Witajcie Słoneczka :)
Wszyscy gadają ostatnio o denku, jedne je lubią i z wypiekami na twarzach tworzą swoje jak też śledzą u koleżanek-blogerek. Inne z kolei uważają, że są niepotrzebne, same nie lubią nad nimi ślęczeć i " nie życzą sobie oglądania śmieci " u innych. Dyskusja wre, lecz nie do końca rozumiem o co chodzi... Uważam że nie warto robić " coś na siłę " jeśli nie lubisz spędzać godzin na fotografowaniu pustaków, a potem mozolnym opisywaniu kazdego zużytego produktu - NIE RÓB TEGO!!! To samo dotyczy czytania, ogladania i komentowania denek na innych blogach - NIE CZYTAJ, NIE KOMENTUJ, NIE OGLĄDAJ ale... daj innym robić to co im, a także innym czytelnikom, się podoba!
Przygotowanie denkowego posta jest bardzo pracochłonne, wszyscy o tym wiemy, zwłaszcza jeśli denko jest spore, a to co pokazujemy w nim, musimy nie tylko pokazać, ale też opisać w kilku, a nawet kilkunastu zdaniach, więc proszę szanujcie cudze zaangażowanie i prace włożoną w tworzenie takiego artykułu.
Tak prezentuje się moje denko z dwóch miesięcy. PROSTUJEMY...
To tylko moje denko, nie widzę sensu oszukiwania ani Was, ani samej siebie, a tym bardziej zbierania pustych opakowań od koleżanek, aby " zwiększyć oglądalność projektu ":D Powiem Wam w sekrecie, że nawet gdy swoje kosmetyki użyczam koleżankom O DZIWO! nie proszę o zwrot tary :D
Denko lubię, zarówno u siebie jak i u innych, Wy też, bo statystyki nie kłamią, a denkowe posty zawsze przebijają inne wpisy swoją popularnością - pokazuję kosmetyki i waciki, bo są kosmetyczne, i wbrew pozorom nie tak łatwo dobre znaleźć, więc czemu nie polecić, bądź odradzić zakupu jeśli są do bani? :D
No i te całe " założenie projektu ", które jest tak często " wałkowane"... Ludzie! Każda z nas traktuje go po swojemu i to jest fajne, jest ciekawe, nie musimy naśladować innych, bowiem nawet kosmetyki nie sprawdzające się według swojego przeznaczenia, mogą posłużyć do zupełnie innych celów, o których każda z nas pisze - czyż nie? A więc często przy okazji przeglądania denka można poznać fajny sposób na ten czy inny " nieudany kosmetyk ".
Ok, to tyle w tym temacie. Jeśli nadal chcecie czytać i oglądać moje denko - zapraszam do dalszej części. I wiecie co? Wcale nie musicie zostawiać obszernych komentarzy, jeśli nie macie takiej ochoty czy czasu - doceniam każdą wizytę, dziękuję również " cichym obserwatorom " - liczy się Wasza obecność, jest miło.
APIS Krem ochronny dla cery wrażliwej i z przebarwieniami SPF 30 - 50 ml, choć jest przeznaczony do cery wrażliwej, wcale nie natłuszcza twarzy, co właśnie w nim polubiłam. Krem jest dosyć treściwy, delikatnie pachnący, przyjemny w użyciu, nie zapychał ani nie obciążał mojej skóry, skutecznie ją chronił, dostatecznie dobrze nawilżał, odżywiał. Ma dobry skład, ale krótki termin ważności, bo tylko 6 miesięcy, a więc po otwarciu należy go zużyć do końca. Dałam radę, mimo iż nie stosowałam regularnie.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Les Argiles Du Soleil Glinka żółta - 100 g gotowej do użycia glinki w paście, która prócz glinki zawiera tylko wodę :) Wygodne rozwiązanie, ładna i praktyczna tubka, którą można zabrać ze sobą dosłownie wszędzie! Produkt wyznacza się niemal pomarańczową barwą, ziemistym zapachem, wysoką wydajnością i świetnym, jak na większość glinek przystało, działaniem. I choć zazwyczaj wybieram zielona glinkę, tym razem postawiłam na żółta wersję - jest przeznaczona do skóry tłustej, normalnej, a także bardzo wrażliwej - czyli do wszystkich typów, które określają moją, mieszaną cerę zmieniającą się z tłustej we wrażliwą, by za chwilę stać się normalną :) Zużyłam z wielką przyjemnością, wrócę do niej nieraz!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Estee Lauder Advanced Night Repair Eye Serum Synchronized Complex II - 4 ml, miniatura, która wystarczyła na prawie miesiąc! codziennego stosowania, raz dziennie. Polubiłam to serum za lekką konsystencję, za szybkie wchłanianie i ładne rozświetlenie, które nadawało spojrzeniu. Dodatkowo świetnie nawilżało, zapewniając wyczuwalny komfort, lekko ujędrniało skórę pod oczami, a nawet nieco zniwelowało widoczność ciemnych podkówek. Mam ochotę na pełnowymiarową wersję.
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Baobab Cosmetics Olej z nasion baobabu - 50 ml, tłoczony na zimno, mający wiele cennych właściwości, szczególnie dla cery z problemami, od trądziku poczynając na łuszczeniu kończąc. Jak wiele olei naturalnych, ten też ma swą moc, dodatkowo jest bardzo wydajny, kilka kropel wystarczało na całą twarz, jest dosyć tłusty, ale nie zapycha ani nie obciąża skóry. Pomaga utrzymać skórę w świetnej kondycji, zapewniając nawilżenie, gładkość, miękkość, wygładza, niweluje drobne zmarszczki. Zapach lekko orzechowy, przyjemny :) Olej można stosować też na ciało, ale w takiej pojemności na to sobie nie pozwalałam, lub miejscowo - na obszary objęte nadmierną suchością, łokcie, kolana - to już tak :)
Czy kupię ponownie - TAK!
Świt Pharma Exclusive Cosmetics Maski w płatkach fizelinowych z olejem Arganowym i ze Złotem - 2 szt, między innymi o tych maskach nie tak dawno pisałam na blogu, dwie zużyłam w sierpniu, pozostałe we wrześniu, więc do następnego denka pójdą. Nazwa podlinkowana - klikajcie, czytajcie. W kilku słowach napiszę, że są świetne i niedrogie, przyjemne w użyciu oraz skuteczne. Warto wypróbować!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Le`Maadr Woda Micelarna do cery naczynkowej z komórkami macierzystymi -500 ml, bardzo lubię micele tej marki, ta wersja, czyli do cery naczynkowej, również świetnie się spisała. Oczyszcza skutecznie, ale jednocześnie delikatnie, nie podrażniając delikatnej skóry, łagodząc zaczerwienienia, a nawet minimalizując widoczność drobnych naczynek. A do tego pięknie pachnie, odświeża skórę i nie wysusza, ani nie ściąga jej. Pisałam o niej :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Lumene Basic Blue Odświeżający żel oczyszczający z wciągiem z bławatka - 150 ml, polubiłam, aczkolwiek dla mojej mieszanej, przetłuszczającej się skóry i tak preferuję mniej delikatne środki myjące. Tym nie mniej był moim ulubieńcem, za całość go doceniam :) Dobrze oczyszczał skórę twarzy, a przy tym był nadzwyczajnie delikatny, nie pienił się, lecz wytwarzał lekką emulsję, która skutecznie usuwała makijaż, sebum oraz inne zanieczyszczenia. Nie ściągał skóry lecz zapewniał jej przyjemną delikatność - fajny!
Czy kupię ponownie - TAK
Dr Irena Eris SPA Resort Capri Krystalicznie żelowy peeling rozświetlający do twarzy - 75 ml, wykopany z zapasów, stosowany bardzo sporadycznie, zapomniany, z(a)gubiony i odnaleziony po miesiącach ;) Nie czułam obiecanego relaksu, ani odprężenia, bo drobinki, bardzo mała ilość, zatopione w dosyć gęstym żelu nie oferowały mojej skórze należnego złuszczenia, oczyszczał, ale bardziej jako żel myjący. Dla mnie po prostu był zbyt delikatny, mimo to zapach miał świetny!
Czy kupię ponownie - NIE
Yasumi Clean & Fresh Silky Powder - 50 ml, początkowo zachwycił, w sumie zachwycał do ostatniego... ale tylko działaniem. Swoją formą już mniej, bowiem, jak na kosmetyk myjący, który musi ciągle być pod ręką, w łazience, a więc narażony na wilgoć, puder po pewnym czasie zaczął się zbrylać, mimo szczelnie zamykanej klapki " wciągał " ją w siebie za każdym otwarciem. Póki był sypki, wydobywanie go nie sprawiało trudności, potem było coraz trudniej i... zostało go jeszcze trochę na dnie, ale zmienił się w kulki, w tym stanie nie nadaje się do dalszego używania. Oczyszczał skórę genialnie! Pachniał pięknie, ale zjadł trocha nerwów, więc raczej do niego nie wrócę.
Czy kupię ponownie - NIE
Yves Rrocher Tradition de Hammam Balsam odżywczy z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy - 150 ml cudownego zapachu, delikatnej konsystencji i relaksująco-odżywczego działania. Uwielbiam całą linię, ale balsam najdłużej pozwala cieszyć się zbawiennym działaniem aromaterapeutycznego zapachu - bardzo długo pozostaje na skórze, a także na ubraniach, piżamie, pościeli... Wypełnia cały pokój swym wonnym aromatem, ale nie jest zbyt mocny, czy uciążliwy, nie - świetnie skomponowany, kojący, relaksujący. Balsam wyznacza się też fajnym działaniem pielęgnacyjnym, odżywia skórę, nawilża, wygładza, sprawia, że staje się miła i delikatna w dotyku. Dobry, ale mało...
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Evree Olejk do ciała Multioils Bomb - 100 ml, uwielbiam ten olejek za lekką, nietłustą konsystencję, ogromną wydajność, świetny skład i fantastyczny zapach. To już moje drugie opakowanie, ale z pewnością nie ostatnie! Uzupełnię zapasy jak tylko zużyję jego " młodsze " rodzeństwo - Power Fruit i Super Slim, które zresztą też bardzo, bardzo lubię - polecam!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Love Me Green Naturalny Olejek Relaksujący do Masażu i Kąpieli - 100 ml, znalazł się u mnie za pośrednictwem ShinyBoxa, więc miałam okazję poznać całkiem fajny, ale czy relaksujący olejek? Z " olejkiem relaksującym " kojarzy mi się przede wszystkim piękny zapach, tutaj go zabrakło, owszem aromat ma przyjemny, olejkowy, ale w takim przypadku każdy olejek może być " relaksującym " bo wystarczy para sprawnych rąk i... zapominamy o całym świecie :) Zużyłam do masażu oraz mycia ciała, łączyłam na gąbce z ulubionym, pachnącym żelem pod prysznic i było " relaksująco " i pielęgnacyjnie. Cudownie nawilża, zmiękcza i odżywia skórę, ładnie ją wygładza i tworzy nadzwyczajnie przyjemną w dotyku :)
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Flos Lek Natural Body Masło do pielęgnacji ciała Opuncja & Biała herbata - 240 ml, kolejny bardzo udany produkt! Ach, ta moja cielesna pielęgnacja była taka skuteczna i pachnąca! Masełko bardzo ładnie pachnie, ma gęstą, a jednocześnie lekką konsystencję, bowiem po zetknięciu ze skórą przemieniało się w lekki balsam. Świetnie się rozprowadzało, całkowicie wnikając w skórę, odżywiając, wygładzając i nawilżając ją. Zapewniało natychmiastowy komfort, koiło podrażnienia, niwelowało przesuszenia, no i otulało cudownym zapachem na długoooo :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Balea Miami Sunshine Żel pod prysznic - 125 ml, pochodzący z zestawu, w którym była też woda perfumowana i lakier do paznokci. Słodko, bardzo mocno pachniał podczas stosowania, ale na szczęście aromat ten nie utrzymywał się na skórze długo, jak to Balea :) Chyba pierwszy nie do końca pasujący mi żel tej marki. Dobrze sie pienił, oczyszczał i nie podrażniał skóry, ale zapach nieco za mocny, za słodki, zbyt uciążliwy... nawet dla mnie ;)
Czy kupię ponownie - NIE
Marks&Spencer Essential Extracts Grapefruit Żel pod prysznic - 250 ml, całkiem fajnego, pięknie pachnącego, perłowo-żółtego żelu, który dobrze robił to, co do niego należy. Świetnie się pienił, doskonale mył, nie wysuszał ani nie podrażniał skóry, nie powodował jej ściągnięcia, ale świetnie oczyszczał, odświeżał i na krótką chwilę pozostawiał aromat na ciele. Jego zapach to istna poezja - bardzo naturalny aromat słodko-gorzkiego grejpfruta wraz z olejkami esencjonalnymi zawartymi w jego skórce. Mega przyjemność i moc orzeźwienia pod prysznicem - to właśnie on :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Balea Creme-Öl Dusch-Peeling Indian Chai Peeling myjący - 200 ml, który już dawno temu wyszedł z obiegu, bowiem był " edycją limitowaną ". A szkoda! Bo bardzo fajnie go się używało, a potem, po użyciu, delikatne i gładziutkie ciało miało :) Aromat świetnie skomponowany, nie za słodki, ani zbyt korzenny - idealnie zrównoważony, otulający, relaksujący, kojący... Zatopione w gęstym żelu ostre drobinki dobrze oczyszczały, złuszczały, masowały i wygładzały ciało, nie robiąc przy tym krzywdy - przyjemność! Niestety bezpowrotna...
Czy kupię ponownie - NIEda się :)
Joanna Body Naturia Peeling myjący z pomarańczą Wygładzający - 100 ml prawdziwej przyjemności! Już nie raz mówiłam, ale powtórzę się - uwielbiam myjące peelingi Joanny! Pomarańczowa wersja nie różni się ani konsystencją, ani mocą złuszczania, ani wielkością drobinek, jedynie kolorem oraz zapachem. Pomarańczowy zapach oferuje nie tylko relaks zmysłom, ale również świetnie orzeźwia i pobudza ciało, zapewniając wspaniałe uczucie czystości. Myje, złuszcza martwy naskórek, wygładza ciało i delikatnie ujędrnia, po intensywnym masowaniu skóra jest lekko zaróżowiona, ale jednocześnie delikatna niczym aksamit :)
Czy kupię ponownie - TAK!!
Balea Creme Seife Sensitive Mydło w kostce do skóry wrażliwej - 150 g, kupione zupełnie przypadkowo, ale po kilku użyciach uzupełniłam zapasy :) Rzeczywiście jest bardzo delikatne i kremowe, dobrze się pieni, ale pianka nie jest sucha lecz przypominająca balsam bądź emulsję. Nie wysusza, nie podrażnia, powiedziałabym nawet że delikatnie nawilża. Ale mocno się zmydla, a więc stosunkowo szybko się kończy, no i zauważyłam, że przechowywane na mydelniczce, oczywiście z opcją " odprowadzania wody " lubi nieco " glutkować ", jest z gatunku miękkich mydeł. Tym nie mniej, porównując wydajność i cenę - warto go wypróbować. No i zapach ma bardzo przyjemny :)
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Dove Beauty Cream Bar oraz Purely Pampering Shea Butter Kremowe kostki myjące - po 100 g każda. Bardzo lubię te mydła, zarówno ze względu na zapachy, jak i na właściwości. Doskonale myją skórę, ale jej nie wysuszają, delikatnie nawilżają, pozostawiając miękką i gładką w dotyku. Nawet nie stosując balsamu, nie czuję żadnego dyskomfortu, tylko piękny, przyjemny, relaksująco-otulający zapach, dotyczy to zarówno klasycznej kostki, jak również wersji z masłem shea. Ta druga pacnie nieco słodko, w sam raz na jesienne wieczory :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Linda Mydło w płynie Oriental Sens ekstrakt z Imbiru - 500 ml, było moim Biedronkowym odkryciem! Przykuło uwagę opakowaniem - matowe z lakierowanymi elementami, przyjemne dla oka ( więc też ładnie wyglądające na umywalce ), a do tego wyposażone w wygodną pompkę. Po pierwszym wypróbowaniu przepadłam - kremowa, dosyć gęsta konsystencja o różowym kolorze i o boskim, orientalnym, nadzwyczajnie przyjemnym i otulającym, perfumowanym zapachu! Co więcej, na rękach utrzymywał się naprawdę długo! Przy regularnym i częstym myciu delikatnie wysuszało skórę rąk, ale w porównaniu z innymi mydłami - nie było to niedogodnością :) Zużyliśmy całą rodzinką, do dna! Usuwało nieprzyjemne zapachy, zostawiając ręce gładkie i pachnące, jest bardzo wydajne, a kosztuje kilka złotych!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
SheFoot Krem przeciw zrogowaceniom z masłem Shea - 75 ml, to mój ulubieniec, którego nieraz Wam przedstawiałam, a także pisałam o nim w recenzji zbiorowej :) Gęsty, treściwy, skuteczny, przez co bardzo wydajny, bowiem niewielka jego ilość wystarczała na dokładne wypielęgnowanie i zapewnienie komfortu obydwóm stopkom. Co więcej, efekt nawilżenia, wygładzenia i odżywienia utrzymywał się ponad dobę! Nie tylko pielęgnował, ale również chronił oraz zapobiegał powstawaniu rogowaceń - miękka i delikatna skóra jest do nich po prostu nie zdatna :) Zapachem również uwodził, stopki zadbane, chronione, odżywione, mięciutkie i przepięknie pachnące - cudownyyyy!
Czy kupię ponownie - TAK!!!
SheFoot Maska regenerująco-odprężająca do stóp - 10 ml, działaniem również zachwycała, jak powyższy krem, świetnie nawilżała, wygładzała, odżywiała i zmiękczała stopy, nadając im idealnego wyglądu, ale zapachem trocha drażniła. To chyba jedyny produkt marki, który mi nie pasuje zapachowo, a stosowałam ich naprawdę wiele :) No ale nie jest źle, zresztą to moje indywidualne odczucia, wiele osób pisało, że lubi jej zapach - każdy ma swoje gusta :)
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Bielenda Happy End Krem do stóp i pięt z mocznikiem - 125 ml, kupiłam pierwszy raz i pożałowałam... że tylko jedną tubkę :) Naprawdę świetny krem, za niespełna 5 zł w promocji! Przyjemnie pachnie, ma gęstą, ale łatwo rozprowadzającą się konsystencję, jest wydajny i skuteczny. Zapewnia natychmiastowy komfort przesuszonym stopom, wyczuwalnie nawilża, wygładza, odżywia i zapewnia dosyć trwałe efekty, Nie tak długo jak jego poprzednik, ale zdecydowanie wystarczająco. Miękka tubka ułatwia dawkowanie, a twardy i szczelnie zamykany na klik korek - skutecznie chroni zawartość.
Czy kupię ponownie - TAK!!
Intimea Emulsja hypoalergiczna do higieny intymnej dla dziewczynek i nastolatek - 400 ml, i choć nastolatką dawno nie jestem, skusiłam się na nią ze względu na wspaniały, krótki skład bez parabenów i SLSów. Czemu nie? Składniki jakoś specjalnie się nie różnią, emulsja zawiera lubiany przeze mnie kwas mlekowy, a także prebiotyki oraz pantenol. Kremowa, delikatna, lekka konsystencja, mleczny kolor i piękny zapach sprawiły, że bardzo miło mi się ją używało. Przypomina mi nieco Lactacyd, tyle że cenowo jest znacznie korzystniejsza, no i wydajnością też zadziwia, a wygodna pompka bardzo ułatwia stosowanie. To moja pierwsza emulsja z Biedronki, ale po jej wypróbowaniu, chętnie sięgnę po kolejną, a może też inną wersję :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Joanna Sensual Żel do golenia dla kobiet z ekstraktem z miodowego melona - 200 ml, to już " klasyk ", mój ulubieniec od lat! Świetna, gęsta konsystencja żelu, który po zetknięciu z wilgotną skórą przemienia się w cudowna, kremowa, mega puszystą pianę - golenie jest czystą przyjemnością, bowiem żadnego podrażnienia, ani zaczerwienienia po tej czynności na skórze nie zauważymy. Powstała pianka nie tylko ułatwia pracę maszynce, ale również chroni skórę przed niechcianymi zacięciami, zadrapaniami i t.p. Jeden ruch ostrej maszynki i gładkość skóry murowana! Oczywiście ze względu na doskonałą jakość, nie musimy używać go dużo, by uzyskać perfekcyjny efekt, a co za tym idzie? Wysoka wydajność! I zapach cudowny! A to wszystko w niskiej cenie :) Aaaa, byłabym zapomniała, doceniam ten żel jeszcze z jednego powodu - nie chłodzi, nie mrozi, nie grzeje skóry - nie cierpię tego uczucia podczas golenia, szczególnie " delikatnych miejsc " :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!
Balea After Shave Pflege-Gel Sensitive Łagodny żel po depilacji - 100 ml, jest przeznaczony do skóry wrażliwej i delikatnej i całkiem nieźle sobie radzi z ukojeniem ogolonych miejsc. Lekka konsystencja sprawia, że z łatwością się rozprowadza, a do posmarowania nóg wystarczy naprawdę mała ilość. Nie jest typowym żelem, raczej nazwałabym go emulsją, nie wnika zbyt szybko, dopiero po kilku chwilach masowania i pozostawia na skórze lekko wyczuwalny film ochronny. Dodatkowo nieźle nawilża, odżywia i łagodzi skórę po depilacji, jednocześnie otulając ją pięknym, subtelnym, zapachem. Nie porwał jakoś specjalnie, ale niezły, całkiem niezły jest :)
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Nivea Creme Krem do twarzy i ciała - 250 ml niezawodnego kosmetyku do pielęgnacji ... wszystkiego :) Jakiekolwiek podrażnienia... usuwa! Zaczerwienienia i suchość skóry - niweluje! Gdy na mocno spierzchnięte, popękane i przesuszone na wiór usta nic już nie pomaga - on zadziała! Można tak wymieniać w nieskończoność, ale po co, wystarczy że powiem, że to jedyny produkt, który zawsze, ale to zawsze mamy w łazience, obojętnie w jakim opakowaniu czy pojemności. Służy dzielnie całej rodzinie :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!
Skrzypovita Suplement diety Skrzyp polny, pokrzywa, witaminy i minerały - 80 kapsułek, sięgam po niego co jakiś czas, szczególnie gdy cera się buntuje. Niedrogi, łatwo dostępny, dosyć przyjemny w swej postaci ( kapsułki z łatwością się połyka, nie mają żadnego smaku ani zapachu - więc jest dobrze ), i coś tam działa. Nie zapewnia piorunujących efektów, ale zdecydowanie widoczne. Mój organizm świetnie go toleruje, a ja czerpie korzyści z jego działania - czemu nie :)
Czy kupię ponownie - TAK!
Garnier Mineral Deodorant Invisible 48h Anti-Marks Roll-On Antyperspirant przeciw plamom - 50 ml przyjemnie pachnącego i skutecznie działającego " płynu " :) Dzięki szerokiej kulce antyperspirant błyskawicznie się aplikuje, szybko wysycha na skórze, oszczędzając nam chodzenie z uniesionymi do góry rękami :) Zapach ma po prostu obłędny, bardzo, bardzo go lubię, co więcej jest trwały i dobrze wyczuwalny w ciągu dnia - tak właśnie zapach deo, nie pot :) Faktycznie nie zostawia żadnych plam na ubraniu, ani po sobie, ani tych mokrych, po pocie, niweluje nieprzyjemny zapach, skutecznie chroni i zapewnia komfort, pachnący komfort na długo :) Niedrogi i bardzo wydajny jest :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!
Diane von Furstenberg Diane Woda perfumowana - 50 ml, przyjemna, esencjonalna, nadzwyczajnie trwała woda perfumowana o orientalnych nutach, nieco przypominająca legendarne Chanel N5. Kwiaty frangipiani, fiołek, mirra, paczula, piżmo... tworzą niepowtarzalną kompozycję idealną dla kobiet zdecydowanych, lubiących się wyróżniać w tłumie - dzięki tej wodzie na długo pozostawisz ślad po sobie. Sam zapach boski, lecz flakon... totalnie niedopracowany, psujący urok zawartości. Logo na korku, zatopione w masywnym plastiku imitującym szkło, odbarwiło się i zamiast złotego blasku od długiego czasu prezentuje miedziane refleksy, a złote esy floresy oraz nazwa perfum najzwyczajniej się zmazały, złuszczyły - brzydki widok, a woda wcale do tanich nie należy!
Czy kupię ponownie - MOŻE... zapach jednak piękny!
Balea Miami Sunrise Woda toaletowa - 30 ml, która była kolejnym elementem wspomnianego wyżej ( przy żelu ) zestawu Balei. Zapach początkowo był nawet niezły - taki radosny, soczysty, pozytywny, ale po kilku użyciach już nie miałam ani siły, ani ochoty go używać - nadzwyczajnie mocny, męczący, duszący. Dedykowany na lato, sprawiał, że przy wysokich temperaturach można było ze szczęścia... zemdleć :) Ostatecznie skończył jako odświeżacz powietrza :)
Czy kupię ponownie - NIE!!!
Maybelline SuperStay Better Skin Flawless Finish Foundation SPF 20 - 30 ml, fajny podkład, choć nie zachwycił mnie niczym szczególnym. Kolorystycznie ładnie pasował do mojej skóry, ale nie wyróżnia się ani trwałością, ani kryciem, ani działaniem, tym nie mniej lubiłam po niego sięgać, choć podkłady stosuję naprawdę rzadko. Nie zmieniał koloru na skórze, nie obciążał, nie podrażniał, nie tworzył efektu maski. Dodatkowy plus za filtr. Więcej przeczytacie w recenzji - pisałam o nim :)
Czy kupię ponownie - NIE
Lumene Matte Harmony 20 Apricot Beige Mineralny puder do twarzy matujący - 10 g, był bardzo fajnym, aczkolwiek nieco nie do końca trafionym kolorystycznie. Mieszanka pomarańczowych tonów w sumie dobzre robiła mojej bladej twarzy - odżywiał kolor, równomiernie pokrywał, zapewniając całkiem naturalny efekt na skórze, nie zapychał skóry, nie pylił się, nie obciążał, nie warzył. Choć czasami lubił zbierać się w załamaniach skórnych. Matował przyzwoicie, bardzo zadowalająco krył drobne niedoskonałości. Przyjemny zapach umilał stosowanie.
Czy kupię ponownie - TAK
Garnier Color Sensation 113 Jedwabisty Beżowy Superjasny blond - 2 op., intensywnie trwały krem koloryzujący Garniera do którego co jakiś czas wracam - fajnie sprawdza się na moich włosach, świetnie kryje, rozjaśnia ciemne odrosty, a przy tym nie niszczy kosmyków. Jest to jedna z nielicznych farb, która nie podrażnia mojej skóry głowy, nie powoduje pieczenia, szczypania, swędzenia... Łatwa zarówno w przygotowaniu jaki i do samodzielnej aplikacji, gęsta konsystencja na to pozwala. Przyjemna w użyciu - nie ocieka, szybko się zmywa, nie zabija zapachem... Lubię ją!
Czy kupię ponownie - TAK
SYLVECO Odbudowujący Szampon pszeniczno-owsiany - 300 ml, to jedyny, jak na razie, naturalny szampon, który zużyłam aż do dna! Wielkie wyróżnienie, wliczając iż moje kosmyki za naturą nie przepadają, wolą profesjonalne kosmetyki. Szampon nieco plątał włosy, ale w porównaniu z innymi, było ono naprawdę delikatne. Dobrze oczyszczał, zarówno skórę głowy jak i włosy, nie podrażniał, nie matował, ale sprawiał, że były niezbyt przyjazne w dotyku, choć miękkie. Piękny zapach uprzyjemniał stosowanie, a odżywki usuwały wszelkie niedogodności i ułatwiały rozczesywanie.
Czy kupię ponownie - MOŻE...
Batiste Dry Shampoo Fresh Suchy szampon do włosów - 50 ml, to moja najbardziej ulubiona wersja zapachowa, świeży, przyjemny, morki, orzeźwiający. Suchy szampon jest moim niezbędnikiem - w momentach, gdy " coś wyskoczy ", a katastrofalnie brakuje czasu - psik, psik i ... jest pięknie :) Włosy wyglądają po nim bardzo dobrze, co prawda lekko je matowi, ale nie obsypuje się, nie obciąża, nie powoduje swędzenia...
Czy kupię ponownie - TAK!!!
No i garść próbasków, BB Skin79 są super, oraz kilka wersji płatków kosmetycznych :) Po Cleanic i Carea regularnie sięgam, te Tibelly kupiłam " w sytuacji kryzysowej " - niezłe, ale rozwarstwiają się ;)
Po balsam do ciała Palmers chętnie sięgnę w wersji pełnowymiarowej - przyjemny zapach i działanie świetne!
Uffff, dobrnęłam do końca... Dziękuję za uwagę i za Waszą obecność ♥
Jak się mają Wasze denka Kochane?
Lubicie denkowe posty, czy czytacie/oglądacie bez większego zainteresowania?
Miłego wieczoru Wam życzę :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Love Me Green. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Love Me Green. Pokaż wszystkie posty
środa, 16 września 2015
Pożegnane w lipcu i sierpniu 2015 - denko w minirecenzjach
Etykiety:
Balea,
Batiste,
Bielenda,
denko,
Dove,
Dr Irena Eris,
Estee Lauder,
Floslek,
Garnier,
Intimea,
Joanna,
Love Me Green,
Lumene,
Maybelline,
Nivea,
Shefoot,
Sylveco,
Świt Pharma,
Yasumi,
Yves Rocher
środa, 21 stycznia 2015
Powiedz STOP nietrafionym prezentom - świąteczny ShinyBox w minirecenzjach!
Witajcie Słoneczka :)
Wysyłka styczniowych box`ów trwa w najlepsze, a ja przypomniałam sobie, że jeszcze nie podzieliłam się z Wami opinią o grudniowej zawartości pudełka :) Powiem na wstępie, że z każdym kolejnym pudełkiem coraz bardziej się cieszę, iż mam zaszczyt pełnić rolę Ambasadorki ShinyBox ;)
Grudzień to czas wyjątkowy, pełen ciepła i radości. To magia chwil spędzonych w gronie najbliższych, przy zapachu świeżej choinki, korzennych pierników i cynamonu. Podczas świątecznych przygotowań podaruj sobie odrobinę relaksu i odprężenia.
Poczuj się kobieco i zmysłowo dzięki niespodziance jaką jest grudniowy ShinyBox.
Czy ShinyBox w grudniowej edycji rzeczywiście zaoferował nam najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe w świątecznej oprawie? O tym opowiem krok po kroku, produkt po produkcie... a Wy same oceńcie :)
POSE Luksusowy krem pielęgnacyjny - Lekki krem na bazie wyciągu z aloesu przywracający życie twojej skórze. Kombinacja roślinnych organicznych ekstraktów, olejów i maseł łącznie z kwasem hialuronowym oraz kwasami wieloowocowymi pozostawia twoją skórę wyglądającą młodo, delikatnie, gładko oraz świeżo. Inteligentne składniki zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia zgodnie z zapotrzebowaniem Twojej skóry. Delikatne kwasy owocowe usuwają uszkodzoną zewnętrzną warstwę skóry pozostawiając ją odmłodzoną i pełną blasku.
Długotrwałe stosowanie przywraca prawidłową syntezę kolagenu i elastyny oraz zwiększa regenerację protein w skórze co w widoczny sposób poprawia kształt twarzy i wygładza zmarszczki.
Krem przeznaczony dla wszystkich typów skóry. Polecany jest zwłaszcza dla skóry z niedoskonałościami.
Opis pochodzi ze strony Ekoskin.
Cena - 114 zł / 50 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Każde świąteczne pudełko zawierało jeden z pięciu kremów POSE, mi akurat trafił się Rejuvenating, przeznaczony do wszystkich typów skóry. Przyznam, że te kremy już jakiś czas temu wpadły mi w oko - opakowania fenomenalne! A jak z jakością?
Pomijając estetykę opakowania, sami widzicie - jest cudowne! muszę powiedzieć, że skład rzeczywiście robi wrażenie! 99% składników jest pochodzenia naturalnego, w tym 84% składników pochodzi z upraw ekologicznych!
Krem ma lekką, nietłustą konsystencję. Przyjemnie aplikuje się i ładnie wnika w skórę, aczkolwiek na mojej mieszanej zostawia tłustawą poświatę, dlatego stosuję go głownie wieczorem. Zapach ma neutralny, więc przypadnie do gustu również osobom, które nie przepadają za aromatyczną pielęgnacją :)
Krem fajnie wygładza, zmiękcza, odżywia skórę i uelastycznia ją, po przebudzeniu jest ona wypoczęta i aż promienieje! Na chwilę obecną więcej o nim powiedzieć nie mogę, jest sporo do zużycia - mega wydajny!!! Dam znać podczas denka, a może... napiszę recenzję po zużyciu :) Ciesze się że mogłam go wypróbować!
VASELINE Intensive Care™ Balsam do ciała Essential Healing - Zawiera mikro kropelki wazeliny, które wnikają głęboko w skórę, by ją nawilżać i regenerować od wewnątrz. Nawilżenie skóry utrzymuje się przez 3 tygodnie. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego uczucia.
Cena - 14,50 zł / 200 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
O produktach Vaseline ostatnio głośno, ale jakoś specjalnie nie przyciągały mojej uwagi. Po wypróbowaniu tego balsamu, zrozumiałam o co tyle szumu :) Balsam ma świetną, lekką, beztłuszczową konsystencję. Fajnie rozprowadza się po ciele, stosunkowo szybko wnika jednocześnie pozwalając na dłuższą chwilę masowania.
Nie pozostawia na skórze żadnego filmu, nie klei ani nie natłuszcza jej, a przyjemny zapach bardzo uprzyjemnia aplikację jak i " noszenie " go. Skóra jest idealnie wypielęgnowana, gładka, miękka, delikatna, bardzo przyjemna w dotyku. Był cudny! Był, bo już go zużyliśmy do ostatniej kropli :)
VASELINE Intensive Care™ Wazelina kosmetyczna Petroleum Jelly - 100% czysta wazelina, łagodna dla skóry, hipoalergiczna, chroni skórę przed utartą wody, wspierając jej naturalny proces regeneracji. Zabezpiecza przed odmrożeniami i piechrznięciem.
Nie zatyka porów. Zmniejsza widoczność drobnych, suchych linii.
Cena - 6,50 zł / 50 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Wazelinę stosuję głównie na usta, zarówno latem jak i zimą, świetnie sobie radzi z ochroną delikatnej skóry warg.
Tej z Vaseline jest naprawdę sporo w opakowaniu, a ze względu na to, że nie jest smakowa czy zapachowa, jak kto woli, można nią ratować się również przy otarciach, zadrapaniach, podrażnieniach skóry.
Opakowanie ładne i praktyczne, solidnie zamykane, więc nawet w podróży może nam towarzyszyć. Wazelina ma gęstą, kremową konsystencję. Nie jest jednak zbita, ani klejąca, lecz miękka i gładka - dobrze się nabiera, fajnie rozprowadza, skutecznie i długotrwale chroni oraz delikatnie nabłyszcza usta. Wystarczy mi (po)wieki :)
P.S. Widziałam w sieci wersje różaną i czekoladową ... mmm, ciekawa jestem jak pachną :)
LIERAC Płyn micelarny do demakijażu - Kosmetyk o zapachu białego piżma i kwiatu piwonii. Jego formuła została wzbogacona o ekstrakty z malwy i kwiatu lnu, który działa nawilżająco.
Idealny dla każdego typu skóry, również wrażliwej.
Nie zawiera alkoholu i nie wymaga spłukiwania.
Cena - 65 zł / 200 ml ( miniatura - 50 ml )
Z kosmetykami Lierac nie miałam wcześniej do czynienia, więc ten płyn bardzo mnie ucieszył. Już po pierwszym użyciu zapewnił fajne efekty i niesamowite doznania! Zapach jest dosyć mocny, wyrazisty, niby kwiatowy, ale mi przywołuje na myśl ... aromat dojrzałej, soczystej gruszki :) Uwielbiam ♥ Zapach może niektórym osobom przeszkadzać, zwłaszcza, jak wspomniałam, że jest intensywny, na skórze wyczuwam go przez dłuższą chwilę... Gdy już się naciesze, nakładam krem :)
Prócz pięknego zapachu płyn oferuje łatwy demakijaż, usuwa bez problemu tusz ( stosowałam/stosuję Avon Super Drama / Maybelline Volum Express ), róż, puder, podkład, cienie... Fajnie odświeża skórę, nie zostawiając na niej klejącej warstewki, nie powoduje mgły po demakijażu oczu, nie szczypie. Nabrałam ochoty na pełnowartościową wersję :)
APC Zestaw cieni sypkich + brokat - Wyjątkowy zestaw dzięki któremu wykonamy atrakcyjny makijaż na wiele okazji. W jego skład wchodzi intensywnie czarny, sypki cień z brylantowo - złotymi drobinkami, beżowo - złoty, sypki cień, który stosować można również jako puder rozświetlający oraz złoty brokat.
Cena - 41,50 zł / 3 szt. ( produkt pełnowymiarowy ).
Cienie APC zachwyciły mnie w listopadowym pudełku, wersja kulkowa jest świetna! Sięgam z wielką przyjemnością po nie, ale powyższe, mimo swej urody, okazały się małym rozczarowaniem.
Złoty brokat jest fajny jedynie w opakowaniu, na oku, policzkach czy dekolcie znalazł zastosowanie jedynie na Sylwestra, w sumie na karnawał też może być ale... Jest trocha duży, twardy, zmienia swoją barwę na ciemną, dlatego efekt nie przypadł mi do gustu. Dodatkowo obsypuje się i migruje, a usuwanie go wiąże sie z niejednym brzydkim słowem - nie moja bajka.
Beżowo - złoty cień jest lepszy, lekki, miękki, drobniutko zmielony. Świetnie utrzymuje się na powiekach, nawet bez bazy, nie obsypuje się, ani nie migruje. Nie tworzy plam, ani smug, ściera się równomiernie, ale kolor na powiece wychodzi dosyć dziwny. Po niego chętniej sięgam, ale przyznam, że wieżyczki zaczęły mnie wnerwiać.
Czarny cień z brylantowo - złotymi drobinkami cieszył me oczy od pierwszego wejrzenia! I... na tym się skończyło. Ulokowany po środku wieżyczki wydawał się łatwo dostępny, ale nie udało się nam go otworzyć - gwint ani drgnie. Nic z tego! ROZCZAROWANIE!
P.S. Może macie jakieś sprawdzone pomysły na otwieranie zaklinowanych wieżyczek??? Plisss!
ORGANIQUE Cynamonowe mydło glicerynowe - Mydło o ciepłym zapachu cynamonu, na bazie najwyższej jakości gliceryny wytwarzane ręcznie według tradycyjnych receptur.
Cena - 14,90 zł / 100 g ( miniatura - 50 g )
Mydełka hand made uwielbiam, a zwłaszcza glicerynowe i tak pięknie pachnące! Cynamonowe od Organique nie tylko ładnie wyglądało, ale również niesamowicie pachniało! Cynamonowa woń podczas mycia wypełniała całą łazienkę i delikatnie perfumowała ciało, a nawet gdy sobie leżało w mydelniczce - robiło za " perfumy do wnętrz " :)
Mydełko delikatnie pieniło się, dobrze i delikatnie oczyszczało skórę, nie powodowało przesuszenia ani podrażnień. Jedyną wadą jest jego wydajność - czy to przez to, że jest tak piękne, czy przez to, że jest aromatyczne, ale... wszyscy po niego sięgały, a więc skończyło się błyskawicznie :)
SIGNAL Pasta do zębów White Now Gold - Gwarantuje efekt bielszych zębów już od pierwszego szczotkowania. W paście została potrojona ilość składnika technologii Blue Light,aby zapewnić natychmiastowe wyniki wybielania.
Zawiera fluorek sodu.
Potrójna moc działania udowodniona klinicznie.
Cena - 13,50 zł / 50 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Nie jestem zwolenniczką tego typu past, ale już kiedyś próbowałam wybielającą wersję Signal. Nie zadziałała.
White Now Gold też szczególnie się nie wyróżniła. Na swoich zębach nie widzę różnicy - ani po pierwszym szczotkowaniu, anie po dwóch tygodniach stosowania - jakie były, takie są :)
Fajną ma teksturę, gęsta, choć trocha klejąca, i kolor - złoto, brokat, granatowy ( atramentowy ) barwnik. Brakuje mi świeżości w tej paście. Nie zapewnia mi też uczucia czystości ( no wiece takiego WOW! ) jak wiele innych, tradycyjnych past. Stosuję ją raz dziennie, fajnie postraszyć dzieci niebieskimi zębami, dopóki pasta na nich jest - zabawy co niemiara, nic po za tym :)
Nie uważam, że pasta jest idealnym prezentem na święta, ale... białe zęby byłyby świetnym prezentem, byłyby, gdyby działała ;)
Love Me Green Naturalny Olejek Relaksujący do Masażu i Kąpieli - Organiczny olejek naturalny, który daje uczucie komfortu i odprężenia. Skóra jest głęboko odżywiona, a świeży i subtelny zapach relaksuje ciało i zmysły. Ekstrakt z kwiatów plumerii łagodzi stres poprzez swoje kojące i relaksujące działanie dla nerwów i mięśni.
Cena - 39,90 zł/ 100 ml ( produkt pełnowymiarowy - PREZENT DLA CZŁONKIŃ KLUBU VIP ).
Love Me Green to kolejna marka, o której wiele czytałam, ale osobiście nie stosowałam jeszcze żadnego ich produktu, Ciesze się, że mogłam go wypróbować. Po pierwsze ze względu na to, iż bardzo lubię olejki w swojej pielęgnacji, po drugie - jest to bardzo udany produkt!
Olejek ma przyjemny, ale bardzo subtelny, delikatny zapach. Pięknie i równomiernie rozprowadza się, wnika w skórę powoli, ale całkowicie. Nie natłuszcza, oczywiście używany w odpowiednich ilościach, co jest regulowane indywidualnie w zależności od potrzeb i stanu skóry, nie klei, nie obciąża. Stosuję go do masażu, do kąpieli wolę inne specyfiki :) Wydajność bardzo wysoka, co w sumie dla olejków nie jest czymś nadzwyczajnym. Polubiliśmy się :)
PAT&RUB Rozgrzewający balsam do rąk - Prawdziwa bomba dobroczynnych substancji pielęgnujących. Doskonały dla zmęczonych i suchych dłoni. Odnawia, nawilża, zmiękcza, rozjaśnia, koi, uelastycznia skórę dłoni i wzmacnia paznokcie. Świetnie się wchłania. Pachnie zmysłowo cynamonem, imbirem i pomarańczą.
Cena - 39 zł/ 100 ml ( produkt pełnowymiarowy - PREZENT DLA CZŁONKIŃ KLUBU VIP ).
Och tak, kosmetyki PAT&RUB uwielbiam! Zawsze, w każdej ilości są mile widziane. Cenię ich naturalność, piękne zapachy i skuteczne działanie. Produktów z linii Rozgrzewającej nie miałam jeszcze przyjemności stosować. Balsam jest pierwszym produktem, ale już wiem, że nie ostatnim, Zapach absolutnie wspaniały - jak najbardziej kojarzy się ze świętami, słodyczą, przyjemnością...
I nie ma znaczenia, czy nakładam go na ręce gdy za oknem mróz, czy też w bardziej wiosenne temperatury ( których teraz nie brakuje ) - za każdym razem " smakuje " równie uroczo :)
Balsam dobrze nawilża skórę rąk, wygładza ją i regeneruje. Gdy są mocno przesuszone, pomoże im, ale musi być regularnie stosowany. Nie klei, ale pozostawia delikatną, natłuszczającą warstewkę na skórze, dlatego stosuję go najchętniej na noc - pomaga zasnąć ( zapaaaaach! ), oferuje słodkie sny ( zapaaach! ), a kiedy ja śpię, on pracuje na piękno moich rąk - podziwiam efekty każdego poranka :)
I jeszcze to - do pełni szczęścia ;)
Prawda, że fajny ten świąteczny ShinyBox :)
Zapraszam Was do skorzystania ze świetnej oferty Podwójna Radość, ale pośpieszcie się - ich ilość jest już mocno ograniczona!
DuoBox „ShinyBox Styczeń + Wrzesień”: http://bit.ly/1y5cmZz
DuoBox „ShinyBox Styczeń + Październik”: http://bit.ly/1BBCD37
DuoBox „ShinyBox Styczeń + THE BEAUTY TOUCH”: http://bit.ly/14CsczV
Jak Wam się podoba zawartość Świątecznego pudełka?
Które produkty chętnie byście przygarnęły?
Miłego wieczoru :*
Wysyłka styczniowych box`ów trwa w najlepsze, a ja przypomniałam sobie, że jeszcze nie podzieliłam się z Wami opinią o grudniowej zawartości pudełka :) Powiem na wstępie, że z każdym kolejnym pudełkiem coraz bardziej się cieszę, iż mam zaszczyt pełnić rolę Ambasadorki ShinyBox ;)
Grudzień to czas wyjątkowy, pełen ciepła i radości. To magia chwil spędzonych w gronie najbliższych, przy zapachu świeżej choinki, korzennych pierników i cynamonu. Podczas świątecznych przygotowań podaruj sobie odrobinę relaksu i odprężenia.
Poczuj się kobieco i zmysłowo dzięki niespodziance jaką jest grudniowy ShinyBox.
Czy ShinyBox w grudniowej edycji rzeczywiście zaoferował nam najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe w świątecznej oprawie? O tym opowiem krok po kroku, produkt po produkcie... a Wy same oceńcie :)
POSE Luksusowy krem pielęgnacyjny - Lekki krem na bazie wyciągu z aloesu przywracający życie twojej skórze. Kombinacja roślinnych organicznych ekstraktów, olejów i maseł łącznie z kwasem hialuronowym oraz kwasami wieloowocowymi pozostawia twoją skórę wyglądającą młodo, delikatnie, gładko oraz świeżo. Inteligentne składniki zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia zgodnie z zapotrzebowaniem Twojej skóry. Delikatne kwasy owocowe usuwają uszkodzoną zewnętrzną warstwę skóry pozostawiając ją odmłodzoną i pełną blasku.
Długotrwałe stosowanie przywraca prawidłową syntezę kolagenu i elastyny oraz zwiększa regenerację protein w skórze co w widoczny sposób poprawia kształt twarzy i wygładza zmarszczki.
Krem przeznaczony dla wszystkich typów skóry. Polecany jest zwłaszcza dla skóry z niedoskonałościami.
Opis pochodzi ze strony Ekoskin.
Cena - 114 zł / 50 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Każde świąteczne pudełko zawierało jeden z pięciu kremów POSE, mi akurat trafił się Rejuvenating, przeznaczony do wszystkich typów skóry. Przyznam, że te kremy już jakiś czas temu wpadły mi w oko - opakowania fenomenalne! A jak z jakością?
Pomijając estetykę opakowania, sami widzicie - jest cudowne! muszę powiedzieć, że skład rzeczywiście robi wrażenie! 99% składników jest pochodzenia naturalnego, w tym 84% składników pochodzi z upraw ekologicznych!
Krem ma lekką, nietłustą konsystencję. Przyjemnie aplikuje się i ładnie wnika w skórę, aczkolwiek na mojej mieszanej zostawia tłustawą poświatę, dlatego stosuję go głownie wieczorem. Zapach ma neutralny, więc przypadnie do gustu również osobom, które nie przepadają za aromatyczną pielęgnacją :)
Krem fajnie wygładza, zmiękcza, odżywia skórę i uelastycznia ją, po przebudzeniu jest ona wypoczęta i aż promienieje! Na chwilę obecną więcej o nim powiedzieć nie mogę, jest sporo do zużycia - mega wydajny!!! Dam znać podczas denka, a może... napiszę recenzję po zużyciu :) Ciesze się że mogłam go wypróbować!
VASELINE Intensive Care™ Balsam do ciała Essential Healing - Zawiera mikro kropelki wazeliny, które wnikają głęboko w skórę, by ją nawilżać i regenerować od wewnątrz. Nawilżenie skóry utrzymuje się przez 3 tygodnie. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego uczucia.
Cena - 14,50 zł / 200 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
O produktach Vaseline ostatnio głośno, ale jakoś specjalnie nie przyciągały mojej uwagi. Po wypróbowaniu tego balsamu, zrozumiałam o co tyle szumu :) Balsam ma świetną, lekką, beztłuszczową konsystencję. Fajnie rozprowadza się po ciele, stosunkowo szybko wnika jednocześnie pozwalając na dłuższą chwilę masowania.
Nie pozostawia na skórze żadnego filmu, nie klei ani nie natłuszcza jej, a przyjemny zapach bardzo uprzyjemnia aplikację jak i " noszenie " go. Skóra jest idealnie wypielęgnowana, gładka, miękka, delikatna, bardzo przyjemna w dotyku. Był cudny! Był, bo już go zużyliśmy do ostatniej kropli :)
VASELINE Intensive Care™ Wazelina kosmetyczna Petroleum Jelly - 100% czysta wazelina, łagodna dla skóry, hipoalergiczna, chroni skórę przed utartą wody, wspierając jej naturalny proces regeneracji. Zabezpiecza przed odmrożeniami i piechrznięciem.
Nie zatyka porów. Zmniejsza widoczność drobnych, suchych linii.
Cena - 6,50 zł / 50 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Wazelinę stosuję głównie na usta, zarówno latem jak i zimą, świetnie sobie radzi z ochroną delikatnej skóry warg.
Tej z Vaseline jest naprawdę sporo w opakowaniu, a ze względu na to, że nie jest smakowa czy zapachowa, jak kto woli, można nią ratować się również przy otarciach, zadrapaniach, podrażnieniach skóry.
Opakowanie ładne i praktyczne, solidnie zamykane, więc nawet w podróży może nam towarzyszyć. Wazelina ma gęstą, kremową konsystencję. Nie jest jednak zbita, ani klejąca, lecz miękka i gładka - dobrze się nabiera, fajnie rozprowadza, skutecznie i długotrwale chroni oraz delikatnie nabłyszcza usta. Wystarczy mi (po)wieki :)
P.S. Widziałam w sieci wersje różaną i czekoladową ... mmm, ciekawa jestem jak pachną :)
LIERAC Płyn micelarny do demakijażu - Kosmetyk o zapachu białego piżma i kwiatu piwonii. Jego formuła została wzbogacona o ekstrakty z malwy i kwiatu lnu, który działa nawilżająco.
Idealny dla każdego typu skóry, również wrażliwej.
Nie zawiera alkoholu i nie wymaga spłukiwania.
Cena - 65 zł / 200 ml ( miniatura - 50 ml )
Z kosmetykami Lierac nie miałam wcześniej do czynienia, więc ten płyn bardzo mnie ucieszył. Już po pierwszym użyciu zapewnił fajne efekty i niesamowite doznania! Zapach jest dosyć mocny, wyrazisty, niby kwiatowy, ale mi przywołuje na myśl ... aromat dojrzałej, soczystej gruszki :) Uwielbiam ♥ Zapach może niektórym osobom przeszkadzać, zwłaszcza, jak wspomniałam, że jest intensywny, na skórze wyczuwam go przez dłuższą chwilę... Gdy już się naciesze, nakładam krem :)
Prócz pięknego zapachu płyn oferuje łatwy demakijaż, usuwa bez problemu tusz ( stosowałam/stosuję Avon Super Drama / Maybelline Volum Express ), róż, puder, podkład, cienie... Fajnie odświeża skórę, nie zostawiając na niej klejącej warstewki, nie powoduje mgły po demakijażu oczu, nie szczypie. Nabrałam ochoty na pełnowartościową wersję :)
APC Zestaw cieni sypkich + brokat - Wyjątkowy zestaw dzięki któremu wykonamy atrakcyjny makijaż na wiele okazji. W jego skład wchodzi intensywnie czarny, sypki cień z brylantowo - złotymi drobinkami, beżowo - złoty, sypki cień, który stosować można również jako puder rozświetlający oraz złoty brokat.
Cena - 41,50 zł / 3 szt. ( produkt pełnowymiarowy ).
Cienie APC zachwyciły mnie w listopadowym pudełku, wersja kulkowa jest świetna! Sięgam z wielką przyjemnością po nie, ale powyższe, mimo swej urody, okazały się małym rozczarowaniem.
Złoty brokat jest fajny jedynie w opakowaniu, na oku, policzkach czy dekolcie znalazł zastosowanie jedynie na Sylwestra, w sumie na karnawał też może być ale... Jest trocha duży, twardy, zmienia swoją barwę na ciemną, dlatego efekt nie przypadł mi do gustu. Dodatkowo obsypuje się i migruje, a usuwanie go wiąże sie z niejednym brzydkim słowem - nie moja bajka.
Beżowo - złoty cień jest lepszy, lekki, miękki, drobniutko zmielony. Świetnie utrzymuje się na powiekach, nawet bez bazy, nie obsypuje się, ani nie migruje. Nie tworzy plam, ani smug, ściera się równomiernie, ale kolor na powiece wychodzi dosyć dziwny. Po niego chętniej sięgam, ale przyznam, że wieżyczki zaczęły mnie wnerwiać.
Czarny cień z brylantowo - złotymi drobinkami cieszył me oczy od pierwszego wejrzenia! I... na tym się skończyło. Ulokowany po środku wieżyczki wydawał się łatwo dostępny, ale nie udało się nam go otworzyć - gwint ani drgnie. Nic z tego! ROZCZAROWANIE!
P.S. Może macie jakieś sprawdzone pomysły na otwieranie zaklinowanych wieżyczek??? Plisss!
ORGANIQUE Cynamonowe mydło glicerynowe - Mydło o ciepłym zapachu cynamonu, na bazie najwyższej jakości gliceryny wytwarzane ręcznie według tradycyjnych receptur.
Cena - 14,90 zł / 100 g ( miniatura - 50 g )
Mydełka hand made uwielbiam, a zwłaszcza glicerynowe i tak pięknie pachnące! Cynamonowe od Organique nie tylko ładnie wyglądało, ale również niesamowicie pachniało! Cynamonowa woń podczas mycia wypełniała całą łazienkę i delikatnie perfumowała ciało, a nawet gdy sobie leżało w mydelniczce - robiło za " perfumy do wnętrz " :)
Mydełko delikatnie pieniło się, dobrze i delikatnie oczyszczało skórę, nie powodowało przesuszenia ani podrażnień. Jedyną wadą jest jego wydajność - czy to przez to, że jest tak piękne, czy przez to, że jest aromatyczne, ale... wszyscy po niego sięgały, a więc skończyło się błyskawicznie :)
SIGNAL Pasta do zębów White Now Gold - Gwarantuje efekt bielszych zębów już od pierwszego szczotkowania. W paście została potrojona ilość składnika technologii Blue Light,aby zapewnić natychmiastowe wyniki wybielania.
Zawiera fluorek sodu.
Potrójna moc działania udowodniona klinicznie.
Cena - 13,50 zł / 50 ml ( produkt pełnowymiarowy ).
Nie jestem zwolenniczką tego typu past, ale już kiedyś próbowałam wybielającą wersję Signal. Nie zadziałała.
White Now Gold też szczególnie się nie wyróżniła. Na swoich zębach nie widzę różnicy - ani po pierwszym szczotkowaniu, anie po dwóch tygodniach stosowania - jakie były, takie są :)
Fajną ma teksturę, gęsta, choć trocha klejąca, i kolor - złoto, brokat, granatowy ( atramentowy ) barwnik. Brakuje mi świeżości w tej paście. Nie zapewnia mi też uczucia czystości ( no wiece takiego WOW! ) jak wiele innych, tradycyjnych past. Stosuję ją raz dziennie, fajnie postraszyć dzieci niebieskimi zębami, dopóki pasta na nich jest - zabawy co niemiara, nic po za tym :)
Nie uważam, że pasta jest idealnym prezentem na święta, ale... białe zęby byłyby świetnym prezentem, byłyby, gdyby działała ;)
Love Me Green Naturalny Olejek Relaksujący do Masażu i Kąpieli - Organiczny olejek naturalny, który daje uczucie komfortu i odprężenia. Skóra jest głęboko odżywiona, a świeży i subtelny zapach relaksuje ciało i zmysły. Ekstrakt z kwiatów plumerii łagodzi stres poprzez swoje kojące i relaksujące działanie dla nerwów i mięśni.
Cena - 39,90 zł/ 100 ml ( produkt pełnowymiarowy - PREZENT DLA CZŁONKIŃ KLUBU VIP ).
Love Me Green to kolejna marka, o której wiele czytałam, ale osobiście nie stosowałam jeszcze żadnego ich produktu, Ciesze się, że mogłam go wypróbować. Po pierwsze ze względu na to, iż bardzo lubię olejki w swojej pielęgnacji, po drugie - jest to bardzo udany produkt!
Olejek ma przyjemny, ale bardzo subtelny, delikatny zapach. Pięknie i równomiernie rozprowadza się, wnika w skórę powoli, ale całkowicie. Nie natłuszcza, oczywiście używany w odpowiednich ilościach, co jest regulowane indywidualnie w zależności od potrzeb i stanu skóry, nie klei, nie obciąża. Stosuję go do masażu, do kąpieli wolę inne specyfiki :) Wydajność bardzo wysoka, co w sumie dla olejków nie jest czymś nadzwyczajnym. Polubiliśmy się :)
PAT&RUB Rozgrzewający balsam do rąk - Prawdziwa bomba dobroczynnych substancji pielęgnujących. Doskonały dla zmęczonych i suchych dłoni. Odnawia, nawilża, zmiękcza, rozjaśnia, koi, uelastycznia skórę dłoni i wzmacnia paznokcie. Świetnie się wchłania. Pachnie zmysłowo cynamonem, imbirem i pomarańczą.
Cena - 39 zł/ 100 ml ( produkt pełnowymiarowy - PREZENT DLA CZŁONKIŃ KLUBU VIP ).
Och tak, kosmetyki PAT&RUB uwielbiam! Zawsze, w każdej ilości są mile widziane. Cenię ich naturalność, piękne zapachy i skuteczne działanie. Produktów z linii Rozgrzewającej nie miałam jeszcze przyjemności stosować. Balsam jest pierwszym produktem, ale już wiem, że nie ostatnim, Zapach absolutnie wspaniały - jak najbardziej kojarzy się ze świętami, słodyczą, przyjemnością...
I nie ma znaczenia, czy nakładam go na ręce gdy za oknem mróz, czy też w bardziej wiosenne temperatury ( których teraz nie brakuje ) - za każdym razem " smakuje " równie uroczo :)
Balsam dobrze nawilża skórę rąk, wygładza ją i regeneruje. Gdy są mocno przesuszone, pomoże im, ale musi być regularnie stosowany. Nie klei, ale pozostawia delikatną, natłuszczającą warstewkę na skórze, dlatego stosuję go najchętniej na noc - pomaga zasnąć ( zapaaaaach! ), oferuje słodkie sny ( zapaaach! ), a kiedy ja śpię, on pracuje na piękno moich rąk - podziwiam efekty każdego poranka :)
I jeszcze to - do pełni szczęścia ;)
Prawda, że fajny ten świąteczny ShinyBox :)
Zapraszam Was do skorzystania ze świetnej oferty Podwójna Radość, ale pośpieszcie się - ich ilość jest już mocno ograniczona!
DuoBox „ShinyBox Styczeń + Wrzesień”: http://bit.ly/1y5cmZz
DuoBox „ShinyBox Styczeń + Październik”: http://bit.ly/1BBCD37
DuoBox „ShinyBox Styczeń + THE BEAUTY TOUCH”: http://bit.ly/14CsczV
Jak Wam się podoba zawartość Świątecznego pudełka?
Które produkty chętnie byście przygarnęły?
Miłego wieczoru :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

