcza! Bardzo go lubię!

I kto by pomyślał, że tuż za dychę może tak zachwycać? A jednak! Te z Was, które obserwują DDU na Facebooku, już widziały efekty i czytały słów kilka na jej temat. Jest to przypadkowo kupiona w Biedronce maskara La Luxe Paris w wersji Maxi Extra Lash. Ma bardzo fajnie wyprofilowaną szczoteczkę, która ładnie pokrywa wszystkie, nawet te najmniejsze rzęsy. Nie za rzadka ani zbyt gęsta konsystencja, nawet na początku, o intensywnym odcieniu głębokiej czerni. Wydłuża i pogrubia rzęsy, na początku efekt jest delikatny, ale później staje się dosyć wyrazisty - stosuję już prawie 3-ci miesiąc. Nie obsypuje się, ani nie tworzy grudek, szybko wysycha na rzęsach, a więc nie odbija się na powiekach. Nie spływa, nie rozmazuje się, nawet gdy trafiłam pod deszcz, nie wyglądałam jak panda - nooooo same plusy za 10 zł :)

Woda toaletowa Arlésienne jest połączeniem kobiecości, lekkości, czystości... Przyjemne kwiatowe nuty, doprawione odrobiną soczystej mandarynki i subtelnego drzewa sandałowego, napawają optymizmem i radością. Aromat jest lekki, ale bardzo trwały, ciągle wyczuwalny zarówno na skórze jak i na ubraniach, jest niczym niewidoczna woalka, jedynie zapachem zdradzająca swą obecność. Zapach idealny na wiosnę, zarówno dla nastoletnich marzycielek, jak i dla dojrzałych romantyczek :)

A teraz czas na obiecane wyniki! Los zdecydował, a mianowicie Random, że tym razem nagrodą będzie się cieszyć...

Gratulacje serdeczne Monika Kocot!
Podeślij proszę swoje dane adresowe na maila z zakładki Kontakt :)

A dla wszystkich tych, komu się nie udało... już za kilka dni będzie dla Was SUPER konkurs z rewelacyjną nagrodą, której z pewnością jeszcze nie mieliście okazji wypróbować :) Obserwujcie bacznie!

Znacie któregoś z moich ulubieńców?
Polubiliście się z tymi kosmetykami tak jak ja?
Który z nich najbardziej wzbudził Waszą ciekawość?
Miłego weekendu Wam życzę!
                                     

niedziela, 14 września 2014

Pożegnane w sierpniu - denko w minirecenzjach :)

Witajcie Słoneczka :)
Tak, wiem, wiem, jestem ostatnią osobą, która do tej pory jeszcze nie " rozliczyła się " z zużyć sierpniowych :) Mamy już prawie połowę wrześnie ( jak ten czas leci! ), a projekt denkowy jest ciągle przesuwany " na później ". No ale lepiej późno niż wcale - zabrałam się wczoraj za fotografowanie i oto jest! Zapraszam na denko sierpnia :)

Oto moja gromadka kosmetyków zużytych w sierpniu :)
Mimo iż publikacja zawsze wypada na kolejny miesiąc, data oczywiście też jest zmienna, kosmetyki które pokazuje w denkach spotkały swój koniec od 1 do końca minionego miesiąca, ani dnia później! :) Pakuję je do osobnego pudełka i grzecznie czekają na swój czas, a torba denkowa zapełnia się już nowymi pustakami.
Jeśli jesteście ciekawe, co zużyłam lub wyrzuciłam w sierpniu, zapraszam do oglądania i czytania :)

NIVEA Fresh Energy Szampon do Włosów Przetłuszczających się - 400 ml, prócz płynnej keratyny i ekstraktu z melisy zawiera oczywiście SLS`y, ale i tak uwielbiam wszystkie włosowe produkty tej marki, za dobre działanie i fajne zapachy. Szampon ma prerzoczystą, półpłynną konsystencję, bardzo mocno się pieni, skutecznie myje włosy i oczyszcza skórę głowy. Po użyciu go włosy aż piszczą z czystości, choć też są poplątane, używam więc odżywki, bo inaczej nie rozczesałabym.  Pachnie bardzo ładnie! Aromat melisy cytrynowej jest bardzo naturalny, uprzyjemniał mi stosowanie tego szamponu. Produkt nie uczulił ani nie podrażnił - lubię :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Joanna Color Naturia Farba do włosów - 212 Szlachetna perła - 2 szt. bardzo lubię farbować włosy tym odcieniem, czasami ją mieszam z innymi, w sierpniu użyłam solo i jestem zadowolona z efektów. Bezproblemowa w użyciu, nie uczula, nie podrażnia skóry głowy, nie wysusza moich włosów, a kolor wychodzi taki jak na wzorniku :) Co prawda stosunkowo szybko wypłukuje się, ale niewiele kosztuje, więc sięgam po nią raz w miesiącu. Nazwa podlinkowana, pisałam już o niej.
Czy kupię ponownie - TAK!

SVR Chronolys Contour Des Yeux - Krem do skóry wokół oczu Kontur oczu - 15 ml, nie przypadł mi do gustu. Może przez to, że miałam według niego zbyt wysokie wymagania? Ale jeśli jest taka obietnica, to musi ją spełniać! Krem ma za zadanie pielęgnować okolicy oczu,  ujędrniać, nadawać blasku, redukować cienie oraz worki pod oczami, a co robił? Właściwie nic nadzwyczajnego - dobrze nawilżał, nie obciążał, nie zapychał, ale w żadnym stopniu nie ujędrniał ani nie przyczyniał się zniwelowania cieni pod oczami, które są moim utrapieniem. Zapach dosyć specyficzny, nie każdej przypadnie do gustu. Przyjemny, ale tylko tyle :)
Czy kupię ponownie - NIE

Ahava Active Deadsea Minerals Time To Clear Facial Mud Exfoliator - 100 ml, peeling do twarzy z błotem morza martwego, który za każdym razem stawał na wysokości zadania. Niezależnie od tego, czy miałam skórę przetłuszczającą się, czy była ona przewrażliwiona - działał bez zarzutu. Zatopione w kremowej konsystencji ostre drobinki świetnie oczyszczały twarz, szyję i dekolt, zapewniając gładkość, miękkość i delikatność skórze. Przyjemny zapach uprzyjemniał stosowanie. Używałam jako peelingu i jako maski, odkryłam, że zostawiając go na 10 min. na twarzy, po tym jak wypeelinguję skórę, zapewnia jeszcze lepsze efekty - skóra staje się jędrniejsza i pełna zdrowego blasku. Wydajność bardzo wysoka, wart swojej ceny, bez dwóch zdań - uwielbiam! Link do recenzji w nazwie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

The Body Shop Wild Argan Oil Masło do ciała - 50 ml, o tym masełku z pewnością już wiele czytaliście, u mnie też ( link do recenzji w nazwie ). Zużyłam go, ale nie było łatwo, ponieważ nie do końca u mnie sprawdza się. Konsystencja fajna, olej arganowy daleko w składzie, zapach też mogę przeboleć, ale rolowania na skórze - już nie, nie cierpię tego! Na stopach nie wałkowało się, dobrze odżywiało skórę i nawilżało. Znam wiele lepszych i o wiele tańszych odpowiedników.
Czy kupię ponownie - NIE

PharmaCF Cztery Pory Roku Masło do twarzy i ciała Owoce leśne & masło Shea - 150 ml, skusiło mnie piękną nazwą i owocową szatą graficzną, na szczęście zapach rzeczywiście w pełni oddaje to, co widzą nasze oczy. Pachnie obłędnie - owocami z delikatną nutą czegoś słodkiego. Gdyby ktoś mi dał go powąchać z zamkniętymi oczami, stwierdziłabym, że jest to aromat musu owocowego - ale cudny! Konsystencja masła nie jest zbyt gęsta, jest z rodzaju tych mniej zwartych, ale działanie jak najbardziej rewelacyjne. Doskonale rozprowadza się, szybko się wchłania, nie natłuszcza ani nie klei skóry, nie roluje się - używałam go jedynie na ciało. Świetnie nawilża, wygładza i aromatyzuje skórę, zapach pozostaje na niej przez dłuższy czas, a potem stopniowo ulatnia się. Masło zawiera glicerynę, olej winogronowy i masło shea, na początku składu, w połowie mamy naturalne ekstrakty owocowe ( malinowy, borówkowy, czereśniowy ), na końcu jednak nie zabrakło parabenów i EDTA. Masło nie spowodowało żadnych skutków " ubocznych ", poszukuję kolejnego opakowania, z pewnością zagości u mnie jeszcze nie raz!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Dr Beta Oliwka Ti Love do masażu ujędrniającego z olejkiem ylang-ylang i kolendrowym - 150 ml, którą bardzo lubię, o czym świadczy już trzecie opakowanie ;) Oczywiście nie używam go regularnie, ale na wieczór we dwoje połączony z masażem - jak najbardziej. Olejek bardzo ładnie pachnie, a jego zapach długo utrzymuje się na skórze, co mnie cieszy. Nie wnika w skórę błyskawicznie, co pozwala na długie chwile celebrowania się masażem, ale później wnika w skórę bez reszty, nie oferując tłustej ani klejącej warstewki. Absolutny ulubieniec chłodnych, długich wieczorów.
Jedyne zastrzeżenie mam do buteleczki - nie jest wygodna, olejek podczas użycia często po niej ocieka, i mimo czyszczenia po każdym stosowaniu, przy dłuższym użytkowaniu wygląda nieestetycznie. Na szczęście mają też butelkę o większej pojemności Z POMPKĄ! I to właśnie na nią poluję :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Ziaja Maziajki Mydło do kąpieli Bąbelkowa Cola - 500 ml, wiem, że wiek mam już dawnoooo nie dziecięcy, ale uwielbiam zapachy Maziajków i nic na to nie poradzę ;) Nawet sama chemia w składzie mnie nie odstrasza, dlatego dawkuję tą przyjemność bardzo oszczędnie, choć krzywdy skórze nie robi, nie wysusza ani nie uczula. Dzieciom czasami też pozwalam zanurzyć się w jej rozkosznym zapachu. Cola pachnie obłędnie, bardzo... colowo :) Mydło wytwarza dużo puszystej piany, co mnie wcale nie dziwi przy takim składzie, zmiękcza wodę i skórę też.
Czy kupię ponownie - TAK!

Abacosun Brazil Spa Antycellulitowy Żel Pod Prysznic - 250 ml, cudowny żel o pół gęstej konsystencji i miodowym kolorze. Świetnie rozprowadza się po skórze, zarówno dłońmi jak i za pomocą myjki. Dobrze się pieni, mimo iż nie zawiera SLS`ów, lecz delikatne substancje myjące i cały szereg naturalnych olejków i ekstraktów roślinnych. Zapach jest cudowny, wakacyjny, soczysty, owocowo słodki, przywołujący na myśl słoneczne wakacje na tropikalnych wyspach :) Niestety na skórze utrzymuje się krótko. Żel nie podrażnia, nie uczula, ani nie wysusza skóry, ładnie ją wygładza, pozostawiając świeżą i czystą. Wydajność wysoka!
Czy kupię ponownie - TAK!!!

MiloMill Black Orchid perfumowane mydło o zapachu Czarnej Orchidei - 100 g, to mydełko które mnie zachwyciło i spowodowało, że zapragnęłam poznać więcej jego odmian. Piękny zapach uprzyjemniał stosowanie i pobudzał zmysły, kremowa pianka cudownie oczyszczała skórę nie powodując przesuszenia, wydajnością też zaskakuje, a wygląda niczym dzieło sztuki - link do recenzji w nazwie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Organique Shea butter Salt peeling Bamboo Peeling solny do ciała - 200 g, który bardzo przypadł mi do gustu, mimo iż za solnymi peelingami nie przepadam. Bardzo dobrze złuszczał martwy naskórek, wygładzając i delikatnie ujędrniając skórę, a przy tym pozostawiał na jej powierzchni oleisty film, który zapewniał długotrwałą ochronę. Po użyciu tego peelingu nie musiałam używać żadnych mazideł do ciała, bowiem skóra była świetnie nawilżona, wygładzona, odżywiona i zregenerowana. Zapach świeży, energetyzujący, nieco męski, ale spodobał mi się - na długo, na bardzo długo pozostawał na skórze :) Więcej o nim przeczytacie w minirecenzji czerwcowego ShinyBox`a - link w nazwie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Dove Invisible Dry 100 Colours - 100 ml, pochodzący, jak powyższy peeling, z czerwcowego Shiny Box`a. Nie zaskoczył mnie czymś szczególnym, ani nie przebił ulubionych Garnier`ów. Taki sobie, jeśli chodzi o skuteczną ochronę - przy niższych temperaturach i " spokojnych " dniach działa wystarczająco dobrze, przy intensywnych - nie daje rady. Zapach ładny, delikatny, pudrowy, opakowanie też mi się spodobało, nie zostawia śladów na ubraniach, ale podsumowując to wszystko nie wiem, czy wrócę do niego...
Czy kupię ponownie - MOŻE...

L`Occitane en Provence Kremy do rąk Czerwona WiśniaDzienny Kwiat Vitória-Régia oraz Delice des Fruits - po 30 ml każdy. Moje cudowne rarytaski, które nie tylko dobrze pielęgnowały skórę, ale także bosko pachniały. Każdy jest fajny na swój sposób. Wiśniowy traktowałam jako " biżuteryjny " - lekki, nietłusty, a drobinki w nim zawarte pięknie rozświetlały skórę, Vitoria świeżo pachniał i dobrze nawilżał, na długo pozostawiając uczucie komfortu, natomiast Delice był bardziej treściwy, doskonale regenerował, nawilżam i odżywiał skórę, a przy tym czarował zapachem wprost z prowansalskiej cukierni - mmm, cudooo. Każda nazwa, prócz Delice, podlinkowana - klikać i czytać!
Czy kupię ponownie - TAK - Wiśnia/Vitoria /NIE - Delice -limitówka

Shefoot Krem odżywczy do paznokci i suchej skóry stóp - 75 ml, jest zupełnie inny niż te, do których przyzwyczaiłam się :) Gęsta, kremowa konsystencja z pewnością wyróżnia go z tłumu produktów do stóp, które zazwyczaj mają lekkie konsystencje. Ładny, przyjemnie słodkawy zapach również jest pozytywną cechą tego produktu, uprzyjemnia stosowanie i na długo pozostaje na stopach. Choć może powiecie, kto by tam je wąchał... ale jednak! Przyjemnie jest czuć piękny zapach na wszystkich częściach swojego ciała, a także w powietrzu :) Działanie jak najbardziej mi odpowiada, krem dobrze nawilża, zmiękcza i wygładza skórę stóp, na długo zapewniając im komfort. Czuję jego działanie nawet na drugi dzień. Szybko wnika, pozostawiając na stopach lekki ( nietłusty!) film ochronny. Oddziaływania na paznokcie jakiegoś szczególnego nie zauważyłam, ale z pewnością przyczynia się do ich dobrej kondycji. Ciesze się, że zaopatrzyłam się w całą linię, przede mną kolejne cudowności do odkrycia :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Seche Vite Dry Fast Top Coat Utwardzacz do lakieru - 3,6 ml, i taka pojemność u mnie sprawdza się najlepiej :) Zawsze zdążę zużyć przed tym jak zgęstnieje, po co inwestować w rozcieńczacz, który podobno pogarsza nieco jakość utwardzacza, wnioskuję z tego co czytałam na blogach. Seche Vite uwielbiam za wspaniały, żelowy efekt na paznokciach - każdy lakier pod nim wygląda bajecznie! Seche Vite nie lubię za kaprysy, potrafi bowiem w kilka sekund spaprać manicure ściągając lakier i... wszystko trzeba powtarzać od nowa. Nie zawsze i nie ze wszystkimi lakierami współpracuje, ale jak już się uda, to paznokcie wyglądają bosko i perfekcyjnie przez dłuższy czas. Taki cudak :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Avon Ultra Colour lip crayon Sweetly Pink - 3 g, totalna porażka, różowy koszmar, najgorszy kosmetyk wszech czasów! Próbowałam różnych opcji miksowania, niestety nie współpracuje z żadnym naustnym mazidełkiem, nie da się jej zużyć i już, więc wyrzucam... Link do recenzji w tytule - tam więcej żali :)
Malibu Lime - też jakiś taki potworek, nie wiem skąd ją mam, chyba z rozdania, ale nie jestem pewna, w każdym bądź razie pachnie sztucznie, nieco limonkowo, przypomina wazelinę, ale nic ustom, prócz klejącej warstewki, nie oferuje - do kosza!
Essence Stay Matte Lip Cream 01 Velvet rose - 6 ml, lubiłam ją bardzo, fajnie zachowywała się na ustach, nadając delikatnego koloru, nie wysuszała, nie rolowała się, nie zbierała w liniach i kącikach ust i pięknie pachniała :) Niestety termin ważności jest krótki, nie jestem w stanie zużyć tego produktu w 6 miesięcy, nawet używając jedynie jej, a później już się nie nadaje - ściąga usta, wysusza, roluje się... działanie odwrotne - błeeee ;)
Czy kupię ponownie - 3 x NIE!

Dax Cosmetics, Cashmere, Eyeshadow Base Utrwalająca baza pod cienie do powiek - 7 g, całkiem fajna, ale niczym nie wyróżniająca się wśród reszty, miała dosyć oporną konsystencje, choć cienie utrzymywała bez zarzutu - przeterminowała się, czas do kosza.
Odżywka Upiększająca Kolor L`Oreal Preference - dodatek do farby, ale wystarcza jej nawet na 8, a nie 6 zastosowań. Absolutnie fantastyczna, już mała porcja nadaje włosom sypkość, blask i sprawia, że rozczesują się w sekundę - szczotka sunie jak po masłu. Ale jest dostępna tylko z farbą - recenzja w nazwie.
Czy kupię ponownie - NIE

Garść miniaturek różnej maści :) 
SVR kremy do twarzy chyba byłyby dobre dla mojej skóry, ale nie udało mi się stwierdzić tego w 100% po takiej ilości, może zaryzykuję i wypróbuję w pełnej pojemności.
Bioderma Photoderm Max natłuszcza moją mieszaną skórę, więc odpada na dłuższą metę, w sumie to wszystkie wysokie filtry mnie natłuszczają, szukam ideału :)
Etre Belle maska kolagenowa dobrze się sprawdziła, ale nie zachwyciła, za tak wysoką cenę zdecydowanie wolę lepszy i bardziej przyjazny składowo produkt, ta nie rozpieszcza skóry.
YSL Teint Radiance podkład początkowo zapowiadał się świetnie, lekki, przyjemny w aplikacji, megaaaa wydajny! nie mogłam tego maleństwa zużyć nawet w 2 tygodnie! ale niestety po 2-3 godzinach moja skóra ocieka sebum i świeciła się tak, że nawet puder nie był w stanie ujarzmić tego " olśniewającego "efektu.
Madara Cosmetics Deco Face fluid tonujący którego nie byłam w stanie nawet wypróbować, bo... był przeterminowany.
Sekret Piękna Khalida perfumy w kremie spodobały mi się ze względu na zapach, ale konsystencją już nie, ponieważ bazą jest gęste masło shea, nie uczula skóry, ale delikatnie ją natłuszcza, zapach dzięki temu utrzymuje się bardzo długo. Jednak wolę tradycyjne perfumy :)
Czy kupię ponownie - SVR MOŻE... i 5 x NIE

Garść różności i próbek
Lagenko Pure Gold Mask - Maska kolagenowa z nanozłotem - uwielbiam te maski! Są fantastyczne, mimo iż obchodzić się z nimi trzeba bardzo delikatnie, szczególnie są wrażliwe na ostre paznokcie - pękają. Ostatnia sztuka pożegnana ze smutkiem, ale z pewnością do niej jeszcze wrócę. Link do recenzji w nazwie. TAK!!!!
Jardins de Provence Fizzing Bath Bomb Musująca kula do kąpieli Herbaciana - przyjemna, pięknie pachnąca i z pływającymi liśćmi herbaty w wannie :) Nie przeszkadzało mi to, bo doznania oferowała wspaniałe ;) TAK!
Organique Glicerynowe mydło Beżowy Motyl - pachnące miodem i mlekiem, delikatnie pieniło się i dobrze myło skórę ciała, nie oferując przesuszenia. TAK!
Carea Bawełniane płatki kosmetyczne - delikatne, miękkie, średnio chłonne, ale nie rozwarstwiające się - tanie i dobre :) TAK!
Próbaski: SVR Hydracid C20 - jakieś nieporozumienie! Bardzo płynna ciecz o niezidentyfikowanym zapachu, przelewająca się przez palce i trudna do zaaplikowania na skórę, zastanawiałam się nad zakupem pełnowymiarowego, ale zdecydowanie nie dla mnie. Jak dobzre że są próbki, dzięki nim można oszczędzić nerwy i kasę - naprawdę! NIE
Sibel Argan Fluid - sporo miałam jego próbek, to już ostatnia, ale wiem, że zakupię pełnowymiarowe opakowanie tego cuda. Serum do włosów o pięknym zapachu i lekkiej, nieobciążającej konsystencji, które nadaje blasku, odżywia i pielęgnuje kosmyki. Sądząc po próbkach, zużywa się bardzo powoli, a więc pełnowymiarowa buteleczka ( z pompką )  wystarczy na długo! TAK!!!
Proto - col Microdermabrasion - niestety do kosza, uszkodzona, a więc nie do użycia.

Jak Wam podoba się moje denko?
Znacie któreś z tych produktów?
Jakie macie zdanie na ich temat?
Miłej niedzieli Kochane :)
                                                                                         

czwartek, 21 sierpnia 2014

ShinyBox Sierpień 2014 - must-have letniego sezonu

Witajcie Słoneczka :)
Nie tak dawno, a mianowicie w czerwcu, zostałam wybrana do grona Testerek ShinyBox i to właśnie w czerwcu miałam okazję cieszyć się Urodzinowym pudełkiem 2nd Anniversary.
W zeszłym miesiącu otrzymałam propozycję dołączenia do grona Ambasadorek Marki ShinyBox, ale lipcowe pudełko musiałam sobie odpuścić, z kilku powodów, natomiast umówiłam się z firmą, że już od sierpnia będę sumiennie pełnić rolę Ambasadorki - i oto jestem z moim pierwszym ambasadorskim pudełkiem :)

Dosłownie przed godziną otrzymałam swoje pudełeczko i mimo niesprzyjającej pogody, nie lubię szarugi, udało mi się szybciutko obfocić jego zawartość, by móc jak najszybciej ją Wam pokazać :)
Na wstępie powiem, że szaty graficzne sierpniowego pudełka podobają mi się bardzo, utrzymane w ładnej, morskiej tonacji, może nie do końca kojarzą mi się z letnim szaleństwem, ale przywołują na myśl fale i szum morza, oceanu - takie skojarzenie :)

Tak prezentuje się zawartość w pełnej krasie - muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona większością, ba, niemal wszystkimi, kosmetykami :)
Opowiem w skrócie co i jak - lecimyyy!

BANDI Krem intensywnie nawilżający - 30 ml 

Profesjonalny krem nawilżający głębokie warstwy skóry. Zawarty w preparacie niskocząsteczkowy kwas hialuronowy hamuję niekontrolowaną utratę wody z komórek i zapobiega wysuszeniu skóry.
Już po kliku dniach stosowania znika uczucie ściągnięcia i szorstkości a skóra staje się gładka i elastyczna. Utrzymanie odpowiedniego nawilżenia komórek zapobiega przedwczesnemu powstawaniu zmarszczek. Dzięki lekkiej konsystencji przeznaczony do pielęgnacji skóry normalnej, mieszanej i tłustej.
Doskonały pod makijaż.

Cena - 48 zł / 50 ml 

Uwielbiam ten krem! Jest moim faworytem od lat, zresztą jak i cała linia Hydro Care, dlatego jego obecność w tym pudełku bardzo, ale to bardzo mnie ucieszyła, po lecie jest wręcz niezastąpiony!
Ma cudowny, świeży zapach, lekką, beztłuszczową konsystencję, zapewnia natychmiastowe uczucie komfortu i nawilżenia, nie zapycha, nie pozostawia żadnej warstwy na skórze, nie natłuszcza, co w przypadku mojej mieszanej skóry jest wielkim atutem - wydajność ma wysoką i rzeczywiście idealnie nadaje się pod makijaż.
Dzięki opakowaniu z dozownikiem airless - jest wygodny i higieniczny w użyciu :)
Produkt niemal pełnowymiarowy, niemal... bez 20 ml :)

DERMIKA Serum - koncentrat piękna - 5 ml 

Specjalistyczny koncentrat piękna, to wyjątkowe serum stymulujące odnowę skóry i chroniące ją przed starzeniem. Wykorzystana w formule technologia potrójnej redukcji zmarszczek w kilku mechanizmach działa na ich zmniejszenie: zapobiega powstawaniu zmarszczek mimicznych dzięki aktywnemu peptydowi blokującemu skurcze mięśni ( pro-relax complex ), poprawia bilans wodnego w skórze poprze z stymulację produkcji kwasu hialuronowego w naskórku i skórze właściwej ( kompleks odbudowy fizjologicznego kwasu hialuronowego ) oraz wzmacnia stelaż z włókiem podporowych ( kompleks odbudowy kolagenu ). 
W efekcie otrzymano rewelacyjny produkt, który spłyca zmarszczki i zmniejsza ich widoczność, wygładza naskórek, i poprawia napięcie skóry, a zawarte w nim komórki macierzyste z Motylego Kwiatu mają działanie przeciwzapalnie, aby spowalniać starzenie powodowane przez ukryte mikrostany zapalne.

Cena - 70 zł / 30 ml 

Brzmi bardzo obiecująco, zaciekawiło mnie bardzo to serum, miniaturka z pewnością pozwoli na wstępne określenie konsystencji, zapachu i sposobu wchłaniania, zobaczymy jak się spisze i jakie pierwsze wrażenie na mnie zrobi :)

YASUMI Emerald Cooling Mist - 50 ml 

Odświeżająca mgiełka jest idealnym rozwiązaniem w przypadku uczucia ciężkich i zmęczonych nóg. 
Cryo - complex z zawartością mentolu wykazuje natychmiastowe działanie odświeżające oraz daje poczucie świeżości i lekkości nóg. Efekt chłodzący spotęgowany jest charakterystycznym, świeżym zapachem mentolu. 
Kamfora zawarta w preparacie stymuluje mikrokrążenie krwi, dzięki czemu zwiększa usuwanie toksyn i nadmiaru wody, ma działanie drenujące. Ekstrakt z Alg Laminaria rewitalizuje oraz stymuluje skórę dzięki zawartości mikroelementów oraz składników mineralnych. Regularne stosowanie YASUMI Emerald Cooling Mist likwiduje dyskomfort przemęczenia, dając uczucie lekkości i odświeżenia nóg.

Cena - 39 zł / 200 ml

W pudełku jest miniatura, ale przyznam, że kosmetyki marki Yasumi mnie ostatnio mocno ciekawią, czytałam wiele dobrego na ich temat, choć niedobrego też, a tonik, który miałam przyjemność stosować, wręcz mnie zachwycił, mam nadzieje że mgiełka sprawdzi się równie dobrze, dam znać jak wypróbuję ;)

GLAZEL Konturówka do brwi - produkt pełnowymiarowy

Nowość marki Glazel Visage! 
Kredka do brwi ze szczoteczką idealnie i szybko wystylizuje brwi, a dołączona szczoteczka perfekcyjnie je rozczesze, dzięki czemu w kilka sekund nabiorą pożądanego kształtu. Kredka bardzo długo utrzymuje się i nie spływa, dzięki czemu jest niezwykle trwała, wydajna i wystarcza na bardzo długo. 
Produkt charakteryzuje się naturalną kolorystyką, ponad to dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych, co pozwala na dobór odpowiedniego odcienia. 
Kosmetyk zawiera naturalne woski i oleje oraz witaminę E, dzięki czemu posiada również właściwości pielęgnacyjne.

Cena - 30 zł / szt.

Wielki smuteczek!!! Mi się trafiła kredka w czarnym jak noc kolorze... Niestety nie będę mogła jej używać, mam ciemne, dosyć gęste brwi, które i bez kredki mocno kontrastują z blond włosami i jasną skórą, szkoda, bo kosmetyki Glazel Visage bardzo sobie cenię, są świetne jakościowo, brązowa byłaby pewnie ok, ale czarna - nie.
No nic, komuś podaruję ;)

THE BODY SHOP Masło do ciała Wild Argan Oil - 50 ml 

Nawilżające masło wzbogacone olejem Arganowym z Maroka to luksusowy rytuał piękna dla Twojego ciała. Zapewnia 24 godzinne nawilżenie, sprawia, że skóra staje się miękka i gładka.
Olej arganowy, dzięki zawartości kwasów tłuszczowych nawilża, regeneruje i chroni skórę. Olej pozyskiwany z dzikiego drzewa arganowego znajdziesz w nowej linii Wild Argan Oil & Bodycare od The Body Shop. Głęboko w afrykańskich górach Atlas, na terenie Maroka, rośnie dzikie drzewo arganowe - to jedyne miejsce, gdzie występuje ono w sposób naturalny. Tutaj berberyjskie kobiety ręcznie zbierają i pieczołowicie rozłupują orzechy najwyższej jakości, z których następnie powoli wyciska się ekstrakt - przejrzysty olej, gotowy do wykorzystania przy produkcji nowej linii Argan Oil Bath & Bodycare od The Body Shop.

Cena - 17zł / 50 ml

Z tego masełka nie ucieszyłam się, jak wiecie już go stosowałam i jakoś wcale mnie nie zachwyciło - pełną recenzję możecie przeczytać TU
Był jeszcze Olejek do twarzy i ciała z olejkiem makadamia Joanna - wolałabym aby to on mi trafił się, a nie to masełko, no ale już mam, to nie będę narzekać... 

BARWA Zestaw kosmetyczny - próbki

Barwa Siarkowa - Krem siarkowy długotrwale nawilżający:
-zwiększa poziom nawilżenia bezpośrednio po aplikacji aż o 103%
-w wyniku długotrwałego stosowania nawilżenie wzrasta o 28%
-przynosi natychmiastową ulgę zaraz po aplikacji
-przyspiesza regenerację podrażnionej skóry
-zmniejsza przetłuszczanie
-nie zatyka porów
-przyspiesza procesy odnowy naskórka
-zmniejsza rozwój zaskórników i stanów zapalnych
-regeneruje naturalną warstwę hydrolipidową.

Olejek oliwkowy pod prysznic oraz Olejek różany pod prysznic - są niczym płynne złoto, które po nałożeniu na wilgotną skórę zamienia się w lekką, kremową pianę.
Połączenie osiągnięć współczesnej technologii z tradycyjnymi składnikami takimi jak: olejek z oliwek ( lub ekstrakt z dzikiej róży - w Różanym ), naturalny olej ze słodkich migdałów i witamina E pozwoliło stworzyć unikalny produkt, który nie tylko dokładnie oczyszcza, ale przede wszystkim głęboko nawilża i pielęgnuje skórę. Efekt zregenerowanej, jędrnej i miękkiej skóry poczujesz natychmiast po zastosowaniu.

Nie wiem, czy będę w stanie poczuć wyżej wymienione dobrodziejstwa z tych próbek i nie rozumiem, dlaczego nazywają się one " zestawem kosmetycznym " - TO SĄ PRÓBKI, ewentualnie zestaw próbek, nie inaczej, wypróbuję, posmakuję :)

SALUTERRA Krem rewitalizujący z komórkami macierzystymi - Prezent z losowania 

Odżywczy i nawilżający krem sprawia, że skóra staje się zdrowa i piękna. 
Kompleks z komórek macierzystych winogron wspomaga regenerację komórek skóry, działając odmładzająco. Olej z pestek winogron zawiera liczne przeciwutleniacze, na przykład rzadką i skuteczną procyjanidynę, która jest wartościowym składnikiem stosowanym do naturalnej ochrony skóry. Olej z makadamii o działaniu przeciwzapalnym i pielęgnacyjnym jest dobrodziejstwem dla wrażliwej, podrażnionej skóry. Witamina E zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Kwas hialuronowy w doskonały sposób wspomaga działanie kompleksu roślinnego, wiążąc wodę wewnątrz skóry i zapewniając długotrwały efekt nawilżenia.

Ta próbka, zwana " produktem ", znowuż nie rozumiem dlaczego?, nawet gdy produkt jest ekskluzywny - próbka, to próbka - nazywajmy wszystko " swoimi imionami ", została  rozlosowana przed pierwszą wysyłką sierpniowej edycji ShinyBox wśród członkiń Klubu VIP i zamówień subskrypcji, nie jestem zadowolona w 100%, bo bardzo liczyłam na łut szczęścia, czyli Krem do rąk Moringa The Body Shop, ale nic z tego :( Był jeszcze Goldwell lekki nabłyszczający wosk w piance.
Krem Saluterra bardzo mnie ciekawi, ale z takiej próbeczki ciężko będzie określić jaki jest... 

Nie mogło też zabraknąć bonu do BingoSpa - może wyszczuplę się bez wysiłku... :)

Specjalnie dla Czytelniczek Dobre Dla Urody 20% RABATU na zakup najnowszego pudełka ShinyBox!
Hasło: DOBREDLAURODY20
Zamawiamy tu: http://bit.ly/1xnbzPx 

Jak Wam się podoba sierpniowe pudełko ShinyBox?
Otrzymaliście już swoje pudełko?
Jesteście zadowolone z zawartości?
Miłego wieczoru :)
                                                                                         

czwartek, 31 lipca 2014

Wild Argan Oil masło do ciała od The Body Shop

Witajcie Słoneczka :)
Masła do ciała uwielbiam stosować, szczególnie gdy moja skóra staje się nieco przesuszona i woła o dodatkową porcję odżywienia, nawilżenia, wygładzenia i regeneracji, upały, które ostatnimi czasy nas nie oszczędzały, przyczyniły się też do gorszej kondycji mojej skóry, a więc miałam wspaniałą okazję do wypróbowania masła Wild Argan Oil od The Body Shop, tak, tak, wiem, że pewnie już macie dość czytania recenzji tego samego kosmetyku na wielu blogach, ale każda z nas ma inne preferencje, upodobania, wymagania... a więc i opinie są różne, jeśli interesuje Was moje zdanie na jego temat - zapraszam do czytania :)

Słów kilka od producenta...

Rozkoszuj się najbardziej luksusowym rytuałem piękności dla twojego ciała, bogate masło nawilżające do skóry suchej zostało wzbogacone olejem Arganowym z Maroka, pozyskiwanym w ramach Sprawiedliwego Handlu ( Fair Trade ).
- 24 godzinne nawilżenie
- skóra staje się miękka i gładka
- maślana tekstura.
Nasze szlachetne orzechy arganowe pochodzą z odległych gór Atlasu z Maroka, są ręcznie zbierane i łupane, a następnie poddawane procesowi tłoczenia, dzięki któremu otrzymujemy najwyższej jakości olej arganowy.

Opakowanie masła to mały zakręcany, płaski słoiczek, o pojemności 50 ml, wykonany z twardego, połyskującego tworzywa w kolorze brudnego złota. Podejrzewam, że założeniem firmy, podczas tworzenia opakowania było nawiązanie do nazwy linii Wild Argan, jak i samego oleju Arganowego, wszyscy wiemy, że olej ten jest nazywany Złotem Maroka - przemyślane i ładne rozwiązanie. I choć opakowanie szczególną urodą nie grzeszy, jest poręczne, malutkie ( wersja testowa ), bez problemu zmieści się w podróżnej kosmetyczce, i też praktyczne - nie grozi mu roztłuczenie, czy niekontrolowane wydostanie się zawartości - zamykane szczelnie!

Opakowanie zdobi jaskrawa etykieta w kolorze niebieskim, która, moim skromnym zdaniem, nie zupełnie pasuje do całokształtu, złota szata z pewnością nadałaby luksusowego charakteru, o którym zresztą producent wspomina.
Na spodzie słoiczka znajdziemy kolejną etykietę z której wyczytamy pełny skład, niezły, ale czemu ten olej Arganowy jest tak nisko w składzie? Ze względu na nazwę linii spodziewałam się go przynajmniej na 3 pozycji, no dobrze, w opisie przeczytamy iż masło " zostało wzbogacone olejem Arganowym " - więc nikt nas w błąd nie wprowadza, nie czuje się oszukana.
Znajdziemy również termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia, oraz dane producenta.

Masło ma jasno brzoskwiniową barwę i gęstą, mocno maślaną, zbitą konsystencję, lubię te dziubki w ich masełkach - przyznajcie, że wyglądają jak beziki :)
Co do zapachu - mam bardzo mieszane uczucia, po otwarciu w pierwszej kolejności wyczuwam sztuczną słodycz, ciężko mi ją określić, trudno porównać do czegokolwiek konkretnego, kojarzy mi się z wanilią wymieszaną z orzechami i szczyptą słodkiego kakao - coś w tym stylu. Jednak na mojej skórze zapach ten ulega niesamowitej przemianie - staje się delikatny, otulający, subtelny, przyjemny... Takie dziwactwo, ale lubię jego aromat na skórze.

A co z działaniem?
Jak już wspomniałam, uwielbiam masła, ale Wild Argan Oil nie do końca spełniło moje oczekiwania, ale zacznę po kolei, masło bardzo opornie nabiera się, wiem, że kosmetyki tego typu mają być treściwe, ale to jest do przesady gęste, dodam, że temperatura, w której go stosujemy też ma znaczenie, ja jednak swoje dobrze chroniłam przed negatywnym wpływem promieni słonecznych i wysokimi temperaturami.
Gdy już masełko wydostałam i zaaplikowałam na skórę, pod wpływem ciepła ciała zmieniało swoją konsystencję na lżejszą, z łatwością rozprowadzało się po skórze i szybko, aż zbyt szybko, wchłaniało się, pozostawiając na niej wyczuwalną, ale niewidzialną, warstewkę ochronną.

Przy dłuższym wmasowywaniu go w ciało, zaczyna wałkować się, czego nie lubię, ba, nie cierpię w masłach, dlatego też przy kolejnych aplikacjach przeprowadzałam szybką akcję - nałożyłam, wsmarowałam, zostawiłam do całkowitego wchłonięcia i... problem zniknął - czyli rozkoszny wieczorowy masaż ciała z użyciem tego masła odpada.
Warstewkę ochronną na skórze wyczuwam bardzo długo, nie jest ona tłusta, ani klejąca, ani świecąca...nic z tych rzeczy, po prostu czuję, że mam go na ciele i już.
Obietnica nawilżenia przez 24 godziny u mnie nie sprawdziła się, masło odżywia skórę, zmiękcza ją, ładnie wygładza i koi podrażnione miejsca, ale dostatecznego nawilżenia mi brakuje, dodam, że nie mam mocno przesuszonej skóry. Masło działa powierzchniowo, otulając skórę zapachem i zapewniając jej długotrwałą ochronę - nawet na drugi dzień, podczas wieczorowego mycia ciała czuję jak spłukuje się ze skóry.
Zapach jest dobrze wyczuwalny na mojej skórze jedynie tuż po aplikacji, po krótkim czasie łagodnieje, ale na pościeli wyczuwam aromat masełka nawet na drugi dzień :)
Wydajność dosyć wysoka, to maleństwo wystarczyło mi na 4 aplikacje, nakładałam oszczędnie, by nie obciążyć skóry.

Cena - 69 zł / 200 ml

Dostępność - sklepy The Body Shop.

Podsumowując... 

Masło Wild Argan Oil nie porwało mnie zupełnie, nie znam oferty firmy, więc nie mam porównania, nie wiem jak to masło wypada na tle innych, ale już miałam okazję testować miodowe masło i miło go wspominam, natomiast Arganowe nie do końca sprostało moim oczekiwaniom i potrzebom mojej skóry, nie wrócę do niego ponownie, bo znam wiele lepszych i o wiele tańszych odpowiedników.
Tym nie mniej, linia Wild Argan Oil to nie tylko masło, znajdziemy w niej Olej rozświetlający, Płyn do kąpieli, Peeling gruboziarnisty, Balsam do ciała, Żel pod prysznic, Mydło do masażu, Skoncentrowany Cudowny olej oraz Skoncentrowany Balsam do ust - wiele propozycji wzbudza we mnie ciekawość...

Lubicie masła do ciała The Body Shop?
Które szczególnie polecacie?
Co sądzicie o masełku Wild Argan? Próbowaliście?
Miłego wieczoru Wam życzę :)
                                                                                         

piątek, 17 stycznia 2014

Zakupowo-prezentowo, czyli moje nowości kosmetyczne :)

Witajcie Kochane,
Zakupowe i prezentowe posty lubią czytać, a raczej oglądać, chyba wszyscy, ja również należę do tych ciekawskich dlatego chętnie je przeglądam, dziś pokażę Wam swoje łupy, które upolowałam na promocji w dystrybutor-sklep. Gdy dowiedziałam się o super wyprzedaży z ich profilu facebookowego, nie traciłam czasu, jednak urok tych informacji jest taki, że widzę je nie tylko ja :)
I tu zaczęło się... mulenie, ponad dwie godziny nie mogłam się zalogować, jak wywnioskowałam, nie tylko ja chciałam skorzystać z tej promocji :) Nie poddawałam się, aż w końcu, po długiej i cierpliwej walce udało się, zakupy oczywiście poczyniłam - jesteście ciekawe co wpadło do mojego koszyka?


O tym za chwilę ;) Powiem Wam tylko, że niektóre produkty były przecenione nawet o 70%!
Sklep ten odkryłam stosunkowo niedawno, poszłam za linkiem kosmetyków profesjonalnych Farmony oraz Bielendy, które od jakiegoś czasu bardzo mnie kuszą, i zobaczyłam tam same perełki, wiele z Was już pewnie znają ten sklep, ale jeśli jeszcze go nie odwiedzaliście, to gorąco polecam, zwłaszcza że promocja trwa nadal, do wyczerpania zapasów, widzę że trocha już wyczerpały się za te dwa dni ;)
Przesyłka błyskawiczna, we wtorek późnym wieczorem złożyłam zamówienie w czwartek rano paczuszka już była u mnie, no to pokazuję...


Długo za mną chodził czarny lakier, a tu akurat był w promocji... i fioletowy też chciałam, i oczywiście oliwki, zmywacza i pilnika potrzebowałam, zamówiłam Banan, przyszedł Prosty, ale za niecałe 2 zł nie będę awanturować się, tym bardziej że jest świetny!
Banana kupię następnym razem ;)
Pierwsza gromadka to produkty do paznokci Kezy, nie znam jeszcze tej firmy, ale poznam, ceny wręcz kusiły, na allegro po 15 zł schodzą :)
  • Nail Stars Lakier matowy nr 18 - Vinyl Black ( czarny ) - 6,90
  • Naill Stars Lakier z połyskiem nr 13 - Purple Sorbet ( fioletowy ) - 6,90 
  • EXPERT OBSESSION Polish Remover Melon Zmywacz bezacetonowy - 4,90 
  • Kezy Oliwka o zapachu mango Cuticle Oil Mango - 4,90
  • Kezy Pilnik 100/100 Biały Prosty Do Naturalnych Paznokci - 1,90
Lakiery i oliwka o pojemnościach 15 ml, mają szerokie pędzelki, oliwka bosko pacnie owocem mango!, zmywacz 150 ml, też ma fajny zapach, ale nie jest to taki nudny melon, tylko soczysty i świeży ;)


Do włosów wybrałam serum, którego kompletnie nie znam, i choć moje włosy obecnie nie są zniszczone, ani wypadające, mają też takie " momenty w życiu ", a więc serum będzie czekać w pogotowiu w razie czego, termin ważności dłuuuugi, dobrze mieć go pod ręką, tak myślę, bo nie wiem jak działa :)
  • Radical - Serum ziołowo-witaminowe do włosów zniszczonych i wypadających 100 ml - 5,90


Produkty umilające kąpiel, sól, zawsze musi być na łazienkowej półce, tej nie znam, olejku z tej linii również nigdy nie stosowałam, więc musiałam je kupić, musiałam...
  • Fresh & Beauty Rytualny olejek do kąpieli 500 ml - 3,90
  • Fresh & Beauty Kwiatowa sól do kąpieli 600 g - 3,90
Sól w tym słoiczku bardziej przypomina mi zapachem grzane wino, niżeli kwiaty, ale może to dopiero w kąpieli wyjdą te kwiatki ;)
Rytualny olejek... hmm, bardzo wyraźnie wyczuwa się w nim zieloną herbatę i limonkę, nawet z zamkniętymi oczami zgadłabym, jaki to zapach ;)


Wybrałam sobie też kremy do twarzy, mam jeszcze trocha w zapasach, ale Matujący na dzień mnie bardzo zaciekawił, może faktycznie sprawdzi się na mojej skórze, potrzebuję matu!
Drugi jest dla skóry dojrzałej, na noc, stymulujący odnowę komórkową, opis mnie zachęcił, a cena... zdobędzie miano Najtańszego kremu do twarzy jaki stosowałam, z terminem ważności wszystko ok ;)
  • Farmona Dermacos Anti-Acne - Krem matujący na dzień  50 ml - 6,90 
  • Farmona TotalRegenerist - Krem stymulujący odnowę komórkową na noc  50 ml - 4,90 !!! ( bo bez pudełka )
Wypróbuję, to z pewnością dam znać jak u mnie się spisały, muszą jednak poczekać, aż zużyję obecne ;)


Poza promocją wybrałam do wypróbowania taki " mały " grejpfrutowy krem do stóp z linii System Professional.
  • Farmona Egzotyczny Pedicure SPA - krem regenerujący - 40,00 zł
Pachnie rewelacyjnie i jest bardzo gęsty, działania jeszcze nie poznałam, w weekend zabieram się za wypróbowanie swoich nowości - będzie domowe SPA :)


Próbki sklep dorzucił gratis, aż cztery :)  wszystkie z kosmetykami Norel, bardzo fajnie się złożyło, bo kuszą mnie, ale ceny mają dosyć wysokie, fajnie będzie wypróbować przed ewentualnym zakupem.


A to już cudowny prezent - nagroda od Britycji  - wygrałam u niej rozdanie blogowe, nagrodą w którym była paletka pięciu cieni Estee Lauder Pure Color 01 Blue Dahlia pokażę Wam ją innym razem ;) oraz błyszczyk Mary Kay At Play w kolorze Berry Me :)
Dziękuję Kochana ;***


I kolejna niespodzianka od Shopperki która mnie uszczęśliwiła samymi smakołykami, trudnymi u nas do zdobycia ;) W końcu wypróbuję Soap&Glory! I kokosowy peeling zapowiada cudowne chwile pod prysznicem, no i to pomarańczowe jajeczko bardzo chciałam poznać - same cudeńka ;)
Dziękuję Ci pięknie Kochana :***

A Wam Kochane dziękuję za czytanie i oglądanie, za odwiedzanie i wszystkie komentarze  :***
Znacie któreś z powyższych kosmetyków, zarówno kupionych jak i darowanych?
Co o nich sądzicie, sprawdzają się u Was czy nie?
Udanego weekendu :*