W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza... Zamiast wygrzewania się w promieniach słońca, ukrywamy się pod ubraniami ;) Deszcz, chłód, ulewy i gwałtowne burze na przemian z nieznośnym upałem - istny pogodowy patchwork! Ale co tam! Dzięki kosmetykom St.Tropez naturalnie wyglądająca, " słoneczna " opalenizna jest na wyciągnięcie ręki ;) Nie bez powodu marka jest uwielbiana przez gwiazdy światowego formatu, oferuje bowiem szybką, bezpieczną i naturalną opaleniznę w kilka chwil. Bogaty asortyment produktów sprawia, że każda/każdy znajdzie coś dla siebie ;) Ja wybrałam Samoopalające serum do twarzy, Samoopalającą mgiełkę do ciała oraz Ekspresowy samoopalacz w żelu wraz z rękawicą do jego aplikacji. Jesteś ciekawa, jak się sprawdzają?
O kosmetykach St.Tropez słów kilka ...
Marka kosmetyków St.Tropez znana jest na całym świecie. Od wielu lat należy do absolutnej czołówki w dziedzinie produktów samoopalających i jest uwielbiana przez gwiazdy światowego formatu. Naturalnie wyglądająca opalenizna osobistości świata show-businessu to efekt stosowania kosmetyków marki St.Tropez. Wszystkie odznaczają się przyjemnym zapachem i zapewniają szybką i bezpieczną opaleniznę. Skóra mężczyzn i kobiet po zaaplikowaniu preparatu jest delikatna, odświeżona i zachwyca naturalnym, złotobrązowym odcieniem.
Luksusowe produkty marki St.Tropez pozostawiają skórę równomiernie opaloną i atrakcyjną. Ty też możesz pochwalić się opalenizną, którą pokochały gwiazdy na całym świecie!
Bronzing Face Serum Samoopalacz do twarzy - od producenta
Serum w 93% stworzone z naturalnych składników. Serum zostało wzbogacone o kwas hialuronowy, ekstrakt z brzoskwini, hibiskusa, zielonej mandarynki oraz witaminami C i D o działaniu ochronnym i regenerującym. Zabezpiecza skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych i środowiskowych. Lekka, jedwabista konsystencja nawilża skórę wygładzając ją i nadając pięknego i promiennego wyglądu. Serum może być używane samodzielnie lub pod makijaż, w połączeniu z kremem nawilżającym. Nadaje cerze idealnego odcienia naturalnej opalenizny.
Testowane dermatologicznie, właściwe dla wrażliwej skóry, nie blokuje porów. Produkt nie zawiera parabenów. Nie jest testowany na zwierzętach. Opakowanie kosmetyku jest wykonane z plastiku całkowicie nadającego się do recyclingu.
To samoopalające serum St.Tropez od pierwszego użycia podbiło moje serce! Jest idealną propozycją dla osób, które lubią świetnie wyglądać, a zarazem nie tracić na to wiele czasu ;D Żyjemy w biegu, wszystko wokół toczy się szybko, więc nic w tym dziwnego, że oczekujemy wysokiej jakości, błyskawicznych efektów i skuteczności. Samoopalające serum wyznacza się lekką, wodno-żelową konsystencją, jest przezroczyste i delikatne w dotyku, a do tego niezwykle przyjemnie pachnie. wydawać się może, że taka mała buteleczka, o pojemności 50 ml, za długo nam nie posłuży... Nic bardziej mylnego! Serum jest niezwykle wydajne, co sprawia, że mimo regularnego używania, raz dziennie, bardzo powoli " schodzi ". Co, oczywiście wliczając cenę, jak i jakość, jest świetnym wynikiem! Serum do twarzy St.Tropez sprawnie się dawkuje dzięki pompce, perfekcyjnie odmierzającej każdą porcję kosmetyku. Dla mnie osobiście wystarcza 3 pompki, aby w pełni pokryć twarz i szyję. Szybko się rozprowadza i równomiernie się wchłania, pozostawiając twarz gładką i przyjemną w dotyku. Serum można stosować w połączeniu z ulubionym kremem, mieszając je ze sobą, bądź samodzielnie - ja preferuję tę drugą opcję :) Jeśli chodzi o efekt, nie jest on widoczny tuż po aplikacji, lecz po kilku godzinach. Skóra w " naturalny " sposób nabiera pięknego kolorytu i delikatnej opalenizny. Przy każdym kolejnym użyciu serum utrzymuje, a jednocześnie pogłębia efekt, dzięki czemu codziennie, nawet gdy słońca brak, mogę się cieszyć skórą " muśniętą słońcem ". Uwielbiam to samoopalające serum do twarzy za lekkość, przyjazną dla skóry formułę, bardzo ładny, naturalny efekt i wysoką wydajność, pozwalającą cieszyć się nim bardzo długo! Genialny kosmetyk!
Express Bronzing Gel Żel samoopalający do ciała - od producenta
Lekka, niebrudząca i nieklejąca formuła w postaci żelu łatwo rozprowadza się na skórze, błyskawicznie w nią wnika i szybko wysycha, nadając równomiernego koloru. Żel został wzbogacony w kwas hialuronowy gwarantujący aż 72 h nawilżenie. Zaawansowana technologia 3 w 1 pozwala wybrać dla siebie idealny odcień opalenizny, w zależności od tego po jakim czasie zmyjesz samoopalacz:
- po 1 godzinie - naturalny odcień skóry muśniętej słońcem
- po 2 godzinach - średni, złoty odcień skóry
- po 3 godzinach - ciemny ale nadal naturalny odcień opalenizny.
Trwałą i równomierna opalenizna do 10 dni! Produkt bez przykrego zapachu samoopalacza. Nie testowany na zwierzętach. W 100% czysty i przyjazny weganom skład. Opakowanie wykonane z plastiku - do całkowitego recyklingu.
Samoopalający żel o ciała to kolejny, nie mniej skuteczny, kosmetyk St.Tropez, który pozwala cieszyć się piękną, opaloną skórą przez długi czas. Nawet osoby nie przepadające za samoopalaczami bez wątpienia docenią ten produkt ze względu na łatwość aplikacji i efekty. Ekspresowy żel do ciała ma lekką, żelową formułę i wyznacza się czarnym, intensywnym kolorem, który po aplikacji na ciało przeobraża się w ciemny brąz. Ku swojemu zaskoczeniu odkryłam, że nie ma on specyficznej woni samoopalacza, tylko przyjemny, delikatny zapach umilający aplikację. Samoopalacz nakładam za pomocą rękawicy St.Tropez przeznaczonej do tego celu. Jest cudownie miękka, aksamitna i niezwykle delikatna w dotyku, a zarazem solidnie wykonana. Dobrze chroni przed przeciekaniem samoopalacza i tym samym zapobiega plamieniu rąk, jednocześnie dając piękny efekt, bez smug, zacieków i plam. Samoopalający żel rewelacyjnie się rozprowadza i szybko wchłania, pozostawiając na skórze widoczny, ciemny film - dzięki czemu nie pominiesz żadnego centymetra skóry ;) Po aplikacji zaczyna się... magia! Sprawa w tym, że samoopalacz działa w zależności od czasu " przebywania " na skórze. A więc chcąc uzyskać lekką opaleniznę pozostawiamy go na godzinę, dla bardziej wyrazistego efektu - na dwie, a dla osiągnięcia brązowej opalenizny - trzy godziny. Ja po prostu zakładam po aplikacji czarne ubrania i zapominam o samoopalaczu na 3 godziny - potem spłukuję i... Efekt jest niesamowity! Samoopalacz pięknie i równomiernie " opala " moją skórę, zapewniając naturalny, brązowy odcień bez pomarańczowej poświaty :) Ciało natychmiastowo nabiera atrakcyjności, skóra jest gładka, jedwabista, pełna promienności i zdrowego blasku. Oczywiście przed aplikacją żelu robię peeling, który przyczynia się do uzyskania jednolitej opalenizny, a jednocześnie przedłuża jej trwałość. Samoopalający żel do ciała stosuję raz na dwa tygodnie, bo tyle czasu się utrzymuje na mojej skórze, ale można używać go raz w tygodniu w celu pogłębienia efektu opalenizny. Samoopalacz nie podrażnia mojej skóry, schodzi bardzo powoli i równomiernie, nie brudzi białych ubrań ani pościel. Polubiliśmy się bardzo!
Bronzing Water Mist Samoopalająca Mgiełka do ciała - od producenta
Po prostu spryskaj i olśniewaj! Lekka mgiełka bez spłukiwania, o egzotycznym zapachu, w 95% została stworzona ze składników pochodzenia naturalnego. Dzięki formule w postaci lekkiej mgiełki kosmetyk dokładnie się rozprowadza i pokrywa cała skórę równą warstwą samoopalacza.
Nadaje piękną, błyskawicznie wchłaniającą się, o pudrowym wykończeniu opaleniznę. Najszybsza i najłatwiejsza dokładna aplikacja. Dodaj o dowolnej porze dnia kolejną warstwę, by zbudować idealny odcień opalenizny.
Produkt odpowiedni również dla skóry wrażliwej. Stworzona z 100% naturalnych substancji samoopalających. Formuła w 100% czysta i przyjazna weganom. Produkt nie zawiera parabenów. Nie jest testowany na zwierzętach. Opakowanie wykonane z plastiku całkowicie nadającego się do recyclingu.
Samoopalająca mgiełka St.Tropez to świetny patent na uzupełnienie opalenizny, a także do pogłębienia oraz podtrzymania jej efektu po żelu, piance czy serum. Jest niezwykle przyjemnym kosmetykiem zarówno pod względem wodnej formuły, jak i cudownego zapachu, wprawiającego w stan odprężenia i relaksu. Szybko się aplikuje - wystarczy rozpylić mgiełkę po ciele, uważając aby nie dostała się do ust i oczu, a następnie rozprowadzić ją za pomocą rękawicy - gotowe! Skóra staje się jedwabiście gładka, delikatna i przyjemna w dotyku, a dodatkowo doskonale nawilżona oraz otulona subtelnym zapachem. Opalenizna, jak w przypadku poprzedników, rozwija się na skórze w ciągu 4 - 8 godzin. Podtrzymywanie jej, zwłaszcza tą samoopalającą mgiełką, jest dziecinnie prosta, a więc korzystam z jej usług, jak tylko zajdzie taka potrzeba :) Mgiełka St.Tropez nie podrażnia mojej skóry, nie powoduje przesuszenia, zaczerwienienia czy innych niepożądanych efektów. Genialnie się sprawdza w każdej sytuacji, więc zawsze lubię mieć ją pod ręką ;)
Cena: Serum do twarzy - 95 zł / 50 ml; Żel samoopalający - 145 zł / 200 ml; Mgiełka do ciała - 139 zł / 200 ml.
Dostępność - Perfumerie Douglas
Podsumowując...
Kosmetyki St.Tropez są dla mnie nowością, ale po wypróbowaniu tego trio, jestem przekonana, że bardzo chętnie będę sięgać po produkty marki. To połączenie dobrego składu, przyjaznych formuł, praktycznych opakowań oraz cudownych zapachów uprzyjemniających stosowanie. Najważniejsze jednak jest to, że produkty te oferują świetne, niezawodne efekty, dzięki którym skóra wygląda zjawiskowo! Dodatkowo rezultaty te przez dłuższy czas się utrzymują, ciesząc oczy i zapewniając mi ogólny komfort ;) Piękna, naturalnie wyglądająca opalenizna w kilka chwil - z St.Tropez to łatwizna ;)
Znasz kosmetyki St.Tropez?
Które produkty marki stosowałaś i polecasz?
Sięgasz po " opaleniznę " z tubki czy wolisz inne metody?
Miłego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoopalacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoopalacz. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 sierpnia 2020
poniedziałek, 22 lutego 2016
Vita Liberata Fabulous Gradual Tan Lotion - pielęgnuje i brązuje czyli naturalna opalenizna z tubki
Witajcie Słoneczka :)
Już tęsknię za wiosną, za słońcem i za jego ciepełkiem, za śpiewem ptaków, za nowalijkami... Ale najbardziej chcę rzucić z siebie te wszystkie ciepłe ubrania i zakryte buty, aby móc się cieszyć lekkością, aby poczuć subtelny dotyk wiatru na skórze! Uwielbiam tę transformację. Zawsze jednak miałam obawy, a być może nawet tremę, przed " wystawieniem " bladej, wybielonej zimą, skóry na " widok publiczny ":) Z solarium nie korzystam, a samoopalacze czy kosmetyki brązujące nie zawsze były w stanie zadowolić moich potrzeb i spełnić oczekiwania - więc unikałam ich jak ognia. W tym roku będzie zupełnie inaczej!
Z utęsknieniem czekam na wiosnę - bez obaw pokażę swoją skórę po zimie... ale nie bladą, lecz muśniętą słońcem :)
Od kiedy poznałam Vitę Liberatę - pokochałam " opaleniznę z tubki "! Bowiem wszystkie, dotychczas wypróbowane, produkty marki oferują nie " sztuczną " lecz w 100% naturalną, piękną opaleniznę, niczym nie ustępującą tej słonecznej :) Czy to cud? Czy to magia? Nie! To wyjątkowość i niepowtarzalność, którą zawdzięczamy innowacyjnym technologiom i w pełni naturalnym składnikom. W wyniku tych wszystkich starań oraz skrupulatnych badań powstają produkty, którym możemy zaufać - poddając swe ciało ich działaniu możemy być pewne, że nie tylko je " poprawią " kolorystycznie, ale również wypielęgnują ;) Mój nowy ulubieniec spod skrzydeł Vita Liberata to Fabulous Gradual Tan Lotion - Stopniowo opalający balsam, upiększa ciało i doskonale o nią dba.
Słów kilka od producenta
Vita Liberata to marka która oferuję ekskluzywne preparaty samoopalające zawierające aktywne składniki organiczne, aby zapewnić Twojej skórze naturalną opaleniznę i kompleksową pielęgnację.
Naturalne, organiczne i eko-certyfikowane składniki, innowacje i specjalna technologia nawilżania Moisture Lock zawarte w kosmetykach odżywiają skórę i zapewniają jej efekt naprawdę naturalnej opalenizny trwający cztery razy dłużej niż w przypadku tradycyjnych samoopalaczy. Vita Liberata oferuje wiele produktów nadających się do użycia zarówno w profesjonalnych salonach, jak i w domu, które dostosowane są do różnych rodzajów i odcieni skóry, gwarantujące doskonały efekt przy każdym użyciu.
Vita Liberata sprawi, że opalanie będące doskonałym przeżyciem!
Vita Liberata Fabulous Gradual Tan Lotion to lotion o luksusowej formule zawierający Aloe Vera oraz Masło Shea.
Balsam łagodzi i intensywnie nawilża skórę równocześnie nadając jej stopniowy i delikatny efekt muśnięcia słońcem który utrwala się w ciągu 4 - 8 godzin. Regularne stosowanie produktu pozwala utrzymać bądź pogłębić uzyskany rezultat.
Moisture Locking System utrzymuje nawilżenie skóry aż do 72 h, a technologia Odour Remove pozbawia preparat przykrego zapachu zaś składniki organiczne sprawiają, że opalenizna zanika w równomierny, naturalny sposób.
* Składniki organiczne.
** Składniki pochodzenia naturalnego.
*** Składniki certyfikowanr przez Ecocert.
Na tubie znajdują się wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu, opis oraz sposób użycia w języku angielskim, pełny skład, termin ważności, wynoszący tylko 6 miesięcy, ze względu na naturalne składniki, oraz uwagi dotyczące ostrożności.
Szata tubki absolutnie minimalistyczna, ale jednocześnie piękna w tej swojej prostocie. Zakręcany, szeroki korek solidnie chroni zawartość przed niechcianym wydostaniem się kosmetyku oraz drobnoustrojami i wilgocią. Dzięki jego formie tuba może stabilnie stać do góry dnem, a balsam ciągle znajduje się tuż przy otworze dozującym - zawsze gotowy do użycia :)
Otwór dozujący swoją wielkością jest dobrze dostosowany do konsystencji produktu - nie jest ani zbyt mały, ani duży - idealny. Początkowo jest zabezpieczony foliowym wieczkiem, co gwarantuje nietykalność i świeżość produktu. Otwieramy i odmierzamy termin w którym musimy balsam zużyć, czyli 6 miesięcy.
Balsam jest całkowicie biały, ma lekką, beztłuszczową, średniej gęstości konsystencję - nie jest płynny, ani też twardy czy zbity. Z łatwością rozprowadza się po skórze, dosyć szybko w nią wnika, zapewniając przyjemne uczucie nawilżenia.
Zapach jest bardzo delikatny, subtelny, słabo wyczuwalny w tubce, natomiast przy kontakcie ze skórą, w trakcie masażu, nieco nabiera wyrazistości, ale nadal pozostaje przyjemnym, otulającym, kojącym... Przypomina mi aromat kosmetyków z masłem shea, nie to neutralny, nie to słodki, ani też nadzwyczaj świeży - delikatna mieszanka tych wszystkich nut zapachowych w jednym zestawieniu tworzy balsam przyjemnym dla nosa, choć bez szału dla zmysłów - bardzo szybko się ulatnia ze skóry.
Balsam równomiernie się rozprowadza, stosunkowo szybko wchłania się w skórę, po krótkim masowaniu wnika w nią całkowicie nie pozostawiając żadnego wyczuwalnego filmu. Nie klei, nie obciąża, nie natłuszcza, nie zapycha skóry ani jej nie bieli. Oferuje ciału porządną porcję nawodnienia, i to wyczuwalnego nie tylko przez chwilę, nie tylko powierzchniowo - nawilża naprawdę na długo, także te głębsze warstwy skóry - bardzo przyjemne to uczucie. Prócz nawilżenia lotion odżywia, wygładza, regeneruje i koi skórę zapewniając natychmiastowe uczucie komfortu, a nam przyjemność z dotykania jej. Skóra po użyciu balsamu jest porządnie zadbana, miła i jedwabiście gładka w dotyku. A co z opalenizną???
Tuż po rozsmarowaniu Fabulous Gradual Tan Lotion nie zauważyłam żadnego jej śladu, owszem, skóra miękka, gładka, zadbana, ale na opaleniznę trzeba odrobinę poczekać. Już zdradzę - że warto :) Założyłam bieliznę i ubrania oraz zajęłam się swoimi sprawami i obowiązkami, wieczorem, przed myciem, zauważyłam różnicę - powyższe zdjęcie ją pokazuje w całej okazałości.
Niesamowity efekt już po jednym użyciu!!! Opaleniznę możemy sobie łatwo budować, a także wzmacniać, poprzez powtarzanie aplikacji, wystarczy raz dziennie przez 1-3 dni z rzędu. Bądź tylko podtrzymywać już osiągnięty efekt, jeśli nas zadowala, stosując balsam co 3 - 4 dni. Zarówno sam efekt jak i stopień intensywności opalenizny w dużej mierze zależy od typu i karnacji skóry, każda jest inna, inaczej reaguje na kosmetyki, więc i te " wytyczne " mogą się różnić od moich. Tu przedstawiłam Wam mój harmonogram, pozwalający cieszyć się piękną i naturalną opalenizną :) Spróbujecie, to się dowiecie, jak najlepiej go stosować w Waszym przypadku.
Już po jednym użyciu skóra wygląda fantastycznie! Balsam sprawia, że z bladiocha przeobrażam się w " muśniętą słońcem " laskę :) A co najważniejsze, opalenizna wygląda bardzo naturalnie, bez smug, bez plam, bez zaczerwień i podrażnień. Oczywiście na kolanach i łokciach znacznie oszczędniej nakładam balsam, zresztą na ciało też go dużo nie idzie. Warto tylko zadbać o równomierne rozprowadzenie, a po aplikacji, przed założeniem bielizny i ubrań, poczekać aż balsam całkowicie " wyschnie ".
Cena - 79 zł / 200 ml
Dostępność - Sephora
Podsumowując...
Kolejny produkt Vita Liberata, kolejne zauroczenie, zadowolenie i satysfakcja z wyglądu własnego ciała. Fabulous Gradual Tan Lotion nie wymaga żadnego specjalnego traktowania, jest łatwy i przyjemny w użyciu, efektami z kolei zadziwia. Pielęgnuje jak dobry balsam, a przy okazji upiększa, oferując skórze iście wakacyjną opaleniznę - bez smug, bez plam, bez przykrego zapachu, bez brudzenia ubrań ... Czy może być coś równie pięknego, łatwego, wszechstronnego i przyjemnego?
Aaa, byłabym zapomniała, jego kolejną zaletą jest bardzo wysoka wydajność! No i ma taki piękny, naturalny skład ♥
Stosowaliście Fabulous Gradual Tan Lotion Vita Liberata?
A może macie innych ulubieńców w szeregach marki?
Musze przyznać, że produkty marki bardzo pozytywnie mnie zaskakują!
Czy Wam też tak świetnie służą?
Miłego wieczoru Wam życzę :*
Już tęsknię za wiosną, za słońcem i za jego ciepełkiem, za śpiewem ptaków, za nowalijkami... Ale najbardziej chcę rzucić z siebie te wszystkie ciepłe ubrania i zakryte buty, aby móc się cieszyć lekkością, aby poczuć subtelny dotyk wiatru na skórze! Uwielbiam tę transformację. Zawsze jednak miałam obawy, a być może nawet tremę, przed " wystawieniem " bladej, wybielonej zimą, skóry na " widok publiczny ":) Z solarium nie korzystam, a samoopalacze czy kosmetyki brązujące nie zawsze były w stanie zadowolić moich potrzeb i spełnić oczekiwania - więc unikałam ich jak ognia. W tym roku będzie zupełnie inaczej!
Z utęsknieniem czekam na wiosnę - bez obaw pokażę swoją skórę po zimie... ale nie bladą, lecz muśniętą słońcem :)
Od kiedy poznałam Vitę Liberatę - pokochałam " opaleniznę z tubki "! Bowiem wszystkie, dotychczas wypróbowane, produkty marki oferują nie " sztuczną " lecz w 100% naturalną, piękną opaleniznę, niczym nie ustępującą tej słonecznej :) Czy to cud? Czy to magia? Nie! To wyjątkowość i niepowtarzalność, którą zawdzięczamy innowacyjnym technologiom i w pełni naturalnym składnikom. W wyniku tych wszystkich starań oraz skrupulatnych badań powstają produkty, którym możemy zaufać - poddając swe ciało ich działaniu możemy być pewne, że nie tylko je " poprawią " kolorystycznie, ale również wypielęgnują ;) Mój nowy ulubieniec spod skrzydeł Vita Liberata to Fabulous Gradual Tan Lotion - Stopniowo opalający balsam, upiększa ciało i doskonale o nią dba.
Słów kilka od producenta
Vita Liberata to marka która oferuję ekskluzywne preparaty samoopalające zawierające aktywne składniki organiczne, aby zapewnić Twojej skórze naturalną opaleniznę i kompleksową pielęgnację.
Naturalne, organiczne i eko-certyfikowane składniki, innowacje i specjalna technologia nawilżania Moisture Lock zawarte w kosmetykach odżywiają skórę i zapewniają jej efekt naprawdę naturalnej opalenizny trwający cztery razy dłużej niż w przypadku tradycyjnych samoopalaczy. Vita Liberata oferuje wiele produktów nadających się do użycia zarówno w profesjonalnych salonach, jak i w domu, które dostosowane są do różnych rodzajów i odcieni skóry, gwarantujące doskonały efekt przy każdym użyciu.
Vita Liberata sprawi, że opalanie będące doskonałym przeżyciem!
Vita Liberata Fabulous Gradual Tan Lotion to lotion o luksusowej formule zawierający Aloe Vera oraz Masło Shea.
Balsam łagodzi i intensywnie nawilża skórę równocześnie nadając jej stopniowy i delikatny efekt muśnięcia słońcem który utrwala się w ciągu 4 - 8 godzin. Regularne stosowanie produktu pozwala utrzymać bądź pogłębić uzyskany rezultat.
Moisture Locking System utrzymuje nawilżenie skóry aż do 72 h, a technologia Odour Remove pozbawia preparat przykrego zapachu zaś składniki organiczne sprawiają, że opalenizna zanika w równomierny, naturalny sposób.
* Składniki organiczne.
** Składniki pochodzenia naturalnego.
*** Składniki certyfikowanr przez Ecocert.
Fabulous Gradual Tan Lotion jest podany w poręcznej, praktycznej i przyjemnej dla oka tubie, o pojemności 200 ml, wykonanej z miłego w dotyku, miękkiego tworzywa. Dzięki podatnej na naciskanie, elastycznej tubie dawkowanie produktu nie sprawia żadnych trudności, wręcz odwrotnie - aż zachęca do sięgania i stosowania balsamu.
Na odmianę od pianki Fabolous Self Tan Mousse Medium, o której pisałam TU, balsam nie wymaga użycia rękawicy, a więc jest absolutnie bezproblemowy - wystarczą sprawne dłonie, nie koniecznie swoje :D
Szata tubki absolutnie minimalistyczna, ale jednocześnie piękna w tej swojej prostocie. Zakręcany, szeroki korek solidnie chroni zawartość przed niechcianym wydostaniem się kosmetyku oraz drobnoustrojami i wilgocią. Dzięki jego formie tuba może stabilnie stać do góry dnem, a balsam ciągle znajduje się tuż przy otworze dozującym - zawsze gotowy do użycia :)
Otwór dozujący swoją wielkością jest dobrze dostosowany do konsystencji produktu - nie jest ani zbyt mały, ani duży - idealny. Początkowo jest zabezpieczony foliowym wieczkiem, co gwarantuje nietykalność i świeżość produktu. Otwieramy i odmierzamy termin w którym musimy balsam zużyć, czyli 6 miesięcy.
Balsam jest całkowicie biały, ma lekką, beztłuszczową, średniej gęstości konsystencję - nie jest płynny, ani też twardy czy zbity. Z łatwością rozprowadza się po skórze, dosyć szybko w nią wnika, zapewniając przyjemne uczucie nawilżenia.
Zapach jest bardzo delikatny, subtelny, słabo wyczuwalny w tubce, natomiast przy kontakcie ze skórą, w trakcie masażu, nieco nabiera wyrazistości, ale nadal pozostaje przyjemnym, otulającym, kojącym... Przypomina mi aromat kosmetyków z masłem shea, nie to neutralny, nie to słodki, ani też nadzwyczaj świeży - delikatna mieszanka tych wszystkich nut zapachowych w jednym zestawieniu tworzy balsam przyjemnym dla nosa, choć bez szału dla zmysłów - bardzo szybko się ulatnia ze skóry.
Balsam równomiernie się rozprowadza, stosunkowo szybko wchłania się w skórę, po krótkim masowaniu wnika w nią całkowicie nie pozostawiając żadnego wyczuwalnego filmu. Nie klei, nie obciąża, nie natłuszcza, nie zapycha skóry ani jej nie bieli. Oferuje ciału porządną porcję nawodnienia, i to wyczuwalnego nie tylko przez chwilę, nie tylko powierzchniowo - nawilża naprawdę na długo, także te głębsze warstwy skóry - bardzo przyjemne to uczucie. Prócz nawilżenia lotion odżywia, wygładza, regeneruje i koi skórę zapewniając natychmiastowe uczucie komfortu, a nam przyjemność z dotykania jej. Skóra po użyciu balsamu jest porządnie zadbana, miła i jedwabiście gładka w dotyku. A co z opalenizną???
Tuż po rozsmarowaniu Fabulous Gradual Tan Lotion nie zauważyłam żadnego jej śladu, owszem, skóra miękka, gładka, zadbana, ale na opaleniznę trzeba odrobinę poczekać. Już zdradzę - że warto :) Założyłam bieliznę i ubrania oraz zajęłam się swoimi sprawami i obowiązkami, wieczorem, przed myciem, zauważyłam różnicę - powyższe zdjęcie ją pokazuje w całej okazałości.
Niesamowity efekt już po jednym użyciu!!! Opaleniznę możemy sobie łatwo budować, a także wzmacniać, poprzez powtarzanie aplikacji, wystarczy raz dziennie przez 1-3 dni z rzędu. Bądź tylko podtrzymywać już osiągnięty efekt, jeśli nas zadowala, stosując balsam co 3 - 4 dni. Zarówno sam efekt jak i stopień intensywności opalenizny w dużej mierze zależy od typu i karnacji skóry, każda jest inna, inaczej reaguje na kosmetyki, więc i te " wytyczne " mogą się różnić od moich. Tu przedstawiłam Wam mój harmonogram, pozwalający cieszyć się piękną i naturalną opalenizną :) Spróbujecie, to się dowiecie, jak najlepiej go stosować w Waszym przypadku.
Już po jednym użyciu skóra wygląda fantastycznie! Balsam sprawia, że z bladiocha przeobrażam się w " muśniętą słońcem " laskę :) A co najważniejsze, opalenizna wygląda bardzo naturalnie, bez smug, bez plam, bez zaczerwień i podrażnień. Oczywiście na kolanach i łokciach znacznie oszczędniej nakładam balsam, zresztą na ciało też go dużo nie idzie. Warto tylko zadbać o równomierne rozprowadzenie, a po aplikacji, przed założeniem bielizny i ubrań, poczekać aż balsam całkowicie " wyschnie ".
Cena - 79 zł / 200 ml
Dostępność - Sephora
Podsumowując...
Kolejny produkt Vita Liberata, kolejne zauroczenie, zadowolenie i satysfakcja z wyglądu własnego ciała. Fabulous Gradual Tan Lotion nie wymaga żadnego specjalnego traktowania, jest łatwy i przyjemny w użyciu, efektami z kolei zadziwia. Pielęgnuje jak dobry balsam, a przy okazji upiększa, oferując skórze iście wakacyjną opaleniznę - bez smug, bez plam, bez przykrego zapachu, bez brudzenia ubrań ... Czy może być coś równie pięknego, łatwego, wszechstronnego i przyjemnego?
Aaa, byłabym zapomniała, jego kolejną zaletą jest bardzo wysoka wydajność! No i ma taki piękny, naturalny skład ♥
Stosowaliście Fabulous Gradual Tan Lotion Vita Liberata?
A może macie innych ulubieńców w szeregach marki?
Musze przyznać, że produkty marki bardzo pozytywnie mnie zaskakują!
Czy Wam też tak świetnie służą?
Miłego wieczoru Wam życzę :*
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Vita Liberata Fabolous Self Tan Mousse Medium - ekspresowa opalenizna w piance
Witajcie Słoneczka :)
Opalenizna " z tubki " jakoś nigdy mnie nie kręciła... Co prawda nieraz próbowałam do niej się przekonać, mam dosyć jasną karnację, więc pierwsze wypady nad jezioro czy na plażę były nieco krępujące, ale miłości, ba NIC, z tego nie wyszło. A to aplikacja niewygodna, a to nieprzyjemny zapach, a to nierównomierny efekt lub brzydki, pomarańczowy odcień, które bardziej szkodziły, niżeli ułatwiały sprawę. Na jakiś czas zaprzestałam poszukiwań, zaniechałam próby, aż do momentu gdy pierwszy, a potem kolejny, i kolejne razy czytałam opinie na temat samoopalaczy Vita Liberata.
Pojawiające się na blogach pozytywne recenzje mocno zachęcały. Zaczęłam przyłapywać siebie na myśli, że może jednak warto wypróbować, dać szansę samoopalaczom. Technologia nie stoi w miejscu, nowe rozwiązania, innowacyjne formuły potrafią działać cuda. A produkty Vita Liberata dodatkowo wyróżniają się organicznymi składnikami oraz brakiem nieprzyjemnego zapachu, charakterystycznego dla samoopalaczy - marzenie!
Wśród szerokiego asortymentu marki wybrałam nowość -Fabolous Self Tan Mousse Medium lekką piankę. Szybka aplikacja, natychmiastowa opalenizna, trwałe efekty... brzmi kusząco! Może w końcu trafię na ideał? Może już nie będę musiała chować się w zagłębiu ogródka, aby nieco poprawić prezencję swej bladej skóry?
Oczywiście nie mogło zabraknąć też Tanning Mitt - rękawicy do nakładania samoopalacza.
Co z tego wyszło? Czy dołączyłam do grona wielbicielek samoopalaczy Vita Liberata?
Słów kilka od producenta
Niezwykle lekka formuła musu nadaje naturalną złotą opaleniznę.
Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę zaś technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu.
Organiczne składniki powodują, że kolor zanika w równomierny sposób, zupełnie jak naturalna opalenizna.
Główne cechy wyróżniające produkt:
Główne składniki oraz ich działanie:
Opalenizna " z tubki " jakoś nigdy mnie nie kręciła... Co prawda nieraz próbowałam do niej się przekonać, mam dosyć jasną karnację, więc pierwsze wypady nad jezioro czy na plażę były nieco krępujące, ale miłości, ba NIC, z tego nie wyszło. A to aplikacja niewygodna, a to nieprzyjemny zapach, a to nierównomierny efekt lub brzydki, pomarańczowy odcień, które bardziej szkodziły, niżeli ułatwiały sprawę. Na jakiś czas zaprzestałam poszukiwań, zaniechałam próby, aż do momentu gdy pierwszy, a potem kolejny, i kolejne razy czytałam opinie na temat samoopalaczy Vita Liberata.
Pojawiające się na blogach pozytywne recenzje mocno zachęcały. Zaczęłam przyłapywać siebie na myśli, że może jednak warto wypróbować, dać szansę samoopalaczom. Technologia nie stoi w miejscu, nowe rozwiązania, innowacyjne formuły potrafią działać cuda. A produkty Vita Liberata dodatkowo wyróżniają się organicznymi składnikami oraz brakiem nieprzyjemnego zapachu, charakterystycznego dla samoopalaczy - marzenie!
Wśród szerokiego asortymentu marki wybrałam nowość -Fabolous Self Tan Mousse Medium lekką piankę. Szybka aplikacja, natychmiastowa opalenizna, trwałe efekty... brzmi kusząco! Może w końcu trafię na ideał? Może już nie będę musiała chować się w zagłębiu ogródka, aby nieco poprawić prezencję swej bladej skóry?
Oczywiście nie mogło zabraknąć też Tanning Mitt - rękawicy do nakładania samoopalacza.
Co z tego wyszło? Czy dołączyłam do grona wielbicielek samoopalaczy Vita Liberata?
Słów kilka od producenta
Niezwykle lekka formuła musu nadaje naturalną złotą opaleniznę.
Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę zaś technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu.
Organiczne składniki powodują, że kolor zanika w równomierny sposób, zupełnie jak naturalna opalenizna.
Główne cechy wyróżniające produkt:
- Natychmiastowy efekt złocistej opalenizny
- Szybka i prosta aplikacja dzięki specjalnej rękawicy
- Wysycha w momencie kontaktu ze skórą - można się od razu ubrać
- Efekt naturalnej opalenizny do 7 dni
- Certyfikowane składniki organiczne.
Jak stosować Fabolous Self Tan Mousse Medium
Upewnij się, że w momencie aplikacji skóra jest sucha, najlepsze efekty uzyskuję się po wykonanym peelingu.
Używaj specjalnej rękawicy do aplikacji, 5 - 10 pompek produktu wystarcza na jedną partię ciała. Preparat nakładaj kolistymi ruchami. Aplikuj mniejszą ilość produktu na dłonie stopy, kolana, łokcie.
Spłucz ciało wodą po upływie 4 - 8 godzin, jeśli skóra jest naturalnie bardzo blada, pozostaw preparat na dłuższy czas przed spłukaniem. Efekt utrzymuję się do 4 - 7 dni.
Główne składniki oraz ich działanie:
- Moisture Locking System - intensywnie nawilża skórę
- Technologia Odour Remove - sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu
- Aloe Vera - intensywne nawilżenie skóry
- Maliny - działanie antyoksydacyjne
- Kwas hialuronowy - głębokie nawilżenie.
Pianka jest podana w dosyć prostej, lekkiej buteleczce, o pojemności 100 ml, wykonanej z twardego, elastycznego tworzywa. Wygodny dozator w przyjemny i precyzyjny sposób dawkuje kosmetyk, zapewniając szybkość oraz sprawność podczas " samoopalania się " :) Otwór dosujący jest dosyć spory, ale idealnie dopasowany swoją wielkością do konsystencji produktu. Nie zapycha się, nie pluje pianką, lecz płynnie wydaje puszystą zawartość porcję za porcją.
Szeroki korek chroni dozownik przed zanieczyszczeniami oraz osadzaniem się wilgoci i drobnoustrojów, a zawartość przed niechcianym wydostaniem ( np. podczas przewożenia w kosmetyczce ) aczkolwiek nie jest mocno osadzony, więc trzeba uważać. Na butelce znajdują się podstawowe informacje dotyczące produktu, w tym pełny skład oraz termin ważności wynoszący 6 miesięcy od momentu otwarcia.
Potrząsając buteleczką wyczujemy w jej wnętrzu płyn, który, po ingerencji dozatora, podczas wydostania, zmienia się w lekką, puszystą, ciemno brązową piankę.
Zapach rzeczywiście jest przyjemny, lekko wyczuwalny, mocno odróżnia się od intensywnej, specyficznej woni samoopalających produktów które pamiętam z przyszłości.
Pianka stosunkowo szybko rozpuszcza się, przy kontakcie ze skórą zapewnia bardzo miłe, przyjemne uczucie muskania... Mmm, już sama aplikacja sprawia tyle przyjemności! Ale pianka, to nie wszystko, na szczególną uwagę zasługuje rękawica - to właśnie po jej stronie leży połowa sukcesu w drodze do pięknej i równomiernej opalenizny...
Rękawica do aplikacji samoopalacza składa się z dwóch części - cienkiej, elastycznej, ale jednocześnie odpornej na rozciąganie, flizeliny oraz miękkiej, delikatnej, w dotyku przypominającej welur, gąbki. To właśnie gąbka jest przeznaczona do rozprowadzania samoopalacza i aby uchronić skórę dłoni przed powstawaniem trwałych i nieestetycznych przebarwień, dodatkowo została zabezpieczona folią.
Rękawica, wbrew pozorom, jest bardzo wygodna w użyciu, ale... warto uważać i podczas rozprowadzania nie dopuszczać do przemieszczenia samoopalacza w miejsca łączenia z flizeliną - ona nie jest zabezpieczona więc pianka łatwo przenika i farbuje opuszki palców. Przy pierwszym użyciu nie zwróciłam na to uwagi - musiałam sporo się namęczyć, by " odbarwić " mega opalone opuszki :D Przy kolejnym użyciu tego problemu już nie doświadczyłam - trening czyni mistrza!
Rękawica jest łatwa w utrzymaniu w czystości, niech nie odstrasza Was jej wygląd po użyciu samoopalacza, wystarczy odrobina mydła lub żelu pod prysznic, a wszystkie zabrudzenia spłyną wraz z wodą. Owszem, nieco się przebarwia, ale jest to delikatna zmiana, co możecie zobaczyć na końcu notki :)
Pianka za pomocą rękawicy szybko, sprawnie i równomiernie rozprowadza się, zapewniając natychmiastowy efekt, a więc widzimy, jak wygląda skóra, gdzie warto preparatu dołożyć, gdzie stosować bardziej oszczędnie. Fabolous Self Tan Mousse Medium rzeczywiście nie tworzy plam ani zacieków, błyskawicznie wchłania się zapewniając piękną i bardzo naturalną opaleniznę. Efekt aplikacji możecie zobaczyć na zdjęciu - przed i tuż po niej.
Z rozprowadzeniem pianki z łatwością można sobie samej poradzić, ale mając porównanie, powiem, że dobrze jest mieć do tego celu drugą, bliską osobę. Pierwszy raz z tą pianką był u mnie solo, drugi - z Wojtasem, aplikowaliśmy piankę sobie nawzajem - efekt znacznie lepszy, szczególnie jeśli chodzi o " tyły " i trudno dostępne oraz źle widoczne, dla nas samych, miejsca naszego ciała :) Dotrzymywaliśmy się zalecanych przez producenta wskazówek i wszystko, za każdym razem, było bez zarzutu! Piękna naturalna opalenizna uatrakcyjnia ciało i sprawia, że staje się ono bardziej... apetyczne :)
Jeśli chodzi o trwałość efektów, to są one zróżnicowane, u męża efekt utrzymywał się przez 4 dni, u mnie przez 7 dni. Opalenizna " schodzi " równomiernie, nie wliczając pierwszego spłukiwania ciała, zupełnie tak jak naturalna, ale w miejscach narażonych na tarcia ( np. od biustonosza ) można zaobserwować przyśpieszenie tego procesu. Nie jest znaczące, ani wyraziste, ale jednak - pod biustem i ramiączka pod czas tych nieziemskich upałów wycierały się nieco szybciej.
Mimo iż pianka jest przeznaczona do ciała, stosowałam ją też na twarz - zaobserwowałam, że po użyciu pianki bardzo się odcinała od reszty ciała swym bladym kolorytem. Po ile nie miałam nic samoopalającego do twarzy, zaryzykowałam - efekt rewelacyjny! Bez podrażnień, bez uczulenia, bez niespodzianek - pianka pielęgnuje i upiększa! Dodatkowo jest bardzo wydajna!
Cena - Pianka - 109 zł / 100 ml; Rękawica - 29 zł
Dostępność - Sephora
Podsumowując...
O tak, teraz jestem przekonana do opalenizny z tubki! Dlaczego? Możecie wywnioskować to po przeczytaniu całej notki, ale w skrócie powiem, że zarówno pianka jak i rękawica są niesamowicie przyjemne i łatwe w użyciu. Opalanie się w domowym zaciszu dzięki Fabolous Self Tan Mousse Medium oraz Tanning Mitt w końcu jest bardzo miłą, przyjemną i, powiedziałabym, naturalną czynnością :) Po ich użyciu ciało zyskuje piękną, naturalną opaleniznę, niczym z nadmorskiej plaży!
Znacie produkty Vita Liberata?
A może również wypróbowaliście działanie Fabolous Self Tan Mousse Medium?
Jak oceniacie działanie pianki? A rękawicy? Zadowolone z efektów?
Miłego wieczoru Wam życzę ;)
sobota, 1 czerwca 2013
Dzień Dziecka, wyniki i jeszcze coś dla Was ;)
Witajcie Słoneczka ;)
Dziś mamy wspaniałe święto, które dotyczy każdą/każdego z nas - Dzień Dziecka!
Oficjalnie to święto jest obchodzone jeden raz w roku, 1 czerwca, ale każdy rodzic wie, jak miłym uczuciem jest sprawianie niespodzianek swoim pociechom każdego dnia, i nie rozchodzi się jedynie o drogie prezenty, ani o kolejne niepotrzebne zabawki, które piętrzą się w pudłach i na półkach, lecz o uwagę, o bycie z dziećmi na co dzień, o rozmowę z nimi, o wysłuchanie i rozwiązanie ich " problemów ", które czasami są wręcz banalne, o zwyczajną zabawę i wspólny spacer - to są chwile najpiękniejsze, najwspanialsze i najcudowniejsze, które dodają energii dzieciom, rodzą w nich wiarę w siebie, w swoje możliwości, a nam sprawiają mnóstwo radości.
Wszyscy jesteśmy dziećmi, a więc dzisiejsze święto jest.... nasze ;)
Moja córeczka spędzająca czas przy swojej toaletce, przypomina mi ... mnie ;) każda z nas ma " swoje kosmetyki ", ona na razie korzysta z atrap, choć po kryjomu zapoznaje się z moimi, myśląc że nie widzę, a ja po cichu zazdroszczę jej toaletki, bo swojej jeszcze nie mam ;)
Dzieci są dla mnie najcudowniejszymi skarbami jakie mam, trzy kochające, bezwarunkowo, serduszka, które sprawiają że każdy dzień jest magiczny i cudowny!
A więc Kochane wszystkiego najwspanialszego Wam życzę w ten wspaniały dzień - Dzień Dziecka, aby spełniły się wszystkie Wasze marzenia, te duże i te zupełnie malutkie, by każdy dzień przynosił dużo radości, optymizmu i uśmiechu na twarzy, cieszmy się z każdej chwili, z każdego, nawet najmniejszego, sukcesu i osiągnięcia, bo chwile te są w życiu najcenniejsze, dostrzegajmy piękno we wszystkim, a szara codzienność od razu nabierze pozytywnych kolorów!
Po smakowite inspiracje na Dzień Dziecka, i nie tylko, zapraszam na swój blogasek kulinarny - QulinarnePasje, a na zdjęciu jedna z propozycji dla dzieciaczków tych małych i dużych - Jelly lollipops, lizaczki galaretkowe z truskawkami i posypką, po przepis - klik na zdjęcie :)
A teraz czas na wyniki z mini rozdania z samoopalaczami w roli głównej - wczoraj był ostatni dzień zgłoszeń, w więc dziś sprawię niespodziankę jednej z Was ;)
Maszyna losująca postanowiła że samoopalacze będą idealnym umilaczem Dnia Dziecka dla...
Gratuluję Ci serdecznie nika88 - podeślij mi swoje dane do wysyłki, zaznaczając czy chcesz też piankę, mail znajdziesz w w zakładce Kontakt ;)
Ale to jeszcze nie wszystko Kochane, przy okazji zakupów dla siebie, zamówiłam też coś fajnego dla Was...
Do wygrania zestaw do włosów SHINE CAPTURE marki TAHE składający się z szamponu nadającego włosom blask oraz kremu pielęgnacyjnego do stylizacji włosów, bez spłukiwania.
Produkty z linii Do Włosów Farbowanych, Przywracające Ich Blask, nadają włosom blasku i rewelacyjnie je wygładzają. Produkty zapewniają nie tylko niesamowity połysk, ale również ochronę włosom.
Osobiście stosowałam już jakiś czas temu i bardzo mi przypadły do gustu, postanowiłam więc obdarować tym zestawem jedną z Was ;)
Zasady są dziecinnie proste!
Rozdanie dla wszystkich obserwatorów mojego bloga - Dobre Dla Urody:)
Wystarczy wyrazić chęć udziału w rozdaniu oraz wpisać w komentarzu nick pod jakim obserwujesz bloga i czekać na losowanko ;)
Rozdanie trwa od dziś do 21.06.2013. włącznie, więc do tego dnia czekam na Wasze zgłoszenia, wyłonienie zwycięzcy nastąpi w ciągu 5 dni roboczych od momentu zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
To ja Wam życzę powodzenia i miłego wieczorku ;)
Buziaki ;*
Dziś mamy wspaniałe święto, które dotyczy każdą/każdego z nas - Dzień Dziecka!
Oficjalnie to święto jest obchodzone jeden raz w roku, 1 czerwca, ale każdy rodzic wie, jak miłym uczuciem jest sprawianie niespodzianek swoim pociechom każdego dnia, i nie rozchodzi się jedynie o drogie prezenty, ani o kolejne niepotrzebne zabawki, które piętrzą się w pudłach i na półkach, lecz o uwagę, o bycie z dziećmi na co dzień, o rozmowę z nimi, o wysłuchanie i rozwiązanie ich " problemów ", które czasami są wręcz banalne, o zwyczajną zabawę i wspólny spacer - to są chwile najpiękniejsze, najwspanialsze i najcudowniejsze, które dodają energii dzieciom, rodzą w nich wiarę w siebie, w swoje możliwości, a nam sprawiają mnóstwo radości.
Wszyscy jesteśmy dziećmi, a więc dzisiejsze święto jest.... nasze ;)
Moja córeczka spędzająca czas przy swojej toaletce, przypomina mi ... mnie ;) każda z nas ma " swoje kosmetyki ", ona na razie korzysta z atrap, choć po kryjomu zapoznaje się z moimi, myśląc że nie widzę, a ja po cichu zazdroszczę jej toaletki, bo swojej jeszcze nie mam ;)
Dzieci są dla mnie najcudowniejszymi skarbami jakie mam, trzy kochające, bezwarunkowo, serduszka, które sprawiają że każdy dzień jest magiczny i cudowny!
A więc Kochane wszystkiego najwspanialszego Wam życzę w ten wspaniały dzień - Dzień Dziecka, aby spełniły się wszystkie Wasze marzenia, te duże i te zupełnie malutkie, by każdy dzień przynosił dużo radości, optymizmu i uśmiechu na twarzy, cieszmy się z każdej chwili, z każdego, nawet najmniejszego, sukcesu i osiągnięcia, bo chwile te są w życiu najcenniejsze, dostrzegajmy piękno we wszystkim, a szara codzienność od razu nabierze pozytywnych kolorów!
Po smakowite inspiracje na Dzień Dziecka, i nie tylko, zapraszam na swój blogasek kulinarny - QulinarnePasje, a na zdjęciu jedna z propozycji dla dzieciaczków tych małych i dużych - Jelly lollipops, lizaczki galaretkowe z truskawkami i posypką, po przepis - klik na zdjęcie :)
A teraz czas na wyniki z mini rozdania z samoopalaczami w roli głównej - wczoraj był ostatni dzień zgłoszeń, w więc dziś sprawię niespodziankę jednej z Was ;)
Maszyna losująca postanowiła że samoopalacze będą idealnym umilaczem Dnia Dziecka dla...
Gratuluję Ci serdecznie nika88 - podeślij mi swoje dane do wysyłki, zaznaczając czy chcesz też piankę, mail znajdziesz w w zakładce Kontakt ;)
Ale to jeszcze nie wszystko Kochane, przy okazji zakupów dla siebie, zamówiłam też coś fajnego dla Was...
Do wygrania zestaw do włosów SHINE CAPTURE marki TAHE składający się z szamponu nadającego włosom blask oraz kremu pielęgnacyjnego do stylizacji włosów, bez spłukiwania.
Produkty z linii Do Włosów Farbowanych, Przywracające Ich Blask, nadają włosom blasku i rewelacyjnie je wygładzają. Produkty zapewniają nie tylko niesamowity połysk, ale również ochronę włosom.
Osobiście stosowałam już jakiś czas temu i bardzo mi przypadły do gustu, postanowiłam więc obdarować tym zestawem jedną z Was ;)
Zasady są dziecinnie proste!
Rozdanie dla wszystkich obserwatorów mojego bloga - Dobre Dla Urody:)
Wystarczy wyrazić chęć udziału w rozdaniu oraz wpisać w komentarzu nick pod jakim obserwujesz bloga i czekać na losowanko ;)
Rozdanie trwa od dziś do 21.06.2013. włącznie, więc do tego dnia czekam na Wasze zgłoszenia, wyłonienie zwycięzcy nastąpi w ciągu 5 dni roboczych od momentu zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
To ja Wam życzę powodzenia i miłego wieczorku ;)
Buziaki ;*
czwartek, 2 maja 2013
Przypominajka i nowości moje ;)
Witajcie Słoneczka ;)
No to już mamy weekend! I to jaki dłuuuugi ;)
Fajne są takie tygodnie, wczoraj poniedziałek, a dziś weekend, to ja rozumiem, można by było wprowadzić taki system na stałe, ale żarty, żartami, a na odpoczynek bardzo się ciesze - w końcu wyśpię się!
Dziś będzie luźny post, o tym, co lubimy, chyba wszyscy, najbardziej - o nowościach w pielęgnacji, przyjemnych niespodziankach i wygranych, a zacznę od przypominajki.
Myślicie że cofnęłam się w czasie? Nie Kochane, tylko notka ta miała być opublikowana we wtorek, niestety straciłam dostęp do internetu, w środę, rzecz jasna, nie dało się nic załatwić, ale kilka godzinek temu, na szczęście, właśnie mnie " podłączyły " - huraaaa!
I tak o czym to ja pisałam...
Przypominam Wam, Kochane, o trwającym u mnie rozdaniu, czas leci prędko, jeśli przeoczyliście, to zapraszam do udziału - wystarczy że klikniecie na powyższe zdjęcie, a przeniesie Was tam, gdzie trzeba ;)
To moja " zdrowa " nagroda, od cudownej Martusi Figlującej która postanowiła zrobić niespodziankę największym " gadułom " na swoim blogu, ja do nich również należę, a więc każda z nas mogła wybrać sobie zestaw suplementów marki Olimp Labs, które obecnie są do wygrania na blogu Marty, ja wśród trzech zestawów wybrałam " Rodzinny " ;) Paczuszka przyjechała pięknie zapakowana, wypełniona suplementami, piórkami i " siankiem " - dla dzieci witaminowy napój Olimpek, dla mnie Hialumax Duo, który bardzo mnie interesuje, zawiera kwas hialuronowy, witaminy oraz minerały i jest polecany na lato, kiedy to skóra jest najbardziej narażona na przesuszenie, będę się wzmacniać i nawadniać nie tylko zewnątrz ;) Są też suplementy dla męża i jeszcze... dla mnie ;) Suplementy mi służą, wspomagam się nimi co jakiś czas, więc z pewnością na zdrowie mi pójdzie ;) A Was zachęcam do udziału w konkursie, świetne zestawy czekają, tym bardziej że możecie wybrać zestaw, który chcecie wygrać, a wybierać jest w czym ;)
Muśnięciem słońca uraczyła mnie Agatha RueDeLaPrada - zostałam wylosowana w fecebookowym konkursie Agaty. Jestem bardzo ich ciekawa, zapowiadają się, z opisów, rewelacyjnie, zwłaszcza, że majówka u mnie jest deszczowa, zimna i pochmurna, więc z opalania nici, będę ratować się samoopalaczami ;)))
Smakołyki od Balea wygrane w konkursie kreatywnym na blogu ABC - Uroda zadbają o moje kosmyki oraz ciałko, zapachy obłędne, myślę, że w pielęgnacji również spiszą się doskonale, ale o tym opowiem po wypróbowaniu, na pierwszy ogień idą szampon oraz odżywka, spray poczeka na gorące dni ;)
Kosmetyki COLOSTRIGEN INNOVATIO stworzone na bazie Colostrum Bovinum i Mleka Klaczy firmy Genactiv - jestem bardzo ciekawa działania tych wspaniałości, już zaczęłam stosowanie Kremu COLOSTRIGEN INNOVATIO T przeznaczonego do skóry tłustej i mieszanej, stosuję również balsam do ciała oraz wypróbowałam już jedną maseczkę, Krem COLOSTRIGEN INNOVATIO S, do skóry normalnej, wprowadzę do pielęgnacji dopiero po zużyciu T, ale mam sporo czasu, recenzje będę publikować po wykończeniu każdego produktu - muszę poznać ich działanie i zobaczyć efekty, a to trocha trwa ;)
I najświeższa, dzisiejsza, niespodzianka od firmy Lagenko na osłodę majówkowego weekendu ;) Maseczkę Last Minute z kolagenem i glinką już niejednokrotnie stosowałam i opisywałam na blogu, o tu, bardzo ją lubię ;) Otrzymałam również Nawilżający balsam Kolagenowy do ciała oraz Kolagenowe maseczki z Nanozłotem, na które od bardzo dawna miałam wielką chęć - teraz je wypróbuję, i zdam Wam relacje ;) Balsam Kolagenowy wprowadzę dopiero po zużyciu poprzednika z Colostrum, by docenić działanie każdego z nich, osobno ;)
Jak Wam podobają się moje nowości? Stosowaliście już któryż z powyższych kosmetyków, suplementów, jakie są Wasze wrażenia?
Miałam Wam we wtorek życzyć wspaniałej i pogodnej majówki, ale lepiej później niż wcale, dobrze że już mam internet, więc życzę dziś udanej i pogodnej majówki, u mnie niestety nie dopisuje pogoda, ale sezon grillowy wczoraj został otwarty, więc nie jest tak źle ;)
Miłego wieczorku Kochane, idę nadrabiać zaległości na Waszych blogach - buziaki :*
No to już mamy weekend! I to jaki dłuuuugi ;)
Fajne są takie tygodnie, wczoraj poniedziałek, a dziś weekend, to ja rozumiem, można by było wprowadzić taki system na stałe, ale żarty, żartami, a na odpoczynek bardzo się ciesze - w końcu wyśpię się!
Dziś będzie luźny post, o tym, co lubimy, chyba wszyscy, najbardziej - o nowościach w pielęgnacji, przyjemnych niespodziankach i wygranych, a zacznę od przypominajki.
Myślicie że cofnęłam się w czasie? Nie Kochane, tylko notka ta miała być opublikowana we wtorek, niestety straciłam dostęp do internetu, w środę, rzecz jasna, nie dało się nic załatwić, ale kilka godzinek temu, na szczęście, właśnie mnie " podłączyły " - huraaaa!
I tak o czym to ja pisałam...
Przypominam Wam, Kochane, o trwającym u mnie rozdaniu, czas leci prędko, jeśli przeoczyliście, to zapraszam do udziału - wystarczy że klikniecie na powyższe zdjęcie, a przeniesie Was tam, gdzie trzeba ;)
To moja " zdrowa " nagroda, od cudownej Martusi Figlującej która postanowiła zrobić niespodziankę największym " gadułom " na swoim blogu, ja do nich również należę, a więc każda z nas mogła wybrać sobie zestaw suplementów marki Olimp Labs, które obecnie są do wygrania na blogu Marty, ja wśród trzech zestawów wybrałam " Rodzinny " ;) Paczuszka przyjechała pięknie zapakowana, wypełniona suplementami, piórkami i " siankiem " - dla dzieci witaminowy napój Olimpek, dla mnie Hialumax Duo, który bardzo mnie interesuje, zawiera kwas hialuronowy, witaminy oraz minerały i jest polecany na lato, kiedy to skóra jest najbardziej narażona na przesuszenie, będę się wzmacniać i nawadniać nie tylko zewnątrz ;) Są też suplementy dla męża i jeszcze... dla mnie ;) Suplementy mi służą, wspomagam się nimi co jakiś czas, więc z pewnością na zdrowie mi pójdzie ;) A Was zachęcam do udziału w konkursie, świetne zestawy czekają, tym bardziej że możecie wybrać zestaw, który chcecie wygrać, a wybierać jest w czym ;)
Muśnięciem słońca uraczyła mnie Agatha RueDeLaPrada - zostałam wylosowana w fecebookowym konkursie Agaty. Jestem bardzo ich ciekawa, zapowiadają się, z opisów, rewelacyjnie, zwłaszcza, że majówka u mnie jest deszczowa, zimna i pochmurna, więc z opalania nici, będę ratować się samoopalaczami ;)))
Smakołyki od Balea wygrane w konkursie kreatywnym na blogu ABC - Uroda zadbają o moje kosmyki oraz ciałko, zapachy obłędne, myślę, że w pielęgnacji również spiszą się doskonale, ale o tym opowiem po wypróbowaniu, na pierwszy ogień idą szampon oraz odżywka, spray poczeka na gorące dni ;)
Kosmetyki COLOSTRIGEN INNOVATIO stworzone na bazie Colostrum Bovinum i Mleka Klaczy firmy Genactiv - jestem bardzo ciekawa działania tych wspaniałości, już zaczęłam stosowanie Kremu COLOSTRIGEN INNOVATIO T przeznaczonego do skóry tłustej i mieszanej, stosuję również balsam do ciała oraz wypróbowałam już jedną maseczkę, Krem COLOSTRIGEN INNOVATIO S, do skóry normalnej, wprowadzę do pielęgnacji dopiero po zużyciu T, ale mam sporo czasu, recenzje będę publikować po wykończeniu każdego produktu - muszę poznać ich działanie i zobaczyć efekty, a to trocha trwa ;)
I najświeższa, dzisiejsza, niespodzianka od firmy Lagenko na osłodę majówkowego weekendu ;) Maseczkę Last Minute z kolagenem i glinką już niejednokrotnie stosowałam i opisywałam na blogu, o tu, bardzo ją lubię ;) Otrzymałam również Nawilżający balsam Kolagenowy do ciała oraz Kolagenowe maseczki z Nanozłotem, na które od bardzo dawna miałam wielką chęć - teraz je wypróbuję, i zdam Wam relacje ;) Balsam Kolagenowy wprowadzę dopiero po zużyciu poprzednika z Colostrum, by docenić działanie każdego z nich, osobno ;)
Jak Wam podobają się moje nowości? Stosowaliście już któryż z powyższych kosmetyków, suplementów, jakie są Wasze wrażenia?
Miałam Wam we wtorek życzyć wspaniałej i pogodnej majówki, ale lepiej później niż wcale, dobrze że już mam internet, więc życzę dziś udanej i pogodnej majówki, u mnie niestety nie dopisuje pogoda, ale sezon grillowy wczoraj został otwarty, więc nie jest tak źle ;)
Miłego wieczorku Kochane, idę nadrabiać zaległości na Waszych blogach - buziaki :*
Etykiety:
Balea,
Colostrum,
Colway,
Dax Cosmetics,
Dax Sun,
Genactiv,
kolagen,
kosmetyki z colostrum,
kosmetyki z kolagenem,
kosmetyki z mlekiem,
Lagenko,
nanozłoto,
odżywka,
Olimp Labs,
rozdanie,
samoopalacz,
szampon
Subskrybuj:
Posty (Atom)



