środa, 1 października 2014

Benefit Majorette - róż w kremie owocami pachnący :)

Witajcie Słoneczka :)
Czy lubicie róż? Stosujecie go w swoim codziennym makijażu?
Dla mnie od wielu lat jest kosmetykiem niezbędnym, choć przyznam, że wcześniej nie doceniałam jego cudownych właściwości. W sumie nie miałam konieczności używania, na mojej jasnej skórze naturalne rumieńce były dosyć intensywne, a już o sytuacjach krępujących czy stresujących i nie wspomnę :)
Z wiekiem jednak to się zmieniło. Rumieńce powoli zanikały, a w zakłopotanie czy do szewskiej pasji ciężko mnie doprowadzić :)  Sięgnęłam po róż i... uzależniłam się! To uzależnienie trwa, a ja chętnie poznaję nowych sprzymierzeńców, które nadają mojej twarzy zdrowych rumieńców oraz rozświetlają całą twarz.

Od kilku tygodni rozkoszuję się nowym " dzieckiem " Benefit`a - różem w kremie o uroczej nazwie - Majorette :)
Róże w kremie mnie nieco przerażały, nieraz pokusiłam się na wypróbowanie, ale z marnym skutkiem. Ostatecznie nigdy nie zdecydowałam się na taką formę różu, wolałam sypkie lub prasowane. Uważałam, że są bardziej bezpieczne :)

Benefit słynie ze swoich wspaniałych kosmetyków o ciekawych, bardzo przyjemnych formułach, zamkniętych w bajecznych opakowaniach.
Uwielbiam zarówno opakowania, jak i zawartość - jeszcze na żadnym produkcie, który stosowałam, nie zawiodłam się.
Majorette nie jest wyjątkiem! Benefit, za pomocą Majorette, całkowicie zmienił moje podejście do kremowych róży - ten róż jest inny niż wszystkie.
Jest wyjątkowy!

Słów kilka od producenta

Majorette nie jest zwykłym różem w kremie z pudrowym wykończeniem..
Majorette to booster blush, który doda seksapilu Twoim policzkom, podkreślając delikatnie ich naturalny odcień, lub jeśli zostanie zaaplikowany jako podkład pod ulubiony róż w kamieniu - zwiększy jego trwałość i podbije kolor!
A do tego... tak słodko wygląda i bosko pachnie brzoskwinią i granatem!

Benefit`owe kosmetyki zawsze wyznaczają się niesamowicie uroczymi opakowaniami, ale Majorette - to totalna słodycz!
Róż został zamknięty w prześlicznym opakowaniu, które wzbudziło ogromną ciekawość moich córeczek :) Nie mogły, i nadal nie mogą, uwierzyć, że to kosmetyk dla mamusi. O nie! Dlatego róż zyskał status najpilniej strzeżonego kosmetyku w domu - nie chciałabym stracić tak wspaniałej zawartości, co z pewnością się stanie, po zaspokojeniu ciekawości moich małych dam :)

Opakowanie jest wykonane z plastiku oraz usztywnionej tektury, którą pokrywają złocone wzorki - solidne, piękne i urocze, porządnie zamykane na magnez i łatwo otwierane.
Pudełeczko zostało wyposażone w lusterko, które umożliwia dokonanie poprawek niezależnie od tego, gdzie jesteśmy. Zwłaszcza że stosowanie różu jest dziecinne proste :)
Róż dodatkowo jest chroniony przezroczystą, plastikową osłonką, która na dłużej zapewnia mu świeżość, zakładam ją po każdym użyciu. Choć nawet ona nie była w stanie uchronić uroczej zawartości przed niechlujnym traktowaniem przesyłki przez kurierów - róż przyjechał do mnie nieco poturbowany, z delikatnie uszkodzonym tłoczeniem.
Na opakowaniu znajdziemy pełny skład, który zamieszczam dla zainteresowanych, termin ważności - 12 miesięcy od momentu otwarcia, oraz krótki opis, także w języku polskim.

Róż ma nasycony, brzoskwiniowy kolor, który idealnie będzie pasować do każdej karnacji, jest zdobiony uroczym tłoczeniem. W opakowaniu róż wygląda na ciemniejszy, niżeli jest w rzeczywistości. Zmienia też swoją barwę w zależności od oświetlenia - zobaczycie jego prawdziwy odcień na skórze :)
Kolejną cechą różu jest niesamowicie apetyczny, przyjemny, owocowy zapach, który bardzo uprzyjemnia aplikację. Chce się go wąchać bez przerwy - przywołuje na myśl aromat soczystych, letnich owoców. Zapach oczywiście nie jest koniecznością, ale bardzo miłym, pobudzającym zmysły " dodatkiem " - perfekcja w każdym szczególe! Jest pięknie, przyjemnie i pachnąco ♥

Konsystencja Majorette jest nadzwyczajnie lekka, delikatna, półmiękka, nie jest tłusta, klejąca, ani toporna. Nie przypomina mi typowego różu w kremie, bliżej mu do musu. Z łatwością, poprzez leki dotyk, nabiera się na palec, bo właśnie tak najlepiej go stosować, i błyskawicznie, bezproblemowo rozprowadza się po skórze - bez pocierania i naciągania skóry.
Róż nie tworzy plam ani smug, bardzo fajnie wtapia się w skórę ( czy też w puder :)) i równomiernie układa się.
Pigmentacja według mnie jest bardzo dobra, niewiele go trzeba, aby nadać twarzy młodzieńczego wyglądu. Intensywność koloru, oczywiście, łatwo można stopniować, poprzez nakładanie kolejnej warstewki. Na skórze jest zupełnie niewyczuwalny! Trudno też zrobić sobie wypieki jak u matrioszki, no chyba że celowo :)

Na skórze róż daje całkowicie matowy, pudrowy efekt, co możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach. Można go stosować solo, czym zapewnimy sobie piękny, naturalny efekt rumieńców, a także jako bazę pod sypki czy prasowany róż - świetnie podbija ich kolor, nadając bardziej intensywnego odcienia, i przedłuża trwałość.
Róż bardzo dobrze utrzymuje się na skórze w ciągu dnia, na mojej mieszanej pozostaje w nienaruszonym stanie przez ok. 4-5 godzin, choć to już jest kwestia indywidualna. Dodam, że nakładam go oszczędnie, nie zaznaczam mocno kości policzkowych, lecz z jego pomocą nadaje " świeżości " twarzy.
Uwielbiam jego odcień, jest fenomenalny, sprawia, że cera wygląda promiennie i zdrowo.
Ściera się równomiernie, zawsze wygląda naturalnie i pięknie, a poprawki, w razie konieczności, trwają dosłownie kilka sekund - przyjemniaczek!

Cena - 149 zł / 7 g

Dostępność - Sephora

Podsumowując...

Róż Majorette jest absolutnie fantastyczny! Wyznacza się nie tylko cudowną konsystencją, idealnym kolorem, który pasuje każdej z nas, ale również pięknym zapachem i bardzo wysoką wydajnością. Nawet jeśli róż w kremie nie należy do Waszych ulubieńców, po wypróbowaniu Majorette zmienicie swoje upodobania - to Wam gwarantuję!
Ja właśnie to zrobiłam, a Wy?
Polecam! Bardzo!

Znacie kosmetyki Benefit?
Wypróbowaliście już uroczy Majorette?
Jak Wam się podoba ten róż?
Miłego wieczoru życzę :)
                                                                                         

99 komentarzy:

  1. Opakowanie wygląda przepięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Kochana, Benefit zawsze tak ma :) Cudeńko dla dużych dziewczynek :)

      Usuń
  2. ukochałam go sobie chociaż częściej bronzery stosuję :) a foty <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem Kochana, Ty w bronzerkach bardziej gustujesz, ale różyk piękny jest i tego nie zaprzeczysz - prawda? :)

      Usuń
  3. On tak pomiędzy brązer i róż wpada na skórze. Ciekawy kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w nim takiego magicznego jest - w zależności od gry światła wygląda inaczej - jak widać na zdjęciu Izis, w świetle róż, a w cieniu niczym bronzer :) Uwielbiam no!

      Usuń
  4. Śliczne opakowanie, piękne lico Twe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie bardzo urocze :)
      Dziękuję Janinko :*

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Marzenia się spełniają Ems i tego Ci życzę ;)

      Usuń
  6. Odcień jakoś nie szczególnie mi się podoba, ale to Twoje zdjęcia są fenomenalne! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanko, wydaje Ci się, gdybyś wypróbowała na sobie ( zrób to koniecznie! ) zakochałabyś się ;)

      Usuń
    2. Być może wypróbuje, nie mówię, że nie. Niech ja go tylko dorwę :D

      Usuń
  7. Uwielbiaaaam róże do policzków, ten wygląda niezwykle intrygująco :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny róż, w dodatku opakowanie jest urocze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słodkie " maleństwo " - aż chce się go trzymać w rączkach! Jak mała dziewczynka - mam lampki w oczach :)

      Usuń
  9. Piękne maleństwo :) . Ja osobiście zawsze bałam się takich róży tzn w kremie, ale ten swoim wyglądem strasznieeee kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, nie takie już maleństwo :) I wydajnością powala - wystarczy na bardzo dłuuugo :)

      Usuń
  10. wyglada jak kosmetyk krolowej!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no, coś w tym jest :) A tutaj zamiast królowej mamy cheerleader`kę :)

      Usuń
  11. nie znam tych kosmetyków ale ten róż pokazałaś w taki sposób, ze na pewno zapamiętam nazwę i będę się rozglądać :)


    p.s. piękna jesteś, wiesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam bardzo Kochana, warto wypróbować go na sobie, ale ostrzegam, uzależnia już po pierwszym maźnięciu :)
      Dziękuję pięknie :*

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Słodki róż idealnie wpisujący się w moje preferencję i wymagania, w życiu nie myślałam, że tak napiszę o różu w kremie :)

      Usuń
  13. Cena powala.. a opakowanie wygląda przepięknie :) jak zabawka dla małej dziewczynki, tak słodko i bajecznie :) sam kolor nie jest w moim guście ale na Twoim policzku ślicznie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trocha powala, ale jak na taką jakość i wydajność - zasłużona :)
      Jest cudowny, mówię Ci, gorąco zachęcam do wypróbowania - w Sephorach mają testery :)

      Usuń
  14. Piękny chociaż nie mój kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, Karola, chociaż, wydaje mi się, że po wypróbowaniu na swoich policzkach pewnie zmieniłabyś zdanie :)

      Usuń
  15. Wygląda prześlicznie, mimo to jakoś jeszcze boję sie tego typu produktów w kremie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cysiu, niepotrzebnie, ja też się bałam, ale Benefit przegoni wszystkie " lęki " :) Przy najbliższej okazji wypróbuj w Sephorze, a zobaczysz jaki jest wspaniały i wcale " nie straszny " :)

      Usuń
  16. Wow! Pierwszy raz spotykam się z różem w kremie! I jakie ma piękne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki " krem " który jest lekki jak piórko, nietłusty, ani nie klejący, a po aplikacji zmienia się na matowy - to magiczny róż w kremie, którego nie czuć na skórze, ale daje piękny efekt zdrowej skóry :)
      Polecam Moniczko :)

      Usuń
  17. Ten kolor na Twojej buzi wygląda niesamowicie :) Jednak co jasna skóra, to jasna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karnacja ma znaczenie Elle, masz rację, ale ja go nakładam naprawdę mało, aby efekt był naturalny - bo właśnie na takim mi zależy :)
      Tobie też będzie pasować idealnie ;)

      Usuń
  18. Pięknie wygląda na twarzy. Dodaje cerze blasku i świeżości :) Opakowanie jest bardzo pomysłowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda Katalinko, jest taki niewinny :) Czuję się jak nastolatka, z takim słodkim, naturalnym rumieńcem :)

      Usuń
  19. Ma tak piękne opakowanie, że idzie się zakochać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiekny jest ten roz, ale cena jak za tego typu kosmetyk zabojcza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena może nieco odstraszać Southgirl, ale Benefitowe kosmetyki są fantastyczne i są warte swych cen ;)

      Usuń
  21. On jest prześliczny, choć na ręku wydawał mi się za brzoskwiniowy. :D Ale na twarzy od razu lepiej. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze nazwa! :D Majorette - cudowna. ;)

      Usuń
    2. Bo na ręce naniosłam obficie Kochana, no wiesz, do celów pokazowych, ale na polica tyle nie nakładam, w życiu! Lekka warstewka daje piękny, naturalny efekt, uwielbiam go, bo twarz od razu wygląda jakby... młodziej :)
      Majorette - piękna i urocza nazwa :)

      Usuń
  22. Cena jak dla mnie za wysoka jednak jego tańsze odpowiedniki używam codziennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały Benefit Kochana, cena wysoka, ale do jakości jak najbardziej adekwatna :)

      Usuń
  23. Śliczniutki jest. I wygląda, i pachnie, i oczy cieszy. Ciasteczko :) U mnie pewnie odstałby trochę, podziwiany i adorowany, zanim bym go użyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, u mnie pewnie też odstałby, ale, jak już wspomniałam wcześniej, kurierska firma mi go dostarczyła w nieco poturbowanym stanie - tłoczenie było trocha rozmazane... Nie miałam więc skrupułów :)
      Polecam Kochana, wart uwagi, wypróbuj, jak masz Sephorę w pobliżu :)

      Usuń
    2. No tak, to jest argument do natychmiastowego przekroczenia granicy ha, ha. Do Sephory mam z 60km. ale jak dotrę, to chętnie przyglądnę mu się bliżej :)

      Usuń
    3. Kochana, każdy powód jest dobry :) Buziaczki Anitko :)

      Usuń
  24. ten róż prezentuje się niesamowicie, takie słoneczko i też na twarzy słonka dodaj:)

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to takie słoneczko na jesień Patrycjo - oko cieszy i promienności skórze dodaje w te szare dni :)

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. Nom, takie cacuszko :) Zawartość wspaniała!

      Usuń
  26. Miałam okazję go nosić na licach przez dobre kilka godzin (Pani w Sephorze nałożyła mi go na kości policzkowe).
    W sztucznym świetle pasował do mojej urody, niestety rzeczywistość okazała się być brutalna jak tylko miałam styczność z światłem dziennym. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię jak tylko ujrzałam jak w nim naprawdę wyglądam...
    Zdecydowanie dla mojej chłodnej karnacji się nie nadaje, jest zbyt ciepły. O upiększaniu absolutnie nie było mowy, tu był efekt odwrotny. Cieszę się, że go nie kupiłam, zaoszczędziłam ok. 150 zł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ładnie Aniu, z tego co pisałaś, ten róż miał bardzo toporną konsystencję, którą trudno było nabrać na palec, więc podejrzewam, że trafił Ci się jakiś feralny okaz, bowiem mój jest tak delikatny jak mus i nie mam absolutnie żadnego problemu z jego aplikacją :)
      Odcień, to faktycznie kwestia gustu, karnacji i upodobań, jednym pasuje innym nie, róż, jak wspomniałam, ma zdolność do zmiany odcienia w zależności od oświetlenia, znaczącą jest też ilość nakładanego kosmetyku, najważniejsze, to nie przesadzić, bo pigmentację ma świetną :)
      Dobrze że wypróbowałaś przed zakupem :)

      Usuń
    2. Tak, miałam takiego pecha, że tester był twardy i praktycznie nie był napigmentowany...Byłam nie tak dawno w Krakowie i ekspedientka z innej Sephory nałożyła na moje lica różyk (na szczęście tamten tester był OK) ;-) Na podstawie 'dobrego' testera wywnioskowałam, że róż mi nie odpowiada ;-) Być może faktycznie ekspedientka przesadziła z nim na mojej buzi (nałożyła mi go pędzlem)... Może zrobię jeszcze do niego podejście...

      Usuń
    3. O mamo! Pędzlem??? Ja nawet nie próbowałam, po przeczytaniu opinii innych blogerek, które odważyły się spróbować, wynik był jeden - niedobry :) Natomiast palcami, to druga sprawa - ja go tylko w ten sposób nakładam - pod wpływem ciepła zmienia swoją konsystencję na delikatny masełko ( mus ) i cudownie wtapia się w skórę ( czy też nakłada się na puder ) - równomiernie, bez smug :) Fajnie nim stopniuje się efekt, ale to naprawdę odrobineczką da się zrobić - przesada oferuje look matrioszki ( widzisz jak wygląda na ręce - a to tylko grubsza warstwa, jedna warstwa :) )
      Wypróbuj Aniu, ale nałóż go sama, malutkimi porcjami budując kolor - zobaczysz jaka różnica :)
      Róż od 1 października jest w każdej Sephorze :)

      Usuń
    4. Powiem Ci, że sama byłam zaskoczona faktem, że nakłada mi go pędzlem :o Nic nie mówiłam, grzecznie siedziałam i czekałam aż skończy :D Kurcze, może rzeczywiście ona przesadziła z nim na mojej buźce...
      U mnie już był dostępny ponad tydzień temu w Sephorze :-)

      Usuń
    5. Grzeczna dziewczynko :) No tak, niektóre Panie nie są do końca zorientowane jak będzie lepiej, nie wątpię w umiejętności makijażowe tej Pani, ale warto czasem " zrobić to inaczej " :)

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. I taki magiczny, zmieniający się niczym kameleon - robi za róż i za bronzer Kochana ;)

      Usuń
  28. Juz po przeczytaniu Twojej recenzji 'Majorette' mnie zauroczyl...:) wydaje się być idealny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do wypróbowania dzaank a, to tylko moje wrażenia i odczucia - jestem nim absolutnie zauroczona :)
      Pod każdym względem :)

      Usuń
  29. Cudowne zdjęcia, róż wygląda pięknie, nigdy nie miałam żadnego o takiej konsystencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie Żanetko, ciesze się, że zdjęcia podobają się ;)
      Róż polecam, ale lepiej wypróbować przed zakupem, jest cudowny, inny niż wszystkie kremowe :)

      Usuń
  30. Nigdy nie miałam kosmetyków od Benefit, ale ich opakowania mnie od dawna zachwycają. Bardzo ładnie róż na Tobie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam kosmetyki Benefita, już trocha ich miałam i nadal mam, i stosuje z wielką przyjemnością - żaden mnie jeszcze nie zawiódł :)

      Usuń
  31. Ja zakochałam się w różach bardzo niedawno... i teraz uwielbiam je stosować!
    nie wiem tylko czy potrafiłabym nakładać róż w kremie...

    ten ma cudowne opakowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam swój " pierwszy raz " - miałam podobnie Kochana :) Spróbowałam i przepadłam - mała rzecz, wielka zmiana!
      Majorette potrafiłabyś nałożyć bez problemu - odrobinkę na opuszkę i lekkim ruchem po policzku :) Twarz nabiera zupełnie innego wyglądu :)

      Usuń
  32. Ten RÓŻ jest uroczy - ma śliczne opakowanie a na Twojej buzi prezentuje się wprost olśniewająco :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przepadam za kremową formą różu, zdecydowanie wolę wersje w kamieniu lub prasowane. Ale kolor ma śliczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważałam Kasiu, ale po Majorette zmieniłam zdanie :)

      Usuń
  34. Opakowanie to takie małe arcydzieło. Jest śliczne, w pewnym sensie nawet trochę przypomina kosmetyk dla małej dziewczynki, ale cały urok chyba właśnie w tym :)
    Ja też trochę boję się kremowych róży, dlatego do tej pory najbardziej lubię chyba te prasowane, sypkie już tak mniej, a kremowego chyba nigdy nie miałam. Widzę, że czasem warto spróbować, bo da się wyczuć, że jesteś różem oczarowana :D
    Bardzo ładnie w nim wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opakowanie jest bardzo urocze Kochana, dla dużych dziewczynek :) Kremowych się obawiałam, po kilku nieudanych próbach, ale teraz zmieniłam swoje podejście do kremowej formuły, Majorette jest cudowny!
      Dziękuję pięknie :*

      Usuń
  35. Ten odcień chyba został stworzony z myślą o Tobie, pięknie w nim wyglądasz :) Róże w kremie bardzo lubię i ostatnio zachwycam się wersja od Bobbi Brown.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobbi Brown też kusi, mają wspaniałe kosmetyki, ale jeszcze ich nie stosowałam :)
      Dziękuję Kochana :*

      Usuń
  36. Ślicznotko ty moja, róż przecudnie się prezentuje i ma świetny odcień! Do tego to przesłodkie opakowanie :-)
    Sama kiedyś chętniej sięgałam po róże w kremie, ale potem przerzuciłam się na tradycyjne w kamieniu. Teraz coraz bardziej ciekawi mnie ten benefit i jeśli będę miała okazję, to go koniecznie przetestuję :-)
    Buziaki Kochana :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Kochana Justynko :) Koniecznie wypróbuj go na sobie, jestem pewna, że Tobie również przypadnie do gustu tak jak mi, tonacja też powinna być odpowiednia, ale to musiałabyś Ty stwierdzić :)
      Benefitek jeszcze mnie nie zawiódł, wszystkie ich kosmetyki, które stosowałam, świetnie mi służyły i służą ;)
      Buziaczki Justynko :*

      Usuń
  37. Ależ ma urocze opakowanie :) Oj chciałabym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę aby chciejstwo się spełniło Magdalenko :)

      Usuń
  38. Zdecydowanie ten róż jest piękny!
    Jego forma do mnie przemawia.
    Kolor idealny dla mnie. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz wypróbować Dorotko, do ciebie będzie świetnie pasować ;)

      Usuń
  39. Daje fajny, naturalny efekt, co mi się podoba, ponieważ nie lubię używać różu rzucającego się w oczy. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię zbyt mocno wyznaczających się kości policzkowych Onyxia, ale tym różem można budować intensywność wedle życzenia i preferencji, dla siebie wybieram naturalny efekt :)

      Usuń
  40. Też go bardzo polubiłam! Zresztą mi z Benefitowymi różami bardzo od zawsze po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się bardzo, ze i Tobie przypadł do gustu Kochana, ty masz większe doświadczenie i porównanie :)
      Wszystkie Benefitowe kosmetyki, które stosowałam i stosuję, bardzo lubię, cienie też mają boskie i błyszczyki ... wszystko :)

      Usuń
  41. Sam wygląd już zachęca do wypróbowania! Po prostu marzenie! <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Jane Lo, jest śliczny i bardzo przyjemny w użyciu, a efekt po prostu uwielbiam :)

      Usuń
  42. Przyznam,ze zachecasz oj zachecasz,chcislabym go wyprobowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się w nim Aniu, sięgam z wielką przyjemnością, uwielbiam efekt który zapewnia :)

      Usuń
  43. Oczywiście, że uwielbiam róże! Od razu twarz wyglada lepiej:) ten rownież zwraca moją uwagę na blogach, ale mam już pare sztuk buu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam, z różem twarz nabiera niesamowitej świeżości :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz - jest dla mnie bardzo cenny!
Wielka prośba o NIEDODAWANIE linków do blogów oraz sklepów, spamu czy złośliwych uwag - komentarze te będą od razu usuwane!