Witajcie Słonka ;)
No i nadszedł długo oczekiwany moment - dziś poznacie wyniki konkursu " milionowego ", w którym do wygrania był zestaw kosmetyków, widoczny na poniższym zdjęciu :)
Jednak w pierwszej kolejności pragnę podziękować Wam wszystkim za życzenia i miłe słowa, których nie brakowało - jest mi niezmiernie miło, że mam tak wspaniałych, oddanych i serdecznych Czytelników ♥♥♥
Konkurs cieszył się sporym zainteresowaniem, a kwestia " najlepszego prezentu " przypadła Wam do gustu, dzięki czemu ja poznałam Was z nieco innej strony, dowiedziałam się o Waszych smutkach i radościach, o tym co lubicie i co cenicie w życiu najbardziej. Dziękuję za udział w zabawie, za odpowiedzi i podzielenie się " kawałkiem " siebie - to prawdziwy zaszczyt!
Wybór zwycięscy, jak zawsze, był bardzo trudny, jednak to odpowiedź Evy Pe wywołał u mnie najsilniejsze emocje...
Gratuluję Ci Evo i cieszę się, że otrzymałaś od życia tak wspaniały prezent ♥
Niech życie obdarowuje Was wszystkich tylko tymi dobrymi, niezapomnianymi chwilami, a wszystkie smutki, problemy i niepowodzenia - omijają Was dziesiątą drogą!
Eva Pe podeślij proszę swój adres do wysyłki nagrody na mail umieszczony w zakładce Kontakt :)
A już dziś pragnę Was zaprosić do KONKURSU, który wystartuje w przyszłym tygodniu tu, na blogu :) Nie chcę za bardzo zdradzać szczegółów, ale powiem, że nagrody zacne, i to nie jedna, nie dwie, lecz będzie ich aż trzy! Spodobają się Wam :)
Miłego i spokojnego weekendu życzę :*
piątek, 20 listopada 2015
środa, 18 listopada 2015
THINK PINK - ShinyBox Październik 2015 w minirecenzjach :)
Witajcie Słoneczka ;)
Jednym z najlepszych sposobów na pożegnanie wszystkich smutków i melancholii są zakupy. Wiemy o tym nie od dziś i z pewnością wielu z Was właśnie tak rekompensuje sobie brak słonecznych dni :) Aby zakupy były udane, szczególnie te kosmetyczne, przed nabyciem pełnowymiarowych produktów, warto zapoznać się wcześniej z miniaturami czy próbkami lub... zamówić ShinyBox - pudełko po brzegi wypełnione niespodziankami :)
No dobra, nie zawsze po brzegi, ale zawsze są to kosmetyczne nowości lub produkty cieszące się popularnością w swojej " dziedzinie ", duże i znane marki jak również te dopiero zdobywające swoich zwolenników..
Dziś zapraszam Was na recenzje produktów z październikowego pudełka Think Pink. Nie do końca dla mnie trafione, bowiem nie wszystkie produkty, z tej nielicznej gromadki, wpisały się w mój gust i potrzeby, ale znalazłam też wśród nich ulubieńców.
Każda z nas jest piękna i wyjątkowa!
Dzięki październikowej edycji ShinyBox Think Pink podkreślisz swoją niepowtarzalną urodę, ale także przypomnisz sobie o najważniejszej kwestii jaką jest troska o zdrowie.
Bądź piękna i zatroszcz się o siebie razem z ShinyBox!
Jesteście ciekawe, jak sprawdzają się te kosmetyki? Zapraszam do czytania! Opowiem Wam o ich zaletach i niedostatkach, a także pokaże efekty, które zapewniają. Ale od razu uprzedzam, nie o krem do biustu chodzi :D
L'OCCITANE Szampon i odżywka do włosów Werbena - Bazowy składnik tego kosmetyku to wyciąg z organicznej werbeny z Korsyki. Wyciąg z liści werbeny znany jest z właściwości orzeźwiających i energetyzujących, oraz z pięknego cytrusowego zapachu.
Na Korsyce, na południe od Bastii, na ziemi wybranej przez ojca pod uprawę cytryn, Albrecht von Keyserlingk hoduje aromatyczne rośliny, destyluje z nich olejki eteryczne i wody kwiatowe. Swojego drugiego zawodu nauczył się dzięki podróżom, lekturze i rozmowom z doświadczonymi destylatorami. Po dwudziestu pięciu latach twierdzi, że codziennie uczy się czegoś nowego. Dwa razy do roku, na początku lata i wczesną jesienią, destyluje organiczne wyciągi z werbeny dla L’OCCITANE. Albrecht opowiada o ich zapachu z prawdziwą pasją: „To najwspanialszy i najsubtelniejszy cytrusowy zapach jaki można sobie wyobrazić. Prawdziwie pyszna, ulotna świeżość. Jestem szczęściarzem, że mogę codziennie pracować wśród takich zapachów.”
Działanie szamponu: Wyciąg z mięty pobudza skórę głowy, a delikatne nuty werbeny nadają włosom przyjemny, orzeźwiający zapach.
Działanie odżywki: Orzeźwia i sprawia, że włosy są pełne blasku i łatwo się układają.
Cena- 59 zł szampon i 68 zł odżywka - o pojemności 250 ml ( miniatury po 50 ml każda )
Produkty L`Occitane darzę szczególnym zamiłowaniem, uwielbiam ich zapachy, konsystencje i skuteczne działanie. doceniam też przyjemność, która zawsze towarzyszy mi podczas stosowania tych kosmetyków. Linia Werbena już jest mi znana, ale głównie z kosmetyków pielęgnujących ciało i dłonie, włosowa wersja okazała się równie przyjemną, aczkolwiek nie do końca moja to bajka, już mówię dlaczego.
Szampon bardzo skutecznie, a jednocześnie delikatnie oczyszcza włosy, jest przezroczysty, lekki i płynny, z racji tego, iż dobrze się pieni, zyskuje na wydajności bez uszczerbku na skuteczności. No cóż, szampon musi dobrze myć włosy i oczyszczać skórę głowy, nie oferując przy tym podrażnień - tak czyni, a dodatkowo obłędnie pachnie, oferując boskie doznania podczas włosów oczyszczania :) Ideał? Być może, jednak moje kosmyki lekko plącze, ale nie usztywnia! sprawia ze stają się miękkie i delikatne, ale potrzebują " wsparcia " i odżywienia, a więc sięgam po odżywkę...
Również bosko pachnąca, lekka i półpłynna, ale znacznie trudniejsza do wydobycia, szczególnie gdy jesteśmy w połowie buteleczki. Dla swoich włosów potrzebowałam jej sporo, wchłaniała się w nie, co z kolei sprawiło, że wystarczyła tylko na 4 użycia, znacznie mniej wydajna od szamponu. Ułatwia rozczesywanie, ale znam lepsze odżywki, sprawiające, że szczotka sunie jak po maśle, tutaj tego efektu zabrakło. Włosy po użyciu jej rzeczywiście pięknie się błyszczą i doskonale układają, są odpowiednio dociążone i się nie puszą. Zapach bardzo długo pozostaje na włosach, uwodząc i czarując swym aromatem ♥
DIADEM Róż do policzków - Róże rozświetlające stanowią delikatne wykończenie makijażu. Perfekcyjnie modelują kształt twarzy i podkreślają miejsca, gdzie zostały naniesione. Polecane do każdego rodzaju skóry. Dodatkowo wypukła struktura różów pozwala na precyzyjną aplikację.
Istnieje wiele zalet stosowania tego kosmetyku:
- Produkt bogaty w składniki i witaminy pielęgnujące skórę.
- Satynowa konsystencja różu.
- Nie utlenia się.
- Niezwykle wydajny.
- Wysmukla twarz i dodaje wdzięku.
- Kupując ten kosmetyk wspierasz inicjatywę 2H*
*Za każdy zakupiony przez Ciebie kosmetyk, DIADEM sfinansuje DWIE GODZINY ( 2H ) edukacji dla dyskryminowanych z powodu płci dziewczynek i kobiet w krajach Trzeciego Świata - klik!
Cena - 14,50 zł / 6,5 g ( produkt pełnowymiarowy )
Z tego co widzę na stronie ShinyBox`a było trzy wersji kolorystyczne tego różu od Diadem, niestety mi się trafił odcień, który zupełnie do mnie nie pasuje. Zazwyczaj stosuję chłodne odcienie różu, ten przypomina cegłę. Nawet go nie otwierałam - po co psuć kosmetyk, i tak będę wyglądać w nim, delikatnie mówiąc, niekorzystnie :) Choć sama tekstura wydaje się być cudowna, a połyskujące subtelnie drobinki pewnie optycznie pięknie rozświetlają twarz, pewnie... Przynajmniej tak mi się wydaje patrząc na niego przez " szybkę " :) Szkoda.
A jak już jesteśmy przy " nietrafionych ", czas na kolejnego gagatka.
SUMITA Kredka do oczu - Nic nie równa się z głębią i bogactwem koloru tych antymonowych kredek. Bogate w olejki kredki umożliwiają płynną i miękką aplikację w wewnętrznym kąciku oka i nad powiekami. Ekstrawaganckie i nie pozostawiające smug kolory odmienią Twoje oczy jednym pociągnięciem kredki.
Mieszaj, eksperymentuj, makijaż pozostanie na miejscu cały dzień i całą noc. Mix kolorów.
Cena - 75 zł / szt. ( miniatura )
Opis brzmi pięknie, o marce Sumita nigdy wcześniej nie słyszałam ( a Wy? ), ale ofertę w necie sprawdziłam - czysty luksus! Kredek do oczu niestety nie stosuję, raz na jakiś czas, przysłowiowy " ruski rok " - dla mnie mogłyby nie istnieć, szczególnie wersje kolorowe. Nie otwierałam jej, może będzie ładnym prezentem dla osoby, która doceni jej walory pielęgnacyjne, trwałość i głębie koloru, bo swatche umieszczone w sieci pokazują, że jest warta grzechu :) Mam ochotę na maskarę, puder do brwi oraz inne propozycje tej marki, za kredki oraz eyelinery podziękuję!
CLARENA Caviar Push Up Cream - Kawiorowy krem do biustu z efektem Push Up. Krem zawiera Voluform™, czyli kompleks aminokwasów, który działa na trzech płaszczyznach. W pierwszej fazie jego działania następuje detoksykacja skóry, w drugiej ujędrnienie i pobudzenie syntezy fibroblastów, w trzeciej wzrost komórek tłuszczowych.
Modeluje biust, nawilża i wygładza skórę.
Cena - 76 zł / 250 ml ( miniatura o pojemności 30 ml )
Produkty pielęgnacyjne przeznaczone do poprawy wyglądu biustu zawsze są mile widziane. Zawsze mam coś z tego gatunku pod ręką, ale krem Clareny pierwszy raz miałam przyjemność używać, już wiem, że nie ostatni. Jest to bardzo przyjemny kosmetyk przypominający konsystencją balsam, w którym znajdują się drobne, pomarańczowe kuleczki. Trudno je dostrzec, oszczędnie dodane, ale podczas aplikacji są wyraźnie wyczuwalne i widzialne. W trakcie masowania pękają, podejrzewam że uwalniają jakiś cenny składnik, sprawiający, że skóra po użyciu tego kremu staje się nie tylko delikatna, miła i gładka w dotyku, ale jednocześnie wyraźnie ujędrniona, " zagęszczona " i jednolita.
Przyjemny zapach, towarzyszący stosowaniu, pobudza zmysły i przez dłuższą chwilę utrzymuje się na skórze. Krem jest bardzo wydajny! Mam co masować, ale mimo regularności w stosowaniu nadal jest odrobina w tubce - chcę więcej!
DELIA Roll - on pod oczy - Liftingujący roll- on pod oczy z serii Hyaluron Fusion marki DELIA. Roll- on przeznaczony jest do stosowania pod oczy aby walczyć z oznakami zmęczenia i ze zmarszczkami. Posiada unikalny program +3D Hyaluron fusion stworzony dla kobiet oczekujących natychmiastowych efektów w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. W rezultacie stosowania zyskujesz intensywne nawilżenie do 24 h, wygładzenie drobnych zmarszczek, redukcja oznak zmęczenia, rozświetlone spojrzenie.
Cena - 12 zł / 15 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Nie znam zbyt dobrze kosmetyków Delia, ale po wypróbowaniu tego roll-on`a muszę chyba to zmienić ;) Mimo iż opis i nazwa stawiają nacisk na kwas hialuronowy, znajduje się on na samym końcu składu, choć, muszę przyznać, bardzo krótkiego i przyjaznego dla skóry składu. Kosmetyk jest płynny, ale dzięki podaniu w tak przemyślanej i wygodnej formie, stosowanie go jest prawdziwą przyjemnością! Metalowa kulka świetnie chłodzi i koi skórę pod oczami, tym samym niwelując lekką opuchliznę, towarzyszącą mi po wstaniu z łóżka. Używam go zazwyczaj rano, oczywiście traktując jako serum, gdy się wchłonie, co trwa kilka sekund, nakładam krem. Jak się sprawdza w zakresie wygładzenia zmarszczek, nie wiem, od lat stosuję dobre kremy pod oczy, które zapewniają właśnie takie efekty, ale bardzo chętnie po niego sięgam, bowiem błyskawicznie się rozprowadza, subtelnie masując skórę, szybko wnika i zapewnia porządną porcję nawilżenia!
Należy pamiętać, że kosmetyki z kwasem hialuronowym trzeba nakładać na wilgotną skórę, wiąże wodę, więc zaaplikowany " na suchą " może powodować lekkie uczucie ściągnięcia, szczególnie u wrażliwców.
WIBO Tusz do rzęs Queen Size - PREMIERA - Maskara pogrubiająca i wydłużająca, która pozwala na uzyskanie efektu pełnych rzęs w ekspresowym tempie. Dzięki dużej, gęstej szczoteczce wygiętej w łuk maskara nadaje objętość już po kilku pociągnięciach, unosi i podkręca nadając efekt kociego spojrzenia.
Tusz do rzęs Queen Size to absolutna premiera i nowość na polskim rynku!!!
Klientki ShinyBox mają możliwość przetestowania tego produktu jako pierwsze w Polsce!
Cena - 8 zł / 11 g ( produkt pełnowymiarowy )
Premierowa maskara Wibo zdobyła moje serce, rzęsy i tytuł najlepszego kosmetyku z pudełka, jeśli chodzi o całokształt :) Cudowna, gęsta, średniej wielkości szczoteczka ładnie dopasowuje się do kształtu oka, dzięki czemu za jednym pociągnięciem pokrywa niemal wszystkie rzęsy. Nie jest mokra, od początku ma idealną konsystencję, ładnie rozdziela, rozczesuje i podkreśla rzęsy, delikatnie wywijając je ku górze. Malowanie rzęs tą maskarą zajmuje dosłownie kilka chwil, nie ocieka, nie rozmazuje się, nawet w czasie wysokiej wilgotności, nie odbija się na górnej powiece, szybko wysycha na rzęsach, ale nie usztywnia ich.
Zalotne spojrzenie już po jednej warstwie? Tak ona to potrafi! Prawda że ładnie wygląda ( patrz zdjęcie wyżej :D ) Uwielbiam!!! Muszę zrobić zapas :)
Próbek tym razem nie było, znalazłam w pudełku kod uprawniający do zniżki na kosmetyki Clareny i ulotkę Diadem - koniec!
Ja już z utęsknieniem wyczekuję listopadowej edycji ShinyBox MISS AUTUMN- zapowiada się fantastycznie, myślę, że zrekompensuję nietrafione październikowe produkty :)
A Wy już zamówiliście swoje pudełko MISS AUTUMN?
Jeśli jeszcze nie, to czas to zmienić - KLIKamy! Zamawiamy! Wysyłka już jutro moje Drogie! :)
Jak Wam się podoba zawartość październikowego pudełka?
Które kosmetyki chętnie byście przygarnęły?
Które u Was najlepiej się sprawdziły???
Miłego wieczoru :)
Jednym z najlepszych sposobów na pożegnanie wszystkich smutków i melancholii są zakupy. Wiemy o tym nie od dziś i z pewnością wielu z Was właśnie tak rekompensuje sobie brak słonecznych dni :) Aby zakupy były udane, szczególnie te kosmetyczne, przed nabyciem pełnowymiarowych produktów, warto zapoznać się wcześniej z miniaturami czy próbkami lub... zamówić ShinyBox - pudełko po brzegi wypełnione niespodziankami :)
No dobra, nie zawsze po brzegi, ale zawsze są to kosmetyczne nowości lub produkty cieszące się popularnością w swojej " dziedzinie ", duże i znane marki jak również te dopiero zdobywające swoich zwolenników..
Dziś zapraszam Was na recenzje produktów z październikowego pudełka Think Pink. Nie do końca dla mnie trafione, bowiem nie wszystkie produkty, z tej nielicznej gromadki, wpisały się w mój gust i potrzeby, ale znalazłam też wśród nich ulubieńców.
Każda z nas jest piękna i wyjątkowa!
Dzięki październikowej edycji ShinyBox Think Pink podkreślisz swoją niepowtarzalną urodę, ale także przypomnisz sobie o najważniejszej kwestii jaką jest troska o zdrowie.
Bądź piękna i zatroszcz się o siebie razem z ShinyBox!
Jesteście ciekawe, jak sprawdzają się te kosmetyki? Zapraszam do czytania! Opowiem Wam o ich zaletach i niedostatkach, a także pokaże efekty, które zapewniają. Ale od razu uprzedzam, nie o krem do biustu chodzi :D
L'OCCITANE Szampon i odżywka do włosów Werbena - Bazowy składnik tego kosmetyku to wyciąg z organicznej werbeny z Korsyki. Wyciąg z liści werbeny znany jest z właściwości orzeźwiających i energetyzujących, oraz z pięknego cytrusowego zapachu.
Na Korsyce, na południe od Bastii, na ziemi wybranej przez ojca pod uprawę cytryn, Albrecht von Keyserlingk hoduje aromatyczne rośliny, destyluje z nich olejki eteryczne i wody kwiatowe. Swojego drugiego zawodu nauczył się dzięki podróżom, lekturze i rozmowom z doświadczonymi destylatorami. Po dwudziestu pięciu latach twierdzi, że codziennie uczy się czegoś nowego. Dwa razy do roku, na początku lata i wczesną jesienią, destyluje organiczne wyciągi z werbeny dla L’OCCITANE. Albrecht opowiada o ich zapachu z prawdziwą pasją: „To najwspanialszy i najsubtelniejszy cytrusowy zapach jaki można sobie wyobrazić. Prawdziwie pyszna, ulotna świeżość. Jestem szczęściarzem, że mogę codziennie pracować wśród takich zapachów.”
Działanie szamponu: Wyciąg z mięty pobudza skórę głowy, a delikatne nuty werbeny nadają włosom przyjemny, orzeźwiający zapach.
Działanie odżywki: Orzeźwia i sprawia, że włosy są pełne blasku i łatwo się układają.
Cena- 59 zł szampon i 68 zł odżywka - o pojemności 250 ml ( miniatury po 50 ml każda )
Produkty L`Occitane darzę szczególnym zamiłowaniem, uwielbiam ich zapachy, konsystencje i skuteczne działanie. doceniam też przyjemność, która zawsze towarzyszy mi podczas stosowania tych kosmetyków. Linia Werbena już jest mi znana, ale głównie z kosmetyków pielęgnujących ciało i dłonie, włosowa wersja okazała się równie przyjemną, aczkolwiek nie do końca moja to bajka, już mówię dlaczego.
Szampon bardzo skutecznie, a jednocześnie delikatnie oczyszcza włosy, jest przezroczysty, lekki i płynny, z racji tego, iż dobrze się pieni, zyskuje na wydajności bez uszczerbku na skuteczności. No cóż, szampon musi dobrze myć włosy i oczyszczać skórę głowy, nie oferując przy tym podrażnień - tak czyni, a dodatkowo obłędnie pachnie, oferując boskie doznania podczas włosów oczyszczania :) Ideał? Być może, jednak moje kosmyki lekko plącze, ale nie usztywnia! sprawia ze stają się miękkie i delikatne, ale potrzebują " wsparcia " i odżywienia, a więc sięgam po odżywkę...
Również bosko pachnąca, lekka i półpłynna, ale znacznie trudniejsza do wydobycia, szczególnie gdy jesteśmy w połowie buteleczki. Dla swoich włosów potrzebowałam jej sporo, wchłaniała się w nie, co z kolei sprawiło, że wystarczyła tylko na 4 użycia, znacznie mniej wydajna od szamponu. Ułatwia rozczesywanie, ale znam lepsze odżywki, sprawiające, że szczotka sunie jak po maśle, tutaj tego efektu zabrakło. Włosy po użyciu jej rzeczywiście pięknie się błyszczą i doskonale układają, są odpowiednio dociążone i się nie puszą. Zapach bardzo długo pozostaje na włosach, uwodząc i czarując swym aromatem ♥
DIADEM Róż do policzków - Róże rozświetlające stanowią delikatne wykończenie makijażu. Perfekcyjnie modelują kształt twarzy i podkreślają miejsca, gdzie zostały naniesione. Polecane do każdego rodzaju skóry. Dodatkowo wypukła struktura różów pozwala na precyzyjną aplikację.
Istnieje wiele zalet stosowania tego kosmetyku:
- Produkt bogaty w składniki i witaminy pielęgnujące skórę.
- Satynowa konsystencja różu.
- Nie utlenia się.
- Niezwykle wydajny.
- Wysmukla twarz i dodaje wdzięku.
- Kupując ten kosmetyk wspierasz inicjatywę 2H*
*Za każdy zakupiony przez Ciebie kosmetyk, DIADEM sfinansuje DWIE GODZINY ( 2H ) edukacji dla dyskryminowanych z powodu płci dziewczynek i kobiet w krajach Trzeciego Świata - klik!
Cena - 14,50 zł / 6,5 g ( produkt pełnowymiarowy )
Z tego co widzę na stronie ShinyBox`a było trzy wersji kolorystyczne tego różu od Diadem, niestety mi się trafił odcień, który zupełnie do mnie nie pasuje. Zazwyczaj stosuję chłodne odcienie różu, ten przypomina cegłę. Nawet go nie otwierałam - po co psuć kosmetyk, i tak będę wyglądać w nim, delikatnie mówiąc, niekorzystnie :) Choć sama tekstura wydaje się być cudowna, a połyskujące subtelnie drobinki pewnie optycznie pięknie rozświetlają twarz, pewnie... Przynajmniej tak mi się wydaje patrząc na niego przez " szybkę " :) Szkoda.
A jak już jesteśmy przy " nietrafionych ", czas na kolejnego gagatka.
SUMITA Kredka do oczu - Nic nie równa się z głębią i bogactwem koloru tych antymonowych kredek. Bogate w olejki kredki umożliwiają płynną i miękką aplikację w wewnętrznym kąciku oka i nad powiekami. Ekstrawaganckie i nie pozostawiające smug kolory odmienią Twoje oczy jednym pociągnięciem kredki.
Mieszaj, eksperymentuj, makijaż pozostanie na miejscu cały dzień i całą noc. Mix kolorów.
Cena - 75 zł / szt. ( miniatura )
Opis brzmi pięknie, o marce Sumita nigdy wcześniej nie słyszałam ( a Wy? ), ale ofertę w necie sprawdziłam - czysty luksus! Kredek do oczu niestety nie stosuję, raz na jakiś czas, przysłowiowy " ruski rok " - dla mnie mogłyby nie istnieć, szczególnie wersje kolorowe. Nie otwierałam jej, może będzie ładnym prezentem dla osoby, która doceni jej walory pielęgnacyjne, trwałość i głębie koloru, bo swatche umieszczone w sieci pokazują, że jest warta grzechu :) Mam ochotę na maskarę, puder do brwi oraz inne propozycje tej marki, za kredki oraz eyelinery podziękuję!
CLARENA Caviar Push Up Cream - Kawiorowy krem do biustu z efektem Push Up. Krem zawiera Voluform™, czyli kompleks aminokwasów, który działa na trzech płaszczyznach. W pierwszej fazie jego działania następuje detoksykacja skóry, w drugiej ujędrnienie i pobudzenie syntezy fibroblastów, w trzeciej wzrost komórek tłuszczowych.
Modeluje biust, nawilża i wygładza skórę.
Cena - 76 zł / 250 ml ( miniatura o pojemności 30 ml )
Produkty pielęgnacyjne przeznaczone do poprawy wyglądu biustu zawsze są mile widziane. Zawsze mam coś z tego gatunku pod ręką, ale krem Clareny pierwszy raz miałam przyjemność używać, już wiem, że nie ostatni. Jest to bardzo przyjemny kosmetyk przypominający konsystencją balsam, w którym znajdują się drobne, pomarańczowe kuleczki. Trudno je dostrzec, oszczędnie dodane, ale podczas aplikacji są wyraźnie wyczuwalne i widzialne. W trakcie masowania pękają, podejrzewam że uwalniają jakiś cenny składnik, sprawiający, że skóra po użyciu tego kremu staje się nie tylko delikatna, miła i gładka w dotyku, ale jednocześnie wyraźnie ujędrniona, " zagęszczona " i jednolita.
Przyjemny zapach, towarzyszący stosowaniu, pobudza zmysły i przez dłuższą chwilę utrzymuje się na skórze. Krem jest bardzo wydajny! Mam co masować, ale mimo regularności w stosowaniu nadal jest odrobina w tubce - chcę więcej!
DELIA Roll - on pod oczy - Liftingujący roll- on pod oczy z serii Hyaluron Fusion marki DELIA. Roll- on przeznaczony jest do stosowania pod oczy aby walczyć z oznakami zmęczenia i ze zmarszczkami. Posiada unikalny program +3D Hyaluron fusion stworzony dla kobiet oczekujących natychmiastowych efektów w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. W rezultacie stosowania zyskujesz intensywne nawilżenie do 24 h, wygładzenie drobnych zmarszczek, redukcja oznak zmęczenia, rozświetlone spojrzenie.
Cena - 12 zł / 15 ml ( produkt pełnowymiarowy )
Nie znam zbyt dobrze kosmetyków Delia, ale po wypróbowaniu tego roll-on`a muszę chyba to zmienić ;) Mimo iż opis i nazwa stawiają nacisk na kwas hialuronowy, znajduje się on na samym końcu składu, choć, muszę przyznać, bardzo krótkiego i przyjaznego dla skóry składu. Kosmetyk jest płynny, ale dzięki podaniu w tak przemyślanej i wygodnej formie, stosowanie go jest prawdziwą przyjemnością! Metalowa kulka świetnie chłodzi i koi skórę pod oczami, tym samym niwelując lekką opuchliznę, towarzyszącą mi po wstaniu z łóżka. Używam go zazwyczaj rano, oczywiście traktując jako serum, gdy się wchłonie, co trwa kilka sekund, nakładam krem. Jak się sprawdza w zakresie wygładzenia zmarszczek, nie wiem, od lat stosuję dobre kremy pod oczy, które zapewniają właśnie takie efekty, ale bardzo chętnie po niego sięgam, bowiem błyskawicznie się rozprowadza, subtelnie masując skórę, szybko wnika i zapewnia porządną porcję nawilżenia!
Należy pamiętać, że kosmetyki z kwasem hialuronowym trzeba nakładać na wilgotną skórę, wiąże wodę, więc zaaplikowany " na suchą " może powodować lekkie uczucie ściągnięcia, szczególnie u wrażliwców.
WIBO Tusz do rzęs Queen Size - PREMIERA - Maskara pogrubiająca i wydłużająca, która pozwala na uzyskanie efektu pełnych rzęs w ekspresowym tempie. Dzięki dużej, gęstej szczoteczce wygiętej w łuk maskara nadaje objętość już po kilku pociągnięciach, unosi i podkręca nadając efekt kociego spojrzenia.
Tusz do rzęs Queen Size to absolutna premiera i nowość na polskim rynku!!!
Klientki ShinyBox mają możliwość przetestowania tego produktu jako pierwsze w Polsce!
Cena - 8 zł / 11 g ( produkt pełnowymiarowy )
Zalotne spojrzenie już po jednej warstwie? Tak ona to potrafi! Prawda że ładnie wygląda ( patrz zdjęcie wyżej :D ) Uwielbiam!!! Muszę zrobić zapas :)
Próbek tym razem nie było, znalazłam w pudełku kod uprawniający do zniżki na kosmetyki Clareny i ulotkę Diadem - koniec!
Ja już z utęsknieniem wyczekuję listopadowej edycji ShinyBox MISS AUTUMN- zapowiada się fantastycznie, myślę, że zrekompensuję nietrafione październikowe produkty :)
A Wy już zamówiliście swoje pudełko MISS AUTUMN?
Jeśli jeszcze nie, to czas to zmienić - KLIKamy! Zamawiamy! Wysyłka już jutro moje Drogie! :)
Jak Wam się podoba zawartość październikowego pudełka?
Które kosmetyki chętnie byście przygarnęły?
Które u Was najlepiej się sprawdziły???
Miłego wieczoru :)
poniedziałek, 16 listopada 2015
Key to Happiness - kluczyk do szczęścia od Happiness Boutique
Witajcie Słoneczka ;)
Biżuteria jest wspaniałym dodatkiem, który w znaczący sposób potrafi podkreślić lub nawet zmienić każdą stylizację. Wystarczy jeden dodatek, np. w postaci pokaźnego naszyjnika, aby codzienne ubrania, takie jak jeansy zestawione z wygodną, bawełnianą koszulką, zmienić w niebanalny strój. Lubię biżuterię i chętnie ją noszę, choć preferuję szlachetne metale, robię czasami odstępstwa, by wnieść trochę " inności " - jak mawiają, kobieta zmienna jest...
Z kolczykami takie numery niestety nie przechodzą, ale bransoletki, naszyjniki, wisiorki, korale... mogę wymieniać i zmieniać do woli! Nie powstrzymuję się więc, szczególnie wtedy, gdy widzę przepiękne modele, starannie i precyzyjne wykonane. Do takiej biżuterii niewątpliwie mogę zaliczyć wyroby niemieckiej marki Happiness Boutique.
Po szczegółowym zapoznaniu się z szeroką i rozbudowaną ofertą marki, co trochę czasu trwało, bowiem wybierać jest w czym, zdecydowałam się na naszyjnik. Choć przyznam, że kolczyki Happiness Boutique też szalenie mnie kusiły, jednak z powodów osobistym musiałam je pominąć. Naszyjników " cały raj " - od koloru, do wyboru, w różnorodnych wzorach, długościach, szerokościach... Prawdziwy obłęd!
Zamówienie sprawne i szybkie, bez komplikacji, bez nieporozumień, kontakt również na najwyższym poziomie i, co najważniejsze, błyskawiczny! Przesyłka dotarła do mnie w ciągu 7 dni od złożenia zamówienia.
W twardym, tekturowym pudełeczku, opatrzonym logiem marki, wyścielonym miękką wkładką znajdował się woreczek z wybranym przeze mnie naszyjnikiem. Mimo iż ładnie, nie do końca dobrze przemyślane - naszyjnik nieco się poplątał, na szczęście bez trudu w ciągu kilku minut " odkręciłam sytuację ":)
Prócz naszyjnika w pudełeczku znalazłam karteczkę z odręcznie napisaną imienną dedykacją, wizytówkę firmy oraz karteczkę z " babcinymi sposobami " na przechowywanie i dbanie o biżuterię. Niby drobnostki, ale jakie miłe!
Postawiłam na minimalizm - klasyczny, nierzucający się w oczy naszyjnik, który, tak naprawdę potrafi w magiczny sposób zauroczyć, przykuć uwagę, dodać elegancji, lub dziewczęcej lekkości - w zależności od stylizacji, solo też świetnie wygląda :D
Gdy zobaczyłam Key To Happiness - wiedziałam, że muszę go mieć! To delikatny naszyjnik w kolorze różowego złota podany w postaci połączonych, podwójnych łańcuszków. Na krótszym ulokował się wisiorek - serduszko wypełniony masą perłową, mieniącą się barwami tęczy, w zależności od oświetlenia. Na dłuższym znajduje się wspomniany " klucz do szczęścia " z maluteńkim cyrkoniem, subtelnie połyskującym, szczególnie w promieniach słońca.
Całość nie tylko pięknie się prezentuje, ale również jest solidnie wykonana. Po bliższym zapoznaniu się z naszyjnikiem widać, z jaką starannością i skrupulatnością został wykonany.
Nie dajcie się zwieść jego delikatności, łańcuszki są bardzo mocne, a zapięcie jest dosyć masywne, dzięki czemu zapinanie i rozpinanie naszyjnika nie sprawia trudności. Gdy już zdobi szyję, możemy być pewne, że nie zgubimy go, ewentualnie rozerwiemy, i to przy bardzo mocnym pociągnięciu. Kilka razy mi się zdarzyło mocno go szarpnąć - żadnego uszczerbku nie odniósł :) Noszę naszyjnik od ponad dwóch tygodni, nie ciemnieje, nie zmienia koloru, nie plącze się.
Wszystkie zamówienia z Happiness Boutique są realizowane w ciągu jednego roboczego dnia, a następnie wysyłane do Klientów na całym świecie! Czas dostawy na terenie Europy wynosi 4-7 dni, ale najfajniejsze jest to, że za przesyłkę nie zapłacimy ani grosza, oczywiście jeśli wybierzemy dostawę pocztą.
Kolejną zaletą sklepu są liczne rabaty oraz programy lojalnościowe, kupując biżuterię Happiness Boutique można zbierać punkty i wymieniać je na nagrody, w postaci biżuterii oczywiście - szczegóły znajdziecie na stronie KLIK.
Materiał z którego został ten naszyjnik wykonany to tytan pozłacany różowym złotem.
Rozmiar zawieszek - 0,9 cm i 0,8 cm, a waga: 24,0 g. Urocze maleństwo!
Jesteście ciekawe jak prezentuje się na szyi?
Cena - 24,95 €
Dostępność - Happiness Boutique
Podsumowując...
Jestem zauroczona tym naszyjnikiem! W sklepie prezentował się bardzo ładnie, ale w realu wygląda jeszcze lepiej! Podoba mi się sposób prezentacji biżuterii w Happiness Boutique, każdy produkt, niezależnie czy to naszyjnik czy pierścionek, czy kolczyki, jest pokazany na ciele, co z pewnością ułatwia wybór i pomaga przybliżyć wizję rzeczywistego wyglądu biżuterii. Biżuteria którą marka oferuje charakteryzuje się oryginalnym wzornictwem i najnowszymi światowymi trendami.
Zachęcam do odwiedzenia strony - przepadniecie bez reszty!
Jak Wam się podoba naszyjnik Key to Happiness.
Słyszałyście o biżuterii Happiness Boutique?
Jaką biżuterię lubicie? Jaką nosicie?
Miłego wieczoru Wam życzę :*
Biżuteria jest wspaniałym dodatkiem, który w znaczący sposób potrafi podkreślić lub nawet zmienić każdą stylizację. Wystarczy jeden dodatek, np. w postaci pokaźnego naszyjnika, aby codzienne ubrania, takie jak jeansy zestawione z wygodną, bawełnianą koszulką, zmienić w niebanalny strój. Lubię biżuterię i chętnie ją noszę, choć preferuję szlachetne metale, robię czasami odstępstwa, by wnieść trochę " inności " - jak mawiają, kobieta zmienna jest...
Z kolczykami takie numery niestety nie przechodzą, ale bransoletki, naszyjniki, wisiorki, korale... mogę wymieniać i zmieniać do woli! Nie powstrzymuję się więc, szczególnie wtedy, gdy widzę przepiękne modele, starannie i precyzyjne wykonane. Do takiej biżuterii niewątpliwie mogę zaliczyć wyroby niemieckiej marki Happiness Boutique.
Po szczegółowym zapoznaniu się z szeroką i rozbudowaną ofertą marki, co trochę czasu trwało, bowiem wybierać jest w czym, zdecydowałam się na naszyjnik. Choć przyznam, że kolczyki Happiness Boutique też szalenie mnie kusiły, jednak z powodów osobistym musiałam je pominąć. Naszyjników " cały raj " - od koloru, do wyboru, w różnorodnych wzorach, długościach, szerokościach... Prawdziwy obłęd!
Zamówienie sprawne i szybkie, bez komplikacji, bez nieporozumień, kontakt również na najwyższym poziomie i, co najważniejsze, błyskawiczny! Przesyłka dotarła do mnie w ciągu 7 dni od złożenia zamówienia.
W twardym, tekturowym pudełeczku, opatrzonym logiem marki, wyścielonym miękką wkładką znajdował się woreczek z wybranym przeze mnie naszyjnikiem. Mimo iż ładnie, nie do końca dobrze przemyślane - naszyjnik nieco się poplątał, na szczęście bez trudu w ciągu kilku minut " odkręciłam sytuację ":)
Prócz naszyjnika w pudełeczku znalazłam karteczkę z odręcznie napisaną imienną dedykacją, wizytówkę firmy oraz karteczkę z " babcinymi sposobami " na przechowywanie i dbanie o biżuterię. Niby drobnostki, ale jakie miłe!
Postawiłam na minimalizm - klasyczny, nierzucający się w oczy naszyjnik, który, tak naprawdę potrafi w magiczny sposób zauroczyć, przykuć uwagę, dodać elegancji, lub dziewczęcej lekkości - w zależności od stylizacji, solo też świetnie wygląda :D
Gdy zobaczyłam Key To Happiness - wiedziałam, że muszę go mieć! To delikatny naszyjnik w kolorze różowego złota podany w postaci połączonych, podwójnych łańcuszków. Na krótszym ulokował się wisiorek - serduszko wypełniony masą perłową, mieniącą się barwami tęczy, w zależności od oświetlenia. Na dłuższym znajduje się wspomniany " klucz do szczęścia " z maluteńkim cyrkoniem, subtelnie połyskującym, szczególnie w promieniach słońca.
Całość nie tylko pięknie się prezentuje, ale również jest solidnie wykonana. Po bliższym zapoznaniu się z naszyjnikiem widać, z jaką starannością i skrupulatnością został wykonany.
Nie dajcie się zwieść jego delikatności, łańcuszki są bardzo mocne, a zapięcie jest dosyć masywne, dzięki czemu zapinanie i rozpinanie naszyjnika nie sprawia trudności. Gdy już zdobi szyję, możemy być pewne, że nie zgubimy go, ewentualnie rozerwiemy, i to przy bardzo mocnym pociągnięciu. Kilka razy mi się zdarzyło mocno go szarpnąć - żadnego uszczerbku nie odniósł :) Noszę naszyjnik od ponad dwóch tygodni, nie ciemnieje, nie zmienia koloru, nie plącze się.
Wszystkie zamówienia z Happiness Boutique są realizowane w ciągu jednego roboczego dnia, a następnie wysyłane do Klientów na całym świecie! Czas dostawy na terenie Europy wynosi 4-7 dni, ale najfajniejsze jest to, że za przesyłkę nie zapłacimy ani grosza, oczywiście jeśli wybierzemy dostawę pocztą.
Kolejną zaletą sklepu są liczne rabaty oraz programy lojalnościowe, kupując biżuterię Happiness Boutique można zbierać punkty i wymieniać je na nagrody, w postaci biżuterii oczywiście - szczegóły znajdziecie na stronie KLIK.
Materiał z którego został ten naszyjnik wykonany to tytan pozłacany różowym złotem.
Rozmiar zawieszek - 0,9 cm i 0,8 cm, a waga: 24,0 g. Urocze maleństwo!
Jesteście ciekawe jak prezentuje się na szyi?
Cena - 24,95 €
Dostępność - Happiness Boutique
Podsumowując...
Jestem zauroczona tym naszyjnikiem! W sklepie prezentował się bardzo ładnie, ale w realu wygląda jeszcze lepiej! Podoba mi się sposób prezentacji biżuterii w Happiness Boutique, każdy produkt, niezależnie czy to naszyjnik czy pierścionek, czy kolczyki, jest pokazany na ciele, co z pewnością ułatwia wybór i pomaga przybliżyć wizję rzeczywistego wyglądu biżuterii. Biżuteria którą marka oferuje charakteryzuje się oryginalnym wzornictwem i najnowszymi światowymi trendami.
Zachęcam do odwiedzenia strony - przepadniecie bez reszty!
Jak Wam się podoba naszyjnik Key to Happiness.
Słyszałyście o biżuterii Happiness Boutique?
Jaką biżuterię lubicie? Jaką nosicie?
Miłego wieczoru Wam życzę :*
czwartek, 12 listopada 2015
Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O - Samoopalająca maska nawilżająca na noc
Witajcie Słoneczka :)
Gdyby tak opalenizna, którą uzyskujemy latem, mogła długo utrzymywać się na skórze, tym samym zapewniając jej ładny koloryt, a nam - zdrowszy i promienny wygląd... Niestety, cudów nie ma, ale są produkty Vita Liberata, które w iście magiczny sposób, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przeobrażają bladą, poszarzałą, zmęczoną skórę w okaz zdrowia i piękna!
Nie mogłam pojąc fenomenu tych produktów, no bo co niby takiego nadzwyczajnego może być w samoopalaczach? dopóki nie wypróbowałam osobiście. To działa! Działa jak żaden inny, dotychczas stosowany kosmetyk nie działał. Pierwszym produktem, który mnie zauroczył, była pianka samoopalająca Fabolous Self Tan Mousse Medium, oczywiście z rękawicą, ułatwiającą i usprawniającą aplikacje oraz zapewniającą jeszcze lepszy efekt na skórze.
Chęć poznania pozostałych kosmetyków rosła wraz z poziomem zadowolenia. Nie poprzestałam na piance, sięgnęłam po brązujący puder mineralny Trystal3 Bronzing Minerals Sunkissed - znów zachwyt! Uwielbiam go i chętnie stosuję :)
A może tak dla odmiany zupełnie inny kosmetyk wypróbuję? Samoopalająca maska Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O wzbudziła szczególną ciekawość - czy działa? Jak działa i jakie efekty zapewnia?
Słów kilka od producenta
Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O to odżywcza maska, która przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.
Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii. Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.
Maseczkę nakładaj wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy, szyję oraz dekolt. Aplikuj regularnie, pozostawiając na całą noc dla podtrzymania efektu brązującego i przeciwstarzeniowego.
*Składnik pochodzenia organicznego.
**Składnik pochodzenia naturalnego.
***Składnik pochodzenia naturalnego, posiadający certyfikaty Ecocert.
Samoopalająca maska Vita Liberata została umieszczona w poręcznej, połyskującej tubce, o pojemności 65 ml, wykonanej z elastycznego, miękkiego, przyjemnego w dotyku tworzywa. Ze względu na to, precyzyjne dawkowanie maski nie sprawia żadnej trudności, lekkim naciśnięciem wydobywamy tyle kosmetyku, ile potrzebujemy. Tubka nie jest przezroczysta ale pod światło widać całą jej zawartość, a więc śledzenie stopnia zużywania nie jest kłopotliwe ani utrudnione.
Tubka jest zakręcana szerokim, twardym korkiem w kolorze starego złota, który nie tylko dodaje całości luksusowego wyglądu, ale tworzy też gustowne i praktyczne wykończenie. Tuba na nim stabilnie stoi, co ułatwia przechowywanie i stosowanie - maska zawsze znajduje się tuż przy otworze dozującym - zawsze gotowa do działania :)
Otwór dozujący nie jest duży, ale mały też nie jest, dobrze dopasowany do konsystencji oraz typu produktu. Początkowo maseczka jest zabezpieczona foliowym wieczkiem, dopiero po jego zerwaniu możemy dostać się do zawartości. To lubię bardzo, bowiem jestem pewna, że nikt wcześniej produktu nie otwierał, nie sprawdzał konsystencji i t.d.
Tubka mieści na sobie tylko niezbędne informacje, w tym opis w języku angielskim, pełny skład oraz termin ważności, wynoszący 6 miesięcy od momentu otwarcia. Naturalny skład nie pozwala na dłuższe przechowywanie, ale przy regularnym stosowaniu z pewnością można się " wyrobić " w tym terminie :)
Maseczka dodatkowo jest zapakowana w szczelnie zafoliowane, usztywniane, tekturowe pudełko, w którym znajduje się też ulotka informacyjna zawierająca uwagi oraz sposób użycia maski, w kilku językach, polskim też.
Samoopalająca maska jest biała, ma lekką, beztłuszczową konsystencję, przypominającą nawilżający balsam. Przy rozprowadzeniu jej widać malutkie drobinki, które tak naprawdę nimi nie są, to coś w rodzaju mięciutkich, delikatnych pęcherzyków, widzimy je, ale na skórze wcale nie wyczuwamy.
Przy kontakcie ze skórą tekstura maseczki zmienia się w jeszcze bardziej delikatną, płynniejszą, ale nie ocieka, nie spływa, lecz sunie po skórze niczym... jogurt :) Szybko i równomiernie się rozprowadza i błyskawicznie się wchłania, pozostawiając skórę idealnie nawilżoną, gładką, miękką. Nie oferuje żadnej wyczuwalnej warstewki, ani połysku, ani efektu klejenia, nic z tych rzeczy - działa niczym mocno nawilżający krem, tyle że o poranku... czeka nas zaskoczenie :)
Po pierwszym użyciu efekt jest naprawdę piorunujący, co możecie zaobserwować na powyższym zdjęciu. Po prostu WOW!
Nie mogłam uwierzyć, że moja blada skóra, pokryta drobnymi zaczerwienieniami, wypryskami i krostami nagle odzyska wygląd sprzed kilku miesięcy wstecz, kiedy to w trybie codziennym miałam kontakt ze słońcem. Po jednym tylko użyciu!!!! Po jednej cieniutkiej warstwie wróciłam do letniego looku w zaledwie 8 godzin snu :)
Zaczerwienienia zostały zredukowane, niedoskonałości mniej widoczne, tylko zmarszczki ciutkę się uwidoczniły, ale nie mam jej tego za złe, wieku nie oszukam :) Największym zaskoczeniem było też to, jak maska świetnie zniwelowała odwieczny mój problem - sińce pod oczami. Są moim utrapieniem od wielu lat, szczególnie teraz, gdy po kilku latach bez urlopu, zmęczenie coraz mocniej daje się we znaki, co też negatywnie odbija się na wyglądzie. Podkówki zniknęły!
Maskę należy stosować wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu skóry. Nie trzeba nakładać żadnych kosmetyków nawilżających czy odżywczych, a więc kremy, sera i całą resztę najzwyczajniej pomijam. Na oczyszczoną twarz i szyję aplikuję cienką warstwę maski, która natychmiastowo zapewnia skórze komfort, ukojenie, dogłębne nawilżenie i odżywianie.
Ciekawy zapach uprzyjemnia stosowanie - początkowo wyczuwam kwiatowy aromat, najbardziej kojarzy mi się z kwiatem pomarańczy, który stopniowo nabiera nieco specyficznej woni. Ale nie jest uciążliwy, dokuczliwy, duszący ani nieprzyjemny - nic z tych rzeczy, zresztą nie jest też trwały, szybko znika ze skóry.
Po użyciu maski skóra jest doskonale zadbana, miękka, gładka, wypielęgnowana, delikatna w dotyku i bez tłustej poświaty, co w przypadku mojej mieszanej skóry jest szczególną zaletą. Maskę możemy stosować codziennie dla podtrzymania efektu brązującego i ze względu na właściwości przeciwstarzeniowe oraz pielęgnacyjne. Ja jednak stosuję ją 1-3 razy w tygodniu, zamiast tradycyjnego kremu - efekt jest bardziej niż zadowalający! Jest fantastyczny!
Nie myślcie że przy regularnym stosowaniu efekt " opalenizny " da się pogłębić, nie! Odcień skóry, który uzyskałam przy regularnym stosowaniu maski przez równe 7 dni, niewiele różni się od tego wstępnego - co możecie zobaczyć na umieszczonych zdjęciach :) Wydaje mi się, że maska wydobywa ze skóry jej naturalne możliwości, nic więcej, nic na siłę, dzięki czemu uzyskana " opalenizna " jest bardzo naturalna, piękna, promienna!
Maska nie zapycha, nie obciąża skóry, nie powoduje podrażnień, uczulenia ani innych skutków ubocznych, skład ma bajeczny, a działanie - magiczne!
Cena - 149 zł / 65 ml
Dostępność - Sephora
Podsumowując...
Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O -jestem na TAK!!!
Ta maseczka, to wręcz idealny kosmetyk samoopalający, który nie wymaga żadnego specjalnego traktowania, ani wysiłku - wystarczy nałożyć i się położyć... spać, a ranek powitasz z uśmiechem na twarzy, promienną, zdrowo " opaloną " skórą i, wbrew pozorom, czystą poduszką :D Uwielbiam tę maseczkę i gorąco polecam! Vita Liberata nie przestaje zaskakiwać :)
Znacie produkty Vita Liberata?
Stosowaliście tę maseczkę? Jak u Was się spisuje?
Jeśli szukacie dobrych produktów z " tego gatunku " koniecznie zapoznajcie się z asortymentem marki :)
Miłego wieczoru :*
Gdyby tak opalenizna, którą uzyskujemy latem, mogła długo utrzymywać się na skórze, tym samym zapewniając jej ładny koloryt, a nam - zdrowszy i promienny wygląd... Niestety, cudów nie ma, ale są produkty Vita Liberata, które w iście magiczny sposób, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przeobrażają bladą, poszarzałą, zmęczoną skórę w okaz zdrowia i piękna!
Nie mogłam pojąc fenomenu tych produktów, no bo co niby takiego nadzwyczajnego może być w samoopalaczach? dopóki nie wypróbowałam osobiście. To działa! Działa jak żaden inny, dotychczas stosowany kosmetyk nie działał. Pierwszym produktem, który mnie zauroczył, była pianka samoopalająca Fabolous Self Tan Mousse Medium, oczywiście z rękawicą, ułatwiającą i usprawniającą aplikacje oraz zapewniającą jeszcze lepszy efekt na skórze.
Chęć poznania pozostałych kosmetyków rosła wraz z poziomem zadowolenia. Nie poprzestałam na piance, sięgnęłam po brązujący puder mineralny Trystal3 Bronzing Minerals Sunkissed - znów zachwyt! Uwielbiam go i chętnie stosuję :)
A może tak dla odmiany zupełnie inny kosmetyk wypróbuję? Samoopalająca maska Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O wzbudziła szczególną ciekawość - czy działa? Jak działa i jakie efekty zapewnia?
Słów kilka od producenta
Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O to odżywcza maska, która przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.
Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii. Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.
Maseczkę nakładaj wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy, szyję oraz dekolt. Aplikuj regularnie, pozostawiając na całą noc dla podtrzymania efektu brązującego i przeciwstarzeniowego.
*Składnik pochodzenia organicznego.
**Składnik pochodzenia naturalnego.
***Składnik pochodzenia naturalnego, posiadający certyfikaty Ecocert.
Samoopalająca maska Vita Liberata została umieszczona w poręcznej, połyskującej tubce, o pojemności 65 ml, wykonanej z elastycznego, miękkiego, przyjemnego w dotyku tworzywa. Ze względu na to, precyzyjne dawkowanie maski nie sprawia żadnej trudności, lekkim naciśnięciem wydobywamy tyle kosmetyku, ile potrzebujemy. Tubka nie jest przezroczysta ale pod światło widać całą jej zawartość, a więc śledzenie stopnia zużywania nie jest kłopotliwe ani utrudnione.
Tubka jest zakręcana szerokim, twardym korkiem w kolorze starego złota, który nie tylko dodaje całości luksusowego wyglądu, ale tworzy też gustowne i praktyczne wykończenie. Tuba na nim stabilnie stoi, co ułatwia przechowywanie i stosowanie - maska zawsze znajduje się tuż przy otworze dozującym - zawsze gotowa do działania :)
Otwór dozujący nie jest duży, ale mały też nie jest, dobrze dopasowany do konsystencji oraz typu produktu. Początkowo maseczka jest zabezpieczona foliowym wieczkiem, dopiero po jego zerwaniu możemy dostać się do zawartości. To lubię bardzo, bowiem jestem pewna, że nikt wcześniej produktu nie otwierał, nie sprawdzał konsystencji i t.d.
Tubka mieści na sobie tylko niezbędne informacje, w tym opis w języku angielskim, pełny skład oraz termin ważności, wynoszący 6 miesięcy od momentu otwarcia. Naturalny skład nie pozwala na dłuższe przechowywanie, ale przy regularnym stosowaniu z pewnością można się " wyrobić " w tym terminie :)
Maseczka dodatkowo jest zapakowana w szczelnie zafoliowane, usztywniane, tekturowe pudełko, w którym znajduje się też ulotka informacyjna zawierająca uwagi oraz sposób użycia maski, w kilku językach, polskim też.
Samoopalająca maska jest biała, ma lekką, beztłuszczową konsystencję, przypominającą nawilżający balsam. Przy rozprowadzeniu jej widać malutkie drobinki, które tak naprawdę nimi nie są, to coś w rodzaju mięciutkich, delikatnych pęcherzyków, widzimy je, ale na skórze wcale nie wyczuwamy.
Przy kontakcie ze skórą tekstura maseczki zmienia się w jeszcze bardziej delikatną, płynniejszą, ale nie ocieka, nie spływa, lecz sunie po skórze niczym... jogurt :) Szybko i równomiernie się rozprowadza i błyskawicznie się wchłania, pozostawiając skórę idealnie nawilżoną, gładką, miękką. Nie oferuje żadnej wyczuwalnej warstewki, ani połysku, ani efektu klejenia, nic z tych rzeczy - działa niczym mocno nawilżający krem, tyle że o poranku... czeka nas zaskoczenie :)
Po pierwszym użyciu efekt jest naprawdę piorunujący, co możecie zaobserwować na powyższym zdjęciu. Po prostu WOW!
Nie mogłam uwierzyć, że moja blada skóra, pokryta drobnymi zaczerwienieniami, wypryskami i krostami nagle odzyska wygląd sprzed kilku miesięcy wstecz, kiedy to w trybie codziennym miałam kontakt ze słońcem. Po jednym tylko użyciu!!!! Po jednej cieniutkiej warstwie wróciłam do letniego looku w zaledwie 8 godzin snu :)
Zaczerwienienia zostały zredukowane, niedoskonałości mniej widoczne, tylko zmarszczki ciutkę się uwidoczniły, ale nie mam jej tego za złe, wieku nie oszukam :) Największym zaskoczeniem było też to, jak maska świetnie zniwelowała odwieczny mój problem - sińce pod oczami. Są moim utrapieniem od wielu lat, szczególnie teraz, gdy po kilku latach bez urlopu, zmęczenie coraz mocniej daje się we znaki, co też negatywnie odbija się na wyglądzie. Podkówki zniknęły!
| Efekt regularnego stosowania po 7 dniach |
Ciekawy zapach uprzyjemnia stosowanie - początkowo wyczuwam kwiatowy aromat, najbardziej kojarzy mi się z kwiatem pomarańczy, który stopniowo nabiera nieco specyficznej woni. Ale nie jest uciążliwy, dokuczliwy, duszący ani nieprzyjemny - nic z tych rzeczy, zresztą nie jest też trwały, szybko znika ze skóry.
Po użyciu maski skóra jest doskonale zadbana, miękka, gładka, wypielęgnowana, delikatna w dotyku i bez tłustej poświaty, co w przypadku mojej mieszanej skóry jest szczególną zaletą. Maskę możemy stosować codziennie dla podtrzymania efektu brązującego i ze względu na właściwości przeciwstarzeniowe oraz pielęgnacyjne. Ja jednak stosuję ją 1-3 razy w tygodniu, zamiast tradycyjnego kremu - efekt jest bardziej niż zadowalający! Jest fantastyczny!
Nie myślcie że przy regularnym stosowaniu efekt " opalenizny " da się pogłębić, nie! Odcień skóry, który uzyskałam przy regularnym stosowaniu maski przez równe 7 dni, niewiele różni się od tego wstępnego - co możecie zobaczyć na umieszczonych zdjęciach :) Wydaje mi się, że maska wydobywa ze skóry jej naturalne możliwości, nic więcej, nic na siłę, dzięki czemu uzyskana " opalenizna " jest bardzo naturalna, piękna, promienna!
Maska nie zapycha, nie obciąża skóry, nie powoduje podrażnień, uczulenia ani innych skutków ubocznych, skład ma bajeczny, a działanie - magiczne!
Cena - 149 zł / 65 ml
Dostępność - Sephora
Podsumowując...
Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O -jestem na TAK!!!
Ta maseczka, to wręcz idealny kosmetyk samoopalający, który nie wymaga żadnego specjalnego traktowania, ani wysiłku - wystarczy nałożyć i się położyć... spać, a ranek powitasz z uśmiechem na twarzy, promienną, zdrowo " opaloną " skórą i, wbrew pozorom, czystą poduszką :D Uwielbiam tę maseczkę i gorąco polecam! Vita Liberata nie przestaje zaskakiwać :)
Znacie produkty Vita Liberata?
Stosowaliście tę maseczkę? Jak u Was się spisuje?
Jeśli szukacie dobrych produktów z " tego gatunku " koniecznie zapoznajcie się z asortymentem marki :)
Miłego wieczoru :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)



