poniedziałek, 11 marca 2013

Algi na skórę, czyli Joanna balsam nawilżający Naturia body

Witajcie Skarbeczki ;)
Nawilżenie ciała, to dla mnie teraz bardzo aktualny temat, zima dała się we znaki nie tylko za oknem, ale i siejąc wysuszenie na mojej skórze, jak co roku, następuje okres, pod koniec zimy z reguły, gdy moja skóra wygląda i czuje się nie zbyt dobrze, a w niektórych miejscach jest tak przesuszona, że po każdym myciu pod prysznicem staje się szorstka, ściągnięta i swędząca, mimo stosowania łagodnych kosmetyków do mycia, problem nie znika, jedynym ratunkiem są kosmetyki do pielęgnacji ciała o silnych właściwościach nawilżających i regenerujących, koją, łagodzą i uspokajają moją skórę, jest jednak jeden warunek, działanie nawilżające musi być naprawdę mocne i długotrwałe, inaczej, już po kilku godzinach komfort ze skóry znika.
Ostatnio w moje ręce trafił Balsam do ciała nawilżający z Algami morskimi Naturia body firmy Joanna, bardzo byłam ciekawa jego działania i pokładałam na nim wielkie nadzieje...


Opis producenta

Nawilżający balsam do ciała Naturia body do skóry normalnej z tendencją do odwodnienia Balsam do ciała Naturia body z ekstraktem z alg morskich zapewnia optymalne nawilżenie skóry. Nadaje jej gładkość i elastyczność oraz sprawia, że staje się miękka i miła w dotyku.
Dzięki jedwabistej konsystencji balsam doskonale się wchłania i intensywnie nawilża Twoje ciało.
Algi morskie – dzięki bogactwie witamin i związków mineralnych ekstrakt z alg wspomaga proces przywrócenia naturalnego poziomu nawilżenia skóry.
Wspaniałe rezultaty:

  • Skóra nawilżona i bardziej elastyczna 
  • Gładka i przyjemna w dotyku 
  • Wypielęgnowana i delikatnie pachnąca.

Opis

Skład balsamu podaję Wam w skrócie, zawiera trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy, glicerynę, mocznik, ciekły wosk, emulgator/emolient, który nie jest wskazany do stosowania na skórę uszkodzoną, alkohol stearylowy, masło shea, olej ze słodkich migdałów, silikony lotne mające za zadanie wygładzanie i zmiękczenie skóry, suchy emolient, hydrofilowa substancja, odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i zmiękczanie jej, wyciąg z alg Laminaria hyperborea o silnych właściwościach nawilżających, znów emolient, polimer, guma ksantanowa, regulator pH dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu, kwas cytrynowy należy do grupy alfahydroksykwasów ( AHA ), i na końcu substancje zapachowe, i konserwanty.


Opakowanie to duża, 500 g, eliptyczna butelka wykonana z białego, nieprzezroczystego tworzywa, zakręcana szerokim korkiem, który zamyka się na zatrzask, szczelnie chroniąc miejsce wydostania się balsamu. Na butelce widzimy piękną, barwną etykietę, nawiązującą swoją szatą graficzną do głównego składnika, czyli alg. Na etykiecie  znajduje się logo firmy, nazwa linii oraz samego produktu, zaznaczono typ skóry, do którego balsam jest przeznaczony, czyli do skóry normalnej z tendencją do odwodnienia. Wszystkie te informacje podane w polskim i angielskim językach.


Z tyłu butelki znajduje się również etykieta mieszcząca wszystkie pozostałe ważne informacje: krótki opis produktu, w kilku językach, spis efektów które balsam powinien zapewniać, sposób użycia, pełny skład kosmetyku, określona pojemność oraz termin ważności, zamieszczone pełne dane producenta.
Czyli wszystko, co niezbędne do poznania przed zakupem produktu.


Balsam ma gęstą, ale lekką, beztłuszczową konsystencje, białe zabarwienie z lekkim, naturalnym połyskiem.
Zapach bardzo, bardzo mi podoba się, jest lekki, nadzwyczajnie świeży, orzeźwiający, bardzo naturalny, przypomina mi zapach czegoś soczystego i świeżej bryzy morskiej, ciężki do określenia, ale strasznie przyjemny pod czas stosowania i noszenia, nie jest mocny.
Aplikacja balsamu wygodna i przyjemna, dzięki eliptycznej formie butelki jest ona wygodna do trzymania i wydostawania balsamu, dziurka nie jest ani duża, ani mała, a konsystencja balsamu pozwala na przyjemne i bezproblemowe rozprowadzanie kosmetyku, który wręcz ślizga się po ciału.
Działanie balsamu jest wyczuwalne natychmiastowo, już kilka chwil po aplikacji skóra staje się miękka, gładka, nawilżona, wszystkie suche miejsca ogarnia uczucie komfortu, nie natłuszcza, ani nie wysusza skóry, przyjemnie ją aromatyzuje, koi i łagodzi podrażnienia.
Efekty stosowania są dosyć trwałe, skóra w takim stanie komfortu pozostaje aż do kolejnego mycia. Przy regularnym stosowaniu kondycja wyraźnie poprawiona, skóra bardziej elastyczna, jednolita, bardziej odporna na podrażnienia.
Wydajność bardzo dobra, poprzez jego gęstą konsystencje i skuteczne działanie nie wymaga dużej ilości na jedną aplikacje, wystarczy go naprawdę niewiele, by w pełni zatroszczyć się o ciałko i go porządnie nawilżyć.


Opinia 

Balsamy do ciała o właściwościach nawilżających to dla mnie podstawa codziennej pielęgnacji, ale często spotykam się z tym zjawiskiem, że prócz nazwy nie posiadają w sobie podstawowych właściwości, do których zostały stworzone. Obecnie borykam się z przesuszoną skórą, która zawsze po myciu daje się we znaki ciągłymi podrażnieniami i nieprzyjemnym uczuciem pieczenia, ściągnięcia, zaczerwienienia, wiec maiłam trocha obawy, co do tego balsamu, czy da sobie radę z takim wyzwaniem? Wielu nie zdaje egzaminu. A jednak, działa świetnie!
Balsam ma bardzo fajną konsystencje i mimo iż jest trocha zbita, no tak wygląda, przy zetknięciu ze skórą przeobraża się w delikatne mleczko. Ma lekką konsystencje, beztłuszczową, co też bardzo mi odpowiada, nie cierpię tłustej warstewki ani uczucia klejenia się, a ten balsam właśnie ich nie oferuje - wchłania się całkowicie już pod czas smarowania ciała, w ciągu kilku minut, pozostawia skórę miękką, gładką, nawilżoną i satynową!
Na ramionach i plecach mam najwięcej przesuszonych partii, o dziwo, balsam po nałożeniu na te problematyczne miejsca, momentalnie niweluje nieprzyjemne uczucie dyskomfortu w postaci ściągnięcia, pieczenia, swędzenia, koi też zaczerwienienia, w efekcie czego, moja skóra ma się świetnie, a ja nie cierpię z tego powodu, bo każdy/ każda z nas, kogo dotyka ten problem wie, jakie to nieprzyjemne i dokuczliwe.


Butelka balsamu, mimo dużej pojemności, jest bardzo wygodna w użyciu, jej forma pozwala na wygodne trzymanie nawet w jednej ręce, bez żadnego wysiłku, zamykana szczenie pokrywka korka chroni kosmetyk przed dostaniem się wilgoci oraz zanieczyszczeń, a wyciskanie balsamu zapewnia higieniczną aplikacje, bo nie musimy wkładać do niego palców ;) Gdy balsamu jest już mało, wystarczy butelkę ustawić do góry dnem, szeroki i stabilny korek utrzymuje ją w takiej pozycji bez problemu i balsam ciągle nam spływa tam, gdzie należy, więc nie musimy wstrząsać butelką aby wycisnąć z niej kosmetyk.
Piękny zapach, bardzo umila stosowanie, otula ciało delikatnym, subtelnym aromatem świeżości, czystości, energii, nie jest duszący, ani zbyt intensywny, na ciele lekko wyczuwalny, więc nie " gryzie się " z perfumami.
Szybka chłonność balsamu pozwala go stosować nawet rano, przed założeniem ubrań, bo nie trzeba tracić cennego czasu na czekanie, " aż się wchłonie ", tylko wmasować i założyć ubrania - komfort i wygoda!
Regularne stosowanie daje swoje plusy, bo ciało staje się bardziej wypielęgnowane, elastyczne, gładkie. Wielki plus za naturalne składniki zawarte w balsamie, a i za to, że agresywnej chemii nie zawiera, podstawowe emolienty, emulgatory i aromaty, które szkody nie robią.
Mojej skórze ten balsam bardzo służy, zapewnia ulgę i komfort w mig, wygodny i przyjemny w stosowaniu i aplikacji, pięknie pachnie, co lubię, no i bardzo wydajny!


Cena - 9,99 zł / 500 g, ale na promocji można kupić taniej ;)

Ocena - 4+/5 

Dostępność - wszechobecny :) Nawet w małych sklepikach, o marketach i drogeriach nie wspominając oraz w sklepach internetowych, w tym w firmowym sklepie - Joanna.

Podsumowanie

Czy dobre kosmetyki mogą kosztować kilka złotych? Pewnie ze tak!
A dowodem na to jest powyższy produkt - Balsam do ciała nawilżający z Algami morskimi Naturia body rodzimej firmy Joanna. Dobra jakość, szeroka dostępność, cenowo, bardzo atrakcyjny, a i efektami zaskakuje. Jest wspaniały w swoim działaniu, spełnia wszystkie obietnice producenta, czym nie sprawia mi zawodu. Wyznacza się wysoką wydajnością i oferuje przyjemność ze stosowania, pod każdym względem, czego więcej chcieć?
Odejmuję pół punktu za składniki nie zbyt przyjazne, choć tylko pół, bo szkody mi nie robią, przynajmniej na razie, rozumiem oczywiście, że za oferowaną cenę nie można wiele życzyć, zawiera również wiele fajnych, naturalnych składników, za co wielki plus, jest dobrze, a nawet bardzo dobrze - polecam!

A Wy mieliście przyjemność stosowania tego balsamu?
A może inne z tej linii polecacie, powiem że prezentują się kusząco, a sądząc po działaniu Agowego, myślę że równie dobrze się sprawują, muszę wypróbować ;)
Miłego wieczoru Słoneczka ;)


piątek, 8 marca 2013

Pożegnane w lutym - denko w mini recenzjach ;)

Witajcie Kochane ;)
Przede wszystkim ślę Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Kobiet - wszystkiego najlepszego życzę, spełnienia marzeń i wiele radości w serduszkach oraz uśmiechów na twarzach, nie tylko " od święta " ;) No i oczywiście, wspaniałych prezentów, tych wymarzonych i upragnionych
Jak samopoczucie? U mnie czas na wyrzucenie pustych opakowań po kosmetykach i bardzo przyjemne popełnienie " w kosmetycznej rodzince " dzięki blogowym koleżankom, ale o tym postaram się napisać w weekend ;)
A więc przechodzę do głównego tematu - okazy które już skończyły swój żywot w lutym, choć niektóre trwały przy mnie od dłuższego czasu ;)


Tadam! Tak patrzę, i myślę, że zbiera mi się " tego " za dużo ;)
No ale dzięki " Projektowi Denko " nic mi się nie marnuje, szukam w swoich zbiorach " zaległości " i je wykańczam, a tak by leżały i się marnowały :)


Apart Natural preBIOtic hipoalergiczny Płyn Do Kąpieli Oliwka i Buriti 750 ml, jak już Wam pisałam, płyny do kąpieli z tej linii bardzo lubimy i stosujemy, ten płyn pięknie pieni się, tworząc delikatną, jedwabistą piankę, ślicznie pachnie - świeżo i orzeźwiająco, bardzo naturalne, bez nuty chemii, zmiękcza wodę, dzięki czemu nie mam podrażnień po relaksie w kąpieli. Ciało po kąpieli pachnie delikatnie i bardzo przyjemnie, skóra jest miękka i gładka, płyn nie wywołuje podrażnień ani nie ściąga skóry, nawet u dzieci - świetny po prostu!
Czy kupię ponownie - TAK!!!!



Ziaja Masło Kakaowe mleczko do ciała poprawiające koloryt skóry, 400 ml, fajny i bardzo przyjemny kosmetyk, aczkolwiek, natłuszcza delikatnie skórę, za czym nie przepadam, tym nie mniej polubiłam go.
Nadała bym mu miano balsamu, ponieważ jak na mleczko jest zbyt treściwe, ale z łatwością rozprowadza się, dobrze wchłania, pozostawiając warstewkę na skórę, po aplikacji byłam zmuszona do spacerowaniu po domu nago, dopóki całkowicie się nie wchłonęło, nie cierpię, gdy ubrania czy haleczki przyklejają się mi do skóry, a z nim właśnie tak było. Za to zapach ma obłędny, słodki i bardzo smakowity, po aplikacji i w trakcie jego obecności na skórze, nie miałam ochoty na słodycze wcale - dobry na czas diety lub odstawienia słodkości - gwarancja nietykalności dla łakoci ;)
Dobrze nawilża i regeneruje, koi podrażnienia, kolorytu mi nie poprawił, ale po nim ciało wygląda kusząco i ponętnie ;)
Czy kupię ponownie - Może...



Joanna Sensual Żel do golenia z ekstraktem z miodowego melona 200 ml, jeden z moich ulubionych żeli do depilacji, wszystkich miejsc ;)
Świetna konsystencja, jest gęsty, po przez co nadzwyczajnie wydajny i przyjemny w stosowaniu, wytwarza puszystą, gęstą pianę ułatwiającą ślizganie się maszynki. Zapach również posiada przyjemny, co jest znaczące pod czas zabiegu depilacji. Dzięki użyciu tego żelu, skóra po depilacji nie jest podrażniona ani zaczerwieniona, jest miękka i gładka, lekko orzeźwiona, zapewnia delikatny efekt chłodzenia.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!



Tahe Botanic Keratin Gold Shampoo TNS, System Termo-Nawilżenia 300 ml, mój ulubiony szampon tej marki, świetnie oczyszcza włosy, nawet bez użycia odżywki, pozwala na rozczesywanie w miarę bezinwazyjne, jest wydajny i ładnie pachnie, czyli, posiada wszystkie cechy dobrego szamponu, nie rozpisuję się zbytnio, bo więcej o nim, oraz o dwóch pozostałych produktach tej linii, możecie przeczytać TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!



Joanna Naturia Color Farby do Włosów - 211 Złoty Piasek i  212 Szlachetna Perła 2 opakowania po 80 g, dobrze farbują, mało kosztują, łatwe i przyjemne w aplikacji, nie podrażniają skóry głowy ani nie przesuszają włosów po koloryzacji - krótko i w temacie, a pełny wykład o " tych dwóch " przeczytacie i zobaczycie TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!



Eveline, Fresh & Soft, Oczyszczający płyn micelarny do skóry wrażliwej 3 w 1 200 ml, dobrej jakości płyn micelarny, który, mimo iż jest przeznaczony do skóry wrażliwej, idealnie u mnie sprawdził się, a mam skórę mieszana. Nie szczypie, nie podrażnia, dokładnie oczyszcza, zapach też nawet niezły posiada, jedyne co mi bardzo przeszkadzało w jego stosowaniu, a nawet zniechęcało do sięgnięcia po niego, to opakowanie, a mianowicie jego wydostanie z buteleczki na wacik - wylewał się za każdym razem, choć próbowałam wiele sposobów, nic to nie zmieniło. Więcej o nim przeczytacie TU.
Czy kupię ponownie - Może... tylko nie w tym opakowaniu!


BeBeauty Massage Effect Nawilżający żel do mycia twarzy dla skóry normalnej i mieszanej, 150 ml, zaskoczył mnie swoim działaniem, zawierał malutkie niebieskie drobineczki masujące, choć ich nie wyczuwa się w trakcie mycia, oraz ekstrakt z lotosu. Żel ma dosyć gęstą konsystencje, jest wydajny, bo używa się go mało, nie pieni się, ale świetnie oczyszcza skórę z makijażu, zanieczyszczeń, sebum, pozostawia ją miękką i delikatną w dotyku, nie podrażnia, nie ściąga skóry, nie szczypie w oczy, zmywałam nim nawet tusz, i nie pozostawia pozostałości po makijażu na skórze, wacik nasączony płynem micelarnym, po umyciu tym żelem, był idealnie czysty! Nie spodziewałam się takiego efektu za tak śmieszną cenę, jednak jest coś, co mnie zniechęcało do niego - zapach. Jest dla mnie bardzo nieprzyjemny, strasznie mocny i sztuczny, z pewnością nie jest to zapach ekstraktu z lotosu, który faktycznie w składzie jest, lecz jego chemiczna podobizna.
Bardzo szkoda, bo nie mam na niego już chęci, ledwo dałam rade go zużyć, bo szkoda było wyrzucić to " dobre działanie ", ale zapach jest dla mnie ważny, lub w ogóle ma go nie być, lub musi pachnieć przyjemnie.
Czy kupie ponownie - NIE!



Madame Lambre Aquatique Night Cream odżywczy krem na noc 50 ml, którego zużyłam z przyjemnością! Miło było popatrzeć na piękne opakowanie, choć odkręcanie i zakręcanie go na początku było stresujące, i ciężar, w porównaniu z tradycyjnymi słoiczkami, wyczuwalny, później już przyzwyczaiłam się i było ok :) Krem o świetnej konsystencji, przyjemnym, świeżym zapachu i skutecznym działaniu, wielki plus za mega wydajność, był nie do wykończenia ;) Więcej o tym cacku przeczytacie TU.
Czy kupię  ponownie - TAK!!!


Alepia Savon Noir Mydło Czarne 200 ml, mój KWC!!! Uwielbiam, uwielbiam, po prostu bez niego teraz nie widzę swojego Dnia Urody ;)
Tradycyjne czarne mydło o doskonałym składzie - sól i oliwki, nic poza tym, świetnie oczyszcza skórę, choć nie posiada drobinek, używam go z rękawicą kessą, skóra po nim jest tak gładka, jak u niemowlęcia ;) Jest najważniejszą częścią mojego Rytuału Hammam w domowym zaciszu.
Spróbowałam go pierwszy raz ponad rok temu, i tak mi już zostało, to moje 3 opakowanie. Mydło jest mega wydajne i stosuje się go raz w tygodniu, w zupełności wystarcza!!! Więcej o moim rytuale z Savon Noirem przeczytacie TU
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!!!!




Elmex Sensitive Plus Profilaktyczna pasta do zębów z aminofluorkiem 0,14%F, 75 ml, najlepsza pasta do zębów wrażliwych, które właśnie posiadam, delikatnie, ale skutecznie oczyszcza, nie podrażnia szyjek zębów, zapobiega nadwrażliwości zębów na gorące i zimne. Ma przyjemny, delikatny smak mięty, nie jest zbyt ostra, ani łagodna, dla mnie w sam raz. Wydajna, choć konsystencję ma półrzadką, nie taką zbitą jak większość tradycyjnych past. Wystarcza na długo, choć cena wysoka, jak na pastę, ale najbardziej liczy sie skuteczność, a ta pasta z pewnością do takich należy, stosuję od lat, ale nie ciągle, profilaktycznie raz na kilka miesięcy.
Czy kupię ponownie - TAK!!!



ADAMED Oeparol Balance Krem do rąk 75 ml, z olejem z nasion wiesiołka, fajny krem, o delikatnym zapachu i skutecznym działaniu, ma gęstą konsystencję i, niestety, jest tłusty, co u mnie wyklucza go z kategorii stosowanych w ciągu dnia, ale na noc był idealny, zwłaszcza gdy stosowałam go w połączeniu z bawełnianymi rękawiczkami, rano dłonie były w doskonałej kondycji, piękne, odżywione, wygładzone, miękkie i delikatne w dotyku - cudny! Wydajność ma wysoką, dzięki treściwej konsystencji, za wiele go nakładać nie trzeba, bardzo przyjemny, wygodny w użyciu - jako krem na noc, regenerująco - nawilżający sprawdza się idealnie!
Czy kupię ponownie - TAK!



Dermedic Hydrain3 Hialuro Serum nawadniające twarz, szyję i dekolt 30 ml, przeznaczone do cery suchej, bardzo suchej i odwodnionej, świetny produkt, do którego wracam, to już druga buteleczka, ale z pewnością nie ostatnia, bo moja skóra go bardzo polubiła, jakość wysoka, cena przystępna, stosowanie - sama przyjemność i efekty zapewnia świetne. Ale więcej o nim przeczytacie w recenzji pierwszej buteleczki TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!



Maybelline One by One Satin Black Express Mascara 9,6 ml, dosyć fajny tusz, aczkolwiek nie tak dobry jak Colossal, przynajmniej dla mnie. Szczoteczka, sylikonowa, nie zbyt mi odpowiada, jest gruba i nie wygodnie nią mi się malowało, na bardzo dobre krycie i bardziej wyraziste rzęsy trzeba było nakładać nawet trzy warstwy. Ale fajnie rozdziela rzęski, nie skleja, delikatnie wydłuża, pogrubienia nie zauważyłam u siebie w ogóle, ma kolor intensywnej czerni, co mi odpowiada. Trwałość nawet niezła, ale i nie najlepsza, nie całe 3 mies. mi służył, na rzęsach szybko wysycha i w opakowaniu, niestety, też, plus za przyjemny zapach. Nic mnie w tym tuszu nie zachwyciło, przeciętny, jakich wiele, a są tańsze odpowiedniki o rewelacyjnym działaniu i efektach.
Czy kupię ponownie - NIE



Eckes Edelkirsch Nur Küsse Pomadka do ust 4,8 g, cudowny smakołyk który był dodatkiem do mojego ulubionego niemieckiego likieru o tej że nazwie i smaku wiśni ;) Likier smakuje bosko, a marka często do niego dołącza kobiece gadżety, mam więc już urocze kieszonkowe lusterko i teraz zużyłam pomadkę, która smakowała cudownie, obłędnie pachniała wiśniami, a raczej likierem o smaku wiśni, pielęgnowała usta skutecznie, fajnie nawilżała i zmiękczała, zapewniała im ochronę i delikatnie je upiększała naturalnym różowym kolorem ;)
Czy kupię ponownie -TAK! jeśli dorwę :)



Loccitane en Provence Delice des Fruits kula do kąpieli z edycji limitowanej, o przepięknym zapachu soczystych, słodkich klementynek w cukrowym syropie ;) Kula prócz pięknego zapachu, który relaksuje i odpręża nie tylko ciało, ale i zmysły, lekko zabarwia wodę na pomarańczowy kolor, nie wysusza skóry, nie natłuszcza, co jest bardzo fajne. Taki mały " smakołyk " do rozpieszczania, niestety już nie jest dostępna, uroki limitówek...
Czy kupię ponownie - NIE



Alepia Mydło Alep Excellence Oliwkowe 100% Bio 190 gr, cudowne mydło Alep, nadzwyczajnie delikatne dla skóry o subtelnym oliwkowym zapachu, różniącym się od tradycyjnego Alep z olejkiem laurowym, który jest bardziej wyrazisty i specyficzny, to mydło jest zupełnie inne! Pielęgnuje, myje, nawilża, nawet dla dziecięcej skóry i włosów jest bardzo odpowiednie. Wyznacza się bardzo, bardzo wysoką wydajnością, co cieszy, zresztą wszystkie Alepowe mydła tak mają. Więcej na jego temat przeczytacie TU.
Czy kupię ponownie - TAK!!!!!!!!



Burberry Body Woda perfumowana dla Niej próbka 2 ml, która przyjechała do mnie prosto od producenta ;) Leżała, czekała i się doczekała, zapach jest niesamowicie piękny i bardzo, bardzo trwały, używałam tej wody na noc, dosłownie kropelkę, to o poranku jeszcze była wyczuwalna nawet przeze mnie, co rzadko się zdarza, z reguły nie czuję swojego zapachu, a ta woda zostawiała za mną aromatyczny " ślad ", a wokół mnie tworzyła aurę tajemniczości.
nuta głowy: brzoskwinia, frezja, zielony absynt
nuta serca: róża, irys
nuta głębi: drzewo sandałowe, piżmo, ambra, wanilia.
Piękny, elegancki, kobiecy, zmysłowy zapach który doskonale podkreśli niepowtarzalność i pozostawi po nas wspaniałe wspomnienia, wszędzie ;)


I na tej aromatycznej nucie kończę dzisiejszy poscik denkowy, kto dotrwał do końca, dziękuję, może Wam te informacje będą przydatne, to niezmiernie mnie ucieszy, bo piszę Kochani dla Was ;*
Miłego świętowania Drogie Kobitki, wielu pięknych chwil w życiu i uśmiechu na Waszych pięknych twarzyczkach ;)
Buziaki ;*


poniedziałek, 4 marca 2013

Seche Magnifique na moich paznokciach

Witajcie Słonka ;)
Lakiery do pazurków uwielbiam! I choć tu jeszcze nie okazała się recenzja żadnego z moich ulubieńców, zapewniam Was, że to zmienię, bo maluję, raczej malowałam, paznokcie nałogowo, teraz miałam dłuższy przestój z powodu złej kondycji płytek, ale już wracają do normy dzięki... O nie, nie, o tym nie dziś, nie chcę zapeszyć, jestem na początku kuracji ;)
Ale opowiem Wam dziś o lakierze, który od dłuższego czasu wręcz śnił się mi po nocach :) Trafił w moje ręce i na moje pazurki dzięki uprzejmości Malinki, Lakier Seche FAST DRY ONE COAT w przecudnym odcieniu Magnifique. Cieszyłam się bardzo, w końcu będę mogła wypróbować go, poznać " bliżej " sprawdzić, a przecież jest taki cudowny!!!
Jak się mają marzenia oraz iluzje do rzeczywistości?
A zabieram Seche Magnifique pod lupę i Wy o moich spostrzeżeniach i wrażeniach dowiecie się, przeczytacie, zobaczycie...


O firmie

Seche to kompletna seria produktów do pielęgnacji i stylizacji paznokci, dzięki którym każda kobieta może się cieszyć trwałym i pięknym manikiurem każdego dnia.
Od momentu powstania w 1991 r. ideą przyświecającą tworzeniu produktów tej amerykańskiej marki było użycie najbardziej zaawansowanych technologii w celu zaoferowania Klientom najnowocześniejszych kosmetyków najwyższej jakości. Z tego względu marka Seche nieprzerwanie cieszy się zaufaniem zarówno profesjonalistów, jak również kobiet, które samodzielnie pielęgnują swoje paznokcie.
Popularność światowej sławy Seche zdobyło dzięki swojemu najbardziej znanemu produktowi – szybkoschnącemu lakierowi ochronnemu Seche Vite.


Opis producenta

Seche FAST DRY ONE COAT - szybkoschnące lakiery kolorowe o potrójnej pigmentacji, która gwarantuje perfekcyjną aplikację i pełne krycie zaledwie po jednej warstwie lakieru.
Paleta aż 36 ponadczasowych barw, w tym 3 klasycznych do manikiuru francuskiego, zadowoli każdą, nawet najbardziej wymagającą kobietę.


Opis 

Opakowanie lakieru to typowa duża buteleczka, o pojemności 14 ml, wykonana z grubego szkła. Na buteleczce są zamieszczone dane producenta, nazwa marki, nazwa produktu, pojemność oraz termin ważności, który wynosi 36 miesięcy po otwarciu, na dole jest przyklejona etykieta zawierająca nazwę odcienia.
Składu nie ma, więc Wam nie podam, nawet na zagranicznych stronach nie do odnalezienia ;)


Lakier o ślicznym, intensywnym odcieniu fuksji wymieszanym z opalizującą niebiesko - fioletową poświatą, ma bardzo przyjemną konsystencję, nie jest zbyt płynny, ani też za gęsty, idealny.
Zapach również tradycyjny, pachnie jak większość lakierów.
Aplikacja wygodna i łatwa, dzięki precyzyjnemu pędzelkowi nakładanie lakieru to dosłownie kilka chwil.
Działanie jedynie koloryzujące, nie maskuje nierówności, nie utwardza, ale pozytywne jest to, że nie odbarwia płytki, nawet bez bazy, bo i tak stosowałam.
Efekty ładne, dzięki mocnemu kryciu już jedna warstwa zapewnia świetny, równomierny efekt nie wliczając pewnych mankamentów..., druga warstwa nic nie zmienia, lakier ładnie prezentuje się i ma śliczny, intensywny kolor z pięknymi mieniącymi się refleksami.
Trwałość taka sobie, nie jest najgorszy, ale i zbyt dobry, niestety, też nie jest.
Wydajność wysoka bardzo, ponieważ jedna warstwa zdecydowanie wystarcza.


Opinia

O lakierach i odżywkach Seche naczytałam się dużo pozytywnych, jak i negatywnych opinii, u nas jest dosyć mało informacji na temat lakierów, ponieważ jest to nowa marka w Polsce, ale na zagranicznych forach i blogach można odnaleźć więcej informacji. Nic więc dziwnego, że bardzo chciałam wypróbować osobiście ich działanie, byłam ciekawa, do której grupy będę zaliczać się - zwolenników, czy przeciwników.
Wybrałam dla siebie odcień Magnifique który z pierwszego wejrzenia przypadł mi do gustu, gdy już go trzymałam w rękach, nie mogłam się nadziwić, " na żywo " wygląda jeszcze lepiej! Już nie mogłam się doczekać, aż pokryje nim swoje pazurki, jednak musiałam poprawić trocha stan płytki, więc dzielnie stosowałam preparat na wzmocnienie i czekałam...
Aż przyszedł ten dzień - nałożyłam lakier na odzywkę, jedna warstwa, po wyschnięciu druga i...


po kilku minutach zobaczyłam po wyschnięciu same pęcherzyki, byłam zdenerwowana, taki śliczny kolorek, a taki brzydki efekt!
Pierwsza aplikacja nie była przyjemna, pomyślałam więc, może to wina dwóch warstw? Po pierwszej przecież nic się nie działo, a może za wiele go nałożyłam, chociaż tak też się nie da, bo lakier ma fajną konsystencje, nadmiar lakieru najzwyczajniej by spłyną!
Nie poddawałam się, postanowiłam powtórzyć czynność, nakładając bardzo oszczędnie lakier, odtłuściłam płytkę, nałożyłam odżywkę, po wyschnięciu jej warstwę lakieru i czekam, jest ok, po wyschnięciu kolejną warstwę, ale bardzo mało lakieru przy tym nakładając, i znów to samo! Nieestetyczne pęcherzyki!


Kolejna próba była na tą że odżywkę, tyle że jedną warstwa, i czekam.


Efekt wyszedł trocha lepszy, ale, niestety, nie idealny. Zaczęłam więc główkować, czytać, szukać, odwiedziłam stronę producenta, może są jakieś specjalne wskazówki, choć wiem że Malina takiego czegoś na pazurkach nie miała po tych lakierach ;( Czytam, podstawowe wskazówki, odtłuścić, nałożyć bazę, lakier, coat, tyle że ich produkcji, nie posiadam niestety.
Czyli wszystko robię jak należy, to drugi w moim życiu lakier który tak się zachowuje.
Pomyślałam, że może to być wina odżywki, kto wie, może się " gryzą " ze sobą, więc nałożyłam lakier solo - odtłuściłam płytkę i pokryłam cienką warstwą.


W końcu się udało! Lakier Seche solo wygląda prawie tak jak należy, " prawie ", bo na jednym pazurku zrobiło się trzy malutkie bąbelki, choć użyłam go naprawdę bardzo, bardzo oszczędnie, ledwo kryłam, bałam się, że powstaną smugi, na szczęście zniknęły, lakier wyschną i moje pazurki wyglądały już przyzwoicie.
Jest świetny pod wieloma względami, kolorystycznie, wygodą stosowania, doskonałym pędzelkiem, ale nie zapewnia podstawowego efektu malowania - gładkiej płytki.
Nie wiem, czy to wadliwy lakier mi się trafił, bo z pewnością nakładanie go w tak malutkiej ilości nie jest zalecane, już nawet bez odżywki, którą winiłam za " te grzechy ", ale inne lakiery z nią doskonale współgrają!


Trwałość Magnifique`a też nie jest najlepsza, już po jednym dniu zaczyna schodzić z końcówek, po trzech odpryskuje, nie jest też odporny na zarysowania, widać na nim wszystkie " przeżycia " dnia codziennego, z top coat`em jest lepiej, ale to już nie jego zasługa, więc mu jej nie przypisuje. Wszystkie niedoskonałości pazurka, nierówności, widoczne, nie tuszuje mankamentów.
Wydajność bardzo wysoka, ale już mnie to nie cieszy, ponieważ z takim malowaniem, to go ponad połowę wyrzucę po terminie, chyba że się zmieni " z czasem"? Nie wiem, ale z pewnością uzupełnię informacje jeśli coś się zmieni, abyście wiedzieli.
Piszę i patrzę na swoje pazurki - piękne! Ale szkoda że malowanie nim już nie sprawia takiej przyjemności, zbyt oszczędne dawkowanie lakieru, nie jest fajne, utrudnia aplikację, bo jest trema, że powstaną bąbelki.
Wysycha szybko, bardzo lubię takie lakiery ;)


Cena - 39, 00 zł / 14 ml

Ocena - 2/5

Dostępność - sklepy internetowe.

Podsumowanie

Jak bardzo chciany produkt może sprawić zawód właśnie przeczytaliście powyżej. Nie tego spodziewałam się, i jestem zawiedziona tym lakierem. Nie wiem jak będzie z nim dalej, może coś się zmieni, już nie wiem, ale na razie muszę go odstawić.
Może ja coś robię nie tak?
Ale raczej nie, bo cała kolekcja lakierów służy mi idealnie, każdy inny, ale takiego efektu żaden mi nie oferuje.
Kilka podejść do malowania, traktowanie pazurków zmywaczem w ostatnim tygodniu, zdecydowanie mnie zniechęciły, mogę mu odpuścić odpryskiwanie, ale te bąbelki, nie, bo mój manikiur już na samym początku wygląda niechlujnie, wiec teraz oferuję paznokciom odżywianie, tak ładnie zaczęły mi rosnąć!, a później powrócę do niego, spróbuje znów, na razie ciesze sobie oczy nim w buteleczce, jest piękny ;)

Dziękuje Ci Malinko za zaspokojenie mojej chuci na ten lakier, chciałam, to mam, choć nie jestem do końca, a nawet w połowie zadowolona, to i tak wierze, ze " on " się zmieni i zacznie współpracować z moimi pazurkami ;)

Słoneczka moje, co mi doradzicie?
Co mam zrobić, by zniwelować te pęcherzyki?
Stosowaliście lakiery Seche, jak Wam się sprawdzają?
Miłego wieczorku ;)



sobota, 2 marca 2013

Powrót wcale nie musi być trudny... Joanna Naturia Color

Witajcie Słoneczka,
Te z Was, które śledzą mojego bloga, wiedzą że przed świętami zaszalałam z kolorem włosów w salonie fryzjerskim, moja chęć zmiany podpowiedziała mi radykalną metamorfozę włosową, co też uczyniłam, wskazując fryzjerce ciemny kolor na moje blond włosy i szatynkowe odrosty ;)
Początki były wspaniałe, cieszyłam się blaskiem oraz intensywnością koloru... no właśnie niezrozumiałego, ale pięknego, jednak po miesiącu kolor włosów zaczął zmieniać się, a z każdym kolejnym myciem płowiał na oczach, szarość ogarnęła nie tylko moje kosmyki, ale za każdym razem gdy patrzyłam na siebie w lustro, też moje myśli.
Zatęskniłam za blondem... Za swoimi włosami w tym odcieniu...
Więc postanowiłam - wracam do niego!


Pomóc mi w tym miały dwie powyższe gwiazdy: Farby do włosów Joanna Naturia Color - 211 Złoty piasek oraz 212 Szlachetna perła, z których postanowiłam zrobić mieszankę, co czyniłam już niejednokrotnie z innymi odcieniami farb Joanna, jeszcze będądz blondynką.
Używałam te farby najpierw pojedynczo, później zachciało mi się eksperymentów, podpatrzone w salonie fryzjerskim, do którego uczęszczam, więc mieszałam różne zbliżone odcienie i nakładałam, efekty były świetne!
Ale jak farby te sprawdzą się w przypadku " przemalowania " ciemnej farby profesjonalnej, która jest o wiele silniejsza, niżeli odpowiedniki drogeryjne? Brnęłam w niewiadome, ale cóż, wizyta w salonie odpadała ze względów finansowych, a tu za kilka złotych, warto było zaryzykować, sytuacji bez wyjścia nie ma ;)


Opis producenta

Naturia Color to linia modnych odcieni farb, która zdobyła duże uznanie wśród Pań.
Receptury kosmetyków zostały przygotowane na bazie naturalnych składników roślinnych: protein mlecznych i ekstraktu z brzoskwini. Proteiny mleczne chronią i odżywiają włókna włosów. Brzoskwinia to bogate źródło witamin i soli mineralnych, działa na włosy odświeżająco i tonizująco.
Po zabiegu farbowania włosy są miękkie i sprężyste, mają głęboki kolor, piękny połysk i zdrowy wygląd.

Opakowanie zawiera:

  • farbę 40 g
  • utleniacz w kremie 60 g
  • ulotkę informacyjną
  • rękawiczki ochronne


Opis

Opakowania farb rzeczywiście mają bardzo fajną szatę graficzną, ślicznie prezentują się okazując na  pięknych uśmiechniętych kobietach, zamieszczonych na pudełkach, kolor włosów który otrzymamy po koloryzacji owymi farbami. Zamieszczona treść zachęca do wypróbowania, a wyszczególniony napis informujący o zawartości ekstraktu z brzoskwiń i protein mlecznych zapowiada przyjemność stosowania.
Pudełka wykonane z tektury, mieszczą na sobie wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu - logo marki, nazwę ogólną produktu, nazwę i numer odcienia wraz z jego rysunkiem, krótki opis, pełny skład, termin ważności, opis zawartości pudełka, wskazówki ostrzegawcze, poziom koloryzacji, w tych odcieniach to kolor trwały, zamieszczony ilustrowany opis sposobu użycia oraz informacja o tym, że farby były testowane dermatologicznie.
Znajdująca się w opakowaniu ulotka dokładnie opisuje jak należy przygotować i przeprowadzić zabieg koloryzacji wraz ze środkami ostrożności i ważnymi uwagami.


Skład dokładnie opisany z podziałem na farbę i utleniacz, naturalny nie jest, ale farba faktycznie zawiera, prócz chemii, proteiny mleczne oraz ekstrakt z brzoskwini.
Farby mają gęstą kremową konsystencje z lekkim połyskiem, każdy odcień ma też odrobinę inną barwę, utleniacz taki sam w obydwu przypadkach, pół gęsty, o białym zabarwieniu, z łatwością łączą się ze sobą w kremową emulsję, w kilka chwil mieszanka jest gotowa do nakładania, nie tworzą grudek.
Zapach nie jest zbyt intensywny, nie wyczuwa się mocnego zapachu amoniaku, jest delikatnie wyczuwalny na samym początku, ale już gotowa mieszanka farb pachnie dosyć przyjemnie, przynajmniej dla mnie, nie intensywnie.
Aplikacja łatwa i błyskawiczna, dzięki konsystencji, która przypomina gęstą emulsję, farba nie spływa, nie kapie, dobrze trzyma się pędzla, na włosach fajnie i równomiernie rozprowadza się. Mieszanka ma tendencje do zmiany koloru na ciemniejszy, ale to w żadnym wypadku nie przyczynia się do efektów końcowych. Sporządzoną mieszankę należy natychmiastowo nakładać na włosy.
Działanie farb jest dosyć szybkie, zaczynam ją nakładać od tyłu głowy, a zanim dobrnę do przodu, już widać jak zaczyna działać rozjaśniając ciemne kosmyki. Farba nie ma nieprzyjemnego zapachu, nie szczypie skóry głowy, nie podrażnia, nie powoduje swędzenia, ale to kwestia indywidualna oczywiście!
Efekty farbowania są dla mnie zadowalające, włosy nie są zniszczone ani matowe, odwrotnie stają się błyszczące i gładkie. Kolorystycznie też dosyć fajnie, choć końcowy efekt nie jest równomierny, ze względu na kolor włosów już farbowanych i odrostów w naturalnym odcieniu tonacja różni się, ale po trzech - czterech myciach efekt staje się naturalny i ładny.
Wydajność mogę uznać za wysoką, ja na swoje włosy średniej długości, za łopatki, potrzebuję 1,5 opakowania tej farby, dwie jest zdecydowanie za dużo, jedna, za mało ;)

Opis 

Farby Joanna Naturia Color odkryłam nie cały rok temu, wcześniej, przez lata koloryzowałam włosy farbami L`Oreal Recital Prefference, były moimi wielkimi ulubieńcami, zwłaszcza Stockholm, Viking, Copenhague, ale gdy cena dobiła 30 zł, a obecnie prawie 40, zrezygnowałam z nich, bo kosz za dwie farby, które potrzebuje na jedno malowanie, równa się, bez mała, wizycie w salonie fryzjerskim z tą że usługą, więc wybrałam opcje wygodną - salon. Ale nie zawsze mam możliwość wyjścia do fryzjera i środki na tą wizytę, wiec w poszukiwaniach drogeryjnej dobrej farby trafiłam na Joannę. Wypróbowałam jedną, drugą, spodobało się, cena niska, efekty świetne, kolory równie bardzo fajnie.


Po próbie farb solo, zaczęłam mieszać ze sobą dwa zbliżone odcienie, by otrzymać jeszcze fajniejszy, niespotykany efekt i wychodziło to bardzo ładnie.
Na zmianę swoich ciemnych włosów wybrałam 211 Złoty piasek 212 Szlachetną perłę. Sporządziłam mieszankę, co jest łatwą i przyjemną czynnością, bo farby ładnie się ze sobą łączą, szybko powstaje jednolita masa o kremowej, zwięzłej konsystencji i zaczęłam ją nakładać na całe włosy, ciemne oraz moje naturalne odrosty, wcześniej zwilżone wodą, nie wiem czy we wszystkich odcieniach farb z tej linii tak jest zalecane, ale w moich odcieniach owszem.


Nakładam farbę za pomocą pędzla, na nieumyte włosy, lekko zwilżone.
Farba z łatwością rozprowadza się, równomiernie układa się, nie spływa, pozostaje tam, gdzie ją nałożyłam. Po całkowitym pokryciu włosów delikatnie je rozczesuje za pomocą grzebienia, na ile się da, zwijam w kok i pozostawiam na 45 minut. Choć w ulotce jest zaznaczono, że farbowanie dla bardziej intensywnego koloru powinno trwać 30 - 40 min., ja jednak u siebie trzymam o 5 min., dłużej, sprawdziłam wcześniej, nic mi się nie dzieje, więc trzymam ;)
Po czasie działania, zwilżam włosy ciepłą wodą, masuję kilka chwil i spłukuję dokładnie farbę, dodatkowo, po spłukaniu farby, myję włosy szamponem. Lubię gdy do farby jest dołączona odżywka, którą po koloryzacji należy nakładać na włosy, tutaj jej niestety mi brakuje.


Po wysuszeniu moje włosy z ciemnego, szarego brązu stały się... rudawo karmelowe ;) Kolor daleki od zamierzonego oraz tego wskazanego na pudełku, ale dosyć ciekawy, zresztą nie dziwie się, nie spodziewałam się złotego ani platynowego blondu na tak ciemnych włosach.
Włosy po koloryzacji są sypkie, miękkie i delikatne, nie są zniszczone, nie wypadają w nadmiarze, tylko tak jak zwyczajnie, nie są matowe lecz z lekkim połyskiem, nie wiem dla czego na zdjęciu takie wyszły.
Ogólnie jestem zadowolona, wiem, że po drugim takim zabiegu będzie lepiej, a później tak, jak kiedyś na moich włosach zagości piękny blond ;)


O taki jak tu, to również Kochani dzieło farby Joanna Naturia Color, koloryzacja była przeprowadzona farbą w odcieniu 213 Srebrny pył, tamtym razem była w czystej postaci, bez mieszania z innymi odcieniami ;)
A wracając do powyższych farb, powiem że początkowy kolor zawsze wygląda trocha zbyt nasycony, jednak po 2 - 3 myciach, czyli po tygodniu - dwóch, kolor staje się stonowany i taki " właściwy ", wtedy swoje włosy lubię najbardziej, nie od razu po koloryzacji.
Teraz, dwa tygodnie po farbowaniu farbami Joanna Naturia Color - 211 Złoty piasek 212 Szlachetną perłą, moje włosy wyglądają o tak... Rudości spłukały się, farba stała się bardziej blondowa i ja jestem zadowolona, bo mimo szarugi za oknem, na mojej głowie jest słoneczko ;)


Cena - 5, 00 zł ( w promocji! ) normalnie ok. 7, 00 zł/ opakowanie

Dostępność - wszechobecna :) Nawet w małych sklepikach lokalnych! I na stronie producenta - Sklep Joanna

Ocena - 5/5

Podsumowanie

Uwielbiam te blond farby Joanny! Są cudowne, mają piękne odcienie blondów, kosztują grosze, bo jak są promocje, za niecałe 5 zł można je kupić, ja tak kupiłam w Netto, z pewnością w innych sklepach też, nie wiem dokładnie, bo ten sklep mam blisko siebie, natomiast dostępna jest prawie w każdym sklepiku w mojej okolicy, to już coś, już o drogeriach i marketach nie wspominając, a cena i bez promocji jest atrakcyjna!
Prócz tego jest fajna i przyjemna w użyciu, kolor długo utrzymuje się na włosach, i co najważniejsze, nie podrażnia skóry głowy, na co jestem wyczulona, większość farb drogeryjnych i wiele fryzjerskich mnie uczula, a " wybielacze " fryzjerskie powodują na mojej skórze głowy bąble i ropnie, które bardzo długo się goją ;( Dla tego z ostrożnością wybierałam farby do domowej koloryzacji, aż trafiłam na nią, Joanna u mnie obecnie jest numerem jeden wśród farb do włosów, pod każdym względem!

A Wy stosowaliście te farby?
Jak oceniacie działanie, efekty i trwałość?
Z których firm farby używacie?
Miłego weekendu Słoneczka ;*