piątek, 19 grudnia 2014

Wielkie rozczarowanie - Avon Big&Daring Volume Mascara

Witajcie Słoneczka :)
Jeszcze na początku tygodnia miałam tyle planów związanych z pisaniem na blogu, chciałam Wam przedstawić tyle ciekawych wpisów... No właśnie, chciałam :) Trzeba je jeszcze napisać, przygotować zdjęcia i tak dalej, a czasu katastrofalnie brakuje.
Ruszyła machina przygotowań świątecznych, w pierwszej kolejności sprzątanie, które pochłania mnóstwo czasu, energii i siły - jakoś tak mamy, że aby doskonale odpocząć, ciałem i duchem, musi w domu wszystko lśnić :)
Na szczęście zaległe denko udało mi się " udokumentować ", a dziś zapraszam Was na recenzję tuszu do rzęs Avon Big&Daring Volume Mascara. Miało być pięknie, a jest okropnie :(

Z zamiarem napisania recenzji nosiłam się już jakiś czas temu, jednak chciałam ostatecznie przekonać się w tym, że mi zupełnie nie pasuje... Już wiem, że śmiało mogę ją uhonorować najgorszym kosmetykiem, jaki miałam " przyjemność " stosować w tym roku.
Maskarę stosuję od półtora miesiąca, to zdecydowanie wystarczający czas na werdykt, który dziś wydam - tak, właśnie werdykt, ponieważ już po nią nie sięgnę, choć tuszu zostało jeszcze sporo.

Słów kilka od producenta

Pogrubiający tusz do rzęs z kremowo-żelową formułą - bez grudek, bez sklejania, bez rozmazywania. Idealnie wyprofilowana szczoteczka intensyfikująca objętość dopasowuje się do kształtu rzęs, a włoski o różnej długości i formie wachlarza docierają do każdej z nich i rozdzielają je od nasady aż po końce.
Innowacyjna kremowo-żelowa i jedwabiście gładka formuła z kolagenem, keratyną i proteinami, pozwala stopniować objętość rzęs, zachowując ich elastyczność i miękkość.
Testowana przed okulistów. Może być stosowana przez osoby noszące szkła kontaktowe.

Składniki: Aqua, Paraffin, Beeswax/cire d'abeille, Acrylates/ethylhexyl acrylate copolymer, Copernicia cerifera (carnauba) wax/cire de carnauba, Stearic acid, Dimethicone, Cetyl alcohol, Sucrose stearate, Hydrolyzed collagen, Creatine, Wheat amino acids, Hydrolyzed wheat protein, Hydrolyzed wheat starch, Polysorbate 20, Acrylates copolymer, Isododecane, Sodium hydroxide, Polyisobutene, Silica, Hydroxyethylcellulose, PVP, Galactoarabinan, Nylon-6, Ethylene/methacrylate copolymer, Laureth-21, Sorbitan stearate, PEG-40 stearate, Isopropyl titanium triisostearate, Disodium edta, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben; May contain: Iron oxides, Ultramarines/ci 77007, Black 2/ci 77266

Zacznę od opakowania, które, mi osobiście, bardzo się podoba - stylowe, ładnie wykonane, poręczne, przy tym wygodne w użyciu i szczelnie zamykane.
Napisy oraz sreberko nie ścierają się w trakcie użytkowania, a więc tusz zawsze wygląda świetnie.
Tusz dodatkowo jest zapakowany w tekturowe pudełko, zawierające wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu. Znajdziemy na nim pełny skład, określoną pojemność - jest spora, bo aż 10 ml, oraz termin ważności - 3 miesiące od momentu otwarcia, co przy tuszach jest normą :)

Najbardziej ucieszyła mnie szeroka, ładnie wyprofilowana szczoteczka, w którą został wyposażony ten tusz. " Składa się " z mnóstwa cienkich, elastycznych, półtwardych włosków różnej wielkości.
Jest naprawdę fantastyczna, choć czasem zdarzało się, że nabierała za dużo tuszu, szczególnie na zakończeniu, więc przed aplikacją jego nadmiar trzeba było usuwać. Ale to w sumie nie jest winą szczoteczki, lecz samego kosmetyku.
Trzonek jest krótki, co nieco utrudnia manewrowanie szczoteczka, ale szybko nabrałam wprawy w jej posługiwaniu się i już nie miałam żadnego kłopotu, było nawet fajnie :)

Tusz Big&Daring początkowo, przez około dwa tygodnie, jest dosyć rzadki, z czasem ten stan zmienia się, gęstnieje, ale nie staje się z tego powodu lepszy - o nie!
Zapach ma dosyć przyzwoity, przypomina mi masę makową :) Nie wiem dlaczego tak właśnie mi się kojarzy :) Stosowałam wersję czarną, ale kolor wcale nie jest kruczoczarny, lecz określiłabym go jako nasycony, ciemnoszary, dla moich jasnych rzęs zdecydowanie wystarczająco ciemny.

Gdy tusz był jeszcze świeży, płynny, na rzęsach wyglądał bardzo przeciętnie. Równomiernie je pokrywał, delikatnie podkreślał, oferując naturalny efekt " niepomalowanych ", ciemnych rzęs - w moim przypadku i to dobre, bo z natury mam jasne rzęsy, a więc niemal niewidoczne. Dlatego maskara jest dla mnie kosmetykiem N 1, bez niej nie wyobrażam swojego makijażu.
Big&Daring Volume Mascara delikatnie wydłuża rzęsy, ale w żadnym stopniu ich nie pogrubia, poprzez sklejenie ich uzyskuje się efekt " firanki " - w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Z czasem, gdy tusz zgęstniał nieco, jeszcze bardziej zaczął sklejać i obciążać rzęsy - był dobrze widoczny już po jednej warstwie ( zdjęcie powyżej ), druga warstwa sprawiała, że rzęsy stawały się mega grube ( średnio - trzy rzęsy skleja w jedną :) ) i niesamowicie twarde. Dodam, że nie rozczesuję rzęs szczoteczką, efekty po jednej czy dwóch warstwach uzyskiwałam jedynie za pomocą szczoteczki od tuszu. 
Tusz czasem tworzy delikatne kulki, lubi obsypywać się, ale w bardzo minimalnym stopniu, jest odporny na wilgoć, nie rozmazywał się, w tym przypadku jednak nie jest to zaletą bo... zmywanie go jest największym utrapieniem, grożącym utratą i uszkodzeniem, " połamaniem " rzęs! Dodam że początkowo, czyli przez pierwsze dwa tygodnie stosowania, takiego kłopotu nie było, rzęsy były miękkie i elastyczne, a nie sztywne!
Po tym tuszu rzęsy stają się tak twarde, jak pręty, usuwanie go za pomocą micela czy olejku...  jest po prostu niemożliwe. Jedyną radą jest zmywanie - moczę wpierw mocno ciepłą wodą, następnie, za pomocą żelu do mycia twarzy, delikatnie usuwam. Jest źle, na tyle, że ostatnimi czasy zauważyłam wzmożone wypadanie rzęs... - leci do kosza!
Tusz nie wywołał u mnie podrażnienia, uczulenia, zaczerwienienia, łzawienia - oczy tolerują go bardzo dobrze, ale... to już nie ma znaczenia, szkoda.

Cena - 39zł / 10ml ale... można skorzystać z bardzo atrakcyjnej promocji.

Dostępność - konsultantki Avon

Podsumowując...

Bardzo fajnie zapowiadał się ten tusz, cieszyłam się nim przez całe dwa tygodnie! Dopóki był płynny, nie robił takiej masakry na oczach, nie usztywniał rzęs, doskonale się zmywał nawet micelem. Oczekiwałam, że nieco zgęstnieje, będzie lepszy, zapewni bardziej spektakularne efekty...
Nic z tego! Z czasem staje się coraz gorszy, coraz bardziej " utwardza " rzęsy, a to je niszczy podczas każdego demakijażu. Wolę zachować rzęsy, może nie długie, zdecydowanie nie grube, ale swoje :)

Znacie ten tusz? Jakie o nim zdanie macie?
Jakiego tuszu obecnie używacie i polecaci - szukam dobrej maskary?
Jak tam przygotowania przedświąteczne Kochane?
Mam nadzieje, że w Święta będę mieć dużo czasu, by nadrobić zaległości na Waszych blogach - jeszcze kilka dni przetrwać i ... relaks :)
Udanego weekendu Słonka :*

Zapraszam do udziału w rozdaniu Kochane - woda perfumowana Moment de Bonheur marki Yves Rocher czeka na swoją właściciekę - może to właśnie TY nią będziesz - klik banerek :)

 Wygraj!!!

                                                                                         

46 komentarzy:

  1. a u mnie bardzo dobrze się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Karolino, i to jest piękne, każda z nas ma inne oczekiwania i rzęsy, mi kompletnie nie pasuje, a Tobie służy - warto wypróbować na sobie, by mieć pewność :)

      Usuń
  2. Szkoda że taki się okazał, nie miałam ale też nie tęsknię, nie po drodze mi z Avonem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiele dobrego o nim czytałam Daisy... , mi nie służy, ale u każdej inaczej się zachowuje :)

      Usuń
  3. Szczoteczki tusze z Avon mają dobre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, nie śmiem zaprzeczyć, gorzej z jakością chyba :)

      Usuń
  4. Szata graficzna tego tuszu kojarzy mi się z Benefitem.Szkoda, że się nie spisał.Osobiście również nie przepadam za tuszami , które mocno usztywniają rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie tak nie sklejał, nawet fajnie rozczesywał, ale szczoteczka dla mnie za duża. Zmywanie tego tuszu mleczkiem, to koszmar, ale świetnie schodzi po zastosowaniu zwykłej wody :D Spróbuj!

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja tam go polubiłam ,chociaż ideałem nie jest to znałam o wiele gorsze tusze .
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja od lat kupuję tylko jeden ulubiony wodoodporny tusz (nie wiem, czy to dobrze), ale wyłamałam się kilka razy i kupiłam inny dla takiej właśnie szerokiej szczoteczki, takie lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja od razu odrzuciłam go za szczoteczkę

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykre że tusz się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  10. straszna lipa z tą maskarą. Ja polecam Bourjouis Queen Attitude najlepszy tusz do rzęs jaki znam!

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie przeciwnie do póki był nowy efekt na rzęsach nie podobał się dopiero tak ze dwa tygodnie po otwarciu nabrał mocy i do tej pory jest fajny. Fakt kiepsko się zmywa, ale na to mam swój sposób. Najpierw myję twarz i oczy żelem do mycia twarzy a to co zostało usuwam płynem do demakijażu oczu, domywa się świetnie. Po nowym roku w czwórce będzie kolejny nowy tusz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z Avonu polecam mascarę Super Shock :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że się nie sprawdził, szczoteczkę ma świetną. Ja używam aktualnie L`Oreal Volume Million Lashes So Couture i jestem nim zachwycona, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawiodłam się na wszystkich maskarach marki Avon, więc dalej nawet nie próbuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię kosmetyków Avonu

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczoteczka wygląda fajnie, ale to jednak za mało, skoro działanie samego tuszu jest tak kiepskie...
    Szkoda, bo miało być tak pięknie...
    Tatianko, ja w tym roku odkryłam najlepszą maskarę, jaką kiedykolwiek miałam. Jest to Dior Iconic Overcurl. Choć cena jest wysoka, ale tusz można używać miesięcy i rzeczywiście jego wydajność jest imponująca!
    Całuję mocno, Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja jestem bardzo zadowolona! Długo używałam żółtej maskary każdemu znanej i innych tuszy. Ten dorwałam u mamy i przepadłam, ukradłam :D
    Mega wywija włoski i wydłuża :) Co do grubości -nie umiem tego określić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam bardzo wrażliwe oczy,nie używam obecnie już żadnych tuszów ani cieni do oczu bo podrażniają mi oczy.Pani dr,okulistka odradziła mi stosowania tego rodzaju kosmetyków.,żebym potem nie miała kłopotów.

    OdpowiedzUsuń
  19. dawno nie używałam żadnych kosmetyków z Avonu, ale kiedyś byłam bardzo zadowolona z ich tuszy, ten wygląda całkiem przyzwoicie, szczoteczka fajnie wyprofilowana, szkoda, że nie sprawdził się...przygotowania do świąt u mnie bardzo spokojnie (niestety mam nieliczną rodzinę), pozdrawiam świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. ja bardzo lubię Isadorę, Build up Extra Volume, jest naprawdę fajną codzienną maskarą.
    Avonowa żadna mnie nigdy nie zachwyciła :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Kosmetyki Avon znam... niestety... i niestety mam o nich fatalna opinię :/ Wyobrażam sobie te "pręty". Tak jak napisałaś "do kosza" z tym! Tarcie oczu, podczas zmywania, może spowodować jedynie katastrofę :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj to ja na pewno jej nie chcę :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie lubię avonowych tuszy ... unikam jak ogni :P

    OdpowiedzUsuń
  24. a wygląda ładnie :O pozory mylą :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię Avonu... Rzęsy twarde jak pręty? rozśmieszyłaś mnie :d

    ale za to oczka.. wspaniałe ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie lubię kosmetyków z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. 3 miesiące od otwarcia? Norma to 6 miesięcy, więc już bym nabrała wątpliwości co do tuszu ;) Nie radzę Ci kupować tuszu do rzęs z Avon - to tylko strata pieniędzy ;) Lepiej kupić jakiegoś klasyka w promocji, np. 2000 Calorie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Beznadziejna sprawa, jak tusz powoduje wypadanie rzęs, to już jest źle. Współczuję nieudanego zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. To prawda - szału nie robi - spodziewałam sie po niej czegoś lepszego...

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubie gdy tusz zamienia moje rzesy w druty, dlatego to nie dla mnie :) Bardzo fajna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak ja nie lubię jak się tusz osypuje...Okropność.

    OdpowiedzUsuń
  32. Przy takim efekcie to faktycznie strach, zeby rzes przy demakijazu nie polamac ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. no opakowanie i szczoteczka bardzo zachęca do kupna , szkoda że jest taki kiepski bo mialam na niego chętke :/

    OdpowiedzUsuń
  34. Dobrze,że nie sprawdził się u Ciebie -nie kupię dzięki temu :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie miałam jeszcze okazji go testować ;]

    OdpowiedzUsuń
  36. Kochałam ten tusz. Jedna warstwa była dla mnie wystarczająca, nie rozmazywał się. Cud, miód orzeszki. Zmywanie to była katorga - potwierdzam. Po pewnym czasie, gdy zaczął gęstnieć efekt jaki już mi się nie podobał. Tak jak u Ciebie -rzęsy były sztywne a on zaczął się osypywać. Krótka to była miłość.

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie podoba mi się efekt, na pewno nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie miałam jeszcze żadnego tuszu z Avonu. Działanie słabe. I do tego jeszcze taki zabójca dla rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie miałam tego tuszu. Ostatni testowany z Avonu to ten AERO, no cóż nie powalał, taki sobie. Do zniesienia :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie miałam go ale to dlatego że wolę sylikonowe szczoteczki takie tyci tyci , ten tusz kojarzę tylko z filmików DigitalGirl , ona go zachwalała ale jeśli chodzi o opinię koleżanek to raczej nikogo na kolana nie powalał. Masz rację z tym demakijażem .

    aaangelllaaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz - jest dla mnie bardzo cenny!
Wielka prośba o NIEDODAWANIE linków do blogów oraz sklepów, spamu czy złośliwych uwag - komentarze te będą od razu usuwane!