Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dyfuzor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dyfuzor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2013

DIY - zrób sobie dyfuzor zapachowy :)

Witajcie Słonka ;)
Ostatnio, przy projekcie " denko "pokazywałam i pisałam Wam o dyfuzorze, który sama zrobiłam, byliście zainteresowane " przepisem " więc Wam go przedstawiam ;)
Uwielbiam piękne zapachy które mnie otaczają, i nie dotyczy to tylko zapachów kosmetyków czy perfum, mowa o aromacie, który mnie wita i żegna, czyli zapachu domu. Często korzystam z gotowych już propozycji - świece aromatyczne, kadzidła, olejki eteryczne, dyfuzory, zapachy do kontaktu ..., wybór na rynku jest ogromny, niestety ceny, już nie zawsze sprawiają przyjemność, bo te z niższej półki pozostawiają wiele do życzenia, natomiast za wysoką jakość trzeba zapłacić, czasami słono, przykładem czego był też dyfuzor Nougat - zapach obłędny!, cena trocha zabójcza, recenzja jego jest TU.


Postanowiłam więc zrobić sobie domowy dyfuzor, używając jako bazy naparu kwiatowego, z którego od lat robię toniki do twarzy i ciała, które u mnie świetnie sprawdzają się, oraz kilku innych składników.
Zaznaczam iż chemikiem nie jestem, nie mam też profesjonalnej wiedzy na temat tworzenia i komponowania zapachów czy kosmetyków, korzystam jedynie z porad mojej babci, które pamiętam, oraz zwyczajnych składników, które miałam pod ręką, ale dyfuzor mi służy już ponad miesiąc, ładnie pachnie, aromat dobrze rozprasza się po mieszkaniu i co najważniejsze, nie psuje się, choć stoi u mnie na oknie, w ostrym słońcu - zmienił jedynie barwę, co jest reakcją normalną w przypadku naturalnych składników, nie używałam barwników!
Do naparu użyłam kwiatów bzu, ale z powodzeniem je mogą zastąpić płatki róży, jaśminu, piwonii które obecnie kwitną, lub innych ziół czy kwiatów sezonowych.


Czego użyłam:

  • dwie duże garści kwiatów bzu 
  • 150 ml wody
  • 15 kropel jaśminowego olejku do kąpieli
  • 60 ml ginu
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 10 pompek ulubionych perfum


Jak go zrobiłam

Kwiaty fioletowego bzu, bo takie miałam w ogródku, włożyłam do naczynia, zlałam przegotowaną wodą oraz odstawiłam na 10 min., ostudziłam napar.
Do ostudzonego naparu dodałam jaśminowy olejek do kąpieli, po prostu nie miałam innego pod ręką, a jest to mieszanka olejku migdałowego z olejkiem eterycznym z jaśminu - pachnie obłędnie, choć spowodował też powstanie lekkiej pianki, którą później częściowo wyeliminowałam przecedzając kilkukrotnie płyn, a z czasem, w ciągu dwóch czy trzech dni, pianka sama zniknęła, lepiej jednak używać czystego, eterycznego olejku, co też kolejnym razem uczynię ;)


Do naparu dodałam sok z cytryny, po pierwsze ze względu na zapach, uwielbiam, a po drugie w celu rozjaśnienia płynu, ponieważ fioletowe kwiaty dały bardzo intensywną, ciemną barwę.
Później dolałam gin, który tutaj pełni rolę naturalnego konserwantu, a prócz tego nie ma typowego zapachu alkoholu, który mnie w niektórych kupnych dyfuzorach drażni, lecz ma bardzo fajny aromat, bo jest wytwarzany na bazie owoców jałowca, arcydzięgla, nasion kolendry, lukrecji, suszonych skórek owoców cytrusowych i kminku - zapach sam w sobie miły, a w połączeniu z olejkiem jaśminowym daje ciekawe połączenie ;)


Na koniec przecedziłam trzy razy płyn przez gazę, całość podbiłam kwaitowo - owocowymi perfumami z orientalną nutą Marina De Bourbon, Paradise LYS, których zapach bardzo lubię, lecz z przyczyn " praktycznych " nie zbyt chętnie po nie sięgam..., ale o nich napiszę osobną notkę, dodałam 10 pompek tych perfum, by nie dominowały, lecz podkreśliły, dopełniły zapach wedle mojego nosa :)
Całość zamknęłam w flakonie z dyfuzora Nougat, gdy pianka spadła włożyłam trzcinowe pałeczki i gotowe.


Teraz, po ponad miesiącu " używania " dyfuzor wygląda tak, płyn zrobił się ciemniejszy, ciągle narażony na promienie słoneczny odbarwił się, ale zapach i konsystencja nie zmieniły się. Zauważyłam również że ubywa go znacznie mniej niżeli " oryginału ", co prawda trzeba raz na jakiś czas obracać pałeczki, by umożliwić lepsze rozpraszanie się zapachu, ale nie jest to kłopot, tak mają nawet dyfuzory sklepowe ;)
Jeśli nie macie flakonika ze starego dyfuzora, można wykorzystać dowolny piękny pojemniczek z kosmetyku  lub nawet z perfum, a pałeczki można kupić solo w sklepach z takimi właśnie aromatycznymi gadżetami.

Przygotowujecie sobie sami kosmetyki, zapachy, czy wolicie korzystać z gotowych?
Buziaki ;*

wtorek, 11 czerwca 2013

Pożegnane w maju - denko w mini recenzjach ;)

Witajcie Słoneczka ;)
Chyba lato oszalało, raz słońce praży do niemożliwości, a za godzinę, dwie ulewa taka, że świata nie widać...
Czy u Was również jest taka dziwaczna pogoda? Ale już trocha słoneczka złapałam, w niedzielę, moje majowe denko też - pogoda dopisywała, więc zrobiłam " sesję " na dworze - prawdziwe majowe denko ;)


A teraz zapraszam do przeglądu " okazów " które udało mi się zużyć w maju, oraz zapoznania się z moimi wrażeniami dotyczącymi każdego z nich w mini recenzjach - stare żegnam, a witam nowości, ale o nich będzie na dniach osobny post ;)


Joanna Naturia Color Szlachetna Perła 212 80 g x 2, farba do włosów którą ostatnio stosuję do koloryzacji dosyć często, bardzo dobrze pokrywa włosy, nadaje fajnego koloru, nie spłukuje się szybko, nie powoduje na skórze głowy żadnych podrażnień, nie szczypie, nie piecze, łatwa i wygodna w użyciu oraz nadzwyczajnie... tania ;) Na promocji można kupić dosłownie za kilka złotych, a efekty koloryzacyjne są bardzo zadowalające. Tym razem nie robiłam dwutonowej mieszanki, skorzystałam z jednego odcienia.
Recenzje możecie przeczytać TU, opisywałam koloryzację mieszanką dwóch różnych odcieni.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!



Alepia mydło Alep Premium z Kofeiną 125 g, mydło z Aleppo które mi pozwoliło odkryć zupełnie inny wymiar tych mydeł, te z Was, które stosowały mydła Alep wiedzą, że nie grzeszą one piękną wonią, aby przyzwyczaić się do ich zapachu, potrzebujemy czasu, ktoś więcej, ktoś mniej, ale jednak... Ja przyzwyczaiłam się bardzo szybko, zaczęły mi nawet pachnieć :) tym bardziej, że walory pielęgnacyjne oraz oddziaływanie tych mydeł na skórę są bardzo cudowne, tym nie mniej nie poprzestaję na jednym gatunku, próbuję za każdym razem innych, to, z Kofeiną, zaskoczyło mnie bardzo, co zresztą widać po tempie zużycia, 5 miesięcy, ale nie stosowałam go non stop, najpierw regularnie, później już sporadycznie, podczas gdy 100% oliwkowe i 40% z olejem Laurowym mam już ponad rok - mydła te mają wysoką wydajność i termin ważności też. Alep z Kofeiną pachnie bardzo fajnie i subtelnie, zupełnie inaczej jak te tradycyjne, wspaniale oczyszcza, nie podrażnia, nie wysusza, niweluje podrażnienia skórne, wygładza i poprawia jędrność, zużyłam go z ogromną przyjemnością do ciała i do mycia twarzy. Pełna recenzja TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!!!!!!



BeBeauty Body Expert SPA Oliwka 600 g, sól do kąpieli Nawilżająca z ekstraktem z oliwek pochodząca z Biedronki, dobra sól, która faktycznie ten oliwkowy ekstrakt w sobie ma, prócz tego fajnie pachnie, czym zapewnia relaks w kąpieli, i choć zawiera SLS nie pieni się, nie wiem tak do końca po co ten detergent tam jest, nie oczekuję po soli piany, tylko dobrego zapachu i dobroczynnego działania na skórę które sól zapewnia, ale dobrze że nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienień skóry, nie uczula, zmiękcza, wygładza i nawilża ją, lub po prostu tworzy taką aluzję ;) Kosztuje kilka złotych, lubię ją i kupuję wszystkie możliwe warianty zapachowe ;)
Czy kupię ponownie - TAK!



Olimp Labs Vita - min Plus Dla Kobiet 30 kapsułek - 34,5 g, kompleks witamin i chelatowanych minerałów z izoflawonami, chelatowanie minerałów to bardzo ważny proces który umożliwia dobre wchłanianie pierwiastków z przewodu pokarmowego oraz dostarczanie do przebiegających z ich udziałem procesów życiowych, w tej formie biopierwiastki pozostają całkowicie bezpieczne w dawkowaniu, nie podrażniają żołądka i nie utrudniają wchłaniania innych minerałów. Przyjemny suplement w postaci niewielkich kapsułek, które z łatwością połyka się, o efektach mówić nie będę, ponieważ jedno opakowanie to zdecydowanie za mało, aby takowe zauważyć, ale suplement nie spowodował żadnych dolegliwości, nie wywołał żadnych reakcji, lekki i bezpieczny, a składniki są bardzo fajne, spis głównych widać na zdjęciu, prócz tego zawiera dużo witamin ( A, D, E, C, B1, B2, B6, B12, Niacynę, Kwas foliowy, Biotynę, Kwas pantotenowy ) oraz minerałów ( Wapń, Magnez, Potas, Cynk, Żelazo, Mangan, Miedź, Jod, Chrom, Selen ) - mam ochotę na pełną kurację.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!



Farmona Sweet Secret Korzenne pierniczki z lukrem - Piernikowy balsam do ciała 225 ml, balsam który obłędnie, i bardzo autentycznie, pachnie pierniczkami, szkoda że barwi ubrania i nie poprawia kolorytu skóry tak, jak by się chciało, pacząc na jego barwę ;) Nawilża dosyć lekko, może być dobry jedynie dla osób z normalną skórą, niewymagających i mających warunki do chodzenia przez jakiś czas po aplikacji tego cudeńka nago, w oczekiwaniu na jego całkowite wchłonięcie, bo to jedyny sposób by ochronić ubrania, zwłaszcza jasne, przed nieestetycznymi plamami i zabrudzeniami, ale zapach świetny, słodki, korzenny, pierniczkowy... idealny na chłodne i ponure dni, poprawia nastrój w mig - pełna recenzja TU.
Czy kupię ponownie - NIE



Farmona Sweet Secret Mufinki Orzechowe z Karmelem - Orzechowy scrub do mycia ciała 225 ml, scrub z którym bardzo polubiłam się, piękny zapach bardzo uprzyjemniał stosowanie, nie jest mdły, ani przesłodzony, cudownie pachnie mielonymi orzechami i tak wygląda, jak mielone orzechy :) Nie jest to scrub myjący, w żadnym razie, jest to po prostu bardzo dobry scrub, który idealnie oczyszcza skórę, zmiękcza, wygładza i ujędrnia ją, do tego wyznacza się wysoką wydajnością, bo niewielka jego ilość wystarcza na jedno porządne oczyszczanie całego ciała, zużyłam z wielką przyjemnością - pełna recenzja tego smakołyku TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!



Bioderma Sebium H2O 250 ml, płyn micelarny, który często u mnie gości, lubię wszystkie płyny Biodermy, ale do tego wracam najczęściej, moja mieszana skóra z tendencją do przetłuszczania się i świecenia po prostu go uwielbia, a ja uwielbiam jej wygląd podczas stosowania tego płynu - matuje, reguluje proces wydzielania sebum, doskonale oczyszcza, nawilża, nie podrażnia, nie wysusza, ładnie, świeżo pachnie, superowo odświeża i poprawia wygląd skóry, zapobiega również powstawaniu niedoskonałości na mojej skórze, zwęża pory, czym zmniejsza ich widoczność - uwielbiam! Pełna recenzja była już dawno temu, TU, nic jednak nie zmieniło się, nadal kupuję i tak już zostanie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!!!!



Genactiv Colostrigen Innovatio Maseczka odżywczo - rewitalizująca 4 x 6 g, bardzo fajna maseczka stworzona na bazie Bioaktywnego colostrum bovinum i mleka klaczy, przeznaczona do każdego rodzaju skóry, jednak dla mojej mieszanej, przetłuszczającej się w strefie T skóry, była ciut za ciężka, ale efekty bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Maseczka do stosowania na noc, czego również nie czyniłam tak jak należy do końca, ale o tym możecie przeczytać w niedawnej recenzji TU, więc nie będę się rozpisywać.
Czy kupię ponownie - MOŻE...



Lirene Dermo Program Krem silnie nawilżający - skóra sucha 75 ml + 25 ml gratis, ten krem Lirene sprawdził się o wiele lepiej jak zdenkowany w kwietniu odżywczy, ma przyjemny zapach, taki trocha pudrowy, ale nie jest uciążliwy ani zbyt trwały, krem zawiera 10% urea i tutaj były one odczuwalne - stopy po aplikacji kremu stają się miękkie, gładkie, nawilżone, dobrze radził sobie z przesuszoną skórą stóp, jednak pozostawiał na powierzchni skóry cienką, śliską warstewkę, bez bawełnianych skarpetek nie dała bym rady go " nosić ", dla tego stosowałam go na noc w połączeniu ze skarpetami ;) Krem jest wydajny, więc w porównaniu z niemałą ceną, którą trzeba zapłacić za niego w aptece, zakup można uznać za udany.
Czy kupię ponownie - TAK!



Lavera Body SPA Lemon Fresh balsam do ciała owoce cytrusowe 150 ml, balsam o bardzo lekkiej konsystencji, ale bogatym składzie, zawiera wyciąg z melisy, olej sojowy, trójglicerydy, glicerynę roślinną, tłuszcz kokosowy, olej migdałowy, masło shea, estry kwasu glicerynowego, lecytynę, ksantan, witaminę E, sterole roślinne, hydrolat z mięty pieprzowej, hydrolat z oczaru wirginijskiego, witaminę C oraz olejki eteryczne, bajka! szkoda tylko że działanie, prócz relaksującego, jest marne, na mojej normalnej skórze uczucie nawilżenia było znikome, może na lato był by fajniejszy, bo dodatkowo zapewnia mega świeżość cytrusowych owoców, ale w okresie wiosennym, gdy moja skóra po zimie była dość przesuszona i potrzebowała porządnego nawilżenia, nie poradził sobie z tym podstawowym zadaniem - uczucie nawilżenia i komfortu znikało po pół godziny od aplikacji, ale zapach cudowny!!!!
Czy kupię ponownie - MOŻE...



Planta Naturell Warme Creme - krem rozgrzewający do stóp 250 ml, zakupiony już jakieś trzy miesiące temu w Netto na próbę, za niecałe 5 zł i... już mam kolejne, nowiutkie i pełniutkie opakowanie ;) Krem ma za zadanie pielęgnować marznące stopy, posiadaczką których jestem, podobno ma rozgrzewać, ale tego nie robi, efekt rozgrzewający jest bardzo, bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny, ale poza tym krem idealnie sprawdza się! Dobrze nawilża i odświeża skórę, wygładza natychmiastowo, uelastycznia, zapobiega tworzeniu się zgrubiałej skóry oraz przesuszeniu i co najważniejsze dla mnie, nie natłuszcza, nie pozostawia żadnej klejącej warstewki, wchłania się " do sucha " pozostawiając na stopkach uczucie komfortu, miękkości i delikatności - wielkie zaskoczenie!!! Krem za kilka złotych! Pachnie trocha dziwnie, bo jak, znienawidzona przeze mnie w dzieciństwie maść żmijowa :) ale nie jest źle, bo zapach ten, na szczęście, nie jest zbyt intensywny i szybko ulatnia się, ale za to zapewnia świeżość i orzeźwienie stopkom ;)
Czy kupię ponownie - TAK!!!! 



Glazel Long Lash mascara 10 ml, klasyczna mascara mająca na celu zapewnienie długotrwałego naturalnego efektu rzęsom, podobno nie zasycha, nie tworzy grudek, ładnie rozdziela rzęski... Nić z tych rzeczy, to jest najgorsza maskara, jaką w życiu miałam, po pierwsze opakowanie, już po kilku użyciach piękne " złocone " napisy znikają z tubki, przez co wygląda ona tandetnie, po drugie tusz, owszem, na początku jest półpłynny, niby dobrze rozprowadza się, szczoteczka wygodna, fajnie nią operuje się, ale po 3 tygodniach maskara tak zgęstniała, że z tubki wyjmowałam na pół suchą maź, w dodatku tworzyła grudki już w opakowaniu, a potem za pomocą szczoteczki przenosiły się one na rzęsy... po trzecie efekty, na początku efekt jest taki, że go niema, rzęsy stają się jedynie czarne, stosowałam nie raz tusze organiczne, które zapewniają " naturalny efekt " i uwierzcie, wypadały znakomicie w porównaniu do tej maskary, natomiast gdy zaczęła wysychać w tubce, aplikacja kończyła się grudkami i sklejonymi rzęsami, po miesiącu, od momentu otwarcia, maskara wygląda jak na powyższym zdjęciu ... nie da się jej po prostu używać, żaden tusz nie był jeszcze u mnie w tak fatalnym stanie nawet po używaniu go przez 3 miesiące... A te wszystkie atrakcje otrzymujemy za 25 zł.
Czy kupię ponownie - NIE!!!!!



Nougat London Fragrance Diffuser Peony 200 ml, wspaniały perfumowany dyfuzor o rewelacyjnym, luksusowym zapachu, przyjemny dla zmysłów, bardzo trwały, cudownie rozpraszający zapach - recenzję możecie przeczytać TU, zapomniałam go dodać do " grupy " zużyć, bo obecnie jest zajęty zawartością - pokombinowałam trocha, pobawiłam się i stworzyłam swój " domowy " aromatyczny płyn do dyfuzora na bazie kwiatów bzu ( dyfuzor  mi już ponad trzy tygodnie pachnie, ale mogą to być również płatki kwiatów sezonowych.. ) i kilku innych " tajemniczych składników " - ale pachnie fajnie, choć pałeczki trzeba tym razem obracać co jakiś czas ;)
Czy kupię ponownie - MOŻE...



Mój dyfuzor " domowej roboty " prezentuje się tak, buteleczka świetna, więc postanowiłam ją wykorzystać,  a ponieważ co roku robię dla siebie wody kwiatowe z naparu płatków, które dobrze robią mojej skórze, pomyślałam że taki napar będzie dobrą bazą do aromatycznego płynu, kombinować ze składnikami można do woli i w zależności od tego co mamy pod ręką i też uwzględniając swoje preferencje zapachowe - takie moje DIY. Płyn początkowo miał nasycony kolor, jak na zdjęciu, ale teraz trocha zbladł, trzymam go na oknie przy biurku, tym nie mniej pachnie ślicznie i wyczuwalnie :) Jeśli jesteście zainteresowane, mogę zrobić o tym notkę :)

To by było na tyle Kochane, jak Wam poszły zużycia w zeszłym miesiącu, zadowoleni jesteście?
Stare żegnamy, witamy nowe, to lubię najbardziej, wkrótce pokażę Wam moje nowości, wygrane i zakupy - uzupełniłam braki ;)
Miłego wieczoru, buziaki ;*

wtorek, 14 maja 2013

Nougat London i jego perfumowany dyfuzor o zapachu piwonii ;)

Witajcie Skarbeczki ;)
Nie wiem jak u Was, ale u mnie od czterech dni pogoda jest przeokropna, ciągłe opady deszczu, zimno, wiatr i ta ciemność z burzowych chmur dookoła sprawiają, że tracę siły witalne, męczy mnie ospałość i dotyka niechciejstwo, brakuje słoneczka, ciepełka, wigoru...
Ratunkiem jest aromaterapia - zapachowe świece, saszetki, kadzidła, olejki eteryczne, woski o pięknych aromatach potrafią zdziałać cuda, uwielbiam je i zawsze " ratuje się " z ich pomocą przed złym samopoczuciem. Dziś opowiem Wam o pewnym cacuszku, które skutecznie poprawia mój nastrój, i wszystkich moich domowników, swoim obłędnym, luksusowym aromatem - Perfumowany Dyfuzor o zapachu piwonii angielskiej marki Nougat London.


Marka ta jest dla mnie totalną nowością, nigdy wcześniej nie miałam z nią styczności, ale dzięki serwisowi Uroda i Zdrowie miałam możliwość wypróbować produkt z ich asortymentu, przy okazji również poszperałam w sieci i zaczerpnęłam wiedzy o firmie, jestem ciekawska, zawsze sprawdzam z " kim " i czym mam do czynienia ;)


O firmie

Nougat London powstała w 1990 roku jako marka modowa w londyńskiej dzielnicy West End.
Ubrania Nougat Londyn są tam uznawane za piękną i stylową odzież, łączą klasyczną stylistykę z nowoczesnymi akcentami tworząc ubrania kobiece i ponadczasowe.
W 2000 roku marka Nougat London wzbogaciła swój asortyment wprowadzając gamę kosmetyków oraz akcesoriów Bath & Body by zapewnić swoim klientom dodatkową rozkosz i przyjemność ze stosowania wyrafinowanych produktów dla ciała i zmysłów.


Opis producenta

Dyfuzor Peony jest eleganckim dodatkiem do każdego domu.
Aby cieszyć się delikatnym zapachem piwonii przez cały dzień, wystarczy umieścić w butelce trzcinowe pałeczki i pozwolić zapachowi w naturalny sposób przez nie przenikać, wypełniając Twój dom zapachem doskonałym.
Dyfuzor Peony to nie tylko sposób na stworzenie trwałego zapachu i miłej atmosfery w pomieszczeniu, ale także estetyczna ozdoba oraz świetny pomysł na prezent.
Zaleca się od czasu do czasu obracać pałeczki, w celu zwiększenia wydajności dyfuzora.


Opis

Opakowanie dyfuzora to tekturowe pudełko, wcale nie ubrane w piwonie, do których zapach nawiązuje, ale w urocze kwiaty, utrzymane w pięknej kolorystyce i szacie graficznej, także wewnątrz. Na pudełku znajduje się nazwa produktu, logo marki, miejsce produkcji - Anglia, opis produktu w kilku językach, niestety nie w polskim, podany skład, środki ostrożności, pojemność, kompleksowe dane producenta.


W pudełku mieści się elegancki flakon, o pojemności 200 ml, wykonany z grubego szkła, solidnie zamykany gumowanym korkiem, który dodatkowo był ofoliowany, co zapewnia gwarancje nietykalności produktu ;) Niemal cały flakon wypełnia aromatyczny płyn.
Do opakowania dołączone osiem trzcinowych pałeczek, każda o długości 20 cm.


Skład zamieszczony na spodzie flakonu, krótko i w temacie ;)
Zapach jest nadzwyczajnie przyjemny, wyczuwam nutę piwonii, ale nie jest to typowy zapach kwiatu, lecz zapach luksusowych perfum.
Działanie dyfuzora jest wyczuwalne niemalże od razu, roztacza dookoła wspaniały aromat, pałeczki w krótkim czasie zostają całkowicie nasączone, bardzo dobrze przeprowadzają zapach, który wypełnia całe pomieszczenie.
Wydajność wysoka, ta pojemność, 200 ml, wystarczyła na ponad miesiąc.

Opinia

Dyfuzory są jedną z moich ulubionych form " ubierania wnętrza w zapach ", miałam ich wiele, jedne sprawowały się fajnie, inne parowały tak szybko, że nie nadążałam wymieniać, jeszcze inne z kolei po prostu ... stały, nie robiąc kompletnie nic, ani dla oka, ani dla wnętrza, więc bardzo byłam ciekawa dyfuzora Nougat, bo wizualnie spodobał mi się bardzo, sądząc po asortymencie marki, czułam że jest wart uwagi.
W realu wygląda jeszcze lepiej, jak na obrazkach - solidne opakowanie, uroczy flakon, porządnie zamknięty, pałeczki nadzwyczajnie leciutkie, co wróżyło, iż dobrze będą nasiąkać płynem - pierwsze wrażenia okazały się bardzo pozytywne, a jak spełniał swoją funkcje?


Już po otwarciu korka poczułam niesamowicie piękny, mocny, intensywny zapach, co prawda, czuć było lekką woń alkoholu, ale po kilku chwilach zniknęła, a może złagodniała, nie pozostawiając po sobie śladu, natomiast obnażył się prawdziwy aromat dyfuzora - wybił się zdecydowany zapach piwonii połączony z nutą świeżości i czegoś mega energetyzującego w tle, trudnego do określenia, ale bardzo przyjemnego.
Zapach przypomina mi luksusowe perfumy, nie jest płaski, ani mdły, nie jest nawet jednobarwny, lecz kryje w sobie połączenie kilku ciekawych nut zapachowych, na czele, oczywiście, z piwonią ;)
Pałeczki nasączają się dosyć szybko, doskonale rozpraszają zapach, który przy każdym ruchu powietrza, czy z powiewem lekkiego wiatru wpadającego przez okno, wibruje i przenosi się z pokoju, do pokoju, wypełniając dom cudownym aromatem.


Pałeczki obracałam dosyć rzadko, nie jest to konieczne, ponieważ świetnie sobie radzą w przeprowadzaniu aromatu płynu, są ciągle nasączone, co widać po ich barwie, nabierają pomarańczowego odcienia, nawet gdy płynu zostało jedynie na dnie flakonu, pałeczki nie wysychają. Przez cały czas używania dyfuzora, czyli sześć tygodni, obróciłam je dwa razy, i to tylko w celu pogłębienia zapachu, przed przyjściem gości - powiedziały że zapach naszego domu na długo pozostanie w ich pamięci ;)
Wydajność dyfuzora oceniam jako wysoką, ponieważ ogólnie dyfuzory które stosowałam bardzo szybko parowały i znikały, w tym po dwóch tygodniach ubyło 1/3 pojemności, co widać na zdjęciu wyżej, po ponad sześciu mam już tylko odrobinę płynu na dnie... jakie to smutne.
Najpierw go ustawiłam na kominku, a potem przeniosłam na swoje biurko, za którym spędzam wiele czasu, by umilał mi pracę i towarzyszył pod czas pisania - okazał się skutecznym sposobem na dobrze samopoczucie i pobudzenie do działania, bardzo się polubiliśmy ;)


Cena - 150,06 zł / 200 ml

Ocena - 4+/5

Dostępność - Sklep Uroda i Zdrowie

Podsumowanie 

Dyfuzor Nougat to produkt godny polecenia, spełnia wszystkie obietnice producenta, jest przyjemny dla oczu, stanowi ładną dekorację mieszkania, cudownie, subtelnie pachnie, a zapach jest trwały i bardzo przyjemny, otacza wnętrze aurą spokoju, zapewnia dobre samopoczucie i wypełnia pozytywną energią, wydajność jest wysoka, niby wszystko idealnie, ale ... jego wysoka cena, niestety, nie jest dla mnie, przynajmniej na razie, nie będę mogła sobie pozwolić na zakup tego cacuszka, chociaż ta cena jest adekwatna do jakości, odejmuję pół punktu.
Polubiłam go, może kiedyś jeszcze się " spotkamy " ale na razie... rozkoszuje się zapachem, który jeszcze pozostał w kilku kroplach płynu na dnie flakonu.

Lubicie dyfuzory, czy wolicie inne pachnące cudowności?
Które są Waszymi faworytami, podzielcie się, bo za niedługo będę potrzebować czegoś aromatycznego, przyjemnego, pozytywnego ;)
Miłego wieczorku ;*