czwartek, 31 stycznia 2013

Pomadka na ustach, a bransoletka na ręce ♥

Witajcie Słoneczka ;)
Dziś Wam opowiem o bardzo fajnej pomadce, którą z pewnością wielu z Was już poznały dawno, dla mnie jednak jest totalną nowością, a jeszcze do niedawna była przedmiotem pożądania, a mianowicie chodzi o Odżywczą Pomadkę - Błyszczyk firmy Celia.
Pomadki tej firmy od zawsze budziły moje zainteresowanie, czytając o nich na blogach pozytywne opinie i oglądając zdjęcia moje pragnienie jeszcze bardziej rosło, ale nie jest w mojej okolicy tak łatwa do kupienia, a jakoś specjalnie zamawiać w sklepie internetowym mi się nie chciało, mam mnóstwo pomadek, szminek, błyszczyków... Los do mnie jednak się uśmiechną i dzięki Pigeons Beauty pomadka ta już od ponad miesiąca " leży " na moich ustach ;)


Opis producenta

Perfekcyjna kombinacja właściwości pielęgnacyjnych i pięknego koloru.
Formuła z masłem kakaowym, aloesowym i shea oraz olejkiem kokosowym intensywnie odżywia usta, zapewniając im znakomitą ochronę zarówno w czasie zimowych miesięcy jak i letnich dni.
Kremowa konsystencja sprawia, że pomadki świetnie się rozprowadzają dając efekt półtransparentnego koloru i blasku.


Opis

Opakowanie pomadki - błyszczyka bardzo ładnie, a nawet mogę powiedzieć luksusowe, prezentuje się ślicznie, niczym z " górnej półki ", pozłacana, metalowa obudowa, przyciąga wzrok i aż zachęca do sięgnięcia po nią. Solidnie zamykana, moim zdaniem aż za bardzo, bo otwarcie jej wiąże sie jednak z wysiłkiem, ale z drugiej strony na to patrząc, zapewnia skuteczną ochronę pomadce, nawet pod czas upadku nie otwiera się, jak inne łatwo otwierane pomadki, z pewnością jest to Wam znajome - szminka w jedną stronę, korek w drugą... tutaj wszystko mamy " w całości " ;) Mała i zgrabna pomadka, która zmieści się w każdej kopertówce czy torebeczce, a i włożenie jej do kieszeni nie będzie problemem.
Pomadka - błyszczyk na początku wykręca się również nie zbyt łatwo, ale w trakcie stosowania " mechanizm " wyrabia się i już za każdym razem jest coraz lepiej.


Pomadka - błyszczyk dodatkowo jest zapakowana w tekturowe pudełko, które zawiera nazwę produktu, logo firmy, opis w kilku zdaniach z uwzględnieniem głównych atutów pomadki w języku polskim i angielskim, zamieszczono jej pełny skład, dane producenta oraz numer odcienia.


Skład pomadki - błyszczyka nie jest zły, ale i nie zachwycający, na początku mamy syntetyczne polimery zapewniające dobry poślizg, tworzące warstewkę ochroną na skórze, dzięki czemu usta są pod " dobrą " ochroną ;)
Dalej organiczny olej rycynowy, filtr przeciwsłoneczny, który w małych stężeniach nie zagraża, lecz chroni usta przed promieniami słonecznymi, w drugiej połowie skład juz staje się bardzo pozytywny i miły nie tylko dla oka, dla skóry też -  masło shea ( karite ), masło kakaowe,  olej kokosowy, ekstrakt z liści aloe vera, emoilient, i na końcówkę paraben, kwas salicylowy ( otrzymywany z kory wierzby ) ma działanie lekko złuszczające, zmiękczające, reguluje też odnowę komórkową, działanie podobne do kwasów AHA tyle że jest o wiele lepiej tolerowany przez skórę, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, na końcu mamy środek zapachowy, ditlenek tytanu ( filtr UV ), pigment mineralny, krzemionka i kilka barwników i konserwantów.


Pomadka o bardzo ładnym odcieniu, choć na ustach zapewnia subtelny, półtransparentny kolor, ma kremową, lekką i strasznie przyjemną konsystencję, aż chce się jej używać!
Zapach posiada lekki i słodkawy, przypomina winogronową słodycz i soczystość.
Aplikacja jest mega przyjemna, po pierwsze ze względu na zapach, który bardzo uprzyjemnia stosowanie i noszenie pomadki, a po drugie dzięki teksturze, pomadka z łatwością rozprowadza się i jest bardzo wygodna w użyciu.
Działanie jest wyczuwalne natychmiastowo, od razu po aplikacji usta stają się miękkie, delikatne, wygładzone i nawilżone.
Efekty są trwałe, nie aż tak mocno, ale bardzo zadowalająco.
Wydajność wysoka, jedna cienka warstewka w pełni mi wystarcza by zapewnić ustom komfort i ładny wygląd.


Opinia

pomadkę - błyszczyk Celii wygrałam w rozdaniu u Pigeons Beauty, za co bardzo dziękuję, miałam też możliwość wyboru koloru, no to zdecydowałam się na 1 i bardzo z tego się ciesze, ponieważ odcień jest fenomenalny i bardzo mi podoba się, zwłaszcza na ustach, bo w internecie kolorystyka tej pomadki na każdym innym zdjęciu jest inna, w realu wygląda zupełnie... lepiej :)
Miałam trocha czasu na wypróbowanie tej pomadki, więc " wypróbowywałam " ją na wszystkie sposoby, przy każdej okazji, i bez :)


Opakowanie pomadki bardzo mi się podoba, jest małe i poręcznie, a wygląda niczym " złote ", ta pozłota nie ściera się, nawet przy ciągłym noszeniu pomadki przy sobie, ja z reguły noszę w kieszeni, a i rozmiar kompaktowy temu sprzyja, choć otwieranie i wykręcanie jej jest trocha niewygodne, bo dość topornie to idzie, myślę że jednak się wyrobi :)


Tu prezentuję pomadkę w całej okazałości, jak widzicie dużo jej nie ma, ale jest bardzo wydajna i bardzo powoli się zużywa. Ma też świetną formę, co ułatwia jej aplikacje, dokładnie da się nią zaznaczyć kształt ust, bez wyłażenia za kontury.
Uwielbiam ją " nosić " na ustach, już pod czas aplikacji czuję tą zbawienną miękkość i gładkość, nawilżenie i komfort ogarniają je natychmiastowo, nawet mocno wysuszona skóra ust staje się odżywiona.
Pomadka - błyszczyk jest bardzo kremowa, nie zbyt miękka, ani twarda, równomiernie układa się i z łatwością ślizga się po skórze, jej formuła jest bardzo delikatna, a skład szkody nie robi, wręcz odwrotnie, bo zauważyłam że nawet przy mocnym mrozie, przy wietrznej pogodzie i pod czas opadów skóra jest pod doskonałą ochroną, usta wyglądają nieskazitelnie, pomadka nie ściąga skóry, nie wysusza, tylko zapewnia jej gładkość, elastyczność i ładny, świeży wygląd.
Pomadka nie ma jakiejś nadzwyczajnej trwałości, ale jak na pomadkę - błyszczyk trzyma się bez zarzutu, ściera się, zjada się, stopniowo ;)
Zapach, to kolejny wielki atut tej pomadki, zwłaszcza o tej porze roku, aromat soczystych winogron jest przeze mnie jak najbardziej lubiany, jest bardzo trwały, czuje go " pod nosem " cały czas, smaku nie ma, a szkoda, trocha słodyczy nie zaszkodziło by :)


Pomadka tez ma tendencję do zmiany swojego koloru w zależności od oświetlenia, zrobiłam powyższe zdjęcie w świetle dziennym, wygląda naturalnie, jak pomadka lub szminka nawilżająca, z lekkim, świeżym blaskiem, natomiast na drugim zdjęciu wykonałam zdjęcie wieczorem, przy sztucznym oświetleniu i lampą błyskową, wygląda zupełnie inaczej - prezentuje się niczym błyszczyk i widać mnóstwo rozświetlających malutkich drobinek, które nadają blasku i " mokrego " efektu ustom - czyż nie jest wspaniała?
Moja cudowna odżywcza pomadka - błyszczyk Celii ciągle jest przy mnie, choć może pozostałe pomadki, szminki i błyszczyki na nią się boczą, ale co ja na to poradzę, gdy ją uwielbiam!


Cena - ok. 12 zł / 1 szt

Ocena - 5/5

Dostępność - wybrane sklepy stacjonarne, sklepy internetowe.

Podsumowanie

Bardzo chciałam wypróbować tą pomadkę, kusiła mnie już od dawna i wcale na niej się nie zawiodłam - rzeczywiście jest bardzo wysokojakościowym produktem, przyjemna w aplikacji, piękna dla oka, skuteczna w swoim działaniu, upiększa usta i je pielęgnuje, a jak wspaniale pachnie!!! I to wszystko za 12 zł!
A więc jeśli poszukujecie wspaniałej pomadki, błyszczyka czy szminki, polecam Odżywczą pomadkę - błyszczyk Celia - z powodzeniem zastąpi te wszystkie produkty ;)

A wraz z pomadką otrzymałam od Pigeons Beauty ...


Tak, tak! Jej słynną bransoletkę " a la Burberry " :)
Bardzo mi spodobała się, gdy pokazała ją na blogu, jak już wiecie, ta dziewczyna jest bardzo uzdolniona i kreatywna, robi piękną biżuterię, podoba mi się wszystko, co wychodzi z jej rąk, ale ta bransoletka zachwyciła mnie najbardziej - a Kochana Pigeons mi ją podarowała wraz z Celią - DZIĘKUJĘ!!!


Piękna prawda?
Dziękuję Pigeons Beauty

A Wy stosowaliście już tą Odżywczą pomadke błyszczyk?
Jak Wam się podoba jej działanie?
Miłego wieczorku Skarbeczki ;*


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Oliwka Ti Love - relaks i ukojenie

Witajcie Słonka ;)
Masaż jest wspaniałym i niezastąpionym sposobem na odprężenie ciała, ale tak naprawdę kryje w sobie coś o wiele więcej, działa nie tylko na ciało, ale koi też zmysły, uspokaja duszę. Dotyk ciepłych dłoni na skórze potrafi zadziałać cuda, lekkie ruchy na przemian z mocniejszym uciskaniem, wprowadzają w stan euforii, mrugające płomienie świec dodają tajemniczości temu zabiegowi, więc przeobraża się on w prawdziwy relaksujący rytuał. Lubicie to? Ja bardzo!
Masaż jest dla mnie idealnym sposobem na poprawę samopoczucia, a jednocześnie upiększa ciało, poprawia kondycję, koi ból, działa niczym panaceum na wszystkie bolączki, a przy tym jest mega przyjemny, zwłaszcza gdy jestem masowana ;) By w pełni poczuć przyjemność i doświadczyć nieziemskiego relaksu, same dłonie to za mało, wiele zależy też od olejku do masażu, musi on pięknie pachnieć i świetnie działać, zapewniając skórze komfort.
Gdy u Malinki zobaczyłam propozycję testowania oliwek Dr Beta, zgłosiłam się bez namysłu, wybrałam dla siebie Oliwkę do masażu ujędrniającego Ti LOVE, z olejkiem ylang - ylang i kolendrowym, jak się sprawdza oliwka? Czytajcie ;)


Opis producenta

Oliwka TiLove do masażu zmysłowego, odpręża ciało, odświeża umysł, wzmacnia siły witalne.
Jest bogata w olejek kolendrowy i ylang-ylang, znane afrodyzjaki z kultury Dalekiego Wschodu. Oliwka bazuje na naturalnym oleju z nasion winogron, bogatym w fitosterole i witaminy E i F. Dodatek specjalnego emolienta zapewnia miłe odczucie miękkiej i sprężystej skóry. Oliwka przynosi miłe wrażenia zmysłowe, pozostawia na skórze egzotyczny, korzenno-kwiatowy, ciepły zapach. Poprawia elastyczność i sprężystość skóry. Zalecana jest do masażu ujędrniającego.


Opis

Opakowanie oliwki to mała, zgrabna i poręczna buteleczka, o pojemności 150 ml, wykonana z półprzezroczystego, półmiękkiego tworzywa, szczelnie zamykana plastikowym, otwieranym z góry korkiem. Korek mocno zatrzaskuje się, chroniąc oliwkę przed rozlaniem, ale z łatwością też otwiera się, dzięki małemu wgłębieniu. Mały otwór ułatwia dawkowanie, co ciekawe, na początku uważałam, że ten rant dookoła otworu jest zbędny, nie ułatwia wcale wydostawania oliwki, ale podczas stosowania odkryłam do czego służy, otóż zapobiega " wychodzeniu " oliwki na buteleczkę, co jest częstą przypadłością tego typu kosmetyków, tutaj oliwka niema szans na wydostanie się za rant, a więc buteleczka, po każdym użyciu, jest sucha i czysta, nie ociekająca oliwką.


Na buteleczce zamieszczone są etykiety, główna zawiera nazwę produktu, logo firmy oraz info iż oliwka zawiera olejki ylang - ylang i kolendrowy oraz służy do masażu ujędrniającego, na tylnej etykiecie znajduje się pełny opis produktu, bardziej obszerny niżeli na stronie producenta, określona pojemność, pełny skład produktu, zaznaczono że oliwka została przebadana dermatologicznie i jest zarejestrowana w KSIoK, zamieszczone są pełne dane producenta oraz termin ważności.


Skład bardzo przyjemny, na samym jego początku, i prawie do końca, mamy naturalne olejki: z nasion winogron, z czarnego pieprzu, ylangowy, ze skórki grejpfruta, kolendrowy, szałwiowy oraz emolient, na samym końcu znajdują się: antyoksydant oraz kilka substancji zapachowych, ogólnie bardzo dobry i nie szkodliwy, jeśli oczywiście nie mamy alergii na którykolwiek z tych składników, ja nie mam, więc  odpowiada mi jak najbardziej :)


Oliwka o lekkiej, delikatnej, płynnej konsystencji, nie jest zbyt tłusta ani zawiesista, ma delikatnie żółtawą barwę, w małej ilości jest prawie przezroczysta.
Zapach niesamowicie przyjemny i miły, na pierwszy plan wychodzi aromat olejku kolendrowego połączony z subtelną, słodkawą nutą ylang - ylang, nie jest zbyt mocny, ale bardzo dobrze wyczuwalny, na długo pozostaje na skórze.
Aplikacja jest bardzo przyjemna i miła, olejek z łatwością rozprowadza się lekko ślizgając się po skórze, nie wchłania się zbyt szybko, co pozwala w pełni czerpać przyjemność z masowania.
Działanie mogę uznać za natychmiastowe, ponieważ już od samego zapachu robi się strasznie przyjemnie, zmysły pobudzone, a rozprowadzona na ciele oliwka momentalnie zapewnia uczucie komfortu, doskonale nawilża i zmiękcza skórę, wchłania się stopniowo, ale nie klei skóry, zostawia na niej delikatny film.
Efekty ze stosowania oliwki bardzo pozytywne, skóra jest idealnie wygładzona, pachnąca, gładka i miła w dotyku, wygląda apetycznie i kusząco, efekty utrzymują się bardzo długo, nawet po myciu skóra nie jest przesuszona jak zwykle.
Wydajność wysoka, wystarczy odrobina oliwki by wypielęgnować całe ciało.


Opinia 

Zapach ylangowy bardzo, ale to bardzo lubię, kolendrowy zresztą też, oliwka Ti LOVE doskonale pachnie właśnie tymi olejkami, co z kolei powoduje, że stosowanie jej wiąże się u mnie z ogromną przyjemnością, masaż zapewnia relaks dla ciała jak i dla ducha, a jeszcze długo po masażu można cieszyć sie pięknym aromatem, który pozostaje na skórze.
Ale wiadomo, zapach to nie wszystko, oliwka jest również bardzo dobra pod względem pielęgnacyjnym, po masażu skóra jest bardzo dobrze nawilżona, zregenerowana i wygładzona, co do ujędrnienia, nie mam pewności, bo po każdej oliwce i masażu skóra wygląda zjawiskowo, pięknie, jędrnie i apetycznie ;)
Oliwka wchłania się powoli, co pozwala na masowanie z użyciem minimalnej jej ilości, nie ma konieczności ponownej aplikacji, co z kolei pomaga uniknąć przedawkowania oraz natłuszczenia skóry.
Po masażu skóra jest lekko natłuszczona, ale nie klejąca, można bez obaw ubrać piżamkę lub haleczkę, już po kilku godzinach warstewka z oliwki zanika całkowicie, a skóra jest satynowa, gładka, pięknie pachnąca.
My urządzamy sobie weekendowe masowanie, oliwka nie tylko sprawia przyjemność ciału i zapewnia jemu komfort całkowity, lecz także doskonale odstresowuje, koi zmysły i relaksuje, dotyk dłoń, aromatyczna oliwka o wspaniałym działaniu, czego można więcej życzyć? Sprawdza się w 100% i jest bardzo wydajna, my, na dwa ciałka, wcale nie takie małe :) za jednym razem zużyliśmy 1/4 oliwki, jest jej w buteleczce 150 ml, ilość po pierwszym użyciu widoczna na powyższym zdjęciu, więc jest nie tylko dobra jakościowo, ale i korzystna dla portfela ;) Same korzyści i miłe wrażenia ze stosowania.


Cena - 29,90 zł / 150 ml

Ocena - 5/5

Dostępność - apteki, sklepy zielarskie, wybrane sklepy stacjonarne ( spis tych sklepów na stronie producenta ), sklepy internetowe oraz na oficjalnej stronie producenta Dr Beta.

Podsumowanie

Oliwka Ti LOVE okazała się bardzo dobrym i jakościowym produktem, w pełni spełnia obietnice producenta, doskonale działa jak na ciało, tak i na zmysły, ma dobry skład i dosyć przystępną cenę, a do tego wyznacza się rewelacyjnym i trwałym zapachem oraz wysoką wydajnością. Nam zostało tej oliwki jeszcze na  jedno użycie, ale już wiemy, że po jej wyczerpaniu, z pewnością zakupimy kolejną, tyle że tym razem postanowiliśmy wybrać duże opakowanie z pompką - 500 ml - jeszcze większa wygoda i jeszcze więcej przyjemności z masażu ;) Oliwki i oleje do masażu są naszymi niezbędnikami, o każdej porze roku.
Oliwka idealna na wieczór we dwoje, pobudza zmysły, uprzyjemnia wieczór, nie klei skóry, lecz tworzy ją satynową i miękką, aż chce się dotykać znowu i znowu..., ciało wygląda jeszcze bardziej kuszące i zachęcające... ;) Ale również doskonała do samodzielnego masażu - poprawia nawilżenie skóry, niweluje suchość, podrażnienia i zaczerwienienia, przy regularnym stosowaniu z pewnością przyczyni się do skutecznego ujędrnienia i wygładzenia skóry, pobudza krążenie i uelastycznia.

Dziękuję Malinko za odkrycie wspaniałej oliwki :)


A Wy Słoneczka już mieliście do czynienia z oliwką Dr Beta?
Jak Wam się podoba? A może polecacie inne oliwki do masażu?
Które są Waszymi faworytami?
Miłego dzionka Wam życzę i wspaniałego tygodnia!
Trzymajcie się cieplutko ;*

piątek, 25 stycznia 2013

Revitacell - mój nowy strażnik nocny

Witajcie Skarbeczki ;)
Na pewno już słyszeliście o naszej, polskiej marce Revitacell, ostatnio o niej jest bardzo głośno, spotykam artykuły w gazetach, czasopismach, w serwisach internetowych... Nic w tym dziwnego, Revitacell to pierwsza na świecie seria biodermokosmetyków, która korzysta z NHAC Biocervin MIC-1. To innowacyjny składnik powstały w oparciu o komórki macierzyste MIC-1, który zapewnia kompleksową regenerację skóry i włosów.
Główne zadanie biodermokosmetyków Revitacell to sprawić, by skóra wszystkich osób, które z nich korzystają, była zdrowsza i piękniejsza. Filozofia marki opiera się na pięciu solidnych podstawach. Ich konsekwentna realizacja sprawia, że w laboratoriach marki powstają produkty z najwyższej półki.
Zafascynowana opisami, artykułami, a także opiniami osób, które te biodermokosmetyki stosowały i zachwalały, obserwowałam bacznie profil facebookowy Revitacell, do czego i Was zachęcam, zapoznawałam się z asortymentem, aktualnościami, ciekawostkami, tak też dowiedziałam się o akcji testerskiej „Odkryj 7 cudów Revitacell”  skierowanej do aktywnych blogerek i blogerów, pasjonujących się nowościami kosmetycznymi, zgłosiłam się i.... zostałam wybrana!
Dołączyłam do grona szczęśliwców, które będą testować innowacyjne biodermokosmetyki Revitacell :)


Wybrałam dla siebie Revitacell Stem Cells Regenerating & Nourishing Cream - Serum NIGHT - bioaktywne kremoserum regenerująco - odżywcze to przełomowy biodermokosmetyk przeznaczony do natychmiastowej regeneracji skóry twarzy na noc.
Powstał na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1.
Zawiera innowacyjny składnik NHAC Biocervin MIC-1, który poprawia jędrność i redukuje zmarszczki poprzez aktywację fibroblastów do produkcji kolagenu i innych białek tworzących naturalne rusztowanie skóry, opóźnia proces starzenia się komórek naskórka ( keratynocytów ) i skóry właściwej ( fibroblastów ).

To cudeńko dziś do mnie przyjechało - zaczynam więc stosowanie, zbadam dokładnie jego działanie, zobaczę efekty i wszystko szczegółowo Wam opiszę, nie na podstawie pierwszych wrażeń tylko po zużyciu, lub co najmniej po miesiącu stosowania, opinia musi być rzetelna, a to wymaga czasu :)

A Wy poznaliście już produkty Revitacell`a?
Testujecie, stosujecie?
Miłego weekendu.


środa, 23 stycznia 2013

Kapsułki młodości i zdrowia - Alphol Omega Plus

Witajcie Słoneczka :)
Zima jest dla mnie trudnym czasem, ze względu na warunki pogodowe i brak słońca, które niekorzystnie odbijają się na mojej skórze i też na samopoczuciu, jestem ciągle przemęczona, ospała, rozleniwiona, słaby dostęp do świeżych owoców i warzyw sprawia, że dieta staje się uboższa, nie zapewnia więc wszystkich niezbędnych składników odżywczych i witamin, które wspomagają organizm i wpływają na ogólny stan zdrowia. Skóra buntuje się, wyrażając swoje niezadowolenie wysypem niedoskonałości, staje się wrażliwa, reaguje uczuleniem i podrażnieniem na wiele kosmetyków, które wcześniej były tolerowane bardzo pozytywnie.
By temu zaradzić wspomagam się suplementami, które pozwalają uzupełnić niedobory cennych składników odpowiedzialnych za dobrą kondycję skóry i prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu. Przedstawiam Wam mojego sprzymierzeńca, który pomaga mi przetrwać zimę i to w bardzo skuteczny sposób - Alphol Omega Plus firmy Tymofarm.


O firmie 

Tymofarm produkuje i propaguje suplementy diety, które wpisują się w holistyczne spojrzenie na życie i zdrowie.
Są to wyłącznie preparaty naturalne, one bowiem najlepiej wpływają na układ immunologiczny oraz mechanizmy kontroli i samoregulacji organizmu.
Firma powstała w 1993 roku z inicjatywy Profesora Witolda Brzosko - niezwykle utalentowanego lekarza, który potrafił łączyć pracę naukową z praktyką. Oddany swym pacjentom, wrażliwy na cierpienie Profesor uważał, że lek powinien regulować na cały organizm, a nie działać punktowo na jeden tylko narząd czy system, dlatego też poszukiwał leków odpowiadających tej filozofii.
Dlatego powstał Tymofarm - dystrybutor i producent leków naturalnych, pomagających leczyć przyczyny, a nie objawy choroby.


Opis producenta

Alphol Omega Plus, to suplement, który wzbogaca dietę w ważne dla metabolizmu kwasy omega 3 i 6 oraz zestaw witamin i mikroelementów o właściwościach antyoksydacyjnych. Formuła Alpholu Omega Plus ogranicza uszkadzania struktur komórkowych powodowanych przez wolne rodniki – głównego winowajcę przedwczesnego starzenia.
Podstawowa kuracja powinna trwać nie krócej niż 2 miesiące, aby organizm zdążył uzupełnić niedobory brakujących składników odżywczych. Już po około trzech tygodniach stosowania widoczne są na skórze pierwsze pozytywne efekty Alpholu omega plus.
Po okresie 3 miesięcy stosowania można zrobić kilkutygodniową przerwę. Jeżeli okaże się, że organizm wymaga dalszej suplementacji należy powtórzyć kurację.


Opis

Opakowanie suplementu to tekturowe pudełko w pięknej, delikatnej, minimalistycznej szacie graficznej, zawierające nazwę suplementu, oraz wszystkie niezbędne informacje dotyczące zastosowania, spożywania, przechowywania, ostrzeżenia, podany jest również termin ważności, tabelka wartości odżywczych, skład jednej kapsułki oraz składniki otoczki.


Jak wynika z opisu, suplement, mimo nazwy anti - aging jest przeznaczony dla wszystkich kobiet, nawet tych młodych, to prawda " lepiej zapobiegać...", jedynie inna porcja spożycia - do 40 roku wystarcza 2 kapsułki dziennie, po 40 już 4 kapsułki.

Działanie aktywnych składników Alphol Omega Plus:

  • odżywiają, regenerują i chronią wszystkie komórki organizmu, dzięki czemu skóra staje się gładka, jędrna i dobrze nawilżona 
  • pozytywnie wpływają na układ nerwowy i pracę mózgu, mają właściwości antydepresyjne, łagodzą niekorzystny efekt stresu 
  • opóźniają procesy starzenia organizmu tworząc  kompleks antyoksydantów, który wymiata wolne rodniki.



W pudełku, prócz suplementu mieści się ulotka informacyjna zawierająca opis produktu oraz wiele cennych informacji dotyczących składników.
Alphol zawiera w swoim składzie Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe ( NNKT ) z grupy Omega 3 oraz Omega 6 w kompleksie z witaminami i mikroelementami.
Co ciekawe Omega 3 w tym suplemencie pochodzi z roślin a nie z ryb, jak w większości suplementów, więc mogą go bez obaw stosować osoby uczulone na ryby lub tran.


Skład suplementu bardzo mi podoba się, jak tylko przeczytałam ten skład, od razu chciałam wypróbować na sobie działanie - olej lniany jest bardzo cennym składnikiem, z ogórecznika również, a o witaminach E, C, H i drożdżach wiele mówić nie trzeba.


Suplement mieści się w przezroczystych blistrach, jest ich 4, w każdym po 15 sztuk, czyli w sumie opakowanie zawiera 60 kapsułek, po ile jestem " do 40 " stosowałam po dwie kapsułki dziennie, więc jedno opakowanie wystarcza mi na miesiąc stosowania.
Stosowanie suplementu jest bardzo przyjemne, kapsułki nie są duże, z łatwością je połyka się.
Działanie zauważyłam już po dwóch tygodniach stosowania, skóra zaczęła mi poprawiać się, znienawidzone krostki, niedoskonałości powoli zaczęły opuszczać moją twarz.
Efekty po miesiącu regularnego stosowania bardzo mnie zaskoczyły, były widoczne gołym okiem nie tylko na skórze, ale tez na paznokciach, które również cierpiały z braku witamin, a odżywki już na nie nie działały.


Opinia

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym suplemencie, ale ciesze się bardzo że jednak na niego skusiłam się, ponieważ odkryłam dla siebie super produkt, który w pełni spełnił obietnice producenta oraz sprawdził się w moim przypadku w 100%.
Stosowałam wiele suplementów, zawsze w okresie jesienno - zimowym zażywam preparaty, które wspomagają oraz regulują równowagę organizmu, wzmacniają immunitet oraz troszczą się o skórę, włosy, paznokcie, ale nie zawsze moje oczekiwania były spełniane, czasem zdarzało się nawet tak, że mimo regularnego stosowania i przestrzegania zaleceń stosowania rezultatów było brak.
Alphol Omega Plus jest zupełnie inny, co mnie bardzo cieszy, i pod względem składników, i pod względem działania.
Kapsułki są małe, pokryte elastyczną otoczką, bardzo łatwo połyka się je, z tym miałam czasami problem, nie mają zapachu ani smaku.
Przez miesiąc stosowałam po 2 kapsułki dziennie, bardzo dobrze czułam się, pełna wigoru, chęci i siły do działania, a widząc jak moja skóra odżywa, a ja pięknieję :) cieszyłam się jeszcze bardziej!
Po miesiącu stosowania skóra stała się piękna i promienna, zniknęła ta " szarość " oraz zabrała ze sobą wszystkie niedoskonałości, które gościły to tu, a to tam, na mojej twarzy, kondycja jej poprawiła się kolosalnie, stała się gładsza, nawilżona, zregenerowana, bez żadnych podrażnień i uczuleń, także na ciele, co zimą jest wręcz normalnie w moim przypadku. Twarz nabrała równomiernego kolorytu, nawet moje naczynka stały się mniej widoczne, unormalizowało się też wydzielanie sebum, już się tak nie tłuszczę i pory są mniej widoczne ;)
Pozytywna zmiana zaszła także na paznokciach - a już żadne odzywki mi nie pomagały, były tak kruche i łamliwe, że musiałam je ciągle obcinać, w trakcie stosowania suplementu wzmocniły się i już nie łamią się i nie pękają.
Przez miesiąc stosowałam Alphol i po miesiącu, widząc takie fajne rezultaty, przestałam, jednak teraz widzę, jestem dwa tygodnie bez suplementu, że muszę przejść całą kurację, jak zresztą zaznacza producent, co najmniej 2 miesiące, zresztą sama o tym wiem. No ale nic, ja do niego wracam, bo działanie ma wspaniałe i bardzo, ale to bardzo skuteczne, zwłaszcza w tak krótkim czasie.


Cena - 50,00 zł ( w internetowych aptekach o wile taniej )

Ocena - 5/5

Dostępność - apteki stacjonarne, internetowe, sklepy zielarskie oraz bezpośrednio u producenta Tymofarm.

Podsumowanie

Podstawą dobrego zdrowia, niezawodnej kondycji i ładnego wyglądu jest nasz tryb i sposób życia, zdrowe odżywianie i ruch, tego nic nie zastąpi, ale o tej porze roku nie ma mowy o bieganiu, nie potrafię, brrr, a o świeżych, pachnących warzywach i owocach mogę jedynie pomarzyć, bo te sklepowe, pachną chemią i wcale nie smakują, dobrze że są jeszcze egzotyczne owoce i cytrusy, więc stosowanie suplementu dla mnie jest wręcz niezbędne. Alphol doskonale sprawdził się, z efektów stosowania jestem bardzo zadowolona, pod każdym względem - tym urodowym i zdrowotnym też.

A Wy stosujecie suplementy?
Stosowaliście Alphol?
Miłego wieczoru ;)