poniedziałek, 12 stycznia 2015

Krem ściągający z glinką Rhassoul Odyssee Des Sens - domowe Hammam

Witajcie Słoneczka :)
Nie wiem jak Wy, ale ja wręcz uwielbiam naturalne glinki oraz kosmetyki tworzone na ich podstawie. Zawdzięczam im ładny i promienny wygląd swojej mieszanej skóry, co więcej, produkty te pomagają utrzymać w ryzach proces przetłuszczania się, co, nie ukrywam, jest dla mnie ważną cechą.
Uwielbiam też pokazywać i opowiadać Wam o nowych markach oraz produktach. Dziś będzie prawdziwa gratka zarówno dla wielbicielek, i wielbicieli, glinek jak i nowości! Tak myślę :)

Odyssee Des Sens pojawiła się w Polsce kilka miesięcy temu, zauroczyła swoim niebanalnym asortymentem oraz ładnymi, gustownymi opakowaniami.
Pokusiłam się na kilka produktów, które od dobrych trzech miesięcy stosuję. Dziś opowiem Wam o jednym z nich, a mianowicie o Kremie ściągającym z glinką Rhassoul. Jednak wpierw pragnę w kilku słowach przedstawić markę.

"Zapach jest językiem, który nie potrzebuje słów." Jacques Pologe

Naturalne, ręcznie tworzone świece, aromaty do wnętrz, świece oraz oleje do masażu, a także produkty pielęgnacyjne tworzone z ogromną pasją we francuskiej maufakturze. Manufaktura Odyssee Des Sens jest zlokalizowana w samym sercu Camargue, każdego roku oferuje wspaniałe nowości, i tak od siedmiu lat!
Produkty Odyssee Des Sens powstają z naturalnych składników: m.in. z oleju arganowego, masła shea, aloesu i glinki Rhassoul. Opakowania natomiast posiadają eko-certyfikat.
Ze względu na ekskluzywność oferty, a także dbałość o każdy szczegół oraz naturalność kosmetyki, świece oraz zapachy marki cieszą się ogromną popularnością wśród najbardziej prestiżowych hoteli, ośrodków SPA, a także restauracji i butików od Prowansji aż do Paryża.
Teraz i my, dzięki produktom Odyssee Des Sens, możemy wyruszyć w niesamowita podróż do świata zmysłów i niezapomnianych zapachów :)

Słów kilka od producenta

Krem ściągający z glinką Rhassoul działa delikatnie odtłuszczająco i reguluje wydzielanie sebum. Remineralizuje skórę oraz oczyszcza ją zanieczyszczeń i toksyn.
Glinka Rhassoul znajduje zastosowanie w pielęgnacji cery tłustej, normalnej, mieszanej i zmęczonej.
Glinka Rhassoul różni się od innych ze względu na swoją unikalną kompozycję, jest bardzo chłonna i doskonale nadaje się do oczyszczania i odżywiania skóry. Glinki innego typu są znane z absorbowania sebum z powierzchni skóry, za to stosowanie glinki Rhassoul daje efekt ściągający, wzmacniający, kojący i odprężający. Pozostawia skórę miękką i delikatną w dotyku.

Składniki: Glycerin, Moroccan Lava Clay, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sodium Laureth Sulfate, Parfum, Tocopheryl Acetate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene, Linalool.

Krem Rhassoul został zamknięty w przezroczystym, zakręcanym aluminiową zakrętką, słoiku wykonanym z półmiękkiego tworzywa. Opakowanie mieści 250 g kosmetyku, jest bardzo lekkie i wygodne w użyciu, praktyczne oraz bezpieczne, także w czasie podróży - nie roztłucze się, nie pęknie, jest podatne na ucisk i odporne na upadki ( sprawdziłam :) )
Etykieta zwyczajna, prosta, bez wydziwiania - została utrzymana w minimalistycznym stylu, według mnie nawiązuje do produktów profesjonalnych. Na etykiecie przeczytamy najważniejsze informacje dotyczące produktu, w tym pełny skład i termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia.

Krem Rhassoul ma gęstą, kremową, delikatną w dotyku konsystencję z wyraźnie widocznymi drobinkami różnej wielkości i zabarwienia - przypominają nieco kawowe fusy :) Nie jest tłusty, nie zbity, ale też nie lejący, z łatwością go się nabiera i równie dobrze rozprowadza się po skórze - nie obsypuje się, nie spada, a więc nic się nie marnuje!
Krem jest dostępny w kilku wersjach zapachowych, ja dla siebie wybrałam Fleur d'Oranger - Kwiat Pomarańczy, zazwyczaj bardzo lubię ten zapach w kosmetykach, ale to zależy...
W przypadku Rhassoul Odyssee Des Sens - nie zawiodłam się, zapach podany w przepięknym wydaniu! Jest bardzo naturalny, doskonale wyczuwalny, mocny, wyrazisty, ale nie mdlący ani nie przeszkadzający. Świeży, z delikatną nutą kwiatowej słodyczy i odrobiną goryczki z pomarańczowej skórki... coś pięknego!

Krem można stosować jako maskę i jako peeling, jest przeznaczony do twarzy, ciała oraz włosów i skóry głowy. Ja używam go zawsze " na mokro ", podczas brania prysznica lub kąpieli - nakładam na wilgotną skórę, pozostawiam na 10 minut, po czym lekko masuję i spłukuję, co przychodzi z łatwością.
Rhassoul nie tylko dobrze myje i oczyszcza skórę, ale też skutecznie ją złuszcza, a drobiny o nieregularnych kształtach, przypominające ostry, drobny piasek, cudownie masują ciało, poprawiając krążenie, jędrność i... samopoczucie - przyjemne z korzystnym :)
Osobiście nie stosowałam go na włosy - obawiałam się, bowiem poprzednie próby stosowania Rhassoul`u na włosy nie wspominam najlepiej :)
Na twarz użyłam kilka razy z ciekawości, stosuję go głównie do ciała, często w połączeniu z rękawicą Kessą, która jeszcze bardziej potęguje działanie kremu - sprawdza się w tym celu znakomicie!

Skóra po użyciu kremu Rhassoul jest nadzwyczajnie delikatna i miękka w dotyku, dobrze nawilżona i delikatnie napięta. Stosowany na twarz dodatkowo niweluje nadmiar sebum ( mimo zawartości oleju ze słodkich migdałów ) i minimalizuje widoczność porów, ładnie rozjaśnia, ujednolica i delikatnie ściąga skórę.
Intensywność działania kremu można łatwo stopniować poprzez ilość kosmetyku oraz nacisk - ja masuję skórę ciała dosyć intensywnie, kładąc szczególny nacisk na partie objęte cellulitem, a także na kolana i łokcie. Początkowo, tuż po spłukaniu kremu, skóra jest lekko zaczerwieniona, po chwili wraca jej właściwy koloryt w upiększonym wydaniu :)
Boski zapach wypełnia całą łazienkę i, nie ukrywam, że bardzo uprzyjemnia stosowanie kosmetyku.
Wydajność jest bardzo, ale to bardzo wysoka, używam regularnie raz w tygodniu od trzech miesięcy i jeszcze pozostało 1/3 zawartości :)
Mimo zawartości parabenów i SLS`ów nie doznałam uczulenia ani podrażnienia, choć nie zmienia to faktu, że w naturalnym produkcie, jak marka go opisuje, składniki te nie mogą się znajdować.

Cena - 92,25 zł / 180 ml ale jest też mniejsza pojemność 70 ml w cenie 67,65 zł.

Dostępność - Odyssee Des Sens na facebooku  

Podsumowując...

Polubiłam ten produkt i bardzo chętnie po niego sięgam - z jego użyciem odprawiam prawdziwy rytuał Hammam we własnej łazience :)
Skuteczne działanie w połączeniu z szerokim spektrum zastosowania, ogromną wydajnością oraz pięknym zapachem nieco tłumaczą tak wysoką cenę. Wiem jednak, że (nie)naturalne składniki dyskwalifikują ten krem u wielbicielek naturalnych zabiegów pielęgnacyjnych. Wybór należy do Was :)

Słyszeliście o marce Odyssee Des Sens?
Lubicie glinkę Rhassoul czy wolicie inne w swojej pielęgnacji?
Jak Wam sie podoba krem z glinką Rhassoul Odyssee Des Sens?
Miłego wieczoru Wam życzę :)
                                                                                         

70 komentarzy:

  1. Chętnie do ciała bym użyła :) Na twarz niespecjalnie bo chyba moja skóra nie lubi glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Polecam Daisy, cudny zapach i działanie!

      Usuń
  3. hmmm...... ciekawe, ciekawe, ale chyba nie dla mnie - moja buźka jest baaaaaaaaaardzo wybredna ;/ niestety :( ale krem fajny;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przeznaczony nie tylko do twarzy buniu, ale również do ciała i włosów :)

      Usuń
  4. Nie znam ale glinki bardzo lubie zapewne bym sie polubiła z tym produktem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam że tak Moniko, nie dość że świetnie pachnie, to jeszcze tak cudownie oczyszcza i wygładza, sprawiając, że skóra staje się delikatna jak u dzidziusia :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Naturalnym, świeżym kwiatem pomarańczy - pięknie! I wypełnia całą łazienkę :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Hyhy, nie śmiem zaprzeczać - pachnie równie cudownie Veroniko ;)

      Usuń
  7. kompletnie nie słyszałam.. jednak te slesy i parabeny mnie zrażają.. a zapowiadało się tak pięnie;)
    Cieszę się, że krem - peeling Tobie służy:)

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nowa marka Patuś, pochodzi z Francji, choć u ciebie tam powinna być już od dłuższego czasu :)

      Usuń
  8. OMG!!! Co to jEEee??? Chyba to chce? Przyjdę tu jutro i na spokojnie poczytam... Słodkich snów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to jEE fajny peeling z glinka Rhassoul do ciałka, twarzy i włosów ( skórę głowy też można nim masować :) ) o przepięknym zapachu i szalonej wydajności :)

      Usuń
  9. Ja mam maseczkę z glinki marokańskiej i uwielbiam ją :) Pachnie przebosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem również zachwyca zapachem Kat - przyznam, że bardzo sobie cenię ładne aromaty, szczególnie w kosmetykach myjąco - oczyszczających :)

      Usuń
  10. Ciekawie to wygląda. Samą tą glinkę mam z Organique ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem jest nie do wyczerpania byCarol, tyle czasu go stosuję, a on ciągle jest i jest, a mówią wszystko co dobre, szybko się kończy :)

      Usuń
  11. uwielbiam glinki i z tym kremikiem na pewno polubiłabym się, jakie klimatyczne zdjęcia i cudny opis, poczułam się prawie jak w SPA, tyle że orientalnym SPA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością tak Moniko, jeśli lubisz domowe SPA, piękne zapachy, przyjemność podczas używania i skuteczne efekty - jest dla Ciebie idealną propozycją :)
      Dziękuję pięknie :)

      Usuń
  12. Marki nie znam,ale w glince Rhassoul się taplam...wygląda okropnie i czuję,że jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, taplanie się w glince jest super, zwłaszcza, gdy tak ładnie pachnie - rozkosz dla ciała i zmysłów :)

      Usuń
  13. Z kremów to jedynie co testowałam, kremowy szampon do włosów z glinką Ghassoul czy jak kto woli Rassoul, ale innej firmy. Na twarz, czy dekolt zdecydowanie wolę sama sobie przygotować glinkę, przynajmniej wiem co w niej jest. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w ym kremie jest trocha konserwantów, dlatego stosuję tylko na ciało, ale działaniem zachwyca, szczególnie w połączeniu z Kessą - coś wspaniałego!

      Usuń
    2. Zgadza się kessa działa tez cuda , aby mieć piękną skórę

      Usuń
    3. Uwielbiam wszystkie produkty przeznaczone do rytuału hammam, choć nie zawsze stosuję pełny rytuał, przy braku czasu posługuję się poszczególnymi produktami - tylko czarne mydło i kessa, tylko Rhassoul, aleppo i olej... :) Cudowności!

      Usuń
  14. na twarz bym nie używała bo teraz zimą mam suchą skórę, ale na włosy jak najbardziej bym się pokusiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, krem w żadnym stopniu nie wysusza skóry, jak zauważyłaś, olej ze słodkich migdałów jest na trzeciej pozycji w składzie - ładnie nawilża, wygładza i zmiękcza skórę ;)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Wart uwagi robaszkku :) Jak wiele produktów tej marki - cudeńka same mają :)

      Usuń
  16. Uwielbiam takie kosmetyczne cuda, oj chciałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. I pięknie pachnący Chabrowa i świetnie działający też :)

      Usuń
  18. Mmmm....cudowny klimacik ! Fajny kosmetyk,no i ten zapach i konsystencja :) czuję się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokusa wielka, a podczas stosowania jest rozkosz!

      Usuń
  19. A co się stało, że niezbyt miło wspominasz glinkę na włosach? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie plącze mi włosy, rozczesywanie było koszmarem, i sprawiała też, że włosy stawały się matowe, bez połysku, choć objętość zapewniała fantastyczną! :)

      Usuń
  20. Mimo, że firma troszkę podrasowała ten kosmetyk to i tak jest ciekawy. To jeden z tych produktów, które cudownie dopieszczają. Ja mam suchą cerę, więc z glinek używam białej i różowej. Ale faktycznie glinki robią cuda z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja białej też używam, faktycznie, jest delikatniejsza od zielonej czy rhassoul :)

      Usuń
  21. Strasznie mnie ciekawi ten zapach :) Nie slyszalam wczesniej o tym kremie ale zdecydowanie chetnie bym wyprobowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, marka jest nowa, ale bardzo udana :)

      Usuń
  22. Niesamowicie podoba mi się ten produkt! Począwszy od opakowania, skończywszy na fakturze, konsystencji, działaniu, wszechstronności. Ołłłłł Yeaaahhhh!!! Tak się robi kosmetyki eko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, ze do Ciebie przemawia :) Skład nie jest do końca eko, no ale produkt bazuje na fajnych, naturalnych składnikach - ja lubię, świetnie u mnie się sprawdza i oferuje wiele przyjemności podczas stosowania :)

      Usuń
  23. Zaczarowałaś mnie swoją recenzją i zdjęciami :) teraz będzie mi się śnił po nocach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, miło to czytać Żan, uwierz mi, ja jestem nim oczarowana od pierwszego użycia i nic się nie zmieniło, wręcz odwrotnie - uzależnia :)

      Usuń
  24. Na razie o glince Rhassoul się naczytałam, pewnie przy kolejnym wyborze i ją wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ją poznać, działa cuda na każdej skórze mirago :)

      Usuń
  25. Szkoda, ze troszkę oklamuja mówiąc ze są naturalni. Ale nie przeszkadza to temu, ze mam ogromna ochotę wypróbować ten produkt . Zapisałam go sobie i jak tylko pokończe peelingi to go chce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Kochana, to dosyć częste zjawisko. Wolę brak eko deklaracji, niżeli nieprawdziwe informacje, co nie zmienia faktu, iż kosmetyk ten uwielbiam ( no i po co to komu trzeba pisać że naturalne, najważniejsze, ze fajne ) :)

      Usuń
  26. Zainteresowałaś mnie tym produktem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweet Chilli jest świetny, polecam bardzo :)

      Usuń
  27. Bardzo klimatycznie a jednocześnie profesjonalnie wygląda taki kremik, a jeszcze w Twojej oprawie zdjęciowe to już w ogóle :) Klimat jak się patrzy. Bardzo ciekawy produkt i nawet cena w stosunku do wydajności już tak bardzo nie starszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa Arcy Joko, ciesze się, że moje zdjęcia przypadły Ci do gustu :) Krem, jak najbardziej polecam, świetnie działa, bardzo przyjemnie pachnie i jest nadzwyczajnie wydajny :) Wystarczy naprawdę na baaaaardzo długoooo :)

      Usuń
  28. stosowanie go na mokro to dobry patent
    bo potem zamiast zmywać, to trzeba by się oskrobać
    wygląda niezwykle inetersująco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, i samo tarcie jest mniej inwazyjne Anno :)
      W sumie, to kto jak lubi - fanki mocnego zdzierania mogą stosować na sucho, natomiast wrażliwce - na bardzo mokrą skórę, a normalne - na lekko wilgotną - efekt przy każdym z tych sposobów jest inny :)

      Usuń
  29. Niezwykle klimatyczne zdjęcia zrobiłaś! Glinkę Rhassoul w wersji sypkiej bardzo polubiła moja skóra twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie stosuję takich cudeńków, ale wyobraziłam sobie ten zapach i włączyło mi się "chciejstwo" :D Kochana, przepiękne i idealne zdjęcia - poczułam się, jakbym już była w SPA:))):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci spełnienia chciejstwa Neonowa :)
      Dziękuję, bardzo mi miło, że mogłam Cię zabrać do SPA :)

      Usuń
  31. Biorąc pod uwagę cenę, nie spodziewałam sie w składzie parabenów i SLSów... Raczej nie skusił mnie ten cudak :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie spodziewałam rogaczki, ale cena nie zawsze jest uwarunkowana składem, jest to francuska marka, a te zazwyczaj są drogie ;) Choć określenie " wyłącznie z naturalnych składników " mogłyby sobie darować, bo skład mówi sam za siebie ;)

      Usuń
  32. Ciekawy produkt :) Zdjęcia naprawdę bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo go polubiłam, świetnie oczyszcza i rozjaśnia cerę :)
      Dziękuję :*

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz - jest dla mnie bardzo cenny!
Wielka prośba o NIEDODAWANIE linków do blogów oraz sklepów, spamu czy złośliwych uwag - komentarze te będą od razu usuwane!