Witajcie Słoneczka :)
Nie chce się kolejny raz powtarzać, pisząc o braku czasu, nieterminowości denkowych postów i t.p. Na brak czasu " chorujemy " ostatnio wszyscy, więc z pewnością zrozumiecie tak znaczące opóźnienie - czas jak woda płynie, niczym rwący potok zmiata na swej drodze wszystkie, a przynajmniej pewną cześć, naszych planów. Nie poddaje się, staram się, dążę do ich realizacji, małymi krokami do celu - stres niewskazany moje Drogie :)
Lutowe denko niczym szczególnym nie wyróżnia się od tych z poprzednich miesięcy - naprodukowałam trocha TEGO, nie powiem :)
Systematyczność się opłaca, myślę że z czasem, a raczej z jego biegiem, to szczególnie się doceni, co nie zmienia faktu, iż przygotowywanie denkowych postów, nawet pisanych w minirecenzjach, zajmuje mi sporo czasu.
Ale dla Was - WSZYSTKO! Wiem, że niektóre z Was denkowe posty darzą szczególną uwagą, moje " prywatne ", najukochańsze denkowe maniaczki, nie pozwalają o tym zapomnieć, motywując do działania i... też cierpliwie czekając na publikację :)
Dziękuję, za tego kopa w d... enkową motywację :)
No to lecimy po kolei! Jak zawsze - zrecenzowane produkty są podlinkowane.
L`Oreal Récital Préférence Odżywka Upiększająca Kolor - 54 ml, to odżywka, która zachwyca tak samo za każdym razem, mimo iż o farbie tak powiedzieć nie mogę. Ta pojemność wystarcza naprawdę na bardzo długo, już mała jej ilość, w ciągu kilku sekund tworzy z poplątanych włosów miękkie, gładkie i elastyczne kosmyki. Zastanawiam się, czemu marka nie wypuści tej odżywki jako osobnego produktu, wiem że ma ona wiele zwolenniczek :) No chyba że obawiają się zmniejszenia sprzedaży samych farb, które ostatnio mnie rozczarowały... Odżywka, w ich przypadku, ratuje sprawę.
Czy kupię ponownie - MOŻE... kupię tą farbę :)
Nivea Men Pure Impact Szampon łagodny do włosów normalnych - 400 ml, wiem, wiem że męski, ale uwielbiałam jego zapach, pełen świeżości, czystości oraz energii. Podbierałam mężowi dosyć często, więc muszę o nim wspomnieć. Szampon, prócz wspaniałego zapachu, bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy, zauważyłam, że męskie szampony są mocniej działające od tych " naszych ". Mocno się pieni, a więc zyskuje na wydajności, niewiele go trzeba na jedno użycie. Włosy po nim aż piszczą z czystości, a co za tym idzie w moim przypadku? Stają się też nieco poplątane, ale odżywka czy maska jest w stanie to naprawić w kilka sekund :)
Czy kupię ponownie - MOŻE... mąż :)
L'Oreal Professional Series Expert Absolut Repair Cellular with Lactic Acid - 150 ml doskonałej odżywki do spłukiwania, mającej na celu zregenerować i poprawić kondycje włosów uwrażliwionych. Co też czyniła. Niesamowicie wydajny produkt, który w kilka sekund przywracał przesuszonym włosom piękny wygląd i zdrowy blask. Po każdym użyciu wyglądały jak tuż po wyjściu od fryzjera :) Sypkie, gładkie, dobrze nawilżone, nabłyszczone, nie puszyły się, ani nie elektryzowały. Z całej serii, szampon, odżywka i maska, została mi jedynie jeszcze ta ostatnia :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Balea Brazil Mango żel pod prysznic - 300 ml mega pachnącego żelu, który podczas używania oferował niesamowite doznania! Uwielbiam żele Balei, ten zdecydowanie należy do szczególnych ulubieńców, i też w nich gościł. Świetnie się pieni, dobrze oczyszcza skórę, nie powoduje przesuszenia ani podrażnienia - moja skóra go lubiła!
Czy kupię ponownie - TAK!!!! jeśli jeszcze znajdę :)
Elfa Green Pharmacy Pianka do kąpieli Lotos i Jaśmin - 1000 ml, którą uraczyła mnie Żan usmiechnięteoczy, chciałam wypróbować i wypróbowałam. Może i rewelacji nie było, ale całkiem przyjemny kosmetyk, o bardzo miłym zapachu jaśminu, który uwielbiam. Dobrze się pienił, nie wysuszał ciała, a może nawet lekko go nawilżał, a także zmiękczał i tworzył delikatnym w dotyku. Z pewnością wrócę do niego za jakiś czas, pewnie zimą, gdy jaśmin nie kwitnie, ale obecnie wolę poznać inne wersje tej pianki :)
Czy kupię ponownie - TAK
BeBeauty Spa Regenerująca sól do kąpieli Morska - 600 g, o tych solach, z Biedronki, już wiele się powiedziało, są świetne, ładnie pachnące i tanie - czy trzeba mówić coś więcej? Kupuję co jakiś czas i bardzo lubię! Morska ma piękny, świeży zapach.
Czy kupię ponownie - TAK!
Abacosun Strawberry Exfoliating Shower Gel - Truskawkowy pilingujący żel pod prysznic - 240 ml, to mój pierwszy żel peelingujacy o tak gęstej konsystencji, bardziej przypominający treściwą maskę do ciała, niżeli żel. Oczywiście ze względu na treściwość i dobre pienienie, wyznaczał się wysoką wydajnością. Zapach mnie nieco rozczarował, spodziewałam się naturalnej truskawki, żel pachnie... taką trocha chemiczną. Pestki truskawek, tak są prawdziwe, delikatnie masują skórę podczas mycia, olejek Monoi przyczynia się do nawilżenia, ładnie wygładza i zmiękcza skórę, tworząc ją nadzwyczajnie delikatną w dotyku. Spodobał mi się, mimo nie do końca idealnego zapachu... ;)
Czy kupię ponownie - MOŻE...
PharmaCF Lovena Balsam do ciała nawilżająco-ujędrniający dla skóry wrażliwej z olejkiem Macadamia i witaminą E - 400 ml, zaskoczył swoim pięknym, świeżym lekko słodkawym zapachem oraz bardzo fajnym składem, jak za taką cenę ( 6 zł / 400 ml ). Początek składu to woda, alkohol tłuszczowy, masło Shea, Olej kokosowy, Olej makadamia, witamina E, gliceryna, potem emulgatory i trocha parabenów na końcu. Jeśli chodzi o działanie - świetnie się wchłania, bez pozostawiania warstewki, nie klei ani nie natłuszcza skóry. Nawilża, wygładza, zapewnia komfort, o właściwościach ujędrniających nie powiem, bo nie stosowałam go regularnie, ale przyznam, że jest to świetny kosmetyk w w bardzo niskiej cenie!!!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
AA Sensitive Nature SPA Energetyzujące masło do ciała Limonka - 200 ml, jakoś nie przypadło mi do gustu, mimo iż zapach miało dosyć fajny, za to mąż go polubił, więc zużył resztę z wielką przyjemnością. Skład jest krótki i przyjazny, cena już trocha mniej ( ok. 50 zł / 200 ml ). Dobrze się rozprowadzało i wchłaniało, nie wałkowało się na skórze, choć delikatnie natłuszczało, ale po pewnym czasie wnikało całkowicie. Nie obciążało skóry, ani nie kleiło jej. Wydajność nie jest zbyt wysoka.
Czy kupię ponownie - NIE
Fresh&Natural Malinowe masło do ciała - 150 ml, pachniało po prostu obłędnie! Bardzo gęste, treściwe, zwarte, ale wcale nie obciążające skóry, nie kleiło jej, jedynie delikatnie natłuszczało, ale po pewnym czasie warstewka wchłaniała się całkowicie, pozostawiając skórę zadbaną i pięknie pachnącą.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Garnier Miracle Cream 40+ Krem przeciwzmarszczkowy na dzień - 50 ml, okazał się ciekawą propozycją dla mojej niewymajającej skóry. Był świetną alternatywą dla podkładu, taki swoisty BB czy też CC o właściwościach nawilżających i wygładzających :) Uwielbiałam jego zapach i formę - biały krem, który pod wpływem tarcia zmieniał się w krem tonujący. Ładnie wyrównywał koloryt, dobrze nawilżał, nie podrażniał, ale natłuszczał i osiadał się czasami w porach, co mi mocno przeszkadzało...
Czy kupię ponownie - NIE!
yNs Medspa Infusion 02 Peptydowy Krem pod oczy - 15 ml, który powalił swoją wydajnością! Miałam wrażenie, i nadal w sumie mam, że jest go co najmniej 30 ml - nie do zdarcia :) Stosowałam go naprawdę długo, a końca nie było widać. Treściwa konsystencja nie pozwalała na nadmierne dawkowanie, bo wtedy czułam lekkie obciążenie skóry wokół oczu. Krem wyróżniał się od wszystkich tych, które stosowałam dotychczas, tak mocnego nawilżenia nie zapewniał żaden inny krem - czasem miałam wrażenie, że skóra w okolicy oczu jest ... mokra :) Dotykam - nie, patrzę w lustro - nie! A uczucie nawilżenia, dogłębnego nawodnienia, utrzymuje się przez cały dzień! Wart każdej złotówki...
Czy kupię ponownie - TAK!
Ahava Time To Hydrate Active Moisture Gel Cream - Intensywnie nawilżający krem-żel - 50 ml, cudowny nawilżacz, który zapewnia wyraźne uczucie intensywnego nawodnienia skóry. W dodatku miał świetną, kremowo-żelową konsystencje i piękny, świeży zapach. Zawiera wodę z Morza Martwego, skwalen, sok z liści aloesu, mocznik, hydrolat z kiwi, ekstrakt z nasion lnu... fajnie się rozprowadzał, ale czasami powodował świecenie się skóry. Nie wiem dlaczego tak się działo, ale ten efekt jest dla mnie niepożądany.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Ahava Skoncentrowany Osmoter z Morza Martwego do pielęgnacji okolic oczu - 15 ml, prawdziwego szczęścia! Uwielbiam! Jest moim absolutnym faworytem, jeśli chodzi o pielęgnację skóry wokół oczu - lekki, nieobciążający, błyskawicznie wchłaniający się i bardzo skutecznie działający! Skoncentrowana formuła serum sprawia, że już mała kropla idealnie pielęgnuje, nawilża, wygładza, lekko napina i nadaje blasku skórze wokół oczu. Wydajność bardzo, bardzo wysoka!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Organique Eternal Gold, Golden Sugar Peeling - Złoty peeling cukrowy - 200 ml, tą linię uwielbiam od lat, nie tylko ze względu na cudowny zapach, ale również skuteczne działanie. Peeling idealnie dorównuje całej reszcie - świetnie sprawdził się na mojej skórze. Fajnie, ale bezinwazyjnie oczyszczał skórę i złuszczał martwy naskórek, wygładzał, lekko natłuszczał, zapewniając porządną porcje nawilżenia i odżywienia. Po użyciu go, masło lub balsam były już zbędne. Idealny kosmetyk wielozadaniowy, który rozpieszcza i pielęgnuje ciało oraz koi zmysły swym pięknym zapachem :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Clinique Clarifying Lotion 2 Płyn złuszczający twarzy, szyi i dekoltu - cera mieszana - 200 ml, kiedyś mocno mnie rozczarował, teraz zadziałał idealnie, czym zachęcił do ponownego używania. Świetnie sprawdza się na mojej mieszanej skórze, nie podrażniał, regulował proces wydzielania sebum, zwężał pory oraz przyczyniał się do znacznie lepszego wyglądu cery.
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Garnier Essentials Odświeżający tonik witaminowy do skóry normalnej i mieszanej - 200 ml, już kiedyś stosowałam ten tonik, ale chyba w starszej wersji, teraz ponownie sięgnęłam, bo gdy zabrakło w zapasach niezbędnika, którym dla mnie jest tonik, to wiem, że kupię go wszędzie, nawet w warzywniaku :) Żart z tym warzywniakiem, ale prawda jest taka, że produkty Garniera są łatwo dostępne :) Tonik świeżo pachnie, fajnie orzeźwia i pobudza skórę, odświeża i rewelacyjnie oczyszcza ją z pozostałości makijażu, masek, zabrudzeń, sebum... Nie obciąża, nie klei skóry, nie pozostawia na niej żadnej wyczuwalnej warstewki. Idealnie przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Cena przyjemna, wydajność jak najbardziej wysoka - lubię! I już stosuję inną wersję - ciekawska jestem :)
Czy kupię ponownie - TAK!
Lierac Demaquillant Douceur Płyn micelarny do demakijażu - 50 ml, zakochałam się w jego zapachu, uwiódł mnie w pierwszej kolejności. Działaniem również nie zawiódł, dobrze oczyszczał, odświeżał, nie pozostawiał klejącej warstewki... Chce pełnowymiarową wersję!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Apis Natural Cosmetics Aksamitny Balsam odżywczy do rąk z minerałami z Morza Martwego i olejkiem migdałowym - 100 ml, fajny kosmetyk, o naturalnym składzie, który pielęgnuje skórę rąk, a jednocześnie zapewnia jej długotrwałą ochronę. Polubiłam się z nim, więc z pewnością jeszcze u mnie zagości nie raz ;)
Czy kupię ponownie - TAK
Eveline Aksamitne Dłonie Wygładzająco-nawilżający eliksir do rąk i paznokci - 100 ml, działanie tego eliksiru jest warte uwagi, ponieważ świetnie regeneruje, wygładza i chroni delikatną skórę rąk. Ale zapachem wcale mnie nie porwał, dodatkowo wnerwia lekko klejący film, który ów eliksir oferuje. Więc raczej do niego nie wrócę, mimo iż jest łatwo dostępny i niedrogi.
Czy kupię ponownie - NIE!
Torf Corporation Blanchette B. Natural Care Foot Cream - Wygładzający krem do stóp - 100 ml, zakupiony " przy okazji " w Kauflandzie. Producent kosmetyków Tołpa oferuje całkiem fajny, orzeźwiający krem za kilka złotych. Pachnie miętą, dobrze nawilża, wygładza, delikatnie koi zmęczone stopy. Nigdy wcześniej nie stosowałam, ale przy kolejnej okazji chętnie włożę do koszyczka ponownie - na ciepłe, letnie dni zaoferuje nutę orzeźwienia stopkom :)
Czy kupię ponownie - TAK
Maybelline Volum Express Turbo Boost Tusz pogrubiający, wydłużający i podkręcający - 10 ml, nie miałam szczęścia nim się nacieszyć... Kupiłam w Rossmannie, na szybko, a w domu zauważyłam, że nie był " pierwszej świeżości :) Był już na pół wyschnięty, służył tylko przez dwa tygodnie i koniec... Nie wiem, co o nim myśleć, nie mogę w takiej sytuacji określić jego walorów czy też wad.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Powrót do Natury 100% Naturalne mydło z borowiną - 100 g, dla mnie, wielbicielki naturalnych mydeł, okazało się świetnym odkryciem. Nigdy nie słyszałam o tej firmie, a po zużyciu tego okazu chcę pogłębić wiedzę :) Fajnie oczyszczało, delikatnie pachniało, nie podrażniało, wyróżniało się bardzo wysoką wydajnością - należy do gatunku twardych mydeł.
Czy kupię ponownie - TAK
NIVEA Lemongrass & Oil creme soap - Kremowe mydło w kostce - 100 g, jakoś tak mnie naszło... ale powiem, że zapach tego mydła był obłędny! Uwielbiam orzeźwiające nuty, zwłaszcza trawy cytrynowej. Pięknie pieniło się, dając kremową, miękką piankę, myło, nie podrażniało, fajnie pachniało...
Czy kupię ponownie - TAK
Cleanic chusteczki do higieny intymnej u mnie już raczej nie zagoszczą, natomiast po Płatki kosmetyczne w maxi rozmiarze bardzo chętnie sięgnę - idealne do zmywania masek lub resztek po nich.
Próbaski - nie będę opisywać, sami widzicie, co i jak, a od siebie powiem, że chciałabym zapoznać się z wersjami pełnowymiarowymi - odbiór pozytywny :)
I to wszystko moje Drogie :)
Znacie któreś z tych kosmetyków?
Lubicie, stosujecie, jak je oceniacie?
Miłego wieczoru Wam życzę :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fresh&Natural. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fresh&Natural. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 marca 2015
Pożegnane w lutym 2015 - denko w minirecenzjach :)
Etykiety:
AA,
Abacosun,
AHAVA,
APIS Natural Cosmetics,
BeBeauty,
Cleanic,
Clinique,
denko,
denko - luty,
Eveline Cosmetics,
Fresh&Natural,
Garnier,
kosmetyki,
Maybelline,
mydło,
Nivea,
Organique,
PharmaCF,
pielęgnacja
czwartek, 5 lutego 2015
Algi, Mokka i Malina czyli naturalne smakołyki od Fresh&Natural :)
Witajcie Słoneczka :)
Chodźcie, chodźcie, dobrze trafiliście. Wcale nie przebranżowiłam bloga, kulinarny jest w innym miejscu :) Będzie tradycyjnie, o kosmetykach, ale nic nie poradzę na to, że niektóre okazy wywołują ślinotok nie tylko swoimi nazwami, ale też konsystencjami :) Dziś właśnie o takowych " smakowitych " kosmetykach Wam opowiem. A po ile jest ich " trzech wspaniałych ", uzbrójcie się w cierpliwość - będzie o czym poczytać i co pooglądać.
O kosmetykach Fresh&Natural już jakiś czas temu pisałam. Firmę odkryłam całkiem przypadkowo, ale po wypróbowaniu kilku ich produktów, przepadłam! I uwierzcie mi, nie bez powodu...
Zachwycają nie tylko doskonale skomponowanymi naturalnymi składami, ale również boskimi zapachami, co w naturalnych kosmetykach nie zawsze jest normą, a także działaniem i efektami.
Dzięki pasji i zaangażowaniu dwóch wspaniałych dziewczyn, narodziła się firma Fresh&Natural, ideą której jest pielęgnacja ciała w harmonii z naturą oraz połączenie kilku funkcji kosmetyku w jednym opakowaniu: oczyszczania, regeneracji, natłuszczania, odżywiania, masażu i aromaterapii.
Jeszcze przed świętami trafiły do mnie nowości firmy, a mianowicie dwa cukrowe peelingi do ciała - Z algami i Mokka oraz tester Malinowego masła do ciała.
Cukrowe peelingi należą do moich ulubieńców, na równi z czarnym mydłem, lubię je bardziej od solnych odpowiedników. Szczególnie w period grzewczy, kiedy to skóra nie jest pozbawiona podrażnień i łatwo może dojść do mikro urazów, a sól, jak wiecie, potrafi " wejść pod skórę " :) Dlatego solne czekają na wiosnę i lato, w tym czasie gdy u mnie w łazience rządzi cukier!
Cukrowe peelingi Fresh&Natural są zamknięte w identycznych opakowaniach, czyli w zakręcanych słoiczkach, o pojemności 250 g każdy, wykonanych z przezroczystego, półtwardego tworzywa. Słoiczki są szerokie i płaskie, dzięki takiej formie wydobycie kosmetyku, do ostatniej kropli, jest dziecinnie proste. Aluminiowe zakrętki doskonale chronią kosmetyk przed wilgocią i zanieczyszczeniami, łatwo odkręcają się, nawet mokrymi rękami, ale też są podatne na deformację po upadku - łatwo się wgniatają.
Etykiety, utrzymane w minimalistycznym stylu oraz ładnej pastelowej kolorystyce, mieszczą na sobie nawę oraz opis kosmetyku wraz z logiem firmy. Na spodzie znajdziemy etykiety z bardziej rozbudowaną treścią oraz ważnymi informacjami, takimi jak termin ważności, pełny skład, ostrzeżenie...
Słów kilka od producenta
Peeling z algami idealnie sprawdza się przy porannej pielęgnacji - niezwykłe połączenie zapachu kawy i rozmarynu pobudza ciało i zmysły. Specjalna mieszanka olejów roślinnych, szybko wnika w naskórek. Efekt nawilżenia, odżywienia i wygładzenia skóry wzmacnia dodatek glonów morskich.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim naturalne oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian!
Aktywne składniki peelingu:
Olej zbiera się u góry, ale dzieje się tak po każdym użyciu. Nie jest to problemem, bo łatwością da się go połączyć z cukrowo-algową bazą :) Drobinki cukru są różnej wielkości, dosyć ostre, ale przy kontakcie ze skórą łagodnieją, dobrze złuszczają i fajnie masują ciało.
Peeling dobrze rozprowadza się po wilgotnej skórze, nie skapuje, jeśli nakładam go małymi porcjami. Dobrze masuje skórę, ładnie ją wygładzając, poprzez siłę nacisku można regulować intensywność złuszczania. Ciało traktuję delikatnie, ale uda, pośladki, stopy, kolana i łokcie - traktuję nieco ostrzej :)
Olejowa warstewka, która zostaje na skórze po spłukaniu peelingu, całkowicie wchłania się w skórę. Uwielbiam takie peelingi, zapewniają skuteczne złuszczanie, oczyszczanie i jednocześnie pielęgnują ciało. Zapach pod wpływem gorącej wody nabiera intensywności, ale też zupełnie inaczej " smakuje " - jest inny, znacznie przyjemniejszy od tego z pudełka :)
Słów kilka od producenta
Peeling zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwają martwe komórki naskórka, przywracając skórze jędrność, blask i świeżość. Specjalna mieszanka olejów roślinnych, nadaje skórze jedwabisty i sprężysty wygląd.
Peeling pachnie pobudzająco kawą z nutą gorzkiej czekolady.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim NATURALNE oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Aktywne składniki peelingu:
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian.
Cukrowy peeling mokka, po otwarciu folii zabezpieczającej, sprawia, że mimowolnie zamykam oczy i " unoszę się " nad ziemią, balansując na przestrzeni realności i tajemniczego świata magii. Naprawdę! Nie wiem jak to zrobiły, ale zapach jest tak obłędny, że mam trudności z jego dokładnym opisaniem, tym nie mniej, spróbuję...
Nie jest to aromat typowej mokki, ale szlachetny, doprawiony sporą ilością dobrej, gorzkiej czekolady, posłodzonej brązowym cukrem i dosmaczonej łyżeczką luksusowego brandy... Oooojej! Stosowanie go, za każdym razem, jest niezapomnianym przeżyciem! Ale często też otwieram go, tak po prostu, aby poprawić sobie samopoczucie - jeden wdech i jestem w niebie :)
Mokka swoją konsystencję przypomina poprzednika, ale ma brązowo-czekoladową barwę z wyraźnymi drobinkami kawy i zawiera nieco drobniejsze kryształki cukru, czy może tak mi się trafiło. Peeling również się rozwarstwia, olej zbiera się na górze po każdym użyciu, co jest zjawiskiem normalnym, ale też łatwo się łączy z cukrowo-kawową masą tworząc wspaniałą, gęstą, delikatnie oleista konsystencję.
Fajnie rozprowadza się, nie obsypuje, nie spływa z wilgotnej skóry, przez co z łatwością nim się operuje.
Skutecznie, a jednocześnie delikatnie, złuszcza martwy naskórek, nie powodując podrażnień, zaczerwienienia, zarysowań :) Przyjemnie i szybko się spłukuje, pozostawiając skórę aksamitnie gładką, jedwabiście miękką w dotyku.
Po użyciu obydwóch tych peelingów nie wycieram skóry ręcznikiem, by nie zetrzeć tej delikatnej, oleistej powłoczki, lecz lekko dociskam go, w celu usunięcia kropel wody. Warstewka wchłania się szybko i całkowicie, pozostawiając skórę dobrze nawilżoną, wygładzoną i odżywioną. Efekt utrzymuje się aż do następnego mycia - bosko! Zapach jest trwały, na skórze utrzymuje się ok. godziny, na piżamie i pościeli jest wyczuwalny przez kolejną dobę :)
Słów kilka od producenta
Aksamitne masło do ciała o zapachu malinowym.
Intensywnie nawilżające i odżywiające masło do ciała. Bogata mieszanka maseł shea i kakaowego, oraz olei roślinnych - z pestek winogron, moreli, migdałowego i arganowego - regeneruje i uelastycznia skórę. Dodatek D-panthenol regeneruje i koi podrażnienia. Masło nawilża i chroni już od pierwszego użycia, przywracając skórze zdrowy i promienny wygląd.
Zmysłowy zapach otula i pobudza umysł.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Jest odpowiednie dla wegan i wegetarian!
Aktywne składniki masła:
Masło jest białe, ma lekką, puszystą, a jednocześnie bardzo treściwą, nieco zbitą konsystencję, przypominającą masło shea po ubiciu mikserem, z malinami oczywiście :) Przy kontakcie ze skórą masełko wręcz topnieje, świetnie rozprowadza się, sprawnie ślizgając się po skórze. Dobrze wchłania się, pozostawiając po sobie lekki, tłustawy, ale zupełnie nie klejący film. Po 10, może 15 minutach, wchłania się on w skórę całkowicie, pozostawiając ją doskonale wygładzoną, miękką, delikatną w dotyku, dobrze nawilżoną, zregenerowaną i pachnącą.
Zapach masła jest absolutnie uroczy i niesamowicie smakowity! Według mnie, to aromat świeżych malin ubitych ze śmietanką na puszystą, wręcz piankową masę i posłodzoną cukrem pudrem o zapachu... uwaga! koniecznie różowej, waty cukrowej :)
Chyba nie muszę pisać, że masowanie i noszenie tego aromatu na ciele jest mega przyjemne, a wszystkie osoby z otoczenia, dziwnie przybliżają do Ciebie swoją twarz, by móc wdychać ten aromat :)
Chce więcej, więcej i jeszcze więcej!!!
Ceny - Masło do ciała - 35,90 / 200 ml, Peelingi cukrowe - 27, 90 zł / 250 g
Dostępność - Fresh&Natural
Podsumowując...
Ja naprawdę nie wiem, jak one to robią, ale te kosmetyki są tak smakowite, tak bardzo przyjemne i miłe w użyciu, że nie mogę przestać nimi się zachwycać!
Z tych dwóch peelingów faworytem jest Mokka, ale to jedynie ze względu na boski zapach, choć Algowy też z przyjemnością stosuję. Moja skóra po ich użyciu jest nie tylko gładka i doskonale zadbana, ale również zdrowa, peelingi nie zapychają, nie zostawiają kleistej, tłustej warstwy na ciele, nie obciążają... Nie! Wręcz odwrotnie - sprawiają, że skóra zaczyna w pełni oddychać!
Masełko to istny cud, zarówno pod względem zapachu, jak i działania oraz efektów, które oferuje.
Wszystkie produkty są bardzo wydajne i mają cudowne, idealnie skomponowane, naturalne składy - dla piękna, dla zdrowia i dla naszego cudownego samopoczucia!
Polecam bardzo!
Znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Które produkty marki polecacie?
Chce poznać je wszystkie - WSZYSTKIE!
I Was do tego zachęcam :)
Miłego wieczoru!
Chodźcie, chodźcie, dobrze trafiliście. Wcale nie przebranżowiłam bloga, kulinarny jest w innym miejscu :) Będzie tradycyjnie, o kosmetykach, ale nic nie poradzę na to, że niektóre okazy wywołują ślinotok nie tylko swoimi nazwami, ale też konsystencjami :) Dziś właśnie o takowych " smakowitych " kosmetykach Wam opowiem. A po ile jest ich " trzech wspaniałych ", uzbrójcie się w cierpliwość - będzie o czym poczytać i co pooglądać.
O kosmetykach Fresh&Natural już jakiś czas temu pisałam. Firmę odkryłam całkiem przypadkowo, ale po wypróbowaniu kilku ich produktów, przepadłam! I uwierzcie mi, nie bez powodu...
Zachwycają nie tylko doskonale skomponowanymi naturalnymi składami, ale również boskimi zapachami, co w naturalnych kosmetykach nie zawsze jest normą, a także działaniem i efektami.
Dzięki pasji i zaangażowaniu dwóch wspaniałych dziewczyn, narodziła się firma Fresh&Natural, ideą której jest pielęgnacja ciała w harmonii z naturą oraz połączenie kilku funkcji kosmetyku w jednym opakowaniu: oczyszczania, regeneracji, natłuszczania, odżywiania, masażu i aromaterapii.
Jeszcze przed świętami trafiły do mnie nowości firmy, a mianowicie dwa cukrowe peelingi do ciała - Z algami i Mokka oraz tester Malinowego masła do ciała.
Cukrowe peelingi należą do moich ulubieńców, na równi z czarnym mydłem, lubię je bardziej od solnych odpowiedników. Szczególnie w period grzewczy, kiedy to skóra nie jest pozbawiona podrażnień i łatwo może dojść do mikro urazów, a sól, jak wiecie, potrafi " wejść pod skórę " :) Dlatego solne czekają na wiosnę i lato, w tym czasie gdy u mnie w łazience rządzi cukier!
Cukrowe peelingi Fresh&Natural są zamknięte w identycznych opakowaniach, czyli w zakręcanych słoiczkach, o pojemności 250 g każdy, wykonanych z przezroczystego, półtwardego tworzywa. Słoiczki są szerokie i płaskie, dzięki takiej formie wydobycie kosmetyku, do ostatniej kropli, jest dziecinnie proste. Aluminiowe zakrętki doskonale chronią kosmetyk przed wilgocią i zanieczyszczeniami, łatwo odkręcają się, nawet mokrymi rękami, ale też są podatne na deformację po upadku - łatwo się wgniatają.
Etykiety, utrzymane w minimalistycznym stylu oraz ładnej pastelowej kolorystyce, mieszczą na sobie nawę oraz opis kosmetyku wraz z logiem firmy. Na spodzie znajdziemy etykiety z bardziej rozbudowaną treścią oraz ważnymi informacjami, takimi jak termin ważności, pełny skład, ostrzeżenie...
Słów kilka od producenta
Peeling z algami idealnie sprawdza się przy porannej pielęgnacji - niezwykłe połączenie zapachu kawy i rozmarynu pobudza ciało i zmysły. Specjalna mieszanka olejów roślinnych, szybko wnika w naskórek. Efekt nawilżenia, odżywienia i wygładzenia skóry wzmacnia dodatek glonów morskich.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim naturalne oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian!
Aktywne składniki peelingu:
- ALGI BIO - regenerują, ujędrniają i napinają
- KAWA - przywraca elastyczność, odżywia i pobudza
- CUKIER - złuszcza, odżywia i wygładza skórę
- OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza
- OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
- OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
- WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza.
Olej zbiera się u góry, ale dzieje się tak po każdym użyciu. Nie jest to problemem, bo łatwością da się go połączyć z cukrowo-algową bazą :) Drobinki cukru są różnej wielkości, dosyć ostre, ale przy kontakcie ze skórą łagodnieją, dobrze złuszczają i fajnie masują ciało.
Peeling dobrze rozprowadza się po wilgotnej skórze, nie skapuje, jeśli nakładam go małymi porcjami. Dobrze masuje skórę, ładnie ją wygładzając, poprzez siłę nacisku można regulować intensywność złuszczania. Ciało traktuję delikatnie, ale uda, pośladki, stopy, kolana i łokcie - traktuję nieco ostrzej :)
Olejowa warstewka, która zostaje na skórze po spłukaniu peelingu, całkowicie wchłania się w skórę. Uwielbiam takie peelingi, zapewniają skuteczne złuszczanie, oczyszczanie i jednocześnie pielęgnują ciało. Zapach pod wpływem gorącej wody nabiera intensywności, ale też zupełnie inaczej " smakuje " - jest inny, znacznie przyjemniejszy od tego z pudełka :)
Słów kilka od producenta
Peeling zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwają martwe komórki naskórka, przywracając skórze jędrność, blask i świeżość. Specjalna mieszanka olejów roślinnych, nadaje skórze jedwabisty i sprężysty wygląd.
Peeling pachnie pobudzająco kawą z nutą gorzkiej czekolady.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim NATURALNE oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Aktywne składniki peelingu:
- CUKIER - złuszcza, odżywia i wygładza skórę
- OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza
- OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
- OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
- WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian.
Cukrowy peeling mokka, po otwarciu folii zabezpieczającej, sprawia, że mimowolnie zamykam oczy i " unoszę się " nad ziemią, balansując na przestrzeni realności i tajemniczego świata magii. Naprawdę! Nie wiem jak to zrobiły, ale zapach jest tak obłędny, że mam trudności z jego dokładnym opisaniem, tym nie mniej, spróbuję...
Nie jest to aromat typowej mokki, ale szlachetny, doprawiony sporą ilością dobrej, gorzkiej czekolady, posłodzonej brązowym cukrem i dosmaczonej łyżeczką luksusowego brandy... Oooojej! Stosowanie go, za każdym razem, jest niezapomnianym przeżyciem! Ale często też otwieram go, tak po prostu, aby poprawić sobie samopoczucie - jeden wdech i jestem w niebie :)
Mokka swoją konsystencję przypomina poprzednika, ale ma brązowo-czekoladową barwę z wyraźnymi drobinkami kawy i zawiera nieco drobniejsze kryształki cukru, czy może tak mi się trafiło. Peeling również się rozwarstwia, olej zbiera się na górze po każdym użyciu, co jest zjawiskiem normalnym, ale też łatwo się łączy z cukrowo-kawową masą tworząc wspaniałą, gęstą, delikatnie oleista konsystencję.
Fajnie rozprowadza się, nie obsypuje, nie spływa z wilgotnej skóry, przez co z łatwością nim się operuje.
Skutecznie, a jednocześnie delikatnie, złuszcza martwy naskórek, nie powodując podrażnień, zaczerwienienia, zarysowań :) Przyjemnie i szybko się spłukuje, pozostawiając skórę aksamitnie gładką, jedwabiście miękką w dotyku.
Po użyciu obydwóch tych peelingów nie wycieram skóry ręcznikiem, by nie zetrzeć tej delikatnej, oleistej powłoczki, lecz lekko dociskam go, w celu usunięcia kropel wody. Warstewka wchłania się szybko i całkowicie, pozostawiając skórę dobrze nawilżoną, wygładzoną i odżywioną. Efekt utrzymuje się aż do następnego mycia - bosko! Zapach jest trwały, na skórze utrzymuje się ok. godziny, na piżamie i pościeli jest wyczuwalny przez kolejną dobę :)
Słów kilka od producenta
Aksamitne masło do ciała o zapachu malinowym.
Intensywnie nawilżające i odżywiające masło do ciała. Bogata mieszanka maseł shea i kakaowego, oraz olei roślinnych - z pestek winogron, moreli, migdałowego i arganowego - regeneruje i uelastycznia skórę. Dodatek D-panthenol regeneruje i koi podrażnienia. Masło nawilża i chroni już od pierwszego użycia, przywracając skórze zdrowy i promienny wygląd.
Zmysłowy zapach otula i pobudza umysł.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Jest odpowiednie dla wegan i wegetarian!
Aktywne składniki masła:
- MASŁO KAKAOWE - nawilża, natłuszcza, chroni
- MASŁO SHEA (KARITE) - odżywia i chroni skórę
- OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza
- OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
- OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
- D-PANTHENOL - koi i regeneruje
- WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza.
Masło jest białe, ma lekką, puszystą, a jednocześnie bardzo treściwą, nieco zbitą konsystencję, przypominającą masło shea po ubiciu mikserem, z malinami oczywiście :) Przy kontakcie ze skórą masełko wręcz topnieje, świetnie rozprowadza się, sprawnie ślizgając się po skórze. Dobrze wchłania się, pozostawiając po sobie lekki, tłustawy, ale zupełnie nie klejący film. Po 10, może 15 minutach, wchłania się on w skórę całkowicie, pozostawiając ją doskonale wygładzoną, miękką, delikatną w dotyku, dobrze nawilżoną, zregenerowaną i pachnącą.
Zapach masła jest absolutnie uroczy i niesamowicie smakowity! Według mnie, to aromat świeżych malin ubitych ze śmietanką na puszystą, wręcz piankową masę i posłodzoną cukrem pudrem o zapachu... uwaga! koniecznie różowej, waty cukrowej :)
Chyba nie muszę pisać, że masowanie i noszenie tego aromatu na ciele jest mega przyjemne, a wszystkie osoby z otoczenia, dziwnie przybliżają do Ciebie swoją twarz, by móc wdychać ten aromat :)
Chce więcej, więcej i jeszcze więcej!!!
Ceny - Masło do ciała - 35,90 / 200 ml, Peelingi cukrowe - 27, 90 zł / 250 g
Dostępność - Fresh&Natural
Podsumowując...
Ja naprawdę nie wiem, jak one to robią, ale te kosmetyki są tak smakowite, tak bardzo przyjemne i miłe w użyciu, że nie mogę przestać nimi się zachwycać!
Z tych dwóch peelingów faworytem jest Mokka, ale to jedynie ze względu na boski zapach, choć Algowy też z przyjemnością stosuję. Moja skóra po ich użyciu jest nie tylko gładka i doskonale zadbana, ale również zdrowa, peelingi nie zapychają, nie zostawiają kleistej, tłustej warstwy na ciele, nie obciążają... Nie! Wręcz odwrotnie - sprawiają, że skóra zaczyna w pełni oddychać!
Masełko to istny cud, zarówno pod względem zapachu, jak i działania oraz efektów, które oferuje.
Wszystkie produkty są bardzo wydajne i mają cudowne, idealnie skomponowane, naturalne składy - dla piękna, dla zdrowia i dla naszego cudownego samopoczucia!
Polecam bardzo!
Znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Które produkty marki polecacie?
Chce poznać je wszystkie - WSZYSTKIE!
I Was do tego zachęcam :)
Miłego wieczoru!
wtorek, 16 grudnia 2014
Pożegnane w... Denko października i listopada w minirecenzjach
Witajcie Słoneczka :)
Minione miesiące jakoś totalnie wykoleiły mnie z normalnego rytmu. Nic kompletnie mi się nie kleiło, a uciekający czas, sprawy nie ułatwiał. Zawaliłam z denkowym postem, najzwyczajniej nie dałam rady go napisać, zawsze jest ten pierwszy raz :) A to pracy za dużo, a to pogoda nie dopisywała przy robieniu zdjęć, a to jeszcze coś nieplanowanego wyskoczyło... i tak w kółko.
Ale już jest! Jak obiecałam, postanowiłam połączyć denko października z tym listopadowym - nadrabiam zaległości, a Was zapraszam do przeglądu zużytych kosmetyków oraz zapoznania się z minirecenzjami na ich temat.
Zdjęcia tym razem nie są pojedyncze lecz grupowe - sporo opakowań się nazbierało, nie będę Was zanudzać :)
Podzieliłam opakowania na grupy - Do mycia i kąpieli, Peelingi, Pielęgnacja twarzy, szyi i dekoltu, Pielęgnacja ciała, Specjalistyczna pielęgnacja :), Do rąk i stóp, Pielęgnacja włosów, Produkty do rzęs, Farba do włosów :)
BeBeauty Creme Hipoalergiczny płyn do kąpieli Algi i Goji - 1,5 L, całkiem przyjemny produkt o pięknym, świeżym zapachu i niskiej cenie. Oczywiście składu naturalnego nie ma, nie zabrakło w nim SLS`ów, przez co wytwarza puszystą, białą pianę. Na szczęście nie uczula ani nie podrażnia skóry i jest bardzo wydajny - lubię kąpiel w puszystej, pachnącej pianie, on mi ją daję :)
Czy kupię ponownie - TAK
L`Occitane en Provence Delice des Fruits Żel pod prysznic Citron & Clementine - 250 ml, cudownie myjący skórę żel o obłędnym zapachu kandyzowanych klementynek, jak L`Occitane to robi???. Coś niesamowitego! Prysznic z użyciem tego żelu rzeczywiście budził doznania nie z tej ziemi... Niestety już się nie nacieszę tym aromatem, bowiem pochodzi z wersji limitowanej, której już dawno nie ma w sprzedaży...
Czy kupię ponownie - niestety NIE jest to możliwe...
L`Occitane en Provence Olejek pod prysznic Migdał - 250 ml, świetnie pielęgnował, oczyszczał skórę, nawilżał i chronił, zapobiegając przesuszeniom i podrażnieniom skórnym. Zapach fantastycznie rozpieszczał zmysły, sprawiając, że zwyczajny prysznic nabierał zupełnie innego wymiaru :) Skóra po użyciu staje się miękka, gładka i nadzwyczajnie delikatna w dotyku, coś pięknego! Więcej o nim przeczytacie w recenzji ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Farmona Fresh & Beautyv Kwiatowa sól do kąpieli - Róża i magnolia - 600 g, uwielbiam sole do kąpieli, ale kwiatowej już dawno nie miałam. Róża i Magnolia wydawała się idealnym połączeniem sprzyjającym relaksowi :) Sól zadziwiła mnie swoim zapachem, po odkręceniu korka wyraźnie pachniała... czerwonym winem :) Na szczęście dodana do wody zmieniała swój aromat, rzeczywiście bardzo przyjemnie pachniała różą i magnolią. Delikatnie się pieni i barwi wodę "na różowo". Zapach długo pozostaje na skórze, co według mnie jest zaletą.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Apis Peelingująca galaretka do ciała z arbuzem i drobinkami kokosa - 200 ml, niezwykle " smakowity " kosmetyk :) Delikatnie, ale skutecznie, złuszcza martwy naskórek, nie drapie, nie podrażnia skóry, obłędnie pachnie i jest bardzo wydajna! Cenowo - też bardzo pozytywnie wypada, ale o tym w pełnej recenzji przeczytacie ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Fresh&Natural Cukrowy peeling do ciała Zielona Herbata - 250 g, to już mocniejszy zdzierak, ale niemniej smakowity - obłędnie pachnie hibiskusem, a zapach ten na długo pozostaje na skórze. Dzięki zawartości oleju, dobrze nawilża skórę i sprawia, że po peelingu nie ma konieczności stosowania balsamu - takie 2 w 1 - oczyszcza, złuszcza, wygładza, pielęgnuje...Boski jest! Więcej przeczytacie w recenzji ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!
La Roche Posay Effaclar Duo [+] Krem eliminujący niedoskonałości - 40 ml, nie wiem, jak spisywała się starsza wersja tego kremu, ale Duo [+], o ulepszonej formule, sprawdził się u mnie fantastyczne. Działa nie tylko na na już istniejące niedoskonałości, ale również zapobiegał powstawaniu nowych, przy tym dobrze nawilżając i chroniąc skórę. Idealny pod makijaż i bardzo wydajny krem - polubiłam bardzo! Więcej o nim w recenzji ( lin w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
BeBeauty Płyn micelarny Matujący - 400 ml, sprawdził się równie dobrze, jak ten dla wrażliwców. Nie podrażniał, nie ściągał, ani nie wysuszał skóry. Nie powodował pieczenia ani zaczerwienienia oczu, nie tworzył mgły, dobrze oczyszczał z makijażu, sebum oraz innych zanieczyszczeń. Zapach dosyć wyrazisty, ale przyjemny - wedle mnie, kosmetyk bez zarzutu w bardzo atrakcyjnej cenie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowa maska oczyszczająco - wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu - 150 ml, do tej maski powracam co jakiś czas, ponieważ bardzo fajnie służy mojej mieszanej skórze, niewiele kosztuje i jest bardzo wydajna! Pisałam o niej dawno temu, od tej pory nic się nie zmieniło - uwielbiam ( link do recenzji w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
SVR Chronolys Creme Bonne Mine SPF 15 Krem na pierwsze zmarszczki - 30 ml, to dla mnie totalny niewypał! Krem natłuszczał moją skórę, powodował, że świeciła się już po aplikacji, w ciągu dnia wcale lepiej nie było. Kleił, obciążał, zapychał... Stosowałam go głównie w okresie przesuszenia i nadwrażliwości skóry, mimo tego, nie sprostał moim oczekiwaniom w żadnym stopniu... Zużyłam do pielęgnacji rąk :)
Czy kupię ponownie - NIE!
N&B 100% Oleju z pestek śliwek - 50 ml, uzależniłam się od niego absolutnie :) Pierwszy raz wypróbowałam ponad rok temu, urzekł od pierwszego użycia i już tak zostało... To już moja druga buteleczka, ale z pewnością nie ostatnia. Obłędnie pachnie marcepanem, świetnie się wchłania, po krótkiej chwili od aplikacji, nie zostawia tłustej warstwy na skórze, jest bardzo, bardzo wydajny i kosztuje niewiele :) Pisałam o nim kiedyś na NaturalnaJa, link do recenzji w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Barbra Pro Skin Care Expert Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - 125 ml, z tą marką pierwszy raz miałam do czynienia, ale przyznam, że płyn wypadł bardzo fajnie. Zauroczył mnie jego zapach - pachnie jak świeży, wiosenny ogórek - niewiarygodnie autentyczny i naturalny aromat. Dobrze radził sobie z demakijażem oczu i twarzy, usuwał zanieczyszczenia, doskonale orzeźwiał i odświeżał skórę. Nie wywołał podrażnienia, ani innych niepożądanych skutków. Chcę więcej, w większej pojemności :)
Czy kupię ponownie - TAK!!
SVR Xerialine Fluide Balsam do ciała z mocznikiem - 500 ml, nie wiem co jest, ale mimo wielkich chęci, produkty tej marki bardzo przeciętnie u mnie wypadają. Balsam nie jest wyjątkiem. Choć dobrze nawilża, delikatnie natłuszcza skórę, bardzo przyjemnie, świeżo pachnie... roluje się podczas aplikacji, a to zdecydowanie nie jest pozytywna cecha! Pierwszy raz spotkałam się z takim działaniem balsamu, zazwyczaj to masła mają taką tendencję... Wielka szkoda, ale przez to nie mogę go używać, odstawiałam od konta, do konta... dosyć, leci do kosza, bez skrupułów! Kasy tylko szkoda, bo kosztuje krocie.
Czy kupię ponownie - NIE!
L`Occitane en Provence Puszysty krem do ciała Masło Shea - 125 ml, cóż za rozkosz... Używanie go wiązało się z niesamowitą przyjemnością! Konsystencja niczym pianka z ptasiego mleczka, pięknie się rozprowadzał, szybko się wchłaniał, pięknie i subtelnie pachniał...Miał tylko jedną negatywną cechę - błyskawicznie się skończył! Rozciągałam przyjemność tak długo, na ile się dało :) Link do recenzji i zdjęć, w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!
Bath&Body Works Moonlight Path Body Lotion - 236 ml, rewelacyjne mleczko do ciała o dosyć treściwej, jak na mleczko, konsystencji i fajnym działaniu. Równomiernie się rozprowadzało, błyskawicznie wchłaniało, zapewniając natychmiastowe uczucie nawilżenia. Po użyciu nadawało gładkości i miękkości skórze, pięknie otulało ją ciekawym, "wieczorowym" aromatem, który wyróżniał się nadzwyczajnie wysoką trwałością! Wydajnością też grzeszyło, dzięki czemu wystarczyło na bardzo długo :) Polubiłam!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Balea Summer Glam Rozświetlający balsam do ciała - 200 ml, to pierwszy kosmetyk uwielbianej Balei, który zużyty do połowy, leci do kosza... Wielki niewypał! Nie pielęgnuje, zupełnie! Przyjemnie pachnie karmelem czy też krówką, bardzo smakowicie - choć oczekiwałam owocowej rozkoszy, ale mimo wszystko - bosko :) Subtelnie, delikatnie rozświetla, nawet całkiem ładnie rozświetla, czemu więc nie zużyję go do tego celu? Ponieważ nie mogę znieść klejącego filmu, który po sobie zostawia. Skóra się dusi, zupełnie nie oddycha, ciągle się klei... Nie, no tego już za wiele! Więcej o nim przeczytacie w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie - NIE!!!
Garnier Mineral Antyperspirant Roll On Invisi Cool Freshness 48h non stop - 50 ml, bardzo lubię antyperspiranty Garniera, w każdej formie, świetnie u mnie się spisują. Kulkowy Invisi Cool nie jest wyjątkiem - ładnie, świeżo pachnie, wystarczająco długo chroni, zapobiega powstawaniu mokrych plam pod pachami, nie tworzy plam na ubraniach, szybko wysycha na skórze i nie podrażnia jej, nawet przy regularnym stosowaniu. Wystarcza na długo, a cenę ma bardzo przyjazną dla portfela, szczególnie na promocjach, których nie brakuje :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
L`Occitane en Provence Aromakologia Relaksującą mgiełka do poduszki - 15 ml, zużyłam z wielką przyjemnością, choć nie jest to produkt konieczny, daruje wiele pozytywnych wrażeń i kolorowych, lawendą pachnących snów :) Zaskakująco wydajna okazała się ta mgiełka, esencjonalny zapach sprawiał, że wystarczył jeden mały psik, a cały pokój, nie tylko poduszka, wypełniał niebiański aromat o właściwościach relaksujących, kojących, wyciszających... Pisałam o nim, link do recenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Eveline Slim Extreme 4D Diamentowe serum wyszczuplające Antycellulit - 250 ml, produkty wyszczuplające Eveline, według mnie, są rewelacyjne! Uwielbiam i od lat po nie sięgam. Niedrogie, przyjemnie pachnące i skutecznie działające. Ostatnimi czasy wspomagałam się diamentowym 4D :) Nie dość ze ładnie napina, wygładza skórę, to jeszcze ją nawilża i subtelnie nabłyszcza - cellulit jest " prawie " niewidoczny - bo ciało po tym serum wygląda bardzo kusząco :) Bardzo lubię! Pisałam o nim już jakiś czas temu, link do recenzji w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Bielenda Sexy Look Jędrny Biust Intensywne serum przeciw rozstępom i wiotczeniu skóry na biuście - 125 ml, kolejna świetna marka, jeśli chodzi o pielęgnację specjalistyczną. Ich produkty do pielęgnacji biustu należą do moich ulubieńców. Tym razem postawiłam na serum i ... wcale się nie zawiodłam. Świetnie pielęgnuje, ładnie wygładza, delikatnie napina, nie zostawia klejącej warstwy na skórze, całkowicie wchłania się i, regularnie stosowane, rzeczywiście zapobiega wiotczeniu skóry. Bardzo fajny, pięknie pachnący i nadzwyczajnie wydajny produkt w niskiej cenie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
L`Occitane en Provence Puszysty krem do rąk Masło Shea - 30 ml, również, jak krem do ciała, wyznacza się niesamowicie lekką konsystencją i błyskawicznym " trybem zużycia ". Szkoda, że wszystko co dobre, szybko się kończy :) Krem fajnie nawilżał, delikatnie natłuszczał skórę rąk, dlatego stosowałam go głównie na noc. Zapach cudownyyyy. Więcej o nim przeczytacie w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Marks&Spencer Essential Extracts Grapefruit Hand &Nail cream - 100 ml, całkiem przeciętny krem, który nie zachwycił mnie niczym szczególnym, prócz zapachu. Pachnie lekko, cytrusowo, nie powiem że naturalnie, ale jest to całkiem przyjemny aromat. Lekka konsystencja pozwalała na szybkie wchłanianie, ale efekty też nie były długotrwałe - na dzień całkiem dobry, bo nie natłuszczał rąk - tyle z zalet :)
Czy kupię ponownie - NIE
BeBeauty Odmładzający krem do rąk - 125 ml, nie moja bajka te kremy, zupełnie... Zapach Odmłodzenia mnie bardzo drażnił, co gorsza, dosyć długo utrzymuje się na skórze. Walory pielęgnacyjne - takie sobie, nie powiem że złe, lepsze od powyższego okazu, ale zdecydowanie dla mnie za słabe. Wydajność bardzoooo duża, na szczęście dobrze troszczy się też o stopy :)
Czy kupię ponownie - NIE
Bath & Body Works Fresh Picked Heirloom Pear Hand Soap - 236 ml szczęścia! Tak moje Drogie - czyste szczęście z mikrogranulkami, które w subtelny sposób złuszczały martwy naskórek, wygładzając ręce. Pozbycie się nieprzyjemnego zapachu z rąk ( ryba, ocet, cebula...) z jego pomocą zajmowało kilka sekund. Zapach nie dość że obłędny i mocny, to jeszcze wyznaczał się niesamowitą trwałością - pachniała cała łazienka, ręce i ręczniki :) Boskie!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!
BeBeauty Żel do stóp Dezodorująco - antyperspiracyjny - 75 ml, nie spodobał mi się ani swoim działaniem, ani zapachem. Stosowałam go głownie latem, nie zapewniał jednak odprężenia zmęczonym stopom, ani nie przyczyniał się do ich pięknego zapachu :) No dobra, nie chronił przeciw poceniu, ani nie zapobiegał powstawaniu nieprzyjemnego zapachu. Zawieruszył się, teraz mi zdecydowanie nie jest potrzebny, ponieważ żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie ma, lekko nawilża, ale to wszystko - o wiele za mało do pielęgnacji przesuszonej skóry stóp - do kosza!
Czy kupię ponownie - NIE
Ciel D'Azur Masque capillaire au Rhassoul Maska do włosów z glinką Rhassoul - 280 ml, to całkowicie naturalna maska do włosów w postaci gęstej papki. Moje kosmyki nie przepadają za naturalnymi kosmetykami, ale bywają wyjątki. Cóż, maska nie była rewelacyjna, bo nie pełniła podstawowej dla mnie funkcji - nie ułatwiała rozczesywania włosów. Ale jeśli chodzi o pielęgnację - działa cuda, dlatego męczyłam się z rozczesywaniem. Sprawiała, że włosy po jej użyciu były mocne, elastyczne, miękkie, gładkie i pełne objętości. Nie tworzyła mi jakiejś szopy na głowie, ale w dotyku czułam, że mam dwa razy więcej włosów, ułatwiała też układanie włosów ;) Taki cudak... nie wrócę do niej, ale było miło poznać :)
Czy kupię ponownie - NIE
Chantal Prosalon Med Szampon wzmacniający do włosów cienkich, łamliwych i zniszczonych - 275 g, szampon który skutecznie wzmacnia włosy, choć jednocześnie je plącze. W sumie nie znam wielu szamponów, które tego nie robią, a więc uważam, że jest całkiem fajny. Nie wiem jednak, czy do niego jeszcze wrócę... Pełna recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Szampon przeciwłojotokowy i przeciwłupieżowy do włosów tłustych - 50 ml, spodobał mi się ze względu na zapach i dobre oczyszczanie. Odświeża skórę głowy, zapobiega przetłuszczaniu się, ale plącze włosy... Pisałam o nim przy okazji recenzowania ShinyBox`a - link w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Żel peelingujący do mycia ciała - 50 ml, niby żel, dosyć rzadki, ale ma w sobie fajne drobiny, które w wyraźny sposób oczyszczają, złuszczają i wygładzają skórę. Mycie i peelingowanie, takie 2w1, całkiem fajny produkt, więc nie wykluczam powrotu - link do minirecenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Etre Belle Lash - Xpress & Hyaluronic Mascara - 8,5 ml, byłam z niej zadowolona, ale nie powiem, że czymś nadzwyczajnym mnie zachwyciła. Podoba mi się jej opakowanie i szczoteczka, która w precyzyjny sposób rozprowadza tusz po rzęsach i jednocześnie je ładnie rozczesywała, ale czy tyle wystarczy, by płacić za maskarę 100 zł? Same decydujcie - link w tytule :)
Czy kupię ponownie - NIE
Magiclash Serum stymulujące wzrost rzęs - 5 ml, niestety, mimo regularnego stosowania, aplikowałam go dwa razy dziennie, rano i wieczorem, nie zrobił z moimi rzęsami kompletnie nic... Trzy miesiące smarowania, bez żadnych efektów. Nigdy nie stosowałam żadnej odżywki do rzęs, to moja pierwsza, ale naczytałam się tyle pięknych recenzji, pokazujących spektakularne efekty i rzęsy, które po użyciu odżywek, urosły aż do nieba... A u mnie nic! Zawiodłam się po pełnej linii, ale nie chcę Was zniechęcać, może u mnie nie działa, a u Was będą rzęsy " do nieba " :)
Czy kupię ponownie - NIE
Garnier Color Sensation Intensywny Trwały Krem Koloryzujący Srebrny Superjasny Blond 111 - 1 op., kupiłam ją na tak zwaną próbę :) Dawno nie stosowałam farb Garniera, nie chciałam więc szaleć. Ale muszę przyznać, że świetnie pokryła ciemne odrosty i na całej długości włosów dała ładny odcień. Te z Was, które obserwują profil bloga na facebooku, mogły zobaczyć efekty tej koloryzacji - na pewno jeszcze ją zrecenzuję i pokażę na blogu :)
Czy kupię ponownie - TAK!
I w końcu dobrnęliśmy do końca moje Drogie... zmęczyłam się, a wy? :) Postaram się już nigdy nie zwlekać z denkiem, bo podwójne jest naprawdę wyczerpujące :)
Znacie któreś z powyższych kosmetyków?
Macie o nich takie samo zdanie, czy zupełnie inne?
Miłego wieczoru Wam życzę :)
P.S. Kochane, zapraszam na rozdanie - piękny zapach YR do wygrania - klik w banerek :)
Minione miesiące jakoś totalnie wykoleiły mnie z normalnego rytmu. Nic kompletnie mi się nie kleiło, a uciekający czas, sprawy nie ułatwiał. Zawaliłam z denkowym postem, najzwyczajniej nie dałam rady go napisać, zawsze jest ten pierwszy raz :) A to pracy za dużo, a to pogoda nie dopisywała przy robieniu zdjęć, a to jeszcze coś nieplanowanego wyskoczyło... i tak w kółko.
Ale już jest! Jak obiecałam, postanowiłam połączyć denko października z tym listopadowym - nadrabiam zaległości, a Was zapraszam do przeglądu zużytych kosmetyków oraz zapoznania się z minirecenzjami na ich temat.
Zdjęcia tym razem nie są pojedyncze lecz grupowe - sporo opakowań się nazbierało, nie będę Was zanudzać :)
Podzieliłam opakowania na grupy - Do mycia i kąpieli, Peelingi, Pielęgnacja twarzy, szyi i dekoltu, Pielęgnacja ciała, Specjalistyczna pielęgnacja :), Do rąk i stóp, Pielęgnacja włosów, Produkty do rzęs, Farba do włosów :)
BeBeauty Creme Hipoalergiczny płyn do kąpieli Algi i Goji - 1,5 L, całkiem przyjemny produkt o pięknym, świeżym zapachu i niskiej cenie. Oczywiście składu naturalnego nie ma, nie zabrakło w nim SLS`ów, przez co wytwarza puszystą, białą pianę. Na szczęście nie uczula ani nie podrażnia skóry i jest bardzo wydajny - lubię kąpiel w puszystej, pachnącej pianie, on mi ją daję :)
Czy kupię ponownie - TAK
L`Occitane en Provence Delice des Fruits Żel pod prysznic Citron & Clementine - 250 ml, cudownie myjący skórę żel o obłędnym zapachu kandyzowanych klementynek, jak L`Occitane to robi???. Coś niesamowitego! Prysznic z użyciem tego żelu rzeczywiście budził doznania nie z tej ziemi... Niestety już się nie nacieszę tym aromatem, bowiem pochodzi z wersji limitowanej, której już dawno nie ma w sprzedaży...
Czy kupię ponownie - niestety NIE jest to możliwe...
L`Occitane en Provence Olejek pod prysznic Migdał - 250 ml, świetnie pielęgnował, oczyszczał skórę, nawilżał i chronił, zapobiegając przesuszeniom i podrażnieniom skórnym. Zapach fantastycznie rozpieszczał zmysły, sprawiając, że zwyczajny prysznic nabierał zupełnie innego wymiaru :) Skóra po użyciu staje się miękka, gładka i nadzwyczajnie delikatna w dotyku, coś pięknego! Więcej o nim przeczytacie w recenzji ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Farmona Fresh & Beautyv Kwiatowa sól do kąpieli - Róża i magnolia - 600 g, uwielbiam sole do kąpieli, ale kwiatowej już dawno nie miałam. Róża i Magnolia wydawała się idealnym połączeniem sprzyjającym relaksowi :) Sól zadziwiła mnie swoim zapachem, po odkręceniu korka wyraźnie pachniała... czerwonym winem :) Na szczęście dodana do wody zmieniała swój aromat, rzeczywiście bardzo przyjemnie pachniała różą i magnolią. Delikatnie się pieni i barwi wodę "na różowo". Zapach długo pozostaje na skórze, co według mnie jest zaletą.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Fresh&Natural Cukrowy peeling do ciała Zielona Herbata - 250 g, to już mocniejszy zdzierak, ale niemniej smakowity - obłędnie pachnie hibiskusem, a zapach ten na długo pozostaje na skórze. Dzięki zawartości oleju, dobrze nawilża skórę i sprawia, że po peelingu nie ma konieczności stosowania balsamu - takie 2 w 1 - oczyszcza, złuszcza, wygładza, pielęgnuje...Boski jest! Więcej przeczytacie w recenzji ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!
La Roche Posay Effaclar Duo [+] Krem eliminujący niedoskonałości - 40 ml, nie wiem, jak spisywała się starsza wersja tego kremu, ale Duo [+], o ulepszonej formule, sprawdził się u mnie fantastyczne. Działa nie tylko na na już istniejące niedoskonałości, ale również zapobiegał powstawaniu nowych, przy tym dobrze nawilżając i chroniąc skórę. Idealny pod makijaż i bardzo wydajny krem - polubiłam bardzo! Więcej o nim w recenzji ( lin w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
BeBeauty Płyn micelarny Matujący - 400 ml, sprawdził się równie dobrze, jak ten dla wrażliwców. Nie podrażniał, nie ściągał, ani nie wysuszał skóry. Nie powodował pieczenia ani zaczerwienienia oczu, nie tworzył mgły, dobrze oczyszczał z makijażu, sebum oraz innych zanieczyszczeń. Zapach dosyć wyrazisty, ale przyjemny - wedle mnie, kosmetyk bez zarzutu w bardzo atrakcyjnej cenie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowa maska oczyszczająco - wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu - 150 ml, do tej maski powracam co jakiś czas, ponieważ bardzo fajnie służy mojej mieszanej skórze, niewiele kosztuje i jest bardzo wydajna! Pisałam o niej dawno temu, od tej pory nic się nie zmieniło - uwielbiam ( link do recenzji w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
SVR Chronolys Creme Bonne Mine SPF 15 Krem na pierwsze zmarszczki - 30 ml, to dla mnie totalny niewypał! Krem natłuszczał moją skórę, powodował, że świeciła się już po aplikacji, w ciągu dnia wcale lepiej nie było. Kleił, obciążał, zapychał... Stosowałam go głównie w okresie przesuszenia i nadwrażliwości skóry, mimo tego, nie sprostał moim oczekiwaniom w żadnym stopniu... Zużyłam do pielęgnacji rąk :)
Czy kupię ponownie - NIE!
N&B 100% Oleju z pestek śliwek - 50 ml, uzależniłam się od niego absolutnie :) Pierwszy raz wypróbowałam ponad rok temu, urzekł od pierwszego użycia i już tak zostało... To już moja druga buteleczka, ale z pewnością nie ostatnia. Obłędnie pachnie marcepanem, świetnie się wchłania, po krótkiej chwili od aplikacji, nie zostawia tłustej warstwy na skórze, jest bardzo, bardzo wydajny i kosztuje niewiele :) Pisałam o nim kiedyś na NaturalnaJa, link do recenzji w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Barbra Pro Skin Care Expert Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - 125 ml, z tą marką pierwszy raz miałam do czynienia, ale przyznam, że płyn wypadł bardzo fajnie. Zauroczył mnie jego zapach - pachnie jak świeży, wiosenny ogórek - niewiarygodnie autentyczny i naturalny aromat. Dobrze radził sobie z demakijażem oczu i twarzy, usuwał zanieczyszczenia, doskonale orzeźwiał i odświeżał skórę. Nie wywołał podrażnienia, ani innych niepożądanych skutków. Chcę więcej, w większej pojemności :)
Czy kupię ponownie - TAK!!
SVR Xerialine Fluide Balsam do ciała z mocznikiem - 500 ml, nie wiem co jest, ale mimo wielkich chęci, produkty tej marki bardzo przeciętnie u mnie wypadają. Balsam nie jest wyjątkiem. Choć dobrze nawilża, delikatnie natłuszcza skórę, bardzo przyjemnie, świeżo pachnie... roluje się podczas aplikacji, a to zdecydowanie nie jest pozytywna cecha! Pierwszy raz spotkałam się z takim działaniem balsamu, zazwyczaj to masła mają taką tendencję... Wielka szkoda, ale przez to nie mogę go używać, odstawiałam od konta, do konta... dosyć, leci do kosza, bez skrupułów! Kasy tylko szkoda, bo kosztuje krocie.
Czy kupię ponownie - NIE!
L`Occitane en Provence Puszysty krem do ciała Masło Shea - 125 ml, cóż za rozkosz... Używanie go wiązało się z niesamowitą przyjemnością! Konsystencja niczym pianka z ptasiego mleczka, pięknie się rozprowadzał, szybko się wchłaniał, pięknie i subtelnie pachniał...Miał tylko jedną negatywną cechę - błyskawicznie się skończył! Rozciągałam przyjemność tak długo, na ile się dało :) Link do recenzji i zdjęć, w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!
Bath&Body Works Moonlight Path Body Lotion - 236 ml, rewelacyjne mleczko do ciała o dosyć treściwej, jak na mleczko, konsystencji i fajnym działaniu. Równomiernie się rozprowadzało, błyskawicznie wchłaniało, zapewniając natychmiastowe uczucie nawilżenia. Po użyciu nadawało gładkości i miękkości skórze, pięknie otulało ją ciekawym, "wieczorowym" aromatem, który wyróżniał się nadzwyczajnie wysoką trwałością! Wydajnością też grzeszyło, dzięki czemu wystarczyło na bardzo długo :) Polubiłam!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Balea Summer Glam Rozświetlający balsam do ciała - 200 ml, to pierwszy kosmetyk uwielbianej Balei, który zużyty do połowy, leci do kosza... Wielki niewypał! Nie pielęgnuje, zupełnie! Przyjemnie pachnie karmelem czy też krówką, bardzo smakowicie - choć oczekiwałam owocowej rozkoszy, ale mimo wszystko - bosko :) Subtelnie, delikatnie rozświetla, nawet całkiem ładnie rozświetla, czemu więc nie zużyję go do tego celu? Ponieważ nie mogę znieść klejącego filmu, który po sobie zostawia. Skóra się dusi, zupełnie nie oddycha, ciągle się klei... Nie, no tego już za wiele! Więcej o nim przeczytacie w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie - NIE!!!
Garnier Mineral Antyperspirant Roll On Invisi Cool Freshness 48h non stop - 50 ml, bardzo lubię antyperspiranty Garniera, w każdej formie, świetnie u mnie się spisują. Kulkowy Invisi Cool nie jest wyjątkiem - ładnie, świeżo pachnie, wystarczająco długo chroni, zapobiega powstawaniu mokrych plam pod pachami, nie tworzy plam na ubraniach, szybko wysycha na skórze i nie podrażnia jej, nawet przy regularnym stosowaniu. Wystarcza na długo, a cenę ma bardzo przyjazną dla portfela, szczególnie na promocjach, których nie brakuje :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
L`Occitane en Provence Aromakologia Relaksującą mgiełka do poduszki - 15 ml, zużyłam z wielką przyjemnością, choć nie jest to produkt konieczny, daruje wiele pozytywnych wrażeń i kolorowych, lawendą pachnących snów :) Zaskakująco wydajna okazała się ta mgiełka, esencjonalny zapach sprawiał, że wystarczył jeden mały psik, a cały pokój, nie tylko poduszka, wypełniał niebiański aromat o właściwościach relaksujących, kojących, wyciszających... Pisałam o nim, link do recenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Eveline Slim Extreme 4D Diamentowe serum wyszczuplające Antycellulit - 250 ml, produkty wyszczuplające Eveline, według mnie, są rewelacyjne! Uwielbiam i od lat po nie sięgam. Niedrogie, przyjemnie pachnące i skutecznie działające. Ostatnimi czasy wspomagałam się diamentowym 4D :) Nie dość ze ładnie napina, wygładza skórę, to jeszcze ją nawilża i subtelnie nabłyszcza - cellulit jest " prawie " niewidoczny - bo ciało po tym serum wygląda bardzo kusząco :) Bardzo lubię! Pisałam o nim już jakiś czas temu, link do recenzji w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Bielenda Sexy Look Jędrny Biust Intensywne serum przeciw rozstępom i wiotczeniu skóry na biuście - 125 ml, kolejna świetna marka, jeśli chodzi o pielęgnację specjalistyczną. Ich produkty do pielęgnacji biustu należą do moich ulubieńców. Tym razem postawiłam na serum i ... wcale się nie zawiodłam. Świetnie pielęgnuje, ładnie wygładza, delikatnie napina, nie zostawia klejącej warstwy na skórze, całkowicie wchłania się i, regularnie stosowane, rzeczywiście zapobiega wiotczeniu skóry. Bardzo fajny, pięknie pachnący i nadzwyczajnie wydajny produkt w niskiej cenie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
L`Occitane en Provence Puszysty krem do rąk Masło Shea - 30 ml, również, jak krem do ciała, wyznacza się niesamowicie lekką konsystencją i błyskawicznym " trybem zużycia ". Szkoda, że wszystko co dobre, szybko się kończy :) Krem fajnie nawilżał, delikatnie natłuszczał skórę rąk, dlatego stosowałam go głównie na noc. Zapach cudownyyyy. Więcej o nim przeczytacie w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Marks&Spencer Essential Extracts Grapefruit Hand &Nail cream - 100 ml, całkiem przeciętny krem, który nie zachwycił mnie niczym szczególnym, prócz zapachu. Pachnie lekko, cytrusowo, nie powiem że naturalnie, ale jest to całkiem przyjemny aromat. Lekka konsystencja pozwalała na szybkie wchłanianie, ale efekty też nie były długotrwałe - na dzień całkiem dobry, bo nie natłuszczał rąk - tyle z zalet :)
Czy kupię ponownie - NIE
BeBeauty Odmładzający krem do rąk - 125 ml, nie moja bajka te kremy, zupełnie... Zapach Odmłodzenia mnie bardzo drażnił, co gorsza, dosyć długo utrzymuje się na skórze. Walory pielęgnacyjne - takie sobie, nie powiem że złe, lepsze od powyższego okazu, ale zdecydowanie dla mnie za słabe. Wydajność bardzoooo duża, na szczęście dobrze troszczy się też o stopy :)
Czy kupię ponownie - NIE
Bath & Body Works Fresh Picked Heirloom Pear Hand Soap - 236 ml szczęścia! Tak moje Drogie - czyste szczęście z mikrogranulkami, które w subtelny sposób złuszczały martwy naskórek, wygładzając ręce. Pozbycie się nieprzyjemnego zapachu z rąk ( ryba, ocet, cebula...) z jego pomocą zajmowało kilka sekund. Zapach nie dość że obłędny i mocny, to jeszcze wyznaczał się niesamowitą trwałością - pachniała cała łazienka, ręce i ręczniki :) Boskie!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!
BeBeauty Żel do stóp Dezodorująco - antyperspiracyjny - 75 ml, nie spodobał mi się ani swoim działaniem, ani zapachem. Stosowałam go głownie latem, nie zapewniał jednak odprężenia zmęczonym stopom, ani nie przyczyniał się do ich pięknego zapachu :) No dobra, nie chronił przeciw poceniu, ani nie zapobiegał powstawaniu nieprzyjemnego zapachu. Zawieruszył się, teraz mi zdecydowanie nie jest potrzebny, ponieważ żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie ma, lekko nawilża, ale to wszystko - o wiele za mało do pielęgnacji przesuszonej skóry stóp - do kosza!
Czy kupię ponownie - NIE
Ciel D'Azur Masque capillaire au Rhassoul Maska do włosów z glinką Rhassoul - 280 ml, to całkowicie naturalna maska do włosów w postaci gęstej papki. Moje kosmyki nie przepadają za naturalnymi kosmetykami, ale bywają wyjątki. Cóż, maska nie była rewelacyjna, bo nie pełniła podstawowej dla mnie funkcji - nie ułatwiała rozczesywania włosów. Ale jeśli chodzi o pielęgnację - działa cuda, dlatego męczyłam się z rozczesywaniem. Sprawiała, że włosy po jej użyciu były mocne, elastyczne, miękkie, gładkie i pełne objętości. Nie tworzyła mi jakiejś szopy na głowie, ale w dotyku czułam, że mam dwa razy więcej włosów, ułatwiała też układanie włosów ;) Taki cudak... nie wrócę do niej, ale było miło poznać :)
Czy kupię ponownie - NIE
Chantal Prosalon Med Szampon wzmacniający do włosów cienkich, łamliwych i zniszczonych - 275 g, szampon który skutecznie wzmacnia włosy, choć jednocześnie je plącze. W sumie nie znam wielu szamponów, które tego nie robią, a więc uważam, że jest całkiem fajny. Nie wiem jednak, czy do niego jeszcze wrócę... Pełna recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Szampon przeciwłojotokowy i przeciwłupieżowy do włosów tłustych - 50 ml, spodobał mi się ze względu na zapach i dobre oczyszczanie. Odświeża skórę głowy, zapobiega przetłuszczaniu się, ale plącze włosy... Pisałam o nim przy okazji recenzowania ShinyBox`a - link w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Żel peelingujący do mycia ciała - 50 ml, niby żel, dosyć rzadki, ale ma w sobie fajne drobiny, które w wyraźny sposób oczyszczają, złuszczają i wygładzają skórę. Mycie i peelingowanie, takie 2w1, całkiem fajny produkt, więc nie wykluczam powrotu - link do minirecenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Etre Belle Lash - Xpress & Hyaluronic Mascara - 8,5 ml, byłam z niej zadowolona, ale nie powiem, że czymś nadzwyczajnym mnie zachwyciła. Podoba mi się jej opakowanie i szczoteczka, która w precyzyjny sposób rozprowadza tusz po rzęsach i jednocześnie je ładnie rozczesywała, ale czy tyle wystarczy, by płacić za maskarę 100 zł? Same decydujcie - link w tytule :)
Czy kupię ponownie - NIE
Magiclash Serum stymulujące wzrost rzęs - 5 ml, niestety, mimo regularnego stosowania, aplikowałam go dwa razy dziennie, rano i wieczorem, nie zrobił z moimi rzęsami kompletnie nic... Trzy miesiące smarowania, bez żadnych efektów. Nigdy nie stosowałam żadnej odżywki do rzęs, to moja pierwsza, ale naczytałam się tyle pięknych recenzji, pokazujących spektakularne efekty i rzęsy, które po użyciu odżywek, urosły aż do nieba... A u mnie nic! Zawiodłam się po pełnej linii, ale nie chcę Was zniechęcać, może u mnie nie działa, a u Was będą rzęsy " do nieba " :)
Czy kupię ponownie - NIE
Garnier Color Sensation Intensywny Trwały Krem Koloryzujący Srebrny Superjasny Blond 111 - 1 op., kupiłam ją na tak zwaną próbę :) Dawno nie stosowałam farb Garniera, nie chciałam więc szaleć. Ale muszę przyznać, że świetnie pokryła ciemne odrosty i na całej długości włosów dała ładny odcień. Te z Was, które obserwują profil bloga na facebooku, mogły zobaczyć efekty tej koloryzacji - na pewno jeszcze ją zrecenzuję i pokażę na blogu :)
Czy kupię ponownie - TAK!
I w końcu dobrnęliśmy do końca moje Drogie... zmęczyłam się, a wy? :) Postaram się już nigdy nie zwlekać z denkiem, bo podwójne jest naprawdę wyczerpujące :)
Znacie któreś z powyższych kosmetyków?
Macie o nich takie samo zdanie, czy zupełnie inne?
Miłego wieczoru Wam życzę :)
P.S. Kochane, zapraszam na rozdanie - piękny zapach YR do wygrania - klik w banerek :)
Etykiety:
Apis,
Balea,
Balneokosmetyki,
Barbra Pro,
Bath and Body Works,
BeBeauty,
Chantal,
denko,
Etree Belle,
Eveline Cosmetics,
Farmona,
Fresh&Natural,
Garnier,
L`Occitane en Provence,
La Roche - Posay,
M&S,
N&B,
SVR
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Zachowaj lato na... skórze - Olejek do ciała Tropikalny z rozświetlającymi drobinami Fresh&Natural
Witajcie Słoneczka :)
Lato powoli przemija, słońce coraz rzadziej rozpieszcza nas swoimi promieniami i zbawiennym ciepełkiem, ale możemy go przedłużyć, zachowując jego dotyk na swojej skórze :) Istnieje wiele sposobów na zachowanie piękna skóry muśniętej słońcem, ja dziś Wam zdradzę jeden z nich.
Olejek do ciała Tropikalny z rozświetlającymi drobinami firmy Fresh&Natural nie tylko upiększy wygląd naszego ciała, ale również doskonale zadba o jego nawilżenie i odżywienie, a to wszystko dzięki naturalnym składnikom, które go tworzą.
Słów kilka od producenta...
* RELAKS I NATŁUSZCZENIE *
Olejek do ciała o słodkim i otulającym zapachu owoców tropikalnych z ROZŚWIETLAJĄCYMI DROBINAMI.
LIMITOWANA WERSJA naszego olejku tropikalnego. Rozświetlające drobiny i delikatny kolor wzmacniają letnią opaleniznę. Przetestuj i zakochaj się w nowej wersji olejku.
Działa pobudzająco i orzeźwiająco, wprowadza w dobry nastrój. Olejek pomarańczowy pozyskiwany ze skórek owoców pomarańczy, regeneruje, ujędrnia i poprawia wygląd skóry. Regeneruje i działa antyseptycznie.
Kompozycja naturalnych olejków roślinnych: arganowego, migdałowego i z pestek winogron, natłuszcza i regeneruje skórę, wzmacniając barierę ochronną. Oleje roślinne dobrze odżywiają skórę, nie zapychają jej. Olejek szybko się wchłania, działa jak "suchy" olejek, nie pozostawia tłustej warstwy.
Olejek do ciała Tropikalny z Pomarańczą i Wanilią NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie.
Olejek ZAWIERA: Naturalne oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Aktywne składniki olejku:
KOSMETYK DLA WEGAN I WEGETARIAN!
Olejek jest zamknięty w małej, poręcznej buteleczce, o pojemności 100 ml, wykonanej z matowej stali nierdzewnej, co mi osobiście bardzo podoba się, nie przeszkadza nawet fakt, iż nie da się śledzić stopnia zużycia kosmetyku.
Po pierwsze prezentuje się bardzo ładnie i luksusowo.
Po drugie olejek jest doskonale chroniony, ponieważ buteleczka nie przepuszcza promieni słonecznych, które dla olei naturalnych są szkodliwe, skracają ich żywotność i przyczyniają się do zmiany konsystencji oraz zapachu.
Po trzecie buteleczka jest odporna na uszkodzenia i roztłuczenia, a więc jest idealna w czasie podróży, wytrzyma wszystkie niesprzyjające warunki, a nam oszczędzi bólu głowy i sprzątania :)
Buteleczka jest zakręcana korkiem ze stali nierdzewnej w którym mieści się plastikowy dozownik otwierany za pomocą nacisku ( typu press ). Otwór dozujący został dobrze dostosowany do konsystencji produktu, aczkolwiek bardziej wolałabym buteleczkę z pompką ( obecnie pompka jest dołączana do olejku, więc mamy dwie opcje - możemy wybrać wygodną dla nas ).
By wydostać olejek muszę potrząsać buteleczką, nie przepadam za taką formą aplikacji, ale muszę przyznać, że nie przedostaje się on w szczeliny korka, nie ocieka też po butelce, dzięki czemu wygląda ona schłudnie, bez plam i zacieków.
Na opakowaniu znajdziemy etykiety zawierające wszystkie najważniejsze informacje: opis produktu, pełny skład, sposób użycia oraz termin ważności, mój jest ważny do lipca 2015.
Olejek ma płynna, lekką, lejącą się konsystencję, jest bogato usiany połyskującymi mikrodrobinkami w kolorze pomarańczowego złota, które początkowo mnie nieco przeraziły, jednak już po pierwszej aplikacji moje obawy rozprószyły się ;)
Zapach jest niesamowicie czarujący - naturalny zapach soczystej pomarańczy połączony ze zmysłowym, ciepłym aromatem słodkiej wanilii robi niesamowite wrażenie!
Zapach nie jest zbyt mocny, ale dobrze wyczuwalny, przyjemnie otula skórę i przez dłuższy czas na niej pozostaje, rozpieszczając zmysły i przywołując przyjemne skojarzenia :)
Olejek z łatwością rozprowadza się po skórze, wyczuwalnie poprawiając jej nawilżenie, odżywienie, zapewnia komfort po opalaniu i pięknie podkreśla opaleniznę. Drobiny, które pokazałam Wam na ręce za pomocą zoomu, wbrew pozorom wcale nie są widoczne gołym okiem na skórze, co możecie zaobserwować na powyższym zdjęciu - olejek nadaje bardzo ładnego wyglądu skórze uatrakcyjniając ją subtelnym połyskiem. Działa na zasadzie suchego olejku, ale na odmianę od niego, moim zdaniem, o wiele lepiej pielęgnuje skórę.
Olejek zostawia na skórze delikatny film ochronny, nie jest klejący ani wyraźnie tłusty, w sumie to wiele zależy od kondycji skóry, zauważyłam że w partie przesuszone wnika aż do suchości, natomiast na tych normalnych delikatna warstewka jest wyczuwalna, aczkolwiek nie przeszkadzająca, nie lepka, nie zbyt tłusta.
Olejek wyznacza się ogromną wydajnością, naprawdę niewiele go trzeba, by ładnie wyeksponować opaleniznę przy jednoczesnym nawilżeniu, ukojeniu i odżywieniu skóry. Wydaje mi się, że będzie idealną propozycją nie tylko dla skóry opalonej, z jego pomocą każda z nas będzie wyglądać pięknie i ponętnie, o każdej porze roku :)
Cena - 39,90 zł / 100 ml
Dostępność - sklep Fresh&Natural
Podsumowując...
Lubię kosmetyki z roświetlającymi drobinami, szczególnie latem lub na wielkie wyjścia, ponieważ pomagają podkreślić i uatrakcyjnić ciało, a ten olejek idealnie sprawdza się w tym zadaniu, dodatkowo uwodzi niesamowicie pięknym zapachem - o tak, połączenie pomarańczy i wanilii jest naprawdę bardzo kuszące!
Olejek zadziwia wysoką wydajnością, cudownie pielęgnuje skórę, nie powodując podrażnień, a opakowanie pięknie prezentuje się i jest praktyczne... czyżby produkt idealny?
Dla mnie tak! A Was zachęcam do wypróbowania :)
Czy znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Stosowaliście olejek z drobinami?
Lubicie kosmetyki o zapachu pomarańczy i wanilii?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Miłego wieczoru :)
Lato powoli przemija, słońce coraz rzadziej rozpieszcza nas swoimi promieniami i zbawiennym ciepełkiem, ale możemy go przedłużyć, zachowując jego dotyk na swojej skórze :) Istnieje wiele sposobów na zachowanie piękna skóry muśniętej słońcem, ja dziś Wam zdradzę jeden z nich.
Olejek do ciała Tropikalny z rozświetlającymi drobinami firmy Fresh&Natural nie tylko upiększy wygląd naszego ciała, ale również doskonale zadba o jego nawilżenie i odżywienie, a to wszystko dzięki naturalnym składnikom, które go tworzą.
Słów kilka od producenta...
* RELAKS I NATŁUSZCZENIE *
Olejek do ciała o słodkim i otulającym zapachu owoców tropikalnych z ROZŚWIETLAJĄCYMI DROBINAMI.
LIMITOWANA WERSJA naszego olejku tropikalnego. Rozświetlające drobiny i delikatny kolor wzmacniają letnią opaleniznę. Przetestuj i zakochaj się w nowej wersji olejku.
Działa pobudzająco i orzeźwiająco, wprowadza w dobry nastrój. Olejek pomarańczowy pozyskiwany ze skórek owoców pomarańczy, regeneruje, ujędrnia i poprawia wygląd skóry. Regeneruje i działa antyseptycznie.
Kompozycja naturalnych olejków roślinnych: arganowego, migdałowego i z pestek winogron, natłuszcza i regeneruje skórę, wzmacniając barierę ochronną. Oleje roślinne dobrze odżywiają skórę, nie zapychają jej. Olejek szybko się wchłania, działa jak "suchy" olejek, nie pozostawia tłustej warstwy.
Olejek do ciała Tropikalny z Pomarańczą i Wanilią NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie.
Olejek ZAWIERA: Naturalne oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Aktywne składniki olejku:
- CYTRUSY - zmiękczają, ujędrniają i łagodzą
- WANILIA - relaksuje, poprawia nastrój
- OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, natłuszcza, uelastycznia skórę
- OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - zmiękcza, odżywia i łagodzi
- OLEJ ARGANOWY - ujędrnia, napina, działa antyoksydacyjnie
KOSMETYK DLA WEGAN I WEGETARIAN!
Po pierwsze prezentuje się bardzo ładnie i luksusowo.
Po drugie olejek jest doskonale chroniony, ponieważ buteleczka nie przepuszcza promieni słonecznych, które dla olei naturalnych są szkodliwe, skracają ich żywotność i przyczyniają się do zmiany konsystencji oraz zapachu.
Po trzecie buteleczka jest odporna na uszkodzenia i roztłuczenia, a więc jest idealna w czasie podróży, wytrzyma wszystkie niesprzyjające warunki, a nam oszczędzi bólu głowy i sprzątania :)
Buteleczka jest zakręcana korkiem ze stali nierdzewnej w którym mieści się plastikowy dozownik otwierany za pomocą nacisku ( typu press ). Otwór dozujący został dobrze dostosowany do konsystencji produktu, aczkolwiek bardziej wolałabym buteleczkę z pompką ( obecnie pompka jest dołączana do olejku, więc mamy dwie opcje - możemy wybrać wygodną dla nas ).
By wydostać olejek muszę potrząsać buteleczką, nie przepadam za taką formą aplikacji, ale muszę przyznać, że nie przedostaje się on w szczeliny korka, nie ocieka też po butelce, dzięki czemu wygląda ona schłudnie, bez plam i zacieków.
Na opakowaniu znajdziemy etykiety zawierające wszystkie najważniejsze informacje: opis produktu, pełny skład, sposób użycia oraz termin ważności, mój jest ważny do lipca 2015.
Olejek ma płynna, lekką, lejącą się konsystencję, jest bogato usiany połyskującymi mikrodrobinkami w kolorze pomarańczowego złota, które początkowo mnie nieco przeraziły, jednak już po pierwszej aplikacji moje obawy rozprószyły się ;)
Zapach jest niesamowicie czarujący - naturalny zapach soczystej pomarańczy połączony ze zmysłowym, ciepłym aromatem słodkiej wanilii robi niesamowite wrażenie!
Zapach nie jest zbyt mocny, ale dobrze wyczuwalny, przyjemnie otula skórę i przez dłuższy czas na niej pozostaje, rozpieszczając zmysły i przywołując przyjemne skojarzenia :)
Olejek z łatwością rozprowadza się po skórze, wyczuwalnie poprawiając jej nawilżenie, odżywienie, zapewnia komfort po opalaniu i pięknie podkreśla opaleniznę. Drobiny, które pokazałam Wam na ręce za pomocą zoomu, wbrew pozorom wcale nie są widoczne gołym okiem na skórze, co możecie zaobserwować na powyższym zdjęciu - olejek nadaje bardzo ładnego wyglądu skórze uatrakcyjniając ją subtelnym połyskiem. Działa na zasadzie suchego olejku, ale na odmianę od niego, moim zdaniem, o wiele lepiej pielęgnuje skórę.
Olejek zostawia na skórze delikatny film ochronny, nie jest klejący ani wyraźnie tłusty, w sumie to wiele zależy od kondycji skóry, zauważyłam że w partie przesuszone wnika aż do suchości, natomiast na tych normalnych delikatna warstewka jest wyczuwalna, aczkolwiek nie przeszkadzająca, nie lepka, nie zbyt tłusta.
Olejek wyznacza się ogromną wydajnością, naprawdę niewiele go trzeba, by ładnie wyeksponować opaleniznę przy jednoczesnym nawilżeniu, ukojeniu i odżywieniu skóry. Wydaje mi się, że będzie idealną propozycją nie tylko dla skóry opalonej, z jego pomocą każda z nas będzie wyglądać pięknie i ponętnie, o każdej porze roku :)
Cena - 39,90 zł / 100 ml
Dostępność - sklep Fresh&Natural
Podsumowując...
Lubię kosmetyki z roświetlającymi drobinami, szczególnie latem lub na wielkie wyjścia, ponieważ pomagają podkreślić i uatrakcyjnić ciało, a ten olejek idealnie sprawdza się w tym zadaniu, dodatkowo uwodzi niesamowicie pięknym zapachem - o tak, połączenie pomarańczy i wanilii jest naprawdę bardzo kuszące!
Olejek zadziwia wysoką wydajnością, cudownie pielęgnuje skórę, nie powodując podrażnień, a opakowanie pięknie prezentuje się i jest praktyczne... czyżby produkt idealny?
Dla mnie tak! A Was zachęcam do wypróbowania :)
Czy znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Stosowaliście olejek z drobinami?
Lubicie kosmetyki o zapachu pomarańczy i wanilii?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Miłego wieczoru :)
piątek, 25 lipca 2014
Słodka rozkosz - Peeling do ciała Zielona Herbata Fresh&Natural
Witajcie Słoneczka :)
W końcu ten pracowity tydzień za mną, choć nie do końca, bo weekend też niesie za sobą bardzo dużo pracy, tak, czasem tak miewam, ale jednak odpoczynku choć trocha posmakuję, a przynajmniej mam taką nadzieję ;)
Dziś chcę Wam opowiedzieć o kosmetyku, który ostatnimi czasy daruje mi wiele przyjemności - skórze zapewnia cudowną gładkość i komfort, a zmysłom niesamowitą przyjemność - Peeling cukrowy Zielona Herbata od Fresh&Natural.
Cukrowe peelingi zdecydowanie należą do moich ulubieńców, preferuję je bardziej od solnych, ponieważ są delikatniejsze w działaniu, nie powodują podrażnień na mojej skórze, nie szczypią, gdy dostaną się do zadrapań czy ranek i bardzo delikatnie, ale skutecznie i bezinwazyjnie, oczyszczają ją z martwych komórek.
Efekty zazwyczaj otrzymuję te same jak po solnych peelingach, ale bez nieprzyjemnych doznań w postaci drapania czy szczypania skóry - no jak ich nie uwielbiać? To niemożliwe :)
Jednak cukrowy peeling to określenie szerokie, nie każdy jest dobry, nie każdy też zły, kwestia oceny jest zawsze indywidualna, bo wiele czynników składa się na to, jak nam służy, czy też nie, oraz jakie efekty i doznania zapewnia.
Słów kilka od producenta
Peeling cukrowy Zielona Herbata zawiera suszone kwiaty hibiskusa zanurzone w specjalnej mieszance olejów roślinnych oraz kryształki cukru, które usuwają martwe komórki naskórka, idealnie wygładzając i zmiękczając skórę.
Peeling poprawia elastyczność, ujędrnia i nawilża. Pachnie orzeźwiająco zieloną herbatą.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim NATURALNE oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Aktywne składniki peelingu:
Produkt przebadany dermatologicznie.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian!
Opakowanie peelingu to twardy, szeroki ale niski słoiczek, o pojemności 250 g, wykonany z przezroczystego tworzywa, zakręcany metalową pokrywką. Na słoiczku mieści się papierowa plomba, która zapewnia o nietykalności produktu, prócz tego odczytamy z niej termin ważności produktu.
Po odkręceniu pokrywki naszym oczom okazuje się aluminiowe wieczko dodatkowo zabezpieczające peeling.
Etykieta utrzymana w delikatnym, romantycznym stylu, mieści na sobie logo marki, nazwę produktu oraz jego opis.
Na spodzie słoika znajdziemy etykietę zawierającą bardziej obszerne informacje, między innymi też sposób użycia oraz pełny skład.
Peeling ma idealną, według mnie, konsystencję, nie jest gęsty ani zbity, nie jest też rzadki, z łatwością więc go nabiera się i aplikuje, nie spływa z wilgotnej skóry, trocha się obsypuje w trakcie masowania, ale to przecież normalny stan rzeczy.
Drobinki cukru są małych rozmiarów, delikatnie, ale zdecydowanie, masują skórę czym wprawiają w stan relaksu i odprężenia, intensywność peelingu można pogłębiać dokładając kolejną porcję kosmetyku, naciskiem dłoni regulujemy jego intensywność - kto jak lubi :)
Producent informuje, że peeling może rozwarstwiać się, co jest naturalnym procesem i nie stanowi wady produktu, w swoim okazie tego zjawiska jakoś szczególnie nie zauważyłam, owszem odrobina olejku czasem zbiera się na górze, ale nie jest to typowe rozwarstwianie się, które nieraz obserwowałam w innych produktach tego typu.
Pewnie dla Was, jak również dla mnie, będzie dziwnym fakt, że peeling Zielona Herbata nie ma wcale zielonego koloru, lecz bordowy :)
Zapach mnie oczarował od pierwszego otwarcia słoiczka... niesamowicie piękny, naturalny, ale tu znowu zonk, nie zgodzę się z producentem, że pachnie on zieloną herbatą, ja czuję najpiękniejszy na świecie aromat hibiskusowej herbaty :) Boski! Świeży! Soczysty! Delikatnie słodki... Uwielbiam go, mogę tak wąchać w nieskończoność...
Podczas używania peelingu zapach nasila się, staje się jeszcze bardziej wyczuwalny, intensywniejszy, ale w tym przypadku jest to zaletą, ponieważ nie jest przekombinowany, ani mdły, z pewnością każdej z Was przypadnie do gustu :)
Peeling stosuję wedle zaleceń producenta, nakładam na ciało małymi porcjami i masuję przez 2-3 minuty, największy " nacisk " wywierając na partie objęte wrogim cellulitem, tak mam GO, a także na łokciach i kolanach, ale nie zmywam peelingu od razu, pozostawiam go na kilka minut, by cudowne, naturalne składniki, które zawiera, jeszcze lepiej wniknęły w moją skórę.
Po spłukaniu peelingu skóra jest lekko natłuszczona, ale w żadnym stopniu nie obciążona, nie klejąca, dlatego też nie "ścieram " tej olejowej warstewki ręcznikiem, lecz delikatnie go dociskam, usuwając jedynie nadmiar wody, olejek pozostaje na skórze, a po kilku minutach wchłania się całkowicie, pozostawiając ją gładką, delikatną, bardzo przyjemną w dotyku.
Skóra po peelingu jest doskonale nawilżona, odżywiona, delikatnie ujędrniona i pachnąca, ten boski aromat wręcz wnika w nią i cieszy zmysły węchu jeszcze przez długi czas!
Peeling, mimo zawartości olejków eterycznych, nie podrażnia mojej skóry, nie oferuje też uczulenia.
Wydajność oceniam jako bardzo dobrą, ale to kwestia indywidualna :)
Cena - 34,90 zł / 250 g ale... warto polować na promocje, których w sklepie nie brakuje ;)
Dostępność - Fresh&Natural
Podsumowując...
Ten peeling, to mój pierwszy kosmetyk Fresh&Natural, zachwycałam się ich opakowaniami, bo są bardzo ładne, i praktyczne, ale gdy poznałam zawartość... uzależniłam się! Lubię dzielić się kosmetykami z ukochanym mężem, naprawdę, nigdy mu ich nie żałuję, ale nie tym razem - jest mój i tylko MÓJ!
Nie przeszkadza mi, że Zielona herbata, " smakuje " jak Hibiskusowa, bo zapach, działanie, konsystencja i efekty, które zapewnia ten peeling, są niesamowite!
Serdecznie polecam - nie rozczarujecie się ♥
Ale UWAGA! Uzależnia!
Znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Które produkty próbowaliście i polecacie?
Jakie peelingi bardziej lubicie - cukrowe czy solne?
Mam też olejek do ciała, ale o nim napiszę wkrótce, jeszcze testuję ...
Udanego i pogodnego weekendu Wam życzę :*
W końcu ten pracowity tydzień za mną, choć nie do końca, bo weekend też niesie za sobą bardzo dużo pracy, tak, czasem tak miewam, ale jednak odpoczynku choć trocha posmakuję, a przynajmniej mam taką nadzieję ;)
Dziś chcę Wam opowiedzieć o kosmetyku, który ostatnimi czasy daruje mi wiele przyjemności - skórze zapewnia cudowną gładkość i komfort, a zmysłom niesamowitą przyjemność - Peeling cukrowy Zielona Herbata od Fresh&Natural.
Cukrowe peelingi zdecydowanie należą do moich ulubieńców, preferuję je bardziej od solnych, ponieważ są delikatniejsze w działaniu, nie powodują podrażnień na mojej skórze, nie szczypią, gdy dostaną się do zadrapań czy ranek i bardzo delikatnie, ale skutecznie i bezinwazyjnie, oczyszczają ją z martwych komórek.
Efekty zazwyczaj otrzymuję te same jak po solnych peelingach, ale bez nieprzyjemnych doznań w postaci drapania czy szczypania skóry - no jak ich nie uwielbiać? To niemożliwe :)
Jednak cukrowy peeling to określenie szerokie, nie każdy jest dobry, nie każdy też zły, kwestia oceny jest zawsze indywidualna, bo wiele czynników składa się na to, jak nam służy, czy też nie, oraz jakie efekty i doznania zapewnia.
Słów kilka od producenta
Peeling cukrowy Zielona Herbata zawiera suszone kwiaty hibiskusa zanurzone w specjalnej mieszance olejów roślinnych oraz kryształki cukru, które usuwają martwe komórki naskórka, idealnie wygładzając i zmiękczając skórę.
Peeling poprawia elastyczność, ujędrnia i nawilża. Pachnie orzeźwiająco zieloną herbatą.
Peeling NIE ZAWIERA: SLSów/SLESów, parabenów, silikonów, parafiny, wazeliny, barwników, substancji modyfikowanych genetycznie, ale ZNAJDZIEMY w nim NATURALNE oleje i masła roślinne, wyciągi roślinne, ekstrakty, olejki eteryczne i zapachowe.
Aktywne składniki peelingu:
- HIBISCUS - zmiękcza, ujędrnia i łagodzi
- ZIELONA HERBATA - pobudza aktywność skóry do regeneracji i odbudowy
- CUKIER - złuszcza, odżywia i wygładza skórę
- OLEJ Z PESTEK WINOGRON - regeneruje, uelastycznia, natłuszcza
- OLEJ ARGANOWY BIO - nawilża, ujędrnia i regeneruje
- OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - odżywia i łagodzi
- WITAMINA E - chroni, ujędrnia, natłuszcza
Produkt przebadany dermatologicznie.
Peeling jest odpowiedni dla wegan i wegetarian!
Opakowanie peelingu to twardy, szeroki ale niski słoiczek, o pojemności 250 g, wykonany z przezroczystego tworzywa, zakręcany metalową pokrywką. Na słoiczku mieści się papierowa plomba, która zapewnia o nietykalności produktu, prócz tego odczytamy z niej termin ważności produktu.
Po odkręceniu pokrywki naszym oczom okazuje się aluminiowe wieczko dodatkowo zabezpieczające peeling.
Etykieta utrzymana w delikatnym, romantycznym stylu, mieści na sobie logo marki, nazwę produktu oraz jego opis.
Na spodzie słoika znajdziemy etykietę zawierającą bardziej obszerne informacje, między innymi też sposób użycia oraz pełny skład.
Peeling ma idealną, według mnie, konsystencję, nie jest gęsty ani zbity, nie jest też rzadki, z łatwością więc go nabiera się i aplikuje, nie spływa z wilgotnej skóry, trocha się obsypuje w trakcie masowania, ale to przecież normalny stan rzeczy.
Drobinki cukru są małych rozmiarów, delikatnie, ale zdecydowanie, masują skórę czym wprawiają w stan relaksu i odprężenia, intensywność peelingu można pogłębiać dokładając kolejną porcję kosmetyku, naciskiem dłoni regulujemy jego intensywność - kto jak lubi :)
Producent informuje, że peeling może rozwarstwiać się, co jest naturalnym procesem i nie stanowi wady produktu, w swoim okazie tego zjawiska jakoś szczególnie nie zauważyłam, owszem odrobina olejku czasem zbiera się na górze, ale nie jest to typowe rozwarstwianie się, które nieraz obserwowałam w innych produktach tego typu.
Pewnie dla Was, jak również dla mnie, będzie dziwnym fakt, że peeling Zielona Herbata nie ma wcale zielonego koloru, lecz bordowy :)
Zapach mnie oczarował od pierwszego otwarcia słoiczka... niesamowicie piękny, naturalny, ale tu znowu zonk, nie zgodzę się z producentem, że pachnie on zieloną herbatą, ja czuję najpiękniejszy na świecie aromat hibiskusowej herbaty :) Boski! Świeży! Soczysty! Delikatnie słodki... Uwielbiam go, mogę tak wąchać w nieskończoność...
Podczas używania peelingu zapach nasila się, staje się jeszcze bardziej wyczuwalny, intensywniejszy, ale w tym przypadku jest to zaletą, ponieważ nie jest przekombinowany, ani mdły, z pewnością każdej z Was przypadnie do gustu :)
Peeling stosuję wedle zaleceń producenta, nakładam na ciało małymi porcjami i masuję przez 2-3 minuty, największy " nacisk " wywierając na partie objęte wrogim cellulitem, tak mam GO, a także na łokciach i kolanach, ale nie zmywam peelingu od razu, pozostawiam go na kilka minut, by cudowne, naturalne składniki, które zawiera, jeszcze lepiej wniknęły w moją skórę.
Po spłukaniu peelingu skóra jest lekko natłuszczona, ale w żadnym stopniu nie obciążona, nie klejąca, dlatego też nie "ścieram " tej olejowej warstewki ręcznikiem, lecz delikatnie go dociskam, usuwając jedynie nadmiar wody, olejek pozostaje na skórze, a po kilku minutach wchłania się całkowicie, pozostawiając ją gładką, delikatną, bardzo przyjemną w dotyku.
Skóra po peelingu jest doskonale nawilżona, odżywiona, delikatnie ujędrniona i pachnąca, ten boski aromat wręcz wnika w nią i cieszy zmysły węchu jeszcze przez długi czas!
Peeling, mimo zawartości olejków eterycznych, nie podrażnia mojej skóry, nie oferuje też uczulenia.
Wydajność oceniam jako bardzo dobrą, ale to kwestia indywidualna :)
Cena - 34,90 zł / 250 g ale... warto polować na promocje, których w sklepie nie brakuje ;)
Dostępność - Fresh&Natural
Podsumowując...
Ten peeling, to mój pierwszy kosmetyk Fresh&Natural, zachwycałam się ich opakowaniami, bo są bardzo ładne, i praktyczne, ale gdy poznałam zawartość... uzależniłam się! Lubię dzielić się kosmetykami z ukochanym mężem, naprawdę, nigdy mu ich nie żałuję, ale nie tym razem - jest mój i tylko MÓJ!
Nie przeszkadza mi, że Zielona herbata, " smakuje " jak Hibiskusowa, bo zapach, działanie, konsystencja i efekty, które zapewnia ten peeling, są niesamowite!
Serdecznie polecam - nie rozczarujecie się ♥
Ale UWAGA! Uzależnia!
Znacie kosmetyki Fresh&Natural?
Które produkty próbowaliście i polecacie?
Jakie peelingi bardziej lubicie - cukrowe czy solne?
Mam też olejek do ciała, ale o nim napiszę wkrótce, jeszcze testuję ...
Udanego i pogodnego weekendu Wam życzę :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)










