poniedziałek, 8 lipca 2013

Rajski ogród od Marina De Bourbon - Paradise LYS

Witajcie Słoneczka :)
Jak Wam minął weekend? U mnie cała sobota była bardzo pracowita, a marzyło mi się tylko błogie leniuchowanie, z tego zmęczenia to nawet myśli do głowy nie chcą wchodzić... Niedzielny dzień to zdecydowanie za mało by odpocząć, a i pogoda jakoś nie dopisała, ciągle było zachmurzono, a tak chciałam poopalać się i nacieszyć się słoneczkiem, za to dziś, z rozpoczęciem pracowitego tygodnia, pogoda iście plażowa!
Na umilenie dnia dziś opowiem Wam o czymś bardzo przyjemnym, czyli o wodzie perfumowanej, która od niemal roku cieszy moje nozdrze - Paradise LYS od Księżniczki Mariny De Bourbon.


Uwielbiam dobre perfumy, to moja mała obsesja, z pewnością nie tylko moja :) poszukuję więc zapachów ciekawych, takich, które od pierwszego niuchnięcia przypadają mi do gustu i sprawiają, że nie mam ochoty odstawiać je z powrotem na półkę, no chyba że jest to tester :).
Zapach Paradise LYS, a tym bardziej jego twórczyni, nie są u nas zbyt znane, co za tym idzie, słabo dostępne, niewiele jest perfumerii, które go oferują, nawet tych internetowych, ale jednak swój okaz znalazłam w małej, niepozornej perfumerii w centrum handlowym.


Opis producenta

Paradise Lys to już trzeci zapach z linii LYS stworzony przez  Księżniczkę Marina de Bourbon, tym razem aromat nawiązuje do egzotycznych wysp, czystego, błękitnego nieba i słonecznych, letnich aromatów.
Jest to ciepły, słoneczny, bogaty i soczysty zapach zamknięty w finezyjnym flakonie, który pojawił się na rynku w kwietniu 2009 roku.
Perfumy otwiera musujący i wesoły cytrusowy aromat mandarynki i grejpfruta połączony ze szlachetną aksamitką.
Serce zapachu obfituje w świeże nuty bambusa, zielonego jabłka, namiętnej maliny, słodkiej brzoskwini i smakowitego cynamonu.
Nuty kwiatowe to genialne połączenie romantycznej konwalii z elegancką różą które stawia dominującą kwiatową pieczęć na zapachu.
Nuty bazy to ekscytująca mieszanka drzewnych akordów, bursztynu i piżma.


Opis 

Opakowanie wody to twarde, tekturowe pudełeczko w kwiecistej szacie, które, szczerze mówiąc, nie zbyt mi podoba się, takie trocha jarmarkowe, bardzo kolorowe, ale z drugiej strony odrobinę nawiązuje swoim wyglądem do zawartości, na pudełku znajdują się wszystkie podstawowe informacje dotyczące tego produktu: nazwa perfum, logo producenta, pojemność perfum - moja buteleczka to 50 ml, miejsce produkcji - Francja, dane firmy wraz z podanym adresem oficjalnej strony internetowej, zamieszczony pełny skład oraz zawartość alkoholu - 80%.
Flakon jest nieporęczny, ma wygiętą formę trójkąta, trocha dziwaczny, ale jeśli znacie zapachy De Bourbon to wiecie, że niemal wszystkie ich flakoniki są zaprojektowane w tak finezyjnych kształtach ;)


Skład wody zamieszczam dla osób zainteresowanych, niektóre składniki w nich użyte mają tendencję do powodowania uczuleń, więc oglądajcie, by o tym wiedzieć, ja na szczęście nie jestem podatna na alergię, unikam jedynie aplikacji perfum na odkryte obszary ciała przed wyjściem na słońce, inaczej uczulenie murowane.


Woda perfumowana ma różowe zabarwienie, zdecydowany, dobrze wyczuwalny zapach, jest wielowymiarowa i trwała, dobrze wyczuwalna na skórze przez kilka godzin, potem zapach słabnie, a raczej takie mam złudzenie, bo na ubraniach zapach trzyma się nawet na następny dzień.
Grupa zapachowa - owocowo - kwiatowa.
Piramida zapachowa:
  • nuty głowy - mandarynka, grejpfrut, aksamitka
  • nuty serca - bambus, jabłko, cynamon, maliny, brzoskwinia, konwalia, róża
  • nuty bazy - bursztyn, piżmo, cedr, sandałowiec.
Trwałość wysoka.
Wydajność bardzo dobra.


Opinia 

Woda perfumowana Paradise LYS nie zachwyca mnie swoim opakowaniem, a tym bardziej finezyjnym flakonem, lubię bardziej opływowe lub proste formy w minimalistycznym stylu, tego cudaka nie tylko ciężko zabrać ze sobą do torebki, zajmuje ogrom miejsca, a i w używaniu nie jest on wygodny, nie wiem do końca jak go trzymać w dłoni, by rozpylanie perfum było wygodne i nie wiązało się z obawą przed upuszczeniem flakonu.
Korek jest plastikowy, z biegiem czasu, poluzował się odrobinę, przez co łatwo spada, natomiast pozłacany atomizer oraz napisy na buteleczce nie ściera ją się, wyglądają po roku używania idealnie, a długa rurka, sięgająca samego dna pozwala na całkowite zużycie wody, do ostatniej kropli.


Tą wodę perfumowaną zaproponowała mi Pani ekspedientka, poszukiwałam czegoś energicznego, świeżego, wśród kilku propozycji była Paradise LYS zapach tak bardzo mi spodobał się, że bez namysłu go wybrałam, choć zdawałam sobie sprawę, że używanie go nie będzie takie łatwe ;)
Zapach otwiera eksplozja cytrusowych nut połączonych ze słodkawym, kwiatowym zapachem subtelnie przeplatanym z soczystym aromatem malin i brzoskwiń, cynamon tu jest prawie nie wyczuwalny, zapewnia jedynie " smakowity " dodatek podkreślający moc owoców. Nuty bazy nie wybijają się szczególnie, a jedynie stanowią znakomite wykończenie soczystego, pozytywnego, energicznego zapachu, nadając mu niepowtarzalnego charakteru i zmysłowości.


Paradise LYS nie jest jednak zbyt intensywnym, ciężkim, ani też przesłodzonym  zapachem, jest idealny nie tylko na lato, w chłodne dni ma moc poprawiania nastroju, dodaje energii i pozytywnego nastawienia. Zapach jest trwały, na mojej skórze utrzymuje się do 6 godzin i choć później go na sobie nie wyczuwam, na ubraniach pozostaje bardzo długo.
Wszystkie składniki nut zapachowych doskonale współgrają ze sobą tworząc zapach pełen niepowtarzalnego uroku, taki, który z pewnością na długo zostaje nie tylko na skórze, ale także w pamięci, zapewniając pozytywne wibracje i miłe wspomnienia.


Cena - ok. 165, 00 zł / 50 ml

Ocena - 4/5

Dostępność -  słaba, ale można znaleźć w niektórych perfumeriach, także tych internetowych.

Podsumowanie

Zapachem Paradise LYS jestem oczarowana, bardzo mi podoba się jego energiczny, świeży, soczysty, wyjątkowo szlachetny zapach, który już po pierwszym psiku uwalnia swoją moc, zapewniając dobre samopoczucie na cały dzień.
Ta woda perfumowana jest idealna jak na dzień, tak i na wieczór, jest fajną propozycją dla młodych kobiet, które prowadzą aktywny tryb życia, doskonały dla romantyczek, jak i dla zdecydowanych, twardo stąpających po ziemi.
Choć zapach jest określony jako " letni " u mnie świetnie sprawdza się o każdej porze roku, latem umila każdy dzień, natomiast w zimne dni dodaje energii, rozgrzewa i poprawia nastrój.
Jedyną niedogodnością dla mnie jest flakon, ale dla takiego zapachu gotowa jestem na " poświęcenia " ;)
Polecam!

A Wy znacie perfumy De Bourbon, które Wam najbardziej zapadły w pamięci?
Jakie nuty zapachowe królują u Was latem?
Które perfumy uwielbiacie i polecacie - czekam na Wasze propozycje, może wśród Waszych faworytów znajdę coś dla siebie :)
Miłego ;*

34 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Po części tak Lila, jest taki... inny, ale też nie wygodny w użyciu ;)

      Usuń
  2. Ciężko mi sobie nawet wyobrazić ten zapach ale buteleczka faktycznie ciekawa :))
    Tak w ogóle to pierwszy raz widzę taką markę perfum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest bardzo energiczny, a zarazem stanowczy, niby lekki, a w tym samym czasie trwały, dla tego tak bardzo mi przypadł do gustu, od razu kupiłam i wcale nie żałuję, jest wspaniały Seanaith ;)

      Usuń
  3. Pierwszy raz widzę te perfumy. Szkoda, bo zapach może być interesujący - jeśli gdziekolwiek na nie trafię z chęcią przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Nena, jest interesujący, jedyny w swoim rodzaju, niuchałam i próbowałam już wiele różnych perfum i wód, ale ta na ich tle wyróżnia się bardzo, ciężko mi ja nawet porównać do innego znanego zapachu, bo nie znam podobnego ;)

      Usuń
  4. Wiesz, na początku myślałam że to owocowa herbatka:) i już się miałam pakować hehe:)
    Uwielbiam takie letnie, świeże zapachy, podobnie jak Ty nie tylko latem..Nie znam perfum De Bourbon.
    Jeśli chodzi o moje zapachy to obecnie pachnę Play Givenchy :) staram się zużyć Jimmiego Choo, który był strasznym niewypałem - z mojej winy - bo zakochana w wodzie perfumowanej nie spojrzałam i przez pomyłkę wzięłam wodę toaletową a ta jest DIAMETRALNIE różna..no trudno..tak więc na przemian się pryskam tym i tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Kochana, ze miałam takie same skojarzenie??? :) To pudełko takie trocha... herbaciane i jeszcze korona monarchy, nieraz figurująca na dobrych gatunkach herbat ;) Ojej, taki jarmark, jeśli bym wybierała po " szacie " nie zwróciła bym na nie nawet uwagi, całe szczęście że wybierałam na " niuch " ;) Zapach obłędny!
      Ooo, Playa jestem ciekawa, a jaki masz? Różowy czy fioletowy?
      Perfumy Jimmiego Choo jeszcze u mnie nie gościły, mam ogromną ochotę na jego Jimmy Choo EDP, drabina zapachowa taka jak lubię, a takze na Serge Lutensa...ojej, ale gdzie go poniucham na żywo???

      Usuń
    2. Mam różowego Playa :) słodziutki :D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Zachęcam, jak dorwiesz gdzieś w perfumerii, to koniecznie poniuchaj ;)

      Usuń
  6. buteleczka jest po prostu piękna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tylko ja jej jakoś specjalnie nie lubię :)

      Usuń
  7. Ja nie potrafię po opisie wyobrazić sobie zapachu - po prostu muszę go poczuć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda, ale opisałam najlepiej, jak potrafiłam ;)

      Usuń
  8. jeżeli tak cudnie pachnie jak wygląda.. to nic więcej nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda o wiele gorzej, jak pachnie Rudasku, zapach jest boski, flakon już nie, taki jakiś przekombinowany...

      Usuń
  9. Design opakowania kojarzy mi się nie do końca fajnie ;) Tak... hmm... pretensjonalnie? Ale w sumie zapach najważniejszy, a skoro jest fajny, to cała reszta jest nieistotna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak mi - jarmark, za wiele wszystkiego się dzieje - te kwiaty na pudełku, nawiązują do herbaty bardziej, flakon nie dość że dziwaczny, to też nie wygodny do noszenia ani też psikania, trzeba uważać by nie wyślizgnął się z palców ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. No i zdania są podzielone, mi nie podoba się, ale zapach urzekający i naprawdę wart grzechu oraz przymknięcia oka na to pudełko i flakon.

      Usuń
  11. Nie znam tego zapachu, marki też za bardzo nie kojarzę ;) Flakon trochę przekombinowany, bardziej jako ozdoba (trochę jarmarczna :P) niż do noszenia, ale czasem tak bywa. W pewnym momencie skojarzył mi się z udziwnionymi flakonami S.Dali. Tam też czasami twórca miał dziwne wyobrażenia.

    Patrząc na nuty zapachowe mogłoby być ciekawie :)choć aksamitka stopuje mój entuzjazm. Z drugiej strony to tylko jedna ze składowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Hexx, flakon, jak i pudełko, takie przekombinowane, wolę minimalizm, co do aksamitki, nie wyczuwam jej wcale, choć stoi w nutach bazy, które wyczuwamy w pierwszej kolejności i z większą intensywnością, chyba że w połączeniu z cytrusami daje ten taki świetny, zdecydowany akcent, całość jest bardzo przyjemna uwielbiam tą wodę, ale ze względu na flakon, nie kupię ponownie, przez niego czasami nie miałam ochoty po nie sięgać, a tym bardziej zabierać ze sobą, do torebki ;)
      S.Dali niemal w każdych swoich perfumach " stawia " na usta, nie podobają mi się te dzieła, zwłaszcza " z nosem", choć zapachy niektóre warte uwagi, Laguna Maravilla są świetne, a i Little Kiss Me szczególnie mi się podobają, i na szczęście usta na flakonie są jedynie malowane ;)

      Usuń
  12. nie znam niestety ale jestem w stanie wyobrazić sobie ten cudowny zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach świetny Żanetko, gorzej z flakonem... :)

      Usuń
  13. Nie znam tych perfum, ale po opisie chętnie bym go powąchała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nuty zapachowe kuszą,zapach musi byc naprawdę rewelacyjny,z chęcią bym go wypróbowała:))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz - jest dla mnie bardzo cenny!
Wielka prośba o NIEDODAWANIE linków do blogów oraz sklepów, spamu czy złośliwych uwag - komentarze te będą od razu usuwane!