Witajcie Słoneczka :)
Weekend już czas zacząć! I choć pogoda nie dopisuje, u mnie dziś leje jak z wiadra, wizja nadchodzącego odpoczynku wprawia w doskonałe samopoczucie. Jednak zanim oddam się błogiemu leniuchowaniu, chce podzielić się z Wami swoją opinią na temat Gold Serum Lift - Essence marki Feel The Beauty.
Zapraszam też na ogłoszenie wyników konkursu " Złote myśli " gdzie to serum było nagrodą - jesteście ciekawe? Chodźcie!
Nie będę ukrywać, serum przykuło moją uwagę od pierwszego spojrzenia. Zarówno strona internetowa, jak i sam produkt, prezentują się profesjonalnie, stylowo i ... zachęcająco :)
Po zapoznaniu się z opisem marki, pozytywnymi opiniami w sieci, jeszcze bardziej zapragnęłam go wypróbować. W krótkim czasie moje chciejstwo się spełniło, co więcej, marka zaproponowała też jeden egzemplarz dla Was, jako nagrodę w konkursie - radość! Uwielbiam dawać Wam prezenty, a zwłaszcza takie piękne, luksusowe :)
Z ogromnym zainteresowaniem testowałam to serum, ale niestety za każdym kolejnym użyciem odkrywałam, iż nie jest to produkt dla mnie...
Słów kilka od producenta
Gold Serum Lift - Essence, to połączenie unikalnych właściwości złota oraz kompleksu polisacharydów z drzewa paproci dla natychmiastowego liftingu i regeneracji każdego rodzaju skóry.
Zawarte w serum cząstki złota mają zdolność przenikania do głębszych warstw naskórka stymulując proces regeneracji w skórze. Odbudowuje optymalny poziom nawilżenia wpływając na procesy regeneracyjne, wyraźnie niwelując przebarwienia.
Złoto regeneruje skórę od wewnątrz, a efekt działania widoczny jest praktycznie od razu. Serum wzbogacone jest w błyskawicznie działający ekstrakt roślinny, który wygładza i napina skórę. Bruzdy i zmarszczki zostają wygładzone w ciągu zaledwie godziny!
Cechy produktu Gold Serum Lift - Essence:
• widoczna redukcja zmarszczek po 1 godzinie
• wysoka zawartość polisacharydów, tworzących na skórze napinającą siateczkę
• natychmiastowy efekt liftingujący, redukcja drobnych linii
• zniwelowanie „luźnej skóry” (działanie napinające, wygładzające oraz ujędrniające)
• wzmocnienie mikrorzeźby powierzchni skóry (natychmiastowy efekt wizualny)
• wzrost migracji aktywnych składników w głębsze warstwy skóry
• wzrost reprodukcji komórek i elastyczności skóry
• stymulacja syntezy kolagenu i elastyny
• stymulacja procesu oczyszczenia skórnej
• opóźnienie procesu powstawania zmarszczek
• nawilżenie i odżywienie dojrzałej cery
• rozjaśnienie przebarwień
• silne działanie antybakteryjne i przeciwzapalne ( przeciw trądzikowe ).
Gold Serum Lift - Essence jest przeznaczone do codziennego użytku, idealne jako baza pod makijaż.
Pielęgnacja twarzy. Przed użyciem wstrząsnąć!
Chyba się zgodzicie, że tak obiecujący opis producenta wzbudza nie tylko ciekawość, ale i pragnienie, aby go poznać, wypróbować, na własnej skórze poczuć dobrodziejstwa ze złota i paproci płynące...
Do tego ta urocza buteleczka. Co prawda swoja formą bardziej przypomina flakon perfum, niżeli butelkę z serum w środku, ale braku staranności i precyzji wykonania, nie można jej zarzucić.
Solidnie i ładnie wykonana, z grubego szkła, wyposażona w sprawnie działający atomizer, który rozpyla serum zmieniając go w delikatną, subtelną mgiełkę opadającą na skórę niczym poranna rosa... Tak pięknie brzmi!
Serum ma postać... płynu, co mnie bardzo zdziwiło, bowiem zazwyczaj kosmetyki z tej kategorii mają konsystencję żelu, oleju lub są mleczko czy balsamopodobne. Tutaj mamy wodę termalną czy mgiełkę. Okejjjjj, może sekret go tkwi w działaniu?
Po rozpyleniu czuć delikatny, przyjemny zapach, ale po kilku chwilach znika on bezpowrotnie, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Dobra, nieważne, zapach w serum przecież wcale nie musi być... Ale gdzie to złoto? Dodam że wstrząsnęłam nim, i to niejednokrotnie, a potem znowu i znowu... W moim serum złota nie było.
Działaniem swoim nie poprawiło mojej oceny. Dawałam mu szansę niejednokrotnie, ale nic, kompletnie nic na mojej skórze nie robiło, nie odhaczyłam żadnej z cech wyszczególnionej przez producenta.
Oj przepraszam! Napinało! I to mocno, bardzo wyczuwalnie - uczucie wręcz przystwarzające dyskomfort i potęgujące chęć sięgnięcia po coś mocno nawilżającego, odżywiającego, nawet natłuszczającego...
Od wielu lat stosuję sera profilaktycznie lub okresowo, a od momentu przekroczenia 30, czytać od 5 lat, sięgam po nie regularnie. To kosmetyk mocno skoncentrowany, potrafi bardzo wiele, może w kilka dni, a nawet godzin!, poprawić wygląd oraz kondycję skóry, pomaga zwalczyć wiele dolegliwości skórnych, ale przede wszystkim nawilża, odżywia, regeneruje, zapewnia komfort. W Gold Serum Lift - Essence zabrakło tego wszystkiego. Nawet podstawowego nawilżenia na swojej tłustej skórze nie poczułam. Złoto zobaczyłam... kiedyś gdzieś tam mignęło coś na skórze po jego aplikacji.
Jestem zawiedziona.
Nie chcę Was zniechęcać, proszę pamiętać, że to jest tylko i wyłącznie moja opinia. Być może u Was będzie spisywać się idealnie, być może mi trafił się jakiś feralny egzemplarz, być może... bo czytałam pozytywne opinie o nim. Swoje oddałam dziś siostrzenicy, ma ładną, delikatną cerę i 20 lat :) Może jej posłuży, bo u mnie z pewnością nie znajdzie zastosowania, żadnego.
Cena - 139 zł / 50 ml
Dostępność - Goldnaturalnie.pl
Czas ogłosić wyniki konkursu Złote Myśli - dziękuję za udział w konkursie dziewczyny. Każda odpowiedź jest świetna, ujmująca, prawdziwa, ale najbardziej za serce mnie chwyciła odpowiedź Magdaleny Sz L.
Gratuluję Ci serdecznie, podeślij proszę swoje dane, do wysyłki nagrody, na maila umieszczonego w zakładce Kontakt.
Mam nadzieje, że Gold Serum Lift - Essence Feel The Beauty tobie posłuży, będzie dla Ciebie prawdziwą nagrodą, a nie ... utrapieniem. Ale i tak będę wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na jego temat - jestem ciekawa, czy tylko u mnie nie działa?
Znacie może to serum? Stosowaliście?
Podzielcie się swoimi wrażeniami.
Udanego weekendu, pełnego słońca, Wam życzę!
piątek, 19 czerwca 2015
środa, 17 czerwca 2015
SkinChemists Bee Venom Przeciwzmarszczkowe serum z jadem pszczelim
Witajcie Słoneczka ;)
O właściwościach pszczelego jadu, inaczej zwanym apitoksyną, w ostatnich czasach wiele się mówi. Można przeczytać dużo artykułów, posłuchać wywiadów udowadniających cudowną moc tego naturalnego składnika. W medycynie alternatywnej jad pszczeli był wykorzystywany od tysiącleci, teraz na dobre wkroczył w przemysł kosmetyczny. Odkryto bowiem, że działa niczym panaceum nie tylko na schorzenia reumatyczne, ale również pomaga zachować piękny i młody wygląd skóry na długo.
Działanie jadu pszczelego jest porównywalne do botoksu, z jedyną tylko różnicą - jest bezinwazyjne :) Która z nas wolałaby wybrać igłę, ryzyko związane z przebiegiem zabiegu czy też wątpliwe umiejętności " specjalisty " mając pod ręką wersję całkowicie bezpieczną? Ja nie! I z pewnością nie tylko ja :)
Z kosmetykami zawierającym apitoksynę spotkałam się po raz pierwszy ponad rok temu, nie powiem, rzeczywiście działanie nadzwyczajnie skuteczne i ani trocha nie przesadzone. Wartość - adekwatna w stosunku do jakości. W sumie nie ma co się dziwić, na rynkach światowych gram jadu pszczelego, pochodzącego z Nowej Zelandii jest ponad osiem razy droższy od złota - na cenę kosmetyków ten fakt również się przekłada :)
Bee Venom Facial Serum, brytyjskiej marki produktów z najwyższej światowej półki SkinChemists, to moje wspaniałe odkrycie, a zarazem kolejny dowód na skuteczne działanie jadu pszczelego w kosmetykach.
Sera stosuję od wielu lat. Początkowo były tylko wspomagaczem, zastrzykiem energii, a nawet swoistym ratunkiem dla skóry w nagłych potrzebach. Po trzydziestce stały się one wręcz niezbędnym produktem w mojej codziennej pielęgnacji.
Serum uzupełnia i wspiera działanie kremów, pomaga uporać się z wieloma skórnymi kłopotami, a także przyczynia się do przedłużenia młodości skóry.
Serum Bee Venom SkinChemists dzielnie towarzyszy mi od miesiąca, a po ile jest to kosmetyk o działaniu niemal natychmiastowym, mam nieodpartą ochotę już dziś Wam o nim opowiedzieć :)
Słów kilka od producenta
Bee Venom Facial Serum - Przeciwzmarszczkowe serum z jadem pszczelim zostało stworzone specjalnie dla kobiet pragnących widocznego odmłodzenia skóry twarzy, by znów mogła ona wyglądać promiennie i zachwycająco. Zupełnie tak, jak kiedyś...
Odwieczne poszukiwania specyfiku, który byłby w stanie odmłodzić naszą skórę, wreszcie można uznać za zakończone. Klucz do odzyskania jędrności i gładkości posiadają bowiem… maleńkie pszczoły.
Spektakularne efekty - według testu samooceny przeprowadzonego przez Aspen Clinical Research Institute na grupie 100 kobiet, które zauważyły poprawę po 28 dniach stosowania:
• 100% kobiet zauważyło, że Bee Venom Serum działa na skórę odmładzająco.
• 100% kobiet stwierdziło, że produkt ten jest dobry lub doskonały.
• 100% kobiet uważa, że skóra stała się bardziej nawilżona.
• 99% kobiet zadeklarowało zmianę dotychczas stosowanego specyfiku na Bee Venom Serum.
• 99% kobiet zauważyło różnicę w wyglądzie skóry
• 99% kobiet stwierdziło, że skóra stała się bardziej delikatna i miękka
• 74% kobiet uznało, że drobne linie i zmarszczki uległy spłyceniu.
Składniki aktywne
Przyjemna dla oka, idealnie prezentuje się zarówno na toaletce i łazienkowej półce, oraz wygodna w użyciu, co sprawia, że serum staje się niezastąpione w podróży - lifting o każdej porze dnia i nocy, w każdym zakątku świata!
Pompka działa sprawnie, lekko i płynnie, choć początkowo, przez kilka aplikacji, musiała się delikatnie " wyrobić " aby jeszcze bardziej precyzyjnie dawkować kosmetyk. Otwór dozujący jest świetnie dostosowany do konsystencji oraz typu produktu. Korek zapewnia sowitą ochronę i zapobiega niechcianemu wydostaniu się serum, np. w czasie podróży.
Butelka dodatkowo jest zapakowana do tekturowego pudełka o pięknej, minimalistycznej szacie, opatrzonego wszystkimi niezbędnymi informacjami dotyczącymi produktu.
Serum Bee Venom jest niemal przezroczyste, lekko mętne, ma żelopodobną, gęstą konsystencję która przy zetknięciu ze skórą zmienia swoją teksturę przeobrażając się w nadzwyczajnie lekkie, przyjemne w dotyku serum.
Z łatwością rozprowadza się po skórze, wnika w nią stosunkowo szybko, ale nie na tyle błyskawicznie, aby nie móc równomiernie go zaaplikować, co mi osobiście bardzo odpowiada. Ni lubię " naciągać " skóry :) Po wchłonięciu wyczuwalny jest delikatny film, który w ciągu kilku sekund całkowicie wnika, pozostawiając jedynie aksamitną w dotyku, gładką i delikatną skórę.
Zapach tego serum dodatkowo zachęca do sięgania po niego - uprzyjemnia stosowanie swoim czystym, orzeźwiającym, owocowo - morskim aromatem. Byłam zaskoczona, bowiem, wiele kosmetyków tego typu są bezzapachowe. Jak już wiecie, jestem maniaczką pachnącej pielęgnacji, więc fakt ten mnie ogromnie uszczęśliwił. W dodatku jego zapach... Ach jest tak obłędny, że oczy same zamykają się z przyjemności, a ja aż mruczę z zadowolenia...
Szkoda że za chwileczkę trzeba będzie nakładać krem :) Choć nie. Nie! Nie zawsze... Serum stosowane solo też idealnie daje radę! Zapach jest dosyć trwały, gdy stosuję serum w pojedynku, mogę przez dłuższą chwilę celebrować wibrujący, musujący, obłędnie przyjemny aromat.
Oczywiście ładne opakowanie i przepiękny zapach są bardzo znaczące, lecz najważniejszą kwestią jest działanie. Producent, dla uzyskania rewelacyjnych efektów, zaleca regularne stosowanie serum co najmniej przez 28 dni. Mam je już za sobą, ale i tak zaskoczyło mnie już po pierwszej aplikacji, i nie mówię tu tylko o zapachu...
Serum w wyraźnie wyczuwalny sposób nawilża, i to dogłębnie!, skórę, już przy pierwszym użyciu. Dodatkowo ją odżywia, uelastycznia, wygładza, lekko napina, bez uczucia dyskomfortu, tworzy nadzwyczajnie delikatną i miłą w dotyku - WoW! Nie mogłam przestać jej dotykać!
Wnika całkowicie, nie pozostawiając żadnej tłustej czy klejącej warstewki, jedynie niewidoczną oraz niewyczuwalną " woalkę " zapewniającą natychmiastowy komfort oraz długotrwałą ochronę.
Przy regularnym stosowaniu serum zapobiega wysuszeniu skóry oraz utracie jej elastyczności. W wyraźny sposób poprawia koloryt, ujędrnia, spłyca drobne linie mimiczne i zmniejsza widoczność wyraźnie zarysowanych zmarszczek.
Dodatkowo pomaga zwalczyć niedoskonałości skóry, minimalizuje widoczność naczynek, zwęża pory, niweluje zaczerwienienia, wypryski oraz zmiany skórne. Pomaga uregulować proces przetłuszczania skóry, co mnie szczególnie cieszy :)
Po nałożeniu serum z jadem pszczelim początkowo pojawiało się u mnie delikatne mrowienie, które po kilku sekundach znikało, po jakimś czasie przestałam go wyczuwać :) Czuję jedynie przyjemność, szczególnie gdy widzę tak wspaniałe efekty!
Cena - 349,99 zł / 30 ml
Dostępność - Skin Chemists Poland
Podsumowując...
Przeciwzmarszczkowe serum z jadem pszczelim przypadło mojej skórze do gustu od pierwszego użycia. Świetnie poprawia poziom nawodnienia skóry, ujędrnia i odżywia, dzięki czemu nabiera ona promienności. Skóra jest w doskonałej kondycji, ładnie wygląda i jest... zdrowa i młoda!
Jeśli nie jesteście uczulone na jad pszczeli, który jest silnym alergenem, koniecznie go wypróbujcie!
Dodam, że wbrew różnym pogawędkom, pozyskiwanie jadu jest dla pszczółek bezpieczne. Do tego celu używa się " ramek do kolekcjonowania jadu " wykonanych ze szkła i przewodów elektrycznych. Pszczoły przy kontakcie z ramkami są delikatnie porażane prądem, ale do uli wracają w nienaruszonym stanie - zdrowotnym i umysłowym :)
P.S. Kinga pyta jak się pozyskuje jad - zobaczcie krótki filmik, który pokazuje proces pozyskiwania jadu pszczelego o którym pisałam :)
Czy mieliście przyjemność stosować kosmetyki z jadem pszczelim?
Jak sprawdzają się na Waszej skórze?
Znacie markę SkinChemists?
Koniecznie zajrzyjcie na stronę marki, maja tam tyle cudeniek!
Miłego wieczoru Kochane :)
O właściwościach pszczelego jadu, inaczej zwanym apitoksyną, w ostatnich czasach wiele się mówi. Można przeczytać dużo artykułów, posłuchać wywiadów udowadniających cudowną moc tego naturalnego składnika. W medycynie alternatywnej jad pszczeli był wykorzystywany od tysiącleci, teraz na dobre wkroczył w przemysł kosmetyczny. Odkryto bowiem, że działa niczym panaceum nie tylko na schorzenia reumatyczne, ale również pomaga zachować piękny i młody wygląd skóry na długo.
Działanie jadu pszczelego jest porównywalne do botoksu, z jedyną tylko różnicą - jest bezinwazyjne :) Która z nas wolałaby wybrać igłę, ryzyko związane z przebiegiem zabiegu czy też wątpliwe umiejętności " specjalisty " mając pod ręką wersję całkowicie bezpieczną? Ja nie! I z pewnością nie tylko ja :)
Z kosmetykami zawierającym apitoksynę spotkałam się po raz pierwszy ponad rok temu, nie powiem, rzeczywiście działanie nadzwyczajnie skuteczne i ani trocha nie przesadzone. Wartość - adekwatna w stosunku do jakości. W sumie nie ma co się dziwić, na rynkach światowych gram jadu pszczelego, pochodzącego z Nowej Zelandii jest ponad osiem razy droższy od złota - na cenę kosmetyków ten fakt również się przekłada :)
Bee Venom Facial Serum, brytyjskiej marki produktów z najwyższej światowej półki SkinChemists, to moje wspaniałe odkrycie, a zarazem kolejny dowód na skuteczne działanie jadu pszczelego w kosmetykach.
Sera stosuję od wielu lat. Początkowo były tylko wspomagaczem, zastrzykiem energii, a nawet swoistym ratunkiem dla skóry w nagłych potrzebach. Po trzydziestce stały się one wręcz niezbędnym produktem w mojej codziennej pielęgnacji.
Serum uzupełnia i wspiera działanie kremów, pomaga uporać się z wieloma skórnymi kłopotami, a także przyczynia się do przedłużenia młodości skóry.
Serum Bee Venom SkinChemists dzielnie towarzyszy mi od miesiąca, a po ile jest to kosmetyk o działaniu niemal natychmiastowym, mam nieodpartą ochotę już dziś Wam o nim opowiedzieć :)
Słów kilka od producenta
Bee Venom Facial Serum - Przeciwzmarszczkowe serum z jadem pszczelim zostało stworzone specjalnie dla kobiet pragnących widocznego odmłodzenia skóry twarzy, by znów mogła ona wyglądać promiennie i zachwycająco. Zupełnie tak, jak kiedyś...
Odwieczne poszukiwania specyfiku, który byłby w stanie odmłodzić naszą skórę, wreszcie można uznać za zakończone. Klucz do odzyskania jędrności i gładkości posiadają bowiem… maleńkie pszczoły.
Spektakularne efekty - według testu samooceny przeprowadzonego przez Aspen Clinical Research Institute na grupie 100 kobiet, które zauważyły poprawę po 28 dniach stosowania:
• 100% kobiet zauważyło, że Bee Venom Serum działa na skórę odmładzająco.
• 100% kobiet stwierdziło, że produkt ten jest dobry lub doskonały.
• 100% kobiet uważa, że skóra stała się bardziej nawilżona.
• 99% kobiet zadeklarowało zmianę dotychczas stosowanego specyfiku na Bee Venom Serum.
• 99% kobiet zauważyło różnicę w wyglądzie skóry
• 99% kobiet stwierdziło, że skóra stała się bardziej delikatna i miękka
• 74% kobiet uznało, że drobne linie i zmarszczki uległy spłyceniu.
Składniki aktywne
- Jad pszczeli - pobudza mikrokrążenie, wygładza zmarszczki i napina skórę, stanowiąc absolutnie naturalną alternatywę dla botoksu. Ułatwia także wchłanianie się składników odżywczych.
- Miód Manuka - dogłębnie odżywia i nawilża skórę, pozostawiając ją miękką i pełną świeżości. Poprawia jej strukturę i zapewnia młodzieńczy wygląd.
- Kwas hialuronowy - nawilża skórę.
- Tego® Cosmo C250 - eliminuje oznaki starości i redukuje wszelkie niedoskonałości, rozświetlając skórę i nadając jej zdrowego blasku.
Przyjemna dla oka, idealnie prezentuje się zarówno na toaletce i łazienkowej półce, oraz wygodna w użyciu, co sprawia, że serum staje się niezastąpione w podróży - lifting o każdej porze dnia i nocy, w każdym zakątku świata!
Pompka działa sprawnie, lekko i płynnie, choć początkowo, przez kilka aplikacji, musiała się delikatnie " wyrobić " aby jeszcze bardziej precyzyjnie dawkować kosmetyk. Otwór dozujący jest świetnie dostosowany do konsystencji oraz typu produktu. Korek zapewnia sowitą ochronę i zapobiega niechcianemu wydostaniu się serum, np. w czasie podróży.
Butelka dodatkowo jest zapakowana do tekturowego pudełka o pięknej, minimalistycznej szacie, opatrzonego wszystkimi niezbędnymi informacjami dotyczącymi produktu.
Serum Bee Venom jest niemal przezroczyste, lekko mętne, ma żelopodobną, gęstą konsystencję która przy zetknięciu ze skórą zmienia swoją teksturę przeobrażając się w nadzwyczajnie lekkie, przyjemne w dotyku serum.
Z łatwością rozprowadza się po skórze, wnika w nią stosunkowo szybko, ale nie na tyle błyskawicznie, aby nie móc równomiernie go zaaplikować, co mi osobiście bardzo odpowiada. Ni lubię " naciągać " skóry :) Po wchłonięciu wyczuwalny jest delikatny film, który w ciągu kilku sekund całkowicie wnika, pozostawiając jedynie aksamitną w dotyku, gładką i delikatną skórę.
Zapach tego serum dodatkowo zachęca do sięgania po niego - uprzyjemnia stosowanie swoim czystym, orzeźwiającym, owocowo - morskim aromatem. Byłam zaskoczona, bowiem, wiele kosmetyków tego typu są bezzapachowe. Jak już wiecie, jestem maniaczką pachnącej pielęgnacji, więc fakt ten mnie ogromnie uszczęśliwił. W dodatku jego zapach... Ach jest tak obłędny, że oczy same zamykają się z przyjemności, a ja aż mruczę z zadowolenia...
Szkoda że za chwileczkę trzeba będzie nakładać krem :) Choć nie. Nie! Nie zawsze... Serum stosowane solo też idealnie daje radę! Zapach jest dosyć trwały, gdy stosuję serum w pojedynku, mogę przez dłuższą chwilę celebrować wibrujący, musujący, obłędnie przyjemny aromat.
Oczywiście ładne opakowanie i przepiękny zapach są bardzo znaczące, lecz najważniejszą kwestią jest działanie. Producent, dla uzyskania rewelacyjnych efektów, zaleca regularne stosowanie serum co najmniej przez 28 dni. Mam je już za sobą, ale i tak zaskoczyło mnie już po pierwszej aplikacji, i nie mówię tu tylko o zapachu...
Serum w wyraźnie wyczuwalny sposób nawilża, i to dogłębnie!, skórę, już przy pierwszym użyciu. Dodatkowo ją odżywia, uelastycznia, wygładza, lekko napina, bez uczucia dyskomfortu, tworzy nadzwyczajnie delikatną i miłą w dotyku - WoW! Nie mogłam przestać jej dotykać!
Wnika całkowicie, nie pozostawiając żadnej tłustej czy klejącej warstewki, jedynie niewidoczną oraz niewyczuwalną " woalkę " zapewniającą natychmiastowy komfort oraz długotrwałą ochronę.
Przy regularnym stosowaniu serum zapobiega wysuszeniu skóry oraz utracie jej elastyczności. W wyraźny sposób poprawia koloryt, ujędrnia, spłyca drobne linie mimiczne i zmniejsza widoczność wyraźnie zarysowanych zmarszczek.
Dodatkowo pomaga zwalczyć niedoskonałości skóry, minimalizuje widoczność naczynek, zwęża pory, niweluje zaczerwienienia, wypryski oraz zmiany skórne. Pomaga uregulować proces przetłuszczania skóry, co mnie szczególnie cieszy :)
Po nałożeniu serum z jadem pszczelim początkowo pojawiało się u mnie delikatne mrowienie, które po kilku sekundach znikało, po jakimś czasie przestałam go wyczuwać :) Czuję jedynie przyjemność, szczególnie gdy widzę tak wspaniałe efekty!
Cena - 349,99 zł / 30 ml
Dostępność - Skin Chemists Poland
Podsumowując...
Przeciwzmarszczkowe serum z jadem pszczelim przypadło mojej skórze do gustu od pierwszego użycia. Świetnie poprawia poziom nawodnienia skóry, ujędrnia i odżywia, dzięki czemu nabiera ona promienności. Skóra jest w doskonałej kondycji, ładnie wygląda i jest... zdrowa i młoda!
Jeśli nie jesteście uczulone na jad pszczeli, który jest silnym alergenem, koniecznie go wypróbujcie!
Dodam, że wbrew różnym pogawędkom, pozyskiwanie jadu jest dla pszczółek bezpieczne. Do tego celu używa się " ramek do kolekcjonowania jadu " wykonanych ze szkła i przewodów elektrycznych. Pszczoły przy kontakcie z ramkami są delikatnie porażane prądem, ale do uli wracają w nienaruszonym stanie - zdrowotnym i umysłowym :)
P.S. Kinga pyta jak się pozyskuje jad - zobaczcie krótki filmik, który pokazuje proces pozyskiwania jadu pszczelego o którym pisałam :)
Jak sprawdzają się na Waszej skórze?
Znacie markę SkinChemists?
Koniecznie zajrzyjcie na stronę marki, maja tam tyle cudeniek!
Miłego wieczoru Kochane :)
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Norel Skin Care Łagodna Pianka Myjąca do twarzy i oczu - istna przyjemność!!!
Witajcie Słoneczka :)
Kosmetyki myjące do oczyszczania twarzy uważam za absolutny niezbędnik w swojej pielęgnacji. Oczywiście nie rezygnuje z mleczek ani płynów micelarnych, stosuję je regularnie, ale jako " wspomagacze ", bowiem pierwsze skrzypce zawsze u mnie gra " coś do mycia ". Dopiero użycie wody zapewnia mojej mieszanej skórze, zdolnej do nadmiernego przetłuszczania i zapychania, uczucie całkowitej czystości. Szereg myjących ulubieńców od pewnego czasu powiększył się o jeden wspaniały produkt - Łagodną Piankę Myjąca do twarzy i oczu z linii Skin Care marki Norel.
Dotychczas uważałam, że pianki do mycia twarzy są przeznaczone wyłącznie dla skóry delikatnej, wrażliwej, podatnej na podrażnienia. Co mógłby dać mojej skórze produkt, który jest tak delikatny, niczym puch z dmuchawca? Przecież moja przetłuszczająca się skóra pokryta rozszerzonymi porami potrzebuje porządnego, mocnego oczyszczania! Nie głaskania...
Jednak prawdę głosi stare, mądre powiedzenie: Pozory mylą. Po pierwszym wypróbowaniu pianki byłam pozytywnie zaskoczona, stan zaskoczenia, i uwielbienia, utrzymuje się od ponad miesiąca :) Delikatna jak puch, a skuteczna, niczym tornado!
Słów kilka od producenta
Delikatna pianka o naturalnym pH - 5,5, do oczyszczania twarzy i oczu. Baza myjąca, pozbawiona mydła, SLES i SLS głęboko i jednocześnie łagodnie zmywa zanieczyszczenia, a ekstrakty z mydlnicy i nagietka redukują podrażnienia.
Pianka pozostawia skórę idealnie czystą i odświeżoną.
Stosowanie: 2 dozy pianki rozmasować na skórze twarzy i dokładnie spłukać wodą.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Lekka butelka, wykonana z przezroczystego tworzywa, mieści 150 ml niebieskawego płynu. Proces zużycia da się z łatwością kontrolować, co dla wielu osób jest cechą znaczącą.
Butelka została wyposażona w aplikator, który po naciśnięciu zmienia wodnisty płyn w puszystą, lekką jak chmurkę, śnieżno-białą piankę.
Przezroczysty korek chroni aplikator przed niechcianym naciśnięciem jak również przed zanieczyszczeniami, drobnoustrojami oraz wilgocią.
Pianka Myjąca jest bardzo miła i delikatna w dotyku, wręcz niewyczuwalna dla skóry. Masując nią twarz i szyję, czuję jedynie subtelne muskanie, delikatne pękanie powietrznych pęcherzyków i... absolutną czystość po spłukaniu :)
Przyjemny aromat, świeży, pobudzający, orzeźwiający, niczym morska bryza, uprzyjemnia stosowanie produktu i przez krótką chwilę utrzymuje się na skórze.
Pianka przyjemnie ślizga się po skórze w delikatny, ale jednocześnie nadzwyczajnie skuteczny sposób, usuwając wszelkie zanieczyszczenia, sebum oraz makijaż.
Pianka nie szczypie w oczy, nie podrażnia ani nie wysusza skóry, bardzo skrupulatnie usuwa makijaż, w tym tusz, z którym wiele innych myjących produktów mają kłopot. Nie pozostawia żadnych zanieczyszczeń, dowodem czego są czyste płatki kosmetyczne nasączone micelem, mleczkiem czy tonikiem, które stosuję po myciu twarzy.
Czystość! Idealna gładkość, delikatność, lekkość, komfort... Uwielbiam swoją skórę po użyciu tej pianki!
Skład ma iście cudowny, mydlnica lekarska oraz ekstrakt z nagietka przyczyniają się do uzyskania doskonałej kondycji skóry.
Pianka, przy regularnym stosowaniu, używam jej zazwyczaj wieczorem, do usuwania makijażu, pomaga uregulować proces wydzielania sebum. Przyczynia się też do zmniejszenia widoczności porów, minimalizując i zamykając je. I to bez wysuszenia, bez uczucia ściągnięcia, bez podrażnień. Niweluje zaczerwienienia, w tym te spowodowane płytko umiejscowionymi naczynkami, zmniejsza ich widoczność, łagodzi i koi skórę. Zapobiega powstawaniu niedoskonałości.
Ta pianka jest niczym dwa żywioły zamknięte w niepozornej buteleczce - letni wiaterek, delikatnie muskający, łaskoczący skórę oraz tornado zmiatające wszystko co napotka na swojej drodze :)
Dodatkowo wyznacza się bardzo wysoką wydajnością, te dwie pompki, zalecane przez producenta, na jedno użycie zdecydowanie wystarczają! Swoją używam już od ponad miesiąca, a zużyłam dopiero 1/3 pojemności!
Cena - 34 zł / 150 ml
Dostępność - Sklep Norel
Podsumowując...
Łagodna Pianka Myjąca Norel okazała się dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, zmieniła poniekąd też moje podejście do kosmetyków myjących w tej formie. Jak się okazało, idealnie nadaje się nie tylko dla skóry wrażliwej, delikatnej czy suchej, ale również mieszanej i tłustej. Usuwa makijaż, bez pozostawienia resztek, a także sebum oraz zanieczyszczenia dnia powszechnego, jednocześnie delikatnie traktując skórę, odświeżając i nie wysuszając jej.
Prawdziwa, i delikatna, przyjemność o doskonałym składzie, ogromnej wydajności oraz dobrej cenie!
Słyszałyście o kosmetykach Norel?
Które produkty marki stosujecie i polecacie?
Dla mnie marka jest wspaniałym odkryciem - produkty które stosuję są niezawodne!
Miłego wieczoru Wam życzę :)
Kosmetyki myjące do oczyszczania twarzy uważam za absolutny niezbędnik w swojej pielęgnacji. Oczywiście nie rezygnuje z mleczek ani płynów micelarnych, stosuję je regularnie, ale jako " wspomagacze ", bowiem pierwsze skrzypce zawsze u mnie gra " coś do mycia ". Dopiero użycie wody zapewnia mojej mieszanej skórze, zdolnej do nadmiernego przetłuszczania i zapychania, uczucie całkowitej czystości. Szereg myjących ulubieńców od pewnego czasu powiększył się o jeden wspaniały produkt - Łagodną Piankę Myjąca do twarzy i oczu z linii Skin Care marki Norel.
Dotychczas uważałam, że pianki do mycia twarzy są przeznaczone wyłącznie dla skóry delikatnej, wrażliwej, podatnej na podrażnienia. Co mógłby dać mojej skórze produkt, który jest tak delikatny, niczym puch z dmuchawca? Przecież moja przetłuszczająca się skóra pokryta rozszerzonymi porami potrzebuje porządnego, mocnego oczyszczania! Nie głaskania...
Jednak prawdę głosi stare, mądre powiedzenie: Pozory mylą. Po pierwszym wypróbowaniu pianki byłam pozytywnie zaskoczona, stan zaskoczenia, i uwielbienia, utrzymuje się od ponad miesiąca :) Delikatna jak puch, a skuteczna, niczym tornado!
Słów kilka od producenta
Delikatna pianka o naturalnym pH - 5,5, do oczyszczania twarzy i oczu. Baza myjąca, pozbawiona mydła, SLES i SLS głęboko i jednocześnie łagodnie zmywa zanieczyszczenia, a ekstrakty z mydlnicy i nagietka redukują podrażnienia.
Pianka pozostawia skórę idealnie czystą i odświeżoną.
Stosowanie: 2 dozy pianki rozmasować na skórze twarzy i dokładnie spłukać wodą.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Lekka butelka, wykonana z przezroczystego tworzywa, mieści 150 ml niebieskawego płynu. Proces zużycia da się z łatwością kontrolować, co dla wielu osób jest cechą znaczącą.
Butelka została wyposażona w aplikator, który po naciśnięciu zmienia wodnisty płyn w puszystą, lekką jak chmurkę, śnieżno-białą piankę.
Przezroczysty korek chroni aplikator przed niechcianym naciśnięciem jak również przed zanieczyszczeniami, drobnoustrojami oraz wilgocią.
Pianka Myjąca jest bardzo miła i delikatna w dotyku, wręcz niewyczuwalna dla skóry. Masując nią twarz i szyję, czuję jedynie subtelne muskanie, delikatne pękanie powietrznych pęcherzyków i... absolutną czystość po spłukaniu :)
Przyjemny aromat, świeży, pobudzający, orzeźwiający, niczym morska bryza, uprzyjemnia stosowanie produktu i przez krótką chwilę utrzymuje się na skórze.
Pianka przyjemnie ślizga się po skórze w delikatny, ale jednocześnie nadzwyczajnie skuteczny sposób, usuwając wszelkie zanieczyszczenia, sebum oraz makijaż.
Pianka nie szczypie w oczy, nie podrażnia ani nie wysusza skóry, bardzo skrupulatnie usuwa makijaż, w tym tusz, z którym wiele innych myjących produktów mają kłopot. Nie pozostawia żadnych zanieczyszczeń, dowodem czego są czyste płatki kosmetyczne nasączone micelem, mleczkiem czy tonikiem, które stosuję po myciu twarzy.
Czystość! Idealna gładkość, delikatność, lekkość, komfort... Uwielbiam swoją skórę po użyciu tej pianki!
Skład ma iście cudowny, mydlnica lekarska oraz ekstrakt z nagietka przyczyniają się do uzyskania doskonałej kondycji skóry.
Pianka, przy regularnym stosowaniu, używam jej zazwyczaj wieczorem, do usuwania makijażu, pomaga uregulować proces wydzielania sebum. Przyczynia się też do zmniejszenia widoczności porów, minimalizując i zamykając je. I to bez wysuszenia, bez uczucia ściągnięcia, bez podrażnień. Niweluje zaczerwienienia, w tym te spowodowane płytko umiejscowionymi naczynkami, zmniejsza ich widoczność, łagodzi i koi skórę. Zapobiega powstawaniu niedoskonałości.
Ta pianka jest niczym dwa żywioły zamknięte w niepozornej buteleczce - letni wiaterek, delikatnie muskający, łaskoczący skórę oraz tornado zmiatające wszystko co napotka na swojej drodze :)
Dodatkowo wyznacza się bardzo wysoką wydajnością, te dwie pompki, zalecane przez producenta, na jedno użycie zdecydowanie wystarczają! Swoją używam już od ponad miesiąca, a zużyłam dopiero 1/3 pojemności!
Cena - 34 zł / 150 ml
Dostępność - Sklep Norel
Podsumowując...
Łagodna Pianka Myjąca Norel okazała się dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, zmieniła poniekąd też moje podejście do kosmetyków myjących w tej formie. Jak się okazało, idealnie nadaje się nie tylko dla skóry wrażliwej, delikatnej czy suchej, ale również mieszanej i tłustej. Usuwa makijaż, bez pozostawienia resztek, a także sebum oraz zanieczyszczenia dnia powszechnego, jednocześnie delikatnie traktując skórę, odświeżając i nie wysuszając jej.
Prawdziwa, i delikatna, przyjemność o doskonałym składzie, ogromnej wydajności oraz dobrej cenie!
Słyszałyście o kosmetykach Norel?
Które produkty marki stosujecie i polecacie?
Dla mnie marka jest wspaniałym odkryciem - produkty które stosuję są niezawodne!
Miłego wieczoru Wam życzę :)
piątek, 12 czerwca 2015
be organic Serum pod oczy Olej makadamia & Centella
Witajcie Słoneczka :)
Chyba nie ma kobiety, która by nie lubiła odkrywać nowości, a szczególnie tych urodowych. Nowe marki, ciekawe kosmetyki, oczekiwania na efekty... podniecający dreszczyk emocji - znacie to uczucie?
Dziś Wam opowiem o serum podoczy Olej makadamia & Centella nowo powstałej polskiej marki naturalnych kosmetyków aptecznych be organic. Każdy kosmetyk, choć jest ich na razie tylko siedem, na swój sposób kusi, każdy ma świetny skład i piękne, a zarazem praktyczne opakowanie. Rozpoczęłam znajomość z marką od serum, czy jestem zadowolona?
be organic to naturalne, apteczne kosmetyki, które nie zawierają barwników, wazeliny, silikonów, parabenów, PEG-ów, olejów mineralnych ani syntetycznych zagęstników, są wolne od etanoloamin, SLES i EDTA.
W wyjątkowej serii produktów do pielęgnacji twarzy i ciała zostały połączone wyciągi z roślin długowiecznych, wiecznie zielonych i przystosowanych do życia w ekstremalnych warunkach. Certyfikowane naturalne oleje, znane ze swoich wyjątkowych właściwości odżywczych, i roślinne substancje tradycyjnie stosowane w łagodzeniu problemów skórnych, bezpieczne dla skóry wrażliwej i alergicznej.
Marka zrezygnowała z wykorzystania składników syntetycznych, substancji pochodzenia zwierzęcego i testów na zwierzętach, a produkcję powierzyła certyfikowanej fabryce.
Słów kilka od producenta
Serum pod oczy - Olej makadamia & centella silnie regeneruje, nawilża i uelastycznia delikatną skórę wokół oczu. Dzięki zawartości ekstraktu z wąkroty azjatyckiej pobudza produkcję kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrokrążenie, pozwalając uzyskać efekt liftingu już w ciągu 1 godziny od zastosowania.
97% naturalnych składników.
* Surowiec zaaprobowany przez ECOCERT.
Serum zostało zamknięte w ładnej buteleczce, wykonanej z biodegradowalnego tworzywa, o matowej, lekko gumowatej teksturze. Przyjemna w dotyku, praktyczna i wygodna w użyciu. Pojemność serum to aż 50 ml, jak na serum pod oczy - jest naprawdę bardzo duża! Na szczęście termin ważności pozwala na całkowite zużycie. Dodam, że termin jest podany jako ogólny, ten " po otwarciu " nie został w serum uwzględniony.
Wygodny aplikator z pompką pozwala na precyzyjne dawkowanie kosmetyku, co prawda początkowo jest trocha oporny, ale gdy już się " wyrobi " - działa bez zarzutu :) Przezroczysty korek chroni aplikator przed niechcianym naciśnięciem oraz zanieczyszczeniami, wilgocią - serum nie zbiera się w otworze, nie blokuje go, nie wysycha.
Opakowanie dopracowane do perfekcji, bez pomijania nawet tych najmniejszych szczegółów. Napisy nie ścierają się, a wiec buteleczka nawet przy dłuższym stosowaniu będzie wyglądała jak nowa.
Serum pod oczy jest nadzwyczajnie lekkie i delikatne, ma półpłynną konsystencję, ale nie jest lejące, przypomina gęste mleczko Nie jest tłuste, a więc nie zostawia żadnej poświaty na skórze. Serum z łatwością rozprowadza się, choć na wchłonięcie trzeba poczekać chwileczkę, lub wklepywać go aż do całkowitego wniknięcia.
Kosmetyk nie obciąża, nie zapycha ani nie klei delikatnej skóry wokół oczu, jest zupełnie niewyczuwalne, dzięki czemu po aplikacji czuję jedynie komfort i przyjemność.
Zapach jest niemal neutralny, dla mnie prawie niewyczuwalny podczas stosowania, ale gdy specjalnie " przyniuchać się " większej ilości produktu, można wyczuć specyficzną, naturalną woń.
Serum jest bardzo wydajne, jedna malutka kropla wystarcza na jedno użycie, wystarczy naprawdę (po)wieki :)
Serum stosuję od miesiąca, może jeszcze nie zdążyłam w pełni odkryć jego wszystkich walorów, ale zdecydowanie wiele już mogę powiedzieć. Serum pod oczy to trocha niecodzienny kosmetyk, nie stosowałam wielu tego typu produktów, lecz z wiekiem wymagania skóry rosną, a co za tym idzie? Nasze potrzeby się zwiększają, musimy im sprostać.
Ciesze się, że mogłam odkryć ten produkt, ponieważ świetnie sprawdza się na mojej skórze. Stosuję serum dwojako, czasami pod krem, czasem samodzielnie, na upały taka opcja jest wręcz idealna!, a raz w tygodniu lub przed " wielkim wyjściem " - jako maseczkę. Serum dobrze nawilża skórę, regeneruje i odżywia ją, co można wyczuć tuż po aplikacji - wnika w nią całkowicie, zapewniając uczucie miękkości, delikatności, gładkości... komfortu.
Nie niweluje ciemnych kółek pod oczami, z którymi czasami mam kłopot, mało snu daje się we znaki :) Natomiast jeśli chodzi o efekt liftingu, to rzeczywiście fajnie spłyca drobne mimiczne zmarszczki, lekko napina i ujędrnia skórę wokół oczu, dzięki czemu nawet te głębsze bruzdy stają się mniej widoczne.
Nie oszukujmy się, zmarszczek nam żaden kosmetyk nie usunie, ale wraz z systematycznością stosowania serum zyskuje się stabilniejsze, bardziej widoczne i wyczuwalne efekty. Używam go regularnie, rano i wieczorem, wynikami tej pielęgnacji w pełni jestem usatysfakcjonowana.
Cena - 45 zł / 50 ml
Dostępność - be organic
Podsumowując...
Wow! Jestem pod wrażeniem moje Drogie. Po pierwsze ciesze się, że nasz, rodzimy, polski rynek kosmetyczny tak prężnie się rozwija. Pojawia się coraz więcej nowych, wspaniałych marek, których mogą nam pozazdrościć zagraniczne koleżanki :)
Brawo dla be organic za pomysł - filozofia marki do mnie przemawia, za odwagę, bo wbrew pozorom prowadzenie firmy jest u nas nadal bardzo ... skomplikowane, za przemyślany asortyment - mało, ale jakie udane produkty!, w końcu za wysoką jakość oraz naturalny skład w niskiej cenie - chyba się zgodzicie, że za kosmetyk takiego formatu zagranicznemu producentowi musimy słono zapłacić :)
Serum pod oczy Olej makadamia & Centella mogę śmiało nazwać swoim ulubieńcem, bardzo chętnie po niego sięgam, bowiem stosowanie wiąże się jedynie z przyjemnością, a na efekty nawet nie trzeba długo czekać, wystarczy... godzina :)
Za sprawą tego serum nabrałam ochoty na dłuższą znajomość z marką.
Słyszałyście o kosmetykach be organic?
Które produkty marki stosujecie i jak u Was się sprawdzają?
Czy sięgacie po serum pod oczy, czy zadowalacie się na razie tylko kremem?
Udanego weekendu Wam życzę :*
Chyba nie ma kobiety, która by nie lubiła odkrywać nowości, a szczególnie tych urodowych. Nowe marki, ciekawe kosmetyki, oczekiwania na efekty... podniecający dreszczyk emocji - znacie to uczucie?
Dziś Wam opowiem o serum podoczy Olej makadamia & Centella nowo powstałej polskiej marki naturalnych kosmetyków aptecznych be organic. Każdy kosmetyk, choć jest ich na razie tylko siedem, na swój sposób kusi, każdy ma świetny skład i piękne, a zarazem praktyczne opakowanie. Rozpoczęłam znajomość z marką od serum, czy jestem zadowolona?
be organic to naturalne, apteczne kosmetyki, które nie zawierają barwników, wazeliny, silikonów, parabenów, PEG-ów, olejów mineralnych ani syntetycznych zagęstników, są wolne od etanoloamin, SLES i EDTA.
W wyjątkowej serii produktów do pielęgnacji twarzy i ciała zostały połączone wyciągi z roślin długowiecznych, wiecznie zielonych i przystosowanych do życia w ekstremalnych warunkach. Certyfikowane naturalne oleje, znane ze swoich wyjątkowych właściwości odżywczych, i roślinne substancje tradycyjnie stosowane w łagodzeniu problemów skórnych, bezpieczne dla skóry wrażliwej i alergicznej.
Marka zrezygnowała z wykorzystania składników syntetycznych, substancji pochodzenia zwierzęcego i testów na zwierzętach, a produkcję powierzyła certyfikowanej fabryce.
Słów kilka od producenta
Serum pod oczy - Olej makadamia & centella silnie regeneruje, nawilża i uelastycznia delikatną skórę wokół oczu. Dzięki zawartości ekstraktu z wąkroty azjatyckiej pobudza produkcję kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrokrążenie, pozwalając uzyskać efekt liftingu już w ciągu 1 godziny od zastosowania.
97% naturalnych składników.
* Surowiec zaaprobowany przez ECOCERT.
Serum zostało zamknięte w ładnej buteleczce, wykonanej z biodegradowalnego tworzywa, o matowej, lekko gumowatej teksturze. Przyjemna w dotyku, praktyczna i wygodna w użyciu. Pojemność serum to aż 50 ml, jak na serum pod oczy - jest naprawdę bardzo duża! Na szczęście termin ważności pozwala na całkowite zużycie. Dodam, że termin jest podany jako ogólny, ten " po otwarciu " nie został w serum uwzględniony.
Wygodny aplikator z pompką pozwala na precyzyjne dawkowanie kosmetyku, co prawda początkowo jest trocha oporny, ale gdy już się " wyrobi " - działa bez zarzutu :) Przezroczysty korek chroni aplikator przed niechcianym naciśnięciem oraz zanieczyszczeniami, wilgocią - serum nie zbiera się w otworze, nie blokuje go, nie wysycha.
Opakowanie dopracowane do perfekcji, bez pomijania nawet tych najmniejszych szczegółów. Napisy nie ścierają się, a wiec buteleczka nawet przy dłuższym stosowaniu będzie wyglądała jak nowa.
Serum pod oczy jest nadzwyczajnie lekkie i delikatne, ma półpłynną konsystencję, ale nie jest lejące, przypomina gęste mleczko Nie jest tłuste, a więc nie zostawia żadnej poświaty na skórze. Serum z łatwością rozprowadza się, choć na wchłonięcie trzeba poczekać chwileczkę, lub wklepywać go aż do całkowitego wniknięcia.
Kosmetyk nie obciąża, nie zapycha ani nie klei delikatnej skóry wokół oczu, jest zupełnie niewyczuwalne, dzięki czemu po aplikacji czuję jedynie komfort i przyjemność.
Zapach jest niemal neutralny, dla mnie prawie niewyczuwalny podczas stosowania, ale gdy specjalnie " przyniuchać się " większej ilości produktu, można wyczuć specyficzną, naturalną woń.
Serum jest bardzo wydajne, jedna malutka kropla wystarcza na jedno użycie, wystarczy naprawdę (po)wieki :)
Serum stosuję od miesiąca, może jeszcze nie zdążyłam w pełni odkryć jego wszystkich walorów, ale zdecydowanie wiele już mogę powiedzieć. Serum pod oczy to trocha niecodzienny kosmetyk, nie stosowałam wielu tego typu produktów, lecz z wiekiem wymagania skóry rosną, a co za tym idzie? Nasze potrzeby się zwiększają, musimy im sprostać.
Ciesze się, że mogłam odkryć ten produkt, ponieważ świetnie sprawdza się na mojej skórze. Stosuję serum dwojako, czasami pod krem, czasem samodzielnie, na upały taka opcja jest wręcz idealna!, a raz w tygodniu lub przed " wielkim wyjściem " - jako maseczkę. Serum dobrze nawilża skórę, regeneruje i odżywia ją, co można wyczuć tuż po aplikacji - wnika w nią całkowicie, zapewniając uczucie miękkości, delikatności, gładkości... komfortu.
Nie niweluje ciemnych kółek pod oczami, z którymi czasami mam kłopot, mało snu daje się we znaki :) Natomiast jeśli chodzi o efekt liftingu, to rzeczywiście fajnie spłyca drobne mimiczne zmarszczki, lekko napina i ujędrnia skórę wokół oczu, dzięki czemu nawet te głębsze bruzdy stają się mniej widoczne.
Nie oszukujmy się, zmarszczek nam żaden kosmetyk nie usunie, ale wraz z systematycznością stosowania serum zyskuje się stabilniejsze, bardziej widoczne i wyczuwalne efekty. Używam go regularnie, rano i wieczorem, wynikami tej pielęgnacji w pełni jestem usatysfakcjonowana.
Dostępność - be organic
Podsumowując...
Wow! Jestem pod wrażeniem moje Drogie. Po pierwsze ciesze się, że nasz, rodzimy, polski rynek kosmetyczny tak prężnie się rozwija. Pojawia się coraz więcej nowych, wspaniałych marek, których mogą nam pozazdrościć zagraniczne koleżanki :)
Brawo dla be organic za pomysł - filozofia marki do mnie przemawia, za odwagę, bo wbrew pozorom prowadzenie firmy jest u nas nadal bardzo ... skomplikowane, za przemyślany asortyment - mało, ale jakie udane produkty!, w końcu za wysoką jakość oraz naturalny skład w niskiej cenie - chyba się zgodzicie, że za kosmetyk takiego formatu zagranicznemu producentowi musimy słono zapłacić :)
Serum pod oczy Olej makadamia & Centella mogę śmiało nazwać swoim ulubieńcem, bardzo chętnie po niego sięgam, bowiem stosowanie wiąże się jedynie z przyjemnością, a na efekty nawet nie trzeba długo czekać, wystarczy... godzina :)
Za sprawą tego serum nabrałam ochoty na dłuższą znajomość z marką.
Słyszałyście o kosmetykach be organic?
Które produkty marki stosujecie i jak u Was się sprawdzają?
Czy sięgacie po serum pod oczy, czy zadowalacie się na razie tylko kremem?
Udanego weekendu Wam życzę :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
