Witajcie Słoneczka :)
Jak ten czas leci... Dopiero przygotowywaliśmy dla Was konkurs, a już dziś czas na wyniki. Postanowiliśmy nie zwlekać z ich podaniem, ponieważ święta tuż, tuż, a przy sprzyjających okolicznościach oraz sprawnej komunikacji ze zwycięzcami, nagrody dotrą jeszcze przed świętami :)
Cudowny zestaw dermokosmetyków Synchroline - każda z nas chciałaby taki prezent pod choinkę ;)
Nie przedłużając, bo ani czas, ani możliwości na to nie pozwalają - porządki i przygotowania przedświąteczne idą pełną parą! Ogłaszamy obiecane wyniki :)
Aaaa, nie! Jeszcze chwilkę! Wielkie podziękowania dla wszystkich biorących udział w konkursie - dziękujemy za Wasz czas i zaangażowanie, za wspaniałe i wyczerpujące odpowiedzi oraz podzielenie się swoimi sposobami na piękno skóry.
Jeśli tym razem nie wygrałaś - nie zrażaj się! Pamiętaj, że rano czy później, szczęście uśmiechnie się właśnie do Ciebie :)
A teraz czas na ogłoszenie wyników! Nagrody zdobywają...
Gratulacje serdeczne!
Szanowne Panie, bardzo prosimy o podesłanie swoich danych adresowych oraz numeru telefonu ( dla kuriera ), niezbędnych do wysyłki nagrody, na mail podany w zakładce Kontakt :)
Pamiętajcie, że Aniołek chce zdążyć z prezentami przed świętami, ale czasami nawet cuda nie pomagają, a więc pomóżcie mu - ślijcie prędziutko dane :)
Jeszcze raz dziękujemy za wspaniałą zabawę - kolejne konkursy już wkrótce :)
Jak tam prace przedświąteczne - trwają?
U nas generalne porządki w toku, pracy co nie miara, ale święta będą ... olśniewające :D
Miłego wieczoru Wam życzę ;)
poniedziałek, 14 grudnia 2015
czwartek, 10 grudnia 2015
Pachnące święta z L`Occitane en Provence! Zestaw Pierre Hermé Paris Grejpfrut Rabarbar i Trio kremów do rąk
Witajcie Słoneczka ;)
Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze mam dylemat podczas wyboru prezentów dla bliskich i przyjaciół. I nie jest to spowodowane brakiem wiedzy na temat ich preferencji czy upodobań, nie, tylko mnogością wyboru. Lubię mieć pewność, że to, co sprezentuję jest najlepsze, że obdarowana osoba będzie w pełni zadowolona, a być może nawet zachwycona... Wielka odpowiedzialność na nas spoczywa, " misja prezentowa " musi być udana! A więc chwila zastanowienia, głęboki oddech i... ruszamy po zadowolenie dla bliskich i satysfakcję dla siebie - ten błysk w oczach i uśmiech na twarzy, po rozpakowaniu prezentu, cieszy, mówcie co chcecie :)
Wybierać jest w czym! Sklepowe półki, niezależnie czy to stacjonarne czy internetowe, wręcz uginają się od dobroci, które kuszą formą, podaniem, " prezencją "... istny szał! Ale nadchodzi taki moment, kiedy serce się zatrzymuje, patrzę i wiem: To jest TO!
Produkty L`Occitane in Provence są "obiektem pożądania " wielu z nas. To kosmetyki tworzone z pasją, które łączą w sobie cenne składniki naturalne, piękne zapachy, skuteczność i bezpieczeństwo. Gustowne opakowania oraz dbałość o szczegóły dopełniają całość i budzą pragnienie do ich poznania już od samego patrzenia - czyż nie?
Oferta marki na bieżąco jest uzupełniana, klasyków nigdy dosyć, i wzbogacana nowymi, nie mniej kuszącymi, propozycjami oraz limitowanymi edycjami. Szczególnie przed świętami - na nudę nie możemy narzekać, wśród bestsellerów znajdziemy wiele kuszących nowości. A to wszystko jest podane w atrakcyjnych zestawach, łączących w sobie doskonale dopasowane produkty niosące frajdę, zadowolenie i szczęście!
W tym roku również nie zabrakło nowości oraz pięknych, świątecznych zestawów. Zostały skomponowane z kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów, i to nie tylko dla Pań, ale również dla płci przeciwnej - przepiękne prezenty! U mnie świąteczna aura panuje już od dwóch tygodni :) Od dwóch tygodni rozkoszuję się kosmetykami z limitowanej linii Grejpfrut Rabarbar Pierre Hermé Paris, a także ulubionymi kremami do rąk z masłem shea, połączonymi w urocze trio :)
Słów kilka od producenta
Dwa talenty spotkały się, by stworzyć zapachy i całą kolekcję Pierre’a Hermé Paris.
Olivier Baussan poprosił swojego przyjaciela Pierre’a Hermé, mistrza cukiernictwa, by stworzył kompozycje zapachowe dla L’OCCITANE, takie jakich tylko zapragnie. Efekt? Pięknie skomponowane zapachy, które są zarazem złożone i wyraziste, wyczuwa się w nich wspomnienia z regionu śródziemnomorskiego i z „ wyspy piękna ”, którą obaj przyjaciele tak bardzo ukochali. Odkryj efekt niespodziewanego spotkania szlachetnych składników, przekształconych w zaskakujące autorskie kompozycje zapachowe:
• Jaśmin Immortelle Neroli
• Grejpfrut Rabarbar
• Miód Mandarynka.
Woda toaletowa Grejpfrut Rabarbar - opis
Drżący akord, który mami nos i… kubki smakowe…
Przejrzystość owoców cytrusowych połączona z wyrazistością rabarbaru.
Umieszczając grejpfruta w sercu tej kompozycji Pierre Hermé chciał wydobyć wszystkie jego oblicza. Odrobinę goryczy białej skórki oraz wyrazisty charakter, który podkreślają zielone i aromatyczne nuty rabarbaru.
Pomiędzy tymi pięknie zbalansowanymi nutami szybko zamęt wprowadzają zmysłowe i pikantne przyprawy serca. Oryginalność kompozycji podkreślają drzewne nuty cedru, które wydobywają psotny charakter grejpfruta przeplatający się z cierpkością łodyg rabarbaru.
Główne składniki: Esencja z grejpfruta z Korsyki, akord rabarbaru.
**Składniki pochodzenia naturalnego.
Nie zawiera BHA, formaliny ( formaldehydu ) ani triklosanu.
Zapachy L`Occitane chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać, i to nie tylko pod względem aromatu, za każdym razem zachwycającym, ale również pomysłowych, jedynych w swoim rodzaju, flakonów. Tutaj mamy kolejną perełkę :)
Flakon Pierre’a Hermé Paris Grejpfrut Rabarbar to małe, a właściwiej niskie, cudeńko wykonane z grubego, przezroczystego szkła. Flakon ma dosyć szeroką średnicę, a jego wysokość mierzy niespełna 4 cm. Ciekawy, niecodzienny, pomysłowy, aczkolwiek nie do końca poręczny, musiałam się przyzwyczaić do nowej formy. Nie długo to trwało :) Flakon został wykończony srebrnymi elementami ze stali nierdzewnej, zdobionymi grawerem nazwy marki, które idealnie dopełniają całość. Atomizer działa bez zarzutu drobniutko rozpylając zapach, który delikatną, niemal niewyczuwalną mgiełką, osiada się na ciele.
Pudełko, w które zapach został zapakowany, niezmiernie mi się podoba, piękna forma, precyzyjne wykonanie i szata graficzna, w moich ulubionych barwach, zapowiada energię i orzeźwiającą moc zapachu! Niczym mały torcik - tadaaaam! Pachnąca niespodzianka! Dbałość o szczegóły, zresztą jak zawsze, na najwyższym poziomie!
Sam zapach jest bardzo w moim guście. Czytając jego opis próbowałam wyobrazić sobie tę kompozycję, przyznam, że w realu jest zupełnie inna :) Nie wiem jak można tak precyzyjnie odzwierciedlić aromat grejpfruta, nie pomijając żadnego akcentu. Początkowo, tuż po rozpyleniu, wyczuwam niesamowitą świeżość, powiew mroźnego powietrza wymieszanego z cytrusowym aromatem. Po chwili mogę wyodrębnić aromat grejpfrutowej skórki, która przy obieraniu eksploduje malutkimi pęcherzykami, uwalniając aromat esencjonalnego olejku, mmmm. Soczysty miąższ dopełnia całość, subtelnie przełamując intensywność skórki słodko-gorzkimi nutami, powodującymi ślinotok... Smakowity zapach! Nawet białą skórkę, znajdującą się w środku owocu, można w tym zapachu wyczuć - obłęd!
Rabarbaru tak naprawdę nie wyczuwam, ale może jest to związane z tym, że już bardzo dawno nie czułam jego aromatu lub jest on wpleciony w kompozycję tak kunsztownie, że nie lada wyzwaniem byłoby rozłożenie zapachu " na części " :) Końcowe nuty, drzewne, ocieplają zapach, nadając mu szlachetności, szyku oraz niepowtarzalności. Nie wiem dlaczego, ale po dłuższej chwili, gdy zapach już ulokuje się na skórze, przegryzie się i zaczyna z nią współgrać, wyłapuję schowany, daleko w tle, aromat werbeny... Kocham jej zapach, i linię Werbenową L`Occitane też uwielbiam :)
Zapach jest trwały, choć wcale nie mocny! Po pewnym czasie przestaję go czuć na sobie, ale wystarczy gwałtowny ruch, powiew wiatru, czy ... klimy, a cudowny aromat natychmiast o sobie przypomina. To łyk energii, ciepła, pozytywnego nastawienia i radosnego myślenia w deszczowe, chłodne, niepogodne dni. Aromaterapia, energia, moc, siła, kobiecość, delikatność, romantyczność i stanowczość zarazem... Uwielbiam tę wodę!
Cena - 230 zł / 75 ml
Żel pod prysznic Grejpfrut Rabarbar - opis
Czy może być coś bardziej radosnego niż eksplozja zapachu grejpfruta i rabarbaru pod ciepłym prysznicem? Po kąpieli idealnie czysta skóra pachnie nutami orzeźwiającej i subtelnie pikantnej kompozycji.
PIerre Hermé, "Picasso cukiernictwa" rozpoczął karierę w wieku lat 14 na stażu u Gastona Lenôtre’a, który ukończył z wyróżnieniem. Dziesięć lat później jego nazwisko stało się znane na całym świecie. Wiedziony jedynie rozkoszą podniebienia zrewolucjonizował nawet najbardziej zakorzenione w tradycji cukiernictwa zasady i wykreował zupełnie nowy świat smaków i zmysłowych rozkoszy. W 1997 Pierre Hermé wraz z Charles’em Znaty’m założył firmę Pierre Hermé Paris, zyskując miano kreatora wysokiego cukiernictwa. W 2015 roku jego przyjaciel, Olivier Baussan, poprosił go, by stworzył kolekcję zapachów, takich jakich tylko zapragnie. "Kiedy tworzyłem te zapachy wszystko zależało od smaku."
Główne składniki: Akord rabarbaru, esencja z grejpfruta z Korsyki.
**Składniki pochodzenia naturalnego.
Nie zawiera BHA, formaliny ( formaldehydu ) ani triklosanu.
Żel został umieszczony w ładnej i poręcznej butelce wykonanej z przezroczystego tworzywa, co pozwala na śledzenie stopnia zużycia kosmetyku. Swoją formą oraz kolorystyką etykiety butelka nawiązuje do pozostałych produktów z linii Pierre’a Hermé Paris Grejpfrut Rabarbar. W metalowym korku kryje się plastikowy dozownik typu press, po naciśnięciu którego wysuwa się otwór dozujący - żel gotowy do działania! Ze względu na elastyczność butelki, dawkowanie żelu jest łatwe, sprawne i szybkie. Nawet nie musimy czekać, aż kosmetyk wypłynie, wystarczy przechylić i lekko nacisnąć, a potrzebna porcja żelu ląduje na gąbce. Ale uwaga! Nie warto przesadzać z ilością - bardzo dobrze się pieni i jest nadzwyczajnie aromatyczny, przez te cechy mocno zyskuje na wydajności. No to zabieram Was ... pod prysznic :)
Żel przepięknie pachnie, w sumie nie musiałam tego mówić, jest przecież dopełnieniem wody, pochodzi z tejże linii, w związku z czym zapachem się nie różni. No może odrobinę. Jest mniej rozbudowany niż woda, ale bardziej świeży, pobudzający, energii dodający! Znowu się powtórzę, żel również przypomina mi aromatem Werbenową wersję, tyle że połączoną ze słodko-gorzkimi nutami grejpfruta :) Prysznic z użyciem tego żelu to prawdziwa euforia, stawia na nogi w ciągu kilka chwil, więc szczególnie niezastąpiony podczas porannego prysznica. Dodaje energii, napawa optymizmem, odświeża ciało, na dłuuuugoooo, i pobudza zmysły - energia na dobry początek dnia, czy też wieczoru, a może nocy? Czemu nie!
Żel wytwarza białą, puszystą pianę, która w skuteczny, a jednocześnie delikatny sposób myje, oczyszcza i odświeża ciało. Stosuję go zawsze w połączeniu z gąbką-siateczką, lekki masaż dodatkowo pobudza mikrokrążenie. Przy kontakcie z ciepłą wodą zapach nieco się nasila, unosi się w powietrzu, wypełnia całą łazienkę, oraz jej okolice, otula ciało, ale nie powoduje bólu głowy, więc spokojnie. Nie wysusza skóry, mimo zawartości SLSu, nie powoduje podrażnień, zaczerwienienia, uczucia ściągnięcia. Wręcz przeciwnie, skóra po jego użyciu jest miękka, delikatna i nadzwyczajnie gładka, lekko pachnąca, choć zapach zbyt długo się nie utrzymuje, na co idealnym rozwiązaniem jest woda - psik, psik, mmmm :) Dużo przyjemności na dłuuuugoooo!
Cena - 62 zł / 250 ml
Krem do rąk Grejpfrut Rabarbar - opis
Nałóż odrobinę kremu na paznokieć i delikatnie wmasuj okrężnymi ruchami w skórki. Powtórz na każdym z paznokci. Poczekaj aż krem się wchłonie, następnie delikatnie zepchnij skórki z paznokci patyczkiem. Stosuj regularnie, by wzmocnić paznokcie i zmniejszyć ich łamliwość.
Stosuj razem z delikatnym kremem do rąk.
Główne składniki: Masło shea, esencja z grejpfruta z Korsyki, akord rabarbaru,.
*Składniki z upraw biologicznych / Składniki z upraw organicznych.
**Składniki pochodzenia naturalnego.
Nie zawiera BHA, formaliny ( formaldehydu ) ani triklosanu.
Krem do rąk został zamknięty w tradycyjnym dla marki opakowaniu - srebrnej tubce wykonanej z elastycznego, miękkiego tworzywa przypominającego metal. Etykieta jest utrzymana w barwach linii, tubka mieści na sobie wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu, w tym pełny skład i termin ważności, wynoszący 12 miesięcy od momentu otwarcia. Ośmiokątny, zakręcany korek już dawno przestał dla mnie być niedogodnością, w erze dozowników, do perfekcji opanowałam jego używanie, więc radzę sobie nawet z nakremowanymi rękami - trening czyni mistrza :) A z drugiej strony jest to swoisty " znak rozpoznawczy " marki, więc po co to zmieniać :)
Krem ma lekką, stosunkowo gęstą konsystencję oraz biały kolor. W dotyku jest nadzwyczajnie delikatny, ale treściwy, przypomina lekką formę masła shea. Z łatwością rozprowadza się po skórze, nawet suchej, równomiernie wnikając w nią, ale nie dzieje się to zbyt szybko, pozwala na dłuższe masowanie. Nie zostawia wyraźnej, tłustej warstwy, ale taką delikatną, ochronną, owszem, co prawda wnika w skórę całkowicie, ale po pewnym czasie lub dłuższym wmasowywaniu. Dlatego najchętniej stosuję go na noc, smaruję nim ręce tuż przed zaśnięciem - mam pachnące doznania, kolorowe sny i ... nadzwyczajnie gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku dłonie o poranku :)
Krem cudownie pachnie, jest wydajny, ze względu na treściwość oraz skuteczne działanie, ma cudowny skład i praktyczne opakowanie - zmieści się w każdej kosmetyczce, a więc na świąteczne wojaże, czy jakiekolwiek inne wypady, będzie idealnym rozwiązaniem :) Dobrze nawilża, odżywia, łagodzi podrażnienia, koi zaczerwienienia, niweluje przesuszenia, wygładza szorstką skórę i zapewnia długotrwałą ochronę. Uwielbiam!
Cena - 29, 90 zł / 30 ml
Trio kremów do rąk - opis
Zestaw zawiera:
• Krem do rąk Masło Shea 30 ml
• Krem do rąk Peonia 30 ml
• Krem do rąk Migdał 30 ml
• Świąteczne pudełko na prezenty
Masło shea to doskonały balsam pielęgnacyjny stosowany przez kobiety z Afryki subsaharyjskiej, który odżywia i chroni skórę oraz włosy. L'OCCITANE nawiązało współpracę z producentkami masła shea z Burkina Faso, budując zrównoważone partnerstwo oparte na zasadach sprawiedliwego handlu.
Cena - 79 zł / zestaw
Dawno, dawno temu... Właśnie od kremów do rak, dawno temu, rozpoczęła się moja miłość do kosmetyków L`Occitane en Provence. Kupiłam jeden, na próbę, potem kolejny i następny... Ach, te ich tekstury, boskie zapachy, skuteczna ochrona i bardzo zadowalające efekty mnie po prostu uzależniły. Co tu dużo mówić, krem do rąk jest absolutną podstawą, niezbędnikiem każdej kobiety, która o siebie dba. Te maleństwa są wydajne i mieszczą się nawet w kieszeni spodni - czysta wygoda!
Pisałam o kremach L`Occitane nieraz, więc nie będę się powtarzać - serdecznie Wam polecam, szczególnie w zestawach, wychodzi taniej, a taki prezent pod choinką - to korzystne z przyjemnym :)
Takie oto pachnące święta u mnie jeszcze przed świętami :D
Na stronie L`Occitane znajdziecie wiele ciekawych i korzystnych cenowo propozycji prezentowych oraz ofert specjalnych.
Piękne pudełka stanowią cudowny dodatek i nadają przedsmaku temu, co czeka po otwarciu - magia świąt!
Pachnących, wesołych, udanych i radosnych ♥
Lubicie kosmetyki L`Occitane? Które linie należą do Waszych ulubionych?
Preferujecie kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy czy włosów? A może wolicie zapachy?
Prezenty już kupione, czy dopiero w planach?
Miłego wieczoru Kochani?
Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze mam dylemat podczas wyboru prezentów dla bliskich i przyjaciół. I nie jest to spowodowane brakiem wiedzy na temat ich preferencji czy upodobań, nie, tylko mnogością wyboru. Lubię mieć pewność, że to, co sprezentuję jest najlepsze, że obdarowana osoba będzie w pełni zadowolona, a być może nawet zachwycona... Wielka odpowiedzialność na nas spoczywa, " misja prezentowa " musi być udana! A więc chwila zastanowienia, głęboki oddech i... ruszamy po zadowolenie dla bliskich i satysfakcję dla siebie - ten błysk w oczach i uśmiech na twarzy, po rozpakowaniu prezentu, cieszy, mówcie co chcecie :)
Wybierać jest w czym! Sklepowe półki, niezależnie czy to stacjonarne czy internetowe, wręcz uginają się od dobroci, które kuszą formą, podaniem, " prezencją "... istny szał! Ale nadchodzi taki moment, kiedy serce się zatrzymuje, patrzę i wiem: To jest TO!
Produkty L`Occitane in Provence są "obiektem pożądania " wielu z nas. To kosmetyki tworzone z pasją, które łączą w sobie cenne składniki naturalne, piękne zapachy, skuteczność i bezpieczeństwo. Gustowne opakowania oraz dbałość o szczegóły dopełniają całość i budzą pragnienie do ich poznania już od samego patrzenia - czyż nie?
Oferta marki na bieżąco jest uzupełniana, klasyków nigdy dosyć, i wzbogacana nowymi, nie mniej kuszącymi, propozycjami oraz limitowanymi edycjami. Szczególnie przed świętami - na nudę nie możemy narzekać, wśród bestsellerów znajdziemy wiele kuszących nowości. A to wszystko jest podane w atrakcyjnych zestawach, łączących w sobie doskonale dopasowane produkty niosące frajdę, zadowolenie i szczęście!
W tym roku również nie zabrakło nowości oraz pięknych, świątecznych zestawów. Zostały skomponowane z kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów, i to nie tylko dla Pań, ale również dla płci przeciwnej - przepiękne prezenty! U mnie świąteczna aura panuje już od dwóch tygodni :) Od dwóch tygodni rozkoszuję się kosmetykami z limitowanej linii Grejpfrut Rabarbar Pierre Hermé Paris, a także ulubionymi kremami do rąk z masłem shea, połączonymi w urocze trio :)
Słów kilka od producenta
Dwa talenty spotkały się, by stworzyć zapachy i całą kolekcję Pierre’a Hermé Paris.
Olivier Baussan poprosił swojego przyjaciela Pierre’a Hermé, mistrza cukiernictwa, by stworzył kompozycje zapachowe dla L’OCCITANE, takie jakich tylko zapragnie. Efekt? Pięknie skomponowane zapachy, które są zarazem złożone i wyraziste, wyczuwa się w nich wspomnienia z regionu śródziemnomorskiego i z „ wyspy piękna ”, którą obaj przyjaciele tak bardzo ukochali. Odkryj efekt niespodziewanego spotkania szlachetnych składników, przekształconych w zaskakujące autorskie kompozycje zapachowe:
• Jaśmin Immortelle Neroli
• Grejpfrut Rabarbar
• Miód Mandarynka.
Woda toaletowa Grejpfrut Rabarbar - opis
Drżący akord, który mami nos i… kubki smakowe…
Przejrzystość owoców cytrusowych połączona z wyrazistością rabarbaru.
Umieszczając grejpfruta w sercu tej kompozycji Pierre Hermé chciał wydobyć wszystkie jego oblicza. Odrobinę goryczy białej skórki oraz wyrazisty charakter, który podkreślają zielone i aromatyczne nuty rabarbaru.
Pomiędzy tymi pięknie zbalansowanymi nutami szybko zamęt wprowadzają zmysłowe i pikantne przyprawy serca. Oryginalność kompozycji podkreślają drzewne nuty cedru, które wydobywają psotny charakter grejpfruta przeplatający się z cierpkością łodyg rabarbaru.
Główne składniki: Esencja z grejpfruta z Korsyki, akord rabarbaru.
**Składniki pochodzenia naturalnego.
Nie zawiera BHA, formaliny ( formaldehydu ) ani triklosanu.
Zapachy L`Occitane chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać, i to nie tylko pod względem aromatu, za każdym razem zachwycającym, ale również pomysłowych, jedynych w swoim rodzaju, flakonów. Tutaj mamy kolejną perełkę :)
Flakon Pierre’a Hermé Paris Grejpfrut Rabarbar to małe, a właściwiej niskie, cudeńko wykonane z grubego, przezroczystego szkła. Flakon ma dosyć szeroką średnicę, a jego wysokość mierzy niespełna 4 cm. Ciekawy, niecodzienny, pomysłowy, aczkolwiek nie do końca poręczny, musiałam się przyzwyczaić do nowej formy. Nie długo to trwało :) Flakon został wykończony srebrnymi elementami ze stali nierdzewnej, zdobionymi grawerem nazwy marki, które idealnie dopełniają całość. Atomizer działa bez zarzutu drobniutko rozpylając zapach, który delikatną, niemal niewyczuwalną mgiełką, osiada się na ciele.
Pudełko, w które zapach został zapakowany, niezmiernie mi się podoba, piękna forma, precyzyjne wykonanie i szata graficzna, w moich ulubionych barwach, zapowiada energię i orzeźwiającą moc zapachu! Niczym mały torcik - tadaaaam! Pachnąca niespodzianka! Dbałość o szczegóły, zresztą jak zawsze, na najwyższym poziomie!
Sam zapach jest bardzo w moim guście. Czytając jego opis próbowałam wyobrazić sobie tę kompozycję, przyznam, że w realu jest zupełnie inna :) Nie wiem jak można tak precyzyjnie odzwierciedlić aromat grejpfruta, nie pomijając żadnego akcentu. Początkowo, tuż po rozpyleniu, wyczuwam niesamowitą świeżość, powiew mroźnego powietrza wymieszanego z cytrusowym aromatem. Po chwili mogę wyodrębnić aromat grejpfrutowej skórki, która przy obieraniu eksploduje malutkimi pęcherzykami, uwalniając aromat esencjonalnego olejku, mmmm. Soczysty miąższ dopełnia całość, subtelnie przełamując intensywność skórki słodko-gorzkimi nutami, powodującymi ślinotok... Smakowity zapach! Nawet białą skórkę, znajdującą się w środku owocu, można w tym zapachu wyczuć - obłęd!
Rabarbaru tak naprawdę nie wyczuwam, ale może jest to związane z tym, że już bardzo dawno nie czułam jego aromatu lub jest on wpleciony w kompozycję tak kunsztownie, że nie lada wyzwaniem byłoby rozłożenie zapachu " na części " :) Końcowe nuty, drzewne, ocieplają zapach, nadając mu szlachetności, szyku oraz niepowtarzalności. Nie wiem dlaczego, ale po dłuższej chwili, gdy zapach już ulokuje się na skórze, przegryzie się i zaczyna z nią współgrać, wyłapuję schowany, daleko w tle, aromat werbeny... Kocham jej zapach, i linię Werbenową L`Occitane też uwielbiam :)
Zapach jest trwały, choć wcale nie mocny! Po pewnym czasie przestaję go czuć na sobie, ale wystarczy gwałtowny ruch, powiew wiatru, czy ... klimy, a cudowny aromat natychmiast o sobie przypomina. To łyk energii, ciepła, pozytywnego nastawienia i radosnego myślenia w deszczowe, chłodne, niepogodne dni. Aromaterapia, energia, moc, siła, kobiecość, delikatność, romantyczność i stanowczość zarazem... Uwielbiam tę wodę!
Cena - 230 zł / 75 ml
Żel pod prysznic Grejpfrut Rabarbar - opis
Czy może być coś bardziej radosnego niż eksplozja zapachu grejpfruta i rabarbaru pod ciepłym prysznicem? Po kąpieli idealnie czysta skóra pachnie nutami orzeźwiającej i subtelnie pikantnej kompozycji.
PIerre Hermé, "Picasso cukiernictwa" rozpoczął karierę w wieku lat 14 na stażu u Gastona Lenôtre’a, który ukończył z wyróżnieniem. Dziesięć lat później jego nazwisko stało się znane na całym świecie. Wiedziony jedynie rozkoszą podniebienia zrewolucjonizował nawet najbardziej zakorzenione w tradycji cukiernictwa zasady i wykreował zupełnie nowy świat smaków i zmysłowych rozkoszy. W 1997 Pierre Hermé wraz z Charles’em Znaty’m założył firmę Pierre Hermé Paris, zyskując miano kreatora wysokiego cukiernictwa. W 2015 roku jego przyjaciel, Olivier Baussan, poprosił go, by stworzył kolekcję zapachów, takich jakich tylko zapragnie. "Kiedy tworzyłem te zapachy wszystko zależało od smaku."
**Składniki pochodzenia naturalnego.
Nie zawiera BHA, formaliny ( formaldehydu ) ani triklosanu.
Żel został umieszczony w ładnej i poręcznej butelce wykonanej z przezroczystego tworzywa, co pozwala na śledzenie stopnia zużycia kosmetyku. Swoją formą oraz kolorystyką etykiety butelka nawiązuje do pozostałych produktów z linii Pierre’a Hermé Paris Grejpfrut Rabarbar. W metalowym korku kryje się plastikowy dozownik typu press, po naciśnięciu którego wysuwa się otwór dozujący - żel gotowy do działania! Ze względu na elastyczność butelki, dawkowanie żelu jest łatwe, sprawne i szybkie. Nawet nie musimy czekać, aż kosmetyk wypłynie, wystarczy przechylić i lekko nacisnąć, a potrzebna porcja żelu ląduje na gąbce. Ale uwaga! Nie warto przesadzać z ilością - bardzo dobrze się pieni i jest nadzwyczajnie aromatyczny, przez te cechy mocno zyskuje na wydajności. No to zabieram Was ... pod prysznic :)
Żel przepięknie pachnie, w sumie nie musiałam tego mówić, jest przecież dopełnieniem wody, pochodzi z tejże linii, w związku z czym zapachem się nie różni. No może odrobinę. Jest mniej rozbudowany niż woda, ale bardziej świeży, pobudzający, energii dodający! Znowu się powtórzę, żel również przypomina mi aromatem Werbenową wersję, tyle że połączoną ze słodko-gorzkimi nutami grejpfruta :) Prysznic z użyciem tego żelu to prawdziwa euforia, stawia na nogi w ciągu kilka chwil, więc szczególnie niezastąpiony podczas porannego prysznica. Dodaje energii, napawa optymizmem, odświeża ciało, na dłuuuugoooo, i pobudza zmysły - energia na dobry początek dnia, czy też wieczoru, a może nocy? Czemu nie!
Żel wytwarza białą, puszystą pianę, która w skuteczny, a jednocześnie delikatny sposób myje, oczyszcza i odświeża ciało. Stosuję go zawsze w połączeniu z gąbką-siateczką, lekki masaż dodatkowo pobudza mikrokrążenie. Przy kontakcie z ciepłą wodą zapach nieco się nasila, unosi się w powietrzu, wypełnia całą łazienkę, oraz jej okolice, otula ciało, ale nie powoduje bólu głowy, więc spokojnie. Nie wysusza skóry, mimo zawartości SLSu, nie powoduje podrażnień, zaczerwienienia, uczucia ściągnięcia. Wręcz przeciwnie, skóra po jego użyciu jest miękka, delikatna i nadzwyczajnie gładka, lekko pachnąca, choć zapach zbyt długo się nie utrzymuje, na co idealnym rozwiązaniem jest woda - psik, psik, mmmm :) Dużo przyjemności na dłuuuugoooo!
Cena - 62 zł / 250 ml
Krem do rąk Grejpfrut Rabarbar - opis
Nałóż odrobinę kremu na paznokieć i delikatnie wmasuj okrężnymi ruchami w skórki. Powtórz na każdym z paznokci. Poczekaj aż krem się wchłonie, następnie delikatnie zepchnij skórki z paznokci patyczkiem. Stosuj regularnie, by wzmocnić paznokcie i zmniejszyć ich łamliwość.
Stosuj razem z delikatnym kremem do rąk.
Główne składniki: Masło shea, esencja z grejpfruta z Korsyki, akord rabarbaru,.
*Składniki z upraw biologicznych / Składniki z upraw organicznych.
**Składniki pochodzenia naturalnego.
Nie zawiera BHA, formaliny ( formaldehydu ) ani triklosanu.
Krem do rąk został zamknięty w tradycyjnym dla marki opakowaniu - srebrnej tubce wykonanej z elastycznego, miękkiego tworzywa przypominającego metal. Etykieta jest utrzymana w barwach linii, tubka mieści na sobie wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu, w tym pełny skład i termin ważności, wynoszący 12 miesięcy od momentu otwarcia. Ośmiokątny, zakręcany korek już dawno przestał dla mnie być niedogodnością, w erze dozowników, do perfekcji opanowałam jego używanie, więc radzę sobie nawet z nakremowanymi rękami - trening czyni mistrza :) A z drugiej strony jest to swoisty " znak rozpoznawczy " marki, więc po co to zmieniać :)
Krem ma lekką, stosunkowo gęstą konsystencję oraz biały kolor. W dotyku jest nadzwyczajnie delikatny, ale treściwy, przypomina lekką formę masła shea. Z łatwością rozprowadza się po skórze, nawet suchej, równomiernie wnikając w nią, ale nie dzieje się to zbyt szybko, pozwala na dłuższe masowanie. Nie zostawia wyraźnej, tłustej warstwy, ale taką delikatną, ochronną, owszem, co prawda wnika w skórę całkowicie, ale po pewnym czasie lub dłuższym wmasowywaniu. Dlatego najchętniej stosuję go na noc, smaruję nim ręce tuż przed zaśnięciem - mam pachnące doznania, kolorowe sny i ... nadzwyczajnie gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku dłonie o poranku :)
Krem cudownie pachnie, jest wydajny, ze względu na treściwość oraz skuteczne działanie, ma cudowny skład i praktyczne opakowanie - zmieści się w każdej kosmetyczce, a więc na świąteczne wojaże, czy jakiekolwiek inne wypady, będzie idealnym rozwiązaniem :) Dobrze nawilża, odżywia, łagodzi podrażnienia, koi zaczerwienienia, niweluje przesuszenia, wygładza szorstką skórę i zapewnia długotrwałą ochronę. Uwielbiam!
Cena - 29, 90 zł / 30 ml
Trio kremów do rąk - opis
Zestaw zawiera:
• Krem do rąk Masło Shea 30 ml
• Krem do rąk Peonia 30 ml
• Krem do rąk Migdał 30 ml
• Świąteczne pudełko na prezenty
Masło shea to doskonały balsam pielęgnacyjny stosowany przez kobiety z Afryki subsaharyjskiej, który odżywia i chroni skórę oraz włosy. L'OCCITANE nawiązało współpracę z producentkami masła shea z Burkina Faso, budując zrównoważone partnerstwo oparte na zasadach sprawiedliwego handlu.
Cena - 79 zł / zestaw
Dawno, dawno temu... Właśnie od kremów do rak, dawno temu, rozpoczęła się moja miłość do kosmetyków L`Occitane en Provence. Kupiłam jeden, na próbę, potem kolejny i następny... Ach, te ich tekstury, boskie zapachy, skuteczna ochrona i bardzo zadowalające efekty mnie po prostu uzależniły. Co tu dużo mówić, krem do rąk jest absolutną podstawą, niezbędnikiem każdej kobiety, która o siebie dba. Te maleństwa są wydajne i mieszczą się nawet w kieszeni spodni - czysta wygoda!
Pisałam o kremach L`Occitane nieraz, więc nie będę się powtarzać - serdecznie Wam polecam, szczególnie w zestawach, wychodzi taniej, a taki prezent pod choinką - to korzystne z przyjemnym :)
Takie oto pachnące święta u mnie jeszcze przed świętami :D
Na stronie L`Occitane znajdziecie wiele ciekawych i korzystnych cenowo propozycji prezentowych oraz ofert specjalnych.
Piękne pudełka stanowią cudowny dodatek i nadają przedsmaku temu, co czeka po otwarciu - magia świąt!
Pachnących, wesołych, udanych i radosnych ♥
Lubicie kosmetyki L`Occitane? Które linie należą do Waszych ulubionych?
Preferujecie kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy czy włosów? A może wolicie zapachy?
Prezenty już kupione, czy dopiero w planach?
Miłego wieczoru Kochani?
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Synchroline Synchrovit C skoncentrowane serum liposomowe z witaminą C
Witajcie Słoneczka :)
Jakiś czas temu pisałam Wam o rewelacyjnym kremie z witaminą C Lipoacid Intensive Synchroline, który skutecznie troszczy się o dobry wygląd i kondycję mojej skóry. Idealnym dopełnieniem tej pielęgnacji jest liposomowe serum z witaminą C Synchrovit C, uzupełniające działanie kremu, a dodatkowo wspierające walkę z upływającym czasem. Dla piękna skóry niewiele trzeba, czasami wystarczy jeden, dwa preparaty, które łącząc swoje siły są w stanie wiele zdziałać, i właśnie takim jest ten duet.
Marka Synchroline już na etapie tworzenia preparatów wykorzystuje naukową koncepcję łączenia składników aktywnych w taki sposób, aby ich działanie uzupełniało się oraz gwarantowało najwyższą skuteczność, a zarazem bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo i tolerancja produktów Synchroline oraz składników aktywnych w nich zawartych zostały gruntowanie przebadane w warunkach laboratoryjnych. Są to dermokosmetyki, którym możemy zaufać, nie tylko pielęgnują skórę, ale również ją leczą, pomagając pozbyć się wielu skórnych dolegliwości.
Każda z nas pragnie ładnie wyglądać, mimo upływającego czasu, mimo trybu życia, który nie zawsze jest zdrowy i w dużej mierze " odbija się " na naszej skórze. Na szczęście istnieje wiele skutecznych sposobów, między innymi stosowanie preparatów z witaminą C. Jest ona bardzo silnym antyoksydantem, wspomaga walkę z wolnymi rodnikami, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia się skóry.
Słów kilka od producenta
Synchrovit to gama preparatów dedykowanych osobom z oznakami starzenia w stadium średniozaawansowanym i zaawansowanym. Formuła preparatów powstała w oparciu o działanie witaminy C, która w skuteczny sposób stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, hamuje enzym odpowiedzialny za ich rozkład, dodatkowo ma działanie antyoksydacyjne, rozświetla, rozjaśnia przebarwienia, ujednolica koloryt skóry.
SYNCHROVIT C - skoncentrowane serum liposomowe Witamina C + Sod + Cynk. Serum z 10% zawartością witaminy C w podaniu liposomowym, co zwiększa stabilność witaminy C ( na utlenianie ) oraz zwiększa przenikalność i penetrację witaminy C. Działanie witaminy C zostało wzmocnione antyoksydantem enzymatycznym - dysmutaza ponadtlenkowa oraz mleczanem cynku.
Wskazania: chrono i fotostarzenie, drobne i głębokie zmarszczki, przebarwienia, niejednolity i ziemisty kolor skóry ( „cera palacza”).
Właściwości: właściwości antyoksydacyjne, niwelowanie wolnych rodników, spłycenie drobnych i głębokich zmarszczek, niwelowanie przebarwień, ujednolicenie kolorytu skóry, rozświetlenie, wygładzenie oraz niwelowanie efektów fotostarzenia.
Zalecenia do stosowania: zmiany słabo i średnio nasilone ( 28-50 lat ) - 1 raz dziennie, wieczorem. Zmiany zaawansowane ( po 50 roku życia ) - 2 razy dziennie, rano i wieczorem.
Zalecana kuracja: 60 dni ( 6 x 5 ml ) cztery razy w roku.
Podczas nakładania serum może wystąpić uczucie szczypania i mrowienia, co jest związane z wysoką zawartością witaminy C.
Składniki aktywne: zamknięte w liposomach kwas L- askorbinowy, dysmutaza ponadtlenkowa (SOD), mleczan cynku, kwas hialuronowy.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Opakowanie tego serum, to twarda, przezroczysta, malutka buteleczka wykonana z tworzywa. Jak zauważyliście na poprzednich zdjęciach, pod korkiem kryje się żółta " kapsułka ", dodatkowo do zestawu został dołączony korek z końcówką dozującą - już wyjaśniam jak to działa :)
Otóż NIE JEST TO PRODUKT GOTOWY! Serum musimy same sobie przygotować, ale bez obaw, czynność ta jest nadzwyczajnie łatwa i prosta, co więcej, mamy gwarancję, iż stosujemy najświeższe serum, które właśnie sobie przyrządziliśmy.
Na dole buteleczki znajduje się półpłynny roztwór liposomowy, w zakrętce witamina C w postaci proszku. Zakrętkę należy przekręcać do momentu, aż zerwie się zabezpieczenie żółtej kapsułki - jak widzicie na powyższym zdjęciu w środku otworzyła się malutka plastikowa klapka. Teraz wystarczy popukać palcem w zakrętkę, aby sproszkowana witamina C, ulokowana w " kapsule " spadła do roztworu. Puk, puk i gotowe - wstrząsamy porządnie, aby składniki się połączyły.
Taaaadaaaam! Serum gotowe! Teraz wystarczy odkręcić korek, a w jego miejsce wkręcić końcówkę dozującą. Końcówka jest zabezpieczona malutką, pomarańczową nakładką, która chroni zawartość. Tak sporządzone serum należy przechowywać w lodówce lub innym chłodnym i ciemnym miejscu, przez 10 - 12 dni. Co też jest określone na opakowaniu. Podoba mi się taka " sterylność ", serum, a właściwie to jego składniki, są świetnie zabezpieczone. Po zerwaniu plomby korka i przyrządzeniu produktu możemy w pełni cieszyć się " własnoręcznie ukręconym " serum, co z pewnością docenią wielbicielki " świeżych " kosmetyków ;)
Nasadka dozująca ma elastyczny " dziubek ", dzięki któremu możemy precyzyjnie odmierzyć odpowiednią dla nas porcję serum. Wystarczy przechylić buteleczkę, aby serum znalazło się w tej długiej wypustce, zdjąć pomarańczową nakładkę i lekko nacisnąć - tworzywo się ugina dawkując serum. Proste, sprawne, niezawodne - pozwala na zużycie produktu do ostatniej kropli, bez nerwów i wysiłku. Serum dodatkowo jest zapakowane w tekturowe pudełko. Można go nabyć w zestawie 6 szt. po 5 ml, przeznaczone na 60-cio dniową kurację lub w pojedynczych buteleczkach. Ja zużyłam 3, które wystarczyły mi na ponad miesiąc regularnego stosowania, raz dziennie, a właściwie to na noc :)
Serum ma płynną konsystencję i białe, mętne zabarwienie, zapachem przypomina mocno skoncentrowany sok z cytrusów, niby kwaśny, ale lekko przełamany nutką słodyczy - lubię go! Serum z łatwością się rozprowadza po skórze, ale warto tę czynność przeprowadzać bardzo szybko, bowiem po kilku sekundach zmienia swoją postać - staje się klejące. Ja osobiście aplikuję go na dłoń , pocieram drugą i szybko rozprowadzam, kolistymi ruchami, po całej twarzy i szyi. Pozostawiam do całkowitego wchłonięcia, a wtedy wspomniana klejąca warstewka po prostu znika, pozostawiając skórę gładką, delikatną, miłą w dotyku i pięknie pachnącą. Oczywiście umiar jest wskazany, inaczej, gdy przesadzimy z jego ilością, serum będzie długo się wchłaniało, oferując nieprzyjemne uczucie lepkości na skórze. Na jedną aplikację wystarczy kilka kropel, ale w sumie ilość warto doprecyzować do swoich potrzeb i wymagań skóry.
Podczas aplikacji nie wyczuwałam żadnego mrowienia ani szczypania, o którym wspomina producent, ale to raczej kwestia indywidualna. Po aplikacji serum skóra była lekko zaczerwieniona, po zużyciu jednej buteleczki, czyli po 12 dniach stosowania, stała się bardzo wrażliwa, mimo iż nie łuszczyła się, ani nie była przesuszona na wiór. Była podrażniona, a każda kolejna porcja serum - piekła i szczypała. Dodatkowo zauważyłam wysyp niedoskonałości, co w sumie jest normalnym zjawiskiem podczas kuracji witaminą C.
Dodam, że jednocześnie, na dzień, stosowałam krem Lipoacid, który również zawiera witaminę C, choć w mniejszym stężeniu, a także kwasy liponowy oraz linolowy. Odstawiłam serum na dwa tygodnie, krem na dzień stosowałam nadal, po czym spróbowałam ponownie. Już było zupełnie inaczej! Wyżej wspomniane " skutki uboczne " tym razem w ogóle nie dawały o sobie znać. Cera jakby się przyzwyczaiła, i już nie reagowała w tak gwałtowny sposób, jak poprzednio. Natomiast efekty stosowania były naprawdę fantastyczne!
Cera nabrała promienności i jednolitości, równomiernego kolorytu, poprawiła się też jej kondycja oraz gęstość. Niedoskonałości zniknęły, pory ładnie się " zaciągnęły " przeobrażając twarz w piękną, gładką i jędrną, a sebum już nie " rozświetlało " mojej skóry. Proces przetłuszczania uległ zmianie, cera stała się bardziej sucha, aczkolwiek nie łuszczyła się, ani nie piekła.
Serum zazwyczaj stosowałam solo, czasem, gdy skóra była bardziej przesuszona, dokładałam porcję kremu mocno nawilżającego. Kuracja już za mną, a z efektów jestem mega zadowolona!
Cena - ok. 30 zł / 5 ml.
Dostępność - apteki stacjonarne oraz internetowe.
Podsumowując...
Kuracja witaminą C potrafi przywrócić skórze równowagę, piękno, młodość i zdrowy wygląd. Jest cudownym sposobem na przedłużenie młodości, na szybkie " odświeżenie " skóry i jej dogłębne oczyszczenie - niczym miotełka wymiata wszystkie szkodliwe substancję, przywracając zdrowy blask, doskonałą kondycję i... uśmiech na naszej twarzy. Synchrovit C w pełni zadowolił potrzeby mojej skóry, uporał się z zadaniem, które łatwym nie było, ale dzięki jego skuteczności cieszę się ładnym wyglądem mojej cery, jej promiennością i kondycją.
A wiecie, że możecie wygrać to serum w konkursie, który trwa na blogu? Wraz z marką Synchroline mamy do rozdania aż trzy zestawy składające się z serum Synchrovit C oraz kremu do twarzy PerkyPearl P2 - zapraszamy! KLIK
Stosujecie witaminę C w swojej pilęgnacji?
A może poznaliście już moc Synchrovit C mraki Synchroline?
Jak u Was się sprawdza? Zadowolone?
Miłego wieczoru :*
Jakiś czas temu pisałam Wam o rewelacyjnym kremie z witaminą C Lipoacid Intensive Synchroline, który skutecznie troszczy się o dobry wygląd i kondycję mojej skóry. Idealnym dopełnieniem tej pielęgnacji jest liposomowe serum z witaminą C Synchrovit C, uzupełniające działanie kremu, a dodatkowo wspierające walkę z upływającym czasem. Dla piękna skóry niewiele trzeba, czasami wystarczy jeden, dwa preparaty, które łącząc swoje siły są w stanie wiele zdziałać, i właśnie takim jest ten duet.
Marka Synchroline już na etapie tworzenia preparatów wykorzystuje naukową koncepcję łączenia składników aktywnych w taki sposób, aby ich działanie uzupełniało się oraz gwarantowało najwyższą skuteczność, a zarazem bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo i tolerancja produktów Synchroline oraz składników aktywnych w nich zawartych zostały gruntowanie przebadane w warunkach laboratoryjnych. Są to dermokosmetyki, którym możemy zaufać, nie tylko pielęgnują skórę, ale również ją leczą, pomagając pozbyć się wielu skórnych dolegliwości.
Każda z nas pragnie ładnie wyglądać, mimo upływającego czasu, mimo trybu życia, który nie zawsze jest zdrowy i w dużej mierze " odbija się " na naszej skórze. Na szczęście istnieje wiele skutecznych sposobów, między innymi stosowanie preparatów z witaminą C. Jest ona bardzo silnym antyoksydantem, wspomaga walkę z wolnymi rodnikami, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia się skóry.
Słów kilka od producenta
Synchrovit to gama preparatów dedykowanych osobom z oznakami starzenia w stadium średniozaawansowanym i zaawansowanym. Formuła preparatów powstała w oparciu o działanie witaminy C, która w skuteczny sposób stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, hamuje enzym odpowiedzialny za ich rozkład, dodatkowo ma działanie antyoksydacyjne, rozświetla, rozjaśnia przebarwienia, ujednolica koloryt skóry.
SYNCHROVIT C - skoncentrowane serum liposomowe Witamina C + Sod + Cynk. Serum z 10% zawartością witaminy C w podaniu liposomowym, co zwiększa stabilność witaminy C ( na utlenianie ) oraz zwiększa przenikalność i penetrację witaminy C. Działanie witaminy C zostało wzmocnione antyoksydantem enzymatycznym - dysmutaza ponadtlenkowa oraz mleczanem cynku.
Wskazania: chrono i fotostarzenie, drobne i głębokie zmarszczki, przebarwienia, niejednolity i ziemisty kolor skóry ( „cera palacza”).
Właściwości: właściwości antyoksydacyjne, niwelowanie wolnych rodników, spłycenie drobnych i głębokich zmarszczek, niwelowanie przebarwień, ujednolicenie kolorytu skóry, rozświetlenie, wygładzenie oraz niwelowanie efektów fotostarzenia.
Zalecenia do stosowania: zmiany słabo i średnio nasilone ( 28-50 lat ) - 1 raz dziennie, wieczorem. Zmiany zaawansowane ( po 50 roku życia ) - 2 razy dziennie, rano i wieczorem.
Zalecana kuracja: 60 dni ( 6 x 5 ml ) cztery razy w roku.
Podczas nakładania serum może wystąpić uczucie szczypania i mrowienia, co jest związane z wysoką zawartością witaminy C.
Składniki aktywne: zamknięte w liposomach kwas L- askorbinowy, dysmutaza ponadtlenkowa (SOD), mleczan cynku, kwas hialuronowy.
Produkt przebadany dermatologicznie.
Opakowanie tego serum, to twarda, przezroczysta, malutka buteleczka wykonana z tworzywa. Jak zauważyliście na poprzednich zdjęciach, pod korkiem kryje się żółta " kapsułka ", dodatkowo do zestawu został dołączony korek z końcówką dozującą - już wyjaśniam jak to działa :)
Otóż NIE JEST TO PRODUKT GOTOWY! Serum musimy same sobie przygotować, ale bez obaw, czynność ta jest nadzwyczajnie łatwa i prosta, co więcej, mamy gwarancję, iż stosujemy najświeższe serum, które właśnie sobie przyrządziliśmy.
Na dole buteleczki znajduje się półpłynny roztwór liposomowy, w zakrętce witamina C w postaci proszku. Zakrętkę należy przekręcać do momentu, aż zerwie się zabezpieczenie żółtej kapsułki - jak widzicie na powyższym zdjęciu w środku otworzyła się malutka plastikowa klapka. Teraz wystarczy popukać palcem w zakrętkę, aby sproszkowana witamina C, ulokowana w " kapsule " spadła do roztworu. Puk, puk i gotowe - wstrząsamy porządnie, aby składniki się połączyły.
Taaaadaaaam! Serum gotowe! Teraz wystarczy odkręcić korek, a w jego miejsce wkręcić końcówkę dozującą. Końcówka jest zabezpieczona malutką, pomarańczową nakładką, która chroni zawartość. Tak sporządzone serum należy przechowywać w lodówce lub innym chłodnym i ciemnym miejscu, przez 10 - 12 dni. Co też jest określone na opakowaniu. Podoba mi się taka " sterylność ", serum, a właściwie to jego składniki, są świetnie zabezpieczone. Po zerwaniu plomby korka i przyrządzeniu produktu możemy w pełni cieszyć się " własnoręcznie ukręconym " serum, co z pewnością docenią wielbicielki " świeżych " kosmetyków ;)
Nasadka dozująca ma elastyczny " dziubek ", dzięki któremu możemy precyzyjnie odmierzyć odpowiednią dla nas porcję serum. Wystarczy przechylić buteleczkę, aby serum znalazło się w tej długiej wypustce, zdjąć pomarańczową nakładkę i lekko nacisnąć - tworzywo się ugina dawkując serum. Proste, sprawne, niezawodne - pozwala na zużycie produktu do ostatniej kropli, bez nerwów i wysiłku. Serum dodatkowo jest zapakowane w tekturowe pudełko. Można go nabyć w zestawie 6 szt. po 5 ml, przeznaczone na 60-cio dniową kurację lub w pojedynczych buteleczkach. Ja zużyłam 3, które wystarczyły mi na ponad miesiąc regularnego stosowania, raz dziennie, a właściwie to na noc :)
Serum ma płynną konsystencję i białe, mętne zabarwienie, zapachem przypomina mocno skoncentrowany sok z cytrusów, niby kwaśny, ale lekko przełamany nutką słodyczy - lubię go! Serum z łatwością się rozprowadza po skórze, ale warto tę czynność przeprowadzać bardzo szybko, bowiem po kilku sekundach zmienia swoją postać - staje się klejące. Ja osobiście aplikuję go na dłoń , pocieram drugą i szybko rozprowadzam, kolistymi ruchami, po całej twarzy i szyi. Pozostawiam do całkowitego wchłonięcia, a wtedy wspomniana klejąca warstewka po prostu znika, pozostawiając skórę gładką, delikatną, miłą w dotyku i pięknie pachnącą. Oczywiście umiar jest wskazany, inaczej, gdy przesadzimy z jego ilością, serum będzie długo się wchłaniało, oferując nieprzyjemne uczucie lepkości na skórze. Na jedną aplikację wystarczy kilka kropel, ale w sumie ilość warto doprecyzować do swoich potrzeb i wymagań skóry.
Podczas aplikacji nie wyczuwałam żadnego mrowienia ani szczypania, o którym wspomina producent, ale to raczej kwestia indywidualna. Po aplikacji serum skóra była lekko zaczerwieniona, po zużyciu jednej buteleczki, czyli po 12 dniach stosowania, stała się bardzo wrażliwa, mimo iż nie łuszczyła się, ani nie była przesuszona na wiór. Była podrażniona, a każda kolejna porcja serum - piekła i szczypała. Dodatkowo zauważyłam wysyp niedoskonałości, co w sumie jest normalnym zjawiskiem podczas kuracji witaminą C.
Dodam, że jednocześnie, na dzień, stosowałam krem Lipoacid, który również zawiera witaminę C, choć w mniejszym stężeniu, a także kwasy liponowy oraz linolowy. Odstawiłam serum na dwa tygodnie, krem na dzień stosowałam nadal, po czym spróbowałam ponownie. Już było zupełnie inaczej! Wyżej wspomniane " skutki uboczne " tym razem w ogóle nie dawały o sobie znać. Cera jakby się przyzwyczaiła, i już nie reagowała w tak gwałtowny sposób, jak poprzednio. Natomiast efekty stosowania były naprawdę fantastyczne!
Cera nabrała promienności i jednolitości, równomiernego kolorytu, poprawiła się też jej kondycja oraz gęstość. Niedoskonałości zniknęły, pory ładnie się " zaciągnęły " przeobrażając twarz w piękną, gładką i jędrną, a sebum już nie " rozświetlało " mojej skóry. Proces przetłuszczania uległ zmianie, cera stała się bardziej sucha, aczkolwiek nie łuszczyła się, ani nie piekła.
Serum zazwyczaj stosowałam solo, czasem, gdy skóra była bardziej przesuszona, dokładałam porcję kremu mocno nawilżającego. Kuracja już za mną, a z efektów jestem mega zadowolona!
Cena - ok. 30 zł / 5 ml.
Dostępność - apteki stacjonarne oraz internetowe.
Podsumowując...
Kuracja witaminą C potrafi przywrócić skórze równowagę, piękno, młodość i zdrowy wygląd. Jest cudownym sposobem na przedłużenie młodości, na szybkie " odświeżenie " skóry i jej dogłębne oczyszczenie - niczym miotełka wymiata wszystkie szkodliwe substancję, przywracając zdrowy blask, doskonałą kondycję i... uśmiech na naszej twarzy. Synchrovit C w pełni zadowolił potrzeby mojej skóry, uporał się z zadaniem, które łatwym nie było, ale dzięki jego skuteczności cieszę się ładnym wyglądem mojej cery, jej promiennością i kondycją.
A wiecie, że możecie wygrać to serum w konkursie, który trwa na blogu? Wraz z marką Synchroline mamy do rozdania aż trzy zestawy składające się z serum Synchrovit C oraz kremu do twarzy PerkyPearl P2 - zapraszamy! KLIK
Stosujecie witaminę C w swojej pilęgnacji?
A może poznaliście już moc Synchrovit C mraki Synchroline?
Jak u Was się sprawdza? Zadowolone?
Miłego wieczoru :*
czwartek, 3 grudnia 2015
Owocowa rozkosz Farmona Tutti Frutti Olejki do kąpieli i pod prysznic Papaja & Tamarillo oraz Gruszka & Żurawina
Dnia coraz bardziej ubywa, a z racji deszczowej, ponurej pogody, wieczór zapada jeszcze szybciej. I wszystko mogłoby być cudownie, gdyby nie fakt, że nasz organizm tego światła dziennego potrzebuje, z jego braku pogarsza się samopoczucie, humor i, co najgorsze, wygląd! Ratunkuuuu! Potrzebuję wsparcia! Nic prostszego - zestaw pierwszej pomocy podany!
Czy macie swoje sposoby na umilanie długich, jesienno-zimowych wieczorów? Ja tak, a jednym z nich jest aromatyczna, pełna puszystej, lekkiej pianki kąpiel, która działa niczym panaceum na wszystkie " jesienno-zimowe dolegliwości ". Zmarznięte kończyny, czerwony nos, spadek energii i brak chęci do czegokolwiek, a do tego dochodzą senność i apatia... Znacie to? Najwyższy czas je pożegnać, wystarczy wanna wypełniona gorącą wodą lub kabina prysznicowa i mała porcja olejku do kąpieli i pod prysznic Tutti Frutti Farmony. Smutki? Chandra? Apatia? O czym to ja mówiłam... Nic z tych rzeczy! Radość, chęć do życia i energia niech zawsze będzie z nami!
Wybierać jest w czym, Farmona Tutti Frutti to mnóstwo pachnących kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji włosów i ciała, między innymi olejki do kąpieli, pozwalające cieszyć się niebiańsko pysznymi aromatami! Kto by nie chciał! Zwłaszcza, że kosmetyki te, prócz docelowego, pielęgnacyjnego, mają też zupełnie inne przeznaczenie - rozpieszczają zmysły i poprawiają samopoczucie już po otwarciu korka :)
W zeszłym roku rozkoszowaliśmy się kąpielą w Karmelu z Cynamonem, " podróżowaliśmy " do egzotycznych krajów z Liczi i Rambutanem, nie gardząc " spacerem " po naszym ogrodzie z Wiśnią i Porzeczką... Było wspaniale! Teraz postawiliśmy na ulubione smaki Gruszki & Żurawiny oraz cudownie brzmiącą Papaję & Tamarillo.
Słów kilka od producenta
Olejek do kąpieli i pod prysznic o urzekająco słodkim zapachu papai i egzotycznego tamarillo - NIEBIAŃSKA SŁODYCZ i WAKACYJNA BEZTROSKA każdego dnia!
Egzotyczna papaja, dzięki swoim prozdrowotnym właściwościom nazywana owocem aniołów, przez stulecia była czczona przez Indian. Połączona z tropikalnym tamarillo, tajemniczym owocem znanym jako zaginiony pokarm Inków, przenosi w egzotyczny świat beztroskiej błogości.
Wyjątkowo lekka, puszysta piana z opalizującymi drobinkami zmysłowo otula i oczyszcza ciało, a kuszący owocowy zapach wprowadza w stan odprężenia. Dzięki zawartości kompleksu nawilżającego skóra staje się cudownie miękka i gładka w dotyku.
Zawiera kompleks nawilżający.
Olejek do kąpieli i pod prysznic o fascynującym aromacie gruszki z orzeźwiającą nutą żurawiny - ENERGETYZUJĄCY zastrzyk optymizmu i szczęścia!
Już w czasach Antyku Rzymianie cenili gruszkę, zwaną przez nich „gwiazdą ogrodów”, za jej walory zdrowotne i smakowe. Zmysłową słodycz gruszki idealnie orzeźwia cierpka żurawina, którą Indianie Delaware zwali „ibimi” czyli kwaśną jagodą. Ta ciepła kompozycja napełnia optymizmem i dodaje energii.
Wyjątkowo lekka, puszysta piana z opalizującymi drobinkami zmysłowo otula i oczyszcza ciało. Dzięki zawartości ekstraktów z żurawiny i gruszki oraz kompleksu nawilżającego nadaje skórze aksamitną miękkość, nawilża i odświeża. Wibrujący zapach poprawia samopoczucie i wyzwala pozytywną energię.
Zawiera kompleks nawilżający, ekstrakt z gruszki i ekstrakt z żurawiny.
Testowane dermatologicznie.
Olejki do kąpieli i pod prysznic zostały ulokowane w przezroczystych butelkach opatrzonych owocowymi, smakowicie wyglądającymi naklejkami, które swoimi szatami nawiązują do głównych składników każdego z nich. Dodatkowo na etykietach znajdziemy wszystkie informacje, w tym opisy, dotyczące produktów. Przezroczysta butelka w przypadku tych olejków jest prawdziwym atutem, po pierwsze możemy kontrolować zużywanie, a po drugie... grzechem byłoby chować tak piękny produkt! Soczyste, mega pozytywne, jaskrawe, iskrzące kolory przykuwają spojrzenie i hipnotyzują, przemawiając do naszej podświadomości, wołając: " Weź mnie, a nie pożałujesz! " I nie pożałowałam!
Każda butelka zawiera 500 ml olejku, są poręczne, lekkie i wyposażone w fajne korki z małym, dobrze dostosowanym do konsystencji produktu, otworami dozującymi oraz zamykaniem na " klik ".
Olejki, tak naprawdę wcale olejkami nie są, nie wiem skąd ta nazwa - żadnej tłustej warstewki, żadnego osadu na wannie, żadnego oczka olejku na wodzie nie zaobserwujemy! Jest to płyn do kąpieli który bardzo zachęcająco wygląda i obłędnie pachnie, czym wprawia w stan rozkoszy, nie tylko podczas stosowania, ale już podczas patrzenia i wąchania :) Olejki mają lekką, beztłuszczową, półpłynną konsystencję wypełnioną skrzącymi drobinkami. Po dodaniu olejku do lejącej się wody wytwarza on puszystą pianę, która stopniowo wypełnia całą wannę. Ciepło wody jeszcze bardziej potęguje zapach, sprawiając że unosi się on w powietrze i przemieszcza się znacznie dalej za granice łazienki :)
Kąpiel z użyciem tych olejków jest prawdziwym relaksem, zarówno dla ciała jak i dla zmysłów. Po ciężkim dniu zanurzam się w gorącej, wypełnionej pianą wodzie - ciepło otula moje zmarznięte stopy i dłonie, zamykam oczy... Wdychając aromat, czując na skórze lekkie łaskotanie pękających " piankowych bąbelków ", odpływam. Jest błogo, beztrosko, spokojnie...
Papaja & Tamarillo to musujący, lekko świeży, cukierkowo-owocowy aromat, przywołujący wspomnienia z dzieciństwa. Cudowny, radosny, mega pozytywny, otula ciało i wprawia w doskonały nastrój. Jego nie da się nie ubić, to zapach, który z pewnością będzie pasować wszystkim, bez wyjątku, bo przecież pachnie... dzieciństwem! Wesołym, zabawnym, szalonym, słodkim i beztroskim dzieciństwem!
Gruszka & Żurawina - totalny odlot dla fanek gruszkowych woni! Uwielbiam, tak bardzo, że nie mogę się nacieszyć tym aromatem, dlatego czasem po prostu otwieram i wącham - uzależniający :) Autentyczny, pozytywny, soczysty, z nutką orzeźwiającego " posmaku " cierpkawej żurawiny - nie za słodki, nie za mocny, idealnie zrównoważony. Poprawia samopoczucie, dodaje energii, której obecnie tak brakuje, orzeźwia i koi poszargane nerwy.
Cena - 12 zł / 500 ml
Dostępność - sklep Farmona super markety, markety, drogerie, dyskonty, sklepy internetowe i stacjonarne.
Podsumowując...
Olejki Farmony Tutti Frutti stosuję głównie do kąpieli, to dzięki nim zapominam o jesiennej chandrze, poprawiam sobie samopoczucie i umilam długie wieczory. Olejki są bardzo wydajne, niewielka ilość wystarcza na jedną kąpiel, a pianka nie znika tak szybko, o nie, jest ciągle obecna! Od początku, do samego końca kąpieli. Olejki nie wysuszają skóry, nie podrażniają, nie wywołują zaczerwienienia czy uczulenia. Skóra po kąpieli jest gładka, delikatna i miła w dotyku, choć wcale nie tłusta, ani trochę! Zapach utrzymuje się dosyć długo, mimo iż nie jest mocny ani intensywny, ciągle o sobie przypomina wprawiając w dobry nastrój. Lubię bardzo! I Wam polecam!
Na święta marka przygotowała atrakcyjne zestawy prezentowe, które z pewnością ucieszą każdą z nas, a także naszych bliskich, znajomych i przyjaciół, nie tylko płci pięknej :)
Zestawy można kupić w sklepie firmowym - KLIK - jak również w sklepach stacjonarnych oraz internetowych. Zrobiłam dla Was zestawienie - same zobaczcie jakie " smakowitości " ;)
Który z zestawów do Was się uśmiecha? Na który najbardziej macie ochotę?
Znacie olejki do kąpieli i pod prysznic Papaja & Tamarillo oraz Gruszka & Żurawina?
A może macie innego ulubieńca w tej kategorii?
Miłego wieczoru Kochani :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)








