czwartek, 12 czerwca 2014

Blond gołębi od Chantal - Color Variete 9.9

Witajcie Słoneczka :)
W poszukiwaniu blondu idealnego wypróbowałam wiele różnorodnych farb do włosów, lubię farbować włosy w domu, bo dzięki temu poznaję wiele wspaniałych produktów, do których co jakiś czas wracam, tak było też tym razem - sięgnęłam po farbę Chantal Color Variete w odcieniu 9.9 blond gołębi.
Firma Chantal w oparciu o receptury tworzone we własnym laboratorium uruchomiła produkcję wielu cenionych dziś, nie tylko na rynku polskim, preparatów kosmetycznych.
Misją firmy jest tworzenie wysokiej jakości produktów do koloryzacji i pielęgnacji włosów, zachowując konkurencyjną cenę.
W asortymencie firmy znajdują się nie tylko trwale koloryzujące farby do włosów, ale także rozjaśniacze, płyny do trwałej ondulacji, produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów.


Słów kilka od producenta

Color Variete to innowacyjna farba trwale koloryzująca, która zapewnia intensywny, długotrwały kolor oraz doskonałe pokrycie siwych włosów. Dzięki zawartości olejku ze słodkich migdałów oraz witaminy E doskonale chroni strukturę włosa podczas farbowania.
Po zabiegu włosy pozostają miękkie, gładkie i lśniące.
Nowatorska formuła zawierająca trwałe barwniki pozwala na uzyskanie intensywnego koloru. Łatwo się rozprowadza i równomiernie wnika we włókno włosa, dając jednolity i trwały kolor. Zapewnia doskonałe pokrycie siwych włosów. Specjalne dobrane składniki przeciwdziałają wymywaniu koloru i matowieniu włosów.


Farba zawiera witaminę E i olejek ze słodkich Migdałów.
Dzięki zawartości składników aktywnych włosy są pielęgnowane już w trakcie zabiegu.
Witamina E chroni przed przesuszeniem włosów w trakcie koloryzacji, odżywia oraz pomaga utrzymać je w doskonałej kondycji.
Olejek ze słodkich migdałów wygładza powierzchnie włosów nadając im perfekcyjną gładkość i połysk.
Odżywienie po koloryzacji.
Dołączona do zestawu odżywka multiwitaminowa nawilża włosy oraz pielęgnuje kolor. Sprawia, że są one miękkie, sprężyste oraz pełne blasku. Łatwo się rozczesują i są bardziej podatne na układanie.


Opakowanie farby jest nieco nietypowe, różni się od tradycyjnych, prostokątnych pudełek swoją stożkową formą.
Ładne szaty zdecydowanie przykuwają wzrok i zachęcają do zakupu.
Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu - nazwę, numer odcienia, wzór koloru, który mamy uzyskać po koloryzacji, jeśli oczywiście dostosujemy się do zaleceń producenta odnośnie koloru wyjściowego, nie zabrakło też tabelki kolorystycznej, okazującej kolor wyjściowy i ten uzyskiwany po koloryzacji.


Znajdziemy na pudełku pełny opis produktu oraz poszczególnych składników, jak również spis środków ostrożności, informację o tym, że produkt może powodować reakcję alergiczną i aby temu zapobiec warto przeprowadzić test na alergię skórną.
Nie zabrakło też pełnego składu, rozpisanego osobno do każdego produktu.


Jedno opakowanie farby zawiera:
  • 1 tubę kremu koloryzującego - 50 g
  • 1 saszetkę mleczka utleniającego - 50 g
  • 1 saszetkę odżywki multiwitaminowej - 10 g
  • 1 parę rękawiczek 
  • 1 instrukcję użycia 
Ulotka w bardzo czytelny, zrozumiały sposób opisuje jak mamy przeprowadzić zabieg koloryzacji krok po kroku, wybieramy jedynie opcję dla siebie - koloryzacja całych włosów lub farbowanie odrostów, ja wybrałam tą drugą.

Kolor wyjściowy moich włosów na odrostach był nieco ciemniejszy od " ciemnego blondu " z tabelki, co zobaczycie w dalszej części notki. Po ile są dosyć długie, sięgające za łopatki, użyłam dwa opakowania farby.
Testu na uczulenie nie przeprowadzałam, bo już wcześniej farbowałam włosy tą farbą, tyle że w innym odcieniu, i żadnej alergicznej reakcji ani innych niepożądanych skutków nie odnotowałam - recenzję Perłowego blondu Chantal Color Variete zobaczycie TU.
Przygotowanie mieszanki jest dziecinnie proste, wystarczy nałożyć rękawiczki, krem koloryzacyjny i mleczko utleniające wyłożyć do miseczki, dokładnie wymieszać i można przystępować do nakładania mieszanki na włosy, robię to za pomocą pędzla.

Ja wpierw nałożyłam mieszankę na same odrosty, dokładnie wymasowałam włosy i pozostawiłam na 30 minut, jak zaleca producent.
Po tym czasie odrosty wyraźnie rozjaśniły się, co widać na zdjęciu.
Początkowo zapach mieszanki jest nieco mocny, intensywnie wyczuwałam chemiczną woń, ale po krótkiej chwili łagodnieje i już tak nie przeszkadza, na włosach nawet delikatnie pachnie.
Następnie pozostałą mieszankę rozprowadziłam po całej długości włosów i pozostawiłam na kolejne 15 minut, choć producent zaleca 10.
Mieszanka ma gęstą, kremową konsystencję, z łatwością rozprowadza się po włosach i wcale nie skapuje, nie spływa, ani nie rozbryzguje się po całej łazience - za co wielki plus!
Kremu na skórę u nasady włosów nie nakładam, farba wcale nie zostawia na niej żadnych śladów.

Przed koloryzacją - Po spłukaniu farby - Po wyschnięciu 
Po upływie wskazanego czasu postępowałam zgodnie z zaleceniami producenta - zwilżyłam włosy ciepłą wodą i masowałam je, aż do powstania białej, puszystej piany, następnie dokładnie spłukałam je ciepłą wodą i nałożyłam odzywkę dołączoną do farby.
Włosy po spłukaniu farby są sztywne i poplątane, miałam wrażenie że podwoiły swoją objętość, na szczęście odżywka w ciągu 2 minut zmienia ich stan nie do poznania, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa :)

Odżywka jest zamknięta w saszetce, którą z łatwością można otworzyć nawet mokrymi rękami, ma biały, perłowy kolor i półpłynną konsystencję, z łatwością rozprowadza się po mokrych włosach i natychmiastowo działa. 10 g spokojnie wystarczyłoby na dwa użycia, ale nie da się jej przechowywać, więc nałożyłam obfitą porcję :)
Przyjemny zapach uprzyjemnia stosowanie i długo utrzymuje się na włosach, uwalniając swój zapach przy każdym poruszeniu się.
Odżywka multywitaminowa zawiera sylikon, emulgator, prowitaminę B5, witaminy B3 i E, substancje zapachowe, parabeny oraz kwas cytrynowy.

Początkowo, tuż po koloryzacji, kolor moich włosów nie był do końca " gołębi ",  miał delikatne, żółtawe refleksy w okolicy odrostów, ale z każdym kolejnym myciem włosy uzyskiwały odpowiedni, zimny odcień. Po trzech myciach było już wspaniale, a po dwóch tygodniach moje włosy prezentują się tak, jak powyżej.
Nieco obawiałam się fioletowych refleksów po tej farbie, jednak nic takiego nie miało miejsca - kolor bardzo, ale to bardzo mi spodobał się i wiem, że wrócę do niego jeszcze nie raz.
Farba i tym razem nie spowodowała żadnej reakcji alergicznej, nie wywołała swędzenia, pieczenia, ściągnięcia skóry głowy, nie wysuszyła też moich włosów, nawet końcówki są w dobrej kondycji po jej użyciu.

Cena - 7,20 zł / 1 op.

Dostępność -  sklep Chantal

Podsumowując...

Farba Chantal Color Variete w odcieniu Gołębiego blondu bardzo przypadła mi do gustu, kolor fantastycznie prezentuje się na włosach, nie wypłukuje się w szybkim tempie. Farba nie podrażniła skóry głowy anie nie przyczyniła się do pogorszenia kondycji i stanu moich włosów. Stosowanie jej jest bardzo proste i przyjemne, a cena pozytywnie zaskakuje, bo, jak się okazuje, za wysoką jakość nie koniecznie trzeba słono płacić :)
Polecam!

Jak Wam się podoba kolor gołębiego blondu na moich włosach?
Stosowaliście farby Color Variete Chantal`a?
A może macie innych ulubieńców w ofercie firmy?
Podzielcie się :)                                                                                            
                                                                                          

wtorek, 10 czerwca 2014

Pożegnane w maju - denko w minirecenzjach :)

Witajcie Słoneczka,
Jakoś ostatnio ciężko mi wykroić odrobinę więcej czasu na pisanie notek, w pracy istne szaleństwo, dobrze że pogodę mamy iście wakacyjną, więc udało mi się " biuro " przenieść na taras - zawsze to jakaś odmiana, pozytywna zmiana - więcej barw dookoła, świeże powietrze, szczebiot ptaków i dzieci nie nudzą się, podczas gdy ja zasuwam w pracy - kontrola całkowita :)
Majowe denko mnie nieco przeraziło swoją ilością, pisania sporo, bo nie każdy kosmetyk, który mam przyjemność, czy też nieprzyjemność, stosować doczekał się swojej, indywidualnej recenzji, a po ile chcę Wam jak najlepiej przedstawić te wszystkie produkty, muszę opisać je w kilku/kilkunastu zdaniach :)
Produkty recenzowane mają podlinkowany tytuł, więc jeśli któryś z nich Was zainteresuje, klikać i czytać ;)

Dr. Nona Dynamiczny krem nawilżający 50 ml, to wspaniały krem, który nie tylko świetnie spełniał swoje funkcje pielęgnacyjne, ale również wspomagał utrzymanie skóry w doskonałej kondycji i zapobiegał powstawaniu różnego rodzaju niespodzianek. Prócz tego świetnie goił rany, zadrapania, oparzenia... nie poznałam jego wszystkich walorów leczniczych, bo ma bardzo szerokie spektrum zastosowania, ale bardzo z nim polubiłam się - wydajność na wielki plus, opakowanie wystarczyło na 3 miesiące regularnego stosowania ( raz dziennie ) na twarz, szyję i dekolt. Chcecie przeczytać więcej - link do recenzji w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!

La Roche-Posay Hydreane BB krem z wodą termalną 40 ml, w końcu go wykończyłam, resztkę, malutką, wyrzucam, bo już się przeterminował. Fajny produkt o idealnie pasującym do mnie odcieniu, który poprawiał koloryt, nadawał twarzy ładnego wyglądu, odżywiał i nawilżał ją, ale też natłuszczał, czego w nim nie lubiłam, stosowałam więc wtedy, gdy moja cera mniej się przetłuszczała, inaczej " olśniewałam " blaskiem, nawet matujący puder po kilku godzinach poddawał się i spływał wraz z sebum. Dla suchych cer będzie dobrym rozwiązaniem, dla mnie już nie - recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - NIE 

Bioderma Sébium AI correcteur 30 ml, produkt 2 w 1, który, choć nie był idealny, przypadł mi do gustu i cery, zdenkowałam krem tonujący, zielony korektor jeszcze na długo mi wystarczy. Krem był nieco za ciemny do mojej jasnej po zimie skórze ( ostatnio, na skórze muśniętej słońcem, było już o wiele lepiej! ) ale dobrze dostosowywał się do mojej karnacji, tym nie mniej wolałabym większy wybór jasnych odcieni - wtedy będzie moim ideałem bo... dobrze nawilża, poprawia koloryt, nie wywołuje powstawania niespodzianek, nieźle kryje i ładnie ożywia cerę, bez połysku, bez podrażnień, bez przesuszenia. Pełna recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!

Le'Maadr A glikolowy 12% peeling 40 ml, w maju, korzystając z brzydkiej, chłodnej i mało słonecznej pogody, przeprowadziłam drugą, z użyciem tej samej tubki, kurację. W życiu nie myślałam, że kwas glikolowy może mieć tak zbawienny wpływ na moją skórę, a tego maleństwa wystarczy mi aż na dwie kuracje ;) A jednak! Peeling glikolowy był przyjemny w użyciu, nie spowodował żadnej reakcji alergicznej, nie złuszczał skóry w widoczny sposób, ale pomógł jej wrócić do dawnej świetności, poprawił jej wygląd i ogólną kondycję. Odrobinkę szczypał, ale to kwestia przyzwyczajenia ;) Pełna recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Sylveco Rumiankowy żel do twarzy 150 ml, niedawno o nim pisałam, powtórzę się krótko - jest według mnie fantastyczny! Dobrze oczyszcza skórę, poprawia jej wygląd, zwęża pory, zapobiega powstawaniu niedoskonałości i normalizuje wydzielanie sebum, bez przesuszenia, bez podrażnień, zapach ma bardzo przyjemny. Recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Verona Ingrid Cosmetics Tonik Expert Clean HD 200 ml, tani, a jakże przyjemny produkt, zużyłam go z czystą! przyjemnością - oczyszczał pozostałości po makijażu, tonizował, odświeżał i koił skórę, a przy tym przyjemnie pachniał :) Nie podrażniał, nawet oczu, nie wysuszał mojej skóry, pozostawił po sobie przyjemne wspomnienie. Recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!

Apart Natural preBIOtik Hipoalergiczny płyn do kąpieli Jedwab i Noni 750 ml, co prawda ma SLS na pierwszym miejscu w składzie, ale nie robi krzywdy mojej skórze, nawet w okresach gdy jest wrażliwa i podatna na podrażnienia. Bardzo dobrze pieni się, zmiękcza wodę, wygładza skórę i przepiękne pachnie, długo jest wyczuwalny na ciele. Wydajność ma wysoką, cenę niską, lubię te płyny do kąpieli.
Czy kupię ponownie - TAK


Yves Rocher Tradition de Hammam Orientalny peeling do ciała z glinką marokańską 150 ml, peeling zaskoczył mnie swoją delikatną konsystencją i skutecznym działaniem, mnóstwo drobinek, przypominających mieloną kawę, w widoczny i odczuwalny sposób złuszczają martwy naskórek, oferując ciału aksamitną gładkość, miękkość i delikatność, cudny zapach długo pozostaje na skórze... Uwielbiam zapach kosmetyków z tej linii. Bardzo przyjemny produkt, ale strasznie go mało, wystarczył mi na dwa użycia.
Czy kupię ponownie - TAK!

Verona Laboratories Natural Line SPA Krem do twarzy i ciała Goat`s Milk & Vanilla 175 ml, zawładną moimi zmysłami stojąc jeszcze na półce w sklepie, w akcji również nie zawiódł, zapach ... hm, przypomina ciasto lub babeczki waniliowe, konsystencję ma zwartą, dosyć treściwą, ale przy kontakcie ze skórą staje się delikatny, z łatwością rozprowadza się, nie roluje się, wchłania się aż do suchości, nie pozostawiając po sobie żadnej klejącej czy tłustej warstewki. Nawilża wystarczająco dobrze, ale przy suchej skórze trzeba nałożyć większą porcję. Wydajność na plus, niby takie maleństwo, ale wystarczyło na 6 aplikacji, cenowo - pozytyw, choć skład nie jest fajny, zawiera parabeny.
Czy kupię ponownie - MOŻE...

Yves Rocher Les Plaisirs Nature Avoine Agriculture Bio Mleczko do ciała z owsem z upraw bio 400 ml, fantastyczne mleczko, które pokochałam od pierwszego użycia! Konsystencja bardzo lekka, nie natłuszcza skóry, błyskawicznie w nią wnika pozostawiając po sobie miękką, gładką i przepięknie pachnącą skórę, zapach bardzo mi odpowiada, jest lekko słodki, a jednocześnie świeży, nie nudny, niemęczący, na ciele utrzymuje się bardzo długo, na pościeli i ubraniach przez 3-4 dni! Wydajność mega wysoka, wystarcza na bardzo długo. Opakowanie jest bez pompki, ale nie miałam żadnego kłopotu z zużyciem go do ostatniej porcji. Skład ma bardzo przyjemny, tuż po wodzie olejek ze słodkich migdałów, masło Shea, sok z aloesu, emolient otrzymywany z krzemionki, gliceryna, ekstrakt z ziaren owsa... bardzo fajny!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!

Garnier Mineral Deodorant Extra Fresh 48h antyperspirant 150 ml, to jeden z moich ulubionych antyperspirantów, do którego wracam co jakiś czas, niezależnie w jakiej formie jest. Spray świetnie rozpyla delikatną mgiełkę, nie tworząc dymowej zawiasy, szybko wysycha pod pachami, nie pozostawia żadnych śladów, wystarczająco skutecznie chroni, nie podrażnia, nawet użyty tuż po depilacji, przyjemnie pachnie i niewiele kosztuje.
Czy kupię ponownie - TAK!!!

Linda Kremowe mydło w płynie o zapachu kwiatu lotosu i aloesu 500 ml, często kupuję te mydła, bo są łatwo dostępne, mało kosztują, ładnie wyglądają w łazience i dobrze spełniają swoje przeznaczenie. Zapach tego okazu jest przyjemny, ale zapach lotosu w nim jest nieco sztuczny, dobrze oczyszcza skórę rąk nie podrażniając i nie wysuszając jej, niweluje brzydkie zapachy ( ryby, cebuli, czosnku... ) w błyskawicznym tempie. Ręce po jego użyciu są miękkie i gładkie, bardzo delikatnie pachną.
Czy kupię ponownie - TAK

Pat&Rub Hipoalergiczny Balsam do rąk 100 ml, niedawno o nim pisałam, stał się moim faworytem, zarówno ze względu na działanie, jak i zapach - uwielbiam jego aromat. Dobrze sprawuje się na mojej niewymagającej skórze rąk - nawilża, wygładza, odżywia i na długo ją aromatyzuje. Recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Nivea Lip Butter Masło do ust Carmel Cream 19 ml, to masełko zostało moim ulubieńcem, na tyle go polubiłam, że zużyłam aż do ostatniej porcji. Bardzo fajnie nawilża usta, nie bieli ich, w porównaniu z malinowym masełkiem, odżywia, zmiękcza i zapobiega przesuszeniom, pęknięciom, spierzchnięciu. Fantastycznie sprawdzało się zimą, zapewniając ustom długotrwałą ochronę, a i wiosną nie zawiodło. Zapach ma smakowity, jest bardzo, ale to bardzo wydajne!
Czy kupię ponownie - TAK!

L`Oreal Professionel Mythic Oil Olejek odżywczy do włosów 125 ml, kolejny mój faworyt, który swoim działaniem nigdy nie zawodził, a moim włosom oferował piękny połysk, wygładzenie i ujarzmienie. Zapach przyjemny, taki " salonowy ", konsystencja bardzo lekka, z łatwością rozprowadza się po włosach. Stosowałam go zamiast odżywki, na umyte włosy - ułatwiał rozczesywanie i zapobiegał wyrywaniu kosmyków podczas tej czynności, po jego użyciu grzebień po włosach sunie jak po masłu, nawet mocno poplątane włosy wygładza w mig, a także na sucho, by dodać włosom blasku, jak i na same końcówki - w celach upiększających :) Wydajność baaaardzo wysoka!
Czy kupię ponownie - TAK!!!

L`Occitane en Provence Peelingujące mydło Migdał 50 g, mydełko, które potrafi zakręcić w głowie :) Piękny zapach uprzyjemnia stosowanie, peelingujące drobinki delikatnie złuszczają martwy naskórek, delikatna, puszysta pianka subtelnie oczyszcza skórę nie powodując podrażnień, przesuszenia, uczulenia. Zapach nie tylko pozostaje długo na skórze, ale również wypełnia całą łazienkę tym boskim aromatem. Recenzja w tytule.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!

Kreta Net Olive`s Secret Mydło Oliwa z oliwek i Aloe Vera 100 g, cudowne mydełko oliwkowe, które otrzymałam w prezencie od Kasi z Keep calm and be beautiful - dzięki Kochana :* Mydełko pachnie podobnie jak mydło Alep oliwkowe, ale bardziej subtelnie, delikatniej, w działaniu jest bardzo przyjemne, wytwarza delikatną, emulsjopodobną piankę, którą charakteryzują się mydła naturalne, świetnie oczyszcza skórę, nie wysusza jej, wręcz odwrotnie, mam wrażenie, że nawilża, a także wygładza i zmiękcza. Zużyłam z wielką przyjemnością, szkoda, że u nas nie ma oferty tej marki...
Czy kupię ponownie - TAK!!! jeśli znajdę :)

Lewiatan Płatki kosmetyczne 100% bawełny 120 sztuk, takie sobie, zapasy mi się skończyły, kupiłam co było pod ręką - delikatne, miękkie, ale mało chłonne, na szczęście nie rozwarstwiają się, więc całkiem w porządku.
SVR Hydracid C20 krem redukujący zmarszczki 3 ml, próbasek, których mam kilka, za każdym razem przekonuję sie, że nie jest to produkt dla mnie - ma bardzo rzadką konsystencję, raczej jak serum i to w dosyć płynnej wersji, przelewa się przez palce i jakiś taki niefajny zapach, dobrze, że jednak wypróbowałam go przed zakupem, nawet jeśli działa, to mało przyjemności oferuje podczas stosowania.
Czy kupię ponownie - MOŻE... i NIE!

Dziękuję za uwagę - to by było na tyle :)
Czy znacie któreś z tych kosmetyków?
Lubicie, stosujecie, czy macie odmienne zdanie na ich temat?
Miłego wieczoru :)
                                                                            

czwartek, 5 czerwca 2014

Ulubieńcy maja ♥

Witajcie Słonka :)
Miseczka wypełniona truskawkami pod ręką, herbatka w kubku paruje, a ja piszę dla Was post o ulubieńcach :)
Chciałabym już przenieść swoje " centrum dowodzenia " na taras, ale pogoda, niestety, na to jeszcze nie pozwala, bardzo brakuje mi słońca i ciepełka - mamy już czerwiec, a ja nadal siedzę w ciepłych bamboszach, ach te moje wiecznie zmarznięte stopy :)


Majowa gromadka ulubieńców, to kosmetyki z różnych " dziedzin " zastosowania - pielęgnacja skóry, jej odżywianie, pielęgnacja rąk i paznokci, a także coś pysznego dla ust i zapach, nie mogło go zabraknąć, bo perfumy odgrywają ważną rolę w mojej codzienności, makijażowych ulubieńców na razie nie zmieniłam, a nie chcę się powtarzać z tymi samymi produktami każdego miesiąca, jedynie przeprosiłam się z zestawem MUFE...


Maska z miodli indyjskiej Himalaya Herbals już była jakiś czas temu w ulubieńcach, dopóki moja cera zmagała się z nadwrażliwością, musiałam ją odstawić, bo działa dosyć mocno, ale gdy w maju jej stan unormalizował się, wróciłam do maseczki z wielką przyjemnością. Zapachem nie powala, wyglądem też nie, ale działa fantastycznie - efekty są bardzo widoczne, nawet po jednorazowym użyciu ;)


Z kosmetykami Simple nie miałam nigdy wcześniej styczności, to nowa marka na naszym, polskim rynku, jednak ciesze się, że je poznałam, krem na noc z tej linii, o którym pisałam tu, okazał się przyjemnym kosmetykiem, aczkolwiek nie porwał mnie zapachem, natomiast Regenerująco-odmładzający krem do pielęgnacji skóry wokół oczu jak najbardziej! Wygodne opakowanie, uwielbiam tego typy aplikatory, przyjemny zapach, świetna, nie obciążająca konsystencja i bardzo zadowalające efekty - wkrótce o nim napiszę.


Niveikowe masełka wywołują bardzo różne reakcje i także zbierają różnorodne opinie - od zachwytów do nienawiści ;) Ja, podczas bumu na nie, kupiłam 3 dostępne rodzaje - Raspberry Rose, Original i Caramel Cream, zaczęłam stosować je wszystkie w jednym czasie, to już sięga dna, natomiast dwa pozostałe nadal są wypełnione niemal po same brzegi, co to znaczy? Że według mnie jest fantastyczne, nie bieli ust, świetnie je odżywia, wygładza i mega smakowicie pachnie.
Może uda mi się zrobić notkę zbiorczą z tymi masełkami :)


Zestaw Make Up Forever Rock Forever posiadam od kilku lat, jakoś specjalnie mnie nie zachwycał, rozświetlające pudry w mocno złotym i śnieżno białym odcieniach służyły mi skrajnie rzadko, przy mojej świecącej się skórze dodatkowy połysk nie jest mile widziany, choć nie ukrywam, że dają mega gwiazdorski efekt, który można z łatwością stopniować. Z trwałością jest gorzej, szybko znikają z mojej tłustej twarzy, jednak ostatnio zaczęłam ich używać jako... cieni do powiek - bingo!
Na oku, nałożone na bazę oczywiście, utrzymują się świetnie, złoto na powiekach zawsze jest u mnie mile widziane, a białasek, nałożony na wewnętrzne kąciki oczu i pod łukiem brwiowym, rewelacyjnie rozświetla oczy.
Kredki lubię używać, są miękkie, gładko suną po delikatnej skórze nie rozciągając jej, efekt nie jest mega trwały, ale wystarczająco dobry - kilka godzin bez poprawek - warto jednak czasem dać drugą szansę kosmetykom :)


O moje dłonie, po zużyciu Hipoalergicznego P&R, dba Krem do rąk z ekstraktem z arktycznej jagody Angry Birds by Lumene i choć jest dosyć treściwy, pozostawiający lekki film na skórze ( masło Shea i olejek migdałowy tuż po wodzie i emoliencie ) uwielbiam jego działanie - dobrze nawilża, wygładza, regeneruje i uelastycznia skórę zapewniając jej ochronę. Stosuję na noc, bo tłusta warstewka jako dzienniaka go dyskwalifikuje.


Od kiedy u mnie zjawiła się woda toaletowa Neroli & Orchidea od L`Occitane nie mogłam się powstrzymać, by po nią nie sięgać. Zdetronizowała pozostałe zapachy! Zdecydowanie mój zapach - przyjemny, otulający, nadzwyczajnie trwały. Umila mi każdy dzień, nawet szaruga za oknem nie jest w stanie popsuć mi humoru, wystarczy 3 psiki i... życie staje się piękniejsze :)

Które kosmetyki z moich ulubieńców znacie?
Czy również uprzyjemniają Wam codzienność, czy macie o nich odmienne zdanie?
Co najbardziej Was zaciekawiło?
Miłego wieczoru :*
                                                                                    

wtorek, 3 czerwca 2014

Ziołowa pielęgnacja z Sylveco - Rumiankowy żel do twarzy

Witajcie Słoneczka :)
Produkty marki Sylveco biją szczyty popularności, nic w tym dziwnego, są naprawdę fantastyczne w swoim działaniu i całkowicie naturalne - szanują skórę i środowisko naturalne. Każda z nas lubi stosować kosmetyki, które zapewniają oczekiwane efekty, cieszą oko i uprzyjemniają naszą codzienność, kosmetyki Sylveco  znane mi od lat i zdecydowanie do takich należą, dlatego chętnie poznaję ich nowości, bo wiem, że mogę im zaufać.
Jak tylko zobaczyłam w ofercie marki hipoalergiczne żele do twarzy, bez zastanowienia kupiłam jeden z nich, na pierwszy ogień poszedł Rumiankowy żel do twarzy, opakowanie już świeci pustką, a więc najwyższy czas wypowiedzieć się na jego temat :)


Słów kilka od producenta

Hypoalergiczny, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym (2%) o aktywnym działaniu antybakteryjnym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry.
Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, odblokowuje pory i reguluje procesy odnowy komórek naskórka. Żel został wzbogacony olejkiem z rumianku lekarskiego, który posiada właściwości przeciwzapalne, gojące i łagodzące.
Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, miękką, zdrową skórę.
Przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery zanieczyszczonej, z rozszerzonymi porami, trądzikowej.


Rumianek lekarski już w starożytności był znany ze swoich właściwości przeciwzaplanych, antybakteryjnych i anty-alergicznych. Za jego łagodzące działanie odpowiadają azuleny - związki, nadające olejkowi rumiankowemu intensywny niebieskozielony kolor.
Dzisiaj wykorzystujemy ten składnik w pielęgnacji skóry trądzikowej, zanieczyszczonej i podrażnionej.

Rumiankowy żel do twarzy:
  • skutecznie oczyszcza skórę 
  • odblokowuje pory
  • reguluje wydzielanie sebum.

Skład żelu jest krótki, nadzwyczajnie prosty i przyjemny, nie tylko dla oka, ale też dla skóry.
Aktywnym składnikiem jest Kwas salicylowy, kwas beta-hydroksylowy ( BHA ), który reguluje odnowę komórkową skóry, ma działanie złuszczające, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i lekko ściągające, posiada właściwości przeciwzapalne - sprzyja procesowi gojenia wyprysków i podrażnień.
Kwas salicylowy ma zdolność przenikania przez warstwę łojową i wnikania w głąb mieszków włosowych, dzięki czemu pomaga likwidować zaskórniki, odblokowuje pory, zmniejsza nadmierne wydzielanie sebum, poprawia koloryt i strukturę skóry, spłyca blizny i rozjaśnia przebarwienia.
Działa łagodniej niż kwasy AHA, ale jego działanie jest długotrwałe.
O właściwościach rumianku nie będę się rozpisywać, wszyscy wiemy, że bardzo korzystnie działa na naszą skórę.


Żel jest zamknięty w poręcznej, małej buteleczce, o pojemności 150 ml, wykonanej z przezroczystego tworzywa, dzięki czemu możemy na bieżąco śledzić stopień zużycia kosmetyku.
Buteleczka jest wyposażona w dozownik z funkcją zamykania, idealnie sprawdzi się w czasie podróży, dzięki tej funkcji mamy gwarancję, że żel nie wyleje się i nie pobrudzi kosmetyczki oraz wszystkich otaczających go rzeczy. Sama pompka chodzi bez zarzutu, precyzyjnie dawkuje kosmetyk i nie zacina się, długa rurka, sięgająca aż do samego dna, pozwala na całkowite wydobycie żelu - do ostatniej kropli, otwór dozujący swoją wielkością został dobrze dopasowany do konsystencji produktu.
Etykieta służy nie tylko do zdobienia buteleczki, ale również do celów informacyjnych - zawiera opis produktu, pełny jego skład, opis głównych składników oraz działania, mieści na sobie również wskazania do stosowania, sposób użycia i termin ważności, prócz ogólnego jest także termin od momentu otwarcia, który wynosi 6 miesięcy.
Ogólnie opakowanie bardzo ładnie prezentuje się, jest praktyczne, łatwe i przyjemne w użyciu.


Żel ma żółtawe zabarwienie, oczywiście gdy buteleczka jest pełna kolor jest bardziej intensywny, żółto-brązowy.
Konsystencja półpłynna, ale nie lejąca się, żel nie " ucieka " przez palce, nie spływa z dłoni ani z twarzy, przy kontakcie ze skórą wytwarza delikatną piankę, jest nieco śliski, z łatwością rozprowadza się i bezproblemowo spłukuje się.
Zapach tego żelu uwielbiam, za każdym razem gdy go stosowałam, przywoływał wspomnienia z dzieciństwa, a konkretniej ciepłą, słodką herbatkę z rumianku, którą robiła moja babcia :) Coś pięknego!


Działanie żelu oraz efekty, które dzięki niemu uzyskałam, są uwieńczeniem tego wspaniałego cudu natury - uwielbiam dotykać swoją skórę po myciu, staje się miękka, gładka, delikatna w dotyku.
Rumiankowego żelu używałam nie tylko do mycia twarzy, ale również do demakijażu - bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem kosmetyków kolorowych, wielkim plusem jest to, że nie szczypie w oczy i nie tworzy tak zwanej mgły, nie pozostawia ani śladu po kolorówce, nawet maskarę domywa perfekcyjnie.
Skutecznie usuwa wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia, przy regularnym stosowaniu normalizuje proces wydzielania sebum, ściąga pory, czym mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, oraz minimalizuje ich widoczność.
Żel przyczynia się do ujednolicenia i wygładzenia skóry, niweluje zaczerwienienia, koi podrażnienia, zapobiega powstawaniu niedoskonałości, a jednocześnie pomaga pozbyć się już istniejących i to w bardzo łagodny sposób, ponieważ nie ściąga i nie wysusza skóry, zapewnia jej otulający komfort :) Nawet gdy zapominałam nałożyć krem po umyciu twarzy, nic się nie działo, co przy normalnych " układach " jest nie do pomyślenia.
Żel, wbrew pozorom, jest bardzo wydajny, myślałam, że ta buteleczka wystarczy mi maksymalnie na trzy - cztery tygodnie, a tu zaskoczenie - codziennie wieczorem używałam go do mycia twarzy i szyi przez prawie dwa miesiące!
Wspaniały, naturalny zapach słodkiej rumiankowej herbaty uprzyjemnia stosowanie i przez dłuższą chwilę pozostawia po sobie pachnący " ślad " na skórze.


Cena - 16,65 zł / 150 ml

Dostępność - sklep Sylveco, wybrane apteki, sklepy z kosmetykami naturalnymi.

Podsumowując...

Z tego zakupu jestem bardzo zadowolona, podejrzewałam, że moje potrzeby zostaną zaspokojone, bo wiele kosmetyków Sylveco mi dobrze służyło, ale Rumiankowy żel zdobywa miano ulubieńca!
Moja skóra w ciągu tych dwóch miesięcy zmieniała się, to przetłuszczała się niemiłosiernie, to z kolei stawała się bardzo wrażliwa, a żel ciągle jej oferował to, czego potrzebowała - koił i łagodził, normalizował sebum i zwężał pory.
Bardzo polecam - warto go poznać i wypróbować osobiście :)

Znacie żel rumiankowy Sylveco, a może stosowaliście tymiankowy?
Które kosmetyki tej marki są Waszymi ulubieńcami?
Mam ochotę na więcej przyjemności z Sylveco :)
Miłego wieczoru.