Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makeup Revolution. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makeup Revolution. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 kwietnia 2017

Kosmetyczne pożegnania... DENKO marca 2017 w minirecenzjach

Witajcie Słoneczka :)
Marzec pożegnany, a więc czas się " rozliczyć " z kosmetycznych zużyć. Denko marca nie wyznacza się obfitością, ale systematyczne wykańczanie zalegających resztek z tubek, słoiczków, pojemniczków... tworzy przestrzeń, którą chętnie zastępuję nowościami. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ile produktów tego samego gatunku mam w użyciu :) Denko pomaga mi zapanować nad porządkiem w kosmetykach. Jesteście ciekawe jakie produkty w marcu pożegnałam? A więc zapraszam :)
DENKO marca 2017 w minirecenzjach
DENKO marca 2017 w minirecenzjach
I co my tutaj mamy? A no wszystkiego po trochu :)
O każdym z tych produktów postaram się opowiedzieć jak najwięcej, skupiając się jedynie na głównych cechach.
Opis zaczynam od lewej... Recenzowane wcześniej produkty są podlinkowane - interesują Cię szczegóły i bardziej obszerny opis?
Nie krępuj się, śmiało - klikaj i czytaj :)

💙 bardzo lubię!
👌 całkiem spoko...
👎 nie sprawdza się u mnie!
DENKO marca 2017 w minirecenzjach
Cien Kremowy płyn do kąpieli Jedwab z olejkiem Arganowym 1,5 L - duża butla płynu sprawiła, że choć pojawił się u mnie jesienią, z powodzeniem przezimował i dotrwał aż do wiosny :) Jest bardzo wydajny, dobrze się pieni, więc wiele go wlewać nie trzeba, bo można się zgubić w tej piance :) Z jego usług korzystała cała rodzina. Jest hypoalergiczny, przyjemnie, słodko pachnący i delikatny dla skóry - nie powodował przesuszeń ani podrażnień, nawet u dzieci. Chętnie poznam inne zapachy, na wiosnę pragnę świeżości i orzeźwienia, zamiast słodkiego otulenia. Ale kto wie... zima nie tak daleko :D 👌

Skino Żel do golenia łagodzący 200 ml - nie, nie, to nie pomyłka, ani denko męża :) Choć, przyznam, że z założenia miał być właśnie dla niego, ale po wypróbowaniu tego żelu dyskretnie go przygarnęłam :) Dawno już zauważyłam, że męskie żele do golenia są o wiele fajniejsze, lepiej zmiękczają włoski, przez co szybciej i łatwiej się je goli. Ten przyjemniaczek jest bardzo gęsty, fajnie się pieni, tworząc gęstą, kremopodobną pianę na wilgotnej skórze. Maszynka sunie jak po maśle, a skóra zabezpieczona przed podrażnieniami, mikrouszkodzeniami, a nawet zacięciami. Pachnie męsko, świeżo, ale mi to nie przeszkadza, delikatnie chłodzi skórę, ale jest to przyjemne uczucie. Kosztuje dosłownie kilka złotych a wystarcza na wieki! 👌

Palette Deluxe Intense Oil Care Color 218 Srebrzysty Blond 2 opakowania - o zgrozo! Farbowałam włosy i płakałam! Dosłownie... Takiego pieczenia, szczypania i bólu dawno nie czułam. I co mnie pokusiło, aby rozrabiać tę farbę w dołączonej buteleczce i jeszcze bezpośrednio z niej aplikować??? Co z tego, że tak pisze producent, farba przed nałożeniem na włosy ( i skórę głowy oczywiście ) musi przez 5-8 minut się " przegryźć ". Gdy zachodzą procesy chemiczne jest najbardziej " agresywna ", dlatego zawsze mieszam w szklanej miseczce, a po 5 minutach nakładam za pomocą pędzla. Ale tym razem zrobiłam " wedle wskazówek producenta "! Oczywiście nawet połowę wyznaczonego czasu nie wytrzymałam, zmyłam, lecz było za późno - skóra głowy spalona. Strupy schodziły przez 3 tygodnie. Nigdy więcej, a szkoda, bo kolor wygląda całkiem super. Nie dla mnie, moja skóra głowy jej nie toleruje. 👎 

Linda Mydło w płynie Wiśniowa Słodycz 500 ml - lubię mydła Linda, bo są tanie, wydajne, ładnie pachną i zazwyczaj nie wysuszają skóry. Ta wersja prawie taka jest, prawie, bo po pewnym czasie używania zapach zaczął mnie męczyć. Wiem że to wersja zimowa, a gdy na dworze panuje mróz umycie rąk pudrowo-słodką wiśnią, po przyjściu do domu, pewnie sprawia radość. Początkiem wiosny, mimo iż w marcu zimnych dni nie brakowało, mydło drażniło nos, a ja nie mogłam się doczekać kiedy się skończy :) Jest wydajne, bardzo.... mówiłam :) No nic, więcej nie kupię, dobrze że zapach szybko się ulatniał, a mydło nie wysuszało skóry. 👎

Biały Jeleń PREbiotic Hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej 265 ml - śmiało mogę powiedzieć, że Biały Jeleń ma jedne z najlepszych produktów do higieny intymnej! Stosowałam wiele różnych specyfików, różnych marek, ale wybierając złoty środek - to właśnie " jelonek " wygrywa. Łatwo dostępny, cenowo przyjazny, dzięki pompce wygodny w użyciu. Emulsja PREbiotic wyznacza się delikatnym, nieco specyficznym, ale przyjemnym zapachem i półpłynną konsystencją o mlecznym zabarwieniu. Zawiera kwas mlekowy, wyciąg z czerwonej koniczyny, alantoinę i naturalne probiotyki. Delikatnie oczyszcza, odświeża i zapewnia uczucie komfortu. Nie podrażnia, zapobiega powstawaniu infekcji, chroni. Jest bardzo wydajna! 👌

Bourjois Volume Reveal Mascara Radiant Black 7,5 ml - zapowiadała się fantastycznie, ale jakoś nie zachwyciła niczym szczególnym. Owszem ładnie wydłuża, bardzo delikatnie pogrubia i pokrywa nawet najmniejsze rzęski. Nadaje ładnej czerni ale nic poza tym - zapewnia " codzienny " efekt naturalnych rzęs - taki przeciętny. Szczoteczka silikonowa, z mnóstwem delikatnych " włosków ", bardzo miękka, ładnie się dopasowuje do rzęs, ale czasem traciłam nad nią kontrolę i " wyjeżdżałam " na powiekę. Początkowo tusz był bardzo mokry, ale rzęs nie sklejał, potem minimalnie zgęstniał, a więc lepiej się aplikował, aż w końcu zupełnie wysechł. Termin ważności od otwarcia 6 miesięcy, mi ledwie na 3 wystarczyło, a może maskara  wcale nie wyschła, tylko się zużyła?  Zazwyczaj stosowałam 9 mililitrowe tusze, ten ma 7,5 ml. Fajnym gadżetem jest lusterko z 3-krotnym zoomem, tyle że z niego prawie nie korzystałam, wolę duże lustro :) 👎

Delawell Sweet and Natural Orange słodkie masło do ciała 100 ml - to masełko na długo pozostanie w mojej pamięci. Pyszny zapach, treściwa, gęsta konsystencja i przepiękny, naturalny skład. Zawiera cukry roślinne, ekstrakt z mango, witaminę E, masło kakaowe i naturalne oleje: makadamia, migdałowy, jojoba, arganowy oraz z baobabu. Dobrze rozprowadza się po skórze, dogłębnie nawilża, odżywia i regeneruje skórę zapewniając jej miękkość, gładkość i delikatność. Zostawia lekki film ochronny, który w krótkim czasie szybko się wchłania, nie klei, nie brudzi, ani nie zapycha skóry. Na długo zapewnia komfort i jedwabistość ciału. Wyznacza się bardzo wysoką wydajnością, ale też małą pojemnością, tym nie mniej... bardzo lubię! 💙

Farmoną Tutti Frutti Gruszka & Żurawina masło do ciała 275 ml - absolutny ulubieniec! Uwielbiam za cudowny zapach ( gruszka w kosmetykach, i nie tylko, jest moją wielką faworytką ), treściwą, a jednocześnie lekką konsystencję, rewelacyjne działanie i delikatność skóry. Wchłania się błyskawicznie, zapewniając ciału dogłębne nawilżenie, gładkość, elastyczność i długotrwałą ochronę przed podrażnieniami. Nie roluje się, nie zapycha, ani ni obciąża mojej skóry, a zapach długo pozostaje na niej wyczuwalny! 💙

APN Cosmetics Hydrovital Intensywnie nawilżający krem na dzień 50 ml - ma bardzo lekką, żelowo-kremową konsystencję, przypominającą lekki balsam. Bardzo wyraźnie nawilża, wygładza i koi skórę zapewniając jej ogólny komfort. Świeży, orzeźwiający zapach dodawał energii i pobudzał ( budził ) skórę o poranku - na dzień, pod makijaż, idealnie się nadawał. Początkowo byłam z niego bardzo zadowolona, jednak po dłuższym czasie stosowania zaczął delikatnie szczypać skórę. Zostało niewiele w słoiczku, ale wolę już z nim się pożegnać. Na słoiczku nie ma terminu ważności, ani ogólnego, ani od otwarcia, a pudełko dawno temu wyrzuciłam. Nie wiem, czy się już nie przeterminował... Dlatego tak sobie cenię umieszczenie " okresu przydatności " na bezpośrednie opakowania kosmetyków, pomagają zapanować nad  sytuacją. 👌

Farmona Herbal Care Krem odmładzający do rąk i paznokci Dzika Róża 100 ml - to już drugie, ale z pewnością nie ostatnie opakowanie! Uwielbiam! I choć kremów do rąk zawsze mam pod nadmiarem, nie mogę sobie odmówić przyjemności stosowania tego przyjemniaczka. Ma lekką, żelowo-kremową konsystencję, szybko się wchłania i nie zostawia żadnej wyczuwalnej warstewki. Cudowne działanie, w postaci dogłębnego nawilżenia, ukojenia i wygładzenia sprawia, że nie mogę mu się oprzeć i sięgam jak tylko mam taką potrzebę. Zapach! Absolutnie fantastyczny, autentyczny, niesamowity! Mój ulubieniec jeśli chodzi o kremy do rąk! 💙

Olivaloe Dezodorant roll-on Jaśminowy 50 ml - bardzo fajny produkt o lekkiej, niemal wodnistej konsystencji. Szybko się wchłania pozostawiają na skórze uczucie czystości, świeżości i delikatności na długo. Skutecznie i długotrwale chroni przed poceniem, ale nic w tym dziwnego, gdyż prócz organicznej oliwy z oliwek, aloesu, jaśminu, a-bisabololu i alantoiny zawiera aluminium w składzie. Bardzo przyjemnie pachnie jaśminem, co mi szczególnie odpowiada, no i jest szalenie wydajny! Polubiliśmy się :) 💙

L`Occitane en Provence Żel pod prysznic Grejpfrut Rabarbar 250 ml - cudownie pachnący, świetnie się pieniący i delikatnie oczyszczający skórę kosmetyk, po który najchętniej sięgałam zimą. Ma w sobie coś radosnego, pobudzającego i dodającego energii. Delikatnie, ale skutecznie myje skórę nie wysuszając jej, nie powoduje podrażnień ani uczucia napięcia. Jest szalenie wydajny, ponieważ mocno się pieni, a więc nieco się nie zmieściłam w terminie 12-tu miesięcy od otwarcia. Ale i tak zużyłam do dna, nic mu się nie działo, nie zmienił zapachu, barwy ani działania. Tak to się dzieje, gdy mnóstwo zeli wokół wanny stoi :) 💙

Bell Pomadka do ust Glam&Sexy Lipstick 4,5 g - znaleziona w październikowym ShinyBoxie. Miała całkiem przyjemną konsystencję, kolor i działanie - równomiernie się rozprowadzała, nie tworzyła smug, nie zbierała się w kącikach. Delikatnie nabłyszczała usta, a przy tym zapewniała im przyjemną miękkość i delikatność. Trwałość nie należy do wysokich, ale to mi nie przeszkadzało, przyjemnie pachniała słodkimi malinami. Jednak nie zużyłam jej nawet do połowy - sztyft się złamał, zaczęła się rozpływać i utraciła swoją świetność. Kilka razy próbowałam nakładać pędzelkiem, ale nie dla mnie ta zabawa, brakuje nerwów, a szminek, błyszczyków, balsamów...  nie :) Dodatkowo cała szata opakowania " spełzła " więc atrakcyjność zerowa. Szkoda...👎

John Masters Organics Citrus & Neroli Detangler Odżywka do włosów 60 ml - to moje " małe " wielkie odkrycie! Choć moje włosy za naturalna pielęgnacją nie przepadają, zdarzają się czasem wyjątki. Oto jeden z nich :) Odżywka ma kremową, średniej gęstości konsystencję i cudownie, pobudzająco pachnie cytrusami. Z łatwością się rozprowadza po mokrych włosach, natychmiastowo je wygładzając i zmiękczając. Wystarcza niewielka ilość, aby uporać się nawet z najbardziej poplątanymi po szamponie włosami i to dosłownie w 3 minuty!!! Ładnie wygładza, uelastycznia włosy, dyscyplinuje je, ułatwia rozczesywanie, a po wyschnięciu też układanie. Kosmyki są posłuszne, nie elektryzują się, nie puszą, są sypkie, dobrze dociążone, piękne, lśniące i zdrowe! Boska jest! 💙

Linda Pielęgnacyjne białe mydło Róża i Peonia 150 g - mydła w kostkach też lubię, a te z biedronki mają skład zbliżony do mydeł prowansalskich, tyle że kosztują znacznie mniej :) Wersja róża i peonia pachnie delikatnie, kwiatowo, subtelnie wyczuwam w nim nutę różaną i zapach wiosennych kwiatów. Zawiera olej palmowy, ekstrakt z róży i peonii, delikatnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę rąk i ciała. Nie podrażnia, nie wysusza, nawet dziecięcej skóry. Jest bardzo wydajne i zużywa się do samego końca, bowiem nie tworzy " glutków ". 👌

Makeup Revolution Mono Eyeshadow Adore Moi 3,3 g - bardzo dobry jakościowo cień, który bez problemu rozprowadza się zarówno palcem jak i pędzlami i daje przy tym różne efekty :) Absolutnie świetny, doskonale napigmentowany, trwały! Bezproblemowy, świetnie się aplikuje, nie roluje, nie zbiera się w załamaniach, idealny kolor sprawia, że pasuje do każdego typu makijażu. Wynik widać - jeszcze nigdy nie zużyłam cieni w tak szybkim czasie, a był niesamowicie wydajny! 💙

AVA BIO Rokitnik maseczka przeciwzmarszczkowa 7 ml - maska o subtelnym, ziołowo-rokitnikowym zapachu, która zapewnia skórze dogłębne nawilżenie i odżywienie. Dobrze się wchłania, ale pozostawia delikatny tłusty film, który po 30 minutach spłukuje. Natychmiastowo koi i łagodzi podrażnienia wygładza, zmiękcza i uelastycznia skórę, nie wymaga użycia kremu i jest produktem całkowicie naturalnym. 👌

DENKO marca 2017 w minirecenzjach
Znacie któreś s tych produktów?
Jakie macie o nich zdanie? Podzielacie moje, czy jednak inaczej u Was się spisują?
Jak Wam idzie zużywanie kosmetyków?
Miłego weekendu życzę :*
                                                                                                                         

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Makijaż z zeberką - Astor Soft Sensation Lipcolor Butter Matte i Makeup Revolution Mono Eyeshadow

Witajcie Słoneczka :)
Kosmetyki do makijażu każda z nas lubi, zwłaszcza, gdy są one idealnie dobrane do typu urody oraz naszych preferencji czy upodobań. Ale czasami zdarzają się nam w życiu niespodzianki, zupełnie niespodziewane, jak to na niespodziankę przystało, a wtedy to w nasze ręce trafiają kosmetyki, których, być może, same nigdy byśmy nie wybrały...

Tak właśnie było z tym oto duetem kosmetyków do makijażu - pomadki Astor Soft Sensation Lipcolor Butter Matte oraz cienia Makeup Revolution Mono Eyeshadow, które trafiły do mnie za sprawką e-zebry. 
Jak wielu z Was wie, jakiś czas temu sklep poszukiwał blogerek do współpracy, wystarczyło umieścić link do bloga i czekać.

Nie ukrywam, że miło się zrobiło, gdy otrzymałam zaproszenie do testowania, zgodziłam się nawet na otrzymanie " kosmetycznej niespodzianki " wybranej przez " załogę " sklepu. Zazwyczaj niespodzianek unikam, szczególnie gdy dotyczą one kosmetyków kolorowych, ale tym razem ciekawość mnie zżerała, więc zgodziłam się.
Czy żałuje? Z pewnością nie! Bowiem byłam zaskoczona zawartością otrzymanej paczuszki - nawilżająca kuracja do włosów się przydała, ale o niej za jakiś czas. Dziś będzie o makijażowych przyjemniaczkach, cieniu i pomadce, choć początkowo wydawało mi się, że pomadka pójdzie w kąt - czy słusznie? Same zobaczycie :)

O produktach Makeup Revolution wiele dobrego słyszałam i czytałam, ale jeszcze nie pokusiłam się na żaden kosmetyk marki. Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam ten cień, dodatkowym powodem do radości był również odcień, idealnie wpisujący się w moje upodobania - właśnie takie, bezpieczne barwy, lubię na oku najbardziej! Jeśli czytaliście/oglądaliście post z ulubieńcami, to już wiecie, że ten cień został moim faworytem, już powiem dlaczego :)

Słów kilka od producenta

Makeup Revolution Mono Eyeshadow pojedynczy cień do powiek w odcieniu Adore Moi, to cień o mocnej pigmentacji, który sprawdzi się w każdej sytuacji.
Mocna pigmentacja produktu sprawia, że pięknie prezentuje się na oku.

Adore Moi Makeup Revolution to połączenie jasnego brązu ze starym złotem - takie właśnie mam skojarzenie za każdym razem, kiedy na niego patrzę. Jest lekko perłowy, opalizujący, ale bez wyrazistych połyskujących drobin, dzięki czemu na oku daje śliczny, jednolity, naturalny efekt. Pięknie rozświetla oczy, dodając spojrzeniu promienności, tak zwanego " błysku w oku " :)
Cień jest bardzo drobno zmielony, ale nie suchy, wręcz odwrotnie, określiłabym go jako lekko wilgotny - nie pyli się, z łatwością nabiera się na pędzel, nie obsypuje się podczas nakładania i noszenia.

Na szczególną uwagę zasługuje jego pigmentacja - jest niesamowicie wyrazisty, dlatego efekt jest widoczny już po jednym pociągnięciu pędzelka bądź palca, tak, tak też można :) Świetnie się utrzymuje, nie rozmazuje się, nie migruje, nie blaknie, nie zbiera się w załamaniach, nie tworzy nieestetycznych " fałd ", nie obsypuje, ściera się bardzo powoli i równomiernie, dzięki czemu poprawki w ciągu dnia są zbędne. Nawet na moich tłustych powiekach wytrzymuje przez cały dzień niemal w nienaruszonym stanie.
Jest absolutnie bezpieczny, kolorystycznie pasujący do każdego typu urody, i bezproblemowy w aplikacji , idealnie nakłada się zarówno pędzelkiem, jak i palcem. Na sucho i na mokro wygląda fantastycznie!

Dzięki grze odcieni, świetnie nadaje się zarówno jako cień bazowy, podbijający barwę innych cieni, oraz przedłużając ich trwałość, a także solo - efekt da się stopniować, a poprzez nakładanie kolejnych warstw uzyskuje się bardziej nasycony odcień. Nakładam go odrobinę na ruchomą powiekę i trocha więcej w zewnętrznych kącikach, dzięki czemu wygląda na ciemniejszy, bardziej nasycony - co widać na powyższym zdjęciu. Jeden cień, wiele możliwości!
Uwielbiam go, jest naprawdę fantastyczny, co więcej, odważę się porównać go do cieni Benefita, które dotychczas zajmowały szeregi moich cieniowych ulubieńców. Tyle że cień Makeup Revolution kosztuje przysłowiowe " grosze "!

Gdy zobaczyłam pomadkę Soft Sensation Lipcolor Butter Matte Astor`a byłam zniechęcona tak ciemnym, bordowo-brązowym kolorem. Nie przepadam za ciemnymi szminkami, bowiem nie za bardzo pasują do mojego typu urody, a drugą sprawą jest fakt, iż usta takim kolorem pokryte, przykuwają uwagę, czego nie lubię. Dla kobiet wamp to świetne rozwiązanie, dla mnie... niekoniecznie, preferuję bardziej spokojny, romantyczny styl w makijażu, lub klasyczny - czerwienie, fuksje, przygaszony róż... w nich czuję się najlepiej :)
Tym nie mniej zaryzykowałam, pomalowałam nią usta i... spodobała mi się :)

Słów kilka od producenta

Soft Sensation Lipcolor Butter Matte widocznie poprawia kondycję ust. Ma konsystencję masła, dzięki czemu wtapia się w usta i zapewnia wygodną, estetyczną aplikację. Nawilżająca formuła zawiera Squalane, składnik pozyskiwany z kokosa. Wygładza on i koi wysuszone wargi, powodując, iż stają się one o 30% bardziej nawilżone. Tak komfortowy efekt utrzymuje się aż do 5 godzin!
Soft Sensation Lipcolor Butter to praktyczny kosmetyk. Ścięta, ukośna końcówka ułatwia szybką, precyzyjną aplikację. Koloryzujący wkład wysuwa się poprzez przekręcenie podstawy opakowania, dzięki czemu nie wymaga temperowania. Wystarczy jednokrotna aplikacja, by kosmetyk w szybki i dokładny sposób wypełnił usta odcieniem.

Główne cechy produktu
  • Aksamitne, matowe wykończenie
  • Długotrwały kolor szminki i wygoda noszenia
  • Nawilżenie balsamu do ust
  • Pielęgnuje przesuszone usta
  • Ścięta końcówka dla łatwej aplikacji
Kolor nałożony na usta nie „rozpływa” się, doskonale utrzymuje się na wargach, nie sklejając ich.

Pomadka Soft Sensation Lipcolor Butter Matte jest podana w wygodnym, wysuwanym " pisaku ". Przypomina grubą kredkę, którą bez problemu można pomalować usta, nadając im zupełnie innego wyglądu. 
Konsystencja pomadki jest rzeczywiście kremowa, przyjemna i lekka, nie sucha - z łatwością sunie po ustach, wypełniając je precyzyjnie intensywnym kolorem. Nawet pędzelek w jej przypadku jest zbędny, bowiem idealnie obrysowuje kontur ust nie wybiegając, ani nie wylewając się, za jego granice. 
Zaskoczeniem okazał się kolor pomadki, moja jest w odcieniu 028 Vintage Chic,choć w sztyfcie wygląda ona na brązowo-bordowo-pomarańczową, na ustach ( a także na ręce i na papierze ) jest wiśniowa, lub można powiedzieć buraczkowa - kto jak woli :) A to już diametralnie zmienia sytuację, taką tonację to ja lubię :)

Pomadka świetnie się nakłada, wyznacza się intensywnością koloru oraz wysoką trwałością. Ale, jak każda matowa szminka, musi być nakładana na idealnie gładkie, miękkie, doskonale nawilżone usta, inaczej... podkreśli suche skórki, wchodzi w załamania, nieestetycznie się odznacza przy linii łączenia ust. 
Nie wysusza warg, ale też ich nie nawilża, po prostu bardzo ładnie podkreśla, uwydatnia, wydobywa kształt, nadaje seksapilu i... wprawia w zakłopotanie wszystkie koleżanki wokół, bowiem męskie spojrzenia są skierowane tylko ( i wyłącznie ) na usta NIĄ pokryte. 
Szlachetna, można powiedzieć klasyczna barwa Vintage Chic dodaje dostojności, a intensywność koloru na ustach z łatwością można stopniować. Na wieczór idealna w głębokiej barwie, matowe wykończenie dodaje nieco srogości, elegancji, nieprzystępności... Na dzień jednak jest nieco zbyt surowa, a więc nakładam ją w postaci bardzo cieniutkiej warstewki na mocno nawilżone balsamem usta - wtedy to przypomina intensywny odcień różu, tak zwana fuksja - moja ulubiona - prawda że ładnie wygląda w tym wydaniu? 
Wiecie co jeszcze fajnego jest w tej pomadce? Nie tylko praktyczne i łatwe w obsłudze opakowanie, nie tylko cudowny kształt i magiczna barwa, która zmienia się w zależności od oświetlenia, a także ilości zaaplikowanych warstw, ale także piękny, smakowity, waniliowo-ciasteczkowy zapach... mmmm! Obłędny! Usta nią pokryte są naprawdę mega pokusą, ze względu na... wszystko, od koloru, po teksturę i zapach. 
Mój mąż to potwierdzi - trudno, bardzo trudno się powstrzymać tak soczysto-słodkiej pokusie :*
P.S. Na każdym zdjęciu tu zaprezentowanym mam na powiekach cień Adore Moi Makeup Revolution - ostatnio jest moim niezbędnikiem w codziennym makijażu :)

Cena: cień Makeup Revolution - 4,87 zł / 3,3 g, pomadka Astor Soft Sensation Lipcolor Butter Matte - 9,39 zł / szt.

Dostępność - e-zebra.pl

Podsumowując...  

Jak widzicie, czasem niespodzianki bywają nawet bardziej niż trafione, dowodem czego są obydwa te produkty. Zarówno cienie Makeup Revolution, jak i pomadka Astor`a idealnie wpisały się w mój codzienny, i też ten wyjściowy makijaż. Niezawodne, łatwe i przyjemne w użyciu, trwałe i doskonale napigmentowane - sprawiają, że każdego dnia czuję się bardziej kobieco, po prostu piękniej :) Wystarczy tylko kilka minut :)

Znacie sklep e-zebra?
Stosowaliście może cienie Makeup Revolution, czy macie innych ulubieńców w szeregach marki?
Jak oceniacie pomadki Astora o matowym wykończeniu?
Miłego wieczoru Wam życzę :*