sobota, 11 maja 2013

Benefit`owe nowości kolorowe - kolekcja Core Color

Witajcie Słoneczka ;)
Tydzień bardzo pracowity negatywnie odbija się na mojej obecności tutaj, no ale nie ma na to rady, pracować trzeba, do tego ostatnio każdy dzień mam jakiś zakręcony...
Od wczorajszego dnia na facebooku i na blogach szał, Benefitowy szał, a wszystko z powodu ich nowości, pewnie już widzieliście prezentacje u dziewczyn na blogach i na facebooku, bo ja oglądałam, a dzisiaj ja Kochane chce Wam pokazać tą najnowszą kolekcję marki Benefit - Core Color, która zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia!
Kosmetyki wyglądają bardzo zachęcająco, szaty utrzymane w benefitowym stylu - romantyczne, słodkie, przyjemne dla oka, nadzwyczajnie kobiece, w tej kolekcji widać ponadczasowy styl retro, ja uwielbiam takie opakowania, więc dla mnie są bardzo atrakcyjne ;)


Przyciągające uwagę opakowania nowej kolekcji do makijażu zostały zainspirowane artdekowską stylistyką mostu Golden Gate, który jest symbolem San Francisco, miasta z którego wywodzi się marka Benefit.
Inspiracja bardzo udana, muszę przyznać, a co wchodzi w skład kolekcji?


Tak wygląda kolekcja Core Color " w skrócie " - okazuje kosmetyki, które wchodzą w jej skład, a są to:

  • Pudrowe cienie do powiek o przedłużonej trwałości
  • Niefałdujące się cienie do powiek w kremie
  • Aksamitny błyszczyk do ust
  • Wygładzająco - nawilżająca pomadka do ust

Wszystkie kosmetyki z nowej kolekcji Benefit, prócz pomadki, są już dostępne w Sephorah, pomadka będzie od 1 września w sprzedaży ;)


Błyszczyki wywołują u mnie ślinotok - dosłownie każdy! A zwłaszcza Fauuxmance, A-lister, Lollibop oraz Poutrageous - cudowne!


Pudrowe cienie we wspaniałych neutralnych odcieniach, które będą pasować każdej z nas, ja osobiście bardzo lubię taką tonację w makijażu, nie przepadam za neonami, za to lubię je podziwiać na innych, te cienie zdecydowanie będzie ciężko wybrać, każdy cień jest piękny na swój sposób ;)


Niefałdujące się cienie zapowiadają się kusząco, stawiam na beże i fiolecik, chociaż szaraczek Skinny Jeans też kusi, ciekawa jestem ich trwałości oraz efektu na powiekach ;)


I na koniec pomadki do ust, ostatnio, po recenzji błyszczyku, dowiedziałam się z Waszych komentarzy, że bardziej wolicie szminki i pomadki - to macie! Ale musimy poczekać na nie do września ;) Tutaj już jestem zagubiona, musiałabym je zobaczyć " na żywo " ;)


Czyż nie są cudowne! Teraz przegląd poszczególnych produktów ;)







I na koniec makijażowa propozycja Benefit - jak Wam podoba się?
Co najbardziej Wam podoba się z nowej kolekcji, czy już sobie coś upatrzyliście?
Miłego weekendu Kochane Wam życzę, wspaniałego samopoczucia, pozytywnego nastawienia i uśmiechu na twarzy, mimo złej pogody ;)
Buziaki ;*

środa, 8 maja 2013

Benefit Ultra Shines Lip Shine Gloss - olśniewający!

Witajcie Słoneczka ;)
Jaki jest Wasz sposób na błyskawiczną poprawę urody? Czasami mam katastrofalnie mało czasu o poranku, na pewno wielu z Was także, a więc " kompletnego " makijażu nie jestem w stanie zrobić, w " godzinach szczytu " stawiam na oczy, a konkretniej na rzęsy, bez tuszu czuje się naga :) i usta, dla tego uwielbiam mazidła wszelkiej maści: szminki, balsamy, pomadki i błyszczyki - sprawiają, że usta nabierają wyrazistości, wyglądają pięknie i odciągają uwagę od niektórych mankamentów - zoom na usta ;)
Dziś opowiem o jednym z moich ulubieńców do ust, a jest nim Ultra Shines Lip Shine Gloss Haute Brillance w odcieniu Dancing Queen od Benefit - dzięki niemu już w kilka sekund usta nabierają zupełnie innego wyglądu.


Opis producenta

Benefit Ultra Shines Lip Shine Gloss Haute Brillance Dancing Queen - olśniewający, fantastyczny błyszczyk, który otuli Twoje usta brylantowym połyskiem i zachwyci eksplozją soczystego koloru, który nie pozostawia klejącej warstwy.
Perfekcyjna aplikacja jest możliwa dzięki specjalnie zaprojektowanemu, jedwabiście miękkiemu pędzelkowi. Wystarczy jedno pociągnięcie, aby usta nabrały blasku i przyciągały spojrzenia!


Opis

Opakowanie błyszczyku to tekturowe pudełeczko w pięknej i kobiecej szacie graficznej, w małym wycięciu z przodu pudełka można zobaczyć odcień błyszczyka kryjącego się w środku.
Na pudełku zamieszczone są podstawowe informacje takie jak logo, nazwa produktu w kilku językach, nazwa odcienia, pojemność kosmetyku, 5,0 ml, przeczytamy pełny skład, poznamy dane producenta oraz miejsce produkcji - Francja.


Błyszczyk mieści się w przezroczystej, solidnej tubce z grubym dnem zakręcanej czarnym korkiem, całe opakowanie jest wykonane z tworzywa, tubkę zdobi jedynie logo marki i charakterystyczne dla tej linii esy floresy, na dnie przyklejona nalepka z nazwą odcienia.


Aplikator jest również bardzo ładnie i precyzyjnie wykonany, sam pędzelek jest krótki, z miękkiego, sztucznego włosia, fajnie nabiera się nim błyszczyk i równie dobrze go rozprowadza się.


Skład, czyli co nakładamy na usta - na początku same emolienty i ciekły żywiczny środek, potem mamy olej rycynowy, syntetyczny analog miki stosowany w technologii wytwarzania pigmentów, ponownie emolienty odpowiedzialne za lepkość kosmetyku i miękkość skóry, wosk pszczeli, drobinki połyskujące, naturalny emulgator na bazie oliwy z oliwek i antyoksydanty, na końcu barwniki...


Błyszczyk ma lekką, niekleistą konsystencje, nie zbyt płynną, ani gęstą, oraz intensywną, różową barwę z mnóstwem mieniących się różnymi odcieniami drobinek, jest niczym lakier do ust, ma wysoki, " mokry " połysk.
Zapach błyszczyk ma słodki, cukierkowo - owocowy, nadzwyczajnie przyjemny i wcale nie przesłodzony, dosyć długo utrzymuje się na ustach, ale w bardziej łagodnej wersji niżeli tuż po nałożeniu.
Aplikacja jest łatwa i szybka, dzięki wygodnemu i krótkiemu pędzelkowi można idealnie obrysować kontur ust oraz wypełnić je błyszczykiem w kilka sekund.
Działanie błyszczyku jest nie tylko upiększające, fajnie chroni usta, zmiękcza je i pielęgnuje.
Efekty są przecudowne, dzięki mieniącym się drobinkom usta wyglądają na pełniejsze, połysk zapewnia im ponętny i kuszący wygląd, skóra ust jest wygładzona, co odczuwa się i widzi jeszcze bardziej po jego " zjedzeniu ".
Wydajność bardzo wysoka, odrobina błyszczyku wystarcza na jedną aplikacje, gdy jest go zbyt dużo, zbiera się w kącikach ust, więc niema sensu przesadzać ;)


Opinia 

Wybrałam dla siebie błyszczyk o najbardziej lubianym kolorze, bo jeszcze są dostępne inne odcienie, do mnie najbardziej przemówił Dancing Quen, i wcale nie żałuje. Podoba mi się bardzo opakowanie, które jest nie tylko śliczne, ale i bardzo praktyczne, jak w użyciu, tak i w przechowywaniu, nie zajmuje wiele miejsca w kosmetyczce, a jeśli trzeba, to zmieści się nawet w kieszeni jeansów ;) Opakowanie wyznacza się również swoją solidnością, żadne upadki mu nie są straszne - nie pęka, nie zarysowuje się, nie matowieje, nie łuszczy się - sprawdziłam! i to niejednokrotnie, błyszczyk u mnie nie ma lekko, a wszystko znosi i po tylu kontuzjach nadal wygląda perfekcyjnie ;)


Błyszczyk ma bardzo fajny aplikator i choć jestem bardziej przyzwyczajona do miękkich " gąbeczek ", pędzelek strasznie mi przypadł do gustu, dzięki krótkim włoskom bardzo łatwo nim manewruje się, nie obawiając się o rozprowadzenie błyszczyku za kontur ust, wystarczy nim lekko dotknąć usta, a " lakierowa ciecz " w mig na nich rozprowadza się.
Łatwość aplikacji zawdzięczamy nie tylko aplikatorowi, ale również świetnej konsystencji, jest idealna - nie rozpływa się za kontur ust, nie zbiera się w kącikach, nie wałkuje się, ani nie tworzy smug - równomiernie kryje usta lustrzaną taflą, jedna porcja, czyli raz wyjęty aplikator z tubki, wystarcza mi na pokrycie jednej " usteczki " ;)


Nie wiem jak " zachowują się " inne błyszczyki z tej kolekcji, ale mój Dancing Quen jest bardzo zmienny, powyższe zdjęcie zrobiłam wieczorem, z użyciem lampy błyskowej, by pokazać cały efekt na ustach - on faktycznie tak wygląda! Przy sztucznym oświetleniu usta prezentują się jak milion dolarów - hi, hi, połyskują, ale tak subtelnie, nie kiczowato, i stają się mega kuszące, ponętne i wizualnie wydają się większe - błyszczyk idealnie je wygładza i uwydatnia.


A tutaj światło dzienne - czy to ten sam błyszczyk?
Czy są to te same usta?
Ależ oczywiście!
Ustawiłam się do słoneczka w taki sposób, byście zobaczyli jak wygląda w cieniu i w promieniach słonecznych - w pomieszczeniu, cieniu, przy świetle dziennym drobinki tracą się, na ustach mam mokry efekt, bez połyskujących drobinek, barwa również staje się mniej intensywną, błyszczyk wygląda delikatnie i zapewnia bardzo naturalny efekt, ale wystarczy promyk słońca, a usta rozbłysną :)
Błyszczyk bardzo dobrze nawilża usta, nie podrażnia, nie wysusza, nie powoduje żadnych nieprzyjemnych odczuć, chroni przed niekorzystnymi warunkami - słońce, deszcz, śnieg, wiatr nie zaszkodzą delikatnej skórze ust.


Co do trwałości, również jestem bardzo zadowolona, jak na błyszczyk trzyma się bardzo dobrze, a co najważniejsze, nie klei ust, nie rozmazuje się, nie zbiera się w kącikach, nie roluje ani nie tworzy nieestetycznych smug, ciągle wygląda tak samo, aż do momentu jedzenia, picia, całowania... ;)
Jedyne co mi się w nim nie podoba, to " smak ", taki nie zbyt przyjemny, zawsze go czuję w ustach i jest dla mnie drażniący.
Od razu po nałożeniu błyszczyk jest wilgotny, a po kilku minutach jakby " wysycha " otulając usta trwałą, ochronną powłoczką, zapewnia im komfort i nienaganny wygląd.


Cena - ok. 60,00 zł / 5,0 ml

Ocena - 4+/5

Dostępność - sklepy internetowe.

Podsumowanie

Błyszczyk Ultra Shines Lip Shine Gloss Haute Brillance w odcieniu Dancing Queen od Benefit w pełni zadowala moje gusta, dzięki świetnemu odcieniowi, swojej zmienności, w zależności od gry światła, i efektom, które zapewnia, jest uniwersalny - świetny jak na dzień, tak i na wieczorowe wyjścia, za każdym razem, przy innym oświetleniu, wygląda inaczej, bardzo lubię to w nim, a plus do tego łatwość i przyjemność pod czas stosowania, piękny zapach, który również ma dla mnie znaczenie, wysoka trwałość i właściwości pielęgnacyjne podbite mega wydajnością i mam błyszczyk, który po prostu uwielbiam, jeszcze by tylko ten smak był przyjemniejszy.
Dzięki niemu usta wyglądają pięknie, olśniewająco i kusząco, z jego pomocą pozostawimy po sobie piękny ślad nie tylko na filiżance... ;)

Jak Wam podoba się ten błyszczyk, używaliście, lubicie, co o nim sądzicie?
Jakie kosmetyki marki Benefit polecacie?
Miłego wieczorku Kochane ;)


niedziela, 5 maja 2013

Pożegnane w kwietniu - denko w mini recenzjach ;)

Witajcie Słoneczka ;)
Jak Wam mija długi weekend? Muszę przyznać, że jestem zawiedziona tą pogodą, miało być tak ciepło i słonecznie, a co jest?
Deszcz na okrągło, chłodno na dworze, palenie w kominku i zero opalania, nawet na spacer wychodzi się nie zbyt chętnie, choć dzieciom deszcz akurat wcale nie przeszkadza ;)
No ale jest też pozytywna strona deszczowej i chłodnej majówki - zadziałała bardzo motywująco, zamiast błogiego leniuchowania, postawiałam na " aktywność " , w wyniku czego wszystkie zaległe czynności domowe, porządki w garderobie, sprzątanie w ogródku w końcu doczekały się swojego czasu, a ja kolejny raz przekonałam się, że nie umiem odpoczywać, przynajmniej w domu, zawsze coś jest do zrobienia, a na wyjazd na razie nie mam możliwości ;)
A teraz pokażę Wam produkty z którymi pożegnałam się w kwietniu.


Myślałam, że w kwietniu będzie to denko małe, ale tak odkładałam, odkładałam puste opakowania i sama się zdziwiłam gdy sięgnęłam po nie w celu zrobienia zdjęć - jednak nie wypadłam z formy ;)
No to przybliżam Wam każdy z tych produktów, opiszę wszystko, co najważniejsze, może posłuży moja opinia.


Marc Anthony Oil Of Morocco Argan Oil Szampon 250 ml, szampon który mnie nie zachwycił, ale szkody też nie zrobił, opisywałam go w recenzji - TU, fajny i wygodny w stosowaniu, ale takich wiele, dobrze pieni się, jest bardzo wydajny, miał przyjemny zapach, dobrze oczyszczał, ale pod sam koniec stosowania, czemuś wywoływał u mnie swędzenie skóry głowy, zauważyłam to tuż przy wykończeniu go, na początku nic takiego nie miało miejsca, natomiast ostatki sprawiły mi wiele niedogodności z tym związanych, umyte włosy, a skóra tak swędziała, że nie mogłam powstrzymać się od drapania, wyglądało to bynajmniej komicznie, na szczęście swędzenie nie utrzymywało się długo, po kilku godzinach zanikało, dziwna sprawa...
Czy kupię ponownie - NIE!


Colgate Total Advanced Pasta do zębów 100 ml, to już nie jest " kosmetyk " ale postanowiłam ją pokazać i opisać, ponieważ jest bardzo dobra w swoim działaniu, zwłaszcza dla osób, których tak jak i mnie, dotyka problem nadwrażliwości zębów. Pasta ma za zadanie przez 12 godzin chronić przed bakteriami i zapewniać długotrwałą ochronę przed najczęstszymi problemami stomatologicznymi takimi jak ubytki, problemy dziąseł, płytek, niwelowanie kamienia nazębnego, przebarwień, nieświeżego oddechu, a także zapewniać ochronę zębom wrażliwym. W pełni wywiązuje się ze wszystkich zadań, świetnie działa, skutecznie chroni, niweluje objawy nadwrażliwości, dzięki czemu mogłam bez obaw spożywać zimne oraz gorące potrawy i napoje bez bólu zębów. Dobrze oczyszcza, przywraca naturalną biel zębom, jest łagodna, a przy tym skuteczna, zapobiega też powstawaniu kamienia, co zauważyła nawet Pani stomatolog, a przy tym jest bardzo, bardzo wydajna i " smaczna " - łagodna mięta ;)
Czy kupię ponownie - TAK!!!!


Matis Reponse Yeux Lift Effect Gel - wygładzający krem - żel  pod oczy 15 ml, zdecydowanie mój KWC! Jest po prostu cudowny, przeznaczony dla cery po 25 roku życia i ma za zadanie wygładzać i ujędrniać delikatną skórę wokół oczu, ma działanie liftingujące oraz ładnie podnosi kontur oczu. Nie wiem jak się stało tak, że straciły mi się zdjęcia, które były niezbędne do napisania pełnej jego recenzji, zostało kilka i to w fatalnej jakości, pudełko dawno wyrzuciłam, co też do mnie nie podobne, byłam pewna że skład i zdjęcia mam, no ale z pewnością jeszcze o nim napisze, jak tylko zakupię kolejne opakowanie.
Dziś będzie w skrócie, to co najważniejsze, otóż krem - żel o subtelnym, lekkim zapachu, świetnie redukuje widoczność cieni pod oczami, ma lekką, kremopodobną konsystencje, jest perłowy, z mnóstwem maluteńkich drobinek, które natychmiastowo niwelują oznaki zmęczenia, ciemne kółka i obrzęki pod oczami, ładnie rozświetlają oczy, ale w sposób subtelny, jednak wizualny efekt, to nie wszystko, krem - żel rewelacyjnie nawilża i wygładza delikatną skórę, przy regularnym stosowaniu ładnie wypełnia zmarszczki, dzięki czemu stają się mniej widoczne, dodatkowym atutem jest jego wydajność, bardzo wysoka, co z kolei, wraz z rewelacyjnymi efektami działania, usprawiedliwia wysoką cenę. Stosować go można na dwa sposoby, pierwszy to jako kompres, nakładać na waciki i pozostawiając na 5 minut na powiekach, a drugi to tradycyjny, delikatnie wklepując, ja, z powodów oczywistych, stosowałam go jedynie bezpośrednio na skórę.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!!


Yves Rocher Jardins du Monde Gel Douche Ylang-Ylang des Comores - żel pod prysznic 200 ml, jeden z moich ulubieńców, uwielbiam prawie wszystkie żele pod prysznic YR, świetne są, Ylang - Ylang zachwyca nie tylko swoim działaniem: fajnie oczyszcza skórę, nie podrażnia, nie przesusza, nie powoduje dyskomfortu, świetnie pieni się i jest bardzo wydajny, jego zapach jest po prostu obłędny, dodam że ylang - ylang uwielbiam od lat, w tym żelu jest fajnie wyczuwalny, ale nie zbyt nasycony, nie natrętny. Żel bardzo uprzyjemnia mycie, pobudza ciało i zmysły, relaksuje, odpręża i lekko perfumuje ciało, otulając go subtelnym aromatem, skóra miękka, delikatna i pachnąca - rozkosz!
Czy kupię ponownie - TAK!!!


Bourjois Micellar Cleansing Water - płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu 250 ml, bardzo lubiany micelek, miałam go dosyć długo, stosowałam na przemian kilka produktów tego typu, jednak gdy cera zaczynała się buntować, sięgałam właśnie po niego - skutecznie usuwa makijaż, czasami jednak używałam go już po wcześniejszym myciu skóry żelem do twarzy, potrafił wychwycić pozostałości makijażu po kosmetyku myjącym, oczyszcza skórę z sebum, świetnie odświeża, koi podrażnienia i zaczerwienienia, spełniał wszystkie wymagania mojej cery, ma neutralny, ledwo wyczuwalny zapach, wyznacza się wysoką wydajnością.
Czy kupię ponownie - TAK!


Nailty zmywacz do paznokci 200 ml, bezacetonowy zmywacz do paznokci, zawierający pielęgnacyjne składniki aktywne: kompleks witamin A,E,F,H oraz ekstrakty z kasztanowca i alg zakupiony, już niejednorazowo, w Biedronce, nie jest najlepszy, ale też do najgorszych nie należy, u mnie sprawdza się nieźle, dobrze zmywa lakiery, z ciemnymi i mocno napigmentowanymi radzi sobie gorzej, nie zauważyłam aby chronił płytki czy skórki, matowi je i wysusza, ale nie barwi, zapach w buteleczce ma tradycyjny, jak wiele zmywaczy, ale w trakcie stosowania zmienia go na bardzo przyjemny.
Czy kupię ponownie - MOŻE....


Alterra Massageöl Mandel & Papaya - olejek do masażu migdały i papaja 100 ml, zachwycił mnie swoim wspaniałym, lekkim, owocowo - migdałowym aromatem, stosowałam go jedynie do masażu, sprawdza się genialnie. Z łatwością rozprowadza się, nie wchłania się szybko, co ułatwia poślizg i uprzyjemnia cały zabieg, ciało po użyciu go jest doskonale nawilżone, wygładzone, miękkie, delikatne i pachnące, zostawia jednak na skórze tłustą powłoczkę, która jest wyczuwalna, a za tym nie specjalnie przepadam, nie brudzi, nie zapycha, nie podrażnia, nie klei skóry. Buteleczka nie jest zbyt wygodna w stosowaniu, nie da się uniknąć wylewania się olejku na nią, przez co trzeba bardzo uważać, by nie wyślizgnęła się z dłoni, tym bardziej że jest wykonana ze szkła! Wydajność ma słabą, w porównaniu do innych, stosowanych przeze mnie olejków do masażu, cena dosyć przystępna, ale warto polować na promocje.
Czy kupię ponownie - MOŻE....


Lirene Dermoprogram Krem odżywczy do stóp dla skóry szorstkiej 75 ml + 25 ml gratis, krem ma wysoką zawartość mocznika i fajny opis producenta, choć skóry nie mam mocno przesuszonej, wiadomo, lepiej zapobiegać, mąż już bardziej na niego polegał, a jak się spisał krem? No nie wiem, mam mieszane uczucia, niby fajnie działa, na moich stopach, u Wojtasa już gorzej, a on właśnie miał skórę szorstką, do której krem jest przeznaczony. Stosowany regularnie, co najmniej raz na dobę, poprawia trocha kondycje stóp przesuszonych, jednak przy tym zostawia nieprzyjemną śliską powłoczkę na skórze, więc ślady na podłodze po całym domu murowane! Powiecie, to trzeba założyć kapcie! O tak, ale w nich stopy ślizgają się niemiłosiernie, a co ze skarpetami bawełnianymi? Ja mam, zakładałam, ale czułam się jakbym miała dwie pary skarpet na stopie, powłoczka jest wyczuwalna, nawet na drugi dzień, czułam się niekomfortowo. Krem ma też bardzo nieprzyjemny zapach, przez co nie zbyt chętnie po niego sięgałam, sięgaliśmy - odraża do siebie, a i działaniem się nie szczyci...
Czy kupię ponownie - NIE!


Greenland Bath Oil Papaya - Lemon - Olejek do kąpieli 250 ml, wspaniały produkt jak dla ciała, tak i dla zmysłów, ma wspaniały, naturalny zapach papai, bardzo przyjazny skład: zawiera olejek sojowy, Laureth-2, ekstrakt z papai, olejek ze skórki cytryny, perfumy, witaminę E, olej słonecznikowy, citral i limonene - czysta przyjemność dla skóry, i relaks niesamowity, zapach bardzo uprzyjemnia kąpiel, olejek zmiękcza wodę, lekko natłuszcza ciało, ale po osuszeniu ręcznikiem tłusta powłoczka znikała, a skóra była nawilżona, miękka i gładka, dzięki czemu po kąpieli stosowanie kosmetyków nawilżających do ciała było już zbędne. Z wanny łatwo się zmywa, nie ma konieczności szorowania jej, wystarczy spłukać gorącą wodą - już na nim tęsknie...
Czy kupię ponownie - TAK!!!!


Nina Ricci Ricci Ricci perfumy w sprayu 50 ml, no i już je żegnam ;( I już za nimi tęsknię... Cudowny zapach pobudzający zmysły, poprawiający samopoczucie, dodający energii i pewności siebie, perfumy, które dostosowują się do pory doby, idealne na dzień, doskonałe na wieczorowe wyjścia, a za każdym razem pachnące inaczej, rozwijające się na skórze niczym magiczny, niezwykły kwiat  belle de nuit - użyty do stworzenia tego zapachu, który to otwiera swe płatki  pod wieczór i kwitnie przez całą noc, perfumy Ricci Ricci potrafią zachwycić, a nawet zadziwić... Pełna recenzja TU. 
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!!!


Sibel Argan Fluid olejek do pielęgnacji i stylizacji włosów 3 ml, moja trzecia próbka tego produktu, po której stwierdzam, że muszę zakupić pełnowymiarowe opakowanie, niezmiernie służy moim włosom, uwielbiam efekty które im zapewnia, niby co można wywnioskować z próbeczki, a jednak, 9 ml produktu ( z 3 próbek ) pozwoliły mi na wypróbowanie go w kilku sposobach, otóż nakładałam go na umyte szamponem włosy, dosłownie kilka kropel, zamiast odżywki - włosy rozczesują się błyskawicznie, do tego po wysuszeniu są miękkie, gładkie, ujarzmione i błyszczące,stosowałam go także na suche włosy, rewelacyjnie nabłyszcza i zapewnia świetliste refleksy, stosowałam go także na same końcówki - efekt natychmiastowy - suche końcówki nabierają zdrowego blasku i wyglądają zdrowo. Skład, który jest umieszczony na każdej saszetce, również bardzo mi podoba się, na początku jest dwa emolienty, w tym jeden to związek krzemu, potem trzy oleje - arganowy, z kwiatów Meadowfoam ( Limnanthes Alba ) i  lniany, dalej ciekły wosk, alkohol cynamonowy, który może uczulać, i trocha substancji zapachowych na samym końcu. Zapach ma luksusowy, pachnie słodkawo, z nutą pudrową, długo utrzymuje sie na włosach, ale nie jest duszący, muszę go mieć.
Czy kupie ponownie - TAK!!!


Proto-Col Moisturising Facial Gel - kolagenowy żel do twarzy 2 ml, próbka luksusowego żelu do pielęgnacji twarzy na bazie kolagenu roślinnego, prócz tego żel zawiera wiele wspaniałych składników takich jak mleczko pszczele, aloes, witaminy: E,A,D,C, koral, hydrolizowane białka jedwabiu, jest przeznaczony do codziennego stosowania, cena trocha wysoka, ale bardzo mnie kusi ten żel. Próbka wystarczyła na dwa użycia, skóra po nałożeniu go staje się świeża, cudownie zmatowiona, a efekt ten utrzymuje się przez cały dzień!, zapewnia natychmiastowe orzeźwienie i lekki efekt chłodzenia, przenikający aż wgłąb skóry - niesamowicie mi podobało się jego działanie, nie wiem jak sprawdzi się na dłuższą metę, ale już go wpisuję na listę swoich chciejstw ;)
Czy kupię ponownie - TAK!!!


ARGILE PROVENCE Serum HA Kwas Hialuronowy Rosalia Bio 1 ml, próbeczka z Biolandera, którą zawsze dołączają do zamówienia w sklepie, uwielbiam to serum, zużyłam jak na razie jedno pełnowymiarowe opakowanie, 30 ml, recenzja TU,  i chętnie stosuje go czas od czasu z próbeczek - działa natychmiastowo, świetnie wygładza skórę i rozjaśnia ją, nadaje promienności. Serum jest mega wydajne i odpowiednie dla każdego rodzaju skóry, moje koleżanki również są nim zachwycone. Serum ma bardzo prosty i krótki skład, zawiera wodę, *Ribes Nigrum (wodę kwiatowa z Czarnej Porzeczki), * Alkohol, Sodium Hyaluronate, Parfum, Citronellol, Geraniol, D-Limonene, Linallol - zaznaczone " * " składniki pochodzą z upraw biologicznych.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

I to Kochane było by na tyle, miejsce zużytych  produktów zajmują nowości, lubię ten " proces " ;)
Co najbardziej Was zainteresowało? Jeśli macie jakieś pytania dotyczące powyższych produktów, piszcie ;)
Jak u Was w tym miesiącu z zużyciami?
Miłej niedzieli Skarbeczki i udanego początku tygodnia życzę ;)

czwartek, 2 maja 2013

Przypominajka i nowości moje ;)

Witajcie Słoneczka ;)
No to już mamy weekend! I to jaki dłuuuugi ;)
Fajne są takie tygodnie, wczoraj poniedziałek, a dziś weekend, to ja rozumiem, można by było wprowadzić taki system na stałe, ale żarty, żartami, a na odpoczynek bardzo się ciesze - w końcu wyśpię się!
Dziś będzie luźny post, o tym, co lubimy, chyba wszyscy, najbardziej - o nowościach w pielęgnacji, przyjemnych niespodziankach i wygranych, a zacznę od przypominajki.

Myślicie że cofnęłam się w czasie? Nie Kochane, tylko notka ta miała być opublikowana we wtorek, niestety straciłam dostęp do internetu, w środę, rzecz jasna, nie dało się nic załatwić, ale kilka godzinek temu, na szczęście, właśnie mnie " podłączyły " - huraaaa!
I tak o czym to ja pisałam...


Przypominam Wam, Kochane, o trwającym u mnie rozdaniu, czas leci prędko, jeśli przeoczyliście, to zapraszam do udziału - wystarczy że klikniecie na powyższe zdjęcie, a przeniesie Was tam, gdzie trzeba ;)


To moja " zdrowa " nagroda, od cudownej Martusi Figlującej która postanowiła zrobić niespodziankę największym " gadułom " na swoim blogu, ja do nich również należę, a więc każda z nas mogła wybrać sobie zestaw suplementów marki Olimp Labs, które obecnie są do wygrania na blogu Marty, ja wśród trzech zestawów wybrałam " Rodzinny " ;) Paczuszka przyjechała pięknie zapakowana, wypełniona suplementami, piórkami i " siankiem " - dla dzieci witaminowy napój Olimpek, dla mnie Hialumax Duo, który bardzo mnie interesuje, zawiera kwas hialuronowy, witaminy oraz minerały i jest polecany na lato, kiedy to skóra jest najbardziej narażona na przesuszenie, będę się wzmacniać i nawadniać nie tylko zewnątrz ;) Są też suplementy dla męża i jeszcze... dla mnie ;) Suplementy mi służą, wspomagam się nimi co jakiś czas, więc z pewnością na zdrowie mi pójdzie ;) A Was zachęcam do udziału w konkursie, świetne zestawy czekają, tym bardziej że możecie wybrać zestaw, który chcecie wygrać, a wybierać jest w czym ;)


Muśnięciem słońca uraczyła mnie Agatha RueDeLaPrada - zostałam wylosowana w fecebookowym konkursie Agaty. Jestem bardzo ich ciekawa, zapowiadają się, z opisów, rewelacyjnie, zwłaszcza, że majówka u mnie jest deszczowa, zimna  i pochmurna, więc z opalania nici, będę ratować się samoopalaczami ;)))


Smakołyki od Balea wygrane w konkursie kreatywnym na blogu ABC - Uroda zadbają o moje kosmyki oraz ciałko, zapachy obłędne, myślę, że w pielęgnacji również spiszą się doskonale, ale o tym opowiem po wypróbowaniu, na pierwszy ogień idą szampon oraz odżywka, spray poczeka na gorące dni ;)


Kosmetyki COLOSTRIGEN INNOVATIO stworzone na bazie Colostrum Bovinum i Mleka Klaczy firmy Genactiv - jestem bardzo ciekawa działania tych wspaniałości, już zaczęłam stosowanie Kremu COLOSTRIGEN INNOVATIO T przeznaczonego do skóry tłustej i mieszanej, stosuję również balsam do ciała oraz wypróbowałam już jedną maseczkę, Krem COLOSTRIGEN INNOVATIO S, do skóry normalnej, wprowadzę do pielęgnacji dopiero po zużyciu T, ale mam sporo czasu, recenzje będę publikować po wykończeniu każdego produktu - muszę poznać ich działanie i zobaczyć efekty, a to trocha trwa ;)


I najświeższa, dzisiejsza, niespodzianka od firmy Lagenko na osłodę majówkowego weekendu ;) Maseczkę Last Minute z kolagenem i glinką już niejednokrotnie stosowałam i opisywałam na blogu, o tu, bardzo ją lubię ;) Otrzymałam również Nawilżający balsam Kolagenowy do ciała oraz Kolagenowe maseczki z Nanozłotem, na które od bardzo dawna miałam wielką chęć - teraz je wypróbuję, i zdam Wam relacje ;) Balsam Kolagenowy wprowadzę dopiero po zużyciu poprzednika z Colostrum, by docenić działanie każdego z nich, osobno ;)

Jak Wam podobają się moje nowości? Stosowaliście już któryż z powyższych kosmetyków, suplementów, jakie są Wasze wrażenia?
Miałam Wam we wtorek życzyć wspaniałej i pogodnej majówki, ale lepiej później niż wcale, dobrze że już mam internet, więc życzę dziś udanej i pogodnej majówki, u mnie niestety nie dopisuje pogoda, ale sezon grillowy wczoraj został otwarty, więc nie jest tak źle ;)
Miłego wieczorku Kochane, idę nadrabiać zaległości na Waszych blogach - buziaki :*