Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chantal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chantal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2014

Pożegnane w... Denko października i listopada w minirecenzjach

Witajcie Słoneczka :)
Minione miesiące jakoś totalnie wykoleiły mnie z normalnego rytmu. Nic kompletnie mi się nie kleiło, a uciekający czas, sprawy nie ułatwiał. Zawaliłam z denkowym postem, najzwyczajniej nie dałam rady go napisać, zawsze jest ten pierwszy raz :) A to pracy za dużo, a to pogoda nie dopisywała przy robieniu zdjęć, a to jeszcze coś nieplanowanego wyskoczyło... i tak w kółko.

Ale już jest! Jak obiecałam, postanowiłam połączyć denko października z tym listopadowym - nadrabiam zaległości, a Was zapraszam do przeglądu zużytych kosmetyków oraz zapoznania się z minirecenzjami na ich temat.
Zdjęcia tym razem nie są pojedyncze lecz grupowe - sporo opakowań się nazbierało, nie będę Was zanudzać :)
Podzieliłam opakowania na grupy - Do mycia i kąpieli, Peelingi, Pielęgnacja twarzy, szyi i dekoltu, Pielęgnacja ciała, Specjalistyczna pielęgnacja :), Do rąk i stóp, Pielęgnacja włosów, Produkty do rzęs, Farba do włosów :)

BeBeauty Creme Hipoalergiczny płyn do kąpieli Algi i Goji - 1,5 L, całkiem przyjemny produkt o pięknym, świeżym zapachu i niskiej cenie. Oczywiście składu naturalnego nie ma, nie zabrakło w nim SLS`ów, przez co wytwarza puszystą, białą pianę. Na szczęście nie uczula ani nie podrażnia skóry i jest bardzo wydajny - lubię kąpiel w puszystej, pachnącej pianie, on mi ją daję :)
Czy kupię ponownie - TAK

L`Occitane en Provence Delice des Fruits Żel pod prysznic Citron & Clementine - 250 ml, cudownie myjący skórę żel o obłędnym zapachu kandyzowanych klementynek, jak L`Occitane to robi???. Coś niesamowitego! Prysznic z użyciem tego żelu rzeczywiście budził doznania nie z tej ziemi... Niestety już się nie nacieszę tym aromatem, bowiem pochodzi z wersji limitowanej, której już dawno nie ma w sprzedaży...
Czy kupię ponownie - niestety NIE jest to możliwe...

L`Occitane en Provence Olejek pod prysznic Migdał - 250 ml, świetnie pielęgnował, oczyszczał skórę, nawilżał i chronił, zapobiegając przesuszeniom i podrażnieniom skórnym. Zapach fantastycznie rozpieszczał zmysły, sprawiając, że zwyczajny prysznic nabierał zupełnie innego wymiaru :) Skóra po użyciu staje się miękka, gładka i nadzwyczajnie delikatna w dotyku, coś pięknego! Więcej o nim przeczytacie w recenzji ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Farmona Fresh & Beautyv Kwiatowa sól do kąpieli - Róża i magnolia - 600 g, uwielbiam sole do kąpieli, ale kwiatowej już dawno nie miałam. Róża i Magnolia wydawała się idealnym połączeniem sprzyjającym relaksowi :) Sól zadziwiła mnie swoim zapachem, po odkręceniu korka wyraźnie pachniała... czerwonym winem :) Na szczęście dodana do wody zmieniała swój aromat, rzeczywiście bardzo przyjemnie pachniała różą i magnolią. Delikatnie się pieni i barwi wodę "na różowo". Zapach długo pozostaje na skórze, co według mnie jest zaletą.
Czy kupię ponownie - MOŻE...

Apis Peelingująca galaretka do ciała z arbuzem i drobinkami kokosa - 200 ml, niezwykle " smakowity " kosmetyk :) Delikatnie, ale skutecznie, złuszcza martwy naskórek, nie drapie, nie podrażnia skóry, obłędnie pachnie i jest bardzo wydajna! Cenowo - też bardzo pozytywnie wypada, ale o tym w pełnej recenzji przeczytacie ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Fresh&Natural Cukrowy peeling do ciała Zielona Herbata - 250 g, to już mocniejszy zdzierak, ale niemniej smakowity - obłędnie pachnie hibiskusem, a zapach ten na długo pozostaje na skórze. Dzięki zawartości oleju, dobrze nawilża skórę i sprawia, że po peelingu nie ma konieczności stosowania balsamu - takie 2 w 1 - oczyszcza, złuszcza, wygładza, pielęgnuje...Boski jest! Więcej przeczytacie w recenzji ( link w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!

La Roche Posay Effaclar Duo [+] Krem eliminujący niedoskonałości - 40 ml, nie wiem, jak spisywała się starsza wersja tego kremu, ale Duo [+], o ulepszonej formule, sprawdził się u mnie fantastyczne. Działa nie tylko na na już istniejące niedoskonałości, ale również zapobiegał powstawaniu nowych, przy tym dobrze nawilżając i chroniąc skórę. Idealny pod makijaż i bardzo wydajny krem - polubiłam bardzo! Więcej o nim w recenzji ( lin w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

BeBeauty Płyn micelarny Matujący - 400 ml, sprawdził się równie dobrze, jak ten dla wrażliwców. Nie podrażniał, nie ściągał, ani nie wysuszał skóry. Nie powodował pieczenia ani zaczerwienienia oczu, nie tworzył mgły, dobrze oczyszczał z makijażu, sebum oraz innych zanieczyszczeń. Zapach dosyć wyrazisty, ale przyjemny - wedle mnie, kosmetyk bez zarzutu w bardzo atrakcyjnej cenie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowa maska oczyszczająco - wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu - 150 ml, do tej maski powracam co jakiś czas, ponieważ bardzo fajnie służy mojej mieszanej skórze, niewiele kosztuje i  jest bardzo wydajna! Pisałam o niej dawno temu, od tej pory nic się nie zmieniło - uwielbiam ( link do recenzji w tytule ).
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

SVR Chronolys Creme Bonne Mine SPF 15 Krem na pierwsze zmarszczki - 30 ml, to dla mnie totalny niewypał! Krem natłuszczał moją skórę, powodował, że świeciła się już po aplikacji, w ciągu dnia wcale lepiej nie było. Kleił, obciążał, zapychał... Stosowałam go głównie w okresie przesuszenia i nadwrażliwości skóry, mimo tego, nie sprostał moim oczekiwaniom w żadnym stopniu... Zużyłam do pielęgnacji rąk :)
Czy kupię ponownie - NIE!

N&B 100% Oleju z pestek śliwek - 50 ml, uzależniłam się od niego absolutnie :) Pierwszy raz wypróbowałam ponad rok temu, urzekł od pierwszego użycia i już tak zostało... To już moja druga buteleczka, ale z pewnością nie ostatnia. Obłędnie pachnie marcepanem, świetnie się wchłania, po krótkiej chwili od aplikacji, nie zostawia tłustej warstwy na skórze,  jest bardzo, bardzo wydajny i kosztuje niewiele :) Pisałam o nim kiedyś na NaturalnaJa, link do recenzji w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!

Barbra Pro Skin Care Expert Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - 125 ml, z tą marką pierwszy raz miałam do czynienia, ale przyznam, że płyn wypadł bardzo fajnie. Zauroczył mnie jego zapach - pachnie jak świeży, wiosenny ogórek - niewiarygodnie autentyczny i naturalny aromat. Dobrze radził sobie z demakijażem oczu i twarzy, usuwał zanieczyszczenia, doskonale orzeźwiał i odświeżał skórę. Nie wywołał podrażnienia, ani innych niepożądanych skutków. Chcę więcej, w większej pojemności :)
Czy kupię ponownie - TAK!!

SVR Xerialine Fluide Balsam do ciała z mocznikiem - 500 ml, nie wiem co jest, ale mimo wielkich chęci, produkty tej marki bardzo przeciętnie u mnie wypadają. Balsam nie jest wyjątkiem. Choć dobrze nawilża, delikatnie natłuszcza skórę, bardzo przyjemnie, świeżo pachnie... roluje się podczas aplikacji, a to zdecydowanie nie jest pozytywna cecha! Pierwszy raz spotkałam się z takim działaniem balsamu, zazwyczaj to masła mają taką tendencję... Wielka szkoda, ale przez to nie mogę go używać, odstawiałam od konta, do konta... dosyć, leci do kosza, bez skrupułów! Kasy tylko szkoda, bo kosztuje krocie.
Czy kupię ponownie -  NIE!

L`Occitane en Provence Puszysty krem do ciała Masło Shea - 125 ml, cóż za rozkosz... Używanie go wiązało się z niesamowitą przyjemnością! Konsystencja niczym pianka z ptasiego mleczka, pięknie się rozprowadzał, szybko się wchłaniał, pięknie i subtelnie pachniał...Miał tylko jedną negatywną cechę - błyskawicznie się skończył! Rozciągałam przyjemność tak długo, na ile się dało :) Link do recenzji i zdjęć, w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!

Bath&Body Works Moonlight Path Body Lotion - 236 ml, rewelacyjne mleczko do ciała o dosyć treściwej, jak na mleczko, konsystencji i fajnym działaniu. Równomiernie się rozprowadzało, błyskawicznie wchłaniało, zapewniając natychmiastowe uczucie nawilżenia. Po użyciu nadawało gładkości i miękkości skórze, pięknie otulało ją ciekawym, "wieczorowym" aromatem, który wyróżniał się nadzwyczajnie wysoką trwałością! Wydajnością też grzeszyło, dzięki czemu wystarczyło na bardzo długo :) Polubiłam!
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Balea Summer Glam Rozświetlający balsam do ciała - 200 ml, to pierwszy kosmetyk uwielbianej Balei, który zużyty do połowy, leci do kosza... Wielki niewypał! Nie pielęgnuje, zupełnie! Przyjemnie pachnie karmelem czy też krówką, bardzo smakowicie - choć oczekiwałam owocowej rozkoszy, ale mimo wszystko - bosko :) Subtelnie, delikatnie rozświetla, nawet całkiem ładnie rozświetla, czemu więc nie zużyję go do tego celu? Ponieważ nie mogę znieść klejącego filmu, który po sobie zostawia. Skóra się dusi, zupełnie nie oddycha, ciągle się klei... Nie, no tego już za wiele! Więcej o nim przeczytacie w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie -  NIE!!!

Garnier Mineral Antyperspirant Roll On Invisi Cool Freshness 48h non stop - 50 ml, bardzo lubię antyperspiranty Garniera, w każdej formie, świetnie u mnie się spisują. Kulkowy Invisi Cool nie jest wyjątkiem - ładnie, świeżo pachnie, wystarczająco długo chroni, zapobiega powstawaniu mokrych plam pod pachami, nie tworzy plam na ubraniach, szybko wysycha na skórze i nie podrażnia jej, nawet przy regularnym stosowaniu. Wystarcza na długo, a cenę ma bardzo przyjazną dla portfela, szczególnie na promocjach, których nie brakuje :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

L`Occitane en Provence Aromakologia Relaksującą mgiełka do poduszki - 15 ml, zużyłam z wielką przyjemnością, choć nie jest to produkt konieczny, daruje wiele pozytywnych wrażeń i kolorowych, lawendą pachnących snów :) Zaskakująco wydajna okazała się ta mgiełka, esencjonalny zapach sprawiał, że wystarczył jeden mały psik, a cały pokój, nie tylko poduszka, wypełniał niebiański aromat o właściwościach relaksujących, kojących, wyciszających... Pisałam o nim, link do recenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Eveline Slim Extreme 4D Diamentowe serum wyszczuplające Antycellulit - 250 ml, produkty wyszczuplające Eveline, według mnie, są rewelacyjne! Uwielbiam i od lat po nie sięgam. Niedrogie, przyjemnie pachnące i skutecznie działające. Ostatnimi czasy wspomagałam się diamentowym 4D :) Nie dość ze ładnie napina, wygładza skórę, to jeszcze ją nawilża i subtelnie nabłyszcza - cellulit jest " prawie " niewidoczny - bo ciało po tym serum wygląda bardzo kusząco :) Bardzo lubię! Pisałam o nim już jakiś czas temu, link do recenzji w tytule :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!! 

Bielenda Sexy Look Jędrny Biust Intensywne serum przeciw rozstępom i wiotczeniu skóry na biuście - 125 ml, kolejna świetna marka, jeśli chodzi o pielęgnację specjalistyczną. Ich produkty do pielęgnacji biustu należą do moich ulubieńców. Tym razem postawiłam na serum i ... wcale się nie zawiodłam. Świetnie pielęgnuje, ładnie wygładza, delikatnie napina, nie zostawia klejącej warstwy na skórze, całkowicie wchłania się i, regularnie stosowane, rzeczywiście zapobiega wiotczeniu skóry. Bardzo fajny, pięknie pachnący i nadzwyczajnie wydajny produkt w niskiej cenie.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!! 

L`Occitane en Provence Puszysty krem do rąk Masło Shea - 30 ml, również, jak krem do ciała, wyznacza się niesamowicie lekką konsystencją i błyskawicznym " trybem zużycia ". Szkoda, że wszystko co dobre, szybko się kończy :) Krem fajnie nawilżał, delikatnie natłuszczał skórę rąk, dlatego stosowałam go głównie na noc. Zapach cudownyyyy. Więcej o nim przeczytacie w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Marks&Spencer Essential Extracts Grapefruit Hand &Nail cream - 100 ml, całkiem przeciętny krem, który nie zachwycił mnie niczym szczególnym, prócz zapachu. Pachnie lekko, cytrusowo, nie powiem że naturalnie, ale jest to całkiem przyjemny aromat. Lekka konsystencja pozwalała na szybkie wchłanianie, ale efekty też nie były długotrwałe - na dzień całkiem dobry, bo nie natłuszczał rąk - tyle z zalet :)
Czy kupię ponownie - NIE

BeBeauty Odmładzający krem do rąk - 125 ml, nie moja bajka te kremy, zupełnie... Zapach Odmłodzenia mnie bardzo drażnił, co gorsza, dosyć długo utrzymuje się na skórze. Walory pielęgnacyjne - takie sobie, nie powiem że złe, lepsze od powyższego okazu, ale zdecydowanie dla mnie za słabe. Wydajność bardzoooo duża, na szczęście dobrze troszczy się też o stopy :)
Czy kupię ponownie - NIE 

Bath & Body Works Fresh Picked Heirloom Pear Hand Soap -  236 ml szczęścia! Tak moje Drogie - czyste szczęście z mikrogranulkami, które w subtelny sposób złuszczały martwy naskórek, wygładzając ręce. Pozbycie się nieprzyjemnego zapachu z rąk ( ryba, ocet, cebula...) z jego pomocą zajmowało kilka sekund. Zapach nie dość że obłędny i mocny, to jeszcze wyznaczał się niesamowitą trwałością - pachniała cała łazienka, ręce i ręczniki :) Boskie!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!

BeBeauty Żel do stóp Dezodorująco - antyperspiracyjny - 75 ml, nie spodobał mi się ani swoim działaniem, ani zapachem. Stosowałam go głownie latem, nie zapewniał jednak odprężenia zmęczonym stopom, ani nie przyczyniał się do ich pięknego zapachu :) No dobra, nie chronił przeciw poceniu, ani nie zapobiegał powstawaniu nieprzyjemnego zapachu. Zawieruszył się, teraz mi zdecydowanie nie jest potrzebny, ponieważ żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie ma, lekko nawilża, ale to wszystko - o wiele za mało do pielęgnacji przesuszonej skóry stóp - do kosza!
Czy kupię ponownie - NIE

Ciel D'Azur Masque capillaire au Rhassoul Maska do włosów z glinką Rhassoul - 280 ml, to całkowicie naturalna maska do włosów w postaci gęstej papki. Moje kosmyki nie przepadają za naturalnymi kosmetykami, ale bywają wyjątki. Cóż, maska nie była rewelacyjna, bo nie pełniła podstawowej dla mnie funkcji - nie ułatwiała rozczesywania włosów. Ale jeśli chodzi o pielęgnację - działa cuda, dlatego męczyłam się z rozczesywaniem. Sprawiała, że włosy po jej użyciu były mocne, elastyczne, miękkie, gładkie i pełne objętości. Nie tworzyła mi jakiejś szopy na głowie, ale w dotyku czułam, że mam dwa razy więcej włosów, ułatwiała też układanie włosów ;) Taki cudak... nie wrócę do niej, ale było miło poznać :)
Czy kupię ponownie - NIE

Chantal Prosalon Med Szampon wzmacniający do włosów cienkich, łamliwych i zniszczonych - 275 g, szampon który skutecznie wzmacnia włosy, choć jednocześnie je plącze. W sumie nie znam wielu szamponów, które tego nie robią, a więc uważam, że jest całkiem fajny. Nie wiem jednak, czy do niego jeszcze wrócę... Pełna recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Szampon przeciwłojotokowy i przeciwłupieżowy do włosów tłustych - 50 ml, spodobał mi się ze względu na zapach i dobre oczyszczanie. Odświeża skórę głowy, zapobiega przetłuszczaniu się, ale plącze włosy... Pisałam o nim przy okazji recenzowania ShinyBox`a - link w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Żel peelingujący do mycia ciała - 50 ml, niby żel, dosyć rzadki, ale ma w sobie fajne drobiny, które w wyraźny sposób oczyszczają, złuszczają i wygładzają skórę. Mycie i peelingowanie, takie 2w1, całkiem fajny produkt, więc nie wykluczam powrotu - link do minirecenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - MOŻE...

Etre Belle Lash - Xpress & Hyaluronic Mascara - 8,5 ml, byłam z niej zadowolona, ale nie powiem, że czymś nadzwyczajnym mnie zachwyciła. Podoba mi się jej opakowanie i szczoteczka, która w precyzyjny sposób rozprowadza tusz po rzęsach i jednocześnie je ładnie rozczesywała, ale czy tyle wystarczy, by płacić za maskarę 100 zł?  Same decydujcie - link w tytule :)
Czy kupię ponownie - NIE

Magiclash Serum stymulujące wzrost rzęs - 5 ml, niestety, mimo regularnego stosowania, aplikowałam go dwa razy dziennie, rano i wieczorem, nie zrobił z moimi rzęsami kompletnie nic... Trzy miesiące smarowania, bez żadnych efektów. Nigdy nie stosowałam żadnej odżywki do rzęs, to moja pierwsza, ale naczytałam się tyle pięknych recenzji, pokazujących spektakularne efekty i rzęsy, które po użyciu odżywek, urosły aż do nieba... A u mnie nic! Zawiodłam się po pełnej linii, ale nie chcę Was zniechęcać, może u mnie nie działa, a u Was będą rzęsy " do nieba " :)
Czy kupię ponownie - NIE

Garnier Color Sensation Intensywny Trwały Krem Koloryzujący Srebrny Superjasny Blond 111 - 1 op., kupiłam ją na tak zwaną próbę :) Dawno nie stosowałam farb Garniera, nie chciałam więc szaleć. Ale muszę przyznać, że świetnie pokryła ciemne odrosty i na całej długości włosów dała ładny odcień. Te z Was, które obserwują profil bloga na facebooku, mogły zobaczyć efekty tej koloryzacji - na pewno jeszcze ją zrecenzuję i pokażę na blogu :)
Czy kupię ponownie - TAK!

I w końcu dobrnęliśmy do końca moje Drogie... zmęczyłam się, a wy? :) Postaram się już nigdy nie zwlekać z denkiem, bo podwójne jest naprawdę wyczerpujące :)
Znacie któreś z powyższych kosmetyków?
Macie o nich takie samo zdanie, czy zupełnie inne?
Miłego wieczoru Wam życzę :)

P.S. Kochane, zapraszam na rozdanie - piękny zapach YR do wygrania - klik w banerek :)
 Zapraszam - Klik :)
                                                                                         

poniedziałek, 14 lipca 2014

Pożegnane w czerwcu, czyli denko w minirecenzjach :)

Witajcie Słoneczka,
Jak Wam minął weekend? Czy również tak jak ja mieliście okazję nacieszyć się słońcem?
Czerwcowe denko musiało nieco poczekać na swoją prezentację, ponieważ pogoda ciągle plątała mi figle i jak tylko zabierałam się za fotografowanie moich pustaków, zaczynał padać deszcz i cała ochota mi przechodziła ;)
W końcu zmobilizowałam się i mimo pochmurnej pogody zabrałam się za uwiecznienie zużyć - zapraszam!
W czerwcu  pożegnałam wiele dobrych i lubianych kosmetyków, choć nie zabrakło też przeciętniaków oraz takich, do których nigdy więcej nie wrócę, po ile większa część kosmetyków, które zużyłam, nie doczekała się osobnej recenzji, napiszę o nich kilka słów, natomiast produkty recenzowane mają podlinkowane tytuły - jeśli któryś z nich Was zainteresuje, klikajcie i czytajcie pełne recenzje :) No to zaczynamy...

Chantal Color Variete farba trwale koloryzująca 9.9 Blond gołębi - 2 opakowania ( jedno już w koszu ) co prawda farbowałam nią włosy w końcu maja, ale zawieruszyło mi się opakowanie, więc pokazuję w czerwcowych zużyciach, pożegnać muszę ;) O przebiegu koloryzacji oraz efektach, które uzyskałam na włosach z jej pomocą, możecie poczytać w recenzji, więc nie rozpisuję się zbytnio, powiem tylko, że efekt bardzo mi spodobał się, a z racji niskiej ceny, z pewnością jeszcze do niej wrócę ;)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Marion Natura Styl farba do włosów 692 Platynowy blond - 2 opakowania ( jedno już w koszu ), kupiłam ją z czystej ciekawości, ze względu na piękny kolor blondu na pudełku oraz... promocji, której nie byłam w stanie się oprzeć :) Farbowałam włosy w końcu czerwca, z pewnością pokażę i napiszę o niej więcej, tylko poczekam jeszcze, by sprawdzić stopień jej wypłukiwania z włosów, nie chcę pomijać żadnych szczegółów, zdradzę jedynie, że jak na taką cenę, całkiem fajna jest, ale ostateczne zdanie jeszcze w trakcie kształtowania ( czytaj - myję włosy i obserwuję trwałość koloru ) :)
Czy kupię ponownie - Jeszcze nie wiem... 

Alta Moda Argan Oil Szampon i Odżywka z Olejkiem Arganowym - po 300 ml każde, całkiem fajne i godne polecenia produkty, niedrogie, bo po 10 zł każdy, o pięknym, lekko słodkawym zapachu, które w duecie na moje włosy działają rewelacyjne, zapewniając im miękkość, gładkość i ładny połysk. Szampon plącze włosy, ale bardzo dokładnie je oczyszcza, bez odżywki nie poradziłabym sobie z ich rozczesywaniem, ale po to właśnie jest - wieńczy dzieło sprawiając, że włosy rozczesuję w mig. Dodatkowo obydwa produkty wyznaczają się wysoką wydajnością, z reguły szybciej mi się kończą szampony, odżywki nakładam bardziej oszczędnie, by nie obciążyć cienkich włosów, w tym przypadku zużycie było równomierne, szampon dorównał odżywce :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Pat&Rub, Sweet Szampon i płyn do kąpieli dla niemowlaków i dzieci - 250 ml, bardzo przyjemny, naturalny kosmetyk zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych, jako szampon i jako płyn do kąpieli spisywał się genialnie, po jego użyciu włosy były miękkie i delikatne w dotyku, moje trocha plątał, natomiast dzieciom zapewniał całkowity komfort - włoski łatwo rozczesywały się, były sypkie i lekkie niczym piórka, jako płyn do kąpieli dobrze się pienił, zmiękczał wodę i oferował lekką warstewkę ochronną, nie podrażniał i ładnie pachniał.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Żele pod prysznic - Soap & Glory Clean On Me oraz  L'Occitane en Provece Revitalizing 3 essential oils - po 75 ml każdy, żel S&G zaskoczył mnie swoją wydajnością i strasznie obfitym pienieniem się, a do tego piękny zapach i żadnego przesuszenia skóry ( link w tytule ). L`Occitane to energetyzujący żel pod prysznic który zawiera trzy olejki eteryczne - miętowy, rozmarynowy oraz sosnowy - zapach... boski! Wyrazisty, może nieco męski, a jednocześnie bardzo orzeźwiający, zapewnia energię na cały dzień, a skóra po nim była gładka i nadzwyczajnie delikatna w dotyku, bez użycia balsamu! Niestety, już nie jest dostępny, nad czym ubolewam...
Czy kupię ponownie - TAK!!!! jeśli znajdę...

Joanna Naturia Peeling myjący z Żurawiną wygładzający - 100 ml, jak już wiele z Was wie, uwielbiam myjące peelingi Joanny, dotychczasowe wersje były fantastyczne, natomiast żurawina mnie trocha rozczarowała, działanie w jak najlepszym porządku, dobrze i w delikatny sposób oczyszczał skórę, nie podrażniał, ale zapach wydawał mi się bardzo sztuczny, wręcz męczący, w buteleczce pachnie przyzwoicie, podczas używania już nie, nie polubiłam go, ciesze się że wybrałam małą buteleczkę, bo zużywanie go szło bardzo opornie ;)
Czy kupię ponownie - NIE!
Farmona Tutti Frutti Karmel & Cynamon opalizujący olejek do kąpieli - 500 ml, olejkiem go raczej nie nazwałabym, jest bardzo przyjemnym płynem do kąpieli, który prócz puszystej pianki oferuje cudowny, słodko - korzenny zapach, przypominający pierniki :) Obłędny aromat unosił się nie tylko w łazience, ale także długo pozostawał na skórze, można go stosować również pod prysznic, my zużyliśmy tylko i wyłącznie do kąpieli. Dobrze zmiękczał wodę, delikatnie ją zabarwiał, nie podrażniał skóry, mimo zawartości SLS, wydajność na plus - cenowo również przyjemny.
Czy kupię ponownie - TAK!

MD Trade Aroma Line Sól do kąpieli Kwiat róży - 550 g, sól wyszukana w Netto, oczywiście cena niska, skład bardzo prosty: granulat sony, kompozycja zapachowa, barwnik i ekstrakty ziołowe - zapach całkiem przyjemny, naturalnie różany, wcale nie wyczuwam nutek chemicznych, co za tym idzie, doskonale relaksuje i odpręża, niewielka garść soli wystarcza na jedną kąpiel, nie pieni się, ale też nie zawiera SLS, zmiękcza wodę i skórę też, nie zaoferowała podrażnień ani uczulenia, bardzo przyjemny wynalazek :)
Czy kupię ponownie - TAK

Joico Masło do ciała Pink Vanilla - 200 ml, pierwsze limitowane masło marki Joico, które, choć nie jest w 100% idealnie dopracowane, cudownie u mnie się sprawdziło, otulało pięknym zapachem, bardzo dobzre i długotrwale nawilżało i regenerowało skórę, a przy tym było bardzo wydajne, mam ochotę na więcej, ale w nowym opakowaniu, więcej o nim w recenzji - link w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Le Petit Marseillais Mleczko nawilżające Słodki Migdał - 250 ml, bardzo polubiłam to mleczko i z prawdziwą przyjemnością go zużyliśmy, ładnie pachniało, bardzo skutecznie i długotrwale nawilżało, nie wałkowało się, anie nie spowodowało żadnych niepożądanych objawów skórnych, wygodna pompka ułatwiała stosowanie - sama przyjemność! Mam już kolejne opakowanie, więc nadal delektuję się jego działaniem i zapachem :)
Czy kupię ponownie - TAK!!! zużyję nowe i kupię znowu :)

Cien Men Żel do golenia Fresh - 250 ml, tak, to też moje zużycie ;) Wojtas co prawda kupił dla siebie na próbę i stwierdził, że niczym się nie różni od Gillette, którego ostatnio dwie puszki musiał wyrzucić ze względu na zepsute pompki - w tej sprawie firma nie miała nic do powiedzenia, oprócz... " zdarza się podczas transportu " - wkurzył się, kupił Cien`ia jedynie za kilka złotych i jest progres! Żadnej rdzy na obudowie, pompka chodziła bez zarzutu aż do końca, żel był bardzo gęsty, świetnie pienił się, wytwarzając puszystą pianę, która nie spływała z mokrej skóry i przy tym świetnie pachniał, świeżą, morską bryzą - pożyczałam, lubię męskie żele, bo zauważyłam, że często są lepszej jakości niżeli te dedykowane nam, kobietom ;) Polecam! Są różne rodzaje :)
Czy kupię ponownie - TAK!! Wojtas już o to się postarał :)

BeBeauty Hands Expertiv Nawilżający krem do rąk 24h Aqua system - 125 ml, to było "najtrudniejsze" 125 ml kosmetyku, który musiałam zużyć! Krem jest przeznaczony do skóry normalnej i suchej i miał za zadanie ekspresowo nawilżać i wygładzać skórę, faktycznie zawiera olej Macadamia, ale też parafinę na 4 miejscu w składzie, choć nie robiła szkody mojej skórze, ale sprawiała że krem fatalnie się rozprowadzał, miałam wrażenie ze smaruję skórę łojem, nie wchłaniał się, tylko zostawiał na rękach tłustą, śliską warstwę, którą wycierałam w ręcznik, zapach... męczący, mdły i nieprzyjemny... - Wojtas kupił od razu trzy, jeszcze dwa inne rodzaje zostało, nie wiem jak sprawdzą się, ale ten będę omijać 10 drogą. Absolutnie u nas nie sprawdził się!
Czy kupię ponownie - NIEEEEE!

BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu Skóra wrażliwa - 400 ml, tego produktu chyba nikomu przedstawiać nie trzeba :) Długo stawiałam mu opór, nie kupowałam, choć cała blogosfera śpiewała mu pieśń chwały, w końcu poddałam się i ... wcale nie żałuję, zrozumiałam jego fenomen - tani, dobrze oczyszcza skórę, nie powoduje podrażnień, pieczenia oczu, łzawienia i mgły, a także uprzyjemnia stosowanie swoim przyjemnym zapachem i jest wydajny - polubiłam go! Na tyle, że mimo obecności kilku różnych płynów micelarnych w szafce kosmetycznej, stosuję jego wersję Matującą, którą Wojtas ostatnio kupił w super cenie :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Bioderma Hydrabio Creme Gommante - Krem złuszczający - 75 ml, ulubiony "czyścik" do twarzy, który w bardzo subtelny, ale skuteczny sposób oczyszczał skórę, niezastąpiony był w okresach nadwrażliwości mojej skóry - ma kremową konsystencję w której zostały zatopione maluteńkie drobinki, przyjemnie masowały skórę, dogłębnie ją oczyszczały, nie powodując przy tym zaczerwienienia czy podrażnienia. Skóra po jego użyciu stawała się gładka, ujednolicona, z mniej widocznymi porami - bajka! Wydajność wysoka, niewielka ilość wystarczała na jedną aplikację na twarz szyję i dekolt :)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

L`Oreal Paris Volume Million Lashes Tusze do rzęs So Couture oraz Excess NOIR - po 9 ml każda, obydwie sprawdziły się u mnie genialnie, uważam je za jedne z najlepszych tuszy obecnych na rynku, oferowały świetną, głęboką czerń i wyrazistość oczom już po jednym pociągnięciu szczoteczek - nie rozpisuję się zbytnio, nazwy każdego są podlinkowane - możecie zobaczyć efekty i przeczytać recenzje, od siebie - polecam!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Floslek Wazelina Kosmetyczna do ust Poziomkowa - 15 g, to już moje drugie opakowanie i z pewnością nie ostatnie, no może jedynie zmienię poziomkowy smak na inny :) Zapewnia szybką ulgę przesuszonym ustom, gdy nic już nie działa - ona pomoże przywrócić je w stan doskonałości. Zapewnia skuteczną ochronę przed zimnem i upałami, jest bardzo wydajna i pachnie pięknie ;) Więcej w recenzji.
Czy kupię ponownie - TAK! ale chcę posmakować innego rodzaju :)

Dr. med. Christine Schrammek zestaw próbek różnych linii - fantastyczne kosmetyki, które wstępnie poznałam dzięki Marcie z bloga Geometry of Nature. Konsystencje, zapachy, sposób aplikacji - na plus, wiem, że najchętniej skusiłabym się Time Control, Regulating oraz Resvera Cell Concentrate - najbardziej pasują do mojej mieszanej cery, BB świetne kolorystycznie, ale zostawiają tłustą warstewkę, linia Green Peel pachnie obłędnie ale jest zbyt delikatna dla mojej skóry.
Czy kupię ponownie - TAK! ale pełnowymiarowe :)

BeautyFace Maska kolagenowa Hydrożelowa Odmładzająca z drobinkami złota - 1 szt, fantastyczna, bardzo mi przypadła do gustu, cera po jej użyciu wyglądała na wypoczętą, promienną, świeżą... cudowna!
BeeYes Próbki kosmetyków Bee Pure - maska, serum, krem pod oczy - każdy produkt ma w sobie potencjał, który odkryję już za niedługo z pomocą pełnowymiarowych odpowiedników ;)
AA Maska do twarzy Efekt Matujący - nawet dosyć dobrze matuje, muszę przyznać, przyjemna w użyciu, łatwa w spłukiwaniu i efek zapewnia świetny - skóra miękka, gładka, bez grama sebum, ale nie ściągnięta, ani nie podrażniona :)
Body Club Mydło glicerynowe Guawa i owies - 100 g, co za przyjemność! Zapach miało niesamowity i to nie tylko podczas stosowania, ale przez cały czas przebywania w łazience, nawet gdy wysychało - zapewniało piękny zapach. Delikatnie pieniło się, było nieco śliskie, jak to glicerynowe mydełka mają, wyglądało pięknie i pielęgnowało skórę delikatnie oczyszczając, nie powodowało podrażnień ani przesuszenia - ciesze się, że mam jeszcze dwa okazy - z pewnością kupię jeszcze nie raz :)
Płatki kosmetyczne Bella Cotton - 80 szt, płatki jak płatki, miękkie, delikatne, przyjemne w użyciu, chłonne, nie rozwarstwiły się, ani nie " pyliły " - przyjemne.
Czy kupię ponownie - TAK!

Jeszcze tu jesteście?
To już w końcu koniec :)
Dziękuję za cierpliwość i Waszą uwagę :*
Znacie któreś z powyższych produktów, jakie macie o nich zdanie?
Miłego wieczoru życzę :*
                                                                                        

środa, 25 czerwca 2014

Szampon wzmacniający Prosalon Med - warto wypróbować!

Witajcie Słoneczka :)
Dawnieńko nie było recenzji kosmetyków włosowych, a to za sprawą pewnego szamponu, który od dwóch miesięcy regularnie stosuję, po ile jest to produkt profesjonalny, używany w salonach fryzjerskich, pokładałam na nim wielkie nadzieje i chciałam zobaczyć efekty, tak zwanym, " gołym okiem ", w tym celu odstawiłam też pozostałe produkty myjące.
Przedstawiam Wam Szampon wzmacniający do włosów cienkich, łamliwych i zniszczonych z linii Prosalon Med firmy Chantal, jesteście ciekawe jak spisał się ze swoim zadaniem?

Słów kilka od producenta 

Delikatny szampon doskonały do codziennej pielęgnacji włosów cienkich, łamliwych i zniszczonych. Specjalnie dobrany kompleks składników aktywnych pomaga odzyskać włosom siłę i witalność.
Obecny w produkcie Keravis – nowatorski składnik pochodzenia roślinnego – działa we wnętrzu włosa, przeciwdziałając łamliwości oraz zwiększając jego odporność na rozciąganie.
Wyciągi ziołowe z krwawnika, skrzypu, pokrzywy, rozmarynu, szałwii, lipy oraz brzozy działają regenerująco, stymulująco i odświeżająco na skórę głowy, poprawiając ogólną kondycję mieszków włosowych.
Zawarte w szamponie witaminy A, E, F, H i B5 mają intensywne działanie odżywcze, nawilżające oraz chronią przed działaniem wolnych rodników.

Szampon jest zamknięty w smukłej, poręcznej, półmiękkiej butelce, o pojemności 275 g,  wykonanej z białego, nieprzezroczystego tworzywa, nie da się kontrolować naocznie stopnia zużycia produktu, ale wagowo łatwo określić ile go jeszcze zostało.
Szata graficzna etykiety bardo mi podoba się, w sumie to właśnie ona przykuła moją uwagę podczas wyboru produktów do testowania, jest profesjonalnie wykonana, nawiązuje do produktów aptecznych, co też nazwa potwierdza, wzbudza zaufanie i podświadomie zapewnia o skuteczności szamponu - porwała mnie :)
Spis nowatorskich składników aktywnych również robi swoje, nawet gdy na nich zbytnio nie znam się.

Na etykiecie znajdziemy również nazwę produktu, określoną pojemność, opis i sposób użycia, niby każda z nas wie jak używać szamponu, ale jednak, warto go zamieszczać i... czytać - czego nie uczyniłam, dlatego przy pierwszym użyciu standardowa dla mnie porcja szamponu tak spieniła się, że na spłukiwanie włosów musiałam poświęcić znacznie więcej czasu niżeli zazwyczaj, a wystarczyło nałożyć zalecaną przez producenta " niewielką ilość " szamponu :) Więcej już nie popełniłam tego błędu :)
Pełnego składu też nie mogło zabraknąć, widać trocha kiepsko, ze względu na formę butelki, ale można odczytać, więc zamieszczam, jak zawsze.

Butelka jest wyposażona w wygodny dozownik typu " press " - solidnie zamyka się i z łatwością też otwiera się, nawet mokrymi rękami, oczywiście w podróży sprawdzi się genialnie, możemy być pewne, że szampon nam nie wyleje się i nie pobrudzi otaczających rzeczy, nawet przy bardziej " drastycznym " traktowaniu bagażu :)
Otwór dozujący swoją wielkością jest dobrze dostosowany do konsystencja produktu, i choć za taką formą dozownika nie przepadam, ze względu na magazynowanie się kosmetyku między łączeniami korka, w tym szamponie sprawdza się świetnie i jest łatwy do utrzymania w czystości, co lubię.

Szampon jest całkowicie przezroczysty, ma lekką, półpłynną konsystencję, ani zbyt rzadką, ani też za gęstą, z łatwością go wydostaje się z butelki i równie dobrze używa, o ile nie przesadzimy z ilością, co nie jest wskazane z kilku powodów, po pierwsze producent zaleca " niewielką " ilość i warto tego przestrzegać, po drugie mocno pieni się, oszczędzimy sobie czasu na płukanie i też wody mniej wylejemy,  po trzecie, gdy za dużo go dajemy, to skapuje, istne marnotrawstwo :)
Zapach szamponu jest dla mnie przyjemny, lekko wyczuwalny aromat ziołowy, trocha świeży, a jednocześnie słodkawy, jest bardzo delikatny, lekko wyczuwalny w trakcie stosowania, natomiast na włosach jego trwałości nie miałam możliwości sprawdzić.

Szampon z łatwością rozprowadza się po mokrych włosach, bardzo dobrze pieni się, wytwarzając puszystą, białą pianę, bardzo dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy, po umyciu aż piszczą, moje dodatkowo nieźle plącze, co uniemożliwiało używanie go w pojedynku, musiałam po każdym umyciu używać maski, odżywki, olejku, bo inaczej nie rozczesałabym swoich kosmyków.
Aby przekonać się o skuteczności działania szamponu, postanowiłam przeprowadzić test " na kosmyk ", który pozwala w naoczny sposób kontrolować ilość wypadających włosów, a raczej wyczesywania ich po myciu - jak widzicie różnica jest kolosalna!
Zauważyłam, że włosy stały się bardziej mocne, poprawiła się ich elastyczność, są bardziej odporne na uszkodzenia i o wiele mniej ich wypada, o to właśnie chodziło!
Szampon wyróżnia się wysoką wydajnością, po dwóch miesiącach regularnego stosowania 3-4 razy w tygodniu, zużyłam, mniej więcej, 2/3 pojemności.

Cena - 16, 20 zł / 275 g

Dostępność - niektóre produkty Prosalon znajdziecie w Hebe, pełny asortyment - na stronie producenta Prosalon.

Podsumowując...

Jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru, szampon Prosalon Med bardzo dobrze sprawdza się na moich włosach, podziwiając efekty jakie zapewnia, jestem w stanie wybaczyć mu to, że tak plącze moje włosy, zresztą niewiele jest szamponów, które tego mi nie robią. Producent zaleca, dla wzmocnienia efektu, stosować szampon w połączeniu z serum w ampułkach z tejże linii, ale u mnie szampon świetnie sobie radzi, a efekty są bardziej jak zadowalające, bardzo polecam!
Niedrogi, wydajny i nadzwyczajnie skuteczny szampon, który pomoże uporać się z wypadaniem, a jednocześnie wzmocni i poprawi wygląd włosów.

Znacie produkty z linii Prosalon Med?
A może macie innych ulubieńców z tej linii?
Podzielcie się!
Miłego wieczoru :*
                                                                                     

czwartek, 12 czerwca 2014

Blond gołębi od Chantal - Color Variete 9.9

Witajcie Słoneczka :)
W poszukiwaniu blondu idealnego wypróbowałam wiele różnorodnych farb do włosów, lubię farbować włosy w domu, bo dzięki temu poznaję wiele wspaniałych produktów, do których co jakiś czas wracam, tak było też tym razem - sięgnęłam po farbę Chantal Color Variete w odcieniu 9.9 blond gołębi.
Firma Chantal w oparciu o receptury tworzone we własnym laboratorium uruchomiła produkcję wielu cenionych dziś, nie tylko na rynku polskim, preparatów kosmetycznych.
Misją firmy jest tworzenie wysokiej jakości produktów do koloryzacji i pielęgnacji włosów, zachowując konkurencyjną cenę.
W asortymencie firmy znajdują się nie tylko trwale koloryzujące farby do włosów, ale także rozjaśniacze, płyny do trwałej ondulacji, produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów.


Słów kilka od producenta

Color Variete to innowacyjna farba trwale koloryzująca, która zapewnia intensywny, długotrwały kolor oraz doskonałe pokrycie siwych włosów. Dzięki zawartości olejku ze słodkich migdałów oraz witaminy E doskonale chroni strukturę włosa podczas farbowania.
Po zabiegu włosy pozostają miękkie, gładkie i lśniące.
Nowatorska formuła zawierająca trwałe barwniki pozwala na uzyskanie intensywnego koloru. Łatwo się rozprowadza i równomiernie wnika we włókno włosa, dając jednolity i trwały kolor. Zapewnia doskonałe pokrycie siwych włosów. Specjalne dobrane składniki przeciwdziałają wymywaniu koloru i matowieniu włosów.


Farba zawiera witaminę E i olejek ze słodkich Migdałów.
Dzięki zawartości składników aktywnych włosy są pielęgnowane już w trakcie zabiegu.
Witamina E chroni przed przesuszeniem włosów w trakcie koloryzacji, odżywia oraz pomaga utrzymać je w doskonałej kondycji.
Olejek ze słodkich migdałów wygładza powierzchnie włosów nadając im perfekcyjną gładkość i połysk.
Odżywienie po koloryzacji.
Dołączona do zestawu odżywka multiwitaminowa nawilża włosy oraz pielęgnuje kolor. Sprawia, że są one miękkie, sprężyste oraz pełne blasku. Łatwo się rozczesują i są bardziej podatne na układanie.


Opakowanie farby jest nieco nietypowe, różni się od tradycyjnych, prostokątnych pudełek swoją stożkową formą.
Ładne szaty zdecydowanie przykuwają wzrok i zachęcają do zakupu.
Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu - nazwę, numer odcienia, wzór koloru, który mamy uzyskać po koloryzacji, jeśli oczywiście dostosujemy się do zaleceń producenta odnośnie koloru wyjściowego, nie zabrakło też tabelki kolorystycznej, okazującej kolor wyjściowy i ten uzyskiwany po koloryzacji.


Znajdziemy na pudełku pełny opis produktu oraz poszczególnych składników, jak również spis środków ostrożności, informację o tym, że produkt może powodować reakcję alergiczną i aby temu zapobiec warto przeprowadzić test na alergię skórną.
Nie zabrakło też pełnego składu, rozpisanego osobno do każdego produktu.


Jedno opakowanie farby zawiera:
  • 1 tubę kremu koloryzującego - 50 g
  • 1 saszetkę mleczka utleniającego - 50 g
  • 1 saszetkę odżywki multiwitaminowej - 10 g
  • 1 parę rękawiczek 
  • 1 instrukcję użycia 
Ulotka w bardzo czytelny, zrozumiały sposób opisuje jak mamy przeprowadzić zabieg koloryzacji krok po kroku, wybieramy jedynie opcję dla siebie - koloryzacja całych włosów lub farbowanie odrostów, ja wybrałam tą drugą.

Kolor wyjściowy moich włosów na odrostach był nieco ciemniejszy od " ciemnego blondu " z tabelki, co zobaczycie w dalszej części notki. Po ile są dosyć długie, sięgające za łopatki, użyłam dwa opakowania farby.
Testu na uczulenie nie przeprowadzałam, bo już wcześniej farbowałam włosy tą farbą, tyle że w innym odcieniu, i żadnej alergicznej reakcji ani innych niepożądanych skutków nie odnotowałam - recenzję Perłowego blondu Chantal Color Variete zobaczycie TU.
Przygotowanie mieszanki jest dziecinnie proste, wystarczy nałożyć rękawiczki, krem koloryzacyjny i mleczko utleniające wyłożyć do miseczki, dokładnie wymieszać i można przystępować do nakładania mieszanki na włosy, robię to za pomocą pędzla.

Ja wpierw nałożyłam mieszankę na same odrosty, dokładnie wymasowałam włosy i pozostawiłam na 30 minut, jak zaleca producent.
Po tym czasie odrosty wyraźnie rozjaśniły się, co widać na zdjęciu.
Początkowo zapach mieszanki jest nieco mocny, intensywnie wyczuwałam chemiczną woń, ale po krótkiej chwili łagodnieje i już tak nie przeszkadza, na włosach nawet delikatnie pachnie.
Następnie pozostałą mieszankę rozprowadziłam po całej długości włosów i pozostawiłam na kolejne 15 minut, choć producent zaleca 10.
Mieszanka ma gęstą, kremową konsystencję, z łatwością rozprowadza się po włosach i wcale nie skapuje, nie spływa, ani nie rozbryzguje się po całej łazience - za co wielki plus!
Kremu na skórę u nasady włosów nie nakładam, farba wcale nie zostawia na niej żadnych śladów.

Przed koloryzacją - Po spłukaniu farby - Po wyschnięciu 
Po upływie wskazanego czasu postępowałam zgodnie z zaleceniami producenta - zwilżyłam włosy ciepłą wodą i masowałam je, aż do powstania białej, puszystej piany, następnie dokładnie spłukałam je ciepłą wodą i nałożyłam odzywkę dołączoną do farby.
Włosy po spłukaniu farby są sztywne i poplątane, miałam wrażenie że podwoiły swoją objętość, na szczęście odżywka w ciągu 2 minut zmienia ich stan nie do poznania, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa :)

Odżywka jest zamknięta w saszetce, którą z łatwością można otworzyć nawet mokrymi rękami, ma biały, perłowy kolor i półpłynną konsystencję, z łatwością rozprowadza się po mokrych włosach i natychmiastowo działa. 10 g spokojnie wystarczyłoby na dwa użycia, ale nie da się jej przechowywać, więc nałożyłam obfitą porcję :)
Przyjemny zapach uprzyjemnia stosowanie i długo utrzymuje się na włosach, uwalniając swój zapach przy każdym poruszeniu się.
Odżywka multywitaminowa zawiera sylikon, emulgator, prowitaminę B5, witaminy B3 i E, substancje zapachowe, parabeny oraz kwas cytrynowy.

Początkowo, tuż po koloryzacji, kolor moich włosów nie był do końca " gołębi ",  miał delikatne, żółtawe refleksy w okolicy odrostów, ale z każdym kolejnym myciem włosy uzyskiwały odpowiedni, zimny odcień. Po trzech myciach było już wspaniale, a po dwóch tygodniach moje włosy prezentują się tak, jak powyżej.
Nieco obawiałam się fioletowych refleksów po tej farbie, jednak nic takiego nie miało miejsca - kolor bardzo, ale to bardzo mi spodobał się i wiem, że wrócę do niego jeszcze nie raz.
Farba i tym razem nie spowodowała żadnej reakcji alergicznej, nie wywołała swędzenia, pieczenia, ściągnięcia skóry głowy, nie wysuszyła też moich włosów, nawet końcówki są w dobrej kondycji po jej użyciu.

Cena - 7,20 zł / 1 op.

Dostępność -  sklep Chantal

Podsumowując...

Farba Chantal Color Variete w odcieniu Gołębiego blondu bardzo przypadła mi do gustu, kolor fantastycznie prezentuje się na włosach, nie wypłukuje się w szybkim tempie. Farba nie podrażniła skóry głowy anie nie przyczyniła się do pogorszenia kondycji i stanu moich włosów. Stosowanie jej jest bardzo proste i przyjemne, a cena pozytywnie zaskakuje, bo, jak się okazuje, za wysoką jakość nie koniecznie trzeba słono płacić :)
Polecam!

Jak Wam się podoba kolor gołębiego blondu na moich włosach?
Stosowaliście farby Color Variete Chantal`a?
A może macie innych ulubieńców w ofercie firmy?
Podzielcie się :)                                                                                            
                                                                                          

piątek, 19 lipca 2013

Chantal Color VARIETE - farbowanie to przyjemność!

Witajcie Słoneczka :)
No i stało się. Zdradziłam Joaśkę ...
Tyle czasu trwała przy mnie, w każdą pogodę, o każdej porze roku, o każdej porze dnia, a nawet nocy, dzieliła ze mną radości i smutki, a teraz zostało jedno, jedyne opakowanie, stoi i się smuci na łazienkowej półce, i ta Pani, tak do mnie uśmiecha się z pudełka ... Nie kupiłam jej przyjaciółki, a więc zrozumiała, że to zły znak, bo zawsze korzystam z usług dwóch tych pań, jedna to za mało, na domiar złego obok niej ulokowały się dwie inne blond piękności, zuchwale spoglądające swoimi niebieskimi oczętami z pod burzy pięknych, lśniących włosów.
Czy to już koniec?
No nie wiem, nie wiem. Poczułam chęć do zmian, nie omieszkałam wprowadzić swój zamiar w życie, a winowajcami tego całego " zamieszania ", i powodem do złości Joaśki, były panie Color Variete - farby trwale koloryzujące od firmy Chatal.


Kilka słów o firmie

Firma Chantal powstała w 1989 roku i od początku swego istnienia zajmuje się produkcją kosmetyków.
Najpierw były to wyroby perfumeryjne i kosmetyka dekoracyjna, jednak już od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku głównym kierunkiem rozwoju firmy stała się kosmetyka do włosów.
W oparciu o receptury tworzone we własnym laboratorium uruchomiona została produkcja wielu cenionych dziś nie tylko na rynku polskim preparatów kosmetycznych. Obecnie, misją firmy jest tworzenie wysokiej jakości produktów do koloryzacji i pielęgnacji włosów, zachowując konkurencyjną cenę.
W asortymencie firmy znajdują się trwale koloryzujące farby do włosów, rozjaśniacze, płyny do trwałej ondulacji,odżywki, szampony,oraz produkty do stylizacji włosów.
Firma wytwarza swoje wyroby zarówno dla konsumentów indywidualnych jak również profesjonalne kosmetyki przeznaczone dla salonów fryzjerskich.


Co pisze producent 

Color Variete to innowacyjna farba trwale koloryzująca, która zapewnia intensywny,długotrwały kolor oraz doskonałe pokrycie siwych włosów. Dzięki zawartości olejku ze słodkich migdałów oraz witaminy E doskonale chroni strukturę włosa podczas farbowania. Po zabiegu włosy pozostają miękkie, gładkie i lśniące.
Color Variete to farby trwale koloryzujące
Nowatorska formuła zawierająca trwałe barwniki pozwala na uzyskanie intensywnego koloru. Łatwo się rozprowadza i równomiernie wnika we włókno włosa, dając jednolity i trwały kolor. Zapewnia doskonałe pokrycie siwych włosów. Specjalne dobrane składniki przeciwdziałają wymywaniu koloru i matowieniu włosów.
Witamina E i olejek ze słodkich migdałów
Dzięki zawartości składników aktywnych włosy są pielęgnowane już w trakcie zabiegu. Witamina E chroni przed przesuszeniem włosów w trakcie koloryzacji, odżywia oraz pomaga utrzymać je w doskonałej kondycji. Olejek ze słodkich migdałów wygładza powierzchnie włosów nadając im perfekcyjną gładkość i połysk.
Odżywienie po koloryzacji
Dołączona do zestawu odżywka multiwitaminowa nawilża włosy oraz pielęgnuje kolor. Sprawia, że są one miękkie, sprężyste oraz pełne blasku. Łatwo się rozczesują i są bardziej podatne na układanie.


Opis według mnie

Opakowanie farby to ładne i bardzo przyjemne dla oka tekturowe pudełko na którym, prócz ślicznej szaty graficznej i wysokiego połysku, znajdziemy opis i nazwę produktu, numer farby, ja wybrałam 9.2. perłowy blond, informację o środkach ostrożności, trocha przerażające, ale na szczęście w użyciu nie sprawdziły się, tabelka z rezultatami kolorystycznymi w zależności od wyjściowego koloru włosów, pełny skład i spis zawartości opakowania - każda farba zawiera:

  • 1 tubę kremu koloryzującego - 50 g
  • 1 saszetkę mleczka utleniającego - 50 g
  • 1 saszetkę odżywki multiwitaminowej - 10 g
  • 1 parę rękawiczek 
  • 1 instrukcję użycia 


Skład jest podany w bardzo przejrzysty i czytelny sposób, każdy produkt z pudełka osobno zaznaczony i opisany. Farba prócz witaminy E i olejku migdałowego zawiera wiele agresywnych i drażniących składników, które mogę prowadzić do reakcji alergicznych, dla tego jest zalecane przeprowadzenie testu na alergię skórną, a srogie przestrzeganie środków ostrożności zapobiegnie nieprzyjemnym sytuacjom - co więc poczyniłam. Odżywka multywitaminowa zawiera sylikon, emulgator, prowitaminę B5, witaminę B3 i E, substancje zapachowe, parabeny i kwas cytrynowy na końcu.



Farba ma gęstą, łatwą do nakładania konsystencję, po wymieszaniu różowo - beżowego kremu koloryzującego z śnieżno białym mleczkiem utleniającym otrzymujemy delikatną, beżową barwę farby.
Zapach mieszanki nie jest zbyt intensywny, początkowo wyczuwalny jest amoniak, jednak po kilku chwilach staje się nawet przyjemny, podczas trzymania farby na włosach zapach nie przeszkadzał mi, nie jest intensywny, połączony z nutą czegoś przyjemnego, ale ciężkiego do określenia.
Aplikacja jest genialna, farba fantastycznie rozprowadza się - szybko i rónomiernie, nie skapuje, ani nie cieknie, jak w trakcie nakładania, tak i podczas trzymania jej na włosach.
Działanie farby na moich włosach i skórze głowy przeszło bez żadnych niepożądanych efektów, anie pieczenia, ani szczypania, ani swędzenia nie odnotowałam.
Efekty bardzo mi spodobały się, włosy równomiernie pofarbowane, nie zostały przesuszone, ani obciążone, wręcz odwrotnie, po koloryzacji wyglądały zjawiskowo!
Wydajność niemal standardowa, a nawet ciut za dużo było mieszanki z dwóch opakowań.

Moja opinia

Z farbą Color Variete spotkałam się pierwszy raz, a więc wiadomą rzeczą jest, że przeczytałam wszystkie informacje z ulotki bardzo dokładnie, po zapoznaniu się ze środkami ostrożności, szczerze mówiąc, miałam obawy, czy nakładać ją na włosy, czy nie, ale tak mam z każdą " nowością ".
Sprawa w tym, ze moja skóra głowy reaguje negatywnie na wiele farb drogeryjnych, a co dopiero na te profesjonalne!, zdarzyło się nawet nie raz zaznać poparzeń w salonie fryzjerskim, raz bardzo poważnych, gdzie to Pani nakładając mi na włosy zwykły " wybielacz " wmawiała do ostatniej chwili, iż jest to farba na składnikach naturalnych, łagodna i przyjazna dla skóry, aż dopóki nie zemdlałam, i wcale nie z wrażenia... Co zostało mi ze skóry? Nawet strach opowiadać, sama rana.
Tym nie mniej odważyłam się, test przed zastosowaniem zrobiłam, przeszedł pomyślnie, więc nałożyłam farbę na włosy - dwa opakowania wystarczyło mi na bardzo dokładne pokrycie, wręcz z nadmiarem, moich włosów średniej długości, sięgających za łopatki.


Farba bardzo szybko rozrabia się, w kilka chwil mieszanka jest gotowa, z łatwością nakłada się i fajnie rozprowadza się otulając każdy włosek, stosowałam ją na nieumyte, lekko przetłuszczone włosy. Podczas ekspozycji nie miałam żadnych skutków ubocznych w postaci swędzenia, pieczenia, szczypania, podoba mi się również jej konsystencja, jest niczym krem, a więc ciągle pozostaje na włosach, nie spływa, nawet na skórę tuż u nasady włosów - nałożyłam ją i zapomniałam o jej obecności na pewien czas, przestrzegałam srogo czasu wskazanego w ulotce, 30 minut na odrostach plus 10 minut na całej długości trzymałam.
Spłukuje się równie dobrze, szybko i dokładnie, po spłukaniu włosy są takie trocha tępe, ale dołączona do farby odżywka w ciągu 2 minut tworzy z nimi cuda! Stają się miękkie, delikatne niczym jedwab, gładziutkie i pięknie pachnące - świetna!



Tak wyglądały moje włosy przed koloryzacją i od razu po niej, na mokro i po wysuszeniu - ciemne odrosty nabrały jasnego odcienia, kolor wyszedł równomierny z delikatnymi refleksami, co bardzo mi podoba się, nie jest " płaski " lecz wielobarwny, że tak się wyrażę.
Barwa na moich włosach jest niemal identyczna do tej prezentowanej przez Panią na pudełku, u mnie nawet ciut jaśniejszy odcień wyszedł.


Na dzień dzisiejszy jestem już ponad 3 tygodnie po koloryzacji, nie recenzowałam tej farby wcześniej, bo stosowałam ją pierwszy raz i chciałam sprawdzić jej stopień spłukiwania z włosów oraz trwałość, by móc Wam wszystko dokładnie opisać.
Z moich obserwacji wynikło, że farba rzeczywiście jest trwale koloryzująca, trzyma się na włosach świetnie, z czasem staje się jaśniejsza, ale nie tworzy pomarańczowo - żółtych refleksów, nie płowieje, nie wysuszyła też moich cienkich kosmyków.
Nie wiem jak sprawdza się w pokryciu siwych włosów, bo takowych jeszcze u siebie nie znalazłam - dobrze że jestem blondynką :)

Cena - 7,20 zł / 1 opakowanie

Ocena - 5/5

Dostępność - www.chantal.com.pl

Podsumowanie

Farba Color Variete w pełni jest zgodna z opisem producenta, mój pierwszy raz z tą farbą uważam za udany - jest łatwa i przyjemna w użyciu, co jest ważne podczas domowego farbowania, zwłaszcza gdy " to robię sobie sama ", bez pomocy osób postronnych, nie śmierdzi, a nawet ładnie pachnie, na włoskach wygląda ślicznie i zapewnia naturalny efekt, nie wysuszając ich, ale nadając blasku i ładnego wyglądu, prócz tego wyróżnia się dobrą trwałością i bardzo atrakcyjną ceną, a co najważniejsze - nie uczuliła, nie podrażniła anie nie spowodowała swędzenia na mojej skórze głowy!
Z pewnością do niej jeszcze wrócę, zwłaszcza że Chantal ma szeroką paletę kolorów w ofercie :) 

I jak Wam podoba się ta farba?
Może mieliście już na swoich włoskach którąś z farb tej firmy, jakie są Wasze wrażenia?
Miłego weekendu Wam życzę ;*